Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Lubimyczytać.pl to:
społeczność 456 tys. zakochanych w książkach
ponad 847 tys. recenzji
ponad 241 tys. książek
własna biblioteczka
system rekomendacji
figlarna24
figlarneczytanie.blogspot.com
Kociewianka mieszkająca obecnie na Kujawach.
status: Czytelnik, dodał: 34 książki i 1 cytat, ostatnio widziany 7 godzin temu
Teraz czytam
  • Zaginiona dziewczyna
    Zaginiona dziewczyna
    Autor: Gillian Flynn
    Jest upalny letni poranek, a Nick i Amy Dunne obchodzą właśnie piątą rocznicę ślubu. Jednak nim zdążą ją uczcić, mądra i piękna Amy znika z ich wielkiego domu nad rzeką Missisipi. Podejrzenia padają n...
    czytelników: 3363 | opinie: 185 | ocena: 7,53 (964 głosy) | inne wydania: 4

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2014-12-21 20:02:06
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014

Każdy z nas, małych i tych zupełnie dużych ma lub miał ukochaną zabawkę. Takie coś mięciutkie, pachnące. Zabawkę , pluszaka, figurkę czy inny dziecięcy gadżet, który towarzyszył nam wszędzie i zawsze. Takiego pluszaka ma i Kaju- bohater komiksu, autorstwa dwójki Polaków.Komiks powstał na bazie pomysłu Jakuba Syty oraz ilustarcji, które wykonał Przemysław "Surpiko" Surmy. Panowie stworzy... Każdy z nas, małych i tych zupełnie dużych ma lub miał ukochaną zabawkę. Takie coś mięciutkie, pachnące. Zabawkę , pluszaka, figurkę czy inny dziecięcy gadżet, który towarzyszył nam wszędzie i zawsze. Takiego pluszaka ma i Kaju- bohater komiksu, autorstwa dwójki Polaków.Komiks powstał na bazie pomysłu Jakuba Syty oraz ilustarcji, które wykonał Przemysław "Surpiko" Surmy. Panowie stworzyli komiks, w którym pierwsze skrzypce gra wspomniany już chłopiec Kaju oraz jego najwierniejszy przyjaciel Kubatu. Kubatu to nie postać rzeczywista. To marzenie każdego dziecka. To urealniona przytulanka, a właściwie papuga. Kaju, jak każde dziecko powoli dorasta i zmienia swoje dziecięce zwyczaje. Kaju dochodzi do wniosku, że już jest na tyle duży, by Kubato odstawić na drugie tory. W ten czas papuga odżywa. Zaczyna czuć i przemawiać. Poczucie odtrącenia przez dziecko jest tak duże, że postanawia opuścić dom Kaju i podążyć swoją ścieżką, czyli wrócić do swojego "stwórcy", by ten wykasował mu pamięć i oddał go innemu, potrzebującemu dziecku. Kaju jednak nie zgadza się na taki krok przyjaciela i postanawia udać się z nim do "stwórcy, czarnoksiężnika", by ten nie zabierał mu przyjaciela. Na drodze tej dwójce stanie wiele przeciwności, ale czy czy to oznacza, że cel nie zostanie osiągnięty? "Kubato. I tak w to nie uwierzysz!" jest miłą odskocznią od prozy. Komiksy wprowadzają unowocześnienie, zróżnicowanie opowiadanej historii. I choć jest ona krótka, to przedstawiona w bardzo dziecięcy, barwny, obfitujący w klarowne, czytelne ilustracje oraz "dymkowe" wypowiedzi głównych bohaterów detale. Ten komiks to opowieść o prawdziwej przyjaźni. O wyrzeczeniach, ale i dojrzewaniu. I nie mam na myśli tylko dojrzewania emocjonalnego, ale i fizycznego, mentalnego czy uczuciowego. Prawdziwa przyjaźń trwa, mimo, ze i my, i nasze bratnie duszę ulegamy stałej metamorfozie. To także historia o tym, że "strach ma wielkie oczy", a często za tym czego się boimy, kryje się dobro. Dobro niezrozumiałe oraz zapomniane. "Kubato. I nie uwierzysz." jest króciutka, ale jakże doskonale skonstruowana dla czytelnika młodego, ledwo czytającego, jednakże doskonale rozumującego przekazywane mu wartości poprzez literaturę. Polecam

pokaż więcej

 
2014-12-13 18:21:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Cykl: Hrabia Saint-Germain (tom 1) | Seria: Horror [Rebis]

Rzecz dzieje się w Paryżu. Jest rok 1743. Do paryskiej, podrzędnej karczmy wchodzi Rakoczy, człowiek dystyngowany, szlachetnej postury oraz obycia. Zasiada do stołu, przy którym siedzą już tzw. czarownicy. Czarownicy wykluczeni przez prawo szukają sposobu, by metodą laboratoryjną rozpocząć produkcję diamentów. Rakoczy obiecuje im zdradzić tajemnicę alchemii o ile i oni wywiążą się ze swojej częśc... Rzecz dzieje się w Paryżu. Jest rok 1743. Do paryskiej, podrzędnej karczmy wchodzi Rakoczy, człowiek dystyngowany, szlachetnej postury oraz obycia. Zasiada do stołu, przy którym siedzą już tzw. czarownicy. Czarownicy wykluczeni przez prawo szukają sposobu, by metodą laboratoryjną rozpocząć produkcję diamentów. Rakoczy obiecuje im zdradzić tajemnicę alchemii o ile i oni wywiążą się ze swojej części umowy- mają pod przykrywką kupić Hotel Transylvania. Owym Rakoczym jest Saint-Germain, które jest imieniem jednym z wielu. Saint-Germain nie jest zwyczajnym, bogatym szlachcicem. Jest to postać wielce tajemnica, obyta w świecie, cudzoziemiec. Uwielbiany przez damy. Nienawidzony przez szlachciców. Człowiek pełen gracji, kulturalnych obyczajów, uzdolniony w wielu dziedzinach sztuki. Bohater nigdy nie jada posiłków publicznie, nie ulega pokusie hazardu, pijaństwa czy rozpusty. Zawsze na swoim miejscu, we właściwym czasie. Swoją prawdziwą, nienaturalną naturę wyjawia tylko i wyłącznie młodziutkiej Madelaine de Montalia. Dziewczyna przybywa do Paryża, do swej ciotki Claudii de Montali Kontessy d'Argenlac. Dziewczyna wychowywana przez ponurego ojca, z dala od przepychu i życia wyższych sfer częściowo wie tylko tyle, co było powodem, że jej ojciec tak nagle porzucił paryskie życie, rodzinę, przyjaciół. Jednak jest nieświadoma zagrożenia ze strony Saint-Sebastiena, który otrzymał obietnicę, że życie dziewczyny będzie należeć do niego. Saint-Sebastian, człowiek bezwzględny okrutny nie cofnie się przed niczym, by złożyć dziewictwo, jak i życie niewiasty w ofierze szatanowi. Jednak na drodze stanie mu Saint-German... Chelsea Quinn Yarbro jest pisarką, którą nie znałam . Posiadam od około 3 lat inną pozycje o losach Saint-Germanie ("Pisane krwią), jednak chciałam zacząć od pierwszej części i bardzo jestem rada, że to uczyniłam. Lektura, która może się wydawać pospolitym romansem wcale nim nie jest. NIe ma tu ckliwości uczuć. Jest brutalność, okrucieństwo, zabójstwa, tajemnicę, a nawet wampiry. Ogólnie książki, gdzie wampiry występują to nie moja bajka, a jednak dałam się uwieść tej książce. Dlaczego? Ponieważ autorka skupiła się na tajnym kręgu Saint-Sebastiena, na samotniczym życiu Saint-Germaina. Bohaterowie tak inni, a jednocześnie podobni do siebie. Jeden dobry, a jednocześnie dźwigający brzemię tak ciężkie, że nawet uczucie do Madelaine nie jest możliwe. Tymczasem Saint-Sebasien to wcielone zło. Można się już o tym przekonać w scenie, kiedy kaleczy z zadowoleniem swojego woźnice tylko za to, że ten nie stratował końmi bezdomnego.A to, jak traktuje żonę swojego sługusa, prywatnie homoseksualistę budzi obrzydzenie, drżenie i szybsza palpitacje serca. Kobieta to tylko środek do pogłębienia swojej wiary w szatana. Czyżby nie było na tego łotra silnych? Pisarka wykreowała bohaterów bardzo złożonych, nieszablonowych. Umiejętnie opisała ówczesny stan społeczny oraz obyczaje arystokracji. Ale również rolę kobiety, małżonki, córki. Nawet kobieta urodzona wysokiego stanu, majętna, posiadająca własny majątek zawsze pomaga mężowi i nigdy go nie karci za jego ułomności ciała i ducha. Przykładem takim jest chociażby ciotka Madelaine, która gotowa jest spieniężyć cały majątek, pogrążyć się w nędzy tylko po to , by popłacić długi hazardowe męża. Zaintrygowały mnie szczegółowe opisy bali, stroje wyższych sfer, które nadały realności całej fabuły. "Hotel Transylvania" to thriller, który powinien spodobać się każdemu. I nawet tym, którzy w tym gatunku poszukują elementów fantastycznych, ale i stworów o kłach i żywiących się krwią.

pokaż więcej

 
2014-12-07 18:19:34
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2014-12-03 15:26:27
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014

Stale się słyszy o tym jakich to mamy utalentowanych rodaków. A to aktorów, a to muzyków. Mawia się, że wielu wokalistów, czy zespołów muzycznych mogłoby zrobić karierę międzynarodową od tak. Czyżby? Jak widać chyba nie za bardzo sprawdza się taka gadka-szmatka. Już Edyta Górniak próbowała swoich sił na arenie światowej. I co? Wiadomo, że całość przedsięwzięcia zakończyła się kompletnym fiaskiem.... Stale się słyszy o tym jakich to mamy utalentowanych rodaków. A to aktorów, a to muzyków. Mawia się, że wielu wokalistów, czy zespołów muzycznych mogłoby zrobić karierę międzynarodową od tak. Czyżby? Jak widać chyba nie za bardzo sprawdza się taka gadka-szmatka. Już Edyta Górniak próbowała swoich sił na arenie światowej. I co? Wiadomo, że całość przedsięwzięcia zakończyła się kompletnym fiaskiem. A talentu wokalistce nie można odmówić. Ostatnimi czasu zrobiło się głośno o zespole Behemoth a to głównie za przyczyną niejednoznacznej, kontrowersyjnej postawie wokalisty Adama Darskiego. Nieobeznani w temacie zapewne myślą, ze Behemoth jest prekursoraem gatunku death/ heavy metal, na arenie międzynarodowej, a to nie jest prawda. Prawdziwą legendą, ikoną tego demonicznego gatunku muzycznego jest polski, rodem z Olsztyna zespół- Vader. O Vaderze, a raczej o jego fenomenie, początkach, trudach wybicia się, o procesie twórczym, relacjach, zmianach personalnych, o sukcesach, porażkach, o hitach, płytach i wszystkim tym, co wiąże się z działalnością zespołów muzycznych pisze Jacek Szubrycht- prawdziwy, zagorzały fan grupy. Jacek Szubrycht z całym dobrodziejstwem inwentarza przyjmuje na siebie obowiązek podzielenia się z czytelnikiem jaką ciężką pracą, godzinami spędzonymi w studio, czy podczas przygotowywania koncertów jest prawdziwe zespołowe życie.

A kariera Vadera nie jest usłana różami. Prawdziwi metalowcy to nie tylko długowłosi faceci, otoczeni gronem napalonych fanek, oparami narkotyków, hektolitrów alkoholu czy "zmuszani" do masowych demolek hotelowych pokoi. Życie prawdziwego metalowca to wieczna podróż, od miasta do miasta, to pot, nadszarpnięty stan gardła wokalisty, i zmasakrowane palce i dłonie pozostałych muzyków itp. Autor biografii Vadera nie upiększa ich muzycznych momentów.Napisał książkę tak, jak czuł. Jego słowa pokazują prawdziwą twarz tego muzycznego fenomenu. Fenomenu, który swoim samozaparciem, ale i ogromnym talentem stał się inspiracją oraz wzorem do naśladowania przez inne, dopiero dojrzewające zespoły. Ta biografia to dowód na to, ze nie trzeba śpiewać, grać i tworzyć muzyki pod publikę, często komercyjnej, nic nie wznoszącej do wyrazu artystycznego, by szerszy krąg poznał twórczość artystów. Indywidualizm, pójście pod prąd bywa trudne, ale im ciężej tym satysfakcja z osiągniętego sukcesu jest uczuciem bezcennym. Polecam bardzo gorąco

pokaż więcej

 
2014-11-29 20:04:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014

Dawno nie było u mnie na blogu recenzji książki podróżniczej. Waham się czy zakwalifikowanie "Zapisków nosorożca" jest odpowiedzialne z mojej strony, skoro nawet sam autor, Łukasz Orbitowski się od niej odcina cieniutką kreską. Łukasz Orbitowski jest pisarzem. Może się poszczycić trzynastoma książkami swojego autorstwa. Wśród tytułów można wymienić oto takie: "Tracę ciepło",... Dawno nie było u mnie na blogu recenzji książki podróżniczej. Waham się czy zakwalifikowanie "Zapisków nosorożca" jest odpowiedzialne z mojej strony, skoro nawet sam autor, Łukasz Orbitowski się od niej odcina cieniutką kreską. Łukasz Orbitowski jest pisarzem. Może się poszczycić trzynastoma książkami swojego autorstwa. Wśród tytułów można wymienić oto takie: "Tracę ciepło", "Święty Wrocław" czy zbiór opowiadań "Nadchodzi", "Widma". Jego ostatnia powieść "Szczęśliwa ziemia" została nominowana do prestiżowych nagród- Paszportu Polityki oraz Literackiej Nagrody Nike. Mieszkaniec Warszawy, który zgodnie ze znaczeniem swojego nazwiska orbituje tu i ówdzie. Tym razem pisarz "orbitował" po terenie RPA. Nie sam. Jego towarzyszka Agata dzielnie dzieliła trudy podróży po Afryce. Afryce, która bywa przyjazna, tajemnicza, a niejednokrotnie bardzo niebezpieczna. RPA to kraj wielu sprzeczności. Krajobraz wielkich nowoczesnych miast miesza się z wioseczkami, by nagle przeobrazić się w pustynny, dziki, bezwzględny step Łukasz Orbitowski podróżuje nastawiając ucha. Wsłuchuje się w lokalne opowieści mieszkańców odwiedzanych miejsc. Każdą legendę , przypowieść, historię tłoczy w "przegródkach" swojego umysłu, by opowiedzieć nam, Europejczykom. "Zapiski nosorożca" nie została napisana z zamysłem. Pisarz nie jechał do Afryki z ułożonym planem działania. Jego książka powstała z "konsumpcji" tego czego tam para podróżników doświadczyła. A doświadczyła wiele. Afryka, jest mieszaniną świata ludzi, zwierząt, duchów, zjaw, nierzeczywistych, określonych zjawisk, opowieści, dziwów. Tu nic nie jest jednoznaczne. W "Zapiskach nosorożca" na odległość czuje się klujący w nozdrza siarczysty piasek. Na włosach oraz w ustach daje się odczuć siłę afrykańskiego słońca. A baśnie, które autor plecie brzmią w uszach, jak bajki opowiadane na dobranoc. Wszystkie są bajeczne, magiczne oraz osnute mgiełką tajemnicy. Mnie urzekła legenda pt: "Drewniana dziewczyna", w której obnażono znaczenie i rolę kobiet. Przedmiotowość kobiet (nawet tych wystruganych z drewna) daje obrazowość, jak afrykański kontynent traktuje płeć piękną. Wszystkie legendy są opowiedziane w sposób krótki, treściwy oraz zwięzły. Łukasz Orbitowski podkreśla, że to jest jego, autorski przekaz tego, co usłyszał i podchwycił, Pozycja jest zlepkiem szybkich , odręcznych notatek. Podróżnik podzielił swoją książkę na krótkie rozdziały. Wstęp to zawsze wrażenia, doświadczenia oraz spostrzeżenia podróżników. Kolejna cześć to opowieść związana z miejscem, ludźmi, wierzeniami czy obyczajami. Łukasz Orbitowski w pomysłowy, barwny, obrazowy,a zarazem czasami mroczny, dziwny sposób wprowadza czytelnika w realia Czarnego Lądu. Jestem pewna, ze rozdział o pingwinach każdego czytelnika zachwyci. Tak tak, o pingwinach. Wiedzieliście, ze w RPA jest siedlisko ogromnych koloni tego zwierzęcia? Nawet zachwycony pisarz wolał oglądać pieprzenie (pisownia oryginalna) pingwinów, a i podglądany pies próbował wyruchać (także pisownia autora) pingwina. Ten fragment udowodnił mi, że pisarz jest bacznym obserwatorem. Nie bawi się w wyszukane, poetyckie słownictwo. Dla niego relacjonowanie nie jest finezją. Jest tym co zwie się obiektywizmem, prawdą przekazu. Tym samym "Zapiski nosorożca" to nie jest kolejna nudnawa relacja krok po kroku przebytej podróży. To sprawozdanie życia, tętniącego, przeistaczającego się z codziennej rzeczywistości w ulotną magiczną chwilkę. Warto także odnieść się do fantastycznego wydanie tej lektury. Wydawnictwo SQN, jak zawsze zachwyca swoją pomysłowością. Szata graficzna zupełnie w opozycji do tytułu, pięknie tłoczone napisy, wkładki z fotografiami z wyprawy Łukasza Orbitowskiego, a brzegi kartek ozdobione w sposób, by na myśl od razu przyszły tatuaże plemiennych wojowników. Zatem jeśli was przekonałam, a być może chcecie odszyfrować znaczenie tytułu to zapraszam do lektury. Może warto "zamienić" zimowy, polski klimat na afrykańskie ciepło?

pokaż więcej

 
2014-11-29 17:22:47
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2014-11-28 22:35:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Seria z Gawronem". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.

I pomyśleć, ze Halloween, a co z tym związane przyjęcie dla dzieci i młodzieży powinno być dniem zabaw i uciech. Psikusy oczywiście także są elementem tego dnia. Ale nikt ze zgromadzonych gości, w domu pani Drake nie spodziewał się, że psikus będzie tak dramatyczny.

Niespodzianką dla wszystkich było zabójstwo nastoletniej mieszkanki miasteczka -Joyce. Dziewczynkę utopiono we wiadrze...
I pomyśleć, ze Halloween, a co z tym związane przyjęcie dla dzieci i młodzieży powinno być dniem zabaw i uciech. Psikusy oczywiście także są elementem tego dnia. Ale nikt ze zgromadzonych gości, w domu pani Drake nie spodziewał się, że psikus będzie tak dramatyczny.

Niespodzianką dla wszystkich było zabójstwo nastoletniej mieszkanki miasteczka -Joyce. Dziewczynkę utopiono we wiadrze z jabłkami. Ironia polega na tym, że na przyjęciu jest pani Olivier, która jabłka jada tonami i jest autorką poczytnych powieści kryminalnych. Pani Oliwier tak wstrząśnięta tak dramatycznym finałem przyjęcia postanawia poprosić o pomoc swojego przyjaciela Herkulesa Poirot.

Ten zaintrygowany owym wydarzeniem jedzie do miasteczka, by na miejscu odkryć kto i dlaczego zabił dziecko. Tropów jest kilkanaście, a nakreśla je ostatnie wyznanie denatki, która podczas przyjęcia wyznała, ze była świadkiem morderstwa.

Ale czy to prawda? Kto został w tej okolicy zamordowany w ciągu ostatnich dwóch lat (a było ofiar kilka) i czy dziewczynka, która była uważana za notoryczną kłamczuchę nie zmyśliła tej bajeczki, by się popisać? Herkules Poirot jak zwykle to bywa w jego przypadku postanawia porozmawiać z każdym, kto może mu udzielić informacji na temat samej ofiary, ale i okolicznych relacji między mieszkańcami. Ten gentlemen przemierza w swoich eleganckich butach kilometry, od mieszkańca do mieszkańca, by wykryć morderce.
Któż to? Nie powiem.

Powieści Agathy Christie mają pewien wspólny mianownik. Jest nim obrane miejsce toczącej się fabuły. Pisarka zazwyczaj na miejsce zbrodni wybiera małą wieś lub malutkie miasteczko. Dodatkowo Herkules Poirot rzadko tak sam z siebie wkracza do akcji. Zawsze musi być jakiś impuls. Zazwyczaj jest nim jakaś starsza dama, która wpada do domu Poirota z nowinką oraz prośbą o pomoc w śledztwie. Pisarka umiejętnie wodzi za nos czytelnika. To jej cecha szczególna.
Na próżno by liczyć, że się pierwszym odgadnie któż stoi za makabryczną zbrodnią. Herkules Poirot zawsze jest o krok bliżej od rozwiązania zagadki. Nie twierdzę, że personalia zabójcy zawsze pozostają zagadką do ostatniej strony książki, ale żeby go namierzyć trzeba wytężyć swój zmysł czytelniczego detektywa i ja to uczyniłam, z największą przyjemnością.

A czy wy również ścigacie się z Herkulesem Poirotem?

pokaż więcej

 
2014-11-26 19:38:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014

Premier League – zawodowa liga piłkarska znajdująca się na najwyższym szczeblu rozgrywek piłkarskich w Anglii. Gra w niej 20 klubów. W lidze tej obowiązuje reguła awansu i spadku. Premier League jest korporacją, której 20 zespołów w niej grających są udziałowcami. Sezon rozgrywek rozpoczyna się w sierpniu, a kończy się w maju. Każdy klub rozgrywa 38 meczów w tym czasie ze wszystkich 380 spotkań l... Premier League – zawodowa liga piłkarska znajdująca się na najwyższym szczeblu rozgrywek piłkarskich w Anglii. Gra w niej 20 klubów. W lidze tej obowiązuje reguła awansu i spadku. Premier League jest korporacją, której 20 zespołów w niej grających są udziałowcami. Sezon rozgrywek rozpoczyna się w sierpniu, a kończy się w maju. Każdy klub rozgrywa 38 meczów w tym czasie ze wszystkich 380 spotkań ligowych.

Premier League to środowisko naturalne angielskiego piłkarza-Wayne Rooney'a.

Wayne Rooney, bohater dzisiejszej recenzowanej autobiografii jest kapitanem jednej z najlepszych drużyn Premier League. Mianowicie Manchester United, ale i reprezentantem na pozycji napastnika swojej ojczyzny, Wielkiej Brytanii. Przez lata piłkarskiej kariery Wayne Rooney doczekał się takich oto ksywek: Roo oraz Wazza. Mówi się także o nim "biały Pele", co już określa kierunek w jakim kontekście jest postrzegany wielki talent piłkarza.

Mnie osobiście Wayne Rooney kojarzył się z licznymi skandalami, zdradami małżeńskimi, których się dopuszczał z przygodnymi kobietami, ale i łysiną, która nagle zniknęła, co wzbudziło niepochlebne komentarze.

Dopiero autobiografia, w której piłkarz o swojej 10-letniej drodze z młodego zawodnika, do prawdziwej gwiazdy angielskiego futbolu ukazała mnie tę postać w szerszym, zawodowym kontekście Przełom lat 2002-2012 to znaczące 10 lat (10 to także jego numer, widniejący na koszulce) jego możliwości.
To czas dojrzewania, nabierania szlifu oraz ukierunkowania swojego talentu. To lata przełomowe, które ukształtowały tego niezłomnego, niestrudzonego , rudowłosego Walijczyka. Poprzez swoją autobiografię Anglik odsłania swoje słabości, jednocześnie podkreślając, ze próbuje je ujarzmić."Nie potrafię przegrywać" - jakże obrazowe zdanie. Walijczyk zawsze boryka się po przegranym meczu z ogromną presją. Presją, którą narzuca sobie sam. Z pewnością wpływ na to miały lata pod przywódczym, trenerskim okiem sir Alexa Fergusona.

Jednakże jest to dowód na to, iż charakter piłkarza ewoluuje. Piłkarz opowiada, prowadzi narracje nierzeczywistą, bo czyż można bieglej zrelacjonować 10 najważniejszych lat swojego zawodowego etapu życia? Brytyjczyk jednakże skupił się na swojej zawodowej drodze.

Konsekwentnie unika drażliwych tematów ze swego życia rodzinnego. I tu pokazał klasę. Stara się, by jego najbliżsi zostali wykluczeni z kręgu domniemań oraz domysłów. Ostrożnie także wypowiada się na temat kolegów po fachu. Z precyzją dobiera słowa. Dba o swój, ale i wizerunek PR innych. Można by w takich założeniu próbować doszukać się czegoś.

Wiemy, ze Wayne Rooney mimo, że ma już 29 lat nie zamierza rezygnować z gry w piłkę. Będzie walczył i pokaże na co go jeszcze stać. Nic innego mnie nie pozostaje jak życzyć piłkarzowi wielu owocnych lat na boisku, a fanom, by ich idol sprawiał im wiele powodów do niepohamowanej radości

pokaż więcej

 
2014-11-26 14:37:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014

Aby zespół, niezależnie od uprawianej dyscypliny sportu odnosił sukcesy musi posiadać mentora, trenera, który będzie potrafił zjednoczyć kilkanaście rozbuchanych ego w jeden, sprawnie działający organizm.

Polacy, jak chyba żaden naród rozumie co powyższym stwierdzeniem chcę przekazać. Nasza reprezentacja piłki nożnej musiała przetestować wielu trenerów, by w końcu Adam Nawałka zjedno...
Aby zespół, niezależnie od uprawianej dyscypliny sportu odnosił sukcesy musi posiadać mentora, trenera, który będzie potrafił zjednoczyć kilkanaście rozbuchanych ego w jeden, sprawnie działający organizm.

Polacy, jak chyba żaden naród rozumie co powyższym stwierdzeniem chcę przekazać. Nasza reprezentacja piłki nożnej musiała przetestować wielu trenerów, by w końcu Adam Nawałka zjednoczył, skonsolidował talenty naszych piłkarzy, by ci zaczęli odnosić sukcesy.

Podobnie jest w przypadku Phila Jacksona, trenera koszykówki. Koszykówka to przecież jeden ze sportów narodowych Stanów Zjednoczonych. A Phil Jackson to legenda. Człowiek bardzo uduchowiony, który swoje metody "wychowawcze" zawodników opiera na wyznawanych naukach Wschodu.

Phil Jackson w dwudziestu dwóch rozdziałach opowiada na czym polega jego trenerski fenomen. Dawniej sam był zawodnikiem, by stać się trenerem, przywódcą, któremu uległ sam buntownik Michael Jordan. Ego jednego zawodnika może pogrążyć całą drużynę.

Koszykówka to sport zespołowy. Tu liczy się niewerbalny dialog, współpraca oraz wsparcie zawsze i wszędzie. Phil Jackson potrafi te cechy wyłuszczyć z gwiazd boiska. Pod jego bacznym okiem nikt nie będzie swoją egoistyczną postawą rujnował ciężkiej pracy oraz zaangażowania. Pod jego opieką Chicago Bulls czy Los Angeles Lakers tryumfowało wielokrotnie.

To ten człowiek w okularach i bródką wprowadzał nowe techniki do gry. To on wykreował prawdziwe gwiazdy wielkiego formatu, ale tak by same nie mogły działać nic, a w zespole wszystko. Phil Jackson to człowiek, który opowiadając nie nudzi. Skutecznie dba, by zainteresowanie lekturą nie spadało. Tak naprawdę to koszykówka nie wiedzie prymu w tej pozycji. Tu pierwszeństwo otrzymuje filozofia trenerska bohatera tej autobiografii.

Lektura, jak przeważnie każda tego rodzaju napisana jest w szczegółowy, chronologiczny sposób. Uważam, ze jest to wielka zaleta, gdyż skakanie z punktu życiorysu do kolejnego jest czynnością mylącą oraz wprowadzającą chaos. A chaos naturze Phila Jacksona jest obcy. To człowiek metodyczny, nastawiony na ciężką, aczkolwiek bardzo efektywną, wymierną pracę. Książka polecona dla fanów sportów, szczególnie koszykówki. Pikantnych elementów z boiska, z szatni jest sporo. Ale jeśli czytelnik czyha na plotki, domniemania, złe passę czy porażki prywatne trenera to tu tego nie znajdzie. W końcu autor przekazuje wiedzę o tym , co kocha najbardziej. A odniosłam wrażenie, że Phil Jackson uwielbia koszykówkę ponad wszystko. Polecam

pokaż więcej

 
2014-11-19 13:41:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014

Technika tzw. "z rączki do rączki" nigdy nie wychodzi z "mody". Korupcja jest takim powszechnym zjawiskiem, że powoli wszyscy się do tego przyzwyczają. Co chwilka w mediach aż huczy od doniesień, kto, kogo i za ile kupił.

W sporcie, w związkach sportowych korupcja jest na porządku dziennym. Wypatrywać tylko kiedy wybuchnie kolejna afera. W Polsce skandal goni skan...
Technika tzw. "z rączki do rączki" nigdy nie wychodzi z "mody". Korupcja jest takim powszechnym zjawiskiem, że powoli wszyscy się do tego przyzwyczają. Co chwilka w mediach aż huczy od doniesień, kto, kogo i za ile kupił.

W sporcie, w związkach sportowych korupcja jest na porządku dziennym. Wypatrywać tylko kiedy wybuchnie kolejna afera. W Polsce skandal goni skandal. W zeszłym tygodniu mogliśmy zapoznać się z doniesieniami oskarżeń o przyjęcie korzyści majątkowej przez prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

Dziś już media donoszą, że istnieje możliwość przekrętów w procesie organizowania Mistrzostw Świata w piłce nożnej w 2018r,, które odbędą się u naszych wschodnich sąsiadów, Rosjan oraz tych, które odbędą się 2022 roku w Katarze.

Wszystko rozbija się o pieniądze. Kasa jest napędem, który kręci całym sportowym biznesem. Piłka nożna czy inne sporty to ogromne pieniądze. I o wielkim pieniądzach własnie pisze Thomas Kistner, autor "FIFA mafia". Jak wskazuje element tytułu- mafia pozycja opowiada o czymś niechlubnym, kryminalnym oraz karalnym.

Korupcja w piłce nożnej nie dotyczy tylko niższych szczebli tejże organizacji. Przecież decydujące decyzje zapadają na samej górze, a tam najłatwiej przekupić i "przekonać" do swojej wizji członków FIFA.

Thomas Kistner uwagę czytelnika skupia przede wszystkim na dwóch nazwiskach, które miały znaczący, jeśli nie decydujący wpływ na dzisiejszy statut FIFY. Mam na myśli Horsta Dasslera, syna założyciela firmy specjalizującej się w produkcji odzieży sportowe-Addidas. Horst był człowiekiem, który kładł głównie nacisk na posiadanie coraz większej ilości pieniędzy. To on swoją zepsutą postawą dał możliwość wykreowania się jego jeszcze bardziej sprzedajnego następcy- Seppa Blattera.

Mechanizmy, zawiłości, procesy infiltracji, rozpracowywania, niebotyczne kwoty, świadkowie, informatorzy to wszystko pojawia się w tej pozycji. Autor "FIFA MAFIA" wnika w organizacje, docieka, pyta, szuka przecieków, by obnażyć ten z pozoru uporządkowany, praworządny świat futbolu.
A jednak to tylko przykrywka. Co pieniądze robią z czołowych działaczy FIFA? Jak pieniądze, przekupstwo, zepsucie i brak zasad fair play niszczą tę wspaniałą dyscyplinę sportu?

Thomas Kistner jest w moich oczach bardzo odważny. Któż by się odważył wyjść naprzeciw tym mafijnym machlojkom. Autor wykazał się ogromnym zacięciem, profesjonalizmem, ale i zaradnością, gdyż trudno jest przebić się przez mur milczenia. Pamiętajmy, że FIFA to "dojna krowa" dla każdego, kto wchodzi w jej skład.

Książka jest wciągającą lekturą nie tylko dla maniaków sportowych. To taki autentyczny kryminalny opis tego, co istnieje, a o którym nie myślimy zasiadając na trybunach czy też przed telewizorem. Ale przede wszystkim jest to pozycja, która traktuje także o tym, że tam gdzie obraca się ogromnym kapitałem nie ma szans na uczciwość i przejrzystość przepływu gotówki. Czyli korupcja jest i będzie? Poczytajcie, to zrozumiecie.

pokaż więcej

 
2014-11-14 20:55:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014
Autor:
 
2014-11-12 13:53:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014

Dr Lee Jampolskyj jest znanym psychologiem, autorem poradników, nauczycielem, wykładowcą. Pracował wiele lat w szpitalu i posiada kliniczną wiedzę oraz doświadczenie, w dziedzinie psychologii zdrowia i rozwoju ludzkiego potencjału. Jego liczne książki zostały przetłumaczone na kilkanaście języków oraz są hitami na całym świecie.

Doktor Lee Jampolsky napisał także książkę o leczeniu u...
Dr Lee Jampolskyj jest znanym psychologiem, autorem poradników, nauczycielem, wykładowcą. Pracował wiele lat w szpitalu i posiada kliniczną wiedzę oraz doświadczenie, w dziedzinie psychologii zdrowia i rozwoju ludzkiego potencjału. Jego liczne książki zostały przetłumaczone na kilkanaście języków oraz są hitami na całym świecie.

Doktor Lee Jampolsky napisał także książkę o leczeniu uzależnionej osobowości. Uzależnienie to nabyta silna potrzeba wykonywania jakiejś czynności lub zażywania jakiejś substancji. W praktyce określenie to ma kilka znaczeń. W języku potocznym termin „uzależnienie” jest stosowany głównie do osób, które nadużywają narkotyków (narkomania), leków (lekomania), alkoholu(alkoholizm), czy papierosów. W szerszym kontekście może odnosić się do wielu innych zachowań, np. gier hazardowych, oglądania telewizji lub internetu. *

Uzależnienia obejmują rok rocznie coraz szersze kręgi życia codziennego. Ludzka natura jest zastraszająco słaba na odpór pokusom, a sam organizm jest bardzo podatny na szybkie uzależnienia. Uzależnienie jakiekolwiek rujnuje oraz bojkotuje życie rodzinne, zawodowe oraz społeczne. Ośrodki odwykowe pękają w szwach. Niestety coraz więcej uzależnionych osób nie zdaje sobie sprawy z problemy, a nawet wypiera takie myśli. Dr Lee Jampolsky swoją pozycją próbuje uzmysłowić cały szereg słabości, zaburzeń osobowości, które niechybnie ułatwiają, by wpaść w szpony nałogu. Sam lekarz opowiada, że i on nie jest całkowicie wolny od uzależnień i dlatego czuje moralne prawo, by za pomocą swojej pozycji poradzić jak lepiej poznanie i zaakceptowanie samego siebie. Podstawą jest samoakceptacja. lektura jest napisana prosto, bardzo życiowo. Autor skierował lekturę do tych, którzy mają już dość uciekania przed strachem , by przyznać się do uzależnienia, a mają w sobie dość determinacji, by zawalczyć o swoje szczęście oraz o wolność od ograniczeń, które narzuca mu jego ciało. Książka warta uwagi ze względów psychologicznych, a wiem, że ta dziedzina mieści się w kręgu zainteresowań wielu.

pokaż więcej

 
2014-11-09 21:49:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014

Guillaume Musso już dawno skradł moje serce. Czytelnicy tego bloga mogli poczytać już o takich pozycjach jak: "Będziesz tam?" , "Telefon od anioła" , "Uratuj mnie" czy "Potem"

Tym razem przyszła kolej na tegoroczną nowość autora. NIe mogłam nie skorzystać z okazji. gdy tylko zauważyłam ją w księgozbiorze biblioteki. Rzuciłam się na nią niczym s...
Guillaume Musso już dawno skradł moje serce. Czytelnicy tego bloga mogli poczytać już o takich pozycjach jak: "Będziesz tam?" , "Telefon od anioła" , "Uratuj mnie" czy "Potem"

Tym razem przyszła kolej na tegoroczną nowość autora. NIe mogłam nie skorzystać z okazji. gdy tylko zauważyłam ją w księgozbiorze biblioteki. Rzuciłam się na nią niczym sęp na kawałek jeszcze świeżutkiej padliny.

Guillaume Musso urzeka mnie za każdym razem. Ale jak było teraz? Czy kolejny raz dałam się oczarować? A może nie?

"Jutro" opowiada surrealistyczną opowieść o dwójce zagubionych w czasie ludzi. Pisząc zagubionych w czasie nie mam na myśli podróżników, którzy przemieszczają się w czasie oraz przestrzeni. Aczkolwiek pewien element załamania czaso-przestrzennego staje się istotnym elementem składowym całej toczącej się fabuły.

Zaczynając czytać lekturę poznajemy niejakiego Matthew Shapiro. Matthew Shapiro jest wykładowcą na Uniwersytecie Harvarda. Wykłada filozofię. Człowiek spokojny, zaangażowany w naukę swoich studentów, niezwykle przystojny. A jednak bardzo samotny. Rok temu, dzień przed Bożym Narodzeniem jego żona Kate, lekarz, kardiolog ginie w wypadku samochodowym. Matthew zostaje sam z wówczas z 3-letnią córeczką. Mija rok. Jest 2011 rok, a on nadal nie może poskładać swojego złamanego serca.

Pewnego dnia, na wyprzedaży garażowej kupuje używanego laptopa. Na obudowie komputera widnieje napisz Emma L. Matthew nie wie, czy to napis związany z poprzednią właścicielką czy może ma inne znaczenie. Po powrocie do domu zasiada przed nowym nabytkiem i odkrywa, że poprzednia właścicielka nie sformatowała twardego dysku, a na nim znajdują się bardzo prywatne materiały. Mężczyzna po poszukiwaniach internetowych odszukuje adres email do Emmy L. , a właściwie Emmy Lovenstein.

Matthew pisze do Emmy maila. Ta wielce zdziwiona, jak to możliwe, że obcy człowiek jest w posiadaniu jej laptopa, skoro ona go nie sprzedawała, ale co ważne ma go przed sobą. Bohaterowie wymieniają kilka maili i postanawiają się spotkać w restauracji przyjaciół Matthew. Oboje zjawiają się punktualnie, a jednak ich drogi się nie krzyżują. Jak to możliwe?

Może odpowiedź znajduje się w przeskoku czasowym, o którym wam wcześniej wspomniałam. Okazuje się, że Emma żyję w 2010 roku. Czas ten sam, ale rok inny.

Gdy Matthew okrywa absurdalną prawdziwość tego wydarzenia prosi Emmy, by ta wszelkimi sposobami zapobiegła śmierci jego żony. Ale czy Emma ulegnie jego namowom? A może będzie trzeba ją przekupić, zmusić, zachęcić? A może Emma zostawi wszystko w rękach losu, by z czasem zając miejsce Kate przy boku wdowca?

Bohaterka wcale nie jest tak dobrotliwą duszą jak mogłoby się wydawać. Jest samotniczką. Kobietą, która zmaga się ze stanami depresyjno-maniakalnymi. Kilkukrotnie próbowała popełnić samobójstwo. Jest zranioną kłamstwami, byłego kochanka, który wykorzystywał jej miłość, ale nigdy nie planował odejść od swojej zony. NIe ma nikogo bliskiego. Ma tylko Clovisa, psa, którego kocha nad życie.

To tym psiakiem posłuży się Matthew, by zmusić Emme do współpracy. Jednak kobieta pragnie miłości, stabilizacji oraz rodziny. A może by tak pozwolić Kate umrzeć i zając jej miejsce. Plan jest szatański, ale czy to co odkryje Emma o Kate nie zrujnuje jej planów?

"Jutro" miało być kolejnym magicznym spotkaniem z Guillaume Musso. Czy tak było? Nie do końca. Mam pewien problem z tą pozycją. Jaki? Mianowicie, autor poszedł w obszerniejszą formę swojej powieści. Jedna trzecia książki za bardzo mnie się dłużyła. Za dużo, w moim odczuciu zbędnych opisów oraz szczegółowości sytuacyjnej. Druga trzecia książki już zaczęła mnie intrygować. Momenty, gdy nie odkładałam lektury stawały się coraz dłuższe, a akcja stawała się coraz bardzie pomysłowa oraz wciągająca, by końcowa cześć powieści miała możliwość storpedować mnie tym, co u Musso tak lubię- tajemnica, magia, wielowątkowość, rozterki bohaterów, niebezpieczeństwo i brak przewidywalności.

Jest walor, który warto podkreślić. Brak przesłodzenia bohaterów. Ani Emma, ani Matthew nie są postaciami tzw. cukierkowatymi. Każdy z nich ma swój zadziorny charakterek. Potrafi odpyskować, zawalczyć o swoje. Emma jest bardziej "zepsuta". Pozory, że kobieta tak samotna ma w sobie spore pokłady empatii jest nadużyciem.

I choć "Jutro nie wciągnęło mnie od samego początku, to nie mogłabym nie dać jej szansy. Przecież to Guillaume Musso. Jemu zawsze należy dać szanse, nawet wówczas, gdy ciut nas zawodzi. Dlatego proszę dajcie mu tę możliwość, by i was przekonać do siebie.

pokaż więcej

 
2014-11-02 12:11:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Rok 2014

Kardiochirurgia, jak i transplantologia przez ostatni lata rozwija się w coraz szybszym tempie. Dzieje się tak z powodów czysto technicznych, czyli szybkiego postępu medycyny, w obszarach oprzyrządowania, ale i pracy oraz wysiłku zdolnych, pracowitych, poświęcających się lekarzy, pielęgniarek.

Jednakże każda dziedzina medycyny musiała mieć w swojej historii jakiś moment przełomowy. ...
Kardiochirurgia, jak i transplantologia przez ostatni lata rozwija się w coraz szybszym tempie. Dzieje się tak z powodów czysto technicznych, czyli szybkiego postępu medycyny, w obszarach oprzyrządowania, ale i pracy oraz wysiłku zdolnych, pracowitych, poświęcających się lekarzy, pielęgniarek.

Jednakże każda dziedzina medycyny musiała mieć w swojej historii jakiś moment przełomowy. Wiadomym jest, że najszybsze, najnowocześniejsze i najmniej inwazyjne metody stosowano w Stanach Zjednoczonych. W Polsce na nasze nieszczęście, by dotrzeć do tego momentu, w którym jest nasza rodzima medycyna musieliśmy przejść przez wieloletnie zmagania finansowe, techniczne oraz stereotypowe.

Wieloletnie doskonalenie się zostało okupione straszliwą, niewyobrażalną pracą, stresem, potem, łzami ale i ofiarami śmiertelnymi. Pacjenci, którym już i tak śmierć "zaglądała" w oczy godzili się na eksperymentalne operacje w nadziei na udany efekt. Dla wielu zakończyło się to zgonem na sali operacyjnej.

Jak w każdej dziedzinie potrzebny jest mentor, człowiek odważny, bezkompromisowy, który stanie przeciwko oportunistom i pociągnie za sobą innych entuzjazmów swojej wizji. W kardiochirurgii takim prekursorem przeszczepów oraz operacji na organie delikatnym oraz nieprzewidywalnym, jakim jest serce był człowiek wybitny- Zbigniew Religa.

Zbigniewa Religę pamiętam głownie jako polityka, jako ministra zdrowia. Jestem zbyt młoda, by pamiętać te czasy, gdy docent, doktor, a potem profesor Religa zrobił dla kardiochirurgii.

To on uczył się, stawał "kołkiem w gardle" nieprzychylnym przełożonym i doprowadził do tego, że przeszczepy serca stały się zjawiskiem powszechnym w Polsce.

Życie profesora ostatnio zekranizowano. Film "Bogowie" bije rekordy popularności. Legenda nieżyjącego już profesora Zbigniewa Religi odżyła na nowo. Człowieka niezłomnego opisują Dariusz Kortko oraz Judyta Wotoła.

"Religa. Biografia najsłynniejszego polskiego kardiochirurga" to nie jest typowa biografia. Ta pozycja to cały przekrój historii tejże dziedziny medycyny. Oczywiście profesor Zbigniew Religa jest osobistością przewodnią, ale poprzez chronologiczne rozdziały, liczne fotografie, anegdoty, wspomnienia bliskich, współpracowników, osób ze środowiska medycznego profesora przewijają się postacie , naukowcy, lekarze, którzy współtworzyli kardiochirurgie tu, w Polsce, jak i na całym świecie.

Profesor Zbigniew Religa był najwybitniejszym lekarzem w ostatnich latach w Polsce. Człowiek z wizją, ale i zacięciem politycznym. Pomysłów miał wiele. Niestety ograniczenia partyjne z ramienia PIS nie dały mu możliwości, by je wprowadzić w życie. Jego przeciwniczką i politykiem, który zalazł lekarzowi za skórę, była także lekarka. Mianowicie ówczesna premier -Ewa Kopacz.

Ale abstrahując od działalności politycznej profesora, to jednak jego zasługi dla pacjentów są nieocenionym dobrem. Sam odszedł umęczony przez okrutna chorobę, czyli nowotwór. Ten, który ratował ludzi od szynkiem , bolesnej śmierci umarł pokonany przez chorobę. Cóż za paradoks. Ta książka udowadnia, że nie tylko on tak odszedł, jako lekarz, jako kardiochirurg. Zbigniew Religa miał wiele nie do końca pochwalanych społecznie skłonności, dlatego warto przeczytać tę biografię, gdyż ta legenda staje się zwykłemu Polakowi tak bliska i bardziej zrozumiana. A poza tym warto poznać choć zarys polskiej kardiochirurgii, w końcu to kawał historii , z innej dziedziny. Polecam serdecznie

pokaż więcej

 
2014-10-15 16:24:25
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.
Moja biblioteczka
877 482 2250
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (40)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (6)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd