Kodeks Konstantyna

Okładka książki Kodeks Konstantyna
Paul L. Maier Wydawnictwo: Wydawnictwo Księży Marianów PROMIC Cykl: Jonathan Weber (tom 3) Seria: Corpus delicti kryminał, sensacja, thriller
440 str. 7 godz. 20 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Cykl:
Jonathan Weber (tom 3)
Seria:
Corpus delicti
Tytuł oryginału:
The Constantine Codex
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Księży Marianów PROMIC
Data wydania:
2012-11-09
Data 1. wyd. pol.:
2012-11-09
Liczba stron:
440
Czas czytania
7 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375023534
Tłumacz:
Monika Wolak
Tagi:
Konstantyn chrześcijaństwo Biblia beletrystyka chrześcijańska powieść sensacyjna powieść religijna powieść chrześcijańska powieści chrześcijańskie

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
6,7 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
560
17

Na półkach: ,

Powieść ciekawa, wciągająca ale dopiero po chwili. Pierwszy raz sięgnęłam po tego autora więc nie wiem czy to taki jego styl czy zamierzony efekt. Całość rozkręca się dość powoli. Im bliżej końca tym coraz więcej się dzieje. Ogólnie - przyjemna lektura na leniwe popołudnie.

Powieść ciekawa, wciągająca ale dopiero po chwili. Pierwszy raz sięgnęłam po tego autora więc nie wiem czy to taki jego styl czy zamierzony efekt. Całość rozkręca się dość powoli. Im bliżej końca tym coraz więcej się dzieje. Ogólnie - przyjemna lektura na leniwe popołudnie.

Pokaż mimo to

avatar
523
168

Na półkach:

Czy zastanawialiście się kiedyś, czy kanon ksiąg biblijnych jest kompletny? Właśnie nad tym problemem pochylił się Paul Maier w swej książce z cyklu prozy Corpus delicti wydawnictwa Promic. Co by się stało, gdyby światło dzienne ujrzały zaginione przed wiekami Listy Apostolskie, czy też zakończenie Ewangelii według św. Marka? Uczeni od lat snują domysły, nad tym, co mogą one zawierać. Jak zareagowałaby wówczas Stolica Apostolska oraz cała społeczność chrześcijańska? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w "Kodeksie Konstantyna".

Bohaterami tej wciągającej opowieści są: Johnatan Weber, znany harwardzki profesor oraz jego dociekliwa małżonka - Shannon, która z pasją rozwiązuje zagadki z przeszłości i zajmuje się archeologią. W czasie wykopalisk w starożytnej Pelli odwiedza ona miejscową cerkiew. W jej murach odnajduje w pewnym manuskrypcie, kilka pergaminowych kart ze starego kodeksu. Za zgodą duchownego opiekującego się świątynią młoda badaczka postanawia zabrać je do uniwersyteckiego laboratorium w Stanach Zjednoczonych, aby je przebadać i odczytać. Czy znajdzie tam jakieś wskazówki co do treści zaginionej biblijnej księgi? Przekonajcie się sami.

Samym odkryciem niezwykle poruszony jest mąż Shannon - Johnatan, znawca tematyki biblijnej oraz autor poczytnej biografii Jezusa z Nazaretu. Pozycja została przetłumaczona na wiele języków. Niestety w wydaniu arabskim zakradł się błąd językowy, którym obrażeni poczuli się muzułmanie, uznając, iż uderza on w islam. Na historyka zostaje nałożona kara fatwy czyli śmierci... To początek tej porywającej książki, która wciąga czytelników w nurt pasjonującej opowieści już od pierwszych stron. Jeśli chcecie się przekonać, czy małżonkowie wyjdą cało z opresji, a także odnajdą zaginioną księgę Pisma Świętego musicie sięgnąć po tę publikację! Z pewnością nie pożałujecie czasu spędzonego na jej lekturze.

Autor gwarantuje: gwałtowne zwroty akcji, przyspieszoną lekcję znajomości Biblii oraz okoliczności zatwierdzenia kanonu ksiąg wchodzących w skład Pisma Świętego; możliwość zajrzenia do archiwów kościelnych zwykle trudno dostępnych; wartkie dialogi i błyskotliwe uwagi postaci oraz wspaniałe widoki w czasie licznych podróży do Grecji czy Turcji. Ponadto Maier dobrał interesującą gamę bohaterów, którzy z dociekliwością dążą do poznania przeszłości. W dodatku czytelnik może przyjrzeć się z bliska różnicom i podobieństwom chrześcijaństwa oraz islamu w czasie toczonej na tureckiej ziemi debaty przez Johnatana Webera oraz szejka Al-Rashida. Pokazuje ona, że wyznawcy tych dwóch religii nie muszą być wrogami, mogą żyć w harmonii i przyjaźni poznając wzajemnie swoje wierzenia, a także okazując sobie szacunek. Warto, aby jak najwięcej osób przeczytało tę niezwykłą książkę, by dzięki niej stały się bardziej tolerancyjne i otwarte na świat.

Czy zastanawialiście się kiedyś, czy kanon ksiąg biblijnych jest kompletny? Właśnie nad tym problemem pochylił się Paul Maier w swej książce z cyklu prozy Corpus delicti wydawnictwa Promic. Co by się stało, gdyby światło dzienne ujrzały zaginione przed wiekami Listy Apostolskie, czy też zakończenie Ewangelii według św. Marka? Uczeni od lat snują domysły, nad tym, co mogą...

więcej Pokaż mimo to

avatar
160
151

Na półkach:

Poważny pan profesor, który wiertarką grzebie przy grobie św. Pawła.
Poważny pan profesor, który pozwala na to, że jego święta księga legnie w śmietniku.
Czytając książkę, ma się wrażenie, że to film - opowieść o parze jednak nie inteligentów tylko licealistów na tropie wielkiego znaleziska. Mielenie wody po drodze. I aplauzy i wiwaty wielkich dostojników kościelnych z biskupem i papieżem włącznie dla chwały wielkiego odkrywcy -Jona. Amerykańskie g.

Poważny pan profesor, który wiertarką grzebie przy grobie św. Pawła.
Poważny pan profesor, który pozwala na to, że jego święta księga legnie w śmietniku.
Czytając książkę, ma się wrażenie, że to film - opowieść o parze jednak nie inteligentów tylko licealistów na tropie wielkiego znaleziska. Mielenie wody po drodze. I aplauzy i wiwaty wielkich dostojników kościelnych z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
245
66

Na półkach:

Wiele osób na pewno spotkało się z określeniem „kanon Biblii”, czy też „kanon Pisma Świętego”. Jest to nic innego jak zbiór ksiąg wchodzących w skład Biblii uznanych za autentyczne i natchnione, czyli pochodzące od Boga. A co by się stało, gdyby okazało się, że kanon biblijny nie jest kompletny? Że są jeszcze księgi pisane przez Ewangelistów lub też listy św. Pawła nadal nie odkryte? Czy miałoby to jakiś wpływ na wiarę chrześcijańską? Zapewne tak…
Tym problemem zajął się Paul L. Maier w swoim thrillerze naukowym „Kodeks Konstantyna”, który został wydany przez Wydawnictwo PROMIC w serii „Corpus delicti”. „Kodeks Konstantyna” jest kontynuacją niedawno przeze mnie czytanej powieści „Ślad życia, ślad śmierci”, którą oceniłam bardzo wysoko. Zrobiła na mnie kolosalne wrażenie, więc jak tylko nadarzyła się okazja, to sięgnęłam po drugi tom serii. Czy „Kodeks Konstantyna” spełnił moje oczekiwania? I tak, i nie…
Pamiętacie profesora studiów bliskowschodnich na Uniwersytecie Harvarda, autora „Jezusa z Nazaretu”, Jonathana Webera i jego piękną żonę Shannon? Znowu ich spotykamy i uczestniczymy w ich wyprawach archeologicznych. Tym razem to Shannon prowadziła wykopaliska w Pelli, na wschodnim brzegu Jordanu licząc na przełomowe odkrycia związane z wczesnochrześcijańskimi dziejami kościoła. Niestety ziemia nie skrywała w tym miejscu żadnych skarbów, więc Shannon w przededniu swojego wyjazdu postanowiła odwiedzić pobliską grecką cerkiew prawosławną. Być może biblioteka tej świątyni zachwyci ją jakimś starym manuskryptem. I tym razem intuicja jej nie zawiodła – w przechowywanej w bibliotece „Historii kościelnej” Euzebiusza z Cezarei znajdowało się w charakterze zakładki parę zbrązowiałych arkuszy pergaminu. Pismo było tak wyblakłe, że nie dało się go odczytać gołym okiem, ale od czego jest sprzęt, którym dysponuje jej mąż na uniwersytecie. Po powrocie do Stanów okazało się, że… no właśnie, co to za manuskrypt? A w zasadzie jego część? Odpowiedź znajdziecie w powieści Paula L.Maiera, a ja tylko dodam, że dalszy ciąg przygód państwa Weberów będzie miał miejsce na pięknej ziemi greckiej i w Turcji. To w tamte rejony zaprowadzi ich chęć kontynuacji badań nad znalezionymi fragmentami księgi, badań, które zakończą się wielkim odkryciem mogącym znowu mocno wpłynąć na postrzeganie wiary chrześcijańskiej.
Niestety już na początku drogi Jonowi i Shannon towarzyszył pech, który mógł wręcz uniemożliwić zaplanowane podróże. Okazało się, że do tłumaczenia dzieła Jona „Jezus z Nazaretu” na język arabski wkradł się błąd. Błąd, który mógł go kosztować życie. Czy Jonowi uda się wyjść cało z opresji? Zapraszam do lektury…



I znowu podobnie jak w powieści „Ślad życia, ślad śmierci”, również w „Kodeksie Konstantyna” urzeka jej wszechobecny realizm. Pisarz, co prawda wyjaśnia, że cała historia jest fikcją literacką (choć nie jest wykluczone, że może w przyszłości się zdarzyć), ale jednocześnie tak mocno osadza ją w realiach historyczno-geograficznych, że chwilami mamy wrażenie, że wszystko dzieje się naprawdę i tylko dni dzielą nas od ogłoszenia sensacyjnej dla świata chrześcijańskiego wiadomości. A Paul L. Maier zna historię – nie jest w tej dziedzinie laikiem. Jest bowiem absolwentem Harvardu z tytułem doktora uzyskanym w 1957 roku oraz wieloletnim profesorem i wykładowcą historii starożytnej w Western Michigan University. Ma na swoim koncie ponad 200 artykułów naukowych i 11 książek beletrystycznych, z których w Polsce wydano oprócz wyżej wspomnianych „Poncjusza Piłata”, „Rzym w płomieniach” oraz „Coś więcej niż ślad” (2013), trzecią część opisywanej serii.
Autor zadbał w powieści o najdrobniejsze szczegóły, zarówno historyczne, jak i geograficzne. Co prawda zmienił pewne dane o autentycznych, żyjących współcześnie postaciach, np. arcybiskupem Konstantynopola uczynił Bartłomieja II, podczas gdy nadal honorowym przywódcą duchowieństwa prawosławnego jest Bartłomiej I, niemniej dla większości czytelników jego książek są to działania mało ważne. Podobnie rzecz się ma z III Soborem Watykańskim, który do tej pory jeszcze się nie odbył. Przypuszczam, że te drobne nieścisłości z najnowszej historii mają na celu „odrealnienie” powieści i uzmysłowienie czytelnikowi, że jednak ma do czynienia z fikcją literacką, a nie z literaturą faktu.
O ile z prawdą historyczną autor się nieco minął, o tyle realia geograficzne wręcz zachwycają. Maier przeniósł nas najpierw na terytorium Grecji kontynentalnej, gdzie w towarzystwie Jona i Shannon odwiedziliśmy Ateny, Meteory, Olimp oraz Świętą Górę, a potem do Stambułu. Ileż ciekawych rzeczy dowiedzieliśmy się na temat zabytków tego pięknego, historycznego miasta. W drodze z lotniska obejrzeliśmy Topkapi – pałac, który był przez ponad 380 lat rezydencją sułtanów tureckich, Błękitny Meczet z jego sześcioma minaretami oraz Hagia Sophia – najwspanialszy obiekt architektury pierwszego tysiąclecia, najwyższą rangą świątynię Cesarstwa Bizantyjskiego. Jon sprawdził się jako przewodnik opowiadający o tych wszystkich cudach – myślał oczywiście, ze jego jedynym słuchaczem jest Shannon, ale ja również chłonęłam te wszystkie opowieści i zachwycałam się panoramą miasta z kopułami meczetów widoczną z okna hotelowego.
Wcześniej jeszcze w Grecji również mieliśmy możliwość poznać wiele zabytków ateńskich, drżeliśmy ze strachu w czasie „drogi” do monastyru w Meteorach i podziwialiśmy piękną riwierę olimpijską. Trzeba przyznać, że fragmenty powieści opisujące te wszystkie wspaniałości urzekły mnie chyba najbardziej, szczególnie że te wszystkie okolice nie są mi obce i mogłam sobie przypomnieć piękne, spędzone tam w przeszłości chwile.


W bardzo dokładny i rzetelny sposób pisarz przedstawił cały cykl badań nad znalezionymi manuskryptami; badań, które miały na celu potwierdzenie ponad wszelką wątpliwość ich autentyczności. I chociaż Maier powołuje się na wiele nowoczesnych metod badawczych, opisuje je drobiazgowo, to w żaden sposób nie przeszkadza to w odbiorze powieści i nie odrywa od jej akcji. Te informacje zostały wplecione w główne wątki jakby mimochodem, przy okazji uzupełniając naszą wiedzę. I co najważniejsze są przedstawione bardzo ciekawie, nie nudzą czytelnika, co jest wielką zaletą tej książki. Trzeba naprawdę dysponować bardzo dużymi umiejętnościami pisarskimi, żeby przekazać taką ilość wiedzy naukowej i nie zniechęcić odbiorcy. Żeby temu podołać trzeba być po prostu Paulem L.Maierem.
„Kodeks Konstantyna” zawiera również drugi wątek główny, nie mniej ważny jak badania archeologiczne i epokowe odkrycia wczesnochrześcijańskich manuskryptów. Z racji wspomnianego przeze mnie wcześniej błędu, jaki wkradł się do tłumaczenia „Jezusa z Nazaretu” na język arabski, w świecie muzułmańskim rozpętała się niemal „święta wojna” przeciwko Jonowi. Bardzo uatrakcyjniło to sensacyjne tło powieści, ale również umożliwiło lepsze poznanie islamu jako religii. Stajemy się bowiem uczestnikami arcyciekawej debaty między wybitnymi znawcami religii chrześcijańskiej i islamu, debaty, która ma na celu przeprowadzenie dowodu o wyższości jednej religii nad drugą. Nigdy nie należałam do fanek religioznawstwa, islam też mnie specjalnie nie interesował, ale uwierzcie mi, że książkę warto przeczytać choćby dla tego dialogu – mistrzostwo Maiera osiągnęło tu swoje apogeum.


Warto również przyjrzeć się bliżej postaciom przedstawionym w tej powieści, a przede wszystkim Jonowi i Shannon. Są to osoby wzbudzające chyba powszechną sympatię (zarówno na kartach powieści, jak i naszą), chociaż Maier dla podniesienia adrenaliny czytającego i napięcia towarzyszącego czytaniu książki umieścił w akcji również „elementy” wrogo nastawione do głównego bohatera. I dobrze się stało, bo w dobrym thrillerze (a do takich zaliczam „Kodeks Konstantyna”) musi istnieć równowaga między dobrem i złem, muszą pojawić się bohaterowie, którzy zagrażają tym pozytywnym i przez to podnoszą ciśnienie. Prawie do samego końca pisarz trzyma nas w niepewności, prowadzi akcję nie ujawniając, kto jest przyczyną zagrożeń i choć zakończenie jest bardzo logiczne i w zasadzie powinniśmy „wpaść” na takie rozwiązanie sami i to dużo wcześniej, to jednak udaje mu się nas zaskoczyć.
W „Kodeksie Konstantyna” autor skupił się w zasadzie na dwóch głównych bohaterach, ale występuje tu cała plejada postaci drugoplanowych i epizodycznych. Nie sposób nie zwrócić uwagi na ich kreację. U Maiera każdy jest indywidualnością – nie ma bohaterów płaskich, nie wybijających się z tłumu, szarych. Każdy jest kolorową, ciekawą postacią, o której się pamięta jeszcze długo po zakończeniu czytania powieści.
Bardzo sympatycznie przedstawił autor małżeństwo Weberów. Pamiętamy ich ze „Śladu życia, śladu śmierci” jak się dopiero poznali, pokochali i postanowili resztę życia spędzić razem. W „Kodeksie Konstantyna” są już małżeństwem i muszę przyznać, że im „ten stan” służy. Są przeuroczą, kochającą się parą, połączoną oprócz miłości wspólną pasją i zainteresowaniami. Nawet jeśli się kłócą, co zdarza się od czasu do czasu – jak to w życiu, to robią to w taki sposób, że prowokuje to ciepły uśmiech na naszej twarzy. Takiego związku można im tylko pozazdrościć i każdemu życzyć tak idealnego partnera. Fajnie jest poczytać, że Jon wreszcie po okresie niepowodzeń w życiu osobistym znalazł swoją „drugą połówkę”. Te pełne ciepła i wzruszeń chwile, które z nimi spędzamy, pomagają przetrwać również nam niebezpieczeństwa, na które się narażają dążąc do rozwiązania zagadki manuskryptu i zażegnania konfliktu z islamem.


W „Kodeksie Konstantyna” mamy wszystko, czym powinien charakteryzować się dobry thriller naukowy. Jest zagadka archeologiczna, która może zmienić bieg historii, są nagłe zwroty akcji, jest dynamika i napięcie. Autor dozuje nam informacje - w powieści cały czas coś się dzieje, z każdą przeczytaną kartką dowiadujemy się czegoś nowego i możemy dołożyć kolejnego puzzla do naszej układanki. Od książki trudno się oderwać, bo i tak robiąc coś innego będziecie się zastanawiać „co dalej?” , a jak już w końcu dobrniecie do ostatniej strony, to będziecie żałować, że ta przygoda się skończyła i książkę trzeba zamknąć. Duża w tym zasługa również pięknego języka, jakim posługuje się autor – języka prostego, przemawiającego do każdego czytelnika, a jednocześnie pełnego poezji, magii i czaru. Języka, który uczy bawiąc, bowiem walory poznawcze tej powieści są ogromne i niezaprzeczalne.
Czego mi więc w niej brakowało? Dlaczego na pytanie zadane na początku o spełnienie moich oczekiwań, odpowiedziałam zagadkowo „i tak, i nie”…
Będąc cały czas pod silnym wrażeniem przeczytanego wcześniej „Śladu życia, śladu śmierci” oczekiwałam, że również „Kodeks Konstantyna” podejmie temat tak dramatyczny i przerażający dla religii chrześcijańskiej. Odkrycie zwłok Jezusa, którego świadkami byliśmy w pierwszej powieści cyklu mogło doprowadzić do zagłady całego świata, bo obaliłoby najważniejszy dogmat wiary chrześcijańskiej i nagle 2 mld. chrześcijan stwierdziłoby, że przez ponad 2000 lat żyło w kłamstwie i fałszu. Maier przedstawił tę wizję tak realistycznie, że czytając „Ślad…” cały czas byłam pod wrażeniem, że bomba za chwile wybuchnie, że jutro obudzę się w zupełnie innym świecie, a może… ten świat zupełnie zniknie, a ja razem z nim. W „Kodeksie…” tej dramaturgii zabrakło. Jest to oczywiście zrozumiałe, bo odkrycie jakichkolwiek nowych ksiąg biblijnych może jedynie uzupełnić kanon naszej wiary i nie ma możliwości zachwiania światem chrześcijańskim, a już na pewno nie w takim stopniu jak zaprzeczenie podwalinom chrześcijaństwa. Ja jednak zaczynając czytać „Kodeks…” czekałam na cud, który się nie zdarzył. Liczyłam, że Maier wymyśli coś jeszcze bardziej dramatycznego i wbijającego w fotel. I… przeliczyłam się.
:Kodeks Konstantyna” jest wyśmienitym thrillerem, pełnym napięcia, dynamicznym, zaskakującym. Jest kradzież, jest próba zabójstwa, jest nieprzewidywalne zakończenie. Jednak wg mnie ze „Śladem…” przegrywa rywalizację.
Nie byłabym sobą, gdybym na zakończenie nie zwróciła uwagi na cudowne wydanie tej książki. Wydawnictwo PROMIC już mnie przyzwyczaiło do starannych i klimatycznych wydań. Wydawca jak zwykle zadbał o zmęczone po całym dniu pracy oczy, stosując odpowiedni rozmiar czcionki i wystarczającą interlinię. Ale oprócz tego książka przyciąga niezwykle sugestywną i piękną okładką – utrzymaną w tonacjach jesiennych – od żółci poprzez pomarańcz do ciemnego brązu. W oddali Hagia Sophia, której nie dosięgają płomienie, która trwa i która była świadkiem debaty chrześcijańsko-islamskiej. [1]
Polecam Wam ten thriller z całego serca. Ten cykl można spokojnie czytać bez zachowania kolejności. I może wcale nie byłoby głupie sięgnąć najpierw po ten tom – uniknęlibyście wtedy tej odrobiny rozczarowania, która stała się moim udziałem. Dla każdego, kogo fascynuje archeologia, stare manuskrypty, historia chrześcijaństwa jest to lektura obowiązkowa. Podobnie jak dla fanów thrillerów, bowiem dreszczyk emocji będzie Wam towarzyszył przez cały czas. Pamiętajcie, lepiej żałować, że odkładamy książkę na półkę po przeczytaniu niż że się jej nie czytało…

1/”Kodeks Konstantyna” Paul L.Maier, PROMIC, 2012
http://babskieczytadla.blogspot.com/2014/09/167-kodeks-konstantyna-paul-l-maier.html

Wiele osób na pewno spotkało się z określeniem „kanon Biblii”, czy też „kanon Pisma Świętego”. Jest to nic innego jak zbiór ksiąg wchodzących w skład Biblii uznanych za autentyczne i natchnione, czyli pochodzące od Boga. A co by się stało, gdyby okazało się, że kanon biblijny nie jest kompletny? Że są jeszcze księgi pisane przez Ewangelistów lub też listy św. Pawła nadal...

więcej Pokaż mimo to

avatar
3034
2034

Na półkach: , ,

„Kodeks Konstantyna” to kolejna powieść Maiera, w której spotykamy profesora Jonathana Webera i jego żonę Shannon. Weber jest archeologiem i profesorem na Uniwersytecie Harwarda, który specjalizuje się w tematyce biblijnej. Jego żona również jest archeologiem. Łączy ich miłość i wspólne zainteresowania. Mają również tendencje do pakowania się w kłopoty.

Tym razem to Shannon odnajduje w Pelli niezwykle rzadkie znalezisko. Starusieńkie pergaminy, kartki wyrwane z jakiejś całości, zapisane po starogrecku. Jest podekscytowana i zaraża swym entuzjazmem męża. Są przekonani, że to fragment zaginionego starożytnego kodeksu będącego uzupełnieniem Biblii. To mityczna księga, o której znalezieniu marzą naukowcy i archeologowie. Małżonkowie starają się sprawdzić autentyczność znaleziska i odczytać zawarty w nim tekst. Jeśli okaże się on prawdziwy może zmienić całe oblicze wiary i Kościoła chrześcijańskiego.

Przeszkadza im w działaniach fatwa, klątwa nałożona przez muzułman na Jona, w wyniku błędnego przekładu tekstu w jego książce. Weberowie zmuszeni są do ukrywania się i oddania się pod opiekę CIA. Dzięki wsparciu imana muzułmańskiego udaje im się ominąć czyhające na nich niebezpieczeństwo, ale Jon zobowiązuje się wziąć udział w debacie mającej na celu pokazanie wyższości islamu nad chrześcijaństwem, czy też odwrotnie. Jest to temat bardzo delikatny, ale drażniący ambicję profesora.
Obie sprawy zazębiają się i Weber po raz kolejny staje przed wielkim dylematem. Ujawnić znalezisko i wstrząsnąć Kościołem chrześcijańskim, czy pozostawić niezwykłe odkrycie nadal nieodkrytym? Jeśli jesteście ciekawi, jaką decyzję podjął Jon Weber – przeczytajcie „Kodeks Konstantyna”.

Jak to u Paula L. Maiera bywa, fikcja jest dokładnie wymieszana z informacjami prawdziwymi i czytelnik ma wielki dylemat, gdzie przebiega cienka granica miedzy nimi. I dobrze! Powieść dzięki temu jest bardzo prawdziwa i przemawia do naszej wyobraźni. Weber jest jednym z moich ulubionych bohaterów – to człowiek z zasadami, których broni i w które wierzy, a do tego oddany mąż. Niezwykła osobowość, która stanowi w powieści wartość samą w sobie. Wielkim plusem jest debata chrześcijańsko-islamska, która ma miejsce w powieści i jest jej perełką. Doskonale napisana, przyciągająca uwagę i intrygująca. Mamy tutaj wiele za i przeciw, jeśli chodzi o oba systemy wiary. Można wyrobić swoje własne zdanie i pogłębić swoją wiedzę, ale również wprawia nas chwilami w zdumienie i daje pole do refleksji. Informacje podane są w ciekawej formie, a akcja mknie i porywa czytelnika.

„Kodeks Konstantyna” to niezwykle ciekawa i oryginalna pozycja – świetna lektura!

http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2013/10/kodeks-konstantyna-paul-l-maier.html

„Kodeks Konstantyna” to kolejna powieść Maiera, w której spotykamy profesora Jonathana Webera i jego żonę Shannon. Weber jest archeologiem i profesorem na Uniwersytecie Harwarda, który specjalizuje się w tematyce biblijnej. Jego żona również jest archeologiem. Łączy ich miłość i wspólne zainteresowania. Mają również tendencje do pakowania się w kłopoty.

Tym razem to...

więcej Pokaż mimo to

avatar
837
520

Na półkach: , , ,

Moja recenzja:
http://literaturomania.blogspot.com/2013/07/czym-jest-kodeks-konstantyna-recenzja.html

Moja recenzja:
http://literaturomania.blogspot.com/2013/07/czym-jest-kodeks-konstantyna-recenzja.html

Pokaż mimo to

avatar
33
11

Na półkach:

Dobra....aczkolwiek "Ślad życia, ślad śmierci" zrobił na mnie większe wrażenie. Może dlatego że "Kodeks Konstantyna" porusza bardzo podobny problem do "Zaginionej Ewangelii" Wallace'a i kartkując stronice tej książki miałam wrażenie jakbym czytała znowu to samo...ale w gorszym wydaniu. No cóż, poczekajmy na tłumaczenie "More than a Skeleton", kolejnej powieści o przygodach profesora Webera :)

Dobra....aczkolwiek "Ślad życia, ślad śmierci" zrobił na mnie większe wrażenie. Może dlatego że "Kodeks Konstantyna" porusza bardzo podobny problem do "Zaginionej Ewangelii" Wallace'a i kartkując stronice tej książki miałam wrażenie jakbym czytała znowu to samo...ale w gorszym wydaniu. No cóż, poczekajmy na tłumaczenie "More than a Skeleton", kolejnej powieści o przygodach...

więcej Pokaż mimo to

avatar
387
194

Na półkach: , , ,

Zakończenie Ewangelii według świętego Marka od wieków jest kwestią sporną. Współcześni badacze uważają, że ostatnie wersety rękopisu mogły zostać sfałszowane czy też zniszczone. Wszystko dlatego, że pierwotna wersja księgi sprawia wrażenie urwanej. Co więcej kilka znaczących manuskryptów Dobrej Nowiny, pochodzących ze starożytności, wcale nie zawiera zakończenia, które znamy z obecnych wydań Biblii.

Shannon, żona znanego uczonego a także kontrowersyjnego archeologa - Jonathana Webera, prowadząc wykopaliska w okolicach Pelli, przypadkiem natrafia na fragmenty starogreckich arkuszy, które są używane przez jednego z miejscowych mnichów w formie zakładek. Zaciekawiona kobieta poddaje próbki znaleziska analizie i wkrótce odkrywa, że odszukane karty są prawdopodobnie fragmentami jednej dawno zaginionych kopii Pisma Świętego, wykonanych na zamówienie cesarza Konstantyna Wielkiego. Szybko rozpoczynają się badania nad autentycznością znaleziska.

W tym samym czasie mąż bohaterki wpada w nieprzewidziane kłopoty. Mylne przetłumaczenie jednego ze słów w arabskim wydaniu jego bestsellerowej publikacji, wywołało burzę wśród wyznawców Allaha. W rezultacie na Jonathana zostaje nałożona islamska fatwa, czyli kara śmierci. W zaistniałych okolicznościach mężczyzna nie jest w stanie aktywnie uczestniczyć w pracach żony. Co więcej, specjaliści twierdzą, że odnaleziona przez Shannon księga jest prawdziwym rękopisem Euzebiusza z Cezarei. Oznacza to, że aktualny kanon biblijny wymaga poprawek. Pojawia się więc pytanie, czy chrześcijanie zaakceptują „nowe” zakończenie markowej Ewangelii?

„Kodeks Konstantyna” to znakomita powieść sensacyjna. Po raz kolejny Paul Maier popisał się nie tylko znakomitym kunsztem literackim ale i szeroką wyobraźnią. Autor fantastycznie poradził sobie z interesującym przedstawieniem tak trudnego tematu, jakim jest religia. Utwór obfituje w wiele faktów historycznych, rzeczywistych zdarzeń oraz religijnych ciekawostek, dlatego w trakcie lektury bardzo łatwo jest zapomnieć o tym, że czytany tekst jest jedynie literacką fikcją.

Akcja powieści jest bardzo dynamiczna i wielopłaszczyznowa. Z jednej strony jesteśmy świadkami szokującego znaleziska, a z drugiej oglądamy spór światopoglądowy dwóch największych, światowych religii. Jednym ze znaczących wątków powieści jest dysputa profesora Webera z islamskim uczonym. Owa wymiana zdań zawierała wiele, nieznanych mi dotąd, kwestii i przyczyniła się do poszerzenia mojej wiedzy w zakresie wiary.

Utwór zdecydowanie można określić mianem kontynuacji wcześniejszej książki autora pod tytułem „Ślad życia, ślad śmierci”. „Kodeks Konstantyna” swoim poziomem dorównuje poprzedniczce, jednak osoba, która miała okazje zapoznać się z obiema powieściami łatwo dostrzeże łączące je podobieństwa i powtarzające się schematy. W utworach znajdziemy tych samych sympatycznych i wyrazistych bohaterów, którzy po raz kolejny będą brali udział w wielkim, kontrowersyjnym znalezisku. Staną się oni centrum zainteresowania opinii publicznej, a także źródłem religijnych sporów.

Kolejna powieść z serii Corpus Delicti dostarcza czytelnikowi zarówno wielu emocji jak i nowych pytań. Ta pasjonująca lektura pokazuje nam, że religia wciąż kryje przed nami niezliczoną ilość tajemnic, które stale czekają na odkrycie.
www.public-reading.blogspot.com

Zakończenie Ewangelii według świętego Marka od wieków jest kwestią sporną. Współcześni badacze uważają, że ostatnie wersety rękopisu mogły zostać sfałszowane czy też zniszczone. Wszystko dlatego, że pierwotna wersja księgi sprawia wrażenie urwanej. Co więcej kilka znaczących manuskryptów Dobrej Nowiny, pochodzących ze starożytności, wcale nie zawiera zakończenia, które...

więcej Pokaż mimo to

avatar
356
263

Na półkach: , , , ,

"Wygląda na to, że w Pelli odkryłaś coś, co przekracza wszelkie twoje oczekiwania, kochanie. Ale teraz musisz o tym milczeć jak grób, dopóki nie dostanie potwierdzona autentyczność manuskryptu".

Paul L. Maier to amerykański pisarz i profesor historii starożytnej w Western Michigan University. Ma w swoim dorobku ponad dwieście naukowych artykułów, poważne dysertacje i powieści. Najbardziej znane to: More Than a Skeleton, The Constantine Codex oraz wydane już po polsku: Poncjusz Piłat, Rzym w płomieniach i Ślad życia, ślad śmierci. Mieszka wraz z rodziną w Kalamazoo w stanie Michigan.

Shannon Weber, żona znanego harvardzkiego archeologa i profesora Jonathana Webera, którego znamy z powieści Ślad życia, ślad śmierci, dokonuje niesamowitego odkrycia. Podczas prac wykopaliskowych w Pelli Shannon znajduje kilka wyblakłych arkuszy pergaminu, które służyły miejscowemu popowi za zakładkę do książki. Wydaje się jej, że te kilka kartek są częścią jakiejś większej księgi, a nie tylko zwykłymi, niemożliwymi do odczytania ludzkim okiem, pergaminami. Shannon postanawia zabrać je ze sobą do Stanów Zjednoczonych, żeby przeprowadzić dokładniejsze badania i skonsultować swoje odkrycie z mężem.

Uczeni od bardzo dawna zastanawiali się czy przypadkiem nie istnieje zagubiona biblijna księga, która mogła zmienić kanon Pisma Świętego. Okazuje się, że to właśnie te dwa zaginione fragmenty z księgi dzierży w dłoni Shannon. Skutki tego mogą okazać się tragiczne, gdyż to fundamentalne elementy, których brakuje w Piśmie Świętym. Tutaj nasz profesor Jonathan Weber znowu staje przed trudnym zadaniem: Czy pozostawić to w ukryciu, czy narazić zachwianie całą dotychczasową wiarą chrześcijańską?

"Czy szczęśliwy trafi zawsze musi iść w parze z pechem?"

Z twórczością Paula L. Maiera spotkałam się przy książce Ślad życia, ślad śmierci, która była naprawdę dobrą lekturą. Bałam się, że autor nie utrzyma obecnego poziomu w tej historii, ale nie mogłam się bardziej mylić. Jestem mile zaskoczona tym, że poradził sobie tak dobrze, a kolejne książki wydają się jeszcze lepsze od poprzednich.

Pomimo tego, iż wiem, że dana książka to tak naprawdę fikcja literacka i zbiór wielu wymysłów autora to jednak za każdym razem, gdy czytam książki Paula L. Maiera nie mogę się pozbyć wrażenia, że rzeczywiście coś takiego może się wkrótce wydarzyć. Autor opisuje te rzeczy w tak realistyczny i możliwy do wydarzenia sposób, że czytelnik cały czas myśli: A co by było gdyby...? Zdecydowanie za to uwielbiam twórczość Paula L. Maiera i mam wielką nadzieję, że autor napisze jeszcze wiele takich książek, przy których spędzę tak wiele miłych chwil, jak przy tych dwóch, które udało mi się przeczytać. Widać dodatkowo, że istota chrześcijaństwa i wszystkiego, co z nim związane to konik Maiera, o którym uwielbia pisać i snuć rozmaite domysły.

Mimo tego, że nie za bardzo przepadam za książkami historycznymi, w których dodatkowo jest poruszany temat religii to tej pozycji nie mam nic do zarzucenia. Jak kiedyś stroniłam od takich historii, tak teraz jestem bardzo zaintrygowana scenariuszami, które autor podsuwa nam w swoich powieściach. Wiadomo, że temat religii jest dosyć delikatny i grząski, więc łatwo się w nim pogrążyć i nie zasłużyć na oklaski od opinii publicznej, ale Maier mimo tych wszystkich tajemnic kościoła, które wywleka na wierzch w swoich historiach, robi to w na tyle mądry i przemyślany sposób, iż nikt nie byłby w stanie posądzić go o negowanie kościoła i Pisma Świętego.

Jonathana Webera polubiłam już od pierwszych stron poprzedniej książki i dalej podtrzymuje swoje stanowisko. To rezolutny i mądry człowiek, który nie boi się postawić na szali własnego życia, jeśli chodzi o kwestie, w które wierzy. W poprzedniej historii był bardziej typem naukowca i poznawaliśmy go prawie tylko z tej "mądrej strony", natomiast tutaj, dzięki małżeństwu z Shannon, widzimy, że Jon nie jest tylko profesorem, ale także kochającym i opiekuńczym mężem o dużym poczuciu humoru. Ja jestem bardzo szczęśliwa z tego, że sprawy między Jonathanem a Shannon tak się potoczyły, bo naprawdę są świetnym małżeństwem.

Co jeszcze mogę powiedzieć o tej książce? Raczej nie da się jej opisać wieloma słowami, bo tę historię naprawdę trzeba przeczytać i poczuć na własnej skórze. Jest tutaj wiele niespodziewanych zwrotów, a akcja pędzi niemal od pierwszej strony i nawet na chwilę się nie zatrzymuje. Oprócz kontekstu biblijnego jest tutaj również trochę kryminału i sensacji, co z pewnością spodoba się wszystkim miłośnikom tych gatunków. Ja jedynie mogę bardzo polecić tę książkę, bo wiem, że nie będziecie się przy niej nudzić i spędzicie z nią kilka przyjemnych wieczorów.

"Zajęty prowadzeniem zajęć na Harvardzie, w e-mailach regularnie zasypywał Shannon pytaniami typu: "Czy już znalazłaś pamiętniki Chrystusa?" albo: "Czy już wiadomo coś o zaginionym Liście św. Pawła do Koryntian?". Nawet kiedy pisał o swojej miłości do żony i tęsknocie za nią, zazwyczaj dodawał jakiś żartobliwy dopisek: "Z pewnością znalazłaś już portret któregoś z apostołów namalowany przez św. Łukasza?" lub: "Jeśli odkryłaś właśnie tron biskupi św. Jakuba, to proszę cię, kop bardzo ostrożnie!".

"Wygląda na to, że w Pelli odkryłaś coś, co przekracza wszelkie twoje oczekiwania, kochanie. Ale teraz musisz o tym milczeć jak grób, dopóki nie dostanie potwierdzona autentyczność manuskryptu".

Paul L. Maier to amerykański pisarz i profesor historii starożytnej w Western Michigan University. Ma w swoim dorobku ponad dwieście naukowych artykułów, poważne dysertacje i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1431
790

Na półkach: ,

Pamiętacie Jonathana Webera z bestsellerowej powieści "Ślad życia, ślad śmierci"? Ten inteligentny, pewny siebie harvardzki profesor i światowej sławy biblista powraca w kolejnym thrillerze z serii Corpus Delicti wydawnictwa Promic- "Kodeks Konstantyna".

W tej części prym wiedzie Shannon Weber, żona naszego profesora. To ona podczas wykopalisk w Pelli na wschodnim brzegu Jordanu znajduje kilka zbrązowiałych arkuszy pergaminu z wyblakłym i ledwo widocznym pismem w języku starogreckim. Shannon postanawia zabrać pergaminy do Ameryki by wraz z mężem przeprowadzić szersze badania nad autentycznością znaleziska. Znalezione strony potwierdzają od lat krążącą tezę, jakoby w kanonie biblijnym brakowało przynajmniej dwóch istotnych elementów. Odnalezienie ich może zmienić kształt, wygląd i objętość współczesnego Pisma Świętego i wpłynąć na postrzeganie całego chrześcijaństwa. Czy państwo Weber ulegną pokusie i rozpoczną poszukiwania mitycznego Kodeksu Konstantyna? Jakimi drogami poprowadzi ich los? Gdzie dotrą i co odkryją?
Decyzja nie będzie łatwa gdyż za sprawą błędu w przekładzie wybitnej książki Jonathana "Jezus z Nazaretu" na język arabski, na głowę archeologa zostaje nałożona fatwa- kara śmierci.

Paul L. Maier podkreśla w posłowiu, że książka jest fikcją, choć nie brakuje w niej informacji jak najbardziej prawdziwych. Rzeczywiście cesarz Konstantyn Wielki zlecił Euzebiuszowi z Cezarei wykonanie pięćdziesięciu okazałych egzemplarzy Biblii, z czego do dzisiaj nie odnaleziono ani jednego egzemplarza czy choćby ich fragmentów. Czy wniosły by one coś nowego do istniejącego kanonu biblijnego? Być może na to pytanie nigdy nie poznamy odpowiedzi.
Ciekawi mnie natomiast to ile i jakie skarby skrywa ziemia. Czy odda je kiedyś i pozwoli poznać czasy, które przeminęły a są w dalszym ciągu ważne chociażby dla naszej wiary?

W "Kodeksie Konstantyna" mamy okazję lepiej i wnikliwiej poznać Jonathana Webera. Wcześniej objawił nam się jako dumny, pewny siebie, dociekliwy, poważny i rozważny mężczyzna. Dzięki małżeństwu z Shannon pokazał nam swoje drugie oblicze. Dowiadujemy się, że jest również ciepły, wrażliwy, opiekuńczy i ma całkiem fajne poczucie humoru. Kobieta sprawiła, że stał się dużo dojrzalszy i bardziej odpowiedzialny, chociaż kiedy na horyzoncie zamajaczy epokowe odkrycie, nie waha się postawić na szali własnego życia. Archeologii nie traktuje jako hobby, to dla niego sens życia i możliwość poznania odpowiedzi na temat człowieczeństwa, wiary, duchowości.
Podoba mi się, że Shannon dzieli pasję z mężem i razem mogą podróżować, kopać, odkrywać, szperać w zakurzonych bibliotekach i rozmawiać o swoich znaleziskach, wymieniać się nowinkami a przez to być bliżej siebie w każdym aspekcie życia.

"Kodeks Konstantyna" zawiera również poważną debatę i dialog pomiędzy dwiema największymi religiami chrześcijaństwem i islamem. Autor bardzo ciekawie i nie nużąco ubrał w słowa najważniejsze filary wiary obu religii, ich wzajemnych zastrzeżeń, niejasności. W łatwy sposób dostarczy nam wiedzy i odpowie także na nasze, osobiste pytania.

W "Kodeksie Konstantyna" nie zabraknie nagłych zwrotów akcji, dynamiki, napięcia. Autor ma talent zaskakiwania czytelnika i nieustanie zadaje pytanie: A co jeśli? Skupia również ciekawych bohaterów, inteligentne dialogi, tajemnicę czy wiele ciekawostek z zakresu religii i wiary ale też z dziedziny archeologii, postępowania ze starymi manuskryptami.
"Kodeks Konstantyna" nie jest szablonowym kryminałem czy sensacją ale wzbudza zainteresowanie i nie pozwala odłożyć książki przed ukończeniem czytania.



http://aleksandrowemysli.blogspot.com/2013/01/kodeks-konstantyna-paul-l-maier.html

Pamiętacie Jonathana Webera z bestsellerowej powieści "Ślad życia, ślad śmierci"? Ten inteligentny, pewny siebie harvardzki profesor i światowej sławy biblista powraca w kolejnym thrillerze z serii Corpus Delicti wydawnictwa Promic- "Kodeks Konstantyna".

W tej części prym wiedzie Shannon Weber, żona naszego profesora. To ona podczas wykopalisk w Pelli na wschodnim brzegu...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kodeks Konstantyna


zgłoś błąd