Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Lubimyczytać.pl to:
społeczność 411 tys. zakochanych w książkach
ponad 761 tys. recenzji
ponad 230 tys. książek
własna biblioteczka
system rekomendacji
figlarna24
figlarneczytanie.blogspot.com
Kociewianka mieszkająca obecnie na Kujawach.
status: Czytelnik, dodał: 34 książki i 1 cytat, ostatnio widziany 9 godzin temu
Teraz czytam
  • To
    To
    Autor: Stephen King
    Derry to małe miasto w stanie Main - nawiedzone miasto - w którym pewnego razu grupa dzieci spotkała TO. Większość z nich miała szczęście, uszła z życiem i wyjechała z Derry. Po dwudziestu latach TO z...
    czytelników: 7658 | opinie: 235 | ocena: 7.77 (2896 głosów) | inne wydania: 5
Aktywności
2014-08-18 00:12:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
"Cudze chwalicie, swego nie znacie"
Polska to piękny kraj. Olśniewający swoją różnorodnością krajobrazu, architekturą, stale rozwijającą się infrastrukturą. Ale i Polacy ponoć wyróżniają się gościnnością. Czy tak jest. Nie mnie oceniać.


Ale ocenić mogę, to co Polska w swej znakomitości oferuje turyście, i nie koniecznie tylko przybyszowi z spoza granic naszej ojczyzny.

To my jako mieszkańcy tej pięknej polskiej ziemi, często przeświadczeni o marności tego co nasze, polskie, krajowe wybieramy "lepsze" zagraniczne.
Mam na myśli szczególnie kierunki wypraw turystycznych. Zgodzę się, że szukamy egzotyczności, lepszego klimatu, kryształowych wód, a i może niższych cen. Ale czy nie za surowo oceniamy naszą ojczyznę? Skoro tak naprawdę nie próbujemy, nie zwiedzamy, nie poznajemy, a idziemy do tzw "łatwiznę" jeżdżąc już kolejny raz do Chorwacji, Egiptu itp.

Sama dużo jeżdżę. Od zawsze. Nawet wybierając etapy nauczania, zawsze gdzieś tam mnie po Polsce nosiło. Pochodzę z Kociewia, mieszkałam już w Gdańsku, na Kujawach, studiowałam w Warszawie itp. Zawsze z największą przyjemnością chłonę klimat danego miejsca, w którym obecnie przebywam. Przypatruję się, podziwiam, ale i dostrzegam mankamenty.

Przyjemniej się jeździ po kraju, gdy ma się zaplanowaną trasę. Wie, co by się chciało zwiedzić, zobaczyć , gdzie spędzić noc, zabawić się itp.
Z pomocą jak zwykle w moim przypadku posiłkuje się przewodnikami National Geographic. W moim odczuciu dostarczają one mnie tego wszystkiego czego jako podróżnik potrzebuję .

Tym razem sięgnęłam po "Polska wzdłuż i wszerz", autorstwa Dariusza Jędrzejewskiego.
Powyższa pozycja, którą wam dziś polecam dotyczy jedynie wybrzeża Bałtyku oraz pojezierza.
Skoro już wam zdradziłam, że pochodzę z Kociewa, to zdradzę również, że konkretnie z miasta Gniew, który słynie z Zamku Krzyżackiego oraz pałacu zbudowanego specjalnie przez króla Jana Sobieskiego dla swej małżonki Marysieńki. Moje miasto leży nad samą Wisłą, królową polskich rzek.

Nic wiec dziwnego, że ten przewodnik w pierwszej kolejności przejrzałam pod kątem miejscowości, które znam, że się tak wyrażę , z autopsji. Znalazłam Gniew, Tucholę, Gdańsk itp. i muszę przyznać, że opis jest adekwatny do tego co już wiem, znam, poznałam , doświadczyłam. Również poszerzyłam swoją już wiedze o fakty, szczególnie historyczne.
A faktów, opisów rzetelnych , obszernych jest w tej publikacji sporo. Nic dziwnego. Gdyż w miejsca, miejscowości, miasta, wsie, siedliska, regiony północna Polska obfituje.

Wraz z autorem czytelnik przemierza krainę ujścia Odry, okolice Szczecina, zachodniopomorskie regiony, wybrzeże środkowe, Kaszuby, Trójmiasto, Kociewie Kresy zachodnie, wielkie jeziora, Pojezierze Pomorza Wschodniego, Warmie, Mazury.

Czytelnik otrzymuje do ręki setki fotografii, wskazówek turystycznych, adresów, ciekawostek itp. informacji niezbędnych w każdej podróży.

Więc jeśli jesteś z północnej Polski, to gwarantuję, ze jest ogrom miejsc, które są blisko, a są warte zwiedzenia.

Jeśli natomiast jesteś z innej części Polski to zapraszam szczególnie do Gniewu, do Borów Tucholskich, Trójmiasta.
 
2014-07-17 16:35:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Autor: Phil Ball
Real Madryt to już legenda. Gra w piłkę nożną w wykonaniu tego hiszpańskiego klubu to zawsze widowisko finezyjne, przepełnione emocjami, mnóstwem pozytywnej energii oraz wyśmienitej zabawy i satysfakcji dla widza tego piłkarskiego spektaklu.
Klub Real Madryt to klasa sama w sobie. Marka, która została oparta na 112 letniej tradycji, doskonałej technice trenerskiej, wykwalifikowanej, uzdolnionej kadrze piłkarskiej.
Ten klub kocha niemal każdy kibic. Piłkarze budzą szczególnie wśród płci pięknej zachwyt. Kobiety szaleją na punkcie piłkarzy-przystojniaków, a mężczyźni zachwycają się mistrzowskimi manewrami na boisku oaz kolejnymi golami.
Z racji, że klub Real Madryt ma tak długoletnią tradycję, to i historia, liczba osób kreujących wizerunek, markę klubu jest przebogata.
Jakby ktokolwiek zdecydował się na spisanie dziejów klubu, począwszy od daty powstania w 1902 roku, do dnia dzisiejszego, to autorowi, by zajęłoby to większość jego życia.
Jest pewien człowiek, który postanowił spróbować swoich sił i dokonać tej heroicznej czynności. A jest nim Anglik- Phil Ball.
Phil Ball zafascynowany fenomenem klubu Real Madryt napisał niesamowitą pozycję, noszącą tytuł "Real Madryt. Królewska historia najbardziej utytułowanego klubu świata"

Autor zachował tradycyjny model. Schemat biograficzny zawsze zaczyna się od genezy powstania opisywanego zagadnienia. Dlatego też Anglik rozpoczyna swoją książkę
od opisu skromnych początków klubu, na początku burzliwego XX wieku. Czytelnik pozna takie znakomitości jak Santiago Bernabeu, Ricardo Zamore, Alfredo di Stefano, Vincenta del Bosque, Emilio Butragueño, Raula, Luisa Figo, Zinedine Zidane'a i Davida Beckhama i innych.
Wiele uwagi autor poświęca nie tylko tym, którzy na stałe wpisali się w karty historii klubu. Najważniejsza jet współczesność.
A obecna drużyna klubowa to sami fenomenalni, genialni piłkarze. Każdy z nich to indywiduum, ale razem tworzą piłkarską potęgę.

Żeby nie było tak kolorowo, to Phil Ball nie jest bezkrytyczny. Jego fascynacja nie jest jednolita. On widzi historie, realia tego klubu nie tylko w różowych barwach. Jego profesjonalizm, rzetelność nie pozwala na pominięcie ciemnych kart historii Los Blancos.
Podobało mnie się, że autor nie skupił się tylko i wyłącznie na drużynie, ale i na tzw. hiszpańskim temperamencie.
Należy pamiętać, że Hiszpania to kraj różnorodny, a jej obywatele mają różne piłkarskie sympatie.

"Real Madryt. Królewska historia najbardziej utytułowanego klubu świata" to lektura obowiązkowa dla każdego fana zespołu. Ale i tych, którzy cenią pozycje napisane rzetelnie, zgodnie z prawdą historyczną, ciekawie, niebanalnie, z widoczną pasją autora. Archiwalne fotografie wzbogacają tę lekturę.
Liczę, że bogactwo szczegółów, nazwisk, dat, spotkań piłkarskich żadnego czytelnika nie zawiedzie. Mnie nie zawiodło, choć nie czyta się tej pozycji od tak. Od tak można czytać książki błahe, łatwe tematycznie. Tę czyta się bardzo przyjemnie i ma się świadomość istoty jej powstania. Polecam
 
2014-07-11 22:02:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
"Pas Deltory: Mroczne Ziemie" , autorstwa Emily Rodda jest jedenastym tomem w serii. Tak, tak dobrze czytacie, aż jedenastym.
Taka ilość części może przerażać. Jest to książka skierowana do młodzieży, więc przypuszczam, że czytelnicy w tym wieku niczego się nie boją. Może gdybym nie miała dzieci, a moja córka nie sięgnęła po pierwszy tom z bibliotecznej półki, to jako dorosły czytelnik bym nawet nie wiedziała o istnieniu "Pasa Deltory".

Niestety nie mogę powiedzieć, że z dzieciakami czytamy w sposób chronologiczny. Jest to uzależnione od dostępności kolejnych części.
Przypomnijmy choćby fragment tego o czym jest cała seria. Deltora to kraina magii i dziwacznych stworzeń. Tyrania złego Władcy Mroku w Deltorze dobiegła końca. On i wyczarowane przez niego kreatury zostali wygnani za góry. Jednak wielu mieszkańców Deltory nadal jest zniewolonych na Mrocznych Ziemiach, w przerażającym i tajemniczym królestwie wroga.
Aby ich ocalić, główni bohaterowie: Lief, Barda i Jasmine, muszą znaleźć broń potężną na tyle, aby pozwoliła pokonać Władcę Mroku. Jedyną bronią, jakiej lęka się tyran, jest legendarna Pirrańska Piszczałka.

Bohaterowie wyruszają na wyprawę, w celu odnalezienia piszczałki. W tej części
Lief, Barda i Jasmine mają w swoim posiadaniu dwie części Pirrańskiej Piszczałki. Teraz muszą odnleźć ostatnią jej część. Ale czy piszczałkę można złożyć w całość? Czy jej pradawna magia nadal działa?

Uważam, że doszłam do sedna popularności tej serii. Po pierwsze jest to fantastyka. A jak wiadomo dzieciaki lubią słuchać opowieści, które z prawdziwym życiem nie mają nic wspólnego. Po drugie, czytelnika ciekawią sami bohaterowie. Bohaterowie, którzy są odważni, heroiczni oraz nieustraszeni. Kierują się ideałami. Są nieskażeni obłudą i okrucieństwem Mrocznych Ziem.

Młody czytelnik jest rządny przygody, poczucia zagrożenia, ale i chwil chwały czy zwycięstwa. Ale czy jest ono blisko? A może ta upragniona chwila się coraz bardziej oddala? Przekonajcie się sami.
 
2014-07-09 17:23:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2014-07-08 17:53:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
 
2014-07-08 17:40:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2014-07-04 18:58:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
 
2014-07-03 15:42:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
 
2014-07-02 21:09:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Gerard Pique jest hiszpańskim piłkarzem, występującym na pozycji środkowego obrońcy. Zdobył tytuł Mistrza Świata w 2010 roku na Mundialu w RPA. Od sezonu 2008/2009 zawodnik FC Barcelony.
Zazwyczaj biografię sportowców piszą obcokrajowcy. W tym przypadku autorem biografii tego hiszpańskiego, środkowego obrońcy jest nasz rodak, dziennikarz telewizji Sportklub Polska oraz felietonista FCBarca.com - Mateusz Bystrzycki.

Mateusz Bystrzycki jest stosunkowo młodym człowiekiem, a dzięki swojej wielkiej pasji oraz zainteresowaniu grą w piłkę nożną, szczególnie historią, nowinkami wprost z klubu Katalonii miał okazję być komentatorem blisko 500 meczów z udziałem najlepszych drużyn świata.

Dziennikarz posiada nieograniczoną wiedze na temat Klubu FC Barcelona. Co widać właśnie w biografii Gerarda Pique. Ilość przytoczonych faktów, momentów, najważniejszych chwil, ale i obszernej charakterystyki piłkarza jest oszałamiająca.
Mateusz Bystrzycki oparł konstrukcje książki na znanym oraz sprawdzonym schemacie. Mianowicie, krok po kroku snuje opowieść, jak, gdzie i kiedy Gerard Pique tworzył, kreował i umacniał swoją pozycje w historii piłki nożnej.
Autor często przytacza i "relacjonuje" fragmenty meczów, w których zasłynął piłkarz.
Takich opisów jest strasznie dużo, bo blisko 1/3 całej objętości pozycji. Dla niektórych może to być zbyt wiele. Zdaje sobie z tego sprawę.

Myślę, że w tym fakcie kryje się pewien zamysł autora. Chyba w ten sposób dał upust swojej fascynacji względem gracji oraz finezji gry, która charakteryzuje postawę Pique.
Bardzo gruntowne, szczegółowe opisy dotyczą nie tylko lat ubiegłych, ale także chyba najciekawszej osi czasu, teraźniejszości. Pamiętajmy, że książka, która została wydana nakładem Wydawnictwa SQN ukazała się w księgarniach tuż przed Mundialem w Brazylii.
Z pewnością autor pozycji liczył na spektakularne sukcesy swojej ukochanej drużyny. Jakże musiało być wielkie jego rozczarowanie, gdy duma Katalonii nie wyszła nawet z fazy grupowej?

Może to i dobrze, gdyż w lekturze, by zawarł choć cząstkę swojej goryczy? A tak jest to książka, która pokazuje silnego, zdesperowanego i nastawionego na wielki sukces piłkarza.
Aspekty zawodowe nie przysłoniły całkowicie postaci Gerarda. W jego biografii znalazło się także miejsce na opisanie życia prywatnego, związku z kolumbijską piosenkarką Shakirą, ojcostwa, synka Milana, filantropijnej działalności, ale i postaci, ktore miały znaczący, a niekiedy decydujący wpływ na miejsce, w którym się Pique znajduje.

"Gerard Pique. Urodzony na Camp Nou" to lektura bardzo szczegółowa, dopracowana w detalach, lekko stronnicza (co można wybaczyć). Pozycja opowiada o ciągłej walce o realizacje swoich celów i marzeń oraz o stałym przekraczaniu własnych granic. To lektura napisana z umiłowanie, miłością, fascynacją nie tylko do umiejętności piłkarza, ale i całej drużyny Barcy.
Zdecydowanie jest to pozycja dla fana. tego młodego, jak i ciut starszego.
 
2014-07-02 16:11:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Co słyszy się najczęściej po koncertach już kultowych zespołów? Wokół słychać zachwyty. Same ochy i achy. Zachwyceni fani dziwią się, jakim to trzeba operować talentem, by zaaranżować takie wyśmienite, muzyczne widowisko?
Fani podziwiają każdy element trasy koncertowej: dźwięk, oświetlenie, efekty wizualne. Członkowie zespołu zbierają wszelkie laury. Ale czy swój sukces zawdzięczają tylko i wyłącznie sobie? Czy nie mogą liczyć na wsparcie i pracę postronnych osób?

Otóż zespołów, to tak naprawdę tylko malutka część wieloosobowej ekipy, dzięki, której można podziwiać niewiarygodne spektakle oraz można się delektować muzyką.

Coldplay jest zespołem brytyjskim. Z małego rockowego zespołu stali się gwiazdorami. Ich albumy królują na listach rankingowych, a kolejne przeboje podbijają radiostacje.
Ostatnio o liderze Coldplay, Chrisie Martinie, jest bardzo głośno, za sprawą rozwodu z amerykańską, gwiazdą filmową - Gwyneth Paltrow.

Ale powracając do książki "Coldplay. Życie w trasie". Jej autorem jest Matt McGinn. NIe jest on osobą, która zafascynowana zespołem, ale żyjąca z dala zbierała latami materiały do biografii Coldplay.

Matt McGinn nie jest zwyczajny. Jest postacią znaczącą, mającą realny wpływ na postrzeganie przez innych zespołu.
Autor pełnił role roadie. Potocznie można ten termin przetłumaczyć jako techniczny.
Techniczny, czyli osoba, która dba o idealny przebieg koncertów, od kulis. To właśnie technicy starają się, by szybko, terminowo sprzęt, instrumenty dotarły na miejsce przeznaczenia. To owi technicy dopracowują każdy detal, by grupa mogła wejść i "zrobić swoje". I o tym jest ta książka.

Matt McGinn nie opisuje tylko i wyłącznie kulis działalności Coldplay, ale także pisze, w sposób bardzo emocjonalny, obrazowy, plastyczny oraz wizualny o najważniejszych, dotychczasowych momentach życia zespołu.
Zdradza także charakterystykę poszczególnych członków Coldplay. On zna ich lepiej niż ktokolwiek.
Wątków typowo biograficznych jest stosunkowo mało. Matt McGinn bardziej skupia się na swojej roli w całym tym przedsięwzięciu.

Pozycja zawiera wstawki z fotografiami, opatrzonymi zabawnymi komentarzami samego autora. Lektura także zawiera końcowe objaśnienia terminów, które laik może nie znać. Więc czytelnik nie musi zaprzątać sobie głowy ich znaczeniem. Wszystko w końcowej fazie książki zostaje objaśnione.

Książka jest godna polecenia nie tylko na zawarte kulisowe treści, ale także ze względu na swojski, luźny, przejrzysty styl, jakim posługuje się autor. Sam podkreśla, że nie będzie opowiadał zwięźle. Jego opowieść ma ciekawić i tak jest. Sprawdzisz?
 
2014-06-27 23:21:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Osiągnąć szczyt w dziedzinie, która jest pasją, realizowaniem marzeń bywa trudne, ale siłą woli, determinacji owszem bywa to możliwe.
A co jeśli, jeśli wykonywana praca nie jest drogą wybraną dobrowolnie i wynikającej z upartego dążenia do spełnienia zapatrywań na przyszłość? Jak to się dzieje, że mimo tego "pracownik" zbiera szelki nagrody, uznanie oraz laury?

Viktor Valdes, były bramkarz w reprezentacji Hiszpanii. Może już nie na tyle aktywny, w świecie piłki nożnej, by wzbudził nieustanne zainteresowanie z strony mediów, czy kibiców barw narodowych, jednakże osobowość bardzo ważna i barwna. Victor Valdes jest niezwykle utalentowany. Szybko udowodnił swoją wartość na treningach oraz w meczach drużyny juniorskiej oraz rezerw. Został dostrzeżony, co dało mu szanse na "pokazanie" się w czołowych klubach piłkarskich.

Victor Valdes jest zadziwiająco szczerym piłkarzem. Nie bez przyczyny we wstępie zadałam pytanie, czy można osiągnąć szczyty, w czymś, co początkowo odbiega od wyznaczonego zawodowego celu.

Tak jest przypadku bohatera dzisiejszej recenzji. Victor Valdes nie ukrywa, że jego związek z piłką nożną nawiązał się przypadkowo. Jego talent w pewnym momencie eksplodował i ścieżka zawodowa stała się jasna.
Jak to bywa zazwyczaj, to ojciec bramkarza popchnął go w wiadomym kierunku. Ale chłopiec rzucony na samotne, wielkie "wody" nie czuł się komfortowo.

Czuł się osamotniony. Ale cóż. Wszyscy, którzy parają się tą dyscypliną czują się samotni. Jednak na boisku nie ma bardziej samotnego członka drużyny, jak bramkarz.
Dlaczego? O tym pisze w swojej książce właśnie Valdes.
Mężczyzna przy wzroście 183 musiał sam zmagać się z wysokimi piłkami, które uporczywie przeciwnicy chcieli wpasować do bronionej bramki.

Victor Valdes przez wszystkie te lata, kiedy stał w bramce czuł odpowiedzialność. Odpowiedzialność za zwycięstwo czy porażkę swojego zespołu. Odpowiedzialność obarczona nieustającym stresem. Mężczyzna był zdany sam na siebie. Musiał nauczyć radzić sobie ze stresem, presją. Piłkarz wypracował sobie metody, którymi się kierował. I nimi dzieli się z czytelnikiem w swojej biografii.

Choć tę biografię określiłabym bardziej jako poradnik. Jak na biografie, to lektura jest uboga w wątki biograficzne. Natomiast lektura charakteryzuje się konstrukcją poradnika. Podzielona na krótkie rozdziały. Zatytułowane tak, by czytelnik czuł się zorientowany czego może się spodziewać. Rady, porady i wskazówki poparte są licznymi przykładami, bezpośrednio z życia piłkarza. On jest przekonany, że opracowane i zastosowane metody działają, uodparniają i rozwijają.

Cieszę się, że piłkarze coraz częściej dzielą się z czytelnikami zakulisowymi przemyśleniami, sposobami współżycia w tak zorganizowanej, wieloosobowej piłkarskiej "rodzinie". Wówczas życie gwiazdy staje się bardziej realne i bardziej ludzkie. Polecam
 
2014-06-23 13:49:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Autor:
Zbiorów cytatów na pólkach księgarń jest cała masa. Sama posiadam może dwie sztuki takich pozycji. Jednakże są to myśli zebrane, pochodzące z wielu źródeł.
Jednak brakowało mi w ofercie wydawnictw takiego zbioru, który, by pełnił role uniwersalną, poruszał wiele życiowych tematów i był spójny. Spójność przemyśleń miałoby gwarantować pochodzenie, czyli jednego "myśliciela".

I w końcu znalazłam. Moja radość jest tym większa, że jest to lektura autorstwa mojej ulubionej polskiej podróżniczki- Beaty Pawlikowskiej. Po dzieła tej dziennikarki zawsze chętnie sięgam. Mam kilka jej pozycji na półkach i jak doskonale wiecie, i przeanalizujecie wpisy na blogu to dostrzeżecie, ze jest tym twórcą, którą wam dosyć często polecam.

Nie inaczej jest tym razem. "Planeta dobrych myśli" tym razem nie jest relacją z kolejnej, dalekiej wyprawy Beaty Pawlikowskiej.
"Planeta dobrych myśli" to zbiór licznych przemyśleń, refleksji, zastanowień nad istota życia, szczęścia, ale i samej osoby pisarki.

"POŚPIECH TO STRES, A STRES USZTYWNI CIĘ OD ŚRODKA. WTEDY WSZYSTKO JEST TRUDNIEJSZE: MYŚLENIE, DZIAŁANIE, TWORZENIE"

Piękna oprawa graficzna, twarda obwoluta aż prosi się, by wziąć ją do ręki i przyjrzeć się jej z bliska. Na okładce napisano, że jest to książka dla dzieci od lat siedmiu, do stu lat. Śmiem podważyć to twierdzenie. Jest to pozycja nawet dla młodszych dzieci. Może nie każdy cytat, ale większość tak, gdyż traktuje o wartościach uniwersalnych oraz dotyczących każdego.
Mogłabym tu przytoczyć chociażby takie: tolerancja, samozadowolenie, udoskonalanie się pod względem intelektualnym, żywieniowym czy cielesnym itp.

"ŚWIAT JEST DOBRY DLA TYCH, KTÓRZY PATRZĄ NA NIEGO DOBRYMI OCZAMI. UŚMIECHNIJ SIĘ"

Beata Pawlikowska jest bardzo otwartą, pozytywną, ciepła osobą
Od podróżniczki aż biję przychylność, panegiryczny stosunek do świata, ludzi , inności .

I taka jet ta książka. Książka pełna mądrych, niewyszukanych słów. Ciepło płynące prosto z serca autorki.
Tu nie ma banału. Czytelnik odnajdzie jedynie otwartość, świeżość, nietuzinkowość oraz niesztamowe przekazanie tego, co w duszy Beaty Pawlikowskiej gra.

"PAPIEROSY, NARKOTYKI I INNE UŻYWKI TO KŁAMSTWO, KTÓRE TWORZY KRÓTKĄ ILUZJĘ. A JEDNOCZEŚNIE NISZCZY TWOJĄ NATURALNĄ ODPORNOŚĆ I WEWNĘTRZNA RÓWNOWAGĘ ORGANIZMU. I NIE DAJE CI NICZEGO WARTOŚCIOWEGO Z WYJĄTKIEM ZŁUDZENIA".

I tak, jak barwną osobowością może pochwalić się autorka, tak ten pełen koloryt pokazała w swojej książce.
Wystarczy spojrzeć na zamieszczone przez ze mnie fotografię. Piękne, neonowe kolory, własnoręczne rysuneczki, które są adekwatne do myśli .
Niektóre powiedzonka fani Beaty Pawlikowskiej mogą znać z wcześniejszych jej publikacji, ale są i nowe. Czyli pigułka na smutek, rozterki, zniechęcenie .

Cudny zbiór. Odtąd mój ulubiony! Polecam
 
2014-06-22 15:57:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Olivia,absolwentka szkoły policyjnej staje na życiowym zakręcie. Dziewczyna, gdy odkrywa swoje prawdziwe pochodzenie, i prawdę o tragedii, która dotknęły jej biologicznych rodziców, to postanawia zmienić nazwisko, by bardziej utożsamić się ze swoją zamordowaną matką. Kobieta na ostrzu noża także stawia swoją pracę zawodową, w policji. Rozważa studiowanie historii sztuki i zaczęcie nowego etapu, z dala od zabójstw, zdrad i notorycznego stresu.

Jej decyzja może ulec zmianie, gdy zostaje zamordowany Bengt Shlman, ojciec nastolatki, która mieszka w sąsiedztwie domu rodzinnego Olivii. Matka adopcyjna bohaterki była opiekunką zrozpaczonej dziewczyny. Początkowo wydaje się policji, że Bengt popełnił samobójstwo, poprzez powieszenie. Mette zleca sekcje. Wychodzi na jaw, że to było zabójstwo.
Mette zaczyna śledztwo, kto by chciał skrzywdzić denata. Poszlaki prowadzą do pracy denata i afery zaginięcia sporej dawki narkotyków, skonfiskowanej przez służby celne...

Natomiast w tym samym czasie Tom Stilton przestaje być bezdomnym i wynajmuje kajutę na barce. I już ma odpocząć, zastanowić się nad życiem, gdy przychodzi do niego Abbas el Fassi i pyta się przyjaciela czy pojedzie z nim do Masylii. Oczywiście w typie pilnym. Mężczyźni udają się do Marsylii, by wyjaśnić brutalne zamordowanie kobiety, która pracowała kiedyś w cyrku i była "tarczą" dla rzucającego nożami....

Jak widzicie fabuła jest wielowątkowa. Czwórkę głównych bohaterów czytelnicy mogą już znać. Występują oni w pierwszej powieści, autorstwa małżeństwa Rolf i Cilli Börjlind- "Przypływ".

Jeśli nie znacie "Przypływu", to nie martwcie się, gdyż większość wątków zostało pozamykanych. W "Trzecim głosie" autorka za pomocą retrospekcji, licznych przemyśleń, refleksji bohaterów naświetla ich przeszłość.

Wielką zaletą tego kryminału są motywy, ale i sposób rozwiązania zagadkowych zbrodni. Jak zwykle, to bywa sprawy w zgrabny sposób przeplatają się ze sobą. A tym samym tworzą skomplikowaną sieć wzajemnych powiązań i zależności.

Także charakterystyka, osobowość, przeszłość, ale i niesprecyzowane plany na przyszłość bohaterów zachwycają mnie jako czytelniczkę. Bardzo cenię różnorodność postaci. Nie lubię, gdy kontakty, które łączą bohaterów są nijakie i mdłe.

Autorzy oszczędzili mi nudy. Widać, że potrafią przenieść talent, ale i wieloletnie doświadczenie w kreowaniu ciekawych fabuł (dawniej w postaci scenariuszy filmowych) na grunt literatury kryminalnej.
Za tym stwierdzeniem niech świadczy fakt, iż liczne dialogi, opisy są bardzo realistycznie przestawione i mogę sobie je wyobrazić w życiu realnym
Także moją tezę poprę samą postawą Olivii, Mette, Toma oraz Abbasa.

"Trzeci głos" jest bardzo dobrym, skrojonym w detalach kryminałem. Liczę na kolejną, fascynującą kontynuacje. Ciekawi mnie, cóż pisarze mogą wymyślić.
 
2014-06-21 21:44:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Społeczeństwo, rodziców, ludzi nieświadomych, niedoinformowanych, przedstawiciele kościoła katolickiego oraz partii prawicowych straszą potworem jakim jest gender.

Powiem, mam już dosyć tego plecenia głupot i banialuk, które fundują nam wyborcom zakompleksieni, zapatrzeni, ale również, ci , którzy na niewiedzy pragną zbijać kapitał polityczny.

Mam dość, kolokwialnie napiszę- wciskania kitu odnośnie seksualizacji dzieci w przedszkolach. Jestem matką. Nic takiego nie ma mniejsza. Mam dość, tego, że boimy się tego, co nowe, co się definiuje, co wyjaśnia i podważa zastygły schemat podziału ról społecznych.

Niewiedza i brak chęci w szukaniu odpowiedzi, by móc się fachowo wypowiedź w danym temacie nie usprawiedliwia, by narzucać innym swój światopogląd, jak to próbują robić politycy prawicowi, ale i przedstawiciele konserwatywnych organizacji pozarządowych.

Cenię opinię ludzi wykształconych, doświadczonych i przedstawiających dorobek naukowy na polu danej działalności. Moim autorytetem jest prof. Magdalena Środa.

Zawsze jestem gotowa wysłuchać jej zdania. I choć bywa, że nie zgadzam się a nią i chętnie bym polemizowała, to nie zmienia to faktu, że jest to kobieta świadoma. Świadoma ciągłych zmian. Globalizacja nie daje chwili wytchnienia. Trzeba iść do przodu, w informowaniu, zaznajamiania innych z tym, co dotyczy każdego. Jednocześnie profesor Magdalena Środa zawsze czyni to z wielką klasą, i z poszanowanie godności swojego rozmówcy.

Cieszy mnie, że Pani Magdalena postanowiła trochę "doszkolić" chętnych, w zrozumieniu idei gender. Napisała świetną pozycje: "O gender i innych potworach".
Nie jest to pozycja naukowa. Jest to pozycja dla każdego, w wieku powyżej 9 lat. Myślę, że wiek początkowy ma tu duże znaczenie. Dzieci wówczas już dorastają. Zaczynają dostrzegać patriarchalny podział ról, między mężczyzną i kobietą. Dzieciaki zaczynają zadawać pytania, nawet na tematy, które gdzieś tam podsłuchały.

"O gender i innych potworach" jest napisana w formie opowieści, bajki. W formie rysunkowej. Narrator (podejrzewam, że to sama autorka) opowiada dzieciom, o pochodzeniu tradycji. Narratorka tłumaczy ciekawskim, małym słuchaczom, jak tradycja wpływała na młode dziewczęta, ale i dojrzalsze kobiety, niezamężne, czy matki. Młody czytelnik, ale i my, ci bardziej dojrzalsi, mądrzejszy przeczytamy o prawdach, mitach, o tym dlaczego w niektórych kręgach kulturowych ceni się taki walor, a w innej kultury zupełnie odmienny.

Ta pozycja zdecydowanie burzy tezę, jakoby idea gender seksualizowała dzieci. Tu nie ma nic na temat seksu, ale jest prawda. Prawda, że nie ma podziału ról. NIe ma świata typowo męskiego, damskiego. Jesteśmy równi. Dzieci mają bawić się tym co lubią. Nie określa się płci od koloru, ani od wykonanej pracy.

Jest to bardzo delikatna, mądra książka. Przeczytałam ją mojej córce, która wprawdzie ma 8 lat. Lecz jako matka chcę, by była pewna swojej wartości. Chcę, by była silna, wierzyła, ze jeśli zapragnie, to osiągnie wszystko. By patriarchalny podział na tzw. człowieka i kobietę jej nie dotyczył. By jej rola, w rodzinie, którą kiedyś będzie stwarzała miała takie same prawa, jak jej partnera/ męża.

Nie należy bać się gender. Nie należy się bać tej lektury. Nawet jeśli macie inne poglądy, warto poczytać, by mieć chociażby ogólny pogląd i argumenty do merytorycznej dyskusji. Z pewnością nikomu to nie zaszkodzi.
 
2014-06-21 13:02:02
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Cykl: Agatha Raisin (tom 1)
Większość z nas zmieniało miejsce zamieszkania choć raz. Ja czyniłam to wielokrotnie. Teraz, gdy już myślę, że osadziłam się w jednym miejscu, na lata, wiem, jak trudnym procesem jest przystosowanie się do nowego domu, regionu, ale i nowych, nieznanych sąsiadów.
Jednym idzie to łatwo. Drugim zdecydowanie gorzej. A jak ta reorganizacja przebiegła w przypadku Agathy Raisin, bohaterki stworzonej przez M. C. Beaton?

"Agatha Raisin i ciasto śmierci" jest pierszym tomem, z cyklu o przygodach tytułowej Agathy. Kobieta po 50-tce postanawia przejść na wcześniejszą emeryturę. Porzuca zabiegane życie w Londynie i przeprowadza się do małej wioski.
Przekonana, że tu zazna spokoju i chwil relaksu postanawia wkupić się w łaski sąsiadów i zaimponować im swoimi kulinarnymi umiejętnościami. Problem tkwi w tym, że bohaterka nic oprócz rzucenia mrożonek do mikrofali nie umie zrobić w kuchni.

Kobieta skłania się ku małemu oszustwu. Udaje się do zaprzyjaźnionej cukierni i kupuje ciasto ze szpinakiem. Jakie jest jej zaskoczenie, gdy przewodniczący komisji konkursowej kręci nosem na "jej" ciasto i wybiera na zwyciężczynię swoją protegowaną od lat. W pani Raisin emocje aż wrzą. Kłopoty dopiero dopadną bohaterkę.
Jednym z nich jest nienawiść ze strony jednej z mieszkanek wsi. Ale dlaczego? Ano dlatego, że Raisin jej "podkradła" sprzątaczkę. Kolejnym problemem z jakim będzie się musiała zmierzyć Agatha, to śmierć wspomnianego przewodniczącego komisji konkursowej. Wszak Agatha Raisin go nie zamordowała, ale dokonało tego jej ciasto....

Jak? Nie zdradzę.

"Agatha Raisin i ciasto śmierci", jak wskazuje tytuł ma być kryminałem. Może nim jest, ale stanowczo gorszym, nudniejszym niż inna cześć cyklu, którą już miałam okazję wam polecić.
W tej książce, jak dla mnie jest za dużo wątków obyczajowych. Rozumiem. Autorka miała dobre chęci. Chciała rozpocząć opowieść o perypetiach bohaterki od samego początku. Ale niestety jej nie wyszło. Płonne nadzieje M.C. Beaton, że nudnymi, mdławymi i bezkształtnymi opisami wzbudziłaby moją ciekawość.

Tak jak w "Agatha Raisin i zakopana ogrodniczka" obfitowała w humorystyczne dialogi i ciekawe postacie, a i nawet wątek romantyczny, tak tu nic. NIe znalazłam żadnego elementu powieści, który bym mogła zaliczyć do pozytywów.

Z każdą kolejną przerzuconą kartką czułam coraz większe rozgoryczenie. Tyle pokładałam nadziei w tej lekturze. Wiem, że ta seria nie jest cyklem kryminałów z wysokiej półki. Ale liczyłam na zabawę i chwilę odprężenia. A tu? No cóż. Klapa.
 
Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.
Moja biblioteczka
1136 457 1982
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (40)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (6)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd