Sol 
https://www.instagram.com/sol.romansoholiczka, , romansoholiczki.pl
A dokładnie które fakty z mojej biografii pozwoliły ci wpaść na pomysł, że jestem miłą osobą? -------------------------------------------------------------Książkoholiczka z naciskiem na romansoholizm. Chociaż dobrą fantastyką, zwłaszcza z nurtu Urban Fantasy nie pogardzę. Moje opinie to moja subiektywna ocena książek. Zdarza mi się oceniać książki, których nie skończyłam. Staram się też motywować negatywne oceny. Nie przyjmuję zaproszeń od osób których nie kojarzę chociażby z jakiejś opinii. Chcesz mnie zaprosić do znajomych, a nie znamy się, ani nawet nie kojarzymy? Napisz ;)
kobieta, status: bibliotekarka, dodała: 16 książek i 11 cytatów, ostatnio widziana 20 minut temu
Teraz czytam
  • Lustereczko, powiedz przecie
    Lustereczko, powiedz przecie
    Autor:
    Znana autorka powieści kryminalnych Róża Krull jest świadkiem samobójstwa jednego z uczestników konkursu Mister Polonia. Wkrótce okazuje się, że nie miał on żadnego powodu, aby zdecydować się na tak d...
    czytelników: 1186 | opinie: 106 | ocena: 6,87 (553 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
Sol
2018-12-09 11:47:25
Autor:
Cykl: The Bird and the Sword (tom 1) | Seria: Editio Purple

Pewna część literatury fantastycznej ma to do siebie, że jest stylizowana na średniowiecze. A ja średniowiecza w książkach serdecznie nienawidzę. No taka wada.
Jeśli chodzi o to stylizowane to różnie bywa, znaczy, że są wyjątki od nielubienia. W przypadku Słowa i miecza założę się, że zaskoczę tych, którzy znają moje preferencje ;)
Dla mnie za mało było średniowiecza w średniowieczu.
Gdy...
Pewna część literatury fantastycznej ma to do siebie, że jest stylizowana na średniowiecze. A ja średniowiecza w książkach serdecznie nienawidzę. No taka wada.
Jeśli chodzi o to stylizowane to różnie bywa, znaczy, że są wyjątki od nielubienia. W przypadku Słowa i miecza założę się, że zaskoczę tych, którzy znają moje preferencje ;)
Dla mnie za mało było średniowiecza w średniowieczu.
Gdy autorka zdecydowała się na taką stylizację to według mnie powinna iść w to w opór. Do końca. A tak pogłaskała tylko z wierzchu co czyni książkę nijaką po raz pierwszy. Bo zbyt mocno chciała się trzymać stylizacji na New Adult i ułagodzenia. Mroczne mediewal fantasy i książka miała by +10 do atrakcyjności

Po raz drugi czyni ją fakt, że magia jest… Szczątkowa. Fakt, ma być jej masa, ma być przesycone nią każde słowo, ma być jej wszędzie pełno, choć jest zakazana i tępiona. A guzik. Znaczy ja rozumiem, że Lark się dopiero uczy, że potrzebuje najpierw odzyskać swoje Słowa, ale nawet gdy już je posiada to nadal jest nijak.

Po raz trzeci. Wprowadzenie w świat. W zamyśle fajnie, bohaterka jest izolowaną dziewczyną, strzeżoną, uwięzioną niemal i on, czyli król Tiras ją wprowadza a wraz z nią wchodzi do tego świata czytelnik. To taka dość banalna forma przedstawienia otoczenia w którym przyjdzie nam się obracać przez kilka kolejnych godzin, ale powiedzmy sobie szczerze. Nienajgorsza.
Byłaby, gdyby znów nie było to zrobione po łebkach.

Czwartym niech będą bohaterowie. Lark jak Lark, ona jeszcze mogłaby się obronić, ale gdyby dostała więcej życia. Jest jakaś taka nijaka, blada. Niewidzialna i niesłyszalna dla ludzi, ale dla czytelnika powinna lśnić.
Ona nawet dla Tirasa nie lśni, jest mu użyteczna. Jestem romansolubna, tropię wątki miłosne jak ogar, więc nawet drgnienie rączki czy coś zawsze wzbudza we mnie zachwyt i rozwinięcie w głowie. Tutaj chemia była na poziomie -1. Nie rozumiem czemu! Autorka mogła wyjść od użyteczności, ale potem z jakiegoś buntu bohaterki i walki bohatera z nią wejść w ogień i miłość. Nie wiem czemu tak to poszło…

Piąte i kolejne sobie odpuszczę.
Książka nie jest tragiczna, ale jak myślę o ile lepsza mogłaby być to coś mnie ściska w środku. Szkoda no. Bardzo szkoda.
Nawet w miarę energiczna i trochę krwawa i będąca delikatnym zaskoczeniem końcówka nie ratuje całości na więcej niż ‘było ok’.
Zdecydowanie literatura dla młodszego czytelnika gatunku, wyjadacze nie będą zbyt szczęśliwi ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-12-08 11:46:00
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Biblioteczne, Zaczytanie 12 Grudzień 2018
Cykl: Prokurator (tom 3)

Poszłam za ciosem czytając Podejrzanego. Między Prokuratorem a Komisarzem jednak minęło trochę czasu lekturowego i pewne kwestie się pozapominały, zmuszając mnie do przystanków i zastanowienia, więc aby tego uniknąć po tom trzeci serii sięgnęłam najszybciej jak się dało.
I w zasadzie wyszło mi to tylko na dobre.

Wreszcie zostałam zaskoczona w kwestii strony kryminalnej. Może nie na sto...
Poszłam za ciosem czytając Podejrzanego. Między Prokuratorem a Komisarzem jednak minęło trochę czasu lekturowego i pewne kwestie się pozapominały, zmuszając mnie do przystanków i zastanowienia, więc aby tego uniknąć po tom trzeci serii sięgnęłam najszybciej jak się dało.
I w zasadzie wyszło mi to tylko na dobre.

Wreszcie zostałam zaskoczona w kwestii strony kryminalnej. Może nie na sto procent, bo do pewnych wniosków doszłam wcześniej niż ujawniła rozwiązanie autorka, ale i tak było dobrze. Najmilej odnotowałam fakt, że pani Świst w końcu przyłożyła się do strony sensacyjnej, przemyślała to, nie przeładowała i nadała temu wszystkiemu sens.

No i w końcu! W końcu jest to erotyk sensacyjny z solidnym romansem!
Wreszcie wierzę w to, że ta para mogła się zakochać w sobie i potem chcieć iść za sobą w ogień.
Marysia i Daniel zaczęli trochę od końca, on na dodatek rzucał im kłody pod nogi a ona musiała dorosnąć ale wreszcie wiedziałam, że to ma sens.
Zapewne duży wpływ na to miała obecność retrospekcji, ich związek i znajomość są opisane dokładnie i widać rozwój i przebieg.
No brawo. Pani Świst, nauczyła się Pani tego co trzeba.

Dołóżmy do tego przezabawnego i przezimnego Zimnego i stanowczego starszego Wyrwę, sypiących żartami. Daniel też jest w tym dobry, więc wreszcie śmiałam się szczerze. Kinga też daje radę i ma dobre wejścia.
Związek Kingi i Łukasza też jest pokazany (w sumie w Komisarzu już taki był) jako szczęśliwy i prawdziwy a nie tylko enemies with benefits.
Chciałabym też zauważyć Pani Paulino, że drugi z braci Zimnickich, Tomek, nie otrzymał swojej części. Ja czekam :P jak poziom będzie z Podejrzanego, to biorę w ciemno.

Sporą wadą jaką zauważam w Podejrzanym, taką doskwierającą dla nowego czytelnika, może być fakt, że do lektury potrzebny jest średni Prokurator i nie wiem czy nie słabszy Komisarz.
Chociaż, może ja się nie znam ;) sprawdźcie sami.

pokaż więcej

 
Sol
2018-12-06 19:21:35

Na co dzień nie sięgam po literaturę tego typu. Zresztą, wiecie doskonale w czym gustuję.
Dla thrillerów czy horrorów robię wyjątki, ale pod warunkiem, że to kawałek dobrej powieści. Że mnie czymś zainteresuje, zaintryguje, tu tym impulsem była okładka i opis sugerujący paranormalne naleciałości i dobrą zagadkę z przeszłości.

I faktycznie, nie pomyliłam się. Jak zaczęłam czytać to już...
Na co dzień nie sięgam po literaturę tego typu. Zresztą, wiecie doskonale w czym gustuję.
Dla thrillerów czy horrorów robię wyjątki, ale pod warunkiem, że to kawałek dobrej powieści. Że mnie czymś zainteresuje, zaintryguje, tu tym impulsem była okładka i opis sugerujący paranormalne naleciałości i dobrą zagadkę z przeszłości.

I faktycznie, nie pomyliłam się. Jak zaczęłam czytać to już pierwsze strony mają tak silną grawitację, że nawet jak książkę odkładałam to o niej myślałam. Jest w niej to co lubię, chociaż za bardzo romansu się nie uświadczy ;)
Pierwszy raz nie wiedziałam czy lepsze są rozdziały obejmujące retrospekcje, czy wydarzenia nam współczesne, a na ogól nie mam problemów z wyborem.
Obie akcje, prowadzone niejako równolegle wciągają jednocześnie i jednocześnie wzbudzają ogromną ciekawość i chęć poznania odpowiedzi na liczne pytania. I wydaje mi się, że w tej książce nawet nie chodzi o to 'kto' zabił, lecz 'dlaczego' i w jaki sposób Fiona znajdzie rozwiązanie. A ta forma kryminału bardzo mi odpowiada.

Odpowiada mi też niesamowicie mocno klimat.
Jesień. Chłód. Mrok. W przeszłości można wręcz nurzać się w ciężkiej i przygnębiającej atmosferze szkoły w Idlewild Hall. Lata 50' nadają akcji w ogóle wyjątkowo specyficzny klimat, a jeszcze miejsce akcji... Autorka zrobiła to dobrze.
Współczesność pod względem klimatu ma się lżej, chociaż chłodem nadal bije ;)

Bohaterki. Tak, bo tu chodzi głównie o kobiety. Silne, waleczne, inteligentne i nieokiełznane. Takie kobiety których nie sposób nie lubić, nie podziwiać, nie sposób nie wierzyć w ich prawdziwość.
Kolejny punkt w którym autorka mnie zachwyciła.
Mężczyźni są na marginesie, plączą się, jest dobry glina i ten zły, ale charaktery damskie zdecydowanie ich przyćmiewają

Jeśli lubicie thrillery, nie straszne są Wam duchy i mrok i chcecie dać się wciągnąć w tajemniczą atmosferę Barrons w Vermoncie sięgnijcie po 'Złamane dusze'. Myślę, że mało kto się zawiedzie ;)

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu NieZwykłe. To była przyjemność ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-12-05 12:11:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Biblioteczne, Zaczytanie 12 Grudzień 2018
Cykl: Prokurator (tom 2)

Wzięłam z biblioteki to przeczytam. Z takim podejściem zaczęłam Komisarza, nie spodziewając się niczego wybitnego, zwłaszcza, że Prokurator był totalnie 'taki se'.
I 'Komisarz' w zasadzie jest dokładnie taki sam, tylko takosebowość objawia się w innych elementach. Jak Paulina Świst powoli uczy się pisać część kryminalną, tak romansowa dalej leży, kwiczy i macha raciczkami. No nie umie kobieta...
Wzięłam z biblioteki to przeczytam. Z takim podejściem zaczęłam Komisarza, nie spodziewając się niczego wybitnego, zwłaszcza, że Prokurator był totalnie 'taki se'.
I 'Komisarz' w zasadzie jest dokładnie taki sam, tylko takosebowość objawia się w innych elementach. Jak Paulina Świst powoli uczy się pisać część kryminalną, tak romansowa dalej leży, kwiczy i macha raciczkami. No nie umie kobieta w początki romansu, bo jeśli chodzi o relację znanej nam już pary Zimnego i Kingi to naprawdę fajnie się o nich czyta. Wreszcie mogę uwierzyć, że z nich cokolwiek będzie.
Za to o Wyrwie mogłabym czytać, poproszę o cykl z nim jako bohaterem, rozwiązującym różne sprawy, zagadki i robiącym różne naloty. Może być wraz z Zimnym (cudzysłowu nie będzie, wkurzają mnie one) bo jego też wyjątkowo w tej części obdarzyłam sympatią.
Na Zuzannę najchętniej spuściłabym kurtynę milczenia. Co za wkurzająca baba :P

Za to właśnie ta strona sensacyjna czy jak zwał kryminalna, podeszła mi. Nie, że jest bez wad, ale autorka ładnie łączy wątki z poprzednim tomem, plecie ciekawą sieć powiązań i motywacji różnych złych ludzi, plącze i podaje w wątpliwość moralność wielu drugoplanowych postaci.
Wadą tego wątku jest fakt, że tych drugo- trzecio- czwarto- a nawet piąto- planowych jest taki nawał jak na tak krótką ksiażkę, że ja się zgubiłam.

No i drobna sugestia. Świst, przestań pisać sceny erotyczne :P ten czas przeznacz na poznawanie się bohaterów czy nawet ich utarczki, tak dla zdrowia czytelnika :P bo tak wychodzi bardzo słaby erotyk, chcąc pisać erotyki to jednak na TE sceny trzeba przeznaczać więcej niż 5 zdań :P

Wystąpił w tej książce też pewien paradoks. Jednocześnie jak dla mnie powinna być o 100 stron dłuższa i krótsza :P bo niektóre wątki są jak na siłę skrócone, chwilami wręcz mam wrażenie relacjonowania nie opisywania, a z drugiej początek się ciągnie.

Czy warto czytać, czy trzeba?
Kompletnie nie. To lektura na jeden wieczór, jak nie wiecie co ze sobą zrobić. Założę się, że za miesiąc nie będę pamiętała nic. Stąd też korzystając z faktu, że treść nie zaginęła jeszcze w mrokach umysłu sięgam szybko po Podejrzanego :P

pokaż więcej

 
Sol
2018-12-04 15:39:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 12 Grudzień 2018
Autor:

Dopiero co pisałam, że biorę wszystko co napisze Mia i nie wierzę, że mogłaby napisać cokolwiek słabszego, gorszego, cokolwiek co mi nie podejdzie.
I to nie jest tak, że Bez złudzeń mi się całkiem nie podobało, było tragicznie i żałuję czasu spędzonego. No nie, ale z butów wyrwana nie zostałam, a tego od autorki oczekuję po tym co dotąd mi serwowała.

Największy zarzut jaki mam do tej powieści...
Dopiero co pisałam, że biorę wszystko co napisze Mia i nie wierzę, że mogłaby napisać cokolwiek słabszego, gorszego, cokolwiek co mi nie podejdzie.
I to nie jest tak, że Bez złudzeń mi się całkiem nie podobało, było tragicznie i żałuję czasu spędzonego. No nie, ale z butów wyrwana nie zostałam, a tego od autorki oczekuję po tym co dotąd mi serwowała.

Największy zarzut jaki mam do tej powieści to fakt, że nie wierzę w tę historię. No po prostu nie.
Okej, Ellie będąca striptizerką ma prawo do miłości i szczęścia, Gabriel może po traumach z dzieciństwa w taki a nie inny sposób radzić sobie z wspomnieniami. Oni nawet razem mają szansę dać sobie szczęście, ale autorka ubrała to w takie wydarzenia i uczucia, że ja w to zwyczajnie nie wierzę.

Gabriel jest aż za idealny, taki dzielny, taki prawy, odważny, męski, opiekuńczy, no bez wad. Taka Marysue w spodniach. A Eloise jako dziecko - pewien element, czytający będą wiedzieć o czym mówię, to co zrobiła jako trzynastolatka w poszukiwaniu miłości. No BŁAGAM! Po całym wydarzeniu taka reakcja?
Ale już dalsze jej życie z tym bagażem ma sens. Jej zachowanie po napaści i pobyt w domu Gabriela, okej, jej wierzę. Gabe'owi mniej. Bo on jest zbyt łatwowierny, po tym co go spotkało powinien być mimo wszystko ostrożniejszy.

No i finał. Nie mówię o tym romansowym, bo u Mii to dość standardowe i to jest powód dla którego uwielbiam jej książki, ale zakończenie 'kryminalne'.
Serio? To było tak wydumane, wyciągnięte nie wiem skąd. Gabriel i jego olśnienie i bohaterski czyn. Znów! Naciągane dla mnie i tyle ;)

Marudzę. Pisanie opinii z zapchanymi zatokami może być skazane na porażkę, wybaczcie więc chaos ;)
I pewnie też przez to jestem taka wymagająca :P

pokaż więcej

 
Sol
2018-12-02 18:09:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 12 Grudzień 2018
Autor:
Cykl: Bad Boy Billionaires (tom 1) | Seria: Bad Guys

Lubicie romanse biurowe oparte na relacji love-hate? Lubicie darcie kotów i utarczki między bohaterami?
No to niestety w tej książce tego nie znajdziecie :D
Wredna jestem, narobiłam nadziei i zgasiłam jak świeczkę co? No siebie też. Bo po Keeland i reszcie miałam nadzieję, na ognisty romans (ognisty bardziej w słowie niż w czynie) biurowy i to z pracodawcą!
I to się akurat zgadza. Bo naszą...
Lubicie romanse biurowe oparte na relacji love-hate? Lubicie darcie kotów i utarczki między bohaterami?
No to niestety w tej książce tego nie znajdziecie :D
Wredna jestem, narobiłam nadziei i zgasiłam jak świeczkę co? No siebie też. Bo po Keeland i reszcie miałam nadzieję, na ognisty romans (ognisty bardziej w słowie niż w czynie) biurowy i to z pracodawcą!
I to się akurat zgadza. Bo naszą parkę łączy relacja pracownica-szef. Tylko, że w zasadzie nic z tego nie wynika. Może trochę chowania po kątach i mała akcja finałowa, ale jeśli czekaliście na tarzanie się po biurkach i gorące tete-a-tete przy kserokopiarce to niestety, nie ma.

Jak na niegrzeczną, erotyczną książkę to jest ona zadziwiająco grzeczna. Paradoks taki trochę. Jasne, nie brak tu aluzji i niegrzecznych słów, nie brak scen łóżkowych i podłogowych, ale rumieńców to ja nie dostałam ;) właściwie to już przy trzeciej scenie zaczęłam omijać wzrokiem co tak i ile razy dokładnie Kline robi Georgii.

Jeśli natomiast o samego Kline'a chodzi to jest to gość do pokochania. On i Georgia oraz ich przyjaciele to mocna strona książki.
Chociaż zapowiadanych w blurbie licznych niepowodzeń randkowych Georgii nie miałam okazji poznać, generalnie jej pech sprowadza się do faktu, że nie spotkała do czasów pana Brooksa faceta wartego bycia jej osobistym Kolumbem.
I to by było na tyle ;)

A i takie małe pees.
Jeśli spodziewacie się mocnego pisania wiadomości w aplikacji randkowej to się też zawiedziecie ;) jest to znaczące w finale, ale samego pisania to tyle co kot napłakał. A jak tak lubię jak bohaterowie nie wiedząc, że ze sobą piszą wymieniają liczne smsy, maile czy inne listy ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-11-30 19:03:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 11 Listopad 2018

Zebranie myśli po lekturze 'Spadku' zajęło mi naprawdę sporo czasu. Sięgałam po tę książkę z myślą, że sięgam po coś lekkiego, zabawnego, optymistycznego i słodkiego. Że się będę śmiała w głos i może z raz wzruszę.
Mhm... No niestety nie. Dla wielu pewnie stety, bo to taka typowa polska literatura obyczajowa, jaką naprawdę wielu wielbi.
Z tym, że ja nie.

Jestem rozczarowana a jednocześnie...
Zebranie myśli po lekturze 'Spadku' zajęło mi naprawdę sporo czasu. Sięgałam po tę książkę z myślą, że sięgam po coś lekkiego, zabawnego, optymistycznego i słodkiego. Że się będę śmiała w głos i może z raz wzruszę.
Mhm... No niestety nie. Dla wielu pewnie stety, bo to taka typowa polska literatura obyczajowa, jaką naprawdę wielu wielbi.
Z tym, że ja nie.

Jestem rozczarowana a jednocześnie wiem, że to jest naprawdę dobra książka. Napisana ładnym językiem, literackim, bogatym (gdyby nie pewien błąd ortograficzny byłoby perfekto) i wypracowanym.
Dorota jest taką bohaterką z jaką łatwo się zżyć albo i nawet utożsamić. Z jednej strony dziewczyna z niepełnej rodziny a z drugiej mająca tę rodzinę zawsze stojącą murem za sobą. Nie obdarzona nagle majątkiem przekraczającym pojmowanie, lecz biednym dziadkiem, który początkowo nawet do wspólnego życia się nie nadaje.
Chociaż rodząca się przyjaźń między wnuczką a dziadkiem to najmocniejszy element książki.

Masa wydarzeń, chwil szczęśliwych i tych niezbyt kładących się cieniem na radosnych. Ogrom ludzi, serdecznych, nieegoistycznych, chwilami zagubionych czy nieporadnych, ale nigdy negatywnych. Każdego w pewnym momencie można zrozumieć i zaakceptować z całym dobrodziejstwem jego inwentarza. Ludzie są ludźmi nie marionetkami pisarki, potrzebnymi tylko dla pchnięcia fabuły w przód. Bo co dziwne, dla mnie ta książka mogłaby się skończyć o sto stron wcześniej lub trwać kolejne trzysta i byłaby nadal tak samo wiarygodna.
To urywek z życia dziewczyny szukającej swojego miejsca na tym świecie.

Zaniżam średnią, wiem. Niesłusznie, wiem. Nadal mając świadomość, że ta książka zasługuje na więcej stawiam 5/10 bo mnie zabrakło paru elementów. Dla mnie za mało tam romansu. I to nie ściskania po kątach czy pocałunków, ale rozwoju relacji Doroty z Adamem lub Jamesem, zależnie co zadecydowałaby ostatecznie autorka. Znaczy ja wiem co zadecydowała, ale i tak - mało.
I końcówka. Tak słodko gorzka, że aż zbyt bolesna.

Ale nie zniechęcajcie się. Bo to kawałek dobrej polskiej literatury, której najwidoczniej nie umiem do końca docenić ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-11-29 12:04:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 11 Listopad 2018

Powoli duet autorski Keeland&Ward staje się pewną marką i w naszym rodzimym światku książkowym. Pisarki osobno też prezentują pewien romansowy schemat i na dobrą sprawę jak nie kupujesz tego jak pisze jedna z nich to nie kupisz niczego, nawet w duecie.
Natomiast mnie te książki pasują. Pasuje mi też Playboy za sterami, chociaż nie ukrywam, nie biorę tego z całym dobrodziejstwem i trochę się...
Powoli duet autorski Keeland&Ward staje się pewną marką i w naszym rodzimym światku książkowym. Pisarki osobno też prezentują pewien romansowy schemat i na dobrą sprawę jak nie kupujesz tego jak pisze jedna z nich to nie kupisz niczego, nawet w duecie.
Natomiast mnie te książki pasują. Pasuje mi też Playboy za sterami, chociaż nie ukrywam, nie biorę tego z całym dobrodziejstwem i trochę się muszę czepić tego czy owego.

Bo autorki tą razą poszły troszeczkę na skróty, tak jakby miały od wydawcy narzuconą ilość znaków czy stron, w których koniecznie muszą się zmieścić. Przez naprawdę długą chwilę miałam w myślach wielki neon ‘Toż To Harlequinowaty Twór!’
Na całe szczęście ta tendencja utrzymywała się tylko przez jakiś czas i została zmieciona przez inne elementy. Tak na dobrą sprawę została uratowana przez naszą nie tak lokalną, bo kosmopolityczną latawicę. W dosłownym tego słowa znaczeniu, gdyż żigolo jest pilotem :D
Carter jest przeuroczy. To oczywiście erotoman i ruchacz, ale jego poczucie humoru i urok osobisty zasługuje na osobną recenzję. To chyba taki urok tych bohaterów Vi. Ona tak potrafi, że co bohater to ja go kocham i chcę na własność. A na dodatek kapitan Zapylacz ma też ogromne serce. Przekonajcie się sami, potrafi facet zaskoczyć ;)

Mamy też Kendall, początkowo miałam ją za lekką snobkę i zarozumialca, ale szybko mnie wyleczyła z tego myślenia i też niejednokrotnie pokazała, że jest w niej coś więcej niż zgrabne ciało i ładna buzia.

Sam romans ma klasyczną budowę, całkiem schematycznie przemyka, dodając fakt, że miłość przychodzi błyskawicznie. Nasza parka w ogóle przechodzi przyspieszony kurs siebie, ale magiczne słowo na K pada naprawdę jak dla mnie zbyt prędko.
Ale dobrze, przymknę oko. Bo ten humor, bo ta chemia, że aż iskry idą. No bo przecież Carter ;)

Ale myślę, że to bardziej książka dla wielbicieli autorek. Nie ma co od niej zaczynać, bo nie jest to nic wybitnego, taki trochę ambitniejszy harlequinek. Z przyjemnym poczuciem humoru i bohaterami bardzo łatwymi do polubienia.

pokaż więcej

 
Sol
2018-11-28 13:54:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 11 Listopad 2018
Seria: Editio Red

Sięgając po 'Najdroższego sąsiada' zastanawiałam się jak pisze pani Ward solo. Bo w wydaniu w duecie z Vi Keeland ją polubiłam, stawiałam też, że to ona nadała 'Draniowi z Manhattanu' ten powiew nowości. I po części miałam rację.
Penelope Ward w Najdroższym sąsiedzie pokazuje co potrafi, tylko to nie jest sam humor i żart, jak początkowo myślałam. To nie w lekkości jej siła.

'Najdroższy...
Sięgając po 'Najdroższego sąsiada' zastanawiałam się jak pisze pani Ward solo. Bo w wydaniu w duecie z Vi Keeland ją polubiłam, stawiałam też, że to ona nadała 'Draniowi z Manhattanu' ten powiew nowości. I po części miałam rację.
Penelope Ward w Najdroższym sąsiedzie pokazuje co potrafi, tylko to nie jest sam humor i żart, jak początkowo myślałam. To nie w lekkości jej siła.

'Najdroższy sąsiad' to powieść o dwójce skrzywdzonych ludzi, którzy mocno starają się by żyć z kartami które rozdał im los i ugrać nimi jak najlepszą drogę. Ale nie są to same asy. Chelsea mierzy się z porzuceniem i odrzuceniem, ma niskie poczucie własnej wartości i nie ma co się temu dziwić. Damien ma problem innej natury, ale jego brzemię jest jeszcze cięższe.
I jak początkowo myślałam sobie, że gość broniąc się przed uczuciem, przed związkiem się z ch... na łby pozamieniał i głupio robi, tak potem stwierdziłam, że chyba nie ma co go aż tak oskarżać.Nie w momencie jak znamy wszelkie elementy układanki.

Chelsea dla Damiena i Damien dla Chelsei jest bandażem, plastrem na rany, lekiem na zło. Jasne, początkowo to tylko przyjaźń, ale jakże odżywcza. Pełna humoru i chemii, przyciągania i dogryzania sobie. Bohaterowie pałają do siebie sympatią od razu, chociaż początkowo bardzo fajnie się żrą.

I w zasadzie do połowy książki nie mam co do niej przez to żadnych zarzutów.
Potem gdy pewne kwestie ujrzą światło dzienne coś się zmienia w dynamice powieści. W związku bohaterów też ale jak u nich coraz bardziej na plus tak w treści na minus. Scenki są rwane, chwilami można się zgubić czy nadal jesteśmy w tym samym miejscu i czasie co w poprzednim zdaniu, a niektóre urywki z życia tej dwójki sprawiają wrażenie jakby tam coś jeszcze było, ale uciekło w korekcie czy tłumaczeniu.
Przeszkadzało mi to chyba najmocniej i gdyby ten ktoś, kto to popsuł popracował nad płynnością, książka by tylko zyskała.
A tak czegoś mi zdecydowanie brakuje, mimo zakończenia i naprawdę fajnego epilogu.

Myślę też, że mimo mojego lekkiego brzęczenia na te uchybienia, warto się przekonać samemu jak odbierzecie tę historię. Zwłaszcza, że bohaterowie główni jak i drugoplanowi to jest sztosik.

pokaż więcej

 
Sol
2018-11-27 16:37:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 11 Listopad 2018
Autor:
Cykl: Cinder&Ella (tom 2) | Seria: #GOYOUNG

Bajka Cindera i Elli dopiero się zaczyna a nie kończy, wbrew temu co sugeruje tytuł ;)

Dla mnie ta część to taki wielki, długaśki i bardzo rozbudowany epilog do Cindera i Elli. Chwilami aż zbyt rozbudowany i na siłę wyciągnięty niestety.
Tak, jest wzruszająco i nawet całkiem sensownie, ale chwilami autorka idzie w słodycz i cukierkowość aż za mocno.
Z rzadka też gubi sensowność, stąd słówko...
Bajka Cindera i Elli dopiero się zaczyna a nie kończy, wbrew temu co sugeruje tytuł ;)

Dla mnie ta część to taki wielki, długaśki i bardzo rozbudowany epilog do Cindera i Elli. Chwilami aż zbyt rozbudowany i na siłę wyciągnięty niestety.
Tak, jest wzruszająco i nawet całkiem sensownie, ale chwilami autorka idzie w słodycz i cukierkowość aż za mocno.
Z rzadka też gubi sensowność, stąd słówko 'całkiem' w poprzednim zdaniu. Niektóre postacie jak ojciec Elli czy sama Ella mają skłonność do dramatyzowania. Coleman przesadza i bywa ślepy w kwestii swojej córki a jego córka pokonuje swoje problemy troszkę jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
W jednym momencie nie może sobie poradzić z wieloma sytuacjami a blizny są tematem turbotabu, by po pewnym wydarzeniu, nagle, wszystko zaczęło się układać.
Brian też jest wręcz zbyt idealny i perfekcyjny. Zawsze wie co zrobić, powiedzieć, jak zareagować. Wiem, to ma być finał bajki, zamknięcie historii i danie czytelnikowi całkowitej pewności, że dwójka głównych bohaterów będzie żyła długo i szczęśliwie. Pewnie, po kilkuset stronach zapewniania, nie mam ku temu wątpliwości, ale łatwość radzenia sobie z problemami innymi niż blizny Elli trochę poraża ;) wszystko układa się... jak w bajce bo jakżeby inaczej.

Pierwsza część mnie zauroczyła i zachwyciła. Druga to dopełnienie i mimo, że przeczytałam ją w kilka godzin to nie zajechała autostradą do serca. Była taka... Okej.
W zasadzie gdyby Kelly zawarła to w ramach nadal pierwszego tomu, ale w skondensowanej wersji byłoby lepiej.
Bo poznać mamę Briana, zobaczyć już dobre relacje Elli z przyrodnimi siostrami warto. Ale nikomu nic nie ubędzie jak nie przeczyta wielu zapychaczy ;)
Dlatego według mnie nie jest to pozycja obowiązkowa. Jak brak Wam kropki nad i, takiej tłustej i wyrazistej, to czytajcie to Zakończenie Bajki, ale bez presji ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-11-27 11:41:02
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 11 Listopad 2018
Autor:

Miałam w ogóle nie czytać tej książki. Nawet wybierając sobie następną Sheridan myślałam, żeby nie trafić na to o bliźniakach, (bo tytuły autorki, te których nie znam, mieszają się mi w głowie) otwieram książkę na czytniku - bliźniacy.
Dobra, może traf tak chciał, może trzeba sprawdzić, jak będzie źle to przecież zostawię. Z tą myślą zaczęłam czytać i przeczytałam w kilka godzin. Bo książka...
Miałam w ogóle nie czytać tej książki. Nawet wybierając sobie następną Sheridan myślałam, żeby nie trafić na to o bliźniakach, (bo tytuły autorki, te których nie znam, mieszają się mi w głowie) otwieram książkę na czytniku - bliźniacy.
Dobra, może traf tak chciał, może trzeba sprawdzić, jak będzie źle to przecież zostawię. Z tą myślą zaczęłam czytać i przeczytałam w kilka godzin. Bo książka okazała się dobra.
Widać dla mnie każda powieść Mii Sheridam będzie co najmniej dobra ;) i też muszę inaczej patrzeć na oceny danego tytułu, bo 'Bez Słów' lubię niezmiennie najmniej.

Wiem, że wiele osób może się wkurzać na bohaterkę po przeczytaniu samego blurba, albo kilku pierwszych stron. Wyrodna matka, zostawiła dziecko na pół roku, jak ona mogła.
Ano mogła. I po przeczytaniu ja ją naprawdę rozumiem. W pierwszej chwili nie bierze się pod uwagę okoliczności towarzyszących i faktu,że ona tego dziecka nie porzuciła na zawsze i, że sama wtedy była jeszcze dzieckiem...
Dzieckiem po przejściach.
A szanowny tatuś wcale nie ułatwiał.

Przechodząc do tatusia. Prestona nie sposób nie lubić, chociaż miewa tak durne wejścia, że przydałoby się gościem mocno trząchnąć. Ale znów - z drugiej strony po paśmie tak traumatycznych doświadczeń na bardzo młode barki spadła taka odpowiedzialność, że nie dziwi jego zagubienie.
I można by pomyśleć, że sprawę między Lią a Prestonem załatwiłaby solidna rozmowa. Owszem ale nie do końca. Za dużo w Lii niepewności, za dużo w Prestonie dumy. Oni najpierw muszą dojrzeć i pokonać własne demony.
Dzięki takiemu przedstawieniu całości historii, ja w nią wierzę. I wierzę, że teraz już im się uda.

Cieszę się, że jednak przeczytałam Bez pożegnania. Wątpiłam w autorkę po kilku opiniach, wątpiłam w tę książkę, ale warto było. Po kolejną pozornie słabą też sięgnę, już z większym spokojem ;)
Bo lubię Mię Sheridan ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-11-26 11:24:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mam na półce, Zaczytanie 11 Listopad 2018
Autor:
Cykl: Trylogia Snów (tom 2)

Przerwę między lekturą Pierwszej a Drugiej księgi snów miałam solidną. Aż nie do pomyślenia byłaby taka przerwa przy Trylogii Czasu, co świadczy, że jednak Trylogia Snów aż takiej mocy grawitacyjnej nie ma ;)

W ogóle z tą grawitacją było dziwnie. Jak czytałam to szło jak z płatka, nie chciało się odkładać książki, ale znów jak odłożyłam to wcale mnie jakoś mocno nie ciągnęło. Czary ;)

Z Liv...
Przerwę między lekturą Pierwszej a Drugiej księgi snów miałam solidną. Aż nie do pomyślenia byłaby taka przerwa przy Trylogii Czasu, co świadczy, że jednak Trylogia Snów aż takiej mocy grawitacyjnej nie ma ;)

W ogóle z tą grawitacją było dziwnie. Jak czytałam to szło jak z płatka, nie chciało się odkładać książki, ale znów jak odłożyłam to wcale mnie jakoś mocno nie ciągnęło. Czary ;)

Z Liv i resztą spotykamy się na dobre osiem tygodni po zakończeniu akcji pierwszego tomu. Solidna rozłąka ale o wydarzeniach z tego czasu powiedziane jest niewiele. Pewnie nie było potrzeby bo nic ciekawego się nie działo. Liv i Henry nadal spotykają się w snach, natomiast na jawie bywa z tym różnie, przez co ja tego Henry'ego to niezbyt lubię. Odwala też niezły numer we śnie, w wyższym celu, zgadza się, ale te jego tajemnice to uszami wychodzą.
Okropnie bym chciała, żeby Liv go zostawiła dla Graysona, ale to pewnie niezbyt realne ;)

Za to uwielbiam młodszą siostrę głównej bohaterki - Mię. Jest taka wścibska do granic a zarazem urocza :P w ogóle najbliżsi Liv wzbudzają we mnie ogrom sympatii, natomiast strona Graysona, pomijając jego samego, to jakoś tak niezbyt. Zwłaszcza Bochra :P nowe źródło problemów sióstr.

W snach też się dzieje. Nasi bohaterowie muszą się zmierzyć z całkiem sporym problemem, a świat snów staje się coraz ciekawszy. To naprawdę mocny element książki, przez niego zdecydowanie szybciej sięgnę po Trzecią Księgę Snów, skoro sama nie potrafię śnić świadomie to chociaż o tym poczytam.
Pojawia się też wróg, czy nowy, czy stary przekonajcie się sami ;) na pewno groźny, na pewno wyciągający najcięższe działa. I już wiem, że w tomie trzecim bohaterowie będą mieli nie lada problem.

No i jeszcze ta cała Secrecy... Mam podejrzenia i liczę bardzo na Mię, że szybko odkryje tożsamość tego szkodnika.
A Wy zabierajcie się za lekturę ;) oczywiście zacznijcie od tomu pierwszego ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-11-25 10:56:02
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Polecanki - romansoholiczki.pl
Cykl: Charley Davidson (tom 1)

Główną bohaterkę Charley – Charlotte Davidson poznajemy w okolicznościach dla niej niezbyt przyjemnych. Jako detektyw i kobieta która żadnej roboty się nie boi, pomagała ofierze przemocy domowej spitolić do Teksasu czy innego Meksyku. Jako że małżon tejże miał ruchliwe rączki a zarazem niskie mniemanie o sobie które lubił sobie podwyższać obijając kobiece buźki, gdy Charley w próbie zajęcia mu... Główną bohaterkę Charley – Charlotte Davidson poznajemy w okolicznościach dla niej niezbyt przyjemnych. Jako detektyw i kobieta która żadnej roboty się nie boi, pomagała ofierze przemocy domowej spitolić do Teksasu czy innego Meksyku. Jako że małżon tejże miał ruchliwe rączki a zarazem niskie mniemanie o sobie które lubił sobie podwyższać obijając kobiece buźki, gdy Charley w próbie zajęcia mu odrobiny cennego czasu pojechała mu po ambicji, ten ją obił. I to solidnie. Taki wiecie, makijaż permanentny. 
I ta nasza biedna panna kostucha daje się poznać ładując swe obite ciało pod prysznic. Potem dowiadujemy się też że pod tym prysznicem poznajemy również głównego bohatera – Reyesa. Typa nieco dziwnego, tajemniczego no i coś czuję że o wątpliwej moralności. Nawiedza on Charlie we śnie aby doświadczać z nią rozkoszy nieziemskich. 
Oczywiście ona początkowo nie wie że on to on, ale domyśla się po szczegółach które jemu się wymsknęły. Ale okej, teraz słów więcej o bohaterce. Oficjalnie detektyw nieoficjalnie, jak wspominałam, Kostucha. Osoba która pomaga duchom mającym niezałatwione sprawy (brzmi znajomo?) przejść na drugą stronę. Najpierw oczywiście załatwiając te sprawy.
Jako że to seria, wnioskuję że co tom będzie inna zagadka, tu Davidson musi się zmierzyć z odnalezieniem zabójcy trójki prawników, którzy zostali ustrzeleni jak zające w sezonie otwartym. 
Sezon otwarty na prawników? Hmmm…
Odbiegłam od tematu, miało być o bohaterce. Babka z nabiałem. Konkretnym nabiałem, ale jakże kobiecych kształtach. Lubi o tym przypominać. Generalnie dostęp do przemyśleń bohaterki mamy nieograniczony, jako że narracja jest pierwszoosobowa. Bohaterka też jest inteligentną, konkretną kobitą z wielkim sercem i poczuciem humoru. Ma przyjaciółkę Cookie, kolejną postać z jajem, i jej córkę, która wnosi kolejną dawkę humoru.

No dobrze, ale skąd Charley wie że ktoś zmienił stan skupienia? Raz. Jest tym światłem na końcu tunelu więc duszki, duchy i duszyska lgną do niej jak muchy do miodu. Dwa. Jej ojciec kiedyś a obecnie wujek to policjanci. Często jest wzywana na miejsce zbrodni aby dowiedzieć się szczegółów od głównego bohatera imprezy.
Bohaterka to mix Betsy Taylor i Stephenie Plum. Jak dla mnie mniej wkurzająca niż ta pierwsza ale sto razy bardziej niż ta druga. Autorka na bank przed napisaniem swojej książki czytała panią Evanovich. Bardzo pozuje na nią językowo.
Harley ma humorystyczne, niby zabawne odzywki, ale jak przy Steph mało nie leję po nogach tak tu ani razu nie zaśmiałam się w głos. Dobra, uśmiechnęłam się.

Kilka słów ode mnie.
Co mi nie leżało? Wprowadzenie. Początek to zlepek zdań które mają być prześmieszne ale jakoś ze sobą nie grają. Niektóre zdania i w dalszej części książki są takie nie wiadomo skąd.

Romans? Liczyłam na to że będzie między Charlie a Garretem szczerze mówiąc. Bardzo na to liczyłam. A tu kicha. Między nimi iskrzy. Serio, tak iskrzy że dziwię się, że to nie on jest przyszłym partnerem Charley, tylko Reyes.
Właśnie, o Reyesie słów kilka. 
Za mroczny.
Za zły.
Za piękny.
Za bardzo pożądany przez wszystko co ma jajniki.
Za tajemniczy.
Przesadzony.
Serio, można by zrobić to inaczej. W mojej wersji Davidson byłaby z Garretem, a Reyes robiłby za tę mgłę, cień czy co tam. Opiekuna. I tyle.
Te schadzki senne i ta na koniec kompletnie niepotrzebne.
Dalej. Wątek kryminalny – bardzo fajnie rozpisany, podobał mi się. Tylko znów minus. Dlaczego Charley, zamiast na nim musiała się bardziej skupiać na Reyesie? Kompletnie niepotrzebnie. 
Macocha bohaterki to sucz. Skończona, stara suka z moralnością komara. Jak można, biorąc na siebie odpowiedzialność za dwie dziewczynki, tak nierówno je traktować? Tak gnębić młodszą, potrzebującą matki równie bardzo jak starsza?
A tatuś? Wziął sobie miągwę za żonę i zamiast zorientować się co to za małpa i pogonić, to nie reaguje. Niby taki dobry i kochany, ale na taką oczywistość nie zwraca uwagi.
Bardziej ojcem dla Charley jest wujek Bob, czyli brat ojca biologicznego.

Oczywiście w książce jest masa humorystycznych wątków, jak np. ciocia Lilian, naklejki na zderzaki czy napisy na koszulkach umieszczane przed każdym rozdziałem. To fajne było bardzo, ale głośnego śmiechu nie wywołało mimo wszystko ;)

Ogółem? Fajna książka, dobrze się czytało i miło spędziłam czas. Czy będę czytać dalej serię? Tak ;) ale nie już natychmiast, parcia nie mam.
Trochę też hamuje mnie Reyes z którym się raczej nie polubię :P

pokaż więcej

 
Sol
2018-11-21 14:54:56
Cykl: Dwór cierni i róż (tom 1)

Wróżki, Fae. Elfy.
Nie lubię tego tałatajstwa, stąd też w zeszłym roku wzięłam tę książkę jako wyzwanie - książka z motywem którego nie lubię. No i przepadłam w świecie Prythianu, nie mogło być inaczej ;)
Motyw Pięknej i Bestii, czyli mój najukochańszy baśniowy, plus pewien zabójczo przystojny Fae spowodowały, że zakochałam się w serii.

Pierwszy tom to rozbieg. To wstęp i na akcję właściwą...
Wróżki, Fae. Elfy.
Nie lubię tego tałatajstwa, stąd też w zeszłym roku wzięłam tę książkę jako wyzwanie - książka z motywem którego nie lubię. No i przepadłam w świecie Prythianu, nie mogło być inaczej ;)
Motyw Pięknej i Bestii, czyli mój najukochańszy baśniowy, plus pewien zabójczo przystojny Fae spowodowały, że zakochałam się w serii.

Pierwszy tom to rozbieg. To wstęp i na akcję właściwą trzeba poczekać. Chociaż myślę, że niejedna osoba wciągnie się od pierwszego strzału oddanego przez Feyrę w kierunku pewnego zwierza, tak ja na pełnię radości z lektury musiałam poczekać do wydarzeń Pod Górą. Pierwsze iskierki wielkiego zainteresowania zaczęłam przejawiać jak pojawił się na scenie pewien czarny charakter, potem czytałam, by znów zaistniał, by w końcu oddać mu swe serce.

Bo Tamlin to od początku dla mnie była miękka faja.

Świat wykreowany wciąga jak wir. Tak jak pisałam, na to porwanie sama musiałam trochę czekać ale jak już do tego doszło, to poszło ;) nie wiem kiedy i zamykałam ostatnią stronę.
Żałuję tylko, że druga wydana u nas seria Maas nie dała mi tej radości z czytania. Ale tu nie o tym ;)

Serię Dwory polecam Wam bardzo. Czytajcie, to kawał dobrej romansowej fantastyki ;) bo paranormal romance to za mało powiedziane. To fantastyka z klasą.

pokaż więcej

 
Sol
2018-11-19 20:15:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 11 Listopad 2018

Ostatnio jestem na fali czytania książek o miłości ogromnej, wielkiej, głębokiej, takiej z przeszkodami i łzami. Właściwie główna oś książek na które obecnie stawiam, się na tym opiera. I tak się składa, że na moje wzruszanie i wzdychanie dobrze robią mi powieści pani Agaty Czykierdy –Grabowskiej. Może nieliczni z Was (a może jednak liczni :P) pamiętają moje jęki i stęki nad Pierwszym razem... Ostatnio jestem na fali czytania książek o miłości ogromnej, wielkiej, głębokiej, takiej z przeszkodami i łzami. Właściwie główna oś książek na które obecnie stawiam, się na tym opiera. I tak się składa, że na moje wzruszanie i wzdychanie dobrze robią mi powieści pani Agaty Czykierdy –Grabowskiej. Może nieliczni z Was (a może jednak liczni :P) pamiętają moje jęki i stęki nad Pierwszym razem tej pani, po takim debiucie aż dziw, że nadal sięgam. Tylko, że po takim debiucie mogło być tylko lepiej ;)

Jest jeszcze jeden powód dla którego wspominam Pierwszy raz. Ano taki, że Kuba i Lena przewijają się dość mocno w Wszystkich twoich marzeniach z prostego powodu. To historia młodszego brata Kuby – Kamila. I Kamil jest jakby wersją alfa swojego poprzednika. Ma w sobie jego czar, ma w sobie siłę miłości, ale ma też o wiele większy urok i niesamowite poczucie humoru. I owszem ten zestaw cech urzekł nie tylko Maję, czyli wybrankę, ale i mnie :P niniejszym Kamil zostaje moim ulubionym bohaterem z książek pani Agaty ;)
A Majka chyba zostanie ulubioną bohaterką ;) raz, że sama w sobie jest bardzo fajną osobą, taką pełną życia i chęci przeżywania, ale jako para, ta dwójka kradnie serca ;)

Sama fabuła jest dość mocno przewidywalna, schematyczna i prosta. Autorka lubi swoje utarte ścieżki, którymi prowadzi swoje postacie, ale czar tej konkretnie powieści tkwi w humorze i tym z jaką zawziętością a zarazem bez egzaltacji Kamil skacze koło Mai.
I tak, to mi też dobrze robi w książkach autorki, że to zawsze bohater lata za bohaterką :P

A na dodatek Lena zrehabilitowała się w moich oczach, wreszcie wierzę, że nie jest durną gropą z Pierwszego razu. Wreszcie daje się lubić i nie jest mi tak strasznie szkoda Kuby :P

Jest humor, są nieprzytłaczające traumy z przeszłości, jest nadzieja i romantyzm.
Czego chcieć więcej od klasycznego romansu New Adult? ;)

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1376 223 34431
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (559)

Ulubieni autorzy (23)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (22)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd