Sol 
romansoholiczki.pl
A dokładnie które fakty z mojej biografii pozwoliły ci wpaść na pomysł, że jestem miłą osobą? -------------------------------------------------------------Książkoholiczka z naciskiem na romansoholizm. Chociaż dobrą fantastyką, zwłaszcza z nurtu Urban Fantasy nie pogardzę. -------------------------------------- Za wszelkie plusy bardzo dziękuję ;) staram się też uczciwie za nie rewanżować. Zaproszenia do znajomych przyjmuję z przyjemnością, ale nie lubię gdy aktywność wzajemna na profilach kończy się na tymże zaproszeniu. Dlatego przyjmuję zaproszenia oraz wysyłam je do osób które czymś mnie w swoim profilu zainteresowały, przyciągnęły ;) Nie chcę mieć znajomych dla ich ilości, ale dla ich opinii i zdania o książkach, z którym się liczę. ---------------------------- Moje opinie to moja subiektywna ocena książki. Zdarza mi się oceniać książki, których nie skończyłam. Staram się też motywować negatywne oceny.
kobieta, status: bibliotekarka, dodała: 15 książek i 11 cytatów, ostatnio widziana 8 minut temu
Teraz czytam
  • Sklepik z marzeniami
    Sklepik z marzeniami
    Autor:
    Tajemniczy przybysz z Europy, Leland Gaunt, otwiera w Castle Rock sklep, w którym można kupić 'wszystko, o czym zamarzysz'. Ceną za zrealizowanie marzenia nie są jednak pieniądze, lecz spłatanie współ...
    czytelników: 14142 | opinie: 445 | ocena: 7,08 (7010 głosów) | inne wydania: 10
  • Ważka
    Ważka
    Autor:
    Agata Górska rozpoczyna prywatne śledztwo w tajemnicy przed przełożonymi, gdy okazuje się, że śmierć jej koleżanki, Leny, nie była przypadkowa. Jedynym tropem jest tajemnicza broszka w kształcie ważki...
    czytelników: 857 | opinie: 89 | ocena: 7,29 (355 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
Sol
2018-08-19 12:27:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Biblioteczne, Zaczytanie 08 Sierpień 2018

Rogala po raz drugi pokazuje, że wie jak powinno się pisać książki.
Tak, jestem zadowolona z lektury, tak chcę więcej, tak niebawem sięgnę po więcej.

Dobra matka jest bezpośrednią kontynuacją Zapłaty. Zazębia się czasowo, a wręcz akcja chwilę cofa się, zaczyna jeszcze przed zakończeniem Zapłaty. I kończy równo z rozpoczęciem kolejnego tomu, także jak nie chcecie sobie spoilerować nie...
Rogala po raz drugi pokazuje, że wie jak powinno się pisać książki.
Tak, jestem zadowolona z lektury, tak chcę więcej, tak niebawem sięgnę po więcej.

Dobra matka jest bezpośrednią kontynuacją Zapłaty. Zazębia się czasowo, a wręcz akcja chwilę cofa się, zaczyna jeszcze przed zakończeniem Zapłaty. I kończy równo z rozpoczęciem kolejnego tomu, także jak nie chcecie sobie spoilerować nie zaglądajcie w ogóle nawet w blurba Ważki ;)

Autorka znów plącze. Znów mota. Tym razem zamotała i mnie, nie byłam pewna kto i czemu morduje. Powód co prawda był łatwiejszy do odgadnięcia, z czasem przybliżałam się do prawdziwego rozwiązania ale osoba mordercy jest zagadką do niemal ostatniej kartki.
Znów mamy kilkoro podejrzanych, mamy dwie równoległe sprawy które się ze sobą łączą (albo nie, kto to wie? ;)) i Górską z Tomczykiem na tropie.

W życiu dwójki policjantów niby stabilizacja, oboje wchodzą w nowe związki, pewne sprawy się zaczynają układać. Ale czy to nie domek z kart?
Bo ilu czytelników widziałoby ich razem?

To dobra powieść. Oczko wyżej od swojej poprzedniczki, poruszająca ciekawą i jakże dzisiejszą tematykę ekshibicjonizmu na portalach typu Facebook czy dawna Nasza Klasa. Po lekturze książki tym bardziej upewniłam się, że będąc na fejsie tajemniczą Don Pedro czynię słusznie.
Czy polecam? Bardzo tak!
Ale czytajcie po kolei, nie róbcie sobie szkody ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-08-17 22:16:08
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Biblioteczne, Zaczytanie 08 Sierpień 2018
Cykl: Czaroziemie (tom 1)

Prawdodziejka mnie prześladowała. Na Lubimy czytać nagminnie natykałam się na pochwalne recenzje, trafiłam też kilkukrotnie na oferty sprzedaży, aż w końcu dopadłam w bibliotece. Właściwie… Weszłam i ona tam była. Czekała.
Znak nie?
Nie. Srak nie znak.
Dziękuję wszelkim bogom, bożkom, boginkom i innym, że nie skusiłam się na kupno tego gniota. Nie wiem czemu i z jakiej racji to mi tak lazło w...
Prawdodziejka mnie prześladowała. Na Lubimy czytać nagminnie natykałam się na pochwalne recenzje, trafiłam też kilkukrotnie na oferty sprzedaży, aż w końcu dopadłam w bibliotece. Właściwie… Weszłam i ona tam była. Czekała.
Znak nie?
Nie. Srak nie znak.
Dziękuję wszelkim bogom, bożkom, boginkom i innym, że nie skusiłam się na kupno tego gniota. Nie wiem czemu i z jakiej racji to mi tak lazło w oczy, bo okazało się książką totalnie nie dla mnie.

Sarah J. Maas lubię, więc na dodatek jak zobaczyłam że firmuje to swoim nazwiskiem mało nie poplułam się z ekscytacji. Potem patrzę, jest mapka! No kolejny miniorgazm, bo ja sroczka mapkowa, uwielbiam. Inne czary, fantastyka, jeszcze bohaterka czuje jak delikwent kłamie, no wypisz wymaluj jak kochana Nevada z Hidden Legacy od Andrewsów.
No książka dla mnie. Mhm. Zaliczyłam upadek z piedestału na jaki próbowałam tę Prawdodziejkę wsadzić.

Zasypiałam. Męczyłam. Czytałam przekonując się że jeszcze jednak kartka i rzucę, no dobra do końca rozdziału, do setnej strony albo jeszcze do innej.
Nie dałam rady mówię uczciwie. Nie przeczytałam całości, może po tej magicznej barierze 100 stron nagle autorka doznała objawienia i zaczęła umiejętnie prowadzić narrację.
Do momentu doczytania był to chaos. Pani Dennard totalnie nie czuje świata który stworzyła. Nie rozumie go, ani praw nim rządzących. Super, gdy autorka pozwala żyć swoim bohaterom, a sama jest tylko kronikarzem, ale to nie ten adres, wrzućcie wsteczny. Susan D. gubi się we własnych myślach, wyobrażeniach. Za dużo wzięła sobie na barki, bo stworzenie całego świata, geografii, religii, kultury, a do tego jeszcze magicznej strony jak te wszelkie prawdo-, wiatro-, pływo-, więzio- i inno- dzieje i podział i cała otoczka… Szkoda że Maas nie powiedziała koleżance – ‘wstrzymaj konie siostro!’

Nie wiem czy jest sens pisać o bohaterach. Może i są prawdziwi, ale nie polubiłam ich. To znaczy… Za dużo powiedziane, nie polubiłam. Są mi obojętni, nie śledziłam ich losów z zapartym tchem, nie przejmowałam się tym co się z nimi stanie.
Może moim problemem jest fakt, że trochę książek przerobiłam, a ta bardziej trafi do początkujących książkoholików. Albo umiejących wrzucić bardziej na luz, może umiejących docenić coś słabszego.

Miało być odświeżająco i inaczej, było chaotycznie i nudno. Za dobre chęci, za próby wyjścia ze schematu i nie zrobienie z tego erotycznej rąbanki nie dam jednej gwiazdki lecz trochę więcej ;) ale szału na tę pozycję nie zrozumiem.

Nie każdy musi pisać, naprawdę. Na szczęście też nie każdy musi czytać każdą wydaną lub zaczętą książkę do końca.
To miała być przyjemność, nie była. Karać się nie będę ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-08-17 13:32:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Zaczytanie 08 Sierpień 2018
Autor:
Cykl: Ravenels (tom 1)

Devon Ravenel. Czy samo to nie brzmi jak grzeszna obietnica porywającego i erotycznego romansu? Historycznego na dodatek? ;)
Devon jest taki inny od wszelkich bohaterów Kleypas. Taki nowy. Jak cała książka, odmienna od tego co autorka zwykła nam serwować.
Rozpustnik, czort, hulaka i utracjusz, tak samo jak jego młodszy brat, West. Dwie zakały, które trwonią życie i pieniądze na nic. Na...
Devon Ravenel. Czy samo to nie brzmi jak grzeszna obietnica porywającego i erotycznego romansu? Historycznego na dodatek? ;)
Devon jest taki inny od wszelkich bohaterów Kleypas. Taki nowy. Jak cała książka, odmienna od tego co autorka zwykła nam serwować.
Rozpustnik, czort, hulaka i utracjusz, tak samo jak jego młodszy brat, West. Dwie zakały, które trwonią życie i pieniądze na nic. Na przyjemności.
Aż spada na starszego brzemię tytułu, upadający majątek i opieka nad młodszymi kuzynkami. Oraz wdową po poprzednim hrabim Trenear.
I wtedy już nic nie jest takie samo. Bo nasz bohater, wraz ze swoim młodszym bratem przechodzi cudowną przemianę. Powolną, realną, uroczą.

Mało mi było relacji Devon – Kathleen. Mało, bo ich starcia były cudowne. Urocze, ogniste i pełne chemii. Ale wynagradzała mi te braki obecność reszty bohaterów. Bo nie da się ukryć, że całej tej wesołej ferajny nie da się nie lubić.
West troszeczkę przypomina Leo Hathawaya, ale nie ma w nim melancholii tego drugiego. Natomiast Helen i bliźniaczki… Spokojna, stateczna, skryta Helen i dzikie nieokiełznane bliźniaczki. To mieszanka wybuchowa czyniąca całą powieść jeszcze bardziej wyjątkową.
No i creme de la creme serii. Rhys (och!) Winterborne. Lubię mrocznych, złych bufonów o zamkniętych lodowatych sercach, które stopić może tylko odpowiednia kobieta. Tak, on i jedna z poznanych bohaterek to para z drugiego tomu, której już nie mogę się doczekać.
W ogóle Nieczuły rozpustnik to bardziej wprowadzenie do serii, zapowiedź masy radości czekającej czytelniczki ;)

Sama Kathleen i Devon to para wybuchowa, ale jak pisałam wcześniej, mało ich razem w książce. Ciągnie ich do siebie, ale nie mają dla siebie zbyt wiele czasu. Powiedziałabym, że ich romans rozwija się niejako drugoplanowo, na pierwszym planie zostawiając miejsce dla problemów Devona z majątkiem, życia codziennego rodziny Ravenelów i pewnych innych wypadków, których nie chcę Wam spoilerować, by nie popsuć niespodzianki ;)
Choć tej pary jest trochę, mniej niż przyzwyczajone jesteśmy przez Kleypas, nie czuję niedosytu. Oni od początku wiedzą, że są dla siebie. Początkowo, nie chcą o tym nawet myśleć, nie dopuszczają do siebie tego faktu, aż w końcu wszystko wybucha im w twarz.
Sama Kathleen ma rewelacyjną relację z Westem, ich rozmowy i przekomarzanki są jak rozmowy rodzeństwa.

Książka sama w sobie jest dość poważna i dzieją się w niej rzeczy smutne. Ale kilka momentów pozwalających na wybuch śmiechu też się znajdzie. Bliźniaczki są głównym powodem takowych. Uwielbiam je obie i bardzo się cieszę, że mają swoje części. Tylko nie wiem jakim cudem Devonowi uda się je wydać za mąż, skoro one do debiutu naprawdę nie są gotowe :P Dzikie kotki…

Nie mogę się doczekać dalszych tomów. Bardzo Wam polecam Nieczułego rozpustnika, cierpcie ze mną w oczekiwaniu. Warto ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-08-14 12:05:25

Wiele o moich odczuciach co do lektury powinien powiedzieć fakt, że czytałam tę książkę z przerwami przez miesiąc.
Ale może się wytłumaczę.

To jest druga ksiażka Judith McNaught jaką mam w ręku, pierwsza, Na zawsze, mnie oczarowała. Stąd też do Doskonałości podchodziłam z wielkimi nadziejami i radością. Początek był obiecujący, koszmarna babka, motyw wyrwania się z takiej rodziny, potem...
Wiele o moich odczuciach co do lektury powinien powiedzieć fakt, że czytałam tę książkę z przerwami przez miesiąc.
Ale może się wytłumaczę.

To jest druga ksiażka Judith McNaught jaką mam w ręku, pierwsza, Na zawsze, mnie oczarowała. Stąd też do Doskonałości podchodziłam z wielkimi nadziejami i radością. Początek był obiecujący, koszmarna babka, motyw wyrwania się z takiej rodziny, potem świat Hollywood. Ciekawie, fajnie.
Zack mnie kupił.
Początkowa Julie też. Dzieciak ulicy, dzika, nieposkromiona, charakterna, walcząca o siebie.
Ale potem wszystko poszło nie tak…

Przypomnę. Lubię romanse, lubię komplikacje, lubię darcie kotów.
Ale nie lubię się nudzić. Niestety na Doskonałości się nudziłam. Przykro mi, bo bardzo, bardzo mi zależało na tym, by ta książka przypadła do gustu.
Nie pozwoliła mi na to główna bohaterka, tak Julie najbardziej przeszkodziła w polubieniu całości. Była niekonsekwentna. Podobno dobra, mądra, inteligentna, dzielna. A w efekcie zastraszona głupia dziopa, idąca ślepo wbrew rozsądkowi. Owszem, pod koniec miewała przebłyski, ale która mądra i rozsądna kobieta, nie boi się gdy skazany za morderstwo facet mierzy do niej z broni?
Natomiast Zacka polubiłam. O dziwo całkiem mocno, aż szkoda gościa dla takiej gęsi. Odważny, zaradny, arogancki. Niby świnia a uroczy. Ale dla mnie to jedna z mocniej niedopasowanych par literackich. Wiem, że przeciwieństwa się przyciągają, ale tutaj… Powinny się odpychać, serio.
No i co najgorsze, nie czuję chemii między bohaterami. Dla mnie ich związek jest totalnie bez sensu, między nimi nie iskrzy.

Sama akcja powieści też była nierówna. Do momentu trafienia do domku w Kolorado było całkiem ciekawie, działo się dynamicznie i z sensem. Ale jak oni tam razem utkwili… Serio, nie jestem jęczkiem, że ja to tylko dialogi lubię czytać a opisy są be. Ale tutaj dialogów poskąpiono a jak były to takie… Sztywne. W teorii opisy też miały być dynamiczne, bo się działo, ale mnie to nie porywało.
Potem, już po akcji w Kolorado, też coś się zaczęło kręcić i interesować, zwłaszcza próby Julie by pogodzić Benedicta z rodziną. Tak to coś we mnie poruszyło ;)

No i na deser. Kwestia epilogu. Był, całe szczęście, bo przecież jestem wielbicielką epilogów. Ale za skromny. Marudzę, wiem, ale po średniej książce chciałam chociaż wypasiony epilog. Niestety, nie tym razem :P

Dla mnie chyba jednak McNaught historyczna, a współczesnej podziękuję ;) no chyba, że Na zawsze jest w ogóle wypadkiem przy pracy :P

pokaż więcej

 
Sol
2018-08-12 11:52:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 08 Sierpień 2018
Autor:
Cykl: Kaci Hadesa (tom 1) | Seria: Editio Red

Co. To. Było?
Przeczytałam szybko, bo napisane jest dobrze, lekkim piórem, ale język, ale tematyka, ale bohaterowie...
Po kolei.

Tematyka jest poważna, bo sekty, gangi motocyklowe i handel bronią. Wykorzystywanie seksualne dzieci i kobiet, bo robienie wody z mózgu członkom sekt, a potem traktowanie przedmiotowo kobiet w klubie. Obok tego nie można przejść obojętnie. Dlatego długo się...
Co. To. Było?
Przeczytałam szybko, bo napisane jest dobrze, lekkim piórem, ale język, ale tematyka, ale bohaterowie...
Po kolei.

Tematyka jest poważna, bo sekty, gangi motocyklowe i handel bronią. Wykorzystywanie seksualne dzieci i kobiet, bo robienie wody z mózgu członkom sekt, a potem traktowanie przedmiotowo kobiet w klubie. Obok tego nie można przejść obojętnie. Dlatego długo się zastanawiałam, czy to realne by w dzisiejszych czasach nadal działy się tak straszne rzeczy.
Pewnie się dzieją. Ale czy na taką skalę? Chwilami te opisy (bo są naprawdę szczegółowe, osoby wrażliwe uprasza się o omijanie tej książki) przestawały na mnie robić wrażenie a zdawały się być wręcz parodią. Do pewnego momentu tak,zwłaszcza opis praktyk sekciarskich, ale Kaci Hadesa... Oni są momentami śmieszni z tą swoją powagą, żądzą krwi swej i cudzej. Na dodatek ten słowniczek...
Z jakim namaszczeniem oni kultywują te swoje małe tradycje. A ich tortury... Chyba zapominają, że w pewnym momencie człowiek traci przytomność z bólu i ze śpiewu nici.

Jeśli chodzi natomiast o naszych bohaterów... Wykreowani są ciekawie, ale Styx mógłby, jak już znalazł tę swoją dziewczynę o wilczych oczach trzymać kierownika w spodniach. Rozumiem, że panienki na jego widok ściągają majtki przez głowę, ale no swój rozum podobno ma.
Natomiast Mae też w jednym momencie dla mnie postąpiła dziwne i nielogicznie. Mianowicie - wykorzystywana seksualnie od dzieciństwa, maltretowana i gwałcona, jak tylko nadarza się okazja ochoczo wskakuje bohaterowi do łóżka.
Poza tymi dwoma zaćmieniami bohaterów da się lubić. Zwłaszcza,że oboje mając swoje słabości i wady walczą z nimi i osiągają sporo. W ich romans w tych warunkach początkowo ciężko mi było uwierzyć, ale potem nabrał on sensu.

Nie mogę natomiast wybaczyć autorce tego, co zrobiła z jednym z bohaterów... Polubiłam go chyba mocniej od Styxa a potem... Ech.
Mam nadzieję, że w kolejnych tomach trochę go wybieli, czy co...
Czekam na kolejne tomy tak swoją drogą. Ciekawi mnie rozwój związków kolejnych dwóch par, zwłaszcza zapowiadających się na Piękną i Bestię Maddi i Flame'a. Flame mnie chwilami wręcz bawił swoim przesadnym, nierealnym masochizmem, ale poza tym ciekawi mnie to z tego wyniknie.

Czy polecam nie wiem. To książka nadająca się idealnie do tego by być klasycznym guilty pleasure, na dodatek to coś kompletnie nowego na naszym rynku wydawniczym, więc warto sprawdzić swoją reakcję.
Gdyby tylko mniej tego seksu na kartach książki było...

pokaż więcej

 
Sol
2018-08-10 14:49:39
Autor:
Cykl: Czarne Kamienie (tom 1)

Książka rozpoczyna się przepowiednią. Bardzo mroczną zresztą. Od pierwszych słów miałam wrażenie że książka emanuje erotyką i zmysłowością. Tylko, czy to na miejscu i okej, gdy bohaterka jest dzieckiem?

Ale prolog był delikatny. Rozpoczyna się pierwszy rozdział i co mamy? Milusią scenę kastracji, którą czytałam przez palce. Masakra.
Wkurzające jest to że ciężko wejść w świat przedstawiony....
Książka rozpoczyna się przepowiednią. Bardzo mroczną zresztą. Od pierwszych słów miałam wrażenie że książka emanuje erotyką i zmysłowością. Tylko, czy to na miejscu i okej, gdy bohaterka jest dzieckiem?

Ale prolog był delikatny. Rozpoczyna się pierwszy rozdział i co mamy? Milusią scenę kastracji, którą czytałam przez palce. Masakra.
Wkurzające jest to że ciężko wejść w świat przedstawiony. Te pojęcia, zwyczaje, czyny są mocno niezrozumiałe dla początkującego. Niekiedy lubię jak rzucają mnie w środek akcji, bez wstępu, tu jest to jednak trochę irytujące.
Im dalej w książkę, tym bardziej te zawiłości są odczuwalne, a nadal nic nie jest wytłumaczone. I ten ‘ząb węża’… Na dodatek wchodzi jeszcze w grę pochodzenie postaci, trudne imiona i nazwiska. Trochę to męczące. A styl pisania autorki niezbyt mi odpowiada co jeszcze bardziej utrudnia wciągnięcie się w akcję. Nie wiem czy to wina tłumacza czy autorce się nie chciało, bo czytanie 'Pisane szkarłatem' było przyjemnością.

Chore są panujące w tym świecie relacje między kobietami a mężczyznami. Nie jestem feministką, szowinistką czy kim tam jeszcze, uważam, że nikt nikogo nie ma prawa wykorzystywać, więzić, robić czegoś wbrew woli drugiego człowieka. Seks jest tu przedstawiony obrzydliwie a nie namiętnie czy erotycznie jak można byłoby się spodziewać po książce tak popularnej i głośnej. Nie jestem fanką erotyków, ale dobre sceny erotyczne potrafią książce dodać atrakcyjności. Tutaj seks to coś okropnego, narzędzie, a nie forma umocnienia więzi między dwójką ludzi którzy się kochają.

Postacie… Wypadałoby coś o nich napisać. Papierowe to chyba najlepsze określenie. Ich czyny nie są umotywowane, nawet kultury świata nie można obwinić. Seks i knowania, knowania i seks, mam wrażenie że tylko to ich interesuje. Niestety nie umiem ich polubić, zwłaszcza jeśli dodamy do tego te koszmarne imiona i koligacje za którymi nie nadążam.
I Janelle, czyli główna bohaterka. Koleżanka zwróciła kiedyś moją uwagę na fakt, że jeśli bohaterka ma jakiś magiczny dar czy umiejętność, nawet gdy żyje w społeczności w której magia nie jest czymś dziwnym, ten dar jest wyjątkowy. Tu też to jest. Posiadanie jednego Czarnego Kamienia to jest COŚ. Bohaterka ma ich trzynaście.
Jak o niej czytam w głowie zapala mi się neon: Mary Sue. Idealna, mądra, zdolna i kręci mężczyzn, mimo że jest strasznie młoda. To mnie trochę obrzydza że taka mała dziewczynka podnieca facetów. Nie, to nie jest fajne, nawet w świecie kreowanym na magiczne średniowiecze.

Tyle na temat, więcej z siebie nie wycisnę, im dalej w treść tym gorzej. Książkę wymęczyłam, zmęczyłam, zapamiętałam niewiele, bo niestety niezbyt rozumiałam co autorka do mnie pisze.
Do książki miałam dwa podejścia, za pierwszym razem nie wyszłam za drugi rozdział, za drugim dobrnęłam do końca, ale wyparłam z umysłu. Nie chcę nigdy więcej wracać do świata Mrocznego Królestwa i Czarnych kamieni. Zostanę przy serii 'Inni' tej autorki.

pokaż więcej

 
Sol
2018-08-10 11:22:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 08 Sierpień 2018
Cykl: Second Circle Tattoos (tom 1)

Kiedyś konsekwentnie unikałam książek z traumą bohaterów. Teraz na szczęście się to zmieniło. Na szczęście również w kontekście 'Najtwardszej stali', bo gdybym nadal stosowała swoje uniki nie poznałabym dobrej książki.
Dobrej, nie doskonałej, ale wciągającej i na tyle dobrze napisanej, że pokonała upalną niechęć do lektury ;)

Z pozoru jest schematycznie, z pozoru jest tak jak zawsze - on...
Kiedyś konsekwentnie unikałam książek z traumą bohaterów. Teraz na szczęście się to zmieniło. Na szczęście również w kontekście 'Najtwardszej stali', bo gdybym nadal stosowała swoje uniki nie poznałabym dobrej książki.
Dobrej, nie doskonałej, ale wciągającej i na tyle dobrze napisanej, że pokonała upalną niechęć do lektury ;)

Z pozoru jest schematycznie, z pozoru jest tak jak zawsze - on niegrzeczny tatuażysta, bad boy, ona skrzywdzona, bojąca się swojego cienia, powoli otwierająca się na nowych ludzi i miłość.
Tak, sporo z tego jest prawdą, ale nie wszystko. Trent to klasyczny miś w skórze niedźwiedzia. Złoty facet, groźnie wyglądający ale mający anielskie serce. To jak opiekuje się Harper, co dla niej robi, tylko by jej pomóc... Jest wzruszające ;)

Harper za to wychodzi ze skorupy. Po jej przejściach nie zdziwiłoby nikogo gdyby zamknęła się na zawsze w czterech ścianach ze strachu, a ona walczy. Wychodzi do ludzi, pokonuje swoje lęki. Zaskoczyła mnie zwłaszcza na koniec. Bo tak, pewne elementy nie są takie standardowe ;) także i autorka mnie zaskoczyła poprowadzeniem akcji.

Bohaterów pobocznych też nie da się nie lubić. Oczywiście, że jestem ciekawa drugiej części, tej o Cujo i Drei, chociaż opinie o niej nie są jakieś bardzo zachęcające. Ale w 'Najtwardszej stali' gryzą się mocno, a ja darcie kotów lubię :P
Ale nie pomyślcie, że to jakaś mega zabawna książka. Niezbyt zabawnie, chwilami wzruszająco, od połowy trzyma w napięciu. Jest lekki motyw sensacyjny, ciekawy, lecz jak na takie budowanie napięcia sam finał mnie lekko rozczarował.
Ogólnie myślę, że warto się zapoznać i polecam ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-08-08 10:22:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Zaczytanie 08 Sierpień 2018
Cykl: Prokurator (tom 1)

Nie taki diabeł straszny jak go malują. Tego diabła namalowałam sobie sama, w czarnych barwach i z rogami.
"Prokurator" nie jest książką aż tak złą jak myślałam, że jest. Ale nie, nie, nie jest też książką genialną, objawieniem i cudem :P
To czytadło tego typu, które zapomni się po tygodniu czy dwóch. Nie wybija się niczym specjalnym, niestety. Dlatego niestety bo widzę pewien potencjał,...
Nie taki diabeł straszny jak go malują. Tego diabła namalowałam sobie sama, w czarnych barwach i z rogami.
"Prokurator" nie jest książką aż tak złą jak myślałam, że jest. Ale nie, nie, nie jest też książką genialną, objawieniem i cudem :P
To czytadło tego typu, które zapomni się po tygodniu czy dwóch. Nie wybija się niczym specjalnym, niestety. Dlatego niestety bo widzę pewien potencjał, zmarnowany przez pośpiech albo lenistwo.

Postacie są zarysowane, ich charakterystyka opiera się niemal na wymienianiu wzajemnie cech przez innych bohaterów, sami nie mogą nam udowodnić jacy są. Z drobnymi wyjątkami, ale jednak. Paulina Świst gdyby poświęciła książce więcej czasu i liter, dałaby rozwinąć się relacjom to miałoby to szansę być czymś znacznie lepszym.
A tak mamy niedociągnięcia. Liczne.
Jak ja się irytowałam na przeskoki w narracji. Raz ona raz on. Okej, to dobra forma, znamy myśli obojga głównych bohaterów dzięki temu. Tylko, że czemu co pół strony i to z cofaniem czasu? Czemu czytelnik musi czytać o jednej sytuacji (np o zdejmowaniu majtek, litości...) dwa razy? Czy to tak istotne, że i Kinga i Łukasz muszą o tym mówić?

Seks. Miał być ostry seks. Był. Żeby nie było, nie jestem fanką rozwlekłych scen erotycznych. Ale jeśli klasyfikujemy książkę jako erotyk to sceny powinny być nieco dłuższe. A nie max 3/4 strony. Niby spoko, jak dla mnie, ale tu wszystko tak wygląda. Na szybciora, na hura.

Sam romans też jest szczątkowy. Dziwny, dość nierealny.
Kryminalna strona? W ogóle nie zaskakująca, czytałam niby z przyjemnością, ale bez jakiegoś zdziwienia. Dużo świata prokuratorsko-policyjno-adwokackiego. Widać, że pisała to osoba znająca się na rzeczy. I tak, mnie też tu wieje Mrozem ;) na dodatek chwilami miałam wrażenie, że to musiał pisać facet. Kinga jest zbyt męska w swej kobiecości. To taki facet w zabójczym ciele.
Jeszcze są drobiazgi jak uparte pisanie ksywek w cudzysłowie, albo ciągłe przeklinanie.

I zastanawiam się czy nadanie ksywy 'Szary' głównemu bandziorowi ma jakikolwiek inny sens niż nawiązanie go Greya.

Powiem tak. Jak chce się czegoś totalnie odmóżdżającego, gdzie będzie można dać myśleniu wolne, 'Prokurator' będzie jak znalazł. Nie jest to pozycja obowiązkowa, lecz całkiem przyjemna. Z wadami, ale mocno demonizowana przez wielu ;)
Początek mnie koszmarnie wkurzył, ale potem było całkiem całkiem. Może i sięgnę po kolejne jak braknie mi rzeczy do czytania :D

pokaż więcej

 
Sol
2018-08-04 17:41:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mam na półce

Sabrinie Jeffries nikt nie zarzuci schematyczności i powtarzalności, to już ustaliliśmy. Aby nas w tym upewnić autorka odchodzi już nawet od schematu odwiedzenia babci od pomysłu wydania za mąż/ożenienia. Gabriel wie doskonale że musi, bo inaczej nie zmusi najmłodszej Celii do tego kroku. A jak wszyscy mają alternatywne wyjście aby się utrzymać, tak Celia skazana byłaby na tułaczkę po... Sabrinie Jeffries nikt nie zarzuci schematyczności i powtarzalności, to już ustaliliśmy. Aby nas w tym upewnić autorka odchodzi już nawet od schematu odwiedzenia babci od pomysłu wydania za mąż/ożenienia. Gabriel wie doskonale że musi, bo inaczej nie zmusi najmłodszej Celii do tego kroku. A jak wszyscy mają alternatywne wyjście aby się utrzymać, tak Celia skazana byłaby na tułaczkę po bliskich.

Gabriel więc chce mieć chociaż żonę która będzie mu się podobała, skoro już jakąś musi mieć. A siostra jego przyjaciela nadaje się do tego doskonale. Jak się poznali? Ano kiedyś dawno temu Gabriel i Roger (brat Virginii) stanęli do wyścigu po bardzo niebezpiecznym torze. Wyścig ten skończył się tragicznie, Roger zginął. Siostra chcąc pomścić jego śmierć wyzywa Gabe’a. Ten tak zakręcił i pokręcił że w końcu zakochała się w nim ;) bo przecież wiadomo, że ci najmroczniejsi faceci są jednocześnie najbardziej słodcy :P
Gabriel pokazuje swoje drugie oblicze i dzięki niemu nie da się go nie pokochać ;)

W tej części i nasza żelazna Hetty znajduje miłość :P
Cztery do zera dla pani Plumtree, nie chce być inaczej. Czy będzie pięć zero, czy może Celia wygra ze swoją apodyktyczną babcią?

Swoją drogą książka jak to u Jeffries, jest zabawna, jest romantyczna i erotyczna. Tak, autorka niezmiennie lubuje się w całkiem dosadnych scenach.
Na upalne dni lektura jak znalazł, mimo, że może nas bardziej rozgrzać :P

polecam ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-08-02 16:25:30
Dodała do serwisu książkę: Pierwsze Słowo
Autor:
 
Sol
2018-08-02 13:54:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 08 Sierpień 2018
Seria: Editio Red

Gwiazdą tej książki dla mnie pozostanie Soraya.
Jak u Keeland na ogół te bohaterki są takie dość blade, Soraya to barwy, to energia, to ogień. Dla tej bohaterki rozważyłabym zmianę orientacji :P
I wcale nie dziwię się Grahamowi, że tak go oczarowała, że zmieniła go, że oszalał na jej punkcie. Zresztą Graham Morgan sroce spod ogona też nie wypadł. Ma osobowość, charakter. Ma kasę ale co...
Gwiazdą tej książki dla mnie pozostanie Soraya.
Jak u Keeland na ogół te bohaterki są takie dość blade, Soraya to barwy, to energia, to ogień. Dla tej bohaterki rozważyłabym zmianę orientacji :P
I wcale nie dziwię się Grahamowi, że tak go oczarowała, że zmieniła go, że oszalał na jej punkcie. Zresztą Graham Morgan sroce spod ogona też nie wypadł. Ma osobowość, charakter. Ma kasę ale co ważniejsze, ma klasę.
A szczerze mówiąc trochę już mi idą uszami ci milionerzy szalejący na punkcie nowo-poznanej kobiety. Mimo tego, że zaczyna to nużyć to Pan Morgan się na tym tle wyróżnia.

Książka jest dowcipna, lekka, erotyczna i rozgrzewająca. Jest też romantyczna i emocjonalna. Jest to całkiem ciekawy i przyjemny miks.
Chociaż ostatnio na naszym rynku wydawniczym tego typu miksów jest naprawdę zalew, tak jak niegdyś zalewały nas paranormale czy erotyki. Teraz mamy współczesne romanse erotyczne o bogaczach czy sportowcach.
Nie wiem też, czy to zasługa Penelope Ward, ale Graham jest z trochę innej gliny niż standardowi bohaterowie Vi Keeland. Jeśli tak, to jestem kobiecie niezmiernie wdzięczna. Lubię Vi ale czytając jej książki ma się wrażenie powtarzalności pewnych elementów. A tu mimo, że schemat romansu współczesnego jest zachowany, panie kilka elementów zmieniły. I nadały swoim postaciom, też tym drugoplanowym, wiarygodne cechy charakteru. To są żywi ludzie a nie postacie z papieru.

A za nawiązanie do Pięćdziesięciu twarzy Greya, brawa :P

To fajnie skonstruowana powieść i dobrze wykreowani bohaterowie. Gdy potrzebujecie czegoś niewymagającego postawcie na Drania z Manhattanu ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-08-01 18:35:09
Dodała cytat z książki: Blues Kojota
To jest najstraszniejsze w nadziei. - powiedziała - Jeśli za długo ją podsycasz, zmienia się w wiarę.
 
Sol
2018-08-01 12:06:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 07 Lipiec 2018

Nastawiłam się na thriller trzymający w napięciu od pierwszego słowa, zaskakujący i nie dający spać. No i nie do końca to dostałam.
Jak wiecie z blurba, siostra bliźniaczka Julity – Julia zostaje zamordowana w momencie gdy te dwie zamieniły się rolami. Nie następuje to od razu na początku książki i do momentu popełnienia zbrodni ta książka się wlecze.
Julita to zrzęda, maruda i postać bardzo...
Nastawiłam się na thriller trzymający w napięciu od pierwszego słowa, zaskakujący i nie dający spać. No i nie do końca to dostałam.
Jak wiecie z blurba, siostra bliźniaczka Julity – Julia zostaje zamordowana w momencie gdy te dwie zamieniły się rolami. Nie następuje to od razu na początku książki i do momentu popełnienia zbrodni ta książka się wlecze.
Julita to zrzęda, maruda i postać bardzo depresyjna. Wkurzała mnie potwornie swoją nieporadnością i nieżyciowością. Szczęście w nieszczęściu, że śmierć siostry ją obudziła.
Chociaż, to jak dała się prowadzić za nos… Do końca za to nie mogłam tak w pełni jej polubić, lecz nie przeszkadzało mi to jej kibicować i mieć nadzieję, że wyjdzie cało z tego zamieszania ;)

Jeśli chodzi o samą zawartość thrillera w thrillerze… Nie jest tego dużo, autorka powoli zagęszcza napięcie. Chociaż jak już to robi to robi to dobrze.
Czytałam sobie na luziku, nie mając problemów z odłożeniem książki na bok, ale jak rozpoczęły się te chwile z napięciem to raz że bałam się mieć otwarte okno (mówcie mi Boidupka) a dwa czytałam w nocy do oporu ;)
Sama zagadka, jej powiązania z pewnymi elementami z życia bliźniaczek naprawdę ciekawie skonstruowana i przemyślana. Co prawda morderca dla mnie trochę zbyt oczywisty, domyśliłam się, że to on zanim autorka nam to ujawniła albo dała pewną podpowiedź. Ale sam motyw i psychologia bandziora na medal.

Dłuuugo myślałam sobie, że książka byłaby o wiele ciekawsza, gdyby narratorem była zamordowana Julia. Psychologia jej postaci jest tak pokręcona, że aż chciałam zajrzeć jej do głowy. Bo chwilami książka robiła się obyczajówką z nutką romansu, czyli nie tym na co się nastawiłam. Sam wątek romansowy bardzo przyjemny, nie powiem. Rozwijający się ciekawie i całkiem wiarygodnie, ciekawiło mnie rozwiązanie i jego.
W ogóle jestem usatysfakcjonowana lekturą ;)
Nie było bolączki wielu polskich autorów, czyli zdrobnień i pieszczenia się, nie było sztywnych sztucznie zabawnych dialogów, nie było zżynania z Chmielewskiej. Autorka pisze po swojemu i chwała jej za to.
Jedynym minusem całości jest fakt, że książka nie przedstawia miłości, małżeństwa i jego trwałości jako coś pewnego. Nagromadzenie zdrad, rozwodów, rozstań i oszustw jest przygnębiające.

Polecam. To kawałek dobrej polskiej literatury.

pokaż więcej

 
Sol
2018-07-30 15:18:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 07 Lipiec 2018
Cykl: Pucked (tom 1)

Tak, to jest erotyk. Tak, z duuuużą ilością seksów w każdej postaci. Czyli tak jak się spodziewałam.
Ale o dziwo nie tylko jest tym na co wygląda.

Co prawda zaczynając lekturę nie nastawiłam się na nic wielkiego, na dodatek nie brałam na serio tak do końca tej książki. I po lekturze, stwierdzam, że to recepta na to by się dobrze przy niej bawić – wrzucić na luz ;)
Bo jak poważnie można brać...
Tak, to jest erotyk. Tak, z duuuużą ilością seksów w każdej postaci. Czyli tak jak się spodziewałam.
Ale o dziwo nie tylko jest tym na co wygląda.

Co prawda zaczynając lekturę nie nastawiłam się na nic wielkiego, na dodatek nie brałam na serio tak do końca tej książki. I po lekturze, stwierdzam, że to recepta na to by się dobrze przy niej bawić – wrzucić na luz ;)
Bo jak poważnie można brać laskę która jak sama o sobie mówi nie ma filtra między mózgiem a językiem? Jak serio można brać ludzi którzy dobrze się nie poznali a idą do łóżka?
I jak można wierzyć w ich miłość?
Ano Helena Hunting tak to opisała, tak rozłożyła w czasie relacje bohaterów, że ja w to wierzę. Im się uda, mają na to ogromną szansę.

Zbieranina postaci w tej książce to naprawę kolorowa gromada. Matka która traktuje córkę jak przyjaciółkę i chętnie rozmawia z nią o rozmiarach męskiego sprzętu. Córka która w zasadzie non stop robi aluzje do seksu albo sypie durnymi tekstami. Przyjaciółka która kocha się w hokeiście… W ogóle cała banda hokeistów z Alexem (chyba się zakochałam w nim) i Buckiem (nie można go nie uwielbiać) to cyrk.
Relacja Violet z bratem przyrodnim jest również cudna. To jak oni się kłócą, a potem jak Buck się o nią troszczy jest tak śmieszne i słodkie zarazem… ;)

Cała książka jest śmieszno – słodko – romantyczna. Bo w tym całym ‘pieprzeniu’ naprawdę można znaleźć ogrom romantyzmu i uroku.
Alex uroczo skacze koło Violet, uroczo się o nią stara. Jego upór w tej kwestii jest naprawdę godny podziwu.

Zaskoczona jestem, nie powiem. Bo sportowcy w książkach często są ruchaczami ze złą sławą, opamiętują się dopiero dla bohaterki. Tu jest jednak inaczej ;)
Sama bohaterka to też nie niewiniątko, lelija delikatna, ale zadziorna babka z niezłymi jajami.

Ale jeśli teksty o bzykaniu, pieprzeniu itd., itp. Was rażą, a z pozoru durne i narwane bohaterki wkurzają to dajcie spokój. Przeklinania też nie brak, chociaż jak dla mnie tutaj taki język pasuje.
Chociaż Violet i Alex mogą nieźle zaskoczyć. Popełniają błędy, kochają, są żywi i prawdziwi. Myślę, że warto ich poznać. Zwłaszcza jak lubi się moooocno zakręcony humor ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-07-29 11:21:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 07 Lipiec 2018
Cykl: Pierwszy raz (tom 1)

Przeczytałam, ale nie wiem po co.
Ta książka jest totalnie, kompletnie o niczym.
Powielający się schemat, masa dramy i płaczu i strasznie głupia bohaterka. Za głupia by żyć.

Naprawdę, autorka znalazła sobie pewną kolejność zdarzeń i repetuje ją z uporem maniaka. Drobne urozmaicenia są, np w imionach dziewczyn z którymi Kuba próbuje się pocieszać, albo w postaci pewnego wydarzenia...
Przeczytałam, ale nie wiem po co.
Ta książka jest totalnie, kompletnie o niczym.
Powielający się schemat, masa dramy i płaczu i strasznie głupia bohaterka. Za głupia by żyć.

Naprawdę, autorka znalazła sobie pewną kolejność zdarzeń i repetuje ją z uporem maniaka. Drobne urozmaicenia są, np w imionach dziewczyn z którymi Kuba próbuje się pocieszać, albo w postaci pewnego wydarzenia przełomowego, które i tak niewiele zmienia.

Kuba jest bardzo dobrą postacią, ciekawą, z charakterem, ale niestety przy Lenie wyłącza mózg. Jest w niej zakochany do granic. I tu rozumiem zachwyty czytelniczek, bo która by nie chciała żeby facet ją tak kochał. Każda by chciała. Ale ta chcąca by doceniła a Lena... Ech.
Marnuje się naprawdę fajny chłopak dla laski kretynki.

Jak Lena jest opisywana, ano dobrze. Inteligentna, dzielna, myśląca, odważna. A jaka jest? Płaczliwa, oceniająca po pozorach, durna i szufladkująca ludzi ze względu na płeć. Na dodatek wyzyskiwaczka. Okłamująca siebie i wszystkich dookoła, odtrącająca najbliższych, bo przecież aparat gębowy służy do pochłaniania żarcia a nie rozmawiania. Lena rozmowami załatwiłaby większość swoich problemów ale nie. Po co?

A na dodatek książka ta nie opowiada za bardzo o niczym innym jak te przepychanki dwójki młodych ludzi. Przewijają się inne wątki, ale są przeokropnie spłycone i pomijane.
Dlatego stwierdzam, że ta książka nie wnosi do naszego życia niczego poza może odrobiną nerwów na bohaterkę.
Bohater też robi głupoty, ale jakoś tak, potrafię go zrozumieć, facet ani lekko w życiu nie miał a ta mała .... też mu nie ułatwia.

Nie wiem czy to jest typowa powieść pani Czykierdy - Grabowskiej. Mam w planach dać jej jeszcze jedną szansę. Jeśli za drugim razem też będzie rzewnie, dramatycznie i bez logiki to dam sobie spokój.

Szkoda Waszego czasu na 'Pierwszy raz', serio.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1303 160 18693
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (460)

Ulubieni autorzy (22)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (17)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd