Gniew smoka

Okładka książki Gniew smoka
Tracy HickmanMargaret Weis Wydawnictwo: Rebis Cykl: Dragonships of Vindras (tom 3) fantasy, science fiction
422 str. 7 godz. 2 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Dragonships of Vindras (tom 3)
Tytuł oryginału:
Rage of the Dragon
Wydawnictwo:
Rebis
Data wydania:
2012-08-07
Data 1. wyd. pol.:
2012-08-07
Liczba stron:
422
Czas czytania
7 godz. 2 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375108644
Tłumacz:
Maria Smulewska-Dziadosz
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Dragons of Deceit Tracy Hickman, Margaret Weis
Ocena 0,0
Dragons of Deceit Tracy Hickman, Marg...
Okładka książki Tajemnica smoka Tracy Hickman, Margaret Weis
Ocena 7,1
Tajemnica smoka Tracy Hickman, Marg...
Okładka książki Smoki krasnoludzkich podziemi Tracy Hickman, Margaret Weis
Ocena 7,1
Smoki krasnolu... Tracy Hickman, Marg...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
364
346

Na półkach: ,

Hm... Trzeci tom kipi przygodami, zaczyna się lubić Skylana, bywa zabawnie, bywa wzruszająco...ALE... mam wrażenie, że książka jest ucięta- jakby dalej nie chciało się nikomu jej pisać- losy bohaterów wiją się i plączą, apotem ni z gruszki ni z pietruszki dochodzi do starcia dobrego i złego bohatera i książka się kończy. Pozostawione jest mnóstwo otwartych ciekawych wątków, a były przecież rozdziały o knowaniach Trei i Reagara- aż nudna od tej ich nienawiści. Nie jestem usatysfakcjonowana, wprost przeciwnie- bardziej rozczarowana.

Hm... Trzeci tom kipi przygodami, zaczyna się lubić Skylana, bywa zabawnie, bywa wzruszająco...ALE... mam wrażenie, że książka jest ucięta- jakby dalej nie chciało się nikomu jej pisać- losy bohaterów wiją się i plączą, apotem ni z gruszki ni z pietruszki dochodzi do starcia dobrego i złego bohatera i książka się kończy. Pozostawione jest mnóstwo otwartych ciekawych wątków,...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1083
60

Na półkach:

Tekst poniższy jest historią lekkiego czytelniczego zawodu. A było to tak: poprzednie tomy cyklu Dragonships uznałem za całkiem niezłe. Mimo przyjęcia przez znany (z lubieniem to już bywa różnie) duet autorski składający się z Margaret Weis i Tracy’ego Hickmana formuły lekkiego, momentami wręcz naiwnego fantasy, w odrobinę kiczowaty sposób posługującego się popularnym wizerunkiem wikingów, poprzednie powieści – Smocze kości i Tajemnica smoka broniły się całkiem nieźle. Po prostu, mimo wszystkich wad potrafiły skutecznie wciągnąć, a sama lektura przebiegała szybko i względnie bezboleśnie. Minęło mniej więcej 1,5 roku i Rebis zaprezentował polskim czytelnikom trzeci tom cyklu, zatytułowany Gniew smoka. Trzeba przyznać, że (jak na warunki polskiego rynku) tempo wydania całkiem niezłe, gdyż w Stanach pozycja ta premierę miała pod koniec kwietnia tego roku. Jest tylko jeden zasadniczy problem – to nie jest dobra książka. Po prostu. Zdecydowana większość czytelników, szczególnie ta, którym seria Dragonships jest obca, może sobie dalszą lekturę niniejszej recenzji po prostu odpuścić. Szkoda na nią czasu, tak samo jak na tę książkę.

Żeby jednak nie było, że nagle postanowiłem wejść w rolę zoila, postaram się wyżej wyrażoną opinię uargumentować. Głównym mankamentem tej powieści jest wyraźny brak wciągającej fabuły. Niechby była prosta, tak jak w poprzednich powieściach cyklu, ale tu mamy po prostu nudę. Niby coś tam się dzieje, bohaterowie płyną albo uciekają, albo czegoś się dowiadują… no ale pięć wyraźnych, kluczowych scen na przeszło czterysta stron książki to trochę mało. Co więcej, z perspektywy całego cyklu brakuje tu jakiejś wyraźnej puenty. Ot, do kolekcji dochodzi kolejna z pięciu kości ducha Pięciu Smoków (po cholerę oni je zbierają, skoro i tak nie wiedzą, gdzie są niektóre z nich?), relacje między bohaterami toczą się w dość przewidywalnym kierunku i nie pomaga nawet stosunkowo mocne zakończenie (takie „w duchu” martinowskie). Autorom udało się zepsuć nawet klasycznego cliffhangera. Samym bohaterom z kolei zafundowano regres – szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie Skylana, który rozwinąwszy się w poprzednich tomach w całkiem ciekawym kierunku, nagle wraca niemal do punktu wyjścia. Obijanie się po świecie, poznanie innych kultur i takie tam inne typowe „poszerzacze horyzontow” nie imają się dzielnego wodza Vindrasów, który koncertowo robi z siebie głupka i idiotę. Szkoda. Tyczy się to także innych postaci – ciekawie rozwijające się wątki Thanosa, Trei i Rheagara zostają albo niespodziewanie urwane, albo postacie kreowane w sposób interesująco niejednoznaczy, z głupia frant zostają określone przez narratora jako z gruntu złe. Nawet narrator się dziwi, jakim cudem zdolne są one do uczuć wyższych! Żeby nie było – jest w powieści parę momentów, kiedy lektura Gniewu smoka potrafi wciągnąć, np. rozgrywki polityczne w Sinarii, czy też, ogólnie, wszystkie te momenty, gdy bogowie ingerują w świat śmiertelników. Te skromne jasne punkciki są dobrze widoczne na tle nudnej szarości.

Nienajlepiej jest także z prezentacją świata. W poprzednich tomach amerykański duet autorski prezentował zawsze coś nowego – wariację na temat jakiegoś wycinka świata luźno opartą na konkretnej kulturze – wikingów i Rzymu. W trzecim tomie cyklu Dragonships nową kulturą są Aquinowie – syrenopodobny lud, w przypadku którego cała sztuczka mająca zbudowanie „oryginalności” polega na odwróceniu kulturowych ról płciowych. Bach! Mamy to – rozwiązanie okrutnie kiczowate. Wystarcza jednak, by wprawić w szok naszego bywałego już w wielkim świecie głównego protagonistę. Jako tako bronią się jeszcze relacje ludzi i bogów – na szczęście autorom udało się nie zepsuć tego, co stanowiło o sile Smoczych kości, czyli wyraźnego przeplatania się świata bogów i śmiertelników. To jednak trochę za mało, aby ocenić tę powieść pozytywnie. Poza tym obecne są stałe dla serii (ale i ogólnie dla twórczości tych autorów) motywy dydaktyczne odnoszące się do ról płciowych, sfery seksu (w przypadku bohaterów pozytywnych tylko w małżeństwie!) i religijności. No ale skoro w poprzednich tomach było to do przełknięcia, daje rade wytrzymać i tu (choć trzeba przyznać, że gdy główni bohaterowie wchodzą w bliższe relacje z matriarchalnymi Aquinami, Aylaen nie jest wcale daleko do Jordanowskiej Nynaeve).

Zawiodłem się na Gniewie smoka, nie ma co ukrywać. Poprzednie tomy cyklu sprawdzały się nieźle jako lekkie, wciągające, trochę dydaktyczne heroiczne fantasy dla młodzieży (i to raczej tej młodszej niż starszej, mimo poruszenia np. spraw seksu). Trzeci tom serii Dragonships jest po prostu słaby i tyle. Nie jest to bynajmniej winą wydawcy – w końcu decydując się wydać dopiero powstający cykl, popularnych bądź co bądź autorów, kupował kota (a w zasadzie kilka) w worku. Ten kot okazał się jednak trochę wyliniały, lewe oczko mu jakoś tak dziwnie lata, łapki krzywe, ogonka brak, a i myszy łapać nie chce. Pozostaje liczyć na to, że kolejny tom cyklu bliższy będzie raczej dwóm pierwszym jego odsłonom. Pytanie tylko, czy po wpadce, jaką okazał się być Gniew smoka, ktoś jeszcze będzie chciał sięgnąć po kolejną książkę duetu Weis & Hickman. Obawiam się, że grono jej odbiorców może być jednak wyjątkowo małe, bo trzeci tom Dragonships po prostu do tego nie zachęca.

Recenzja opublikowana pierwotnie na lamach serwisu Fantasta.pl i na blogu www.rybieudka.blogspot.com

Tekst poniższy jest historią lekkiego czytelniczego zawodu. A było to tak: poprzednie tomy cyklu Dragonships uznałem za całkiem niezłe. Mimo przyjęcia przez znany (z lubieniem to już bywa różnie) duet autorski składający się z Margaret Weis i Tracy’ego Hickmana formuły lekkiego, momentami wręcz naiwnego fantasy, w odrobinę kiczowaty sposób posługującego się popularnym...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
14
10

Na półkach: ,

Kolejny tom Dragonships jeszcze bardziej mnie nakręcił na tę sagę ;)

Kolejny tom Dragonships jeszcze bardziej mnie nakręcił na tę sagę ;)

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
204
32

Na półkach:

rewelacja!!!

rewelacja!!!

Pokaż mimo to

0

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Gniew smoka


Reklama
zgłoś błąd