Samotność liczb pierwszych

Okładka książki Samotność liczb pierwszych
Paolo Giordano Wydawnictwo: W.A.B. literatura piękna
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
La solitudine dei numeri primi
Wydawnictwo:
W.A.B.
Data wydania:
2011-09-14
Data 1. wyd. pol.:
2010-03-10
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377475713
Tłumacz:
Alina Pawłowska-Zampino
Tagi:
literatura włoska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
1231 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
636
52

Na półkach:

Kameralna opowieść o potrzebie bliskości

Bardzo skojarzyła mi się z inną książką, którą czytałam: "Normalni ludzie" Sally Rooney - również i w tym przypadku pierwsze skrzypce odgrywa dynamika relacji między dwojgiem głównych bohaterów.

Outsiderzy, którzy nie pasują do ról, jakie nakłada na nich społeczeństwo...
A zarazem bardzo samotni ludzie, którzy cierpią, ale nie ustają w dążeniach do odnalezienia swojego miejsca na świecie.

Oś historii stanowi przedstawiona na przestrzeni lat relacja między głównymi bohaterami. Giordano w subtelny sposób przedstawia świat, w którym na to, kim jesteśmy dla samych siebie oraz dla innych wpływa wiele zmiennych: zrządzenia losu, dokonywane przez nas wybory przemyślane i te podjęte pod wpływem chwili, a także ludzie żyjący dookoła nas. Drugim bowiem najistotniejszym elementem powieści są właśnie łączące Alice i Mattię relacje ze światem, pośrednio kształtujące ich więź. Wkradają się tu poczucie winy, niewystarczające wsparcie ze strony rodzin, nieodwzajemnione uczucia oraz fałszywi przyjaciele.

W "Samotności liczb pierwszych" mamy do czynienia z rozwijającą się niespiesznie opowieścią o okaleczonych przez tragiczne wybory dzieci, przez wyalienowanych nastolatków, po zagubionych w labiryncie uczuć dorosłych. Moim zdaniem to również nie tyle historia niezbędności miłości, ile przytłaczającej siły NIEOBECNOŚCI. Nieobecności drugiej osoby, prawdziwego uczucia, siebie w swoim własnym ciele.

Polecam przede wszystkim tym, którzy przekładają warstwę psychologiczną nad akcję oraz fanom niejednoznaczności europejskich powieści.

Kameralna opowieść o potrzebie bliskości

Bardzo skojarzyła mi się z inną książką, którą czytałam: "Normalni ludzie" Sally Rooney - również i w tym przypadku pierwsze skrzypce odgrywa dynamika relacji między dwojgiem głównych bohaterów.

Outsiderzy, którzy nie pasują do ról, jakie nakłada na nich społeczeństwo...
A zarazem bardzo samotni ludzie, którzy cierpią, ale nie...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
457
326

Na półkach: ,

To jest opowieść o bólu. I fizycznym, i tym, który wynika z braku porozumienia.
Napisana jest tak, że część tego bólu prawie czułam i nie byłam pewna, czy mam wystarczająco wiele siły, żeby czytać.

Zostawiła mnie z życzeniem, takim ogólnym, do siebie i świata, żebyśmy się uczyli rozmawiać. Bo na to, że jesteśmy różni i mamy różne ambicje, nic nie poradzimy - bo i właściwie po co, różnorodność jest siłą.
Zmienić możemy sposób, w jaki reagujemy na inność, na odmienne od naszych marzenia, ambicje, pomysły na życie. Dopóki tego nie zrobimy, dopóki nie nauczymy się rozmawiać i poznawać (zamiast przekonywać), będziemy cierpieć.
Wszyscy - w powieści pięknie to widać na przykładzie drugoplanowych bohaterów. Współczułam im - i tym właściwie oczywistym, czyli rodzicom, ale też tym młodszym, z pokolenia głównych bohaterów.
I nie mogę się opędzić od myśli, że to idzie dalej, że z takiego braku komunikacji kiełkują kolejne zagubione, cierpiące, raniące siebie i innych rodziny.

To jest opowieść o bólu. I fizycznym, i tym, który wynika z braku porozumienia.
Napisana jest tak, że część tego bólu prawie czułam i nie byłam pewna, czy mam wystarczająco wiele siły, żeby czytać.

Zostawiła mnie z życzeniem, takim ogólnym, do siebie i świata, żebyśmy się uczyli rozmawiać. Bo na to, że jesteśmy różni i mamy różne ambicje, nic nie poradzimy - bo i właściwie...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
468
29

Na półkach: ,

Dla mnie osobiście książka raczej męcząca, ciężko mi było przez nią przebrnąć. Myślę, że było to spowodowane przede wszystkim głównymi bohaterami, którzy byli bardzo irytujący.

Dla mnie osobiście książka raczej męcząca, ciężko mi było przez nią przebrnąć. Myślę, że było to spowodowane przede wszystkim głównymi bohaterami, którzy byli bardzo irytujący.

Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
292
102

Na półkach: ,

Przez całą książkę oszukiwałam się, że to wszystko do czegoś zmierza. Zamiast tego mamy urywki rzeczywistości nierozumianych przez świat głównych bohaterów. Pomysł z samotnymi dryfującymi duszami często mnie pociąga, ale trafiłam już na lepsze przedstawienie tematu.

Przez całą książkę oszukiwałam się, że to wszystko do czegoś zmierza. Zamiast tego mamy urywki rzeczywistości nierozumianych przez świat głównych bohaterów. Pomysł z samotnymi dryfującymi duszami często mnie pociąga, ale trafiłam już na lepsze przedstawienie tematu.

Pokaż mimo to

2
avatar
462
257

Na półkach:

Zachęcony pochlebnymi opiniami i dość wysokomi notami sięgnąłem, przeczytałem i nie zachwyciłem się. Być może ja nie pasuję do takiej literatury. Nie zachwyciły mnie pokręcone losy pokręconych osobowości. Zastanawiam się nad sensem tytułu, a znam się trochę na liczbach i nijak nie umiem rozgryźć samotności liczb pierwszych, które obok tych złożonych tworzą zbiór liczb najbardziej nam bliskich. Mówi się też, że liczby naturalne to dzieło Boga, pozostałe to wymysł człowieka.

Zachęcony pochlebnymi opiniami i dość wysokomi notami sięgnąłem, przeczytałem i nie zachwyciłem się. Być może ja nie pasuję do takiej literatury. Nie zachwyciły mnie pokręcone losy pokręconych osobowości. Zastanawiam się nad sensem tytułu, a znam się trochę na liczbach i nijak nie umiem rozgryźć samotności liczb pierwszych, które obok tych złożonych tworzą zbiór liczb...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
615
275

Na półkach:

Z ludźmi, którzy są inni jest trochę tak, że każdy jest inny na swój własny sposób. Dlatego tak trudno jest im zbudować wspólną przestrzeń z innymi. Nawet z innymi innymi.

Pięknie napisana. Bez zbędnego dramatyzowania i egzaltacji.

I trochę smutny mam wniosek, że z samotnością najczęściej musimy sobie radzić w samotności.

Z ludźmi, którzy są inni jest trochę tak, że każdy jest inny na swój własny sposób. Dlatego tak trudno jest im zbudować wspólną przestrzeń z innymi. Nawet z innymi innymi.

Pięknie napisana. Bez zbędnego dramatyzowania i egzaltacji.

I trochę smutny mam wniosek, że z samotnością najczęściej musimy sobie radzić w samotności.

Pokaż mimo to

34
avatar
1648
465

Na półkach: ,

O traumie, która oddziela od życia, prowadzi do autodestrukcji i nie pozwala zaznać szczęścia. O braku możliwości zbliżenia, mimo wszelkich ku temu przesłanek. O życiu. Piękny tytuł, nawiasem mówiąc..

O traumie, która oddziela od życia, prowadzi do autodestrukcji i nie pozwala zaznać szczęścia. O braku możliwości zbliżenia, mimo wszelkich ku temu przesłanek. O życiu. Piękny tytuł, nawiasem mówiąc..

Pokaż mimo to

9
avatar
405
88

Na półkach:

W ramach postanowienia czytelniczego mam przeczytać cztery pozycje związane z Włochami. Postawiłam więc na Giordano i wielokrotnie chwaloną powieść "Samotność liczb pierwszych".
Niestety nie wyszło nam.

Powieść traktuje o nieprzystosowanej do życia w społeczeństwie parze "z przeszłością", która balansuje na granicy przyjaźni i miłości. Towarzyszymy im od dzieciństwa po ich lata trzydzieste.

Mam wrażenie, że przeczytałam tę książkę za późno. Być może bardziej przejęłabym się losem bohaterów, gdy sama byłam nastolatką. Teraz niestety - głównie mnie nudzili.

W ramach postanowienia czytelniczego mam przeczytać cztery pozycje związane z Włochami. Postawiłam więc na Giordano i wielokrotnie chwaloną powieść "Samotność liczb pierwszych".
Niestety nie wyszło nam.

Powieść traktuje o nieprzystosowanej do życia w społeczeństwie parze "z przeszłością", która balansuje na granicy przyjaźni i miłości. Towarzyszymy im od dzieciństwa po...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
88
18

Na półkach:

Rozdzierająca serce.

Rozdzierająca serce.

Pokaż mimo to

4
avatar
1541
1540

Na półkach:

Moja polonistka toczyła nieświadomie wojnę z matematyczką o moje serce i umysł. Pierwsza chciała, żebym na milion zamordowanych ludzi patrzyła jak na jednego człowieka, jeszcze jednego człowieka i jeszcze jednego człowieka aż do końca tej liczby, za którymi stała rodzina, osobista historia, uczucia, potencjalne plany na przyszłość. Natomiast matematyczka milion przedstawiała jako zbiór liczb pokazanych dokładnie tak, jak na tej okładce pod obwolutą, kusząc najwyższą oceną za właśnie takie rozpisanie calutkiego miliona.
Bardziej chciałam patrzeć na ogrom katastrofy miliona ludzi zaglądając im do serc niż podziwiać jego abstrakcyjną wielkość uwięzioną w statystyce. Wolałam jednego człowieka z jego fascynującym światem psychiki od miliona bezimiennych, suchych, bezdusznych liczb. Polonistka nie tylko wygrała bitwę, ale całą wojnę.
Kiedy więc zobaczyłam ten tytuł, pokiwałam głową myśląc: liczby są zawsze smutne. A ponieważ ta oczywistość była dla mnie jasna jak słońce i niepodważalna jak pewnik, więc zaraz pojawiło się podejrzenie: pisarz musi mieć coś wspólnego z naukami ścisłymi. Nie myliłam się. Na skrzydełku obwoluty wpatrywał się we mnie czystej wody fizyk!
Już z góry wiedziałam, że nie zaskoczy mnie treścią, przesłaniem, bo znam to spojrzenie, znam sposób chłodnego myślenia takiego umysłu, pryzmat rozumowania nieobarczonego emocjami, sposób relacjonowania przez naukowca obserwowanych zachowań, postępowania, zdarzeń, relacji. Nowością dla mnie były tylko transkrypcje moich przepojonych uczuciami obrazów zachodu słońca, przyspieszonych oddechów, zdenerwowanych rąk czy nawet piękna drżących światłocieni na język liczb pierwszych, kinetyki, równoważnych sił, prawa zachowania energii, momentu pędu, stosunków długości. Przełożenie mojej wizji pierwszego pocałunku dwojga zakochanych i całej jej towarzyszącej burzy emocjonalnej na mechanikę, "banalne następstwo wektorów ruchu, jednego po drugim, dzięki któremu jego usta zetkną się z jej ustami". Brrr… Powiało zimnem ze świata cyborga w epoce lodowcowej!
Poza tymi zimowymi obrazkami otrzymałam dokładnie to czego się spodziewałam. Historię przyjaźni, a potem masochistycznie mordowanej miłości kobiety i mężczyzny, zmagających się z traumami wyniesionymi z dzieciństwa. Oboje z powiększającą się wraz z dorastaniem skazą kalectwa emocjonalno-społecznego. Bez umiejętności mówienia o własnych uczuciach, ale z umiejętnością ich tłumienia i wypierania. Bez chęci walki o swoje poczucie szczęścia, o człowieka, na którym im zależy, którego kochają. Myliłam się jednak, że taki obraz nie wywoła we mnie żadnych emocji. Były. Wszystkie niedobre: wściekłości, złości, irytacji, niechęci. Dokładnie takie, jakie zawsze towarzyszyły mi przy ocenianiu faktów, bez możliwości ich zrozumienia, wniknięcia w przyczyny, motywy, powody. Bez zanalizowania psychologicznego.
Książka żywcem zdjęta z fotograficzną dokładnością, z pozytywistycznym realizmem i naturalizmem z otaczającej mnie rzeczywistości. Z coraz bardziej aktualnym problemem we współczesnych społeczeństwach tak zwanych krajów rozwiniętych cywilizacyjnie, w których single zaczynają być znaczącym odsetkiem populacji. Opowieść-przestroga, próba zrozumienia społecznych outsiderów i smutny koniec pozostawiania ich samych sobie.
Zawsze popierałam pogląd Elliota Aronsona, że człowiek to istota społeczna. Niech się nazywają singlami, eremitami, pustelnikami, zakonnikami i co tam jeszcze sobie ci samotnicy wymyślili w nomenklaturze na swój wybór i sposób życia, to jednak zawsze w mniejszym lub większym stopniu, pośrednio lub bezpośrednio byli, są i będą uzależnieni od społeczeństwa.
Chyba, że jest się samobójcą…
Opowieść udowadnia to w sadystyczny, chłodny i wysublimowany sposób. Ale co najciekawsze, operując tylko faktami, potrafiła wywołać we mnie burzę emocji.
To też trzeba potrafić, nawet jeśli są negatywne.
http://naostrzuksiazki.pl/

Moja polonistka toczyła nieświadomie wojnę z matematyczką o moje serce i umysł. Pierwsza chciała, żebym na milion zamordowanych ludzi patrzyła jak na jednego człowieka, jeszcze jednego człowieka i jeszcze jednego człowieka aż do końca tej liczby, za którymi stała rodzina, osobista historia, uczucia, potencjalne plany na przyszłość. Natomiast matematyczka milion...

więcej Pokaż mimo to

7

Cytaty

Więcej
Paolo Giordano Samotność liczb pierwszych Zobacz więcej
Paolo Giordano Samotność liczb pierwszych Zobacz więcej
Paolo Giordano Samotność liczb pierwszych Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd