Ostatni koncert

Okładka książki Ostatni koncert Jan Antoni Homa Patronat LC
Okładka książki Ostatni koncert
Jan Antoni Homa Wydawnictwo: Wydawnictwo MG literatura piękna
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Wydawnictwo MG
Data wydania:
2012-04-18
Data 1. wyd. pol.:
2012-04-18
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7779-077-9
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Kryminał w wersji slow


Link do recenzji

5750 654 406

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
64 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1308
708

Na półkach: , , , ,

Nie minęło zbyt wiele czasu od chwili, kiedy poznałam Jana Antoniego Homę. W moje ręce wpadła jego trylogia "Muzycznych kryminałów" i muszę przyznać, że po pierwszej części, byłam na tyle pozytywnie zaskoczona, że postanowiłam przeczytać całą serię. Zaś nazwisko autora dorzucić do tych, które śmiało mogę śledzić w kwestii nowości wydawniczych. Dzięki "Altowioliście" poznałam Bartosza Czarnoleskiego, którego polubiłam i postanowił zobaczyć, co też autor dla niego szykuje w kolejnych częściach swojej trylogii.

Pochodzący z Krakowic młody muzyk Bartosz Czarnoleski dzieli w tej chwili swój czas między rodzinnym miastem a Włochami. Otrzymał bowiem w podziękowaniu za rozwiązanie zagadki kryminalnej dotyczącej Rosenberga willę wraz z winnicą, które mieszczą się w Toskanii. Mężczyzna jest przerażony ogromem miejsca i tego, jak tym zarządzać. Szybko jednak okazuje się, że jedyne co musi robić to mieszkać na terenie posiadłości i podziwianie przepięknych okolic. Wraz z narzeczoną Antonią są tam niezwykle szczęśliwi.
Jednak jak to bywa w życiu idealny spokój, nie trwa wiecznie. Do Bartosza odzywa się jego przyjaciel Robert Bielski i prosi o pomoc w rozwiązaniu kolejnej zagadki kryminalnej. Bartkowi jako miłośnikowi takich klimatów ciężko odmówić, więc ochoczo się zgadza, nie wiedząc, w co tak naprawdę się pakuje.
Nie mija wiele czasu jak życie mężczyzny i jego narzeczonej staje się zagrożone. W jakie tarapaty tym razem wpadnie Czarnoleski? Czy ucierpi na tym on lub jego narzeczona? Kim jest morderca? Czy będzie tylko jedna ofiara, czy może więcej?

Na te i inne pytania odpowie Wam "Ostatni koncert" do którego przeczytania gorąco zachęcam. Proponuję jednak by wcześniej zapoznać się z pierwszym tomem cyklu tj. "Altowiolistą".
Co do "Ostatniego koncertu" to muszę przyznać, że czytał mi się dużo lepiej niż pierwszy tom. Powieść rozkręca się dużo szybciej, jest bardziej dynamiczna i nabiera pewnego rodzaju rumieńców. Choć jest tu dużo więcej wątków niż w poprzednim tomie, to muzyka nadal jest bardzo ważna i pojawia się przez całą długość powieści. Na plus zasługuje znajomość tematu przez autora co czuć podczas czytania. Dodatkowo barwny język, poczucie humoru i końcówka, która nie daje czytelnikowi szansy na darowanie sobie trzeciego tomu. Jeśli przeczytasz te dwa, to ostatni będziesz chciał zdobyć na wczoraj! Ja właśnie do niego lecę, a Wy nadrabiajcie zaległości!

Nie minęło zbyt wiele czasu od chwili, kiedy poznałam Jana Antoniego Homę. W moje ręce wpadła jego trylogia "Muzycznych kryminałów" i muszę przyznać, że po pierwszej części, byłam na tyle pozytywnie zaskoczona, że postanowiłam przeczytać całą serię. Zaś nazwisko autora dorzucić do tych, które śmiało mogę śledzić w kwestii nowości wydawniczych. Dzięki...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
180
168

Na półkach:

Całkiem niedawno miałam okazję spotkać się z Janem Antonim Homa w pierwszym tomie muzycznej trylogii Altowiolista. Mocno zaprzyjaźniłam się z Bartoszem Czarnoleskim, więc niezwłocznie sięgnęłam po Ostatni koncert, drugi tom serii.

Bartosz dzieli swoje życie między winnicę w Toskanii, a Krakowice. W rodzinnej miejscowości podejmuje się ciekawego muzycznego przedsięwzięcia. Pojawi się też poznany w poprzedniej części nadkomisarz Bielski. Prosi on o wsparcie przy rozwiązaniu sprawy morderstwa za pomocą struny do skrzypiec. Muzyk, który uwielbia kryminalne zagadki, daje się wciągnąć w wir niesamowitych wydarzeń, ryzykując życie swoje i ukochanej Antosi.
Ostatni koncert różni się od pierwszego tomu serii. Tym razem akcja rozkręca się szybciej, nabiera też tempa i rumieńców. Więcej jest także intrygujących wątków, choć muzyka nadal zajmuje dużo miejsca. Na kartach powieści znajomość tematu przez autora jest bardzo widoczna. Muszę przyznać, że ta część do gustu przypadła mi bardziej. Autor oczarował mnie historią, ale też barwnym językiem, pełnym interesującego poczucia humoru. Sama końcówka mocno mnie zaskoczyła, więc tym bardziej jestem ciekawa, co zaserwuje nam autor w Niebieskiej nucie, kolejnej części muzycznej trylogii. Zdecydowanie warto po serię sięgnąć.

Całkiem niedawno miałam okazję spotkać się z Janem Antonim Homa w pierwszym tomie muzycznej trylogii Altowiolista. Mocno zaprzyjaźniłam się z Bartoszem Czarnoleskim, więc niezwłocznie sięgnęłam po Ostatni koncert, drugi tom serii.

Bartosz dzieli swoje życie między winnicę w Toskanii, a Krakowice. W rodzinnej miejscowości podejmuje się ciekawego muzycznego przedsięwzięcia....

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
410
399

Na półkach:

,, Dzieło sztuki zyskuje pełnię życia dopiero dzięki widzowi, słuchaczowi, czytelnikowi. To on przyjmuje je i filtruje przez zasoby własnej wrażliwości. Bez odbiorcy sztuka pozostaje zbiorem idei”.

Witajcie kochani dziś przychodzę do Was z recenzją książki ,,Ostatni koncert” autorstwa Jana Antoniego Homa. Jest to drugi tom znakomitej trylogii kryminalnej.

W tej części śledzimy dalsze losy skrzypka Bartosza Czarnoleskiego. Główny bohater w zamian za rozwiązanie zagadki kryminalnej dotyczącej Rosenberga otrzymuje włoską posiadłość ,, Casa di citta Abbandonata” wraz z winnicą. Kiedyś należała ona do Kazimierza Michalewicza. Początkowo zarządzanie toskańską willą przeraża Bartosza, jednak szybko okazuje się, że jego pobyt będzie ograniczać się do zamieszkiwania na terenie posiadłości oraz podziwiania piękna okolicznej przyrody. Bartosz zamieszkuje w posiadłości z narzeczoną Antonię. W między czasie w rodzinnym K. nad rzeką Suliwą zakłada kwartet smyczkowy imieniem Gudelsteina.

W trakcie pobytu w K. Bartosz zostaje wciągnięty przez swojego przyjaciela nadkomisarza Roberta Bielskiego w sprawę ,, Skrzypka”. Okazuje się, że w mieście doszło do morderstwa. Narzędziem zbrodni była struna od skrzypiec. Dlatego też Bielski poprosił Bartosza o pomoc.
Z czasem okazuje się, że sprawa może być powiązana z wypadkiem przed kilku lat, zł w którym zginęła młoda kobieta. Potem w trakcie śledztwa okazuje się, że była to ciocia Joanny, należącej do kwartetu. Morderca natomiast o swoich poczynaniach pisał na swoich blogach internetowych. Bartosz po raz kolejny zaczyna prowadzić prywatne śledztwo, co spowoduje, że sam stanie się ofiarą. Co z tego wyniknie? Kim jest morderca? Przekonajcie się sami sięgając po ,,Ostatni koncert”!

Po raz kolejny autor przestawia ciekawą zagadkę kryminalną z ciekawym motywem muzycznym. Po raz kolejny bardzo mnie powieść wciągnęła. Tutaj nie da się nudzić. Znakomita zagadka kryminalna, ciekawie rozbudowana. Polecam! Dziękuję autorowi oraz wydawnictwu Oficynka za zaufanie oraz egzemplarz do recenzji.

,, Dzieło sztuki zyskuje pełnię życia dopiero dzięki widzowi, słuchaczowi, czytelnikowi. To on przyjmuje je i filtruje przez zasoby własnej wrażliwości. Bez odbiorcy sztuka pozostaje zbiorem idei”.

Witajcie kochani dziś przychodzę do Was z recenzją książki ,,Ostatni koncert” autorstwa Jana Antoniego Homa. Jest to drugi tom znakomitej trylogii kryminalnej.

W tej części...

więcej Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
178
131

Na półkach:

"Ostatni koncert" jest drugą częścią trylogii. Znów wracamy do Bartosza Czarnoleskiego. Jego życie jest jakby rozdarte, musi dzielić swój czas pomiędzy narzeczoną Antosią i piękną Toskonią a rodzimymi Krakowicami, gdzie założył wraz z przyjaciółmi zespół. Oczywiście mamy też morderstwo, do którego użyto struny do skrzypiec. Nadkomisarz Bielski prosi Bartosza o pomoc. W altowioliście budzi się więc instynkt detektywa. Ale tym razem nie będzie tak łatwo, znika Eston a Antosia zostaje uprowadzona. Czy Bartosz rozwikła zagadkę morderstw ? Co się stało z Antonią I Estonem ? Czy uda mu się odnaleźć najbliższych?

Powiem szczerze, że do tej części podeszłam dość sceptycznie. Poprzednia nie do końca mi przypadła do gustu, nie wszystko mi się tam podobało a do tego specyficzny język autora. Ale z drugiej strony byłam też ciekawa, co dalej autor wymyśli. I w sumie dobrze, ze ciekawość zwyciężyła, gdyż ta część wypadła lepiej. Znajdziemy tu więcej akcji, choć dalej fabuła biegnie powoli, lecz stopniowo się rozkręca.  Oczywiście  wszystko kręci  się dalej wokół muzyki. Jednak terminów muzycznych jest tu znacznie mniej. Autor stopniowo odkrywa kolejne karty układanki by na sam koniec móc wszystko połączyć w całość. Zakończenie zaskakuje. 

"Ostatni koncert" moim zdaniem jest znacznie lepszy od poprzedniej części. Lubię jak więcej się dzieje, tu właśnie to dostałam. Choć dalej autor operuje terminami muzycznymi, to tym razem aż tak bardzo mi to nie przeszkadzało, bo było tego mniej.

"Ostatni koncert" jest drugą częścią trylogii. Znów wracamy do Bartosza Czarnoleskiego. Jego życie jest jakby rozdarte, musi dzielić swój czas pomiędzy narzeczoną Antosią i piękną Toskonią a rodzimymi Krakowicami, gdzie założył wraz z przyjaciółmi zespół. Oczywiście mamy też morderstwo, do którego użyto struny do skrzypiec. Nadkomisarz Bielski prosi Bartosza o pomoc. W...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
519
420

Na półkach:

Ostatni koncert kojarzy się z pożegnaniem. Czyżby, poznany w powieści „Altowiolista”, Bartosz Czarnecki miał schować swój instrument i udać się na emeryturę? Rozwiązanie zagadki z pierwszej części cyklu przyniosło mu niezłe profity – dom oraz winnicę w Toskanii. Czy muzyk zostanie znawcą wina? A może wygra jego wcześniejsza pasja i detektywistyczne zapędy?

Nie będę was trzymała w niepewności. Bartek zaczął prowadzić życie „rozdarte” między rodzime Krakowice, a bajkową Toskanię. Nie porzucił muzyki. Razem z przyjaciółmi zainaugurowali ciekawy projekt. W pracy i cieszeniu się wspaniałym spadkiem przeszkodzi mu nadkomisarz Bielski i morderca, który używa wysublimowanego narzędzia – struny do skrzypiec. Pamiętając o zasługach Czarneckiego policjant chce wysłuchać jego opinii. W Bartku odzywa się detektywistyczna żyłka i niestrudzenie szuka, czegoś co mogłoby pomóc ująć przestępcę. Nawet nie podejrzewa, jak szerokie koło zatoczy śledztwo – daleko, daleko od Krakowic.

W drugiej części „Trylogii muzycznej” Jan Antoni Homa rozkręcił się w dobrym kierunku. „Ostatni koncert” ma znacznie więcej akcji niż „Altowiolista”, a główny bohater – czyli Bartosz Czarnecki – w końcu nabrał charakteru. Już nie marudzi, że nie potrafi, zamiast tego zabiera się do pracy i wykazuje się niezłą intuicją. Czyżby kobieta u jego boku była źródłem tej pewności siebie?

W dalszym ciągu akcja kręci się wokół muzyki. Ona wręcz gra na stronach tej powieści. Wydaje mi się, że taki był zamiar autora, który sam jest skrzypkiem. Aby przybliżyć ten świat – zarówno wielkich kompozytorów, jak i tych którzy latami ćwiczą, żeby odtwarzać ich twórczość i cieszyć ucho widowni.

Wyjątkowy jest język jakim operuje Jan Antonii Homa. Tu czuć elegancję oraz obycie i jest to dobrane do typu książki. Autor jest świadomy, że pisze kryminał, że tworzy coś pod masowego odbiorcę, więc nie przesadza z poetyckością i wykwintnością słownictwa, a jednak jest w tym powiew kultury.

Dystyngowana powieść akcji – tak to możliwe. Muzyczne kryminały Jana Antoniego Homy takie właśnie są. Czytając je możemy poczuć się wyjątkowo, jak w wieczór kiedy zakładamy długą elegancką suknię bądź garnitur i wychodzimy do teatru, filharmonii, na dobrą kolację. Porzucamy prozę życia, żeby na kilka chwil być ponad. A najlepsze jest to, że się nie nudzimy bo spektakl który wybraliśmy gwarantuje dobrą zabawę.

Ostatni koncert kojarzy się z pożegnaniem. Czyżby, poznany w powieści „Altowiolista”, Bartosz Czarnecki miał schować swój instrument i udać się na emeryturę? Rozwiązanie zagadki z pierwszej części cyklu przyniosło mu niezłe profity – dom oraz winnicę w Toskanii. Czy muzyk zostanie znawcą wina? A może wygra jego wcześniejsza pasja i detektywistyczne zapędy?

Nie będę was...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
732
501

Na półkach: ,

Po zakończeniu czytania pierwszej części ochoczo sięgnęłam po drugi tom, gdzie przedstawiono dalsze losy głównego bohatera Bartosza Czarnoleskigo. Ten utalentowany muzyk nieoczekiwanie wszedł w posiadanie winnicy w cudownej Toskanii. Urocza okolica i niepowtarzalny klimat tego miejsca sprzyja rozkwitowi uczucia altowiolisty i jego narzeczonej Antosi. Ta sielanka mogłaby trwać bez końca, gdyby nie kontrakt w Polsce, gdzie mężczyzna koncertuje. Po powrocie do kraju kontaktuje się z nim znajomy nadkomisarz Bielski, który prosi go o pomoc. Ostatnio dochodzi do kilku zbrodni, gdzie oprawca morduje swoje ofiary struną ze skrzypiec. W Bartku odzywa się detektywistyczna natura i wciąga się w śledztwo. Tymczasem ktoś uprowadza jego ukochaną oraz znika pies. Bohater ma ogromny problem, próbuje odzyskać kontrolę nad swoim życiem i uratować Antonię.
Czy muzyk rozwikła tajemniczą zagadkę krwawych morderstw? Po co wyjedzie do Londynu? Kto uprowadził mu ukochaną i dlaczego? Gdzie jest Eston?
Na te pytania jak i inne, które rodzą się w głowie podczas lektury, znajdziecie odpowiedź zagłębiając się w książce. Muszę przyznać, że ta część jest dużo bardziej ciekawsza od poprzedniej. Akcja również rozwija się powoli, nieco mniej jest nowinek i pojęć ze świata muzycznego, jednak zawiłych i tajemniczych wątków jest znacznie więcej. Tutaj fabuła naszpikowana jest morderstwami, wieloma niewiadomymi, zagadkowym intrygami i cudownymi opisami.
Z ogromną przyjemnością spędziłam czas poznając tę nietuzinkową historię, która nieraz mnie zaskoczyła i nie pozwoliła domyślić się kto jest zbrodniarzem. Końcówka jak zwykle zaskakuje czytelnika. Emocje jakie dostarczył nam autor są naprawdę godne pochwały oraz jego kwiecisty i przystępny styl, lekkie pióro. Znowu odnalazłam w treści kilka nieznanych mi słów, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Wiedza, talent pisarza jest niesamowita i bardzo go podziwiam za kunszt pisania jak i muzyczny.
Gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę powieść. Dobra rozrywka, relaks jest gwarantowany, bez nudy i zbędnych opisów. Przeczytajcie i poznajcie dalsze przygody Bartka, bo są niesamowicie ciekawe i wciągające.

Po zakończeniu czytania pierwszej części ochoczo sięgnęłam po drugi tom, gdzie przedstawiono dalsze losy głównego bohatera Bartosza Czarnoleskigo. Ten utalentowany muzyk nieoczekiwanie wszedł w posiadanie winnicy w cudownej Toskanii. Urocza okolica i niepowtarzalny klimat tego miejsca sprzyja rozkwitowi uczucia altowiolisty i jego narzeczonej Antosi. Ta sielanka mogłaby...

więcej Pokaż mimo to

34
avatar
448
338

Na półkach: , ,

Po "Altowioliście" przyszła kolej na ciąg dalszy, czyli "Ostatni koncert".
"Ostatni koncert" opowiada o najnowszych przygodach Bartosza Czarnoleskiego. Bartosz odziedzicza winnice w Toskanii. Dzieli swój czas pomiędzy Włochy i Polskę, gdzie usilnie ćwiczy wraz ze swoim kwartetem przed pierwszym koncertem.
Komisarz Bielski, który zaprzyjaźnił się z altowiolistą, zwraca się do niego po pomoc. W Krakowicach dochodzi do brutalnej zbrodni. Narzędziem zbrodni okazuje się struna ze skrzypiec... Rozpoczyna się żmudne śledztwo, a ofiar i poszlak zaczyna przybywać.
Dodatkowo wracają "Księżycowe sylwetki", które czyhają nie tylko na życie Bartosza, w niebezpieczeństwie pozostaje również Antosia- narzeczona Bartka oraz Eston- który w pewnym momencie staje przed trudnym wyborem... Zaczyna się robić bardzo niebezpiecznie.

Do tego tomu podeszłam dość sceptycznie, ale i ze sporą dozą ciekawości. Byłam zaskoczona objętością i obawiałam się, że będzie w tym przypadku jeszcze więcej muzycznych opisów, w moim odczuciu zdecydowanie zbędnych (jest i tak sporo przypisów). Po pierwszych kilku rozdziałach z ulgą przyjęłam fakt, że jest trochę mniej niż poprzednio.
Ponownie mamy do czynienia z niezwykle skomplikowaną zagadką, trudno ocenić kto jest potencjalnym zabójcą i poczekać do rozwiązania sprawy.
Swoją drogą zakończenie mnie zaskoczyło, bo obstawiałam totalnie kogoś innego. Pojawia się sporo nowych postaci, ale wracają też te dobrze nam już znane.
W tym tomie mamy sporo ofiar, co automatycznie sprawiło, że książka jeszcze bardziej mnie wciągła ;)
Akcja toczy się dość wolno, ale systematycznie nabiera tempa i pod koniec zaskakuje świetnymi zwrotami. Autor w swoim (wyjątkowym!) stylu, z poczuciem humoru, i odrobiną ironii powoli odkrywa wszystkie karty, które początkowo mogą się wydawać nieistotne, ale na koniec łączą się w jedną klarowną i spójną całość. W tym tomie "jeździmy" z Bartkiem po całym świecie, akcja dzieje się w Polsce, Anglii, Włoszech, a także Brukseli.

Bohaterowie są fajnie wykreowani, choć podtrzymuję nadal zdanie z poprzedniej opinii, że zdecydowanie brakowało mi "obecności" policji, choć w tym tomie jest zdecydowanie lepiej pod tym kątem. Postacie drugoplanowe są równie wyraziste, a niektóre nich są naprawdę zdrowo "trzepnięte", łatwo wyrobić sobie o nich zdanie i otoczyć sympatią lub antypatią. Potrafią rozbawić, ale i oburzyć, zachowanie niektórych z nich woła o pomstę do nieba, a przy innych długo się zastanawiałam, dlaczego oni znaleźli się w tej historii- jednak każdy z nich coś do tej historii wnosi.

W moim odczuciu jest lepiej niż poprzednio. Niecierpliwie czekam na to co wydarzy się w trzecim tomie.

Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Mniej muzyki, więcej akcji więc tym razem fani kryminału będą zadowoleni ;)

POLECAM...

Po "Altowioliście" przyszła kolej na ciąg dalszy, czyli "Ostatni koncert".
"Ostatni koncert" opowiada o najnowszych przygodach Bartosza Czarnoleskiego. Bartosz odziedzicza winnice w Toskanii. Dzieli swój czas pomiędzy Włochy i Polskę, gdzie usilnie ćwiczy wraz ze swoim kwartetem przed pierwszym koncertem.
Komisarz Bielski, który zaprzyjaźnił się z altowiolistą, zwraca się...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
125
121

Na półkach:

Druga powieść autora pokazuje ewolucję stylu pisarskiego. O ile książka ta jest objętościowo znacznie obszerniejsza, o tyle nie ma w niej miejsca na przydługie opisy pracy muzyka, które znalazły miejsce w pierwszej części. Być może jest to związane z tym, że wszystko, co Altowioliście. Tutaj, w Ostatnim koncercie, mamy głównie do czynienia z akcją o naprawdę dużym rozmachu.


Pojawiają się gangsterzy, pościgi, policjanci, mafiosi oraz niewyjaśnione morderstwa. Autor pokusił się o stworzenie intrygi, której rozmach jest naprawdę ogromny, a sam Bartosz Czarnoleski to niemalże brat bliźniak Jamesa Bonda. Podoba mi się takie rozwiązanie. I z chęcią zobaczyłabym tę część na dużym ekranie, ponieważ to mogło by być naprawdę ciekawe doświadczenie.

Druga powieść autora pokazuje ewolucję stylu pisarskiego. O ile książka ta jest objętościowo znacznie obszerniejsza, o tyle nie ma w niej miejsca na przydługie opisy pracy muzyka, które znalazły miejsce w pierwszej części. Być może jest to związane z tym, że wszystko, co Altowioliście. Tutaj, w Ostatnim koncercie, mamy głównie do czynienia z akcją o naprawdę dużym...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
414
120

Na półkach:

Tu to już się dzieje. Polski Jack Reacher w akcji...

Tu to już się dzieje. Polski Jack Reacher w akcji...

Pokaż mimo to

4
avatar
360
358

Na półkach: ,

Zapraszam na moją opinię
https://mojefikusnezycieblog.blogspot.com/2021/08/ostatni-koncert.html

"Plotka jest niczym przepanierowany kotlet. Nikt nie wie, co kryje się pod bułką."

Zapraszam na moją opinię
https://mojefikusnezycieblog.blogspot.com/2021/08/ostatni-koncert.html

"Plotka jest niczym przepanierowany kotlet. Nikt nie wie, co kryje się pod bułką."

Pokaż mimo to

1

Cytaty

Więcej
Jan Antoni Homa Ostatni koncert Zobacz więcej
Jan Antoni Homa Ostatni koncert Zobacz więcej
Jan Antoni Homa Ostatni koncert Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd