Zamachowcy i zdrajcy

Okładka książki Zamachowcy i zdrajcy autora Richard Pipes, 9788389656759
Okładka książki Zamachowcy i zdrajcy
Richard Pipes Wydawnictwo: Magnum historia
245 str. 4 godz. 5 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Trial of Vera Z.; The Dagaev Affair
Data wydania:
2011-11-21
Data 1. wyd. pol.:
2011-11-21
Liczba stron:
245
Czas czytania
4 godz. 5 min.
Język:
polski
ISBN:
9788389656759
Tłumacz:
Władysław Jeżewski
Średnia ocen

8,3 8,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zamachowcy i zdrajcy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zamachowcy i zdrajcy

Średnia ocen
8,3 / 10
61 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zamachowcy i zdrajcy

avatar
203
202

Na półkach: ,

Rosyjscy anarchiści i socjaliści epoki caratu dorzucili sporą cegłę do rozwoju nowoczesnego terroryzmu. Ich ofiarami padały najważniejsze osoby w państwie (jak car Aleksander II),nie stronili też od ataków samobójczych. Postaci dwóch z nich – o losach niekoniecznie emblematycznych dla całego ruchu „reakcjonistów” – w „Zamachowcach i zdrajcach” przedstawił Richard Pipes, amerykański historyk i sowietolog (teoretyk i praktyk – był doradcą Ronalda Reagana),jeden z najbardziej znanych specjalistów od historii Rosji. Książka wydana nakładem Wydawnictwa Magnum tak naprawdę składa się z dwóch prac – „Procesu Wiery Z.” z 2010 roku i „Sprawy Diegajewa” z 2003 roku. Jako że nie są to sążniste opracowania – każda z prac liczy po około sto stron – polski wydawca zdecydował się na wydanie ich w jednej pozycji i trzeba przyznać, że było to dobre posunięcie.

Bohaterką pierwszej części książki jest Wiera Zasulicz, niedoszła zabójczyni generała Fiodora Trepowa, gubernatora Sankt Petersburga. W tej historii najważniejszy nie jest sam akt terroru, ale proces kobiety, którym interesowała się cała Europa (na zasadzie trochę podobnej do procesów Michaiła Chodorkowskiego, choć jego okoliczności były oczywiście zupełnie inne). Dlaczego? Bo wywarł on wpływ na carat, rosyjską opinię publiczną i radykalną młodzież, a skryta w sobie Zasulicz stała się bohaterką całego ruchu rewolucyjnego, podziwianą chociażby przez nieskorego do pochwał Lenina. Wszystko zaczęło się od stosunkowo niewielkiej demonstracji studentów i robotników w 1876 roku w Petersburgu, pierwszej publicznej manifestacji w kraju od powstania dekabrystów. Zamachem na gubernatora miasta Zasulicz chciała zaprotestować przeciw karze cielesnej dla jednego z uczestników demonstracji, który podczas wizyty Trepowa w więzieniu nie zdjął na jego widok czapki. Ale Zasulicz nie była typową rewolucjonistką. Nie sprzeciwiała się caratowi jako systemowi, ale naruszeniom ludzkiej godności. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że była obrończynią praw człowieka, dość radykalną, przyznacie… Jej proces był precedensowy. Mimo uznania pobudek Zasulicz jako politycznych, odbył się nie przed specjalną komisją senacką, ale przed sądem z ławą przysięgłych. Władze liczyły na wyrok skazujący, który jednocześnie oznaczałby poparcie społeczeństwa, reprezentowanego przez ławę przysięgłych, dla działań rządu. Zasulicz została jednak uniewinniona, ku zaskoczeniu wszystkich stron oraz entuzjazmowi opinii publicznej i części prasy. Władze nie zamierzały przejść nad tym do porządku – ograniczono niezależność sądów, niepokorną prasę spotkały represje, rozpoczęły się przetasowania personalne w urzędach i sądach. Z drugiej strony, reakcja Rosjan na wyrok utwierdziła rewolucjonistów w przekonaniu, że mają spore poparcie wśród społeczeństwa, więcej, uprawomocniła niejako akty indywidualnego terroru wobec przedstawicieli władzy. Sama Wiera jednak tego nie pochwalała.

Co może łączyć Siergieja Diegajewa, członka terrorystycznej organizacji Wola Ludu i… donosiciela Ochrany, z Alexandrem Pellem, szanowanym przez współpracowników i lubianym przez studentów wykładowcą matematyki na uniwersytecie Dakoty Południowej? Wbrew pozorom – bardzo wiele. To jedna i ta sama osoba! Mimo tej zaskakującej przemiany ciekawszą postacią drugiej części książki jest szef tajnej policji Gieorgij Sudiejkin, którego celem było rozsadzenie radykalnego podziemia od środka. Werbował jego członków na agentów, zręcznie nimi manipulując. Tak dał się „złapać” także Diegajew, który naiwnie zaczął wierzyć, że postulaty rewolucjonistów uda się zrealizować przy pomocy samego rządu, a nie radykałów. Z kolei niedoceniany przez zwierzchników Sudiejkin zaczął przygotowywać przeciw nim intrygę. Służyć pomocą miał Diegajew, który w planach szefa petersburskiej Ochrany miał zostać przywódcą partii radykalnej, ale wyrzekającej się zabójstw politycznych. Diegajew wydał nazwiska, adresy wszystkich członków i sympatyków Woli Ludu, których znał. Jak zakończyła się historia obu mężczyzn? Odsyłam do lektury.

Pipes opowiada historię dwójki rewolucjonistów klarownym wywodem, z dbałością o logikę i kulturę słowa. Nie ma tutaj zbędnego efekciarstwa (które można zarzucić niektórym młodszym o kilka dekad od Amerykanina badaczom),jest tylko konfrontacja różnych źródeł i wyciąganie z niej wniosków. Autor unika zbędnych słów, subiektywnych opinii, nie ocenia decyzji podejmowanych przez opisywane postacie. Przyjemną lekturę dopełnia szata graficzna książki, ze sporą liczbą zdjęć i miłym dla oka „rozstrzelonym” drukiem. Szkoda tylko, że przypisów nie umieszczono pod każdą ze stron, ale na końcu obu części książki, choć to kwestia gustu. Za to do ewidentnych wpadek wydawcy trzeba zaliczyć nieumieszczenie na stronie tytułowej, obok zdjęcia Zasulicz, fotografii Diegajewa. Zamiast niego z okładki patrzy na nas inny rewolucjonista, Wasilij Konaszewicz – postać ważna, ale przecież nie ważniejsza od tytułowego bohatera.

Rosyjscy anarchiści i socjaliści epoki caratu dorzucili sporą cegłę do rozwoju nowoczesnego terroryzmu. Ich ofiarami padały najważniejsze osoby w państwie (jak car Aleksander II),nie stronili też od ataków samobójczych. Postaci dwóch z nich – o losach niekoniecznie emblematycznych dla całego ruchu „reakcjonistów” – w „Zamachowcach i zdrajcach” przedstawił Richard Pipes,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
325
301

Na półkach:

Ciekawy tytuł ale sama lektura już taka sobie, jakoś mnie nie wciągnęła

Ciekawy tytuł ale sama lektura już taka sobie, jakoś mnie nie wciągnęła

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1571
1558

Na półkach: , ,

Pipes w najlepszej odsłonie. Być może najlepsza książka Pipsa pod kątem narracji. Choć nie tak monumentalna jak trylogia rosyjska to kapitalnie prezentuje pewną specyfikę rosyjską – kraju ogromnych sprzeczności i niekonsekwencji. Autor próbował opisać reżim carski na schyłkowym jego etapie. Uczynił to nie przez ścisły wywód naukowy ale posłużył się opowieścią o dwóch osobach - Wierze Zasulicz i Siergieju Diegajewie. Nie chcę zdradzać szczegółów ich życiorysu aby nie pozbawiać przyjemności z lektury ale każda z tych osób, ich meandry losu, wybory pokazują jak bardzo specyficznym krajem Rosja była i pewnie pozostała.

Pipes w najlepszej odsłonie. Być może najlepsza książka Pipsa pod kątem narracji. Choć nie tak monumentalna jak trylogia rosyjska to kapitalnie prezentuje pewną specyfikę rosyjską – kraju ogromnych sprzeczności i niekonsekwencji. Autor próbował opisać reżim carski na schyłkowym jego etapie. Uczynił to nie przez ścisły wywód naukowy ale posłużył się opowieścią o dwóch...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

263 użytkowników ma tytuł Zamachowcy i zdrajcy na półkach głównych
  • 181
  • 71
  • 11
42 użytkowników ma tytuł Zamachowcy i zdrajcy na półkach dodatkowych
  • 26
  • 7
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Zamachowcy i zdrajcy

Inne książki autora

Richard Pipes
Richard Pipes
Amerykański historyk i sowietolog polskiego pochodzenia. Specjalista w zakresie historii Rosji. Był doradcą prezydenta USA Ronalda Raegana do spraw Europy Środkowej i Rosji.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Katarzyna Wielka i Potiomkin Simon Sebag Montefiore
Katarzyna Wielka i Potiomkin
Simon Sebag Montefiore
Ta miłość wstrząsnęła niegdyś Cesarstwem Rosyjskim. Oto wielka imperatorka czyni swoim faworytem wojaka, który nie przystaje do niej urodzeniem. Ma za to wiele innych talentów i zręcznie prezentuje je przed obliczem Katarzyny II. Jeśli chcecie się dowiedzieć, o jakich zdolnościach mowa, serdecznie polecam Wam lekturę książki autorstwa Simona Sebaga Montefiore pt. „Katarzyna Wielka i Potiomkin” z oferty Wydawnictwa Znak Horyzont. To wznowienie książki z 2006 roku pod słusznie zmienionym tytułem uwypukla sylwetki obojga kochanków - carycy Katarzyny II i Grigorija Potiomkina, a także licznych nałożnic i faworytów, z którymi kochankowie pozostawali w bardziej lub mniej trwałych relacjach. Narracja prowadzi Nas za kulisy wielkiej polityki - do carskiej sypialni, gdzie w trakcie miłosnych uniesień zapadały wiążące decyzje dla losów XVIII-wiecznej Europy. Montefiore kreśli Nam świat intryg i bezwzględnej walki o wpływy, nie zapominając przy tym o emocjonalnym rdzeniu tej historii. Relacja Katarzyny i Potiomkina to nie tylko romans. To polityczny sojusz, partnerska gra i intensywna więź, która mimo licznych zdrad i rozstań nigdy do końca nie wygasła. Autor z wielką swobodą przeplata fragmenty listów, anegdoty dworskie i twarde fakty historyczne, tworząc narrację żywą i wciągającą niczym najlepsza powieść. I choć książka ma zadatki na popularnonaukową pozycję, to pokaźnych rozmiarów bibliografia i wieloletnie badania życiorysów obu postaci (o których autor wspomina we wstępie),dowodzą, że mamy do czynienia z historią, która może i przypomina scenariusz płomiennej telenoweli osadzonej w realiach XVIII wieku, ale wydarzyła się naprawdę. „Katarzyna Wielka i Potiomkin” to nie tylko ciekawa historia wielkiej miłości, ale też swego rodzaju portret epoki. Pozwala Nam zajrzeć za kurtynę władzy i zobaczyć, jak bardzo prywatne uczucia mogą wpływać na losy narodów. Jeśli lubicie historie, w których polityka splata się z namiętnością, a bohaterowie są równie charyzmatyczni, co kontrowersyjni - zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
z_kultury_ - awatar z_kultury_
ocenił na102 dni temu
Sześć miesięcy w 1945. Roosevelt, Stalin, Churchill, Truman. Od wojny światowej do zimnej wojny Michael Dobbs
Sześć miesięcy w 1945. Roosevelt, Stalin, Churchill, Truman. Od wojny światowej do zimnej wojny
Michael Dobbs
Kiedy książkę historyczną czyta mi się jak najlepszą powieść przygodową, nie ma opcji, bym się taką lekturą nie zachwycała ;). A tak właśnie było z "Sześcioma miesiącami w 1945" Dobbsa. Książka zaczyna się od konferencji jałtańskiej w lutym, a kończy atakiem na Hiroszimę w sierpniu oraz jego konsekwencjami - te sześć miesięcy ukształtowało świat na kolejne kilkadziesiąt lat. To wtedy zapadła żelazna kurtyna, oddając sporą część Europy pod władzę Stalina, to wtedy rozpoczął się podział Niemiec, a dotychczasowi sojusznicy stali się rywalami w nowej, zimnej wojnie. W Stanach zmarł Roosevelt, a do władzy doszedł Truman, Churchilla na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii zastąpił Attlee... tylko Stalin niezmiennie należał do "Wielkiej Trójki", wielce zdziwiony, że jak to - inni przywódcy słuchają opinii publicznej i oddają władzę? Książka Dobbsa to nie podsumowanie suchych faktów historycznych, ale mnóstwo ciekawostek, dialogów, wspomnień. Autor się skupił na konkretnych wydarzeniach, jak właśnie konferencja, śmierć Roosevelta, testy bomby atomowej - i właśnie o nich pisał bardzo szczegółowo, dzień po dniu, analizując zachowania postaci historycznych. Oczywiście większość tych wydarzeń była mi dobrze znana, ale nigdy nie czytałam o nich w ten sposób - ze zgłębieniem zachowań i przemyśleń bohaterów (wielu z nich zostawiło pamiętniki, które Dobbs uwzględnił w opisywaniu danych sytuacji). "Sześć miesięcy w 1945" wręcz pochłonęłam i aż żałowałam, że książka obejmuje jedynie tak krótki okres historii - nie da się jednak zaprzeczyć, że te miesiące zmieniły świat i ich wybór był nieprzypadkowy. Sporo tu też ciekawych z naszego punktu widzenia polskich wątków - szczególnie w formie dyskusji między aliantami, co się powinno stać z Polską po wojnie, jakich argumentów używał tu Stalin, a jakich Churchill, czasem wspierany przez Amerykanów, czasem pozostawiony sam sobie. Bardzo polecam lekturę :).
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na83 lata temu
Taniec Nataszy. Z dziejów kultury rosyjskiej Orlando Figes
Taniec Nataszy. Z dziejów kultury rosyjskiej
Orlando Figes
Trudno zdefiniować książkę Orlando Figesa. Nie jest to jakaś synteza dziejów kultury rosyjskiej, lecz co delikatnie sugeruje podtytuł, zbiór pewnego rodzaju szkiców dotyczących dziewiętnastowiecznej i dwudziestowiecznej muzyki, literatury czy malarstwa. Ta książka to pewnego rodzaju podróż, a na przewodników Figes wybrał wiele wspaniałych postaci jak Tołstoj, Majakowski, Strawiński, Achmatowa, Cwietajewa, Szostakowicz, ale też badacz często przedstawia szerszy kontekst historii Rosji, jak w rozdziale o dekabrystach, gdzie czytelnik pozna losy księcia Siergieja Wołkonskiego. O niektórych postaciach jest więcej (takie trochę przyczynki biograficzne),o innych mniej, wybór jest oczywiście subiektywny, mnie osobiście zaskoczył chociażby brak jakiejkolwiek wzmianki o Jesieninie. To też pewnego rodzaju przewodnik po rosyjskiej sztuce. Ilość omówionych dzieł literackich, muzycznych czy obrazów jest naprawdę spora. I jednocześnie świetne jest to odsłanianie tajemnic przed czytelnikiem jak wątki autobiograficzne Tołstoja, jeśli chodzi o ślub opisany w "Annie Kareninie", no aż chciałoby się teraz niektóre powieści przeczytać jeszcze będąc bogatszym o pewną wiedzę. Jest to też spojrzenie w skali makro, bo autor pokazuje jak sztuka i polityka potrafią przeplatać się ze sobą. Wspomniałem już o dekabrystach, ale Figes wspomina też o roku 1812 jako przełomowym dla Rosji, o sztuce za czasów Związku Radzieckiego, o przedstawicielach rosyjskiej kultury na emigracji. Mi się bardzo podobały wątki syberyjskie, ale również te związane z Kaukazem czy szerzej rzecz ujmując z orientalizmem w sztuce rosyjskiej. Nie brak też też spojrzeń na ludowość (fajny motyw inspiracji Kandinskiego regionem Komi),takich wątków jak życie chłopów czy posiadaczy ziemskich i ich wzajemne relacje. Figes w dużej mierze pokazuje też literacki obraz omawianych grup ludzi czy czynności - jeśli mowa o zesłańcach, nie może zabraknąć Dostojewskiego, jeśli o polowaniach, to odnosi się do twórczości Turgieniewa itp. Nie brak też różnego rodzaju omówienia niektórych bardziej szczegółowych gałęzi sztuki, przykładowo badacz krótko omawia początki kinematografii czy literaturę fantastycznonaukową. Lubię kiedy książki są inspiracją i zachęcają do dalszych poszukiwań i zgłębiania danego tematu. Po lekturze "Europejczyków" Figesa sięgnąłem po Turgieniewa, tutaj mam już kilka pozycji Gogola czy Czechowa przygotowanych do lektury. Dla mnie to właśnie świadczy o sile danej pozycji, że staje się drogowskazem do dalszego odkrywania niezbadanych literackich rejonów.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na811 miesięcy temu
Szepty. Życie w stalinowskiej Rosji Orlando Figes
Szepty. Życie w stalinowskiej Rosji
Orlando Figes
Na Rosję z jej turańskimi porządkami po prostu brak słów. Jednak znalazł się kolejny Anglosas, który opisał je niezwykle trafnymi słowami. Książka stara się nie przytaczać tylko kolejnych, znanych historykom wydarzeń z kilkudziesięcioletnich dziejów radzieckiego stalinizmu, ale oddaje głos zwykłym ludziom, rodzinom, całym pokoleniom obywateli, którym przychodziło żyć i jakże często marnie umierać w tym „najlepszym z możliwych” ustroju. Źródłem wiedzy są tu nie tylko rosyjskie archiwa, lecz wspomnienia i pamiętniki żywych ludzi z krwi i kości. Z tymi pamiętnikami zwłaszcza to różnie bywało, bo ich autorzy, powodowani z jednej strony potrzebą wypowiedzenia się, z drugiej zaś panicznym strachem, że papier wpadnie w niepowołane ręce, pisali swe dzienniki szyfrem lub tak drobnym maczkiem, że niemal nie do odcyfrowania. A mówić o wielu rzeczach nie było wolno, chyba, że… szeptem. Opowiadane historie, od końca lat dwudziestych po czasy niemal współczesne, porażają swa monotonią i powtarzalnością. Rozkułaczanie, aresztowanie, wydalenie z uczelni, donos, więzienie, gułag, rozstrzelanie, amnestia i ponowne aresztowanie. Z pokolenia na pokolenie wciąż i wciąż to samo, nieraz w mniejszej skali, w niektórych latach jak chleb powszedni. A wszystko przez lęk Lenina przed „kanarkami w klatkach”! Pierwsze rewolucyjne rządy najbardziej obawiały się, że społeczeństwo nie dorosło do życia w ogniu walki, spania na pryczy i siedzenia na prostym zydlu nad nieheblowaną deską i pustą michą. Ludzie będą tęsknić za wygodą, miękkimi meblami, ciepłem mieszczańskiego domu i kanarkiem w klatce. Stalin zaś wiedział, że „kanarek” zawsze wygra, więc uciszał te tęsknoty terrorem. Czytając kolejną pracę usiłującą dociec sedna fenomenu stalinizmu w Rosji, dochodzę do wniosku, jak piętrowe kłamstwa stały u podstaw tego gigantycznego eksperymentu społecznego zwanego „pieriekowką” – przekuwaniem zwykłego człowieka na „obywatela ZSRR”. Przede wszystkim projekt wielkiej rewolucji, zwanej robotniczo-chłopską nawet nie leżał koło robotników i chłopów. Wymyśliła go grupa wykształconych inteligentów, którzy zamiast zajmować się talmudycznymi sporami o ilość diabłów na łebku od szpilki, niczym małpa z brzytwą, zajęli się „poprawianiem” świata. No i zafundowali Rosji świat odwróconych wartości, bogactw wdeptanych w błoto i zmarnowanych milionów istnień. Obiecali rządy obywateli – powstała dyktatura monopartyjna z niezatapialnym gensekiem na czele. Chcieli zlikwidować nierówności społeczne – zbudowali najbardziej kastowe, klasistowskie i hermetyczne społeczeństwo, gdzie lojalni słudzy opływali w dostatek a reszta szaraków umierała z głodu. Chwalili się postępem, uprzemysłowieniem i technologią – a doprowadzili do głodowej śmierci miliony obywateli. Mając do dyspozycji bogactwa naturalne i niewolniczą darmową siłę roboczą ledwo byli w stanie opędzić parę sztandarowych projektów, z których większość zdała się psu na budę. Obiecywali chleb i ziemię dla każdego – przez rozkułaczanie, bezmyślne marnowanie przejętego inwentarza i dopuszczenie do działania oszołomskich naukowców – idiotów (Łysenko!),niemal zagłodzili cały naród. Mówili o wolności od religijnych kajdan – osiągnęli ją przez wymordowanie duchowieństwa i stworzenie nowej religii – komunizmu z jego najwyższym kapłanem – Stalinem. Mieli dać robotnikom czyste i jasne mieszkania – dali tysiące komunałek, gdzie w każdym pokoiku gnieździły się całe rodziny, łazienka była dobrem nieznanym, jedna kuchnia przypadała na trzydzieści mieszkań a jedynym użytecznym wynalazkiem były garnki z pokrywkami na kłódkę. Twierdzili, że nastała sprawiedliwość społeczna – tymczasem powstały całe pokolenia oszalałych ze strachu i ideologii jednostek, obsesyjnie tropiących kułaków, szpiegów, parchów, wrogów ludu, burżujów, trockistów, hitlerowców i sabotażystów. Dali ludziom wolność osobistą poprzez wszechobecną cenzurę, zamykanie w więzieniach i obozach pracy, obłąkańczo notując w kolejnych ankietach kto kogo i kiedy aresztował. Stalin powiedział, że dzieci nie odpowiadają za błędy rodziców. Zgodnie z odwróconą logiką, miliony dzieci, których rodziców aresztowano, tułały się bez pomocy, po sierocińcach albo wprost na ulicy z dozgonną łatką „syna wroga ludu”. Człowiek radziecki miał mieć spojrzenie jasne jak łan zboża, serce gorące i skłonne do poświęceń dla innych, ręce zawsze gotowe do pomocy i pracy – tymczasem powstało społeczeństwo sterroryzowanych, sparaliżowanych strachem jednostek, niedbałych o bliskich i własne dzieci, zainteresowane jedynie własnym przeżyciem, nawet kosztem donosu na własnych rodziców. Zachwyceni własnym „dobrobytem” zbudowali żelazną kurtynę i karmili ludzi kłamstwami na temat złego życia za w innych krajach. Dochowali się mnóstwa szowinistów obsesyjnie nienawidzących cudzoziemców i wszystkiego, co zagraniczne i śmierdzące „zgniłym zachodem”. TO nie umarło razem ze Stalinem. TO przez chwilę udawało, że jest normalnym krajem. TO teraz od czterech lat udowadnia, jak łatwo jest okiwać Zachód i rozjeżdżać betonowym walcem stare porządki.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na92 miesiące temu
Dzienniki ze Spandau Albert Speer
Dzienniki ze Spandau
Albert Speer
Spodziewałam się, że "Dzienniki ze Spandau" będą pasjonującą lekturą i nie zwiodłam się. Irytowało mnie tylko to, że Albert Speer, który był w najściślejszej świcie Hitlera udawał podczas proces w Norymberdze i w późniejszym czasie ślepego i głuchego na zbrodnie nazistowskiego reżimu. O niczym nie wiedział, nie słyszał, nie miał pojęcia o ludobójstwie i obozach zagłady. Czytając to, kilka razy miałam odruch aby rzucić książkę w kąt i odpuścić sobie dalsze czytanie. Jednak ciekawość przeważyła, więc dotrwałam do końca, ale ogromny niesmak do tego człowieka pozostał. Dla mnie to Judasz, który dla sławy, władzy i pieniędzy był w stanie czerpać korzyści ze zbrodniczego reżimu, a potem się wszystkiego wyprzeć. W książce opisuje proces zbrodniarzy wojennych w Norymberdze, a dalej swój pobyt w więzieniu rok po roku, przez całe 20 lat pobytu. Jednak nie dzień po dniu. Tuż po procesie przez jakiś czas siedział w więzieniu w Norymberdze. Po jakimś czasie został razem z innymi nazistami, którzy otrzymali długie (bądź dożywotnie) wyroki, przeniesiony do zakładu karnego Spandau, położonego na peryferiach Berlina, w którym karę dożywocia odbywał też Rudolf Hess, którego zachowanie w tym więzieniu to materiał na kolejną książkę i to chyba pisaną przez psychiatrę. Relację z pobytu w więzieniu przeplata wspomnieniami z czasów, gdy był architektem Rzeszy i stał przez cały czas u boku Hitlera, grzejąc się w jego blasku. Na procesie ( i w pamiętnikach) stwierdził jednak, że Hitler był "be" i odciął się całkowicie od tego, co dyktator wyprawiał, twierdząc, że on tylko projektował budowle, a z polityką nie miał nic wspólnego. Jasne, a o robotnikach przymusowych (przeważnie więźniach obozów koncentracyjnych),którzy umierali jak muchy przy budowaniu jego projektów to zapomniał? Te wspomnienia o Hitlerze wydały mi się o wiele ciekawsze niż biadolenie na to w jak ciężkich warunkach przyszło mu żyć na więziennym wikcie i jak to tęskni za dziećmi i żoną, marnując sobie życie w więzieniu. Tylko po wyjściu na wolność tę miłość do żony okazał w dosyć specyficzny sposób - znajdując sobie kochankę. Tak jak wcześniej wspomniałam , książka jest bardzo ciekawa, jednak okraszona taką dawką hipokryzji, że momentami staje się to nie do wytrzymania. Wiernie oddana monotonia więziennego życia oraz degradacyjne procesy psychiczne, jakim nazista podlegał z roku na rok coraz bardziej, gdy nadzieje na wcześniejsze wyjście na wolność spełzły na niczym. Szkoda tylko, że liczne fotografie ilustrujące dzienniki Speera okazały się być tak kiepskiej jakości. Warto przeczytać, a przy poznać prawdziwe oblicze tego człowieka.
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na61 rok temu
Piekło Pacyfiku Eugene B. Sledge
Piekło Pacyfiku
Eugene B. Sledge
,,Piekło Pacyfiku” to wspomnienia wojenne spisane przez Eugena Bonduranta Sledge’a, żołnierza Kompanii K 3. Batalionu 5. Pułku 1. Dywizji Piechoty Morskiej. Będąc młodym mężczyzną brał udział w walkach armii amerykańskiej z wojskami japońskimi na Peleliu i Okinawie pod koniec 1944 i wiosną 1945 roku. Książka powstała na podstawie zapisków sporządzanych w wolnych od walk chwilach na skrawkach papieru, przechowywanych między kartami Nowego Testamentu, który Sledge miał przy sobie oraz tego, co zapamiętał. Pomocne autorowi były też inne relacje i dokumenty. Do armii Sledge zgłosił się na ochotnika. Jego rodzice zmartwili się, że postanowił zostać szeregowym żołnierzem, czyli ,,mięsem armatnim”, więc poszedł na kompromis, jak sam to przedstawia, i zapisał się na kurs oficerski Korpusu Piechoty Morskiej. Jednak po pierwszym semestrze rzucił naukę w Georgia Institute of Technology i zaciągnął się do Korpusu Piechoty Morskiej, podobnie jak wielu innych. Obawiał się, że kurs oficerski będzie trwał dłużej niż wojna, a on nie zdąży dotrzeć na pole walki. Sledge trafił do obozu dla rekrutów w San Diego w Kalifornii. Po ukończeniu szkolenia dla rekrutów musiał jeszcze zaliczyć Camp Elliot, gdzie mógł wybrać broń – zdecydował się moździerz kalibru 60 mm. Po tygodniach szkoleń dla wraz z innymi marines został przerzucony do obozu na Pavuvu w archipelagu Wysp Russella, gdzie żołnierze zostali poddani ostatnim przygotowaniom przed podjęciem walki z Japończykami. Sledge na pierwszych stronach pisze o wielkim zapale do walki, napędzanym młodzieńczą naiwnością: ,,Przez całą drogę [do obozu dla rekrutów] śpiewaliśmy i wiwatowaliśmy, przecież jechaliśmy na wojnę. Gdybyśmy tylko wiedzieli, co nas czeka!”. Właśnie z powodu tego trudnego do okiełznania entuzjazmu nasz bohater i jego rówieśnicy nie mogli wysiedzieć w ławkach podczas kursu oficerskiego: ,,Uważaliśmy, że wstąpiliśmy do marines, aby walczyć, a kazano nam znów siedzieć w szkolnych ławkach. Wielu z nas nie umiało znieść tej sytuacji”. Ale wspomina także o dręczącej świeżo upieczonych żołnierzy, w tym jego samego, obawie – że w chwili próby okażą się tchórzami i nie będą w stanie wypełnić swojego obowiązku wobec kraju. Bez wstydu i szczerze przywołuje swój strach dzień przed pierwszym dla niego desantem: ,,Raptem jak grom poraziła mnie myśl: czy dożyję jutrzejszego zachodu słońca? Zdjął mnie taki strach, że nogi ugięły się pode mną”. Oprócz obezwładniającego strachu o życie jest także nienawiść do Japończyków, którzy stosowali brutalne, wręcz barbarzyńskie metody unicestwiania swych amerykańskich przeciwników. Nienawiść napędza marines do dalszej walki, pokonując chwilowo frustrację, zmęczenie, rozpacz, tęsknotę za normalnym, spokojnym życiem. Jednak gdy uczucie to przemija, nachodzą Sledge’a refleksje o okrucieństwie wojny. Kiedy nasz bohater widzi, jak jego koledzy ograbiają zwłoki zabitych japońskich żołnierzy, pyta: ,,Czy niedługo sam będę tak bestialsko obchodzić się ze zwłokami nieprzyjaciela?”. Wojna jako machina niszcząca marzenia i marnująca ludzki potencjał najwyraźniej jawi mu się po stracie Roberta B. Oswalta, który chciał zostać neurochirurgiem, gdyż fascynował go ludzki mózg. Sledge zastanawia się też, jakie pragnienia i aspiracje mieli polegli Japończycy. Nie brakuje także tematów związanych z codziennym funkcjonowaniem na froncie, takich jak higiena, której utrzymanie było praktycznie niemożliwe. Co zaś tyczy się jedzenia, też stanowiło wyzwanie – trudności z zaopatrzeniem oraz tropikalne upały wszystko utrudniały. Na podstawie między innymi jego wspomnień powstał serial wojenny ,,Pacyfik”. Czytając niektóre fragmenty, miałem przed oczami sceny z serialu. W stylu Sledge’a nie ma wielkich, patetycznych słów. Okrucieństwo wojny opisuje suchym, pozbawionym emocji językiem, jakby był tylko stojącym z boku obserwatorem, który relacjonuje jedynie to, co widział, słyszał i czuł. Lektura często przypomina bardziej raport, a nie relację człowieka, który przeszedł przez piekło. Zdumiewa przy tym, że widząc wszystkie okropności wojny zachował jasność umysłu. Ale styl Sledge’a jest też miejscami bardzo obrazowy. Autor wspomnień potrafi uruchomić wyobraźnię czytelnika. Na przykład opisując rozpoczęcie ostrzału, pisze o ,,długich jęzorach czerwonego ognia zmieszanego z czarnym dymem” oraz o ,,grzmocie pioruna” i ,,wyciu lokomotywy”. Chwilami wytchnienia od koszmaru wojny jest przyroda. Obserwowanie tropikalnych roślin oraz zwierząt pozwala na błogą chwilę zapomnienia. Sledge kończy swoją książkę przesłaniem, które wciąż jest aktualne: ,,Póki nie nastanie wieczny pokój i jedne kraje nie zaprzestaną prób zniewolenia innych, trzeba będzie spełnić swój obowiązek i być gotowym na ofiary w obronie ojczyzny – tak jak uczynili to moi towarzysze. Żołnierze mawiali: «Skoro w naszym kraju warto żyć, to warto też za niego walczyć». Nie ma przywilejów bez obowiązków”.
Wojtek91 - awatar Wojtek91
ocenił na824 dni temu
Wybrałem wolność. Życie prywatne i polityczne radzieckiego funkcjonariusza Wiktor Krawczenko
Wybrałem wolność. Życie prywatne i polityczne radzieckiego funkcjonariusza
Wiktor Krawczenko
Wiktor Krawczenko, członek Radzieckiej Komisji Zakupów, delegowany do Waszyngtonu, w 1944 roku poprosił nieoczekiwanie o azyl polityczny w Stanach Zjednoczonych. Dwa lata później wydaje w USA swoje wspomnienia pt. „Wybrałem wolność. Życie prywatne i polityczne radzieckiego funkcjonariusza.” W następnym roku książka została przetłumaczona i ukazała się we Francji, wywołując nieoczekiwaną burzę. Była to pozycja niezmiernie ważna i istotna. Po raz pierwszy w historii ukazano z taką precyzją ogrom zbrodniczego systemu sowieckiego. Oczywiście już wcześniej publikowane były wspomnienia uciekinierów z Rosji Sowieckiej, m.in. Iwana Sołoniewicza „Rosja w łagrze” /tyt. oryginału "Rossija w koncłagierie”/ czy choćby wspomnienia polskich żołnierzy gen. Andersa, którym udało się wydostać z łagrów i wraz z armią opuścić Związek Radziecki. Niestety, publikacje te ukazywały się w niewielkich nakładach, nie docierały do dużej grupy odbiorców i prawdę mówiąc, nikogo tak naprawdę nie interesowały. Rosja Radziecka miała swoich wielkich entuzjastów na całym świecie, uwiodła wręcz i zauroczyła elity intelektualne świata zachodniego a podczas II Wojny Światowej sympatia do Rosji niemal osiągnęła apogeum, gdyż to Rosjanie wzięli na siebie ciężar walki z hitlerowskimi Niemcami. Wspomnienia Krawczenki wywołały spory wstrząs, nie dawano im wiary, zarzucano mu nawet, iż to nie on jest autorem, że zostały sfabrykowane przez wywiad amerykański. Po publikacji książki we Francji, gdzie sympatie sowieckie były bardzo silne, gazeta komunistyczna „Les Lettres francaises” opublikowała artykuł, w którym zarzuciła Krawczence kłamstwo. Pozwał on redakcję do sądu w Paryżu o oszczerstwo. Proces okazał się kompromitacją paryskich redaktorów i zakończył się spektakularną przegraną francuskich komunistów. Relacja Wiktora Krawczenki jest istotna o tyle, iż przedstawia nie fragmentaryczny obraz a bardzo szerokie spektrum polityki wewnętrznej Rosji Sowieckiej i pochodzi od wieloletniego członka partii, zaliczanego do nomenklatury, człowieka, który niejako utożsamiał się z systemem komunistycznym. I choć często w trakcie lektury odnosiłem wrażenie, iż autor wspomnień nie do końca jest szczery, często bagatelizuje czy umniejsza swój udział w pewnych wydarzeniach a w innych wręcz przeciwnie, trzeba przyznać, że przedstawił rzeczywistość Rosji Sowieckiej znakomicie. Był świadkiem i bezpośrednim uczestnikiem wydarzeń, które wstrząsały Rosją lat 30-tych bezustannie. Pokazuje terror, wszechwładzę policji politycznej, biurokrację partyjną, wszechobecny strach. Rozwarstwienie społeczne i nędzę. Rozdźwięk pomiędzy propagandą a rzeczywistością. Opisuje kolektywizację rolnictwa i wielki głód na Ukrainie, kampanię uprzemysłowienia kraju, czystki partyjne i wielki terror lat 36/37 oraz system obozów pracy przymusowej, tzw. Gułagów. Pakt z Hitlerem i napaść Niemiec na Związek Radziecki i całkowitą zmianę ówczesnej polityki i propagandy. Przedstawia zbrodniczy system, podporządkowany jednej partii, w którym na indywidualizm nie ma miejsca a życie ludzkie jest bez wartości. Na całe szczęście takiego systemu nie udało się zbudować, nawet w Rosji, ale co ciekawe, wciąż były i są podejmowane próby jego tworzenia w wielu zakątkach świata. Polecam.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na74 lata temu
Wicher wojny. Militarna historia II wojny światowej Andrew Roberts
Wicher wojny. Militarna historia II wojny światowej
Andrew Roberts
Nie ukrywam, że moją ulubioną tematyką historyczną jest okres II wojny światowej. Właśnie dlatego sięgnąłem po książkę „Wichry wojny” – i muszę przyznać, że to znakomite opracowanie. Autor w jednym tomie zebrał wszystkie kluczowe wydarzenia i postacie, które miały wpływ na przebieg tego konfliktu w Europie. Wraz z autorem odbywamy swoistą podróż przez wszystkie fronty – od ataku na Polskę, przez najważniejsze bitwy wojny, aż po kapitulację Japonii przed siłami Stanów Zjednoczonych. Postacie historyczne zostały dobrze przedstawione, a ich znaczenie w kontekście wojny – właściwie podkreślone. Znajdziemy tu zarówno wybitnych polityków, jak i strategów, którzy podejmowali decyzje o losach milionów żołnierzy. Na szczególną uwagę zasługuje końcowy fragment, w którym autor analizuje błędy popełnione przez Adolfa Hitlera. Zastanawia się również, czy Niemcy w ogóle mogły tę wojnę wygrać – to pytanie pozostawia jednak otwarte. Dane przedstawione w książce są bardzo szczegółowe – dotyczą zarówno liczebności armii, jak i używanego uzbrojenia w poszczególnych bitwach. Ta precyzja z pewnością przypadnie do gustu każdemu pasjonatowi historii. Autor wskazuje też jednoznacznie, że przyczyną klęski Niemiec była ideologia – sam nazizm i wprowadzony przez Hitlera system władzy doprowadziły kraj do upadku. Wewnętrzne konflikty Führera z generałami oraz błędne decyzje strategiczne miały fatalne skutki dla armii niemieckiej. Na uznanie zasługuje również obiektywne podejście autora, który nie unika krytyki żadnej ze stron konfliktu. Książka wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie. Napisana jest przystępnym, klarownym językiem, dzięki czemu czyta się ją z prawdziwą przyjemnością. Szczególnie interesujące były dla mnie fragmenty dotyczące analizy błędów niemieckiego dowództwa – wnioski autora są trafne i dają do myślenia. W mojej opinii „Wichry wojny” to idealna pozycja dla wszystkich, którzy szukają kompleksowego, a zarazem przystępnego opracowania II wojny światowej – swoistej „pigułki” wiedzy o tym największym konflikcie XX wieku. Czytajcie! 📚 Wpadasz na Bookstagrama? Jeśli lubisz książki i scrollowanie Insta w poszukiwaniu czytelniczych perełek – to zapraszam @mikroczytelnia :)
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na85 miesięcy temu
Rzym Robert Hughes
Rzym
Robert Hughes
Książka dla wszystkich zafascynowanych Rzymem i Italią – nie jest to klasyczny przewodnik, ale z gorącym sercem mogę polecić przeczytanie tej pozycji każdemu, kto planuje wybrać się do Wiecznego Miasta. Ponieważ publikacja nie jest stricte książką historyczną, warto przygotować się na kilka, a nawet kilkanaście godzin czytania, aby dogłębnie zrozumieć bogatą historię tego miejsca. To zdecydowanie się opłaca, bo wiem, że Rzym skrywa wiele tajemnic, z których większość zapisana jest w przebogatej sztuce – zarówno w formie architektury, urbanistyki, rzeźby, jak i malarstwa. Każdy z tych elementów: budynki, budowle, przedmioty, opowiadają wiele o mieście, jego przeszłości oraz wyjątkowej duszy. Autor, z dużym prawdopodobieństwem historyk sztuki, skupia się w największym stopniu właśnie na tym obszarze. Sam nie jestem wielkim miłośnikiem sztuki, więc niektóre fragmenty czytałem pobieżnie lub przeskakiwałem do kolejnych rozdziałów, choć muszę przyznać, że zostały one napisane z werwą, sprawnie i z ogromną erudycją. Sporo miejsca poświęcono również elitom rzymskim, które przez setki lat władały wielkim imperium. Autor podkreśla, że największą sztuką starożytnego Rzymu nie było ani malarstwo, ani rzeźba czy architektura, lecz właśnie sztuka rządzenia – i ten wątek został zaprezentowany bardzo interesująco. W książce znajdziemy sporo treści poświęconych starożytności – te rozdziały podobały mi się najbardziej. Ciekawie została opisana zależność pomiędzy pogańskim imperium a rodzącym się chrześcijaństwem. Nieco słabiej potraktowane są okresy średniowiecza i początków renesansu, natomiast druga połowa XVI wieku i wiek XVII opisane są już bardzo szczegółowo. Narracja autora prowadzi czytelnika aż do czasów niemal współczesnych; te fragmenty nie wciągnęły mnie już tak bardzo, ale szczególnie interesujący był opis czasów rodzącego się i rozkwitającego faszyzmu. Zdecydowanie polecam lekturę każdemu, kto chce zobaczyć, jak w mikroskali wielkiego miasta ogniskuje się historia naszej zachodniej cywilizacji.
Arek - awatar Arek
ocenił na73 miesiące temu
Amsterdam. Historia najbardziej liberalnego miasta na świecie Russell Shorto
Amsterdam. Historia najbardziej liberalnego miasta na świecie
Russell Shorto
U autora czuć głęboką fascynację Amsterdamem i kulturą/ historią demokratyczno-republikańską Niderlandów. Na duży plus świetny, łatwy i przyjemny język, odniesienia współczesnego wyglądu miasta i porównania do tego jak wyglądało np. 400 lat temu. Autorowi udało się przedstawić żywiołowy wzrost miasta głównie w XVII wieku. Sam kilka lat temu zwiedzałem miasta Niderlandzkie naładowany wiedzą głównie o XVII wieku, więc te rozdziały i spostrzeżenia autora były dla mnie bardzo ciekawe (np. kółka, linki do transportowania towarów kolonialnych na najwyższe piętra kamienic - ciekawe, że Holendrzy przetrzymywali na strychach towary, aż cena osiągnie zadowalającą wartość, wypłaty zysku z wypraw w przyprawach itp.). Jak to w takich biografiach bywa, jest to spojrzenie fragmentaryczne, autor skupia się na pewnych zjawiskach i wydarzeniach, pomijając te na których mniej się zna lub mniej go zajmują. Tutaj widać fascynację narodzinami kapitalizmu, duchem współpracy, rodzącym się indywidualizmem i przekonaniem o dobrym wpływie liberalizmu i wolności (np. wyznaniowej) dla osiągania pomyślności gospodarczej i społecznej przez Holendrów. Stąd też skupienie autora na wybitnych filozofach wczesnej epoki nowożytnej (Spinoza, Grocjusz, Kartezjusz czy wpływie kilku angielskich na Holandię czy późniejsze rewolucje francuską czy amerykańską),którzy kształtowali lub rezonowali wolnościowe przekonania obywateli Zjednoczonych Prowincji. Przyznam się, że podejście autora może być dobrze przyjęte, ale istnieje z drugiej strony poczucie, że autor pokazuje Amsterdam nieco zbyt pozytywnie, jednostronnie. Czemu tylko o ludziach wielkich, a tak niewiele o biednych, mniej znanych? Można byłoby coś więcej o drobnych kupcach, rybakach, marynarzach, o życiu w mieście itd itp. Tak czy siak praca jest nieco odtwórcza, biografie Spinozy czy Rembrandta czy innych znanych postaci można znaleźć w innych książkach. Ogólne dzieje państwa też można lepiej zapoznać w szczegółowszych publikacjach. Z ciekawostek wolnościowy, tolerancyjny religijnie Amsterdam był w średniowieczu ważnym miejscem pielgrzymek.
Slawinio - awatar Slawinio
ocenił na74 miesiące temu

Cytaty z książki Zamachowcy i zdrajcy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zamachowcy i zdrajcy


Ciekawostki historyczne