Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Lubimyczytać.pl to:
społeczność 435 tys. zakochanych w książkach
ponad 812 tys. recenzji
ponad 236 tys. książek
własna biblioteczka
system rekomendacji
figlarna24
figlarneczytanie.blogspot.com
Kociewianka mieszkająca obecnie na Kujawach.
status: Czytelnik, dodał: 34 książki i 1 cytat, ostatnio widziany 15 godzin temu
Teraz czytam
  • Oszustwo
    Oszustwo
    Autor: John Altman
    Hannah Gray ucieka. Wplątana w aferę ubezpieczeniową musi wyjechać ze Stanów. Rejs po Morzu Śródziemnym pod fałszywym nazwiskiem wydaje się najlepszym wyjściem. Ale znajomość z pewnym amerykańskim mał...
    czytelników: 24 | opinie: 1 | ocena: 5,43 (7 głosów)
  • To
    To
    Autor: Stephen King
    Derry to małe miasto w stanie Main - nawiedzone miasto - w którym pewnego razu grupa dzieci spotkała TO. Większość z nich miała szczęście, uszła z życiem i wyjechała z Derry. Po dwudziestu latach TO z...
    czytelników: 7683 | opinie: 243 | ocena: 7,77 (2929 głosów) | inne wydania: 5
Aktywności
2014-10-15 16:24:25
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2014-10-12 20:50:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Zbliżam się do granicy połowy książek autorstwa Jeremy;ego Clarksona. Napawa mnie to smutkiem. Przyznaję.


Dlaczego? Gdyż są to pozycje, które wchłaniam, połykam, nie daję chwil wytchnienia. Trzymam mocno książkę w dłoniach, tak długo, aż nie nadchodzi ten moment, gdy odkładam przeczytaną, z wielkim żalem.


Jeremy Clarkson w kolejnej swojej pozycji, w skład której jak zwykle wchodzą liczne felietony prezentera prezentuje kolejną dawkę doskonałego dziennikarstwa.

"Moje lata w Top Gear" mogłyby się wydawać odnoszą się do kultowego, jedynego w swoim rodzaju oraz wyjątkowego programu motoryzacyjnego o tym samym tytule. Jednak jednak jest ciut inaczej.

Jeremy Clarkson pracował w gazecie, która właśnie nosiła tytuł Top Gear długo zanim została współprowadzącym program w BBC 2 . O perypetiach w programie też coś będzie, ale zdecydowanie określiłabym to słowem- malutko.

Podobnie, jak w przypadku wcześniejszych polecanych przeze mnie lektury Clarksona ta również jest wyśmienita dla fana, ale i czytelnika , który gustuje w wyrachowanym, sarkastycznym, precyzyjnym poczuciu humoru dziennikarza.

Clarkson ma już "wadę wrodzoną", że musi nabijać, wyśmiewać, wytykać oraz z nieskrywanym brakiem skromności opowiadać o tym co go wkurza, drażni, ale i zachwyca. Jednak on najbardziej lubi wyśmiewać. Taka to jego brytyjska, natura.

Wyśmiewać to on lubi szczególnie brytyjskich polityków, Amerykanów, a raczej ich pseudo dokonania, Francuzów oraz co najfajniejsze Niemców.

Tym razem felietony nie są porozrzucane od tak sobie. Autor posegregował je chronologicznie. W każdym roku tekstów jest kilka. Lecz każdy rok/rozdział poprzedza wstęp, w którym Jeremy podkreśla to, co w jego mniemaniu jest najważniejsze, czyli oczywiście najlepszy samochód wypuszczony na rynek danego roku, ale i również najlepsze, najpopularniejsze utwory muzyczne oraz filmy.

To ten wstęp był dla mnie powrotem do lat ubiegłych, które uciekły mnie nawet nie wiem kiedy. Wielkimi oczyma spoglądam na listę hitów muzycznych oraz filmowych i widok ten był dla mnie surrealistyczny. Zadawałam sobie pytanie: To było tak dawno temu?. A jednak było.
Czyżby autor podświadomie wytykał nawet czytelnikowi jego wiek? Być może. Wcale, by mnie to nie zdziwiło.
W końcu to Jeremy Clarkson!!!

"Moje lata w Top Gear" jak zwykle wyśmienita, aczkolwiek ciut mniej dobra od poprzedniej czytanej przeze mnie innej książki prezentera. Może dlatego, że jest w niej więcej miejsca poświęconej sprawie technicznej. A , że względu na mój stosunkowo młody wiek niewiele mi mówiło, mimo, że motoryzacją się interesuję. Ale są to braki , które zawsze można uzupełnić, by Clarkson nie mógł czytelnika zawstydzić. A wiem , że by chciał.

Ale nie damy się . Prawda? Polecam
 
2014-10-09 13:57:51
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Cykl: Strażnicy historii (tom 3)
Przeglądając nowości książkowe zainteresowała mnie książka "Strażnicy Historii. Chiński ekspres" angielskiego pisarza Damiana Dibbena. Ciekawił mnie opis a wzrok przyciągnęła świetna okładka. Moja intuicja podpowiadała mi, że warto dać tej lekturze szansę i tak też zrobiłam.

Na potwierdzenie mojej ciekawości tą pozycji zamieszczam link do recenzji pierwszej części, ekscytujących przygód głównego bohatera Jake,a i innych Strażników Historii. Pierwsza cześć nosi tytuł: "Strażnicy historii. Nadciąga burza" .

"Strażnicy Historii. Chiński ekspres" jest nie kolejną, ale aż trzecią częścią cyklu.
Niestety nie miałam możliwości zapoznać się ze środkowym tomem. Ale postanowiłam, że ją kupię i będę mogła uzupełnić swoja wiedzę, o tym, co się wydarzyło od momentu, gdy Jake poszukiwał rodziców i próbował pokonać śmiertelnie groźnego Zeldta, aż do momentu, w którym Strażnicy Historii znaleźli się obecnie.

A znaleźli się w dosyć zagadkowym i kłopotliwym położeniu. Cała akcja rozpoczyna się podczas zaślubin Róży i Jupitusa. Juz młodzi mają sobie złożyć przysięgę wiecznej miłości, gdy pannę młodą napada lwica , pupilka Oceany. Niestety zwierzę musiało zostać zabite, gdyż próbowała zabić nie tylko pannę młodą. Nawet Charlie, który jest zwolennikiem humanitarnych metod został poważnie pokiereszowany podczas starcia ze zwierzyną. Ślub w konsekwencji nie dochodzi do skutku, a młodzi boczą się na siebie. Wspomnę oczywiście, ze Oceanie nie jest wcale przykro z tegoż powodu...

Podczas, gdy Strażnicy Historii dochodzą do równowagi, bo nieudanym ślubie, na morzu potworna bestia, ogromnymi mackami rozrywa na strzępy i topi kolejny statek. Kim jest bestia i czy działa na czyjeś polecenie?
Kim jest były Strażnik Xi Xiang? Tajne Służby Straży Historii wyruszają, by znaleźć odpowiedzi na powyższe pytania. Przyjdzie im się zmierzyć ze złoczyńcą. Odwiedzą XVII-wieczny Londyn oraz egzotyczny Kanton. Będą zmuszeni odszukać klejnot, Lazuli Serpent, który wg legendy posiada moc zapanowania nas oceanami....

" Strażnicy Historii. Chiński ekspres" to interesująca książka. Przepełniona momentami intensywnej akcji. Fabuła zachwyca swoim rozpędzającym się w raz z każdą stroną prędkością.
Jake dorasta. Dostrzega, jak ważne jest, by w momentach trudnych kierować się nie tylko odwagą, animuszem, ale również zdrowym rozsądkiem.

Autor urzekł mnie "męskim" podejściem do książki przygodowo-fantastycznej. Książka dla młodego czytelnika, ale i starszego. Nie ma tu mdłej opowiastki. Za to jest pościg, ucieczka, walka, spora dawka emocji, ale i nadziei.
Nadzieje odnajdziecie chociażby w tym, że brat Jake,a uznany za zmarłego ponoć żyje. A bohater postawił sobie na cel go odnaleźć, choć by w najciemniejszym, odległym zakątku dawnej epoki.

Napięcie akcji jest dobrze stopniowane, a akcja prowadzona sprawnie. Język jest bardzo sugestywny. Przygody bohaterów są przedstawione barwnie oraz realistycznie.
Damian Dibben postawił na ciekawy zabieg. Opisuje wydarzenie chętniej aniżeli odczucia bohaterów.

Egzotyczność to kolejny walor tej pozycji. NIe ma to jak zanurzyć się w krainę Dalekiego Wschodu. A tam już czeka wróg. Wróg okrutny, bezwzględny i jeszcze gorszy od rodu Zeldta.

Czytelniku także miej się na baczności! Czy masz odwagę wraz z bohaterami stawić czoło niebezpieczeństwu?
 
2014-10-04 18:33:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Cykl: Zakon Ciemności (tom 3)
Złoto głupców" jest już trzecią częścią, która wchodzi w skład serii Zakon Ciemności.

I tym razem, autorka Philippa Gregory nie skąpi czytelnikowi moc wrażeń i przygód głównych bohaterów.
A są nimi:: Luka, Freize, Izolda, Iszrak, Poitr


Tym razem młodzi podróżnicy przybywają do XV-sto wiecznej Wenecji. W mieście odbywa się huczny, przesycony kosztownościami, przepychem oraz arystokratycznym szykiem karnawał.

Młodzi znajdują się pod ogromnym wrażeniem karnawału . Kierowani listami od nieznanego nadawcy próbują odkryć kto stoi za produkcja fałszywym monet, a później wprowadzaniu ich na rynek.

Lecz zagadka nie jest jedyną dominantą powieści. Drugą jest oczywiście miłość. I to tego miłosny trójkąt. Luka , Izolda oraz Iszrak wplątani w uczuciowe zaułki poznają dwóch alchemików, którzy są w posiadaniu ponoć kamienia filozoficznego.

Młodzi ulegną magii weneckiego karnawału i popadną nieraz w tarapaty...

Philippa Gregory jest stworzona do pisania powieści z tłem historycznym. Pisarka z lekkością wplata sugestywne opisy XV-wiecznej Wenecji.
Opisy bogactwa, balów, wytworności oraz ówczesnego społeczeństwa są zaskakująco realistyczne. Najbardziej urzekł mnie realizm sytuacji społecznej kobiet, których los był wówczas bardzo nieciekawym zjawiskiem. Dyskryminowane traktowane przedmiotowo sprawiają, ze robi się ich żal.

Wspomniałam o aspekcie miłosnym. Myślę, ze nikogo nie powinien dziwić ten fakt. Młodzi czytelnicy bardzo cenią wątki romantyczne.
Tutaj jest on dosyć wyeksponowany i opisany z większym naciskiem niż w dwóch poprzednich częściach.

Philippa Gregory niczego w sferze historycznej nie koloryzuje. wszelkie zawarte wątki oraz opisy opiera na swojej zawodowej ścieżce historyka.

Czytelnik zatapiając się w "Złoto głupców" odniesie wrażenie, że wiele wątków rozpoczętych w dwóch, poprzednich częściach zostają zamknięte, ale nie martwcie się . Pisarka zafundowała czytelnikom nowe zagadki, które z czasem przed nami odkryje.

Dlatego polecam wam, bo tajemnica zagadka, a akcja tak naprawdę nabiera tempa.
 
2014-09-29 16:51:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
 
2014-09-28 16:34:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Mówić o miłości jest stosunkowo łatwo. Pisać, ubierać w słowa emocje, uczucia czy porywy serca jest już znacznie trudniej.

Tak się składa, że domeną kobiet jest tworzenie powieści, w których uczucie miłości gra pierwsze skrzypce.
Pisarki często są posądzane o zbytnia infantylność, kreacje zbyt mdłych bohaterów, a tym samym płaczliwych historii.


Owszem takowe książki, którym fabuła mrozi krew żyłach czytelnika (i bynajmniej nie są to emocje oczekiwane) stale pojawiają się na rynku czytelniczym.
Dlatego jeśli o literaturę stricte kobiecą lubię sięgać po autorów sprawdzonych.

Cecelia Ahern do nich jak najbardziej należy. Lubie jej książki za to, że tematycznie są różnorodne. Owszem podszyte zawsze miłością, lecz zawsze innej, pełnej nadziei, wiary w coś dobrego, co tylko czyha, by nas odnaleźć i zagościć już na stałe w naszym życiu.

W przypadku "Zakochać się" miłość przebija się na pierwszy plan, forsując resztki życia, które zostawiają za sobą głowni bohaterowie.

Christine Rose pracownica znudzona swoją pracą (socjalną), znudzona mężem (postanawia go zostawić), zaczytana w poradnikach wszelkiej maści. Pewnego wieczora na moście spostrzega mężczyznę, który próbuje popełnić samobójstwo. Impuls każe jej porozmawiać z potencjalnym samobójca i przekonać go, że warto żyć. Mężczyzna nie bez oporu opuszcza podest mostu i zgadza się na układ, który musi przyjąć Christine.

Adam Basil, nie skacze jednak uprzedza bohaterkę, że jeśli ta do jego 35-tych urodzin ( a zegar tyka) nie przekona go, że warto żyć ten i tak popełni samobójstwo.
Christine posiłkując się oczywiście i swoimi doświadczeniami, poradami książkowymi próbuje rozgryźć Adama. Ten opowiada jej o swoim chorym ojcu, o powinności, która na nim ciąży, o narzeczonej, której chciał się oświadczyć a ta zdradziła go z jego najlepszym przyjacielem.

Sprawa nie jest prosta. Tym bardziej, że kobieta też nie należy do tych "poukładanych". Zostawiony mąż nęka ją telefonami, obnażając swoją złość i żal do Christine. Ale to nie wszystko rozżalony małżonek próbuje zniszczyć jej wszelkie przyjaźnie i punkty zrozumienia.
Wszystko wskazuje, że Adam i Christine mają ze sobą więcej wspólnego niż się tej dwójce wydaje....

"Zakochać się" jest powieścią, która czyta się płynnie i błyskawicznie. Oboje bohaterów nie da się nie lubić. Choć Adama można bardziej zrozumieć. On załamał się pod ciężarem zdrady ukochanej kobiety. A Christine? Co właściwie ją tak nudzi? Może za dużo naczytała się sprzecznych ze sobą poradników?

MOże i więź, która połączy bohaterów jest do przewidzenia. Jednak nie zapominajmy, że to książka o miłości. Nadzieja jest także ważna. Nadzieja, że żadna z sytuacji życiowych nie jest decydująca. Zawsze życie toczy się dalej. Może nas los zaskoczyć i niejednokrotnie pozytywnie.
Pisarka potrafi tę nadzieje wykrzesać ze swoich pomysłów na powieść. Potrafi wtłoczyć ją w czytelnika, który napawa się nią podczas czytania.

Tak więc i ja mam ogromną nadzieję, że ta książka wam się spodoba. Czego wam szczerze życzę.
 
2014-09-22 18:50:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Z największą przyjemnością oświadczam- wracam do klasyki. Uwielbiam ten moment, kiedy zmęczona banalnymi lekturami, drastycznymi, kryminalnymi opisami, poradnikami, które maja mnie wzbogacić sięgam po coś romantycznego, przenoszącego mnie w inną rzeczywistość.


Cieszy mnie fakt, że wydawnictwo Egmont wznawia wydania klasyki, ponieważ Lucy Maud Montgomery się do niej zalicza.
Życzyłabym sobie, by Seria Romantyczna rosła w siłę i przypominała czytelnikom o cudownych lekturach, które zasługują na wieczną pamieć i uwagę.

Ale skoro wspomniałam z takim sentymentem, o lekturze pt. "Dziewczę z sadu", to czuję się zobowiązana drogi czytelniku podzielić się z tobą zarysem fabuły.

Autorka Lucy Maud Montgomery przenosi nas Wyspę Księcia Edwarda. To tu, na prośbę swojego schorowanego przyjaciela posadę nauczyciela obejmuje Eric Marshall. Eric to młody człowiek, prostolinijny, na wskroś uczciwy, pełen życia, ale i świadomy swojej powinności.
Ma on objąć władze w firmie ojca. Ojciec Erica także jest mężczyzną o wielkim sercu. Jako wdowiec wychowywał syna samotnie, w kulcie niezwyklej kobiety, jaką była matka bohatera.

Eric nie doznał dotychczas uczucia miłości i w tej kwestii daje sobie czas. Czeka. Na co? Oczywiście na uderzenie strzały Amora. Tak mocno, że zabraknie mu tchu oraz, że poczuje, że ta oto kobieta jest mu przeznaczona. Czy tą kobietą będzie niema, nieśmiała, wychowana w domu o dziwnych obyczajach Kilmeny?
Dziewczyna na swych barkach nosi grzech matki, który wpłynął i określił przeszłość, teraźniejszość, ale i przyszłość dziewczyny. Czy los, który skrzyżował drogi bohaterów będzie dla nich łaskawy? Czy podzieli ich ułomność dziewczyny? A może krewni bohaterki sprzeciwią się tej znajomości? A może konwenanse i różnica grupy społecznej oddziałuje na wybór młodych?

"Dziewczę z sadu" to książka godna pióra Lucy Maud Montgomery. Powieść o miłości, przyjaźni, ideałach okraszonych dobrym staroangielskim wychowaniem. To książka o przekroju angielskiej społeczności Wyspy Księcia Edwarda. To powieść pełna humoru, spraw poważnych , zazdrości, tajemnic, ale i nostalgii i poniekąd smutku.

Kilmeny dziewczę, nie mająca pojęcia o świecie, samotniczka, utalentowana, piękna, choć przekonana o swojej brzydocie jest bohaterką, której można zarzucić infantylność. Nic bardziej mylnego. Dla mnie to postać trochę tragiczna, którą własna matka zamknęła w ramach bezsilności.
Dopowiadam sobie, że wraz z wiekiem bohaterka okazałaby się cudowną , pełną dobroci opiekunką ogniska domowego.

Natomiast Eric w moich wyobrażeniach jawi się jako wysoki, szczupły młody mężczyzna w garniturze, al'a surdut, z większymi klapami, białek koszuli.
Autorka tak prowadzi narracje, że czytelnik wbrew swojej woli pobudza wyobraźnie. Czytając "Dziewczę z sadu" czułam się jak podglądacz. Stawałam za drzewem i bez wstydu przysłuchiwałam się grze Kilmeny. "Podglądałam" Erica i Kilmeny , widząc jak rodzi się między nimi więź. Więź nieokreślona jeszcze, bez definicji, ale jakże silna i znacząca.

Polubiłam tę parę, ale szczególnie polubiłam gadatliwego pana ROberta Williamsona, z którym łączy mnie miłość do kotów. Więc jeśli chcecie dowiedzieć się nie tylko o losach pary głównych bohaterów, ale i jednego z mieszkańców wsi, to polecam serdecznie.
 
2014-09-22 09:57:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
"Dom wzajemnej rozkoszy"- tytuł sugerujący gatunek bardzo popularny, czyli kolokwialnie mówiąc, erotyk.
Do tego erotyk w wydaniu polskim. Hanna Samson wzięła na swoje barki niełatwy ciężar. Cóż można nowego wymyślić w tej tematyce?

Autorka odchodząc od prostego schematu-on i ona postawiła na świat mediów. Fabułę oparła na fundamencie narastającej popularności programów typu reality show.
I tak reality show się zaczyna toczyć. Mieszkańcy jednego domu opowiadają o swoim doświadczeniach seksualnych. Jeden próbuje drugiego zawstydzić, pokonać w tej erotycznej grze.
MacCipka i MacPenis próbuje dominować . Jednak show zamienia się w kryminalną zagadkę, gdy ginie pierwsza z uczestniczek. Sprawę przejmuje Inspektor Malicki....

"Dom wzajemnej rozkoszy" jest dosyć banalną lekturą. Świadoma jestem, że Hanna Samson jako psycholożka starała się nakreślić absurdalność tworzenia takich pseudo zabawnych programów telewizyjnych. Myślę, że autorka miała w zamyślę pokazanie, że za ta całą otoczką show, sztucznych uśmiechów i wymuszonej naturalności kryją się ludzkie uczucia, tęsknoty oraz pragnienia.

Niestety książka jest mało realistyczna. Wierzcie mi długo ją czytałam. Brałam do ręki, czytałam, odkładałam. Ponownie brałam, czytałam , by znowu ją odłożyć na półkę i chwilkę od niej odpocząć.
NIe wiem, z której strony "ugryźć" tę pozycję. Jej przesłanie przytłoczone przez płaską historie do mnie nie przemawia. Nie rodzi we mnie żadnych skojarzeń czy jakichkolwiek emocji.

Jest mi przykro, gdyż nawet najbardziej oczywisty erotyk podobał mnie się bardziej niż "Dom wzajemnej rozkoszy" . Jest mnie tym bardziej przykro, gdyż nigdy się jeszcze nie zawiodłam na lekturze wydanej przez Czarną Owcę.

Nie do końca jestem w stanie wykrzesać z siebie, co tak naprawdę stanowi największą wadą tek książki. Czy są to mało wyraziści bohaterowie? Czy to nieudana próba połączenie świata mediów, seksu i zagadki kryminalnej?

Czego jest za mało? A czego za dużo? Do końca nie wiem. Wiem, że liczyłam na dużo. NIe otrzymałam prawie nic. Szkoda
 
2014-09-22 08:53:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
 
2014-09-22 08:49:06
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Frank Clevenger, Thriller". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Zapewne milion razy słyszeliście od mamy czy kogoś innego 'Kochanie proszę nie rozmawiaj z nieznajomymi".
Przestrogi nie są wymawiane od tak sobie. Nigdy nie wiadomo kto stanie na naszej drodze. Nie zawsze może być to nieznajomy, z sercem na dłoni. Czasami bywa, że z pozoru przyjazny człowiek może okazać się bestią.
Uważajcie bo psychopatów jest na świecie naprawdę bardzo dużo.

Keith Ablow, autor recenzowanej przeze mnie dziś książki, amerykański pisarz, a jednocześnie doktor medycyny udowadnia, że nawet osoba , która poświęca swój czas na pomoc innym może borykać się z dramatem, który zaburzył jego rozwój oraz poczucie stabilności emocjonalnej, stając się zagrożeniem.

"Psychopata", bo tak nosi tytuł thrillera psychologicznego, który miałam okazję podczytywać przez ostatnie wieczory opowiada nam historię dwóch lekarzy psychiatrów.

Obaj są wybitnymi lekarzami, ludźmi, którzy zrobią wszystko, by pomóc pacjentowi najbardziej skrzywdzonemu, obłąkanemu czy zagubionemu.
Każdego z nich wyróżnia wielka wiedza oraz wieloletnie doświadczenie, ale również tajemnice, uzależnienia i bolesna sytuacja rodzinna. Jednakże jeden z nich jest bestią. Mordercą, który z cierpienia ofiary czerpie satysfakcje, ale i coś leczniczego na swoje braki w poczuciu bezpieczeństwa.

Doktor Jonah Wrens, bo o nim mowa. to samotnik, psychiatra. Jako dziecko maltretowany, w jego poczuciu i zapamiętanej świadomości przez ojca sadystę. NIe jest w stanie nigdzie w kraju zagrzać miejsca. Podróżuje po kraju, od pracy do pracy i zabija spotykanym w nocy, na autostradach ludzi. Swoje ofiary wybiera bardzo świadomie. W każdej z nich doszukuje się skazy, którą swoim współczuciem próbuje naprawić. Jednakże gdy zachodzi niewyjaśnione spięcie między Jonahem a potencjalną ofiarą, to ten pierwszy z pełną premedytacją podcina nieznajomemu gardło.
Wiek, płeć ofiary nie gra roli. Jonah czuje nagły przypływający impuls, jakby w jego głowie otwierała się zapadka a wewnętrzny głos kazał mu zabić.


Jonah podejmuję nową pracę, w kolejnym szpitalu dla ofiar przemocy. Tu próbuje pomóc bitemu przez matkę Samowi. Lekarz świadomy swojej drugiej, mroczniejszej natury zwraca się o pomoc do innego, światowej sławy w psychiatrii, do doktora Franka Clevengera.

Wybór Franka jest przemyślaną decyzją ze strony Autostradowego Zabójcy ( Jonah , ale i prasa tak go nazywa). Franka wyróżnia podobna przeszłość co Jonaha.


Jak łatwo się domyślić, Jonah nie zwraca się bezpośrednio do gabinetu Franka Clevengera. Po pierwsze nie chcę, by ktokolwiek poznał jego personalia, a po drugie nie zamierza oddać się w ręce sprawiedliwości. Jonah wysyła do "New York Timesa" swój list z prośbą, by Frank mu pomógł - korespondencyjnie, poprzez gazetę. Do Franka Clevengera zgłasza się również FBI, aby ten pomógł im stworzyć psychologiczny obraz mordercy.

Czy Clevenger pójdzie na taki układ? Czy wda się z Autostradowym Zabójcą w emocjonalna grę? Ale przede wszystkim ile musi zginąć jeszcze niewinnych osób, zanim psychopata zostanie ujęty? A może policja nie zdąży go ująć? Trzeba się śpieszyć, bo Jonah traci świadomość i zaczyna zabijać na oślep, w amoku, nie pamiętając przebiegu morderstwa w dniu następnym.


"Psychopata jest świetna książką. Aż się ją chłonie. Dostarczyła mi tylu wrażeń, tylu emocji, momentów strachu (szczególnie końcowe strony).

Keith Ablow jako lekarz medycyna użył swojej profesji do wykreowania bohaterów z największa starannością.
Pisarz podał czytelnikowi na tacy personalia mordercy. W tym przypadku nie trzeba się głowić, składać wątków jedną, spójna całość.
Nie o to autorowi chodziło. Chodziło o to, by czytelnik wsiąkł do wnętrza duszy obu bohaterów. By spróbować zrozumieć, ale nie rozgrzeszyć Autostradowego Zabójcę. Czytelnik porusza się pośród zawiłych meandrów psychiki i Jonaha i Franka.


Obaj żyją z ciężarem. Życie dla obu nie było łaskawe. Jednak każdy z nich wybrał inne rozwiązanie problemu.

Frank już nie jest sam. Wychowuje adoptowanego syna Billy'ego, który dodatkowo wprowadza chaos w spokojne, samotnicze życie i prace Franka.
Teraz Frank korespondując z Jonahem obnaża siebie, wyjawia bolesne aspekty swojej przeszłości. Taki wylew uczuć, może zniszczyć jego życie. Natomiast Jonah wierzy, że listy go wyleczą, poskromią bestię siedząca w jego głowie i każąca mu zabijać.


Powiem wam, że to Jonah najbardziej skupił moja uwagę. Jednostka tak nieprzeciętna, a jednocześnie taka samotna,. Postać tragiczna. Opisana perfekcyjnie. Charakterystyka tak dogłębna, szczegółowa robi jak najbardziej pozytywne wrażenia czytelnika.

Lektura ujęła mnie , że jest to powieść a nie wywody medyczne. Nie znajdziecie tu opisów chorób, czy skomplikowanych analiz. Poznacie dwie jednostki, dwóch lekarzy i strach, który toczy się przez każdą stronę tej pozycji.
Czytało mnie się fantastycznie. Polecam autora. Czy inne jego pozycje są równie dobre nie wiem. Ale już wkrótce się o tym przekonam.
 
2014-09-17 16:48:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Świat jest pełen tajemnic. Pytania rodzą się na każdym kroku. Odpowiedzi nie są wcale take łatwe w znalezieniu. Niektóre rzeczy są oczywistą oczywistością, a inne wymagają długoletnich badań oraz obserwacji.
Najwięcej pytań zadają chyba dzieci. To one są chłonne wiedzy. Chcą wiedzieć wszystko. Tu i teraz. A kogo najczęściej pytają? Otóż dorosłych.
Stale słyszę , jak z każdej strony, w każdej niemal sytuacji "atakują" mnie moje pociechy i pytają "Mamo a czemu...?; "Mamo a dlaczego...?". I tak w koło Macieju.

I choć, i ja próbuje zawsze i chętnie poszerzać swoją wiedzę, to nie jestem w stanie wszystkiego niestety ogarnąć. Nic innego mnie nie pozostaje, jak posiłkować się publikacjami popularnonaukowymi.

Publikacji popularnonaukowych jest sporo, lecz nieliczne nadają się dla czytającego już dziecka. Chciałabym, by i moja córka mogła podczytywać i sama rozwijać swój intelekt. Myślę, że znalazłam taką wszechstronną książkę, ale i taką, która zachwyci starszego, jak i młodego czytelnika. Mianowicie taką lekturą jest publikacja, która została wydana nakładem Wydawnictwa Czarna Owca, a nosząca tytuł "Czy krowy mogą schodzić po schodach?".

Tytuł może i rzecze o krowach, lecz nie jest to książka przyrodnicza. Książka podzielona jest na takie działy jak: tajemnice wszechświata, zwierzęta, natura, ciało człowieka, zmysły, w kuchni i domu i matematyka.
Moją rodzinę najbardziej wciągnęły pytania i odpowiedzi z działu- zwierzęta. Ciekawiło nas dlaczego pingwiny chodzą tak prosto, jakby zamiast nóg miały dwa trzonki. Teraz już wiemy, ze pingwin zgina nogi, ma stawy kolanowe, ale jak to się dzieje , że tego nie widać? Poczytajcie.

Wszystkie działy łączy jedno Mianowicie, wielkie poczuciem humoru. Pytania bywają tak zwyczajne, ze aż absurdalne. Bo czyż wiemy na jaką odległość widzą mrówki? Albo dlaczego bąki tak brzydko pachną? Bądź, czy to prawda, ze przy zimnej pogodzie oddajemy więcej moczu?

Jak sami widzicie nie jest to zwyczajna książka popularnonaukowa. Jest to pozycja dla ciekawych świata ludzi. Dla ludzi podchodzących z dystansem do otaczającej ich rzeczywistości, którzy w zwyczajności dnia dostrzegają ciekawostki warte uwagi

Najważniejsze, że grupka naukowców, z całego świata zgromadzili informacje w sposób bardzo przystępny, zabawny, frapujący i tak napisali tekst, że każdy znajdzie coś dla siebie, a nie raz się uśmieje do łez.

Chcesz wiedzieć dlaczego tubki nigdy nie są do końca napełnione i czy to oszustwo ze strony producenta, kto wynalazł zero, czy ptaki kichają, czym żywił się mól ubraniowy zanim człowiek wymyślił ubrania? To koniecznie przeczytaj "Czy krowy mogą schodzić po schodach, albo podsuń książkę młodszemu czytelnikowi Niech uczy się od najmłodszych lat. Lekkość, przystępność sprawi, ze nauka stanie się przyjemnością, a nie tylko przykrym obowiązkiem.

Polecam gorąco.
 
2014-09-11 19:20:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
 
2014-09-11 19:15:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Hanny Cygler nie znałam. Nie czytałam żadnej jej powieści, a wiem, że lista jest dosyć spora. Wiem również, że pisarka wśród czytelników ma pokaźne grono sympatyków. A jak jest w moim przypadku?
Okładka "Greckiej mozaiki" jest cudna. Bardzo klimatyczny nastój sprawił, że z największą przyjemnością sięgnęłam po tę powieść.


Jak można się zasugerować okładką, akcja powieści powinna się dziać w miejscu, gdzie przeważają piękne góry oraz czyste, błękitne morze.
I tak się poniekąd dzieje. Książka rozpoczyna się w momencie, gdy Jannis Kassalis, przedsiębiorca, ale i mieszkaniec greckiej wyspy Korfu przemierza przystań i zastanawia się nad istotą swojego życia.
Jannis jest chorym na serce mężczyzną. Jest wdowcem, ma troje dzieci, którzy mieszkają za granicą i z stamtąd zarządzają rodzinną firmą.
Nagle Grek dostrzega zarys pięknej blondynki i niespodziewanie wracają wspomnienia z lat młodzieńczych.
Jannis także otrzymuje list od tajemniczej kobiety, którą okazuje się Nina. NIna to młoda Polka, pracująca w hotelarstwie, w Grecji. Od swojej ciotki dowiedziała się, ze jest córką niejakiego Jannisa Kasalisa. Teraz chcę tę nowinę skonfrontować ze stanem faktycznym.....

"Grecka mozaika" jest powieścią wielowątkową. Ze względu na swoją konstrukcje- liczne retrospekcje czytelnik cofa się wraz z Jannisem do lat jego dzieciństwa, do Polski, gdzie jego rodzice po zakoczeniu wojny domowej w Grecji szukają swojego miejsca na Ziemi.
A dzieciństwo Jannisa było dalekie od rodzinnej idylli. Ojciec Jannisa, Jorgos to bardzo krytyczny, zimy człowiek. Matkę bohatera traktuje bardzo instrumentalnie, a starszego brata Nastka z pogardą i nieukrywaną wrogością. Pewnej zimy matka Janissa odkrywa bolesną dla niej prawdę. Kobieta była wówczas w ciązy, lecz wstrząs ją zabija. Od tej chwili, życie Jannisa i Kostka zmienia się bezpowrotnie....

O Ninie wiemy tylko tyle, że jest ona zakochana w pewnym Greku, ale zanim dadzą sobie szanse to kobieta pragnie spotkać się z Jannisem i dowiedzieć się, jak to się stało, ze ona , córka niejakiej Zuzy może być jego dzieckiem?
Mężczyzna zaczyna spotykać się z dziewczyną i cofa się do lat ubiegłych oraz takich miejsc jak: Grecję i Bieszczady, Kraków, Gdańsk, Londyn i Nowy Jork.

Powiem szczerze, że liczyłam na więcej. Myślałam, ze otrzymam naprawdę ogrom tajemnic, zawirowań pełnym dreszczyku, wzruszeń oraz przemyśleń.
Niestety powieści w większości przypadków wątki były przedstawione w sposób zbyt naiwny i infantylny. Rozumiem losy Jannisa mogły być "pokręcone" ze względu na zmieniająca się, w szybkim tempie powojenną Polskę, a potem jego podróże, praca miały istotny wpływ na kształtowanie się na charakter bohatera. Lecz ciągłe bieganie za spódniczkami czy operowanie wulgaryzmami nie kompletowały mnie się w spójna całość

A, i tajemnica rodziny była mało zaskakująca, jakaś taka niepotrzebnie wydumana. Zabrakło mi wyczuwalnej więzi między Niną, a Jannisem. Ta relacja była jak dla mnie ciut naciągana.
Nina przedstawiona jaka niezachwycająca dziewczyna, niepasująca do swojej roli. Szkoda, że pisarka nie poświęciła bohaterce ciut więcej uwagi.

"Grecka mozaika" nie należy od tych powieści, która wbija w fotel. Czyta się ją dobrze, ale nie na tyle by można by o niej napisać -niezapomniana.
Jedyną postacią, która się zapamięta jest ciotka Jannisa. Greczynka o typowych cechach obywatelki Grecji. Ją warto poznać.
 
2014-09-11 18:26:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Zjawisko rewolucji na stałe wpisało się w historię, niemal każdego kraju na Ziemi. W ostatnich latach rewolucja goni rewolucje. O zmianach ustrojowych w krajach arabskich wiemy bardzo wiele. Zmiany te rozgrywają się na naszych oczach.
A co jeśli rewolucja odbyła się w latach, gdy nie było nas jeszcze na świecie, albo w kraju, który od lat izoluje się od reszty świata?

W takim wypadku pozostaje nam tylko wiedza historyczna, pamiętniki, zwierzenia osób związanych z danym wydarzeniem historycznym.
Rewolucja nie wybucha od tak sobie. Potrzebny jest impuls, iskra, ideologia, ale przede wszystkim lider, który pociągnie za sobą tłumy.

Osobą wybitną, jednostką , rewolucjonistą niewątpliwie był Che Guevary, a precyzyjniej Ernesto Rafael Guevara de la Serna- pisarz argentyński, rewolucjonista, dowódca lewicowych oddziałów partyzanckich w Kongu, Kubie, Boliwii, jedna z głównych postaci rewolucji kubańskiej, ale i mąż autorki recenzowanej przeze mnie dziś pozycji, Aleidy March.

"Mój Che. Bardzo intymnie" to wspomnienia, garść opowieści Aleidy March. Ona, prosta dziewczyna zakochana , uwiedziona przez Che Guevare. Związek, który łączył autorkę oraz Che Guevare był bardzo burzliwy, pełen namiętności ,ale i kontrowersji.
Wdowa po rewolucjoniście ubiera w słowa wspomnienia o swoim mężu. Snuje opowieść przez pryzmat wielkiej miłości, która mimo wieloletniego wdowieństwa wciąż się w niej tli.
Błędem byłoby myśleć, ze jest to tylko i wyłącznie miłosna historia. Nie, nie. Ta pozycja to także kawałek historii oraz wyrys z rewolucyjnej działalności Che Guevary.
Jest to wprawdzie biografia bardzo jednostronna, gdyż inaczej nie może być, skoro bohatera rewolucji nakreśla najbliższa mu osoba.

Jeśli czytelnik poszukuje typowo biograficznego spojrzenia, to niech sięgnie po pozycje autorstwa jakiegoś bezstronnego historyka.
Natomiast jeśli szukasz uczuciowego, stronniczego, bezpośredniego, pełnego pasji, zakulisowego spotkania z kimś, kto zdradzi, podzieli się z czytelnikiem czymś co tylko ona jedyna wie, to zapraszam serdecznie do lektury.
Uważam, że na kreacje postaci historycznej składa się zawsze wiele wątków, członów oraz tez czy dogmatów.
 
2014-09-09 21:32:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Geniusze bywają egocentrykami. Niepokorni, przekonani o swojej racji, o swoim darze i talencie. Geniusze żyją często w chwale, lecz umierają samotnie, w nagłych i tragicznych okolicznościach.
Nie inaczej było w przypadku kierowcy rajdowego WRC - COlina McRae'a.

Colin McRae, człowiek obdarzony nietypowym wyczuciem chwili. Kierowca rajdowy, który swoja brawują , odwagą oczarował cały świat motoryzacyjny. Legenda, wzorzec, ale i postać tragiczna.
W 2007 roku tragicznie zginął,w raz ze swoim 5 -letnim wówczas synkiem, Johnnym w katastrofie lotniczej. Pilotem był sam Colin McRae.

Okoliczności tego dramatycznego w skutkach wydarzenie nie dowiemy się nigdy, do końca. Zginęła ikona wyścigów. Wyścigów, choć mniej znanych i mniej docenionych niż wyścigi Formuły 1, to nie mniej niebezpieczne oraz wymagające talentu, doświadczenia, ale przede wielu umiejętności.

Colin McRae jeszcze za życia opowiedział o swojej rajdowej części życia. To rajdy samochodowe były dominantą jego złożonej osobowości.
A charakter Colin McRae miał dosyć burzliwy. NIe kierował się konwenansami. Balansował na granicy życia i śmierci. Żył chwilą. Los dawał mu przesłanki, by jeździł ostrożniej, bardziej zachowawczo. Lecz nie. Rajdowiec był indywidualistą.

Werwa płynęła w jego krwi. Tez taka jest jego autobiografia. Dynamiczna opowieść rajdowca idealnie odzwierciedla jego naturę. Czytelnik rozumie, ale i podziwia tę pasję, miłość i pełne zaangażowanie w życiu na maksymalnych obrotach.

Colin McRae to postać wybitna. Nie dziwi więc, że uhonorowano go nazwaniem jego imieniem gry komputerowej. Gra ta towarzyszy mojej rodzinie od zawsze. Na polskich drogach jeżdżę statecznie, a w wirtualnym świecie mogę stać się rajdowcem, przycisnąć gaz do dechy i poczuć się jak sam tytułowy bohater.

Autobiografia Colina McRae'a jest pozycja obowiązkową dla każdego fana motoryzacji. Pięknie wydanie, zdjęcia, w postaci wkładek były w gestii wydawnictwa. Wydawnictwo SQN jak zawsze stanęło na wysokości zadania.
Polecam serdecznie, gdyż jak zawsze czytało mnie się z największą przyjemnością.
 
Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.
Moja biblioteczka
864 470 2150
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (40)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (6)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd