Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Shetani 
bookeaterreality.blogspot.com
Studentka biotechnologii, uzależniona od czytania książek, jogi, herbaty, ziół, zdrowego odżywiania, nauki i oczywiście od swojego kota. No i wszystkiego, co nadprzyrodzone - ród czarownic zobowiązuje.
24 lat, kobieta, Będzin, status: Czytelniczka, dodała: 12 książek i 1 cytat, ostatnio widziana 1 godzinę temu
Teraz czytam
  • Neandertalczyk. W poszukiwaniu zaginionych genomów
    Neandertalczyk. W poszukiwaniu zaginionych genomów
    Autor:
    Czego dowiedzieliśmy się o pochodzeniu człowieka dzięki badaniom genomu naszych najbliższych ewolucyjnie krewnych? „Neandertalczyk” przedstawia fascynującą historię okrywania odpowiedzi na to pytanie....
    czytelników: 122 | opinie: 5 | ocena: 6,28 (25 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-04-25 20:26:19
Ma nowego znajomego: Tomek
 
2017-04-23 19:23:58
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2017-04-20 20:37:57
Ma nowego znajomego: zaczytanawksiazkach
 
2017-04-19 19:32:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki

Sięgając po książkę 444 Macieja Siembiedy nie byłam pewna, czego mam się spodziewać. Fabuła już na pierwszy rzut oka przypomina nieco słynny Kod Leonarda da Vinci, chociaż ze wstydem przyznaję, że z twórczością Dana Browna do tej pory było mi nie po drodze. Jest to jednak na tyle rozpowszechniona historia, że prawdopodobnie każdy o niej słyszał i ma z nią pewne skojarzenia. Nie będę jednak w... Sięgając po książkę 444 Macieja Siembiedy nie byłam pewna, czego mam się spodziewać. Fabuła już na pierwszy rzut oka przypomina nieco słynny Kod Leonarda da Vinci, chociaż ze wstydem przyznaję, że z twórczością Dana Browna do tej pory było mi nie po drodze. Jest to jednak na tyle rozpowszechniona historia, że prawdopodobnie każdy o niej słyszał i ma z nią pewne skojarzenia. Nie będę jednak w stanie ocenić, czy powieść Siembiedy ma szansę stać się polskim Kodem Leonarda da Vinci, ale trzeba przyznać, że książka jest na swój sposób intrygująca, choć co nieco jej brakuje.
Podobno w swoim obrazie Chrzest Warneńczyka Jan Matejko zawarł przepowiednię, która może odmienić losy świata. Podobno znajduje się tam wskazówka, w jaki sposób ma dojść do pogodzenia się religii chrześcijańskiej i islamskiej. Z tego powodu obraz ten jest wielce pożądany przez antykwariuszy, dyrektora Muzeum Narodowego, a także hitlerowskiego grabieżcę dzieł sztuki. Uwagę na niego zwraca również prokurator Instytutu Pamięci Narodowej, Jakub Kania. Wpada na trop związku obrazu Matejki z przepowiednią arby, zgodnie z którą co 444 lata na ziemi pojawia się wybraniec mający moc pojednania islamu z chrześcijaństwem. A jednym z nich był właśnie Warneńczyk… Ale chyba nie do końca wykorzystał swoją szansę.
Jakub to istota bardzo zawzięta, która choćby nie wiem, co się działo, będzie dążyła do swoich celów. A jego celem jest rozwiązanie zagadki Chrztu Warneńczyka. Kania stąpa po kruchym lodzie, bowiem każdy jego ruch jest śledzony przez współczesnych islamistów, którzy nie chcą, aby przepowiednia arby się wypełniła. Co więcej, obrazu Matejki pożąda także wiele innych osób. Czy rzeczywiście dzieło polskiego malarza stanowi klucz do przepowiedni? Czy na tym obrazie znalazło się coś, co może odmienić losy świata? Czy rzeczywiście istnieje szansa na pojednanie się dwóch skrajnych religii? Na te teoretycznie fikcyjne pytania stara się odpowiedzieć Jakub podczas swojego śledztwa. Początkowo toczy się ono dosyć powoli, potem mamy pewien przełom, aż tu nagle akcja się urywa, a my przenosimy się kilka lat w przód. O dziwo nie jest to nawet takie dezorientujące, jak mogłoby się wydawać.
Główny motyw tej powieści stanowi dochodzenie prowadzone przez głównego bohatera, ale mamy tutaj także pewną nutkę romansu. Na drodze Jakuba pojawia się Katarzyna Karewicz, wnuczka Kazimierza Karewicza, który był pasjonatem teorii spiskowych i interesował się również obrazem Matejki i przepowiednią o wybrańcach. Dodatkowym elementem są tutaj retrospekcje z przeszłości, z różnych okresów. Raz przenosimy się do roku 998, potem do lat 1440-1444, nie brakuje także zaprezentowania przeszłości z okresu 1881-1893, kiedy to żył Jan Matejko. Jednak główna akcja toczy się w latach obecnych, ale intrygujące może być samo zakończenie, kiedy to autor przenosi nas do roku 2332. Zapewne wszystko to miało połączyć się w jedną, logiczną całość, jednak w moim odczuciu niektóre sytuacje były tutaj ni przypiął, ni przyłatał. Nie byłam w stanie dostrzec ciągu przyczynowo skutkowego, a w przypadku takich thrillerów jest to jeden z bardziej istotnych elementów.
Choć zaprezentowana tutaj historia naprawdę potrafi wciągnąć, tak w pewnym momencie czytelnika uderza brak dynamiki i napięcia. Chociaż pojawia się zarys pewnego niebezpieczeństwa i akcji, to jest on raczej bardzo stonowany i nie da się go odpowiednio wyczuć. Idziemy do przodu wraz z bohaterami, ale czegoś tutaj brakuje. To książka, która posiada w sobie tajemnicę, ale jest napisana bardzo lekko i zdecydowanie nie należy do zbyt skomplikowanych i wymagających powieści. Choć niektóre rzeczy niezbyt mi się sobą współgrały, tak książkę czyta się przyjemnie. Niestety, nie wywarła na mnie takiego efektu, jakiego bym oczekiwała. Jest dobra, poprawna i napisana w taki bezpieczny, schematyczny sposób. Maciej Siembieda nie przekroczył żadnych granic i nie wyszedł poza normy, trzymał się tego, co jest już czytelnikom dobrze znane. Dlatego Ci, którzy szukają czegoś bardziej zaawansowanego i innowacyjnego mogą się poczuć rozczarowani po lekturze 444. Jednak na pewno znajdą się i tacy, którzy mają ochotę na coś lekkiego, utrzymanego właśnie w takim stylu, jaki zaprezentował autor.
Ani specjalnie nie odradzam, ani specjalnie nie polecam. Pozostaję neutralna. Książkę potrafi wciągnąć i ma swoje zalety, ale też nie jest to coś wyjątkowo ambitnego, co skłaniałoby nas do dogłębnych analiz i wbijało w fotel. Teoretycznie mamy tutaj wszystkie te elementy, które być powinny: spisek, intryga, tajne stowarzyszenia, sensacja, pościg, groźby, romans… Ale czegoś zabrakło.

www.bookeaterreality.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-04-19 19:31:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

„Słuchaj, leki mogą przytłumić wyobraźnię, ale jej nie zabiją.”
Neal Shusterman to autor, który w swoich książkach młodzieżowych porusza bardzo kontrowersyjne tematy. W Podzielonych mieliśmy do czynienia z okrutną wizją przyszłości, gdzie rodzice mogą pozbyć się dziecka i oddać je „na części”, a teraz, w jego najnowszej powieści, borykamy się z zaburzeniami psychicznymi i okresem dojrzewania....
„Słuchaj, leki mogą przytłumić wyobraźnię, ale jej nie zabiją.”
Neal Shusterman to autor, który w swoich książkach młodzieżowych porusza bardzo kontrowersyjne tematy. W Podzielonych mieliśmy do czynienia z okrutną wizją przyszłości, gdzie rodzice mogą pozbyć się dziecka i oddać je „na części”, a teraz, w jego najnowszej powieści, borykamy się z zaburzeniami psychicznymi i okresem dojrzewania. Autor po części zna to z autopsji, jego syn był podobny do głównego bohatera Głębi Challengera. Shusterman widział, jak jego dziecko pogrąża się w otchłaniach swojego umysłu i spada, spada, spada… Teraz Brendan ma się już dobrze, wzbił się w stronę słońca, ale wydaje mi się, że ta książka jest dla nich obu bardzo osobista.
Głównym bohaterem jest Caden Bosch, licealista, który zaczyna się dziwnie zachowywać. Jego rodziców coraz bardziej martwi jego stan i dziwactwa. Udaje przed nimi, że dostał się do szkolnej drużyny lekkoatletycznej, ale tak naprawdę wędruje po okolicy przez kilka godzin, całkowicie zatracony w swoich myślach. W swoim drugim świecie, gdzie zostaje wyznaczony na pokładowego artystę, rozmawia z papugą kapitana statku, drewnianą panną wyrzeźbioną pod bukszprytem, odwiedza bocianie gniazdo, które jest o wiele większe niż się wydaje… Caden żyje w dwóch światach. I zdecydowanie woli towarzystwo ze swoich myśli niż otaczającego go świata.
Głębia Challengera to najgłębiej położone miejsce w Rowie Mariańskim. To właśnie Pacyfik jest przemierzany przez statek, na którym znajduje się Caden. Wydaje mi się, że ma to być odzwierciedlenie jego zaburzeń psychicznych. Z jednej strony mamy niesamowicie obszerny krajobraz, w końcu ocean pacyficzny to miejsce, w którym zdarzyć się może praktycznie wszystko. Potrafi być spokojny, potrafi być wzburzony – podobnie jak myśli głównego bohatera. A gdzieś tam głęboko znajduje się ostateczny punkt szaleństwa, całkowitego zatracenia, dno. I to już tylko od danej osoby zależy, czy na tym dnie pozostanie, czy się od niego odbije. Pojmuję ocean jako metaforę umysłu Cadena, a Głębię Challengera jako tę jego najmroczniejszą część.
Autorowi w pisaniu tej powieści pomógł jego syn – dzięki temu mamy tutaj zapewnione dokładne przedstawienie dwóch różnych punktów widzenia. Neal Shusterman był rodzicem, które chciało dla swojego dziecka jak najlepiej, podobnie jak rodzice Cadena. Brendan natomiast zatracał się stopniowo w swoim świecie, więc z łatwością mógł nam zaprezentować to, co kierowało głównym bohaterem. Czy jednak na pewno możemy tutaj mówić o chorobie psychicznej? O zaburzeniach? Zależy, jaką definicję tych dwóch słów podamy. A może to po prostu bardziej drastyczne przeżywanie okresu dojrzewania? W dzisiejszych czasach zbyt łatwo stawia się diagnozy. Najlepiej przepisać tabletki. A jeżeli Caden po prostu miał niesamowitą wyobraźnię i wystarczyło skierować to w odpowiednim kierunku? Tego nie wiem, ale wiem jedno – przedstawienie tej tematyki jest tutaj naprawdę dobre i realistyczne.
Choć nie do końca tego spodziewałam się po tej książce, to myślę, że ogółem jestem z niej zadowolona. Nadal jest to powieść skierowana typowo do młodzieży, więc nie odnalazłam się w niej tak dobrze, jak bym chciała, ale podoba mi się zamysł autora i jego wykonanie. Na pewno nie było to łatwe zadanie, bowiem wymagało od niego i jego syna powrotu do tego okresu, w którym oboje się borykali z chorobą Brendana. Trzeba jednak przyznać, że to przeplatanie się dwóch światów Cadena jest doskonale widoczne. Myślę, że w tej książce można się zatracić, a chwilami nawet doszukiwać się różnego rodzaju metafor czy odniesień. Gdyby tak przeprowadzić dokładną analizę historii Cadena, można by w niej pewnie znaleźć drugie dno, a może i coś więcej.
Głębia Challengera to powieść ciekawa i oryginalna, zwłaszcza wśród literatury młodzieżowej. Napisana typowym dla Shustermana stylem, gdzie nie brakuje chwil pełnych napięcia czy niepewności związanej z dalszymi losami bohaterów. Zaburzenia psychiczne to coś, z czym nie możemy wiązać nadziei na happy end. Przynajmniej teoretycznie. Jaki kierunek obrał autor i jak to wpłynęło na Cadena? Tego musicie się dowiedzieć już sami!

www.bookeaterreality.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-04-19 19:23:04
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Sigma (tom 4)

James Rollins urzeka mnie swoimi powieściami za każdym razem. W swoich książkach łączy wszystko to, czego oczekuję od dobrej powieści sensacyjnej. Czy ten człowiek w ogóle kiedykolwiek miał coś takiego jak spadek formy? Szczerze w to wątpię! Wirus Judasza to już moje kolejne spotkanie z jego twórczością i ponownie zostałam porwana do świata genialnie napisanej historii, od której ciężko było... James Rollins urzeka mnie swoimi powieściami za każdym razem. W swoich książkach łączy wszystko to, czego oczekuję od dobrej powieści sensacyjnej. Czy ten człowiek w ogóle kiedykolwiek miał coś takiego jak spadek formy? Szczerze w to wątpię! Wirus Judasza to już moje kolejne spotkanie z jego twórczością i ponownie zostałam porwana do świata genialnie napisanej historii, od której ciężko było mi się oderwać. Wiecie… Sięganie po książki Rollinsa wiąże się z pewnym ryzykiem. Możecie przepaść na kilka godzin, możecie stracić kontakt z rzeczywistością, możecie zapomnieć o tym, że właśnie gotujecie wodę na herbatę – obyście tylko nie spalili kuchni! Tak… Istnieje spore ryzyko, że jak już otworzycie którąś z jego książek, to jej tak łatwo nie zamkniecie. Chyba że dopiero na sam koniec.
Na Wyspach Bożego Narodzenia wybucha tajemnicza epidemia. Wszystko wskazuje na to, że źródło choroby wywodzi się z dna oceanu. Coś sprawia, że symbiotyczna bakteria staje się groźnym patogenem. Przekształcony w szpital statek wycieczkowy zostaje splądrowany i zrabowany przez uzbrojonych napastników pracujących dla Gildii. Gildia szuka leku na tę tajemniczą chorobę, ale nie dlatego, aby uratować świat. W tym samym czasie zaczynają ginąć archeolodzy. A w watykańskich archiwach zostaje odkryty symbol sekty, którą już dawno uznano za pokonaną. Wiele wskazuje na to, że Gildia również i w tych zdarzeniach maczała palce… Największy wróg Sigmy ponownie mobilizuje jej agentów do działania. W pierwszej kolejności będą musieli odnaleźć związek pomiędzy epidemią a niejasnymi losami floty wielkiego odkrywcy, Marca Polo.
Główną zaletą książek Jamesa Rollinsa jest jego niezwykła umiejętność łączenia faktów z fikcją literacką. Oczywiście gdyby czytelnik miał pewne wątpliwości, co do prawdziwości pewnych elementów, jakie Rollins zawiera w swoich książkach, w tym oczywiście również w przypadku Wirusa Judasza, to autor wychodzi mu naprzeciw – na koniec doskonale skrojonej historii wyjaśnia, co jest fikcją, a co faktem. Niesamowite jest również to, w jak wspaniały i logiczny sposób autor łączy ze sobą poszczególne elementy. Tutaj mamy do czynienia ze śmiertelną chorobą, tajemnicą starożytnego obelisku, z podróżami Marca Polo, z pismem starszym niż sama ludzkość… Wydawałoby się, że nie mogą one mieć ze sobą nic wspólnego i ciężko byłoby je połączyć w rozsądną całość. Ale James Rollins jest w stanie to zrobić! Kto jak nie on?
Wirus Judasza to książka, która gwarantuje nam podróż pełną akcji i przygody. Niejednokrotnie jest to wyścig z czasem i igranie z niebezpieczeństwem. Agenci Sigmy muszą szybko podejmować decyzje, działając pod presją, czasami nie mając chwili do namysłu czy przeanalizowania sytuacji. Tutaj wszystko ma swoje konsekwencje, a ludzie Gildii to osoby, które po trupach dążą do celu. Z płynnością przeskakujemy pomiędzy różnymi miejscami akcji i nie pojawia się tutaj problem z odnalezieniem się danej sytuacji. Ta historia naprawdę wciąga i intryguje. Czyta się ją z pasją i zaangażowaniem. No i nie można odmówić autorowi jeszcze jednej rzeczy – niepowtarzalnej lekkości pióra, co stanowi idealne uzupełnienie poprzednich zalet.
Ciężko byłoby mi tutaj przeprowadzić dokładniejszą analizę tej historii bez uniknięcia spoilerów, a przecież nie chcę nikomu odbierać przyjemności płynącej z tak dobrej lektury. Trzeba jednak pamiętać o tym, że James Rollins jest doskonały w swoim fachu. Zdecydowanie stawia na jakość, gdyż każda jego książka jest w pełni przemyślana i dopracowana. Wirus Judasza to wciągająca opowieść, która w pełni angażuje czytelnika. No i trzeba przyznać, że wszystkie książki tego autora mają genialne, niesamowicie klimatyczne okładki! Tak idealnie dopasowane do swojej równie klimatycznej zawartości… Jeżeli szukacie naprawdę dobrej sensacji, w której nie brakuje dynamicznej akcji i jej zaskakujących zwrotów, to trafiliście idealnie! James Rollins na pewno Was nie zawiedzie.

pokaż więcej

 
2017-04-17 22:04:39
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Fobos (tom 2)
 
2017-04-17 08:49:57
Wypowiedziała się w dyskusji: Wymienię/Sprzedam(Kwiecień 2017)

Mafia - Petra Reski - 15 zł
Mala vita - C.M. Mancini - 15 zł
Pryncypium - Melissa Darwood - 15 zł
Endgame - James Frey - 15 zł
Bestia - Faye Kellerman - 15 zł
Upragniony deszcz - Myra Johnson - 15 zł
Poison City - Paul Crilley - 15 zł
Paradoks - Igor Brejdygent - 14 zł
Gloria - Monika Błądek - 15 zł
Gluten free - Julien Venesson - 14 zł
Poszukiwana - Małgorzata Kochanowicz - 14 zł
Sekta -...
Mafia - Petra Reski - 15 zł
Mala vita - C.M. Mancini - 15 zł
Pryncypium - Melissa Darwood - 15 zł
Endgame - James Frey - 15 zł
Bestia - Faye Kellerman - 15 zł
Upragniony deszcz - Myra Johnson - 15 zł
Poison City - Paul Crilley - 15 zł
Paradoks - Igor Brejdygent - 14 zł
Gloria - Monika Błądek - 15 zł
Gluten free - Julien Venesson - 14 zł
Poszukiwana - Małgorzata Kochanowicz - 14 zł
Sekta - Michael Katz Krefeld - 15 zł
Kult miłości - J.D. Lee - 14 zł
Gwiezdny Wojownik - K.B. Miszczuk - 14 zł
Imperium robotów - Mark Stay - 13 zł
U4. Jules - Carole Trebor - 17 zł
Konigsberg - Michał Gołkowski - 20 zł
Skażona magia - Karen Miller - 17 zł
Jedz prawdziwe jedzenie - Julie Montagu - 14 zł
Adria - Martin Coll - 14 zł
Wina - Simon Mayo - 15 żł
Pył Ziemi - Rafał Cichowski - 15 zł
Ewakuacja - Marko Kloos - 16 zł
Pokój numer 10 - Ake Edwardson - 14 zł
Poradnik dla smoków - L. Yep i J. Ryder - 10 zł
Głębia Challengera - NEal Shusterman - 15 zł
Food Pharmacy - 22 zł

pokaż więcej

więcej...
 
2017-04-17 08:26:18
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Szóstka wron (tom 2)
 
2017-04-15 22:45:31
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-04-11 10:07:46
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Inspektor Mar­nie Rome (tom 3)
 
2017-04-11 10:07:39
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Królowa Tearlingu (tom 3)
 
2017-04-11 10:07:35
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: DCI Erika Foster (tom 2)
 
2017-04-09 21:43:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Moja siostra… czy ja? to literacki debiut Ann Morgan, na co dzień pracującej jako dziennikarka. Powieść ta w mgnienia oku trafiła na listy bestsellerów i została okrzyknięta jednym z najbardziej niepokojących thrillerów psychologicznych. Czy mogę się z tym zgodzić? Nie jestem ekspertem w dziedzinie thrillerów psychologicznych, bowiem nie przeczytałam ich w swoim życiu zbyt wiele, ale trzeba... Moja siostra… czy ja? to literacki debiut Ann Morgan, na co dzień pracującej jako dziennikarka. Powieść ta w mgnienia oku trafiła na listy bestsellerów i została okrzyknięta jednym z najbardziej niepokojących thrillerów psychologicznych. Czy mogę się z tym zgodzić? Nie jestem ekspertem w dziedzinie thrillerów psychologicznych, bowiem nie przeczytałam ich w swoim życiu zbyt wiele, ale trzeba przyznać, że książka Ann Morgan nie jest zła. Potrafi namieszać czytelnikowi w głowie, zmusić do sporych refleksji i przemyśleń, potrafi wciągnąć i wzbudzić różnego rodzaju emocje. A o to chyba chodzi w dobrym thrillerze psychologicznym, prawda?
Sześcioletnie Helen i Ellie są bliźniaczkami, identycznymi jak dwie krople wody. Ale tylko z wyglądu, bowiem tak naprawdę są całkowicie odmiennymi osobowościami. Helen to dobra dziewczyna, przykładna uczennica, wzorowa córka. Spokojna, stonowana i rozsądna. Ellie jest jej dokładnym przeciwieństwem – wiecznie strofowana przez matkę, pilnowana przez siostrę, zakręcona i zagubiona, całkowicie oderwana od rzeczywistości i sprawiająca problemy wychowawcze. Któregoś dnia dziewczynki postanawiają zabawić się w grę polegającą na tym, że zamieniają się imionami. To miała być tylko niewinna, chwilowa zabawa… Jednak nieoczekiwanie Ellie (teraz jako Helen) przejmuje dowodzenie, idealnie wchodzi w skórę swojej „lepszej” siostry i przekonuje wszystkich, że nazywa się Helen. Co gorsza – wszyscy zaczynają jej wierzyć. I w ten sposób dawna Helen, obecna Ellie, zaczyna spadać w przepaść…
Książka charakteryzuje się takim specyficznym mrokiem, który wynika przede wszystkim z postaci Helen. Jej bliźniaczka ją oszukała, przejęła jej tożsamość i zaczęła żyć jej życiem. Dziewczynce sprawiło to ogromną przykrość i zawód, ale też trwale odbiło się na jej psychice. Akcja rozgrywa się dwutorowo – w pierwszej kolejności mamy do czynienia z dzieciństwem sióstr, potem obserwujemy dorastanie Helen (jako Ellie), a z drugiej strony widzimy wydarzenia rozgrywające się 25 lat później, kiedy to dawna Ellie (teraz Helen) ulega ciężkiemu wypadkowi i zapada w śpiączkę. Siostra powraca do jej życia w nieoczekiwany sposób, ale nie przypomina już siebie za czasów dzieciństwa. Ta okrutna zamiana ról odbiła się na jej osobowości. Nie jest już rozsądną Helen, nie jest nawet rozkapryszoną Ellie… Jest zupełnie kimś innym, z problemami i mroczną przeszłością. Czy będzie się chciała zemścić na siostrze czy dojdą do porozumienia?
Przyznaję, że chwilami czułam się nieco zagubiona w rozgrywających się wydarzeniach, bowiem zabrakło tutaj jasnego określenia miejscu i czasu akcji. Przeskakujemy z jednego punktu w drugi, co potrafi być męczące, chwilami nawet mylące. Owszem, po pewnym czasie można się przyzwyczaić, ale zdecydowanie przydałyby się tutaj konkretne daty, które dodatkowo umożliwiłyby nam lepsze śledzenie dorastania i rozwoju Helen (jako Ellie). Jest ona dosyć ciężką postacią, otacza ją mrok, smutek, zawiść… Całe mnóstwo negatywnych emocji, czemu w sumie nie można się dziwić. Siostra zabrała jej życie, przez co popadła w okropne stany, sprawiała mnóstwo problemów, a rodzina się jej wyrzekła. Matka ją znienawidziła, podobnie jak ojczym. Z kolei Ellie jako Helen radziła sobie doskonale. Wydaje mi się jednak, że sześciolatka nie byłaby zdolna do takiego wyrachowania, jakie tutaj zostało zaprezentowane. Ellie zabrała tożsamość siostrze z czystą złośliwością, z jawną premedytacją. Dzieci raczej nie są do tego zdolne.
Mimo wszystko doskonale widoczna jest tutaj problematyka zamiany ról. Helen naprawdę nie była sobie w stanie poradzić z tym, że musiała stać się Ellie. Znienawidziła za to swoją siostrę, porzuciła rodzinę, popadła w depresję i nigdy nie ułożyła sobie życia. Z drugiej strony nie mogę uwierzyć w to, jak okrutna okazała się być ich matka! Ta kobieta wręcz ocieka jadem i dba tylko o swój własny interes. Ucieka od problemów, boi się ich i to na tyle mocno, że postanawia się pozbyć niewygodnego dziecka. To naprawdę daje do myślenia, bo jak okrutnym trzeba być człowiekiem, żeby zrobić coś takiego? Jak bardzo trzeba nie mieć sumienia, żeby tak jak Ellie żyć z tożsamością kogoś innego? Dorastać ze świadomością, że skradło się komuś osobowość? Zdecydowanie nie zazdroszczę Helen rodziny i nie dziwię jej się, że skończyła w ten sposób.
Wydaje mi się, że jest to naprawdę udany debiut. Wciągający i mroczny, poruszający, a także wielowymiarowy. Czyta się go szybko, ale zdecydowanie nie jest to banalna, pozbawiona sensu lektura. To dosyć konkretna i złożona opowieść o prawdziwym życiu, nie jak wyjęta z telenoweli bajka. Na swój sposób jest to też książka niezwykle smutna i brutalna. Nie wiem, jak wypada pod względem oryginalności, bowiem wydaje mi się, że już kilka razy motyw skradzionej tożsamości pojawiał się w literaturze, ale Ann Morgan zdecydowanie miała ciekawy pomysł i przedstawiła go w interesujący, pochłaniający czytelnika sposób, choć początek był ciężki. Tę powieść docenia się dopiero po pewnym czasie. Polecam!

www.bookeaterreality.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-04-06 11:45:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Najpierw pojawiło się "Blackout". Nie przeczytałam. Potem wyszło "Zero". Też nie przeczytałam. Ale gdy pojawiła się "Helisa" to autor zyskał moją atencję w stu procentach! Te zawodowe zboczenia… Co ja poradzę na to, że kocham DNA? Uwielbiam genetykę, biotechnologię i inżynierię genetyczną? Taka piękna podwójna helisa na okładce… Nie mogłam tego zlekceważyć. Nie tym razem. I gdy zaczęłam ją... Najpierw pojawiło się "Blackout". Nie przeczytałam. Potem wyszło "Zero". Też nie przeczytałam. Ale gdy pojawiła się "Helisa" to autor zyskał moją atencję w stu procentach! Te zawodowe zboczenia… Co ja poradzę na to, że kocham DNA? Uwielbiam genetykę, biotechnologię i inżynierię genetyczną? Taka piękna podwójna helisa na okładce… Nie mogłam tego zlekceważyć. Nie tym razem. I gdy zaczęłam ją czytać – co ciekawe, w otoczeniu laboratoriów biotechnologicznych, w przerwach między izolacją DNA – to w mojej głowie pojawiło się tylko jedno pytanie: Dlaczego tak długo zwlekałam z zapoznaniem się z twórczością Marca Elsberga?

Dawniej wydawało się, że kod genetyczny to coś niezmiennego, że ludzie nie mogą zmieniać genów, nie mogą ich kontrolować. Dzisiaj, wraz z rozwojem nauki i technologii okazuje się, że jest zupełnie inaczej. Możemy nimi manipulować, a gdy weźmiemy pod uwagę epigenetykę to dodatkowo okaże się, że nie potrzebujemy do tego laboratorium. Terapia genowa pozwala leczyć śmiertelne choroby, inżynieria genetyczna wychodzi naprzeciw potrzebom dzisiejszego społeczeństwa, a genetyka staje się powoli dziedziną bardziej informatyczną niż biologiczną. Bioinformatyka to obecnie bardzo szybko rozwijająca się nauka, niezwykle obiecująca. Jednak czy manipulacje genetyczne są w pełni bezpieczne? Wszystko ma drugie dno. Oczywiście rozwój biotechnologii może nam pomóc w tworzeniu lepszego świata, ale jak daleko możemy się posunąć w swoich poczynaniach? Chwilami to już nawet nie jest kwestia rozwagi czy moralności, a światowego bezpieczeństwa. I jest to pięknie widoczne w "Helisie" Marca Elsberga.

Autor zaprezentował w swojej książce świat, w którym naukowcy zaczynają stosować innowacyjną metodę CRISPR/Cas9. Pozwala ona manipulować genomem w taki sposób, że możemy wprowadzać do niego pożądane przez nas zmiany czy też cechy, np. nowe geny, a ślad po jakiejkolwiek interwencji laboratoryjnej zniknie. Nie zostaną żadne dodatkowe sekwencje nukleotydowe (jak na przykład markery selekcyjne stosowane w transformacji genetycznej przy tworzeniu konstruktów), poza konkretnym genem. Naukowcy od lat marzyli o technice, która by to umożliwiła i w końcu się doczekali. CRISPR/Cas9 stopniowo się rozwija, a ja ogromnie się cieszę, że Marc Elsberg tak umiejętnie połączył rzeczywistość z fikcją literacką. Zaufajcie mi, wszystko, co dzieje się w tej książce, jest możliwe. Kiedyś nie do pomyślenia było stworzenie człowieka idealnego, a z CRISPR/Cas9 staje się to czymś niezwykle prawdopodobnym. To wspaniałe, że Elsberg przeprowadził dokładny research w dziedzinie biotechnologii i przedstawił ją taką, jaka jest naprawdę. Bo wiecie, osobiście uważam, że każda książka (poza dokumentalnymi) to fikcja literacka, w pełni wymyślona przez danego autora. Ale czy to się kłóci z prawdziwością pewnych faktów, które się w niej pojawiają? Nie!

Tutaj sprawa dotyczy głównie ośrodka, w którym tworzy się dzieci idealne. Każda para rodziców ma okazję zaprogramować swoje dziecko, wybrać najlepsze dla niego cechy, a potem odpowiedni zespół naukowców wprowadzi do genomu jeszcze nienarodzonego dziecka odpowiednie geny i przeprowadzi na matce zapłodnienie in vitro. To obiecująca inwestycja w przyszłość waszego potomstwa! Pomijam już nawet kwestię wyglądu, ale dzięki temu zabiegowi można ukierunkować swoje dziecko na odpowiednią drogę kariery. Można mu zapewnić lepszą zdolność przyswajania wiedzy, lepszą kondycję, wytrzymałość, odporność… A przecież każdy rodzic chce dla swojego dziecka tego, co najlepsze. Jednak co na to sami zainteresowani? I to staje się tutaj sporym problemem. Teoretycznie. W ośrodku żyją niezwykle uzdolnione dzieci, super inteligentne, wręcz genialne. Twórcom ośrodka wydaje się, że mają tych małych geniuszy pod kontrolą. Tylko im się wydaje. Czy naprawdę wierzyli, że istoty przewyższające je pod względem większości cech nie zobaczą, co się dzieje? Nie postanowią zmieniać świata na własną rękę? Nie poczują się oszukane?

Jill i Gene wcale nie chcą zniszczyć świata. Chcą stworzyć lepszy, odpowiedni do nich. Nie chcą być jedynymi wyrzutkami społeczeństwa. Chcą, aby idealnych dzieci było więcej. Chcą, aby każdy rodzic mógł sobie zaprogramować swoje dziecko. Układają swój własny plan, prowadzą badania na własną rękę, jednak mimo wszystko ich postrzeganie jest dosyć ograniczone. Bo co jeśli ktoś zacznie tworzyć armię niebezpiecznych psychopatów? Jednak to jest tylko jeden punkt widzenia, a autor zapewnił nam ich kilka. Właściwie mamy tutaj perspektywę każdego, kto jest związany z tą tematyką – rodziców, którzy chcą mieć cudowne dzieci, ale widzą w tym pewne nieścisłości; naukowców z całego świata, którzy wiedzą, że owszem, inżynieria genetyczna jest niezwykle obiecująca, ale gdy dostanie się w niepowołane ręce, może stać się niezwykle niebezpieczna; polityków, którzy boją się tego, do czego cała ta sytuacja i rozwój mogą doprowadzić. To niezwykle kompleksowa i złożona powieść, która porusza bardzo ważny temat. Niebawem może on dotyczyć nas samych.

Przyznaję, że autor najbardziej urzekł mnie dokładnym researchem, jaki przeprowadził w związku z podjęciem tematu biotechnologii. Uwielbiam książki pełne sensacji, które dodatkowo nawiązują do tego świata nauki. Tu mnie miał, a dodatkowo okazało się, że Marc Elsberg po prostu doskonale pisze, świetnie operuje wydarzeniami, nie boi się zaskakujących zwrotów akcji, dba o odpowiednie tempo i dynamikę. Helisa to powieść, która mnie całkowicie pochłonęła. To genialny pomysł i równie dobre wykonanie. Gdyby wszyscy autorzy z takim zaangażowaniem pisali swoje powieści… Może jedynie kreacja bohaterów nie jest zbyt mocna, a zakończenie było zbyt „szybkie”, ale mimo wszystko jestem naprawdę usatysfakcjonowana tą lekturą.

Czytając niektóre opinie tej książki spotkałam się z określeniami „science-fiction”. Ja tutaj tego nie widzę… Wierzcie mi, dzisiejsza nauka ma spore możliwości, a CRISPR/Cas9 naprawdę istnieje. To nie jest wymysł autora. Poszukajcie sobie naukowych artykułów na ten temat. Stworzenie człowieka idealnego jest możliwe, choć się o tym głośno nie mówi. Choć autor nie stroni od specjalistycznego nazewnictwa, to wyjaśnia wszystko w odpowiedni sposób tak, aby każdy czytelnik mógł zrozumieć, o co chodzi. A ja, jako biotechnolog-genetyk z wykształcenia, mogę jedynie potwierdzić prawdziwość jego słów. I to jest zdecydowanie największa zaleta tej książki – realizm! Serdecznie polecam i wiem, że nie powinnam była tak długo zwlekać z zapoznaniem się z twórczością tego autora.

www.bookeaterreality.blogspot.com

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
2073 752 5261
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (168)

Ulubieni autorzy (14)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (202)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd