Asymetria. Rosyjska ruletka

Okładka książki Asymetria. Rosyjska ruletka
Piotr Gibowski Wydawnictwo: ASPE TONUS fantasy, science fiction
382 str. 6 godz. 22 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Wydawnictwo:
ASPE TONUS
Data wydania:
2012-11-30
Data 1. wyd. pol.:
2012-11-30
Liczba stron:
382
Czas czytania
6 godz. 22 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-935415-0-8
Tagi:
historia alternatywna fantastyka powieść historyczna

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
6,2 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
121
89

Na półkach:

Dobra książka, oparta o wiedzę historyczną, przy okazji czyta się również dobrze. Trochę naiwnie przedstawiona fabuła i przeskoki akcji jak w filmie nieco mnie irytowały, ale nie aż tak, żeby popsuć mi przyjemność czytania. Całość doprawiona humorem pojawiających się postaci typu Kwinto, czy Artur Andrus.
Zdecydowanie czekam na dalszą część.

Dobra książka, oparta o wiedzę historyczną, przy okazji czyta się również dobrze. Trochę naiwnie przedstawiona fabuła i przeskoki akcji jak w filmie nieco mnie irytowały, ale nie aż tak, żeby popsuć mi przyjemność czytania. Całość doprawiona humorem pojawiających się postaci typu Kwinto, czy Artur Andrus.
Zdecydowanie czekam na dalszą część.

Pokaż mimo to

avatar
502
125

Na półkach:

Książka stanowi pewne wyzwanie dla czytelnika. Mianowicie jej opis raczej przywodzi na myśl coś bardziej rozrywkowego, książkę akcji. A w trakcie czytania okazuje się, że jest bardzo wiele elementów historycznych, dużo faktów sprzed rozpoczęcia II wojny światowej jest przedstawione - i to fakty wojskowe, wywiadowcze, ekonomiczne. Nie jest to oczywiście coś w rodzaju encyklopedii wojenno-ekonomicznej, przez którą ciężko się brnie :) Jednak może trochę znużyć takie szybkie przeskakiwanie z miejsca na miejsce, co chwilę przeskakiwanie akcji z jednych bohaterów na innych, pojawianie się wielu osób w powieści. Z jednej strony potrafi znużyć, ale jednak z drugiej wciąga to jak to się wszystko będzie toczyło dalej :P

Ale ciekawe kiedy się można spodziewać drugiego tomu, już sporo czasu minęło od pierwszej części, a nie mogę trafić w sieci na jakieś informacje o drugim tomie... :/

Książka stanowi pewne wyzwanie dla czytelnika. Mianowicie jej opis raczej przywodzi na myśl coś bardziej rozrywkowego, książkę akcji. A w trakcie czytania okazuje się, że jest bardzo wiele elementów historycznych, dużo faktów sprzed rozpoczęcia II wojny światowej jest przedstawione - i to fakty wojskowe, wywiadowcze, ekonomiczne. Nie jest to oczywiście coś w rodzaju...

więcej Pokaż mimo to

avatar
168
166

Na półkach: ,

(recenzja pierwotnie ukazała się na Szortal.com)

Nauka na błędach

Hubert Przybylski

Motyw cofnięcia się w czasie i prób poprawienia historii jest jednym z najstarszych motywów w literaturze s-f. Wśród przykładów można wymienić "Jankesa na dworze Króla Artura" Marka Twaina, czy cykl 163x Erica Flinta (w Polsce zakończono jego wydawanie na drugim tomie). Na naszym podwórku również pojawili się twórcy, którzy dostrzegli potencjał drzemiący w tym motywie - jak chociażby Marcin Ciszewski. W zeszłym roku dołączył do tego grona, z pierwszym tomem swojej trylogii pt. "Asymetria. Rosyjska ruletka", Piotr Gibowski.

Fabuła powieści ukazuje losy dwunastki Polaków, którzy w czasie wycieczki do ośrodka CERN nagle cofają się w czasie z 2011 roku do 1927. Tam od razu ładują się w tarapaty i jeden z nich ginie. Pozostała jedenastka, wśród której znajduje się pięciu wybitnie uzdolnionych maturzystów, czterech oficerów najlepszych jednostek specjalnych w kraju, oficer wywiadu oraz inteligentny, energiczny i znający się na ekonomii i psychologii urzędnik z ministerstwa, który dość szybko przejmuje dowodzenie. Cała grupka, po krótkich perypetiach trafia do Polski, gdzie postanawia zapobiec nieszczęściom, które spotkały Polskę w czasie i po II wś. Ich atutem jest wiedza i umiejętności niespotykane w dwudziestoleciu międzywojennym. Oraz notebook, którego dysk twardy w 80% zapełniają materiały naukowe: techniczne, ekonomiczne i przede wszystkim, historyczne.

Mogę się teraz założyć o resztkę moich włosów na głowie, że po przeczytaniu tego skrótu fabuły pomyśleliście sobie: "Ale banał. Znowu jakieś huraoptymistyczne czytadło dla ludzi, którzy chociaż umieją czytać, to ich IQ jest porównywalne z IQ stołowej nogi". I mając do wyboru lekturę "Asymetri" i długotrwale uderzanie głową w mur, spora część z Was nie byłaby pewna, która z tych dwóch opcji byłaby mniej szkodliwa dla Waszego zdrowia psychicznego.

Owszem, "pozycja startowa" fabuły jest koszmarnie banalna i infantylna. Ale dzięki temu tym wyraźniej widać talent Gibowskiego, który potrafił przekuć banał w solidnie przemyślane studium nt. prób zmian historii i implikacji, jakie tego typu próby moga nieść ze sobą. Przykład - wykorzystanie zaawansowanej technologii. U większość autorów podróżnicy w czasie momentalnie zaczynają produkcję F-16, Leopardów, Apaczy, kaemów SAW czy inszego złomu i przy jego pomocy spuszczają łomot każdemu, kto im wlezie w drogę. A im silniejszy wróg, tym mocniejszy łomot dostaje. Tymczasem Gibowski dostrzega problem istnienia szpiegostwa przemysłowego, podpatrywania gotowych rozwiązań i wiele innych źródeł komplikacji, które sprawiają, że ewentualna przewaga technologiczna jest możliwa do utrzymania tylko w bardzo krótkim okresie czasu - tym krótszym, im potężniejszy, bogatszy i bardziej bezwzględny jest przeciwnik.

Mówiąc krótko - pod względem uargumentowania zmian w sytuacji geopolitycznej, które zachodzą w świecie "Asymetrii" po pojawieniu się gości z przyszłości, Gibowski dorównuje Wolskiemu i jego "Wallenrodowi", a pod względem ukazania sfery społeczno-gospodarczej nawet go przewyższa. Szkoda tylko, że zostaje w tyle pod względem umiejętności pisarskich. Warsztat pisarski Gibowskiego jest niezły, ale dość często dochodzi do głosu niedostatek twórczego doświadczenia. Zdarza mu się "zgubić" wątek (jak np. w czasie walki wywiadów, jeszcze przed dotarciem podróżników do Polski) i popadać w manierę "belferowania", czyli łopatologicznego tłumaczenia ustami bohaterów teorii naukowych (w tym przypadku przeważnie z dziedziny psychologii). Ma też problem z kreowaniem postaci i zachowaniem punktu ciężkości pomiędzy bohaterami - tak, żeby było wyraźnie widać, kto jest głównym bohaterem, kto drugoplanowym, a kto statystą.

Ten niedostatek warsztatowy sprawia, że nie mogę dać pierwszemu tomowi "Asymetrii" więcej, niż 7,5/10. Od razu zaznaczam - gdyby to był esej czy praca naukowa, to za merytoryczne i przemyślane podejście do tematu zmieniania historii dałbym Autorowi 9,9/10. I dlatego gorąco polecam powieść Gibowskiego przede wszystkim tym, którzy wolą inteligentnie napisane historie alternatywne, niż literaturę łatwą, prostą i przyjemną. A sam, czekając z niecierpliwością na dalszy ciąg trylogii, tak sobie myślę, że Gibowski jest szczęściarzem. Bo warsztat pisarski, to można sobie z czasem (i kolejnymi napisanymi utworami) wyrobić. Ale jeśli chodzi o umiejętności logicznej analizy otaczającego nas świata i wykorzystania tego do zbudowania wiarygodnej jego alternatywy - o, z tym, to już się chyba trzeba urodzić.

(recenzja pierwotnie ukazała się na Szortal.com)

Nauka na błędach

Hubert Przybylski

Motyw cofnięcia się w czasie i prób poprawienia historii jest jednym z najstarszych motywów w literaturze s-f. Wśród przykładów można wymienić "Jankesa na dworze Króla Artura" Marka Twaina, czy cykl 163x Erica Flinta (w Polsce zakończono jego wydawanie na drugim tomie). Na naszym podwórku...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1305
959

Na półkach: ,

Bardzo ciekawe podejście do tematu. Przybysze z przyszłości wymyślają jak z II RP zrobić potęgę gospodarczą i militarną i za 10 lat wygrać ze Stalinem i Hitlerem. Realistycznie przedstawione postacie pułkowników i innych polityków międzywojnia. W dodatku dla mnie osobiście plus w postaci krótkich podrozdziałów, dzięki czemu książkę czyta się szybciej. Przez cały czas autor serwuje nam ciekawą akcję w postaci poczynań współczesnych komandosów, bądź inżynierów-maturzystów a także przedstawia współpracę z nimi panów takich jak Piłsudski czy Dmowski. Szkoda, że to tylko fikcja, zwłaszcza zakończenie widoczne na okładce- marzenie każdego polskiego patrioty lat 20-50 XX wieku.
Pozostaje mi tylko oczekiwać z niecierpliwością na kolejną część.

Bardzo ciekawe podejście do tematu. Przybysze z przyszłości wymyślają jak z II RP zrobić potęgę gospodarczą i militarną i za 10 lat wygrać ze Stalinem i Hitlerem. Realistycznie przedstawione postacie pułkowników i innych polityków międzywojnia. W dodatku dla mnie osobiście plus w postaci krótkich podrozdziałów, dzięki czemu książkę czyta się szybciej. Przez cały czas autor...

więcej Pokaż mimo to

avatar
981
53

Na półkach:

To było moje tak zwane "must have". Raz, że uwielbiam rozmaite historie alternatywne, dwa - ta konkretna ma wyjątkowo piękną okładkę. Naprawdę, dawno nie widziałam tak udanej okładki. Zachwyciła mnie do tego stopnia, że oczekiwałam w środku kontynuacji w stylu zdjęcia z albumu koncertowego pewnego norweskiego zespołu blackmetalowego ;] ... ale nie doczekałam się. :P

Co do zawartości... Najpierw plusy. Widać, że autor do podjętego tematu starannie się przygotował, o czym świadczy choćby potężna bibliografia. Chleb powszedni w książkach naukowych, historycznych, ale pierwszy raz widzę coś takiego w beletrystyce (!). Po drugie: Piotr Gibowski do swojej alternatywnej wizji rzeczywistości podszedł z ogromnym rozmachem i "na trzeźwo". Zazwyczaj twórcy tego gatunku zmieniają jedynie jakiś mniej lub bardziej znaczący szczegół i już w konsekwencji na zasadzie efektu motyla wygrywamy II wojnę światową albo powstanie styczniowe. W "Asymetrii" odwracanie biegu dziejów odbywa się na skutek żmudnej pracy u podstaw na naprawdę wielu płaszczyznach: ekonomicznej, wojskowej, technicznej, politycznej, wywiadowczej... Wydarzenia toczą się na różnych kontynentach, przewija się mnóstwo postaci "z epoki". Widać, że autor potraktował czytelnika poważnie i to procentuje, bo czytelnik potraktowany poważnie rzadko kiedy się na autora wścieka :).

Niestety, tam gdzie nie zawiódł pisarza pomysł i wiedza, tam zawiodły go umiejętności tzw. warsztatowe. Piotr Gibowski nie ustrzegł się niestety wielu dość rażących błędów. Przeniesienie się bohaterów w czasie jest wybitnie pretekstowe. Dochodzi do niego podczas wycieczki do szwajcarskiego ośrodka badawczego. Ale jaki konkretnie mechanizm zadziałał? Dlaczego przenieśli się w czasie akurat wybrani bohaterowie powieści, a nie było wcześniej takich przypadków wśród innych odwiedzających? Te i tym podobne pytania autor pozostawia bez odpowiedzi.

Kolejnym mankamentem jest kreacja bohaterów. W "Asymetrii" zarówno ci autentyczni, jak i ci wymyśleni składają się głównie z imienia, nazwiska, płci i stanowiska, rzadziej z wieku i jakiejś dość charakterystycznej cechy wyglądu. To nie wystarcza nie tylko do tego, by się do nich przywiązać, ale w ogóle bez problemu zapamiętać. Osoba, która o okresie międzywojennym ma niewielkie pojęcie, może się poczuć naprawdę zagubiona.
Dodatkowo, reakcje bohaterów bywają momentami dość dziwne, żeby nie powiedzieć absurdalne. Postacie współczesne, zorientowawszy się, że cofnęły się w czasie, błyskawicznie przechodzą nad tym do porządku dziennego, nawet nie kombinując specjalnie, jak by tu wrócić z powrotem (od razu dochodzą do wniosku, że się nie da i więcej o tym nie myślą). A przypomnijmy, że trafili w czasy, w których: nie ma Internetu, telewizja jest w powijakach, podobnie motoryzacja, nie wynaleziono jeszcze dezodorantów, a w większości domostw szczytem higieny jest drewniana sławojka. Nie lepsze okazują się być skłócone międzywojenne elity polityczne, które zaskakująco szybko przechodzą do zgodnej współpracy po tym, jak zostało im to zasugerowane przez bohaterów przeniesionych z współczesności. Żadnych wątpliwości, żadnych wahań, żadnego niedowierzania, żadnych prób podważania niewiarygodnych przecież twierdzeń przybyszy.

Nie chcę przez to napisać, że książka jest zła ani że czas spędzony nad nią uważam za stracony, ale daleko jej również do arcydzieła. By oddać jej sprawiedliwość napiszę: jest to najlepsza powieść, jaką czytałam spośród tych wydanych w sposób "partyzancki". Dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy, o których nie miałam pojęcia i nie wykluczam sięgnięcia po kontynuację, licząc, że autor nie popełni dwa razy tych samych błędów, a ogrom ciekawostek i rozmach pozostaną te same. :)

To było moje tak zwane "must have". Raz, że uwielbiam rozmaite historie alternatywne, dwa - ta konkretna ma wyjątkowo piękną okładkę. Naprawdę, dawno nie widziałam tak udanej okładki. Zachwyciła mnie do tego stopnia, że oczekiwałam w środku kontynuacji w stylu zdjęcia z albumu koncertowego pewnego norweskiego zespołu blackmetalowego ;] ... ale nie doczekałam się. :P

Co do...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1013
497

Na półkach: ,

Po dość sporej kampanii reklamowej zamieszczonej na pewnym portalu społecznościowym, którą było mi dane obserwować, moje postrzeganie książki „Asymetria. Rosyjska ruletka” było całkiem pozytywne. Autor zainteresował mnie tą reklamą na tyle, że postanowiłem zawierzyć jego słowom i zaznajomić się z jego debiutancką powieścią. Udało mi się w końcu zdobyć egzemplarz tej pozycji i praktycznie na samym początku moje zdanie zaczęło się zmieniać. Ze strony na stronę, na coraz bardziej negatywne. Od razu, na samym początku ubawiłem się setnie, a to za sprawą nagłego, przeniesienia bohaterów w czasie. Niech już będzie, że przeniesienie to pojawiło się ot tak z nikąd. Nikt z nas nigdy czegoś takiego nie doświadczył, więc nie wiadomo jak to się może odbywać? Sami bohaterowie powieści, kiedy zorientowali się, że znajdują się w zupełnie innym miejscu, niż chwilę wcześniej, przeszli nad tym do porządku dziennego, traktując to jak przypadkowe ominięcie dwóch przystanków tramwajowych. Kiedy zorientowali się w jakim czasie przyszło im teraz żyć, pogodzeni z losem, stwierdzili: „Zabijmy Hitlera”!! Choć plany im się nieco pozmieniały, szybko wzięli się za ich, chyba zbyt łatwą jak na początki realizację.

Wiedząc, że autor posiada ogromną wiedzę z dziedziny historii, ekonomii czy nawet psychologii, byłem pewien, że doda to powieści smaczków i wielokrotnie będzie jej ozdobą. Niestety, w moim przekonaniu autor wręcz notorycznie chcąc popisać się tą rozległą wiedzą, w nieprzystępny dla czytelnika sposób zamieścił w tekście tyrady dotyczące wspominanych zagadnień. Za dobry przykład może posłużyć opis polskiej spółki z okresu międzywojennego o nazwie Siła i Światło, czy opisy procesów technologicznych produkowanych towarów, bądź sprzętu. Autor wielokrotnie dodawał nowy podrozdział w powieści, aby zamieścić w nim niczego niewnoszący do fabuły opis jakiejś organizacji bądź technologii powstawania wymienionego produktu. Mnie, jako laikowi przeszkadzały te opisy do tego stopnia, że po pewnym czasie gubiłem się w tym, o czym czytam.

Poczucie zagubienia niestety towarzyszyło mi właściwie podczas całej lektury. Piotr Gibowski bowiem dowolnie manipulował wyborem miejsca i czasu, w których postanowił ulokować akcję. Odniosłem wrażenie, że robi to przypadkowo i pisze to, co akurat mu się przypomni. Kontynuując wątek zagubienia, należy wspomnieć, że czytając tę powieść, miałem wrażenie, iż autor wrzucił mnie do centrum sporego miasteczka i po kolei przedstawił mi każdego z jego mieszkańców, nie dając na żadnego z nich spojrzeć. Sposób ten zaowocował tym, że chcąc dość dobrze orientować się, kto jest kim, należałoby chyba wszystkich spisać i przy okazji każdego z osobna sobie przypominać. Tylko w książce chyba nie o to chodzi? Dla potwierdzenia mych słów dodam, że po przeczytaniu kilkunastu stron tekstu, o przewijających się w powieści osobach wiedziałem, że jedna dziewczyna była biuściasta a żołnierz był brunetem o zmrużonych oczach. Śledząc do końca losy bohaterów, zbyt wylewnych opisów ich fizjonomii nie znalazłem.

Asymetria. Rosyjska ruletka nie jest powieścią dla każdego czytelnika, jej konstrukcja powoduje trudność odbioru, a co za tym idzie przy dłuższym czytaniu, niechęć do poznawanego tekstu. Tak było w moim przypadku. Kiedy robiłem sobie przerwę w lekturze, ponowne zabranie się za książkę, wywoływało dreszcz, niestety nie był to dreszcz emocji. Zabierałem się za nią jak przysłowiowy „pies do jeża”. W związku z tym nie mogę uznać tego debiutu za udany, lektura tej książki dała mi tyle, że właściwie zniechęciłem się do pozycji historycznych. Pewnie mi kiedyś przejdzie…
Życzę autorowi, aby w kolejnych częściach, jeśli takowe powstaną, ustrzegł się błędów, choć ja jego czytelnikiem już więcej nie zostanę
Na koniec ciekawostka. W książce można spotkać postaci nazwane jako Artur Andrus, Henryk Kwinto, Lars Reiner. (pewnie kogoś pominąłem). Nie są one jednak związane z ich odpowiednikami.
Ocena: 2,5/6 (połówka za wiedzę)

Po dość sporej kampanii reklamowej zamieszczonej na pewnym portalu społecznościowym, którą było mi dane obserwować, moje postrzeganie książki „Asymetria. Rosyjska ruletka” było całkiem pozytywne. Autor zainteresował mnie tą reklamą na tyle, że postanowiłem zawierzyć jego słowom i zaznajomić się z jego debiutancką powieścią. Udało mi się w końcu zdobyć egzemplarz tej pozycji...

więcej Pokaż mimo to

avatar
6
6

Na półkach:

Znam autora osobiście, więc moja ocena może nie być całkiem obiektywna. Książka jest ciekawa i zdecydowanie ją polecam fanom alternatywnych wersji historii. Literacko książka jest średnia, a wiele fragmentów ciężko się czyta. Zdecydowanym plusem jest jednak fabuła i jej klimat. Bohaterowie są ciekawi, ale nie wszyscy równo rozwinięci, a jeden przypomina mi trochę autora : ) Mam nadzieję, że Piotr zlituje się nad czytelnikami i jednak zdecyduje się w jakiś sposób dokończyć całą historię. Może e-book?

Znam autora osobiście, więc moja ocena może nie być całkiem obiektywna. Książka jest ciekawa i zdecydowanie ją polecam fanom alternatywnych wersji historii. Literacko książka jest średnia, a wiele fragmentów ciężko się czyta. Zdecydowanym plusem jest jednak fabuła i jej klimat. Bohaterowie są ciekawi, ale nie wszyscy równo rozwinięci, a jeden przypomina mi trochę autora : )...

więcej Pokaż mimo to

avatar
682
41

Na półkach:

Co by było gdyby? Wiele razy rozmyślając nad swoim życiem zadawałem sobie to pytanie. Czy jeśli zmieniłbym w nim jeden czy drugi fakt, to potoczyłoby się ono zupełnie inaczej? Nie wiem czy byłoby lepsze, ale z pewnością inne. A jeżeli zmiany dotyczyłyby historii kraju lub nawet całego świata? Z podobnymi pytaniami mamy właśnie do czynienia w debiutanckiej powieści Piotra Gibowskiego "Asymetria. Rosyjska ruletka", którą można zaliczyć do gatunku historii alternatywnej. Osobiście bardzo lubię tego typu książki. Jedną z moich ulubionych jest "Człowiek z Wysokiego Zamku" Philipa K. Dicka, gdzie mamy do czynienia z ideą światów równoległych. W tamtym świecie państwa Osi wygrały II Wojnę Światową, a Stany Zjednoczone są pod okupacją. W "Asymetrii" chodzi jednak o coś zupełnie innego, a mianowicie o zmianę biegu historii.

Akcja książki rozpoczyna się w momencie, gdy grupa polskich licealistów oraz żołnierzy zwiedzających CERN, szwajcarski ośrodek naukowo-badawczy, w którym przeprowadzane są eksperymenty z rozpędzaniem cząstek atomów do prędkości światła, zostaje nagle przeniesiona w czasie z XXI wieku do roku 1927. Kiedy okazuje się, że ich powrót do przyszłości jest niemożliwy, postanawiają wykorzystać swoje wiedzę oraz przewagę wynikającą ze znajomości przebiegu przyszłych wydarzeń historycznych, aby jak najlepiej urządzić się w nowej rzeczywistości. Powoli dociera jednak do nich, że moment historyczny w jakim się znaleźli, rok 1927, jest niezbyt odległy w czasie od 1939 i, że przyjdzie im zmierzyć się z II Wojną Światową. Postanawiają, ponieważ są patriotami, zrobić coś dla ojczyzny i uprzedzić znane z historii Polski fakty oraz wydarzenia, zmieniając ją i trochę poprawiając. Jako jeden z pierwszych przychodzi im do głowy pomysł likwidacji Hitlera. Dochodzą jednak do wniosku, że może to spowodować niekoniecznie porządany przez nich skutek. Zmiana przywódców takich państw jak Chiny, Korea Północna, Kuba nic nie zmieni, podobnie jak śmierć Stalina nie spowodowała rozpadu Sowietów czy też choćby zmiany ich polityki. Zmiana jednego człowieka nie spowoduje zmiany w myśleniu całego narodu, przyjdą na jego miejsce inni, być może jeszcze gorsi. Zabawa z historią to dosyć niebezpieczna rzecz, która może przynieść zarówno pozytywne jak i negatywne skutki. Historia niekoniecznie musi się potoczyć w porządanym kierunku, łatwo o błędy, gdy mamy do czynienia z czynnikiem ludzkim. Wracam jednak do omawianej książki. Bohaterowie "Asymetrii" stwierdzają, że głównymi przyczynami tego co spotkało Polskę w roku 1939 były słaby stan gospodarki oraz niewielka ilość dostępnego czasu, w którym mógłby nastąpić jej rozwój. Polska była bardzo młodym państwem i nie miała szans na nadrobienie straconych lat. Takie kraje jak np. Niemcy, pomimo przegranej wojny i wielu problemów wewnętrznych, były w dużo lepszej sytuacji. Młodzi Polacy, dzięki temu, że był wśród nich Jacek Gwozdecki, psycholog ekonomiczny, alter ego autora, konstruują plan działania i wprowadzają go w życie.

Książka pokazuje ogromną erudycję autora oraz świetną znajomość historii, szczególnie okresu międzywojennego. Pojawia się w "Asymetrii" cała galeria postaci, mniej lub bardziej znanych z podręczników historii, a także tych często niestety zapomnianych. "Asymetria" to także swego rodzaju powieść postmodernistyczna, taka trochę zabawa i gra autora z czytelnikiem. Mamy np. scenę wzorowaną na scenie z "Ogniem i mieczem", kiedy to Skrzetuski wybawia z opresji i ratuje życie Chmielnickiemu. W ogóle widać wyraźnie, że autor jest wielkim miłośnikiem Sienkiewicza i "Trylogii". Ponadto, wśród bohaterów książki co chwilę natykamy się na nazwiska znane z literatury, filmu lub nawet współczesnego nam życia, jak np. Skrzetuski, Henryk Kwinto, J-23, Artur Andrus, Kiszczak. Wszystko to składa się, razem z licznymi anegdotami, na obecny w powieści element humoru. Książka napisana jest z dużym rozmachem, akcja toczy się na kilku kontynentach w wielu krajach Europy, Ameryki i Azji. Jej karty wypełniają agenci wywiadu i kontrwywiadu, szpiedzy różnych mocarstw, "odwróceni", politycy. Poznajemy sporo dokumentów z tamtych czasów, raportów, przemówień, listów dyplomatycznych, a nawet testament. Poza tym wiele, na prawdę wiele szczegółów i ciekawostek z życia w miedzywojennej Polsce. Jednocześnie muszę ostrzec, że pomimo korzystania przez autora z dużej liczby źródeł bibliograficznych, nie wolno "Asymetrii" traktować jako podręcznika do historii. Piotr Gibowski bowiem w takim samym stopniu co naukę, wykorzystał podczas pisania swoją wyobraźnię. A jak powiedział kiedyś zacytowany na początku książki Albert Einstein: "Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona". Wyobraźnia to bardzo ważna i przydatna rzecz podczas czytania, nie tylko tej książki. Jeżeli zatem popatrzymy z przymrużeniem oka na obecne w powieści spektakularne wydarzenia i niezwykłe zbiegi okoliczności, jeżeli potraktujemy ją jako dobrą zabawę, grę (tak na marginesie, na podstawie książki, moim zdaniem, można byłoby napisać znakomity scenariusz dla gry komputerowej, komiksu lub filmu), to jej lektura może sprawić dużą przyjemność. "Asymetria" to pierwszy tom zaplanowanej przez autora trylogii. Czekam zatem z zainteresowaniem na mój ulubiony ciąg dalszy i pozostałe części.

Co by było gdyby? Wiele razy rozmyślając nad swoim życiem zadawałem sobie to pytanie. Czy jeśli zmieniłbym w nim jeden czy drugi fakt, to potoczyłoby się ono zupełnie inaczej? Nie wiem czy byłoby lepsze, ale z pewnością inne. A jeżeli zmiany dotyczyłyby historii kraju lub nawet całego świata? Z podobnymi pytaniami mamy właśnie do czynienia w debiutanckiej powieści Piotra...

więcej Pokaż mimo to

avatar
23
10

Na półkach: ,

Niektórych może zdziwić, że Instytut Misesa zdecydował się objąć patronat nad pozycją, która niewiele ma wspólnego z dotychczas przez IM wydawanymi publikacjami ekonomicznymi. „Asymetria” Piotra Gibowskiego to bowiem powieść, którą z uwielbieniem szufladkujący wszystkich i wszystko zapewne umieszczą gdzieś pomiędzy polical fiction a science fiction, z czego zarówno „science” jak i „fiction” są w praktyce jedynie punktem wyjścia do rozważań autora na temat możliwych ścieżek jakimi potoczyć by się mogły nasze dzieje.

Nie ma co ukrywać, że historie alternatywne to ostatnio modny, ale też bardzo płodny intelektualnie nurt w literaturze pozwalający przede wszystkim z pewnym dystansem spojrzeć na pewne wydarzenia historyczne i konsekwencje podjętych wówczas decyzji. Jednym z głośniejszych w ostatnim czasie debat była ta wywołana książką Piotra Zychowicza „Pakt Ribbentrop-Beck, czyli jak Polacy mogli u boku III Rzeszy pokonać Związek Radziecki”.

Autor „Asymetrii” poszedł o krok dalej w stosunku do rozważań na temat tego co by było gdyby. Nie tylko faktycznie umieszcza ludzi nam współczesnych w samym centrum wydarzeń, ale też próbuje odpowiedzieć na pytanie jakie konsekwencje będą miały ich działania na światową politykę. Czy uda się powstrzymać Adolfa Hitlera przed dojściem do władzy? A może w porę ukróci się krwawy reżim Stalina ratując w ten sposób miliony istnień? Czy faktycznie zwycięstwo komunizmu w Chinach jest nieuniknione? No i czy Polska skazana jest na rolę światowego pariasa, z którym mało kto się liczy? W moim przekonaniu zwrotnica torów historii została skutecznie przestawiona w momencie pojawienia się podróżników w czasie w roku 1928. Od tego momentu coraz bardziej oddalać się będą od naszej wersji historii. Czy będzie ona lepsza? To się okaże, ja z niecierpliwością czekam na kolejny tom tej fascynującej trylogii.

Nie ma wątpliwości, że autor doskonale zna realia tamtejszej epoki, nie tylko swobodnie żongluje biografiami żyjących wówczas ludzi, ale też pozwala nam dostrzec ich psychologiczny rys (szczególnie widać to przy fragmentach dotyczących gierek w najwyższych kręgach władzy ZSRS). Wrażenie robi również obszerna bibliografia, z której korzystał autor.

Przybysze z przyszłości, grupa uczniów warszawskiego liceum oraz żołnierze Wojska Polskiego z czasów nam współczesnych nagle budzą się pod koniec lat 20. w Szwajcarii. Zbieg okoliczności sprawia, że praktycznie od razu docierają do najwyższych kręgów władzy w Polsce inicjując tym samym szereg zmian, które pozwolą uniknąć hekatombę września 1939 roku. Dysponując ogromną wiedzą nie tylko na temat przyszłych wydarzeń, ale też technologii, metod prowadzenia działań wojennych czy po prostu ekonomii, psychologii, zarządzania i innych nauk, które przez ostatnie 80 lat intensywnie się rozwijały, podróżnicy mogą przygotować dopiero co odrodzoną Rzeczpospolitą na nowe wyzwania i w wielkiej grze toczonej między światowymi mocarstwami.

Co ulega zmianom?

Autor nie ukrywa swojej niechęci do sanacyjnej elity, tzw. „pułkowników”, których wielokrotnie przedstawia jako niekompetentnych i zadufanych w sobie, do tego nie myślących o niczym innym jak tylko o własnym, swoiście z resztą pojętym, honorze. Równocześnie przedstawia przywódców Polski międzywojennej, Piłsudskiego, Dmowskiego, Daszyńskiego czy Witosa jako prawdziwych mężów stanu szczerze zatroskanych o losy Ojczyzny. Ciekawa jest również zmiana jaka dokonuje się w polskiej polityce, powołany zostaje bowiem swoisty rząd ekspercki, na którego czele staje znany międzywojenny ekonomista, Adam Krzyżanowski. Resorty siłowe pozostają pod kontrolą piłsudczyków, ale już ministerstwo spraw zagranicznych obejmuje Janusz Radziwiłł, min skarbu ekonomista Adam Heydel, swoją tekę dostał również jeden z twórców współczesnej teorii zarządzania Karol Adamiecki.

Dla sympatyków szkoły austriackiej z pewnością miłym akcentem będzie jeden z fragmentów, kiedy to „podróżnicy” sprowadzają do Krakowa wiedeńskiego ekonomistę Ludwiga von Misesa, który wkrótce podejmuje pracę na Uniwersytecie Jagiellońskim.

To, co raziło mnie najbardziej był fakt, że autor tak mocno skupił się na przedstawianiu kolejnych, kluczowych wydarzeń mających wpływ na bieg historii, że bardzo po macoszemu potraktował natomiast samych bohaterów. Z jednej strony samych podróżników w czasie jest bardzo wielu, o niektórych z nich możemy się dowiedzieć nieco więcej, w momentami tylko trafiającymi się opisami ich historii, w większości czasu czytelnik nie ma czasu przyzwyczaić się do poszczególnych postaci, które finalnie zlewają mu się w jedno i musi co chwilę wertować książkę by przypomnieć sobie kto jest kim. Z pewnością przydałoby się zastosowane na przykład przez George’a R.R. Martina w jego „Sagach Lodu i Ognia” indeksów postaci, co z pewnością ułatwiłoby poruszanie się po kartach powieści. Drugą rzeczą, która mnie bardzo zirytowała to fakt, że główni bohaterzy są niesamowitymi szczęściarzami, rzadko kiedy natrafiają na poważniejsze przeszkody, a nawet wtedy są one błyskawicznie pokonywane. Wiem, że ta powieść to przede wszystkim pretekst do znacznie głębszych rozważań, ale nie ma sensu wzbudzać u czytelnika niepotrzebnej irytacji.

Podsumowując, mimo tych wymienionych przeze mnie mankamentów książkę się czyta dobrze i muszę przyznać, że historia opowiedziana przez Piotra Gibowskiego naprawdę mnie zaciekawiła. Teraz z niecierpliwością czekam na drugą część Asymetrii.

http://austriacy.pl/2013/asymetria-recenzja/

Niektórych może zdziwić, że Instytut Misesa zdecydował się objąć patronat nad pozycją, która niewiele ma wspólnego z dotychczas przez IM wydawanymi publikacjami ekonomicznymi. „Asymetria” Piotra Gibowskiego to bowiem powieść, którą z uwielbieniem szufladkujący wszystkich i wszystko zapewne umieszczą gdzieś pomiędzy polical fiction a science fiction, z czego zarówno...

więcej Pokaż mimo to

avatar
4703
4494

Na półkach:

Książka ma dla mnie kilka wad.Na pewno,brzydka okładka.Po drugie,główni bohaterowie.Szybko,giną wśród innych postaci.Ja się gubiłem.
a dużo dialogów,wiele zbędnych.Ocena dobra,pomyśł świetny.

Książka ma dla mnie kilka wad.Na pewno,brzydka okładka.Po drugie,główni bohaterowie.Szybko,giną wśród innych postaci.Ja się gubiłem.
a dużo dialogów,wiele zbędnych.Ocena dobra,pomyśł świetny.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Asymetria. Rosyjska ruletka


zgłoś błąd