Lubimyczytać.pl to:
społeczność 373 tys. zakochanych w książkach
ponad 664 tys. recenzji
ponad 220 tys. książek
własna biblioteczka
system rekomendacji
figlarna24
figlarneczytanie.blogspot.com
Kociewianka mieszkająca obecnie na Kujawach.
status: Czytelnik, dodał: 34 książki i 1 cytat, ostatnio widziany 7 godzin temu
Teraz czytam
  • Cesarzowa Orchidea
    Cesarzowa Orchidea
    Autor: Anchee Min
    Oparta na faktach historycznych najnowsza powieść Min napisana w stylu słynnych Wyznań gejszy to opowieść o losach jednej z siedmiu oficjalnych żon cesarza Chin Xianfenga. Choć współcześni uważają ją...
    czytelników: 747 | opinie: 24 | ocena: 7.06 (370 głosów) | inne wydania: 1
  • Córka fortuny
    Córka fortuny
    Autor: Isabel Allende
    W roku 1849 amerykański stan Kalifornia ogarnia gorączka złota. W tym samym czasie w chilijskim mieście Valparaiso mieszka młoda dziewczyna Eliza Sommers. Kiedy jej kochanek, Joaquin Andieta, w posz...
    czytelników: 1022 | opinie: 44 | ocena: 7.19 (472 głosy)
Aktywności
2014-04-16 20:18:17
Ma nowego znajomego: Alex Ritter
 
2014-04-16 18:52:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
 
2014-04-15 11:22:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Clive Cussler jest znanym pisarzem, który specjalizuje się w literaturze kryminalno-sensacyjnej. Od czasu do czasu lubię przeczytać porządną i konkretną lekturę, której akcja skacze z miejsca na miejsce, lotem błyskawicy. Ponoć Clive Cussler takie właśnie książki tworzy. Ale czy na pewno?

Fabuła rozpoczyna się w 1858 roku, momencie, gdy statek wielorybnicze zostaje zniesiony na wody wokół Antarktydy. Członkowie załogi są skazani na nieprzychylne warunki pogodowe, które mogą być przyczyną ich rychłej śmierci. Statek zostaje "wchłonięty" przez szybko zamarzające wody i byle przetrwać, do arktycznej wiosny, by móc spróbować wypłynąć na szerokie wody.
Tymczasem żona kapitana wyrusza na ląd Antarktydy i się gubi. Ku ucieszę współtowarzyszy podróży trafia do statku. I wówczas już z mężem trafiają na zadziwiające odkrycie. Nie tylko ich statek utknął na kontynencie. Jest tam jeszcze jedna flota, z przed wielu wielu lat. Cała załoga, ale i pasażerowie są od wielu lat martwi. Kapitan i jego żona odkrywają, że tajemniczy statek, na swoim pokładzie posiadał liczne, dziwne kosztowności. Kobieta zabiera jedną z nich. Jest to czaszka wykonana z oksybiontu.

Podobne znalezisko odkrywa w 2001 roku właściciel starych kopalni. Przez przypadek odkrywa ukrytą komorę i zadziwiającymi napisami na ścianach i czaszką. Zawiadamia on naukowca, a ten z kolei sprowadza panią naukowiec, specjalizującą się w odczytywaniu starożytnych języków. Jednak nic nie dzieje się po myśli naukowców. Nagle następuje zawał w kopalni, a oni sami zostają skazani na niechybną, bolesną śmierć poprzez utopienie, w zalanej wodą komorze. Nagle zjawia się Dirk Pitt, pracownik rządu i ratuje trójkę uwiezionych, by za moment rozprawić się z zabójcami na motocyklach.....

A co tu chodzi? Kim są tajemnicy zabójcy, którzy poświęcą własne życie, by Dirkowi Pittowi oraz naukowcom uniemożliwić odkrycie sensu napisów, ale i historii czaszek? Kto nimi kieruje? I kto jest w posiadaniu U-Bootów, które były na wyposażeniu III Rzeczy, w czasie II wojny światowej?

Tak, "Atlantyda odnaleziona" jest powieścią, której akcja pędzi. Nagle czytelnik jest w komnacie, by zaraz być na wyspie, gdzie odkrywa zmumifikowane postacie w liturgicznych szatach. Dirk Pitt krąży po kartach książki to tu, to tam. Zmierzy się z cwanymi, doskonale wyszkolonymi zabójcami. Sam niemal gołymi rękoma pozbawi życia kilkunastu z nich.

Pani naukowiec także mu pomoże, ale i znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, nie raz. Mamy także idealną machinę, spersonalizowaną, która kobiecym głosem zdradzi rozszyfrowane dane.
Mamy także ciemne charaktery, które zaślepione ideologią dążą do zagłady świata.

Książka przygodowa, a jakże. Ale muszę przyznać, że męczyły mnie dwie kwestie. Pierwszą z nich są rozwlekłe opisy krajobrazu, i takich, lekko banalnych wątków osobowych. Drugim minusem są opisy maszynerii, sprzętu. MOże to zaciekawi mężczyzn, mnie wybijały z rytmu i gubiłam wątki.

Ogólnie książka dostała ode mnie czwóreczkę, bo mimo wad, lubię pisarza. Wiem, że kolejne pozycje przede mną. NIe jest to zdecydowania pozycja na jeden wieczór. Tematyka i obszerność wskazują na dłuższy termin czytania.
 
2014-04-13 22:45:17
Ma nowego znajomego: BlueBooks
 
2014-04-13 22:45:00
Ma nowego znajomego: dziubiasta87
 
2014-04-11 08:17:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
 
2014-04-10 21:52:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Krwawy szlak" jest czytany przez wielu blogerów. Przyłączam się do grona tych, których zarys fabuły zaintrygował i postanowił odkryć, coś więcej niż tylko wzmiankę na okładce.

Autorką książki jest Moira Young, która może się pochwalić całą gamą profesji jakimi się trudniła. Była aktorką, tancerką, śpiewaczką operową, by stać się pisarką. Pochodzi z Kanady, ale mieszka i tworzy w Wielkiej Brytanii.
""Krwawy szlak. Kroniki czerwonej pustyni" jest pierwszym z cyklu Kronik czerwonej pustyni oraz debiutem literackim autorki..

Autorka jako wiodącą postać swojej powieści wybrała dziewczynę. Dziewczynę bardzo młodą, bo zaledwie osiemnastoletnią. Saba ma brata bliźniaka Lugha, oraz sporo młodszą siostrę Emmi. Dzieci są wychowywani jedynie przez ojca. Matka rodzeństwa zmarła w czasie porodu najmłodszej pociechy, czego Saba nie może wybaczyć siostrze. Co za tym idzie traktuje dziewczynkę bardzo protekcjonalnie, sucho i z dystansem. Jak można by się spodziewać najlepszy kontakt, wręcz bractwo dusz łączy bohaterkę z bratem. Mimo tego, że są bliźniętami, to każde z nich jest inne. Saba twierdzi, że jej brat ma idealną posturę, jak i zniewalającą aparycję, kiedy ona jest przeciętna. Ale to właśnie w tej niby przeciętności kryje się wojownicza osobowość, która da dziewczynie siłę i hart ducha.

Miejsce, gdzie przyszło się żyć Sabie jest ciekawe, inne. NIe jest to cieplutkie mieszkanie w wieżowcu, w wielkiej metropolii. Saba wraz rodziną mieszka w przerażającej scenerii, nad Srebrnym Jeziorem, gdzie jest tylko piasek i pył. Nie ma sąsiadów, a jej dziwny ojciec, co dzień oddaje się magicznym rytuałów i błaga gwiazdy o deszcz. Ojciec twierdzi, że Saba i Lugh nie są zwyczajny, gdyż i ich dzień narodzin nie był przypadkowy. Ale bohaterka się o tym przekona wówczas, gdy czterech zamaskowanych jeźdźców przybywa, porywa Lugha, zabija jej ojca, a Saba poprzysięga, że odnajdzie brata....

"Krwawy szklak" jest bardzo ciekawy. Za tym faktem przemawia liczba zalet. Opiszę tylko niektóre z nich, gdyż nie chcę wam spojlerować powieści.
Pierwszą zaletą, jest oczywiście główna bohaterka. Postać niebanalna. NIe jest to słodkie dziewczę, a pełna charyzmy, odwagi, determinacji, ciętego języka młoda kobieta. Saba musi opuścić dom, który miał ją chronić. Bierze ze sobą młodszą siostrę, kruka Nero i wyrusza w podróż w nieznane. Na swojej drodze staną m. in. Jack, Emmi, Tommo, Icke lub Ash- bohaterowie także bardzo wyraziści i wnoszący (szczególnie jedna postać) inne tempo akcji.
Mamy także tzw. Złomonterów . Nazwa bardzo dziwna , tajemnicza i mrożąca krew żyłach, prawda? Ale kim oni właściwie są?

Zaletą są opisy otoczenia. Wszak nie zbyt obszerne, ale jak dla mnie wystarczające. Świat, jak po apokalipsie. Żałuje, że autorka nie opisała, jak doszło do takiej przygnębiającej sytuacji, ale wykluczyć nie mogę, że ten wątek będzie rozwinięty w kolejnych częściach. Więc jak na razie traktuje ten fakt jako wielką nie wiadomą, która zaciekawia.

Język pozycji jest bardzo przejrzysty, ale nawet w tym gatunku nie może być on zbyt zawiły, gdyż jest to książka dla młodzieży. Młodzież lubi dynamikę, którą tu każdy czytelnik znajdzie, tajemnicę i takoż także mamy, ale i wątek uczuciowy. Tego akurat nie mogło zabraknąć.
Czyli sporo elementów, które spójnie działają na rzecz lektury.
A wy, jak się zapatrujecie na taką przerażającą tematykę?
 
2014-04-08 22:58:02
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
ngrid Hedström - dziennikarka i pisarka. Z wykształcenia psycholożka, w latach 90-tych XX wieku była korespondentką w Brukseli.
Pisarka jest autorką serii o Martine Poirot, belgijskiej sędzi śledczej. W skład serii, jak do tej pory wchodzą trzy części. Pierwszą była "Nauczycielka z Villette", drugą "Dziewczęta z Villette" a trzecią "Pod ziemią w Villette".

Jak słusznie zauważyliście, wspólnym mianownikiem każdej części jest określenie miejsca, w którym toczy się fabuła. Villette, to małe miasteczko, w którym brew pozorom nie jest tak bezpiecznie, jakby mogło się wydawać.

Tym razem sędzia śledcza, Martine Poirot zostaje wezwana do miejsca rozładunku rudy żelaza, gdzie pracownik w czasie pracy, w zbiorniku zauważył dłoń martwego człowieka. Denatem okazuje się dwudziestosześcioletni dziennikarz Fabien Lenormand.

Mężczyzna na zlecenie miał napisać reportaż o tragicznym wybuchu metanu w kopalni w 1956 roku, gdzie z śmierć poniosło 162 górników.
Mężczyzna pracowała na prośbę,Nunzi Paolini, jednej z córek pracownika, który tego feralnego dnia zjechał pod ziemie. Ale czemu ktoś miałby zabijać dziennikarza?

Fabien w dłoni miał skrawek szwedzkiej gazety, przedstawiającej replikę starej fotografii załogi kopalni. Wszystkie ślady prowadzą do zamożnego przedsiębiorcy, a obecnie właściciela walcowni Bergera, ale także do Szwecji, do Hanaberget.

Tak się składa, że w tych okolicach dorastał Thomas, mąż sędzi, a jego stara, schorowana babcia, Greta będzie w posiadaniu informacji, które żonie wnuka bardzo pomogą....

"Pod ziemią Villette" jest zdecydowanie lepsza niż poprzednia część "Dziewczęta z Villette". Pisarka zdecydowanie podszkoliła swój warsztat, choć nie obyło się bez małym minusów, które mnie trochę przeszkadzały.

Pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy. Na początku słowem wstępu jest rozdział, który zakreśla wydarzenia z 1956 roku. Mamy młodego mężczyznę, który dzięki swojej naturze śpiocha cudem unika śmierci w kopalni. Czytelnik czuje, że bohater ma związek z wydarzeniami, które już dzieją się w 1994 roku w Villette. Tylko co?

Wraz z każdą przerzuconą kartką, coraz łatwiej jest rozszyfrować losy młodego "uciekiniera". Ingrid Hedstrom poskąpiła zawiłości, mylenia tropu, sensacyjnych wydarzeń. Cała akcja prosto zmierza, ku zakończeniu.

Fajnie, że miejsce zbrodni odbyło się w innym klimacie niż chłodna, bura Szwecja, choć i tam niektóre wątki znajdują swoje miejsce. Villette, to miasteczko stworzone na potrzeby powieści, o czym autorka informuje na wstępie. Co prawda takie miasteczko naprawdę istnieje we Włoszech, to tu akcja dzieje się w Belgii.

Przyzwyczajona jestem do szwedzkich nazwisk, a musiałam się przestawić do nowych, francusko brzmiących, co nie ukrywam sprawiło mi troszeczkę problemów. Tym bardziej, że niektóre były do złudzenia podobne. Np. Martin Poirot i Michel Pirot, albo imiona córek jednego z górników- Annunziata i Annalisa.

Dla kogoś, kto podobnie jak ja wzrokowo postrzega imiona i nazwiska jest to znak, że należy zwolnić i przystopować z klasyfikacją bohaterów.
A jest ich sporo i tu plus, że na początku kryminału jest ich spis, z przydziałem na ich funkcje i rolę w całej tej historii.

Powieść jest ciekawa, mało zawiła, troszeczkę bez nadmiernego tempa. Ma plusy i minusy, ale co mi przeszkadzało, wam nie musi. I chyba to jest fajne w odbiorze książek.
 
2014-04-05 16:00:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
 
2014-04-02 22:31:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Spełnienie w sferze zawodowej oraz prywatnej jest celem każdego. Pragnęła tego także bohaterka najnowszej powieści irlandzkiej pisarki, Cecelii Ahern.


Kitty Logan, młoda, atrakcyjna trzydziestolatka, która z zawodu jest dziennikarką teraz musi zmierzyć się z nową, koszmarną rzeczywistością. Pracuje w gazecie, którą wiele lat temu założyła jej najlepsza przyjaciółka oraz mentorka- Constance. Teraz Constance powoli umiera, a Kitti boryka się z wyrzutami sumienia, że zbyt zajęta swoją nową pracą w telewizji, gonieniem za zwiększeniem popularności i rozpoznawalności swojego dziennikarskiego nazwiska, za mało uwagi i zainteresowania poświęcała borykającej się z wyniszczającym nowotworem przyjaciółce.

Kitty przytłacza nie tylko choroba Constance, ale również skutki jej błędu dziennikarskiego. Jak nowicjuszka dała się podejść dwóm zawistnym kobietom i oszkalowała na antenie lokalnego nauczyciela. Zniszczyła mu życie, karierę, życie osobiste i teraz przyjdzie jej za swój brak profesjonalizmu słono zapłacić.
Bohater niesprawiedliwego reportażu ma zamiar wyegzekwować solidne odszkodowanie, a Kitty zostaje wyrzucona z pracy. Do tego sama Kitty zaczyna być napastowana przez tajemniczą osobę, która próbuje jej udowodnić, jak się czuje ktoś kogo się poniża, zastrasza i uprzykrza życie.

Lokal, w którym Kitty wynajmuje mieszkanie przejdzie wiele, np. wybuch fajerwerków, zwierzęce odchody, niewybredne napisy itp. Bohaterka się załamuje. Nie wie na kogo może liczyć. Ale to właśnie Constance wyciąga do niej pomocną dłoń. W ostatniej rozmowie z przyjaciółką wyjawia, że w jej posiadaniu jest lista stu nazwisk, o których nie zdążyła napisać przejmującego artykułu i zleca, by Kitty przyniosła listę do szpitala, a ta podzieli się z nią założeniami swojego reportażu. Jednak Constance umiera i "zabiera" do grobu tajemnicę stu osób.
Teraz to Kitty czując, że tak trzeba próbuje odszukać osoby z listy i dojść do powiązań między nimi, ale i pragnie się dowiedzieć, czemu akurat te osoby tak interesowały Constance?
Czas nagli, a Kitty staje przed nie lada wyzwaniem....

Cieszę się, że pisarka stworzyła tę słodko-gorzką opowieść. Opowieść, która ma wiele przesłań. I choć Kitty jest dominującą postacią, to jej duchowa przemiana nie jest tak istotna, jak losy osób z listy. to oni tworzą tę powieść i scalają wszystko.
To dzięki nim egocentryczna, skupiona tylko na sobie bohaterka zaczyna widzieć coś więcej niż czubek własnego nosa.
Autorka uczy, że nie można oceniać kogoś zbyt pochopnie, po pozorach, gdyż nasza negatywna, niesprawiedliwa opinia może odwrócić się przeciwko nam. A dojście do duchowej równowagi może nie być takie łatwe, o ile w ogóle jest to możliwe.

Powieść mogłoby się wydawać mocno kobieca, ale określiłabym ją jako życiową. Dobrze, że pisarka poruszyła zwyczajne, codziennie sprawy, a nie "zamula" umysł czytelnika kolejną miłosną opowiastką.
Ta książka to obnażenie tego, co nas otacza, próba by każdy z nas się zrehabilitował i dostrzegał więcej.
Jest to także książka o poszukiwaniu spokoju, przebaczenia, zmiany wewnętrznej ale i nadziei, że jutro może przynieść radość, miłość i pogodę ducha.
 
2014-04-01 23:51:02
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
"Czerwień rubinu" jest pierwszą częścią z trzy tomowego cyklu Trylogii Czasu. Autorką jest ceniona i znana, także na polskim rynku czytelniczym - Kerstin Gier.

Kerstin Gier jest Niemką. Jej pierwszą powieścią, która została wydana w Polsce była książka pt. "Z deszczu pod rynnę", ale dopiero Trylogia Czasu sprawiła, że nazwisko autorki stało się już marką sama w sobie.

Ale właściwie o czym jest "Czerwień rubinu"? .
Skoro jest to pierwsza część cyklu i należy do Trylogii Czasu, to można wysnuć wniosek, że czytelnik poznaje bohaterów, ale i być może z nimi podróżuje w czasie.

Owszem, takie przypuszczenia są jak najbardziej prawdziwe. Główną bohaterką jest z pozoru zwyczajna szesnastolatka. Chodzi do szkoły, ma swoją przyjaciółkę, rodzinę, ale jednak nie wszystko w jej życiu jest takie oczywiste.
Rodzina Gwendolyn nie jest "normalna". Jest to rodzina, która żyję w domu wielopokoleniowym, gdzie głową rodziny jest babka dziewczyny- Lady Arista. Kobieta bardzo apodyktyczna, o sztywnym i zasadniczym usposobieniu. Oprócz babki, domownikami są także dwie ciotki dziewczyny, kuzynka Charlotta, mama oraz rodzeństwo.
Rodzina Gwendolyn ukrywa pewien sekret. Linia żeńska dziedziczy gen, który umożliwia osobie go posiadującej podróżowanie w czasie. Cała rodzina uważa, że to kuzynka, a zarazem rówieśniczka bohaterki odziedziczyła ten gen. Jednak pewnego dnia okazuje się, że to Gwendolyn potrafi przenosić się do poprzednich epok. Nastolatka jest tym przerażona. Jej cały świat zmienia swój bieg o 360 stopni. Matka Gwendolyn jest wielce zawiedziona, że jej córce przypadła ta niełatwa rola oraz udział w tajnej organizacji. Odkąd dziewczyna poddaje się licznym elapsjom, by zdobyć odpowiednią wiedzę, umiejętności oraz zgrać się z podróżnikiem w czasie, z linii męskiej- Gideonem...

Muszę wam napisać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Książka jest świetna. Jej prosta i zrozumiała formuła jest tak sformułowana, że zachwyci ona nastolatka, jak i starszego czytelnika.

Sama bohaterka budzi wielką sympatię. Z początku lekko zagubiona, przestraszona i licząca na wsparcie ze strony matki, okazuje się dziewczyną zaradną, ciekawską, coraz pewniej stąpającą po ziemi. Gwendolyn nie jest tylko posiadaczką genu podróży w czasie, ale również widzi duchy i ma skłonność do przyciągania do siebie duchów gargulców, które bywają bardzo upierdliwymi towarzyszami.

Gwendolyn jest także RUBINEM, symbolem, i zarazem dwunastym ogniwem w całym procesie podróżowania. Zostaje jej pobrana krew, by "wpisać" ją do tajemniczego chronografu. Jest to narzędzie, które wiele lat wcześniej ukradli Paul i Lucy, także posiadacze genu. Teraz Gwendolyn i Gideon muszą zdobyć krew od swoich przodków, posiadaczy genu, by na nowo obecny chronograf mógł spełnić swoja role w zamknięciu kręgu.

Czy to się młodym uda? A może coś im przeszkodzi i czy jest to właściwie decyzja? Ale przede wszystkim, jak dziewczyna się w tej nowej sytuacji odnajdzie?

Powieść się połyka. Mnie zajęło to jeden dzień. Pierwsze dwa rozdziały nie zapowiadały tak wciągającej historii. Zaczynałam czytać z lekkim poczuciem banału, by spostrzec, że już kończę pierwszy tom i czekam na możliwość "dobrania" się do kontynuacji serii.
Dowodzi to tylko temu, że nie powinien dziwić fakt tak wielkiej popularności trylogii. Mnie nie dziwi, już. Sama doświadczyłam fenomenu tejże lektury i polecam wam również.
 
2014-03-26 11:18:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Maria Nurowska jest bezsprzecznie jedną z najbardziej znanych polskich pisarek. Na swoim koncie ma wiele książek, często o kontrowersyjnej tematyce.Panią Marię Nurowską znam, czytuje, kiedy nadarzy się ku temu okazja. Na moim blogu mogliście już przeczytać recenzję takich pozycji jak: "Drzwi do piekła" oraz "Dom na krawędzi".

"Zabójca" jest powieścią dosyć nową i uważam, że fani autorki czekali na nią z utęsknieniem. Mnie jest się trudno określić, czy jestem fanką autorki. Na pewno jestem ciekawa każdej jej nowej powieści, ale moja sympatia nie jest na tyle mocna, bym z kołataniem serca biegła od razu do księgarni, w dniu premiery.

Od jakiegoś czasu zauważam, że tematyka książek autorstwa Marii Nurowskiej oscyluje wokół tematyce więziennictwa, a precyzyjniej można by to określić "życie po życiu".
NIe inaczej jest w przypadku "Zabójcy".

Tytułowym zabójcą jest góral, Adam Madej. Adam wraca do rodzinnej miejscowości, bo dwudziestoletnim pobycie w więzieniu o zaostrzonym rygorze, w Stanach Zjednoczonych. Podróżuje pociągiem. To w nim zwraca na niego uwagę młoda dziennikarka, Joanna Padlewska. Mężczyzna wzbudza jej zainteresowanie, w sytuacji, gdy ucałował ziemie, gdy wysiadł z pociągu.
Joanna jest na tyle wścibska, że prosi taksówkarza, by śledził mężczyznę. Kobieta zaciąga języka na temat Madeja, lecz sąsiedzi Adama mogą jedynie powiedzieć jej tylko tyle, co wiedzą o nim, ale z czasów sprzed dwudziestu lat.

A historia mężczyzny jest dosyć traumatyczna. Adam ma brata bliźniaka oraz siostrę. Siostra utalentowana, młoda, piękna, zostaje w brutalny sposób zamordowana. Rodzina odtąd żyje, jak w letargu. Mijają lata, brat Adama wyjeżdża do USA. Adam do niego dołącza. I nagle staje się świadkiem, gdy jego ukochany brat popełnia samobójstwo. Policja oskarża młodego emigranta o zabójstwo, a ten z powodu barier językowych, ale i pobudek sumienia przyznaje się do winy. Adam zostaje osadzony w więzieniu dla wyjątkowo groźnych przestępców. Jego świat zmienia perspektywy ograniczące się do murów więziennych. Tu poznaje swego jedynego, prawdziwego przyjaciela w niedoli. Także Polaka, filozofa, który odsiaduje wyrok za zabójstwo żony i swojego przyjaciela...

Bohaterka w historii Adama dopatruje ciekawy temat na artykuł. Swoją niezłomnością i uporem zdobywa zaufanie mężczyzny. Ale nie jest to relacja, która nie ma konsekwencji. Joanna się zakochuje.....

Maria Nurowska piszę prosto. Jak dla mnie momentami za prosto, za banalnie. Rozumiem, że na przykładzie Adama chciała udowodnić, że pozory często mylą. Człowiek skazany na wiezienie nie musi się okazać groźnym zwyrodnialcem, którego za wszelką cenę należy unikać i wykląć z zamkniętego kręgu społecznego. Niestety skazany w obawie przed opinią, reakcją bliskich i dalszych krewnych czy znajomych buduje barierę ochronną wokół własnej osoby.

Joanna musi się przepić przez gruby pancerz Adama. I tu mój mały zarzut. Historia miłosna wpleciona w przerażającą historię mężczyzny wydaje się lekko naciągana i banalnie przebiega.
Czułam miłość i emocje Joanna, ale Adam był dla mnie posągowym bohaterem, jakby go w tej relacji nie było.

Książkę czyta się piorunem, dlatego, że jest czasami do bólu mało skomplikowana. Miejscami fabuła wydawała mi się zbyt plaska, bez ognia. Pani Maria ma taki styl i ciekawy wątek zamienia w stagnację. Czy to wada? Nie jestem do końca przekonana. Raczej stanęłabym gdzieś po środku szali.
Czy ta powieść jest warta przeczytania? Uważam, że tak. Raz, że nie jest zbyt obszerna więc w razie odczucia powolności nie zdążycie się zanudzić. Dwa, że zakończenie jest zaskakująco smutne, choć nie mam na myśli relacji Adam- Joanna.

figlarneczytanie.blogspot.com
 
2014-03-25 18:49:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Z każdą kolejną książką, autorstwa Agathy Christie jestem coraz bliższa realizacji mojego zamierzenia, którym jest zapoznanie się ze wszystkimi kryminałami tej angielskiej królowej kryminału.

Tym razem morderstwo, które jest kluczowym elementem każdej powieści Agathy Christie odbywa się na plebanii. Właścicielem plebanii jest proboszcz St Mary Meade oraz jego dużo młodsza żona. Żona, która z racji wieku lubi ploteczki i lekkomyślne zachowanie, nieprzystające żonie kaznodziei.

Ofiarą zabójstwa pada podstarzały, znienawidzony przez niemal każdego mieszkańca St Mary Meade- pułkownik Protheroe. Pułkownik był człowiekiem bogatym, wdowcem, mający już drugą, młodszą żonę oraz córkę, która także nienawidziła ojca. Żona pułkownika tuż przed śmiercią zostaje przyłapana w niedwuznacznej sytuacji z młodym malarzem. Sam pastor przyłapuje parę na czułościach i przemawia im do rozsądku, że ich związek nie ma przyszłości. Kochanek pani Protheroe przyznaje pastorowi rację i zapowiada swój rychły wyjazd. Lecz zanim to uczyni odkryje w gabinecie pastora zwłoki pułkownika.
Śmierć mężczyzny wstrząsa mieszkańcami, a szczególnie starszymi paniami, które uwielbiają ploteczki, domysły i spotkania w swoim gronie.
Wśród starszych pań jest pewna, wyjątkowa dama. Mianowicie jest to panna Marple.

Jak wiecie panna Marple jest z zamiłowania detektywem w spódnicy. Można by się spodziewać, że to ona będzie dominującym zmysłem detektywistycznym w powieści. A wcale tak nie jest. Każdy etap oraz szczegół czy poszlakę opowiada pastor. To on jest główną postacią oraz narratorem tej "zabójczej" historii.

Szkoda trochę, że Agatha Christie wtrąciła do fabuły pannę Marple. Uważam, że pastor byłby idealnym bohaterem, który powinien obnażyć motyw oraz sprawcę zabójstwa, a tak dama wkracza w ostatnim momencie i trochę wprowadza chaos.

"Morderstwo na plebanii" jest doskonałym obrazem przekroju tak małej społeczności. Charakterystyka życia w miejscowości, gdzie starsze panie wszystko widzą i wszystko słyszą, pokazuje, że od czasów pisarki nic się w kwestii wścibstwa starszego pokolenia nie zmieniło.
NIkt nie może czuć się bezpieczny, a szczególnie zabójca, który nie zna dnia ani godziny, gdy ktoś dostrzeże coś, czego młodszy mieszkaniec nie zauważy. Tak więc strzeżmy się samotnych, podstarzałych pań....
 
2014-03-23 23:01:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
"Moja matka umarła dwukrotnie. Obiecałam sobie, że nie pozwolę, aby historia jej życia została zapomniana..."

Są tacy autorzy, którzy przyciągają do siebie, choć czytelnik nigdy z ich twórczością nie miał do czynienie. Są takie książki, które bardzo chcę się mieć, a gdy już się jej posiada, to z obawy, że to już teraz i tu nie czyta ich się, by nie zepsuć sobie tego magicznego momentu oczekiwania.

Taką pisarką, oczarowuje, otumania magią słów jest Elif Shafak.
Elif Shafaj jest pseudonimem tureckiej, urodzonej we Francji znakomitej pisarki Elif Bilgin. Elif drugi człon swego pseudonimu przyjęła od imienia swojej matki.
Czytelnicy mogą znać twórczość autorki z takich pozycji jak: "Lustra miasta", "Pchli pałac", "Bękart ze Stambułu", "Czarne mleko", "Czterdzieści zasad miłości".
Pisarka piszę z języku tureckim, jak również angielskim. Została licznie nagrodzona za swoje dzieła i zaraz po Orhanie Pamuku jest uznawana jako literacka gwiazda znad Bosforu.

„- Och, to długa historia. - Moja siostra mówi, że nie ma długich historii, tylko krótkie, albo takie, których po prostu nie chcemy opowiadać.”

"Honor" jest długą, wielowątkową opowieścią. Fabuła zaczyna się w momencie, gdy Kurdyjka powija dwie córki. Naze nie jest z tego faktu zadowolona, gdyż Pembe i Jamila, są kolejnymi dziećmi płci damskiej, które ku niezrozumieniu przychodzą na świat. Kobieta mając już gromadkę córek pragnie dać mężowi męskiego potomka. Co jest zadziwiające, to to, że mąż Naze kocha wszystkie swoje córki i jest ich orędownikiem, w sytuacjach, gdy matka trzyma ich twardą ręką. Naze zachodzi po raz kolejny w ciąże i ku przestrodze położnej postanawia urodzić w domu. W wyniku komplikacji kobieta umiera, podobnie , jak jej dziecko- córka.

Od tej chwili Pembe i Jamila wychowują się pod czujnym okiem ojca. Na drodze Jamilii stanie Adem, który pokocha dziewczynę całym sercem, ale z uwagi na "skazę" Jamilii, Adem dostaje za żonę Pembe. Ma to swoje dramatyczne skutki.

Jamila zostaje położną, która posiada umiejętności stwarzania leczniczych, roślinnych specyfików. Mieszka i pracuje w Turcji. Natomiast Pembe, Adem emigrują do Wielkiej Brytanii. Tu rodzi im się troje dzieci. Jedno z nich, najstarszy syn w akcie honorowym zabija swoją matkę i trafia do więzienia.

I tu rozpoczyna się kolejny etap książki, w którym pisarka rozwija, niczym nić ze szpulki całą opowieść. Czytelnik poznaje kolejnych bohaterów, których charakterystykę, powiązania ze sobą, pragnienia, cele i tęsknoty opisywane są w kolejnych, krótkich rozdziałach. Bohaterów jest sporo i każdemu przypisany jest dany rozdział, w którym zapoznajemy się z ich perspektywą, refleksjami i motywami postępowania.

Poznajemy Iskendera Tobraka, którego przemyślenia płyną wprost z wiezienia. Jego przemiana i skrucha są widoczne. Tęsknota za matką, jej duchowa obecność także.

Głównym tematem książki jest honor. To wokół tego przymiotu kręci się życie bohaterów. Smutny jest fakt, że honorem mają się odznaczać kobiety. Kobiety, a szczególnie Pembe, która w pewnym momencie życia zostaje porzucona przez Adema, na rzecz rozwiązłej striptizerki.
Odkąd kobieta musi radzić sobie nie tylko z trudami utrzymania domu, wychowania dzieci w tradycji kurdyjskiej, ale i z barierą językową i kulturową Wielkiej Brytanii. Pewnego dnia poznaje Eliasa.....

„Nie ma mądrości bez głupoty. Ani dumy bez wstydu.”

Pembe mimo wieloletniej obecności w Anglii nie może nauczyć się płynnie języka. Jej dzieciom jest zdecydowanie lżej. Najstarszy Iskender nawet ma nadzieje, na wielką karierę sportową, a najmłodszy Yunus zaprzyjaźnia się z lokalną grupą popkultury, która odrzuca materializm i obecny system kapitalizmu.

Autorka sporo uwagi poświęca najmłodszemu synowi Pembe- Yunusowi.
Z początku nie rozumiałam, jaki cel ma szczegółowe opisywanie relacji chłopaka z gromadą "wykolejeńców", by później dodać dwóch do dwóch, i wszystko stało się jasne.

"Honor" jest wielopłaszczyznową powieścią. Jej przekaz jest piękne ujęty w sugestywne słowa. Jest to lektura, którą czyta się dłużej, dawkuje i rozkoszuje się nią powoli.

„Słowa nie mają stałego adresu. Podróżują daleko jak koczownicze plemiona. Podróżują daleko, rozpraszając się po całej ziemi.”
Talent i pasja Elif Shafak sprawia, że "Honor" aż kipi od emocji. Emocje buzują od pierwszej , aż do ostatniej strony. Boli fakt, że honorowe zabójstwa są tak częstym zjawiskiem, a ich motywy są wyniesione z kultury, która jest sprzymierzeńcem mężczyzn, ale i zażartym wrogiem kobiet.

"Honor" jest powieścią życiową, współczesną i realną. Napisana z rozmachem. Skutecznie rozbudza ciekawość czytelnika i choć wiemy od pierwszych stron kto dokonał honorowego zabójstwa, to zakończenie zaskoczy każdego.

Śmierć Pembe może być faktem mydlącym oczy. Niemniej śmierć jest pełna dramatyzmu oraz niezrozumienia dla Europejczyka.

Książka pełna kontrowersji, którą polecam każdemu. Fabuła przerażająca, ale i piękna, nostalgiczna, prawdziwa. Elif Shafak stała się jedną z moich ukochanych pisarek. "Honor" zajmuje specjalne miejsce w mojej biblioteczce, ale i w moim sercu. Nie raz do niej wrócę, by czytając ponownie być szczęśliwą Polką, Europejką.
 
2014-03-23 22:55:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Dzisiejszą recenzje zacznę od przestrogi: NAWET NIE PRÓBUJCIE ZACZYNAĆ CZYTAĆ TEJ KSIĄŻKI!!!
Czemu? O tym dalej.

W domu opieki przebywa mężczyzna, który codziennie odwiedza pewną pensjonariuszkę, chorą na chorobę Alzheimera. Mężczyzna-Noah Calhoun, dzień w dzień czyta kobiecie, która choć tego nie pamięta, jest jego żoną, pamiętnik. Pamiętnik jest spisaną historią ich wielkiej miłości i przeżyć, tych radosnych, ale i tych dramatycznych....

Z "Pamiętnikiem" po raz pierwszy spotkałam się jako ekranizacją i nie ukrywam, że jest to jeden z moich ukochanych filmów. I nie tylko ze względu na obsadę aktorką (która swoją drogą jest wyśmienita), ale głównie z uwagi na wachlarz emocji, jaki mi ten film dostarczył. Od łez, gniewu, żalu po śmiech. Opowieść tak niezwykła, że nie potrafię wytłumaczyć sama przed sobą dlaczego tak długo zwlekałam z przeczytaniem pierwowzoru.

Jeśli ktoś z was nie ma pojęcia o tej książce, ale i bohaterach, to przybliżę wam ich pokrótce.
Noah jest młodym chłopakiem, pochodzącym z rodziny robotniczej. Jest rok 1932, Karolina Południowa i tu Noah spotyka młodziutką Allie Nelson, bogatą dziewczynę, która spędza tu tylko wakacje. Od słowa do słowa młodzi zakochują się w sobie opętańczo i gdy nadchodzi moment rozłąki przyrzekają sobie wieczną miłość, pamięć i listy. Noah dotrzymuje obietnicy i piszę listy do Allie, pełne żaru, namiętności i gorących wyznań. NIestety nie otrzymuje żadnej odpowiedzi.

Rozczarowany, ze złamanym sercem, z pustką postanawia zaciągnąć się do wojska. Po powrocie do domu kupuje i remontuje wspaniałą starą posiadłość, a jego zdjęcia ukazuje się w gazecie. Dostrzega ją Allie i choć minęły lata od ich ostatniego spotkania, działa pod wpływem impulsu i wraca do miasteczka, by choć na chwilę zobaczyć Noah. Allie jest zaręczona i staje przed wyborem między bogactwem, oczekiwaniami rodziców, lojalnością, a miłością, która nie umarła....

Autorem "Pamiętnika" jest ceniony, i uwielbiany przez czytelników Nicholas Sparks. "Pamiętnik" jest moją drugą lekturą autora. Pierwsza, o której przeczytacie już wkrótce wypadła tak sobie w porównaniu z dzisiejszą, recenzowaną pozycją.

Na wstępie ostrzegałam, byście nie zaczynali czytać tej powieści. I jeszcze raz ośmielę się ją powtórzyć.
"Pamiętnik" to książka, która zabiera czas. Kradnie go niepostrzeżenie. Urzeka kombinacją słów, które wzruszają, emanują żarem miłości, nostalgią ,a miejscami smutkiem.

Ja zaczęłam ją czytać nad ranem i nie odłożyłam, póki nie skończyłam. Piękna, niepowtarzalna opowieść. Każda z nas, ale każdy z nas chciałby przeżyć taką historię. Bo cóż jest piękniejszego od uczucia, które nie gaśnie, nie umiera, nie znika pod naporem przeciwności, ale i trwa do samego końca...
 
Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.
Moja biblioteczka
1086 412 1513
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (41)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (6)
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd