Sol 
romansoholiczki.pl
A dokładnie które fakty z mojej biografii pozwoliły ci wpaść na pomysł, że jestem miłą osobą? -------------------------------------------------------------Książkoholiczka z naciskiem na romansoholizm. Chociaż dobrą fantastyką, zwłaszcza z nurtu Urban Fantasy nie pogardzę. Moje opinie to moja subiektywna ocena książek. Zdarza mi się oceniać książki, których nie skończyłam. Staram się też motywować negatywne oceny. Nie przyjmuję zaproszeń od osób których nie kojarzę chociażby z jakiejś opinii. Chcesz mnie zaprosić do znajomych, a nie znamy się, ani nawet nie kojarzymy? Napisz ;)
kobieta, status: bibliotekarka, dodała: 15 książek i 11 cytatów, ostatnio widziana 2 godziny temu
Teraz czytam
  • Dziecko Odyna
    Dziecko Odyna
    Autor:
    Skandynawska fala ogarnia fantastykę. Powieść nagrodzona FABELPRISEN 2014. Pierwszy tom cyklu „Krucze pierścienie”. Oryginalnej sagi fantasy osadzonej na staronordyckim gruncie. Cykl ten ma szansę st...
    czytelników: 5599 | opinie: 282 | ocena: 7,38 (1870 głosów) | inne wydania: 2
  • Uleczę Twe serce
    Uleczę Twe serce
    Autor:
    Kiedy uroda staje się przekleństwem, wiara kajdanami, a otaczający świat nurza się w odrażających grzechach, tylko miłość może przynieść wyzwolenie i ulgę. Ale gdy uczucie łączy istoty z innych świató...
    czytelników: 653 | opinie: 52 | ocena: 7,75 (190 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
Sol
2018-10-18 12:26:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 10 Październik 2018
Cykl: Kathryn Dance (tom 1)

Nie miałam w planach czytać tej książki. Autora kojarzyłam tylko z 'tym który napisał książkę na podstawie której powstał Kolekcjoner kości' a, że Kolekcjoner krwią i flakami stał to jakoś mi nie było po drodze.
Ale na szczęście książka została mi polecona za co chciałam serdecznie podziękować Izabeli ;) gdyby nie to, że powiedziała, że dobre i warto to bym nie tknęła. A to byłby błąd.
Flaki?...
Nie miałam w planach czytać tej książki. Autora kojarzyłam tylko z 'tym który napisał książkę na podstawie której powstał Kolekcjoner kości' a, że Kolekcjoner krwią i flakami stał to jakoś mi nie było po drodze.
Ale na szczęście książka została mi polecona za co chciałam serdecznie podziękować Izabeli ;) gdyby nie to, że powiedziała, że dobre i warto to bym nie tknęła. A to byłby błąd.
Flaki? Nieee
Krew? Troszkę, ale w granicy rozsądku.
Psychopata? Oj tak! Ale jaki ;)
Policjantka? Tak. Wyjątkowa.
Na takich podstawach można zbudować wiele. Zwłaszcza jak ma się tak ogromną wiedzę o psychologi i kinetyce jaką ma Deaver. Widać, że on w tym siedzi, że pisze o czymś co go interesuje a nie zostało oparte tylko na researchu.
Sama akcja... Dość spokojna jak na thriller, ale mimo, że większość dzieje się w biurze, papierach, na przesłuchaniach nie jest nudno.
A na dodatek Daniel Pell nie jest zwykłym zwyrolem. Odebrałam go jako odpowiedniego przeciwnika dla Kathryn, oboje posiedli podobne umiejętności, dlatego ich starcia to przyjemność dla czytelnika. Ciekawie jest obserwować jak inteligentny psychol zwiewa mega inteligentnej i spostrzegawczej policjantce. I Pella nie obawiamy się dlatego, że ma broń i używa jej z rozkoszą (chociaż nie ucieka przed mordowaniem) ale dlatego, że myśli i obserwuje. Jest groźny przez umysł.

Dodajmy do tego zaskakującą końcówkę i bardzo dobrze wykreowanych bohaterów i mamy rewelacyjną lekturę ;)
Jedynie moja dusza romansoholiczki szukała małego romansowego szczęśliwego zakończenia, ale cóż... Romansu w thrillerach może tak usilnie nie szukajmy, a Kathryn ma jeszcze kilka tomów by się zejść z takim jednym :P liczę na to ;)
A Wam polecam ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-10-17 18:46:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Highlander (tom 1)

Świat Wróżek na pograniczu ze światem śmiertelników, oto co wita nas na pierwszych stronach powieści pani Moning. Mamy bohatera – Hawka, cud nad cudami, legendę za życia, przystojniaka takiego że wróżowie skręcają się z zazdrości bo panie wróżki lecą na niego z wizgiem. Nawet sama króla wróżek ma ochotę na pana Hawka.
A biedaczek ma pecha. Mało że jest taki piękny i uroczy, jedna baba chce go...
Świat Wróżek na pograniczu ze światem śmiertelników, oto co wita nas na pierwszych stronach powieści pani Moning. Mamy bohatera – Hawka, cud nad cudami, legendę za życia, przystojniaka takiego że wróżowie skręcają się z zazdrości bo panie wróżki lecą na niego z wizgiem. Nawet sama króla wróżek ma ochotę na pana Hawka.
A biedaczek ma pecha. Mało że jest taki piękny i uroczy, jedna baba chce go zabić bo jej nie chce, to jeszcze jego pan zarządził że ma się ożenić. I to z jakąś mazepą ostatnią, wariatką i w ogóle babą na którą by nie spojrzał. Do czasu tego ślubu sobie używa chłopina. Z jego słów wynika że przez jego łóżko przewinęło się 5 tysięcy pań.
Hmm to ja w takim razie współczuję bohaterce. Takim zużytym... No dobra takimi zużytymi ustami ma ją całować? Nie wiadomo przecież gdzie on pchał ozór. A raczej wiadomo, tylko nikt nie miałby ochoty nad tym dłużej myśleć. Znaczy żadna jednostka płci żeńskiej, bo u panów to na pewno wzbudzi zachwyt i zazdrość. Taki jurny no!
Ale wróćmy do treści. Gdy Hawk się nie ożeni, król zagroził że w takim wypadku wymorduje klany jego i kobiety z którą miał wziąć ślub. Na skutek pewnych zdarzeń, bardziej lub mniej losowych wykonanie tego polecenia jest dla naszego bohatera niemożliwe. Król Elfów tak bardzo zazdrosny o swoją żonę zachwyconą śmiertelnikiem również ma plan. Mianowicie chce znaleźć kobietę która oprze się wdziękom Douglasa, cały problem jednak w tym że współcześnie mu żyjące niewiasty nie są w stanie.
Ach co za szczęście że Król ma moc przenoszenia w czasie, więc wysyła swojego Błazna na poszukiwanie idealnej kobiety właśnie w przyszłość. Do miejsc cechujących dość otwarte podejście do spraw magii a jest to jednak potrzebne by nasza przyszła oblubienica nie zwariowała. Przyznam że plan był zacny, tylko Król chyba nie docenił uroku Hawka :P
Poszukiwacz jednak troszkę zboczył z trasy, bo chociaż Adrienne mieszkała w Nowym Orleanie, tam się urodziła i wychowała to teraz żyje w Seattle i to w lekkim strachu.
W sumie to się kobiecie nie dziwię. Najpierw wychowanka sierocińca, potem studentka i narzeczona najlepszej partii w mieście, by stać się zaszczutym zwierzątkiem. Jej narzeczony okazał się troszkę mocno gorszą partią, niebezpieczną i to nie w dobrym znaczeniu tego słowa. To co miała dziewczyna zrobić? Wzięła tyłek w troki i zwiała.
Ale ex-facet zaszczepił w niej lęk i wiarę w paranormalność co też uczyniło ja najlepszą kandydatką do celów zazdrośnika Elfa.
Adrienne nagle przenosi się ze swojego miłego domku do XVI wieku, w przeddzień ślubu Hawka z Janet Comyn. Jako że ta nie może z oczywistych przyczyn brać udziału w swoim ślubie, Adrienne zajmuje jej miejsce zmuszona do tego siłą i groźbą.
Rety, idzie oszaleć, mało że cofnęła się w czasie to jeszcze ma wyjść za mąż jako nie ona. A na dodatek Adi tak strasznie, strasznie nienawidzi pięknych mężczyzn! A wyszła za najpiękniejszego z nich. Szkoda tylko że przez pośrednika, bo oblubieniec był zbyt nawalony by się zjawić.

Pierwsze spotkanie poślubne zresztą było całkiem ciekawe. Ujrzała i od razu objechała od góry do dołu. I tak ma być! Facetom nie ma co oszczędzać :P
Pojawił się też ten tajemniczy Adam. Kolejny Adonis. Ech, Dziewczyny dyskutowały że mają dość ślicznusiów. Ja chyba też, wolałabym jakiegoś paskuda o intrygujących rysach twarzy, bo jak mi piszą że bohater taki piękny to widzę przypakowanego Bibera. Fuj.
Na dodatek Hawk ma pecha. Lecą na niego wszystkie kobiety, ale jemu są obojętne. Intryguje go za to jego nowo poślubiona żona. Cały problem w tym że ona na niego nie chce patrzeć :P

Może i oni się kłócą. Może i ma być śmieszne, klimatycznie, miło i fascynująco. Ale mnie jakoś wymęczyło. Piękniś Hawk nie jest wcale takim fajnym Szkotem jak np. panowie u Sparks, no dla mnie, może ktoś inny inaczej go odbierze. Może i on ją kocha, ale tak te emocje troszkę w papierku były. Lizanie loda przez szybkę, o. Nie umiałam się wczuć w tę książkę.

Wolę Moning w postaci Kronik Mac O’Connor zdecydowanie. Może powodem że tak mało mnie porwało jest to że to pierwsza książka autorki i kobitka się wprawiała. Nie wiem, może tylko szukam usprawiedliwienia, ale nie jestem przekonana do dalszej przygody ze Szkotami.

pokaż więcej

 
Sol
2018-10-15 16:39:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo
Autor:
Cykl: Rescued from Ruin (tom 1)

Jeśli spodziewacie się wielowymiarowej, głębokiej powieści, romansu z wieloma zwrotami akcji to niestety nie tu. Nie było źle, nie mogę tak powiedzieć bo bym skłamała. Ma to potencjał ale niestety niewykorzystany.
Początkowo dzieje się wszystko na hura. Spotykają się (ona ma narzeczonego!) wymieniają spojrzenia, on ją osacza na tarasie w czasie balu, całuje, dotyka, zostają przyłapani. Od...
Jeśli spodziewacie się wielowymiarowej, głębokiej powieści, romansu z wieloma zwrotami akcji to niestety nie tu. Nie było źle, nie mogę tak powiedzieć bo bym skłamała. Ma to potencjał ale niestety niewykorzystany.
Początkowo dzieje się wszystko na hura. Spotykają się (ona ma narzeczonego!) wymieniają spojrzenia, on ją osacza na tarasie w czasie balu, całuje, dotyka, zostają przyłapani. Od razu. Ona jego imię poznaje w trakcie mizianka.
On robi to dlatego żeby zemścić się na jej bracie który zabił w pojedynku jego brata. Czemu? No to raczej jest łatwe do odgadnięcia i w sumie rozwiązanie tej sprawy następuje dopiero na finiszu książki ;)

Lucien jest mroczny i zły, ale przy żonie zmienia się oczywiście w słodkiego misia. Ona jest dzika i charakterna a przy mężu zmienia się w galaretkę, bo on ją TAK dotyka.
Tak to jest taka książka ;)
czyta się przyjemnie, to typowa lektura do kawy/na wieczór/ na podróż. Miło spędzić czas, zapomnieć.

Czy polecam?
Na własną odpowiedzialność. To nie jest złe, ale dość płaskie. Takie niewymagające.

pokaż więcej

 
Sol
2018-10-13 19:01:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 10 Październik 2018
Autor:
Cykl: Begin Again (tom 3)

Miałam obawy co do tej części serii. Wiele osób bardzo ją chwali, twierdzi, że jest najlepsza z trzech części o przyjaciołach z Woodshill (nie umiem się nauczyć nazwy tej miejscowości), że bohaterowie, że emocje... Więc nic dziwnego, że byłam sceptyczna.
Na dodatek - ona bad girl, on nerd kujon. Przeciwieństwa się przyciągają. Układ. Od przyjaźni do miłości, poprzedzone kto się czubi ten się...
Miałam obawy co do tej części serii. Wiele osób bardzo ją chwali, twierdzi, że jest najlepsza z trzech części o przyjaciołach z Woodshill (nie umiem się nauczyć nazwy tej miejscowości), że bohaterowie, że emocje... Więc nic dziwnego, że byłam sceptyczna.
Na dodatek - ona bad girl, on nerd kujon. Przeciwieństwa się przyciągają. Układ. Od przyjaźni do miłości, poprzedzone kto się czubi ten się lubi. Czy to się mogło nie udać?

Ano nie mogło ;)
Było cudnie. Było uroczo, było słodko a czasem tak gorzko, że musiałam leczyć smutek czekoladą. I dawno się tak nie spłakałam na książce.
Isaac jest do pokochania od pierwszego pojawienia w powieści. Dawno nie miałam do czynienia z tak uroczym, dobrym i niechamowatym bohaterem. Facet ideał, facet stojący murem za tymi których kocha, zdolny do poświęceń, a jednocześnie wcale nie pantoflarz czy jakaś ciapa. Z pozoru może sprawiać wrażenie pierdoły ale jakże to mylące...
Sawyer czyli nasza narratorka też jest niesamowitą osobą. Jednak bardziej skomplikowana, mocniej poturbowana przez los, ale walcząca o siebie.
Czasem z za grubą zbroją, czasem z kolcami, ale pragnąca ciepła i miłości. Trudna osoba, ale jak na kimś jej zależy to poszłaby dla tej osoby w ogień.
Wiem, że nie każdy ją polubi tak od razu, ba, wiele osób w pierwszym tomie powie, że zimna sucza, że jak to część o niej.
Dla tych co czytali serię Off Campus Elle Kennedy: pamiętacie Sabrinę? Tak? No to znajdziecie okruchy tej postaci w Sawyer.

Nadal w książce nie brakuje schematów, znanych nam z dwóch poprzednich tomów. Ci którzy zauważyli je wtedy odnajdą je i w Feel Again. Tylko, że według mnie autorka tak sprawnie zabawiła się wydarzeniami i motywami, że w ogóle to nie przeszkadza, a wręcz wychodzi rewelacyjnie.
Bo Feel Again wybija się na tle swoich dwóch poprzedniczek. Jest wyjątkowa. A wielką zasługę w tej wyjątkowości na pewno ma Isaac ;)

Warto. Tylko sięgając po książkę nie zapomnijcie wziąć paczki chusteczek ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-10-11 12:48:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mam na półce, Zaczytanie 10 Październik 2018
Cykl: Dwór cierni i róż (tom 3.5)

Stęskniłam się za bohaterami serii Dworów. Bardzo się stęskniłam i dlatego wyjątkowo mocno doceniam fakt powstania Dworu Szronu i Blasku Gwiazd.
Nie jest to typowa część, nie ma tu bitw, walk, za to jest spokój i ciepło.
Myślę, że autorka po prostu chciała pokazać, że bo czasie burzy i naporu przychodzi spokój. Prawdę mówiąc tego właśnie zabrakło mi w epilogu Dworu Skrzydeł i Zguby. Zabrakło...
Stęskniłam się za bohaterami serii Dworów. Bardzo się stęskniłam i dlatego wyjątkowo mocno doceniam fakt powstania Dworu Szronu i Blasku Gwiazd.
Nie jest to typowa część, nie ma tu bitw, walk, za to jest spokój i ciepło.
Myślę, że autorka po prostu chciała pokazać, że bo czasie burzy i naporu przychodzi spokój. Prawdę mówiąc tego właśnie zabrakło mi w epilogu Dworu Skrzydeł i Zguby. Zabrakło zapewnienia, że bohaterowie po tak koszmarnych wydarzeniach zaznają szczęścia.

Warto też pamiętać, że ta część to połówka. To dodatek. A więc nie jest to pozycja bezwzględnie obowiązkowa, jest to coś dla fanów, dla tych którzy biorą od Maas co daje w kwestii przygód Feyry, Rhysa i reszty.
A daje sporo. Tak, uważam, że jest to most między trylogią o Feyrze a czymś nowym. Księżna i Książę Dworu Nocy znajdują na stronach tej książki już pełnię szczęścia, podejmują pewne decyzje oznaczające dla czytelnika koniec obserwacji rozwoju ich romansu, teraz wystarczy wiedzieć w tle co u nich słychać i satysfakcja będzie pełna.

Książka jest mostem też dlatego, że wreszcie narratorami są także inne postacie. Bo i Mor i Kasjan i Az i nawet przez moment Nesta.
Liczę na części o nich, liczę na to, że w końcu wszyscy znajdą szczęście, albo coś jemu najbliższego.
Tak, odwiedzamy wielu bohaterów, widzimy jak mierzą się z tym co zostawiła po sobie wojna, bo w tle, gdzieś w oddali wisi widmo śmierci i przeszłości. Nie każdy radzi sobie z tym co było jego udziałem.
Na chwilę też dane nam jest zajrzeć na Dwór Wiosny. Jeśli ktoś darzy sympatią Tamlina gwarantuję, że nie będą to łatwe odwiedziny. U mnie wzbudził litość i gdybym mogła mu coś powiedzieć to byłoby to „sam sobie na to zapracowałeś, żyj z tym”. Ale sympatii we mnie dla niego nie ma.

Czy polecam? Fanom na pewno, bo ci docenią każdą minutę spędzoną z bohaterami ;)
Ale jeśli liczysz na wartką akcję to daj spokój. Dostaniesz tylko rodzinne ciepło i radość świętowania podobną do obchodów naszego Bożego Narodzenia ;)
Sympatycy ogromnej ilości scen erotycznych też mogą być rozczarowani. Mimo, że Rhys napalony chodzi nierzadko, to do konsumpcji dochodzi raz :P
Ja jestem zachwycona, a książka pobudziła tylko apetyt na dalsze przygody. Tak mocno, że rozważam powtórki poprzednich trzech tomów…

pokaż więcej

 
Sol
2018-10-09 15:21:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 10 Październik 2018
Autor:
Cykl: Selekcja (tom 5)

Księżniczka się obudziła. W końcu!
Nie straciła wszelkich swoich negatywnych cech, bo nadal zarozumiała jest, ale wreszcie naumiała się w empatię. Najwyższy czas, bo zajęła ważne miejsce w swoim państwie.
Decyzję też podjęła piękną i szlachetną. Nie wierzę jej tak do końca że altruistycznie wszystko robiła, ale ma przebłyski bycia człowiekiem. Eadlyn po prostu dorasta.

Ale, ale. Kiera Cass...
Księżniczka się obudziła. W końcu!
Nie straciła wszelkich swoich negatywnych cech, bo nadal zarozumiała jest, ale wreszcie naumiała się w empatię. Najwyższy czas, bo zajęła ważne miejsce w swoim państwie.
Decyzję też podjęła piękną i szlachetną. Nie wierzę jej tak do końca że altruistycznie wszystko robiła, ale ma przebłyski bycia człowiekiem. Eadlyn po prostu dorasta.

Ale, ale. Kiera Cass zrobiła kilka rzeczy których jej tak lekko nie wybaczę.
Maxon i Ami zostali przedstawieni jak stetryczałe stare dziadki. A ileż mogą mieć lat? 40? No max 45. A chwilami wrażenie miałam jakby mieli po 90 co najmniej. Szkoda, bo ich bardzo lubię a przez to zdziadzienie ich obraz się skrzywił.

Kolejna rzecz. Nadal ta książka, jak jej poprzedniczka, to pitolenie o polityce o tym jaka to Eadlyn jest cudna, albo jaką to ona ma rolę. Super. Ale to nadal miał być romans. A romansu to tu jak na lekarstwo. Właściwie z TYM JEDYNYM to ona romansowała tak, że ja w ich związek jakoś nie wierzę.
Uroczo jest rozwiązany pewien romans niestandardowy, ale nadal - uboguśko w tej kwestii. To bardziej wzmianki, że coś jest na rzeczy niż faktyczne przedstawienie sprawy.
W trzech pierwszych tomach wielkiego kotłowania nie było, ale tutaj to już w ogóle. Oni się nawet za bardzo tam nie całują!
Między rodzicami Eadlyn chociaż była chemia. A między nią a wybrankiem... Ech.
Nie mówię, że go nie polubiłam, bo tak nie jest. Tylko, że naprawdę długo nie ma żadnych przesłanek, że to mógłby być on. Chociaż autorce jakimś cudem udało się czytelnikowi trójkąt miłosny zasugerować. Przy tak chytrze wydzielanych scenach miłosnych i stojących przy miłosnych to naprawdę sztuka.

Za mało eliminacji w tych eliminacjach. Na dodatek nie ma jakiegoś takiego poczucia zagrożenia, czegoś co jest wyraźnym problemem, jak w pierwszych trzech tomach rebelianci. Tutaj niby są zamieszki, ale nie robią wrażenia.

Powtórzę to co pisałam przy Następczyni. Kiera Cass zrobiłaby lepiej zostając przy historii Maxona i Ameriki.
Dwie kolejne przeczytać musiałam, bo miałam dziwne parcie wewnętrzne i teraz bardzo się cieszę, że w końcu mam to za sobą. Mogę się z czystym sumieniem wziąć za coś znacznie ciekawszego :D

pokaż więcej

 
Sol
2018-10-08 18:13:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 10 Październik 2018
Autor:
Cykl: Selekcja (tom 4)

Żałuję, że Cass nie zakończyła swej przygody z panującymi w Illei na trzech tomach. Żałuję, bo wtedy nic nie kusiłoby mnie by sięgać po Następczynię.
A Następczyni to książka będąca dla mnie drogą przez mękę.
Dawno już nie spotkałam bohaterki tak zadufanej w sobie, zarozumiałej i wywyższającej się.
Mając w pamięci Eliminacje które połączyły Maxona z Ami obserwowałam poczynania Eadlyn co krok...
Żałuję, że Cass nie zakończyła swej przygody z panującymi w Illei na trzech tomach. Żałuję, bo wtedy nic nie kusiłoby mnie by sięgać po Następczynię.
A Następczyni to książka będąca dla mnie drogą przez mękę.
Dawno już nie spotkałam bohaterki tak zadufanej w sobie, zarozumiałej i wywyższającej się.
Mając w pamięci Eliminacje które połączyły Maxona z Ami obserwowałam poczynania Eadlyn co krok łapałam się za głowę. Owszem, ona ma mieć poczucie własnej wartości, ma być królową, ale zarazem zgubiła gdzieś empatię zyskując w jej miejsce masę egocentryzmu. W zasadzie i to i to na E...
Jak dwójka tak mocno sympatycznych i troskliwych ludzi mogła wychować takiego potwora?

Książka to główne monolog wewnętrzny naszej cudownej bohaterki, a w nim zachwyty nad sobą, przekonywanie siebie samej, że jest lepsza od innych i tego typu przyjemności.
Poza nią naprawdę żadnemu z bohaterów nie mogę zarzucić, że jest nijaki. Synowie monarchom udali się znacznie lepiej. Widocznie zagarnęli pulę dobrych genów, wady zostawiając swojej jedynej siostrze.
Bardzo usatysfakcjonował mnie pewien list w końcówce. Wreszcie może ta wiedźma przejrzy na oczy...
Liczę na wielką przemianę, serio.

Nie pozostaje mi teraz nic innego jak sięgnąć po Koronę i trzymać mocno kciuki, żeby było lepiej. Musi być.
Bo poleje się krew, która zmiesza się z pianą idącą mi z pyska.

pokaż więcej

 
Sol
2018-10-07 12:16:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Biblioteczne, Zaczytanie 10 Październik 2018

Tym razem będę marudzić. Bo co za dużo to niezdrowo.
A czego było za dużo? Ano wielu rzeczy.
Przede wszystkim za dużo było postaci dybiących na pieniądze. Małżeństwo Donków – okej. Sekretarka Darka, też okej. Nawet Tygrys Złocisty spoko.
Ale po co ta cała amerykańska ekipa? To dodało książce już nie komediowości ale nierealności i takiej sztywności.
Według mnie komedia omyłek, kryminalnych...
Tym razem będę marudzić. Bo co za dużo to niezdrowo.
A czego było za dużo? Ano wielu rzeczy.
Przede wszystkim za dużo było postaci dybiących na pieniądze. Małżeństwo Donków – okej. Sekretarka Darka, też okej. Nawet Tygrys Złocisty spoko.
Ale po co ta cała amerykańska ekipa? To dodało książce już nie komediowości ale nierealności i takiej sztywności.
Według mnie komedia omyłek, kryminalnych omyłek, w wykonaniu Kaśki i Darka by wystarczyła. Mogliby pozastawiać na siebie pułapki, poplażować to czy owo, aż w końcu zastałby ich finał. Z Tygrysem Złocistym w roli tego co wchodzi na biało. I byłoby o wiele lepiej.

Za dużo było też niedoszłych trupów z których większość dostawała w łeb. Monotonia.
Na dodatek chwilami żartu też było za dużo. Za ciężki był, za toporny. Rogoziński w kółko powtarza te same określenia i gagi, ten sam dowcip nie bawi za piątym czy entym razem. Szkoda, że autor o tym zapomniał.

Nie żeby cała książka była zła. Bo były momenty zabawne. Dialogi Kaśki z przyjaciółką, sceny Kaśki z mężem, cała afera rozgrywająca się w ramach jednej rodziny z przyległościami w postaci znajomych tak. To się dobrze czytało i nawet się uśmiechałam. Cały radosny obraz popsuła mi ta Ameryka.

Na dodatek w pełni i z czystym sumieniem nie mogłam polubić nikogo. Żadna z postaci nie wzbudzała pełni sympatii, żadnej nie chciało się kibicować.
A ja jednak lubię lubić bohaterów.

Na razie odkładam książki pana Rogozińskiego. Może swoje zrobił przesyt, może nie ta tematyka i nie ta książka, nie wiem. Wiem natomiast, że liczyłam na coś super i się zawiodłam.

pokaż więcej

 
Sol
2018-10-06 11:54:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Biblioteczne, Zaczytanie 10 Październik 2018

Kompletnie nie wiem czemu ale uroiło mi się, że to smutna książka. Smutna z dramami i gwałtem w przeszłości, a że takich nie lubię to nawet się nie interesowałam. Aż pani w bibliotece powiedziała, że dobre, że zabawne i lekkie.
No to siup, wzięłam. Kolejne siup i przeczytałam.
Bo właśnie tak szybko Biuro M. wchodzi.

Jest to czytadełko klasyk, na taką pogodę i niezbyt radosny nastrój jak...
Kompletnie nie wiem czemu ale uroiło mi się, że to smutna książka. Smutna z dramami i gwałtem w przeszłości, a że takich nie lubię to nawet się nie interesowałam. Aż pani w bibliotece powiedziała, że dobre, że zabawne i lekkie.
No to siup, wzięłam. Kolejne siup i przeczytałam.
Bo właśnie tak szybko Biuro M. wchodzi.

Jest to czytadełko klasyk, na taką pogodę i niezbyt radosny nastrój jak znalazł. W biurze matrymonialnym, gdzie dzieje się większość akcji książki zbieranina bohaterów jest barwna. Od głównej bohaterki, którą trzech Michałów puściło kantem i teraz udaje szarą mysz po panią Nashirę wróżbitkę w wieku słusznym, co ma wizje. Pan Waldeczek od ziółek to mój faworyt swoją drogą :P
Jacek, czyli drugi główny bohater to taki kaszanowa, co to żadnej nie przepuści.

Ubawiłam się mocno, chociaż ze śmiechu nie płakałam, przekomarzanki pary głównych bohaterów są świetne ale prym w darciu kotów wiedzie wróżka i zielarz. Dla mnie mistrzowie ciętej riposty. Sama szefowa, typowa z piekła rodem, też dokłada do pieca rozrywki.
Do tego elementy komedii omyłek gdzieś też się plączą dodając atrakcyjności. Bo zbiegi okoliczności są wręcz absurdalne. Całe szczęście, że autorzy nie pisali książki na serio, na żarty wyszło im świetnie.

Dziwię się tylko pairingom w powieści. Dla mnie oczywistością był inny układ, ale cóż, to nie moja wola :P chociaż szczerze mówiąc, nie zdziwię się jak autorzy dopiszą tom drugi. Widać, że czują się dobrze w tej tematyce i polubili swoich bohaterów.
Ba, chwilami chyba, aż za mocno, wczuwając się w nich i nadając im swoje cechy :P ale to tylko moje wrażenie ;)

Jak nadarzy się Wam okazja do poznania Biura M, to myślę, że nie ma co usilnie omijać. To pozytywna historia, lekka i mająca urok. A jak lubicie oboje, bądź jedno z autorów to tym bardziej nie będzie zawodu.

pokaż więcej

 
Sol
2018-10-03 18:05:07
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Biblioteczne, Zaczytanie 10 Październik 2018
Autor:

Według mnie ten tytuł jest totalnie nietrafiony. Bez uczuć? Ale jak to BEZ?!
Przecież gdyby nie uczucia to ta historia by się nie wydarzyła, a paleta tychże jest ogromna - pożądanie, miłość, zazdrość, nienawiść, przyjaźń... Do wyboru do koloru.

Uczucia w książce - bogactwo. Uczucia czytelnika. Takoż.
Naprawdę, od wkurzenia i żalu przez uśmiech po wzruszenie. Głównie było to jednak wkurzenie...
Według mnie ten tytuł jest totalnie nietrafiony. Bez uczuć? Ale jak to BEZ?!
Przecież gdyby nie uczucia to ta historia by się nie wydarzyła, a paleta tychże jest ogromna - pożądanie, miłość, zazdrość, nienawiść, przyjaźń... Do wyboru do koloru.

Uczucia w książce - bogactwo. Uczucia czytelnika. Takoż.
Naprawdę, od wkurzenia i żalu przez uśmiech po wzruszenie. Głównie było to jednak wkurzenie najpierw na Lydię, że dopuściła do wyrzucenia Brogana, potem na Brogana, że chce się mścić bo to wszystko nie tak, a po drodze jeszcze na Stuarta. To wkurzenie nie opuściło mnie do końca, jego można nazwać głównym czarnym charakterem w powieści.

Lydii i Broganowi przydałaby się jedna solidna rozmowa, którą właśnie Stu uniemożliwił. Gdyby nie on to wszystko potoczyłoby się inaczej...

Tak w ogóle jestem zaskoczona, że mi się podobało. Nie lubię motywu zemsty. Zwłaszcza zemsty na kobiecie, zawsze liczę, że nieporozumienia się szybko wyjaśnią a oczywiście muszą się mnożyć przez pączkowanie.
Ten motyw mszczenia, sposób w jaki Brogan dokonuje swojej zemsty na Lydii, przynajmniej początkowo do złudzenia przypomina mi sytuację z Czyż ona nie jest słodka Susan Elizabeth Phillips. Zwłaszcza przyjęcie. Chociaż z przyjęcia Lydia wyszła z tarczą, w pięknym stylu.
To był też moment gdzie polubiłam ją wyjątkowo. Za stalowy kręgosłup i nerwy i za dumę. Za poczucie własnej wartości i walkę o to czego pragnie. Niejedna kobieta by się załamała. Lydia nawet w momencie największego dramatu, w momencie gdzie sama mówi, że 'zniszczył mi życie' nie poddaje się. Nie powiem kogo miała na myśli ;)
A Brogan... Uparciuch! Ale o złotym sercu. Facet nietypowy, mocno inny. Ma w sobie coś z Roarke'a znanego z serii In Death J. D. Robb. I nie chodzi mi tylko o irlandzkie pochodzenie ;) ma urok, ma czar. To jak bardzo się poświęca i co potrafi zrobić dla najbliższych nie może pozostawić nas obojętnych wobec niego. To co zrobił dla siostry... To przechodzi ludzkie pojęcie.
A sama jego siostra i brat z wyboru... Cudni są :P ciekawa jestem czy autorka skusiła się na spisanie ich historii. Bo nie wierzę, że tylko ja widzę w nich idealną parę :P

Nie jest to powieść odkrywcza. Ani wysokich lotów ;) jest to romans, dość klasyczny, z klasyczną konstrukcją, ale jakże przyjemny.
Ta książka zbiera opinie 'najgorszej powieści autorki'. Eee? Serio? Nie powiedziałabym. Podejrzewam czemu, ale dla mnie nie odbiega od innych znanych mi dzieł Sheridan. Było ok ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-10-02 12:19:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 10 Październik 2018
Autor:
Cykl: Selekcja (tom 3)

Doszłam do finału historii Maxona i Ami. Szybko, bo ciekawość pchała mnie z siłą perszerona, ale nie mogę powiedzieć, że jest to dzieło wybitne.

Pierwszy tom był zaskakujący, drugi lekko sztampowy. Trzeci... Z jednej strony to ciąg dalszy uczuciowej sinusoidy, z drugiej lekka nuta sensacji i rozlew krwi. I śmierć.
Zdecydowanie za dużo umierania i jak jeszcze niektóre ofiary naprawdę rozumiem,...
Doszłam do finału historii Maxona i Ami. Szybko, bo ciekawość pchała mnie z siłą perszerona, ale nie mogę powiedzieć, że jest to dzieło wybitne.

Pierwszy tom był zaskakujący, drugi lekko sztampowy. Trzeci... Z jednej strony to ciąg dalszy uczuciowej sinusoidy, z drugiej lekka nuta sensacji i rozlew krwi. I śmierć.
Zdecydowanie za dużo umierania i jak jeszcze niektóre ofiary naprawdę rozumiem, tak dwie z nich - pani Cass, pani się rozhulała. Niepotrzebnie. Bo jedna z nich to sztuczne wydłużenie książki, oraz brak pomysłu jak inaczej, sprytniej Ami mogła odkryć pewną tajemnicę.

Odkryć, dobre sobie. Podana jej została na tacy, bo mimo wszelkich znaków na niebie i ziemi nie zauważyła.
A podobno ona taka mądra, sprytna itd. Tu w nią zwątpiłam.

Maxon mnie zirytował w pewnej chwili koszmarnie. Ami irytowała w wielu. Właściwie oboje sobie robili pod górę i rzucali kłody pod nogi, a odrobina dobrej woli z obu stron załatwiłaby całą książkę w epilogu do tomu drugiego. No albo jakiejś zgrabnej połówki zwanej dodatkiem.
Jedynie Aspen w całym tym burdlu był wierny sobie i nie kręcił.

Dobrze się bawiłam z tą serią. Jest to bardzo niewymagająca ale jednocześnie miła lektura, zwłaszcza na chwile, gdy naprawdę nie chce się myśleć i skupiać. Pewnie nastolatki znajdują w tym więcej, ale w końcu do nich adresowana jest Selekcja ;)

pokaż więcej

 
Sol
2018-10-01 14:11:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ebookowo, Zaczytanie 10 Październik 2018
Autor:
Cykl: Selekcja (tom 2)

Ależ mnie ta America wkurzyła w tym tomie!
Ale Maxon też... Pokładałam w nim wielkie nadzieje a on się łajdaczy jak wioskowa lafirynda. Rozumiem, że póki Ami mu nie powie definitywnie tak, to musi brać pod uwagę inne opcje, ale no bez przesady!
A sama Ami to też lepszy numer. Zazdrosna o baby kręcące się przy Maxonie, mająca do niego pretensje że z tą czy ową rozmawia czy spędza czas a sama...
Ależ mnie ta America wkurzyła w tym tomie!
Ale Maxon też... Pokładałam w nim wielkie nadzieje a on się łajdaczy jak wioskowa lafirynda. Rozumiem, że póki Ami mu nie powie definitywnie tak, to musi brać pod uwagę inne opcje, ale no bez przesady!
A sama Ami to też lepszy numer. Zazdrosna o baby kręcące się przy Maxonie, mająca do niego pretensje że z tą czy ową rozmawia czy spędza czas a sama co robi?
TAK, obściskuje się po kątach z Aspenem. Podwójna moralność hip hip hura!

Na szczęście poza tą uczuciową sinusoidalną karuzelą, która męczy jest też wątek lekko sensacyjny. Rebelianci i ich motywacje. O co walczą dokładnie? Czemu służą ataki? Czego szukają?! To mnie bardzo ciekawi i bardzo chcę się tego dowiedzieć.
Liczę na rozwiązanie w ostatnim tomie, takie definitywne, nie pozostawiające wątpliwości ;)

Drugi tom bardziej ma konstrukcję klasycznych rozterek w wielokącie miłosnym, co odrobinę męczy. Jednak będąc nastolatką chłonęłam takie rzeczy, teraz wolę szybszą 'kawę na ławę' i wierność.
Liczę też na to, że w tomie trzecim nie będę miała ochoty zamordować żadnego z bohaterów i tak Ami jak i Maxon podejmą mądre i dorosłe decyzje.
A zło zostanie ukarane. Bo zło jest, potężne i groźne, któremu najwyższy czasu uciąć łeb przy samej...

pokaż więcej

 
Sol
2018-09-30 20:14:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Biblioteczne, Zaczytanie 09 Wrzesień 2018
Autor:
Cykl: Selekcja (tom 1)

Jestem zaskoczona jak dobrze Rywalki wpisały się w mój gust.
Spodziewałam się repety z Igrzysk śmierci (reality show w antyutopijnym świecie) pomieszanych z czymś w stylu Rolnik szuka żony (reality show o szukaniu żony), a dostałam przyjemną powieść bez wielkich sensacji i rozlewu krwi o ludziach wzbudzających sympatię.

Spodziewałam się wielkiego miłosnego trójkąta, a póki co America nie...
Jestem zaskoczona jak dobrze Rywalki wpisały się w mój gust.
Spodziewałam się repety z Igrzysk śmierci (reality show w antyutopijnym świecie) pomieszanych z czymś w stylu Rolnik szuka żony (reality show o szukaniu żony), a dostałam przyjemną powieść bez wielkich sensacji i rozlewu krwi o ludziach wzbudzających sympatię.

Spodziewałam się wielkiego miłosnego trójkąta, a póki co America nie próbuje grać na dwa fronty, albo nie jest rozerwana między panem A, a panem M.Są jeszcze dwa tomy więc wszystko się może zdarzyć gdy głowa pełna pragnień, ale póki co - dram nie ma.
America nie rozpacza po facecie który w zasadzie nie zasługuje na jej łzy. Daję sobie możliwość zmiany zdania o Aspenie, ale póki co to Maxon skradł moją sympatię (serce jeszcze nie) i liczę, że Ami i on stworzą parę marzeń ;) Aspen miał swój moment i spartolił po mistrzowsku.

Nie znosząc postapo/antyutopii polubiłam świat Illei, mimo kast i podziałów społecznych, nie odbiega on drastycznie od sytuacji panującej w naszym świecie jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Bo czymże innym jak nie mezaliansem są małżeństwa między klasami? Czymże są Jedynki i Dwójki jak nie szlachtą i miłościwie panującymi? A wszyscy poniżej Szóstki chłopstwem i biedotą? Uwspółcześnioną wersją, trochę inną, ale nadal liczne cechy wspólne odnajdujemy.

Planuję kolejne tomy, jestem ciekawa jak to się potoczy.
Liczyłam co prawda, że w ramach tych całych Eliminacji dziewczyny będą zobligowane do większej ilości aktywności, że książka głównie na tym będzie polegała, a niestety jest to jeden z jej elementów. Ważne, że mimo niespełnienia początkowych moich oczekiwań, jestem zadowolona ;)
Idę czytać Elitę :D Maxon, liczę na Ciebie!

pokaż więcej

 
Sol
2018-09-28 13:40:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mam na półce, Zaczytanie 09 Wrzesień 2018
Autor:

Pamiętacie te beztroskie chwile dzieciństwa, gdy mama czytała bajkę na dobranoc?
To uczucie ciepła, otaczającej troski i świadomość, że jest się w domu, najcudowniejszym miejscu na świecie?
Dzięki Marcie Kisiel możecie znów znaleźć to uczucie. Nieważne czy macie lat trzy czy sześćdziesiąt. Albo więcej.

Widać, że Małe Licho i tajemnica Niebożątka to książka która powstała z miłości do...
Pamiętacie te beztroskie chwile dzieciństwa, gdy mama czytała bajkę na dobranoc?
To uczucie ciepła, otaczającej troski i świadomość, że jest się w domu, najcudowniejszym miejscu na świecie?
Dzięki Marcie Kisiel możecie znów znaleźć to uczucie. Nieważne czy macie lat trzy czy sześćdziesiąt. Albo więcej.

Widać, że Małe Licho i tajemnica Niebożątka to książka która powstała z miłości do dziecka, widać, że autorka jest matką, ale Ałtorka nie zgubiła w tym całym uroku i kocykowatości swojego pazura. Jest on mniejszy, delikatniej się pokazuje, ale jest. Wychodzi w dialogach, wychodzi w charakterach postaci. A postacie... To ta sama banda szaleńców którą pokochaliśmy dzięki Dożywociu i Sile niższej, chociaż widziana młodszymi oczami.
Bo narratorem jest mały Bożek - Niebożątko. On widzi swoich najbliższych jeszcze z dziecięcą niewinnością, ale są sceny, gdzie znając ekipę wcześniej, mimo patrzenia oczami dziecka widzimy w nich to co znamy z innych książek.
Dla mnie sam fakt ukazania tych samych bohaterów inaczej a z zachowaniem ich cech i charakterów jest mistrzostwem świata.
Chociaż szczerze mówiąc, wolę Konrada i resztę w wersji dla dorosłych ;)

Małe Licho i tajemnica Niebożątka to książka mądra. Wartościowa, z przesłaniem. Jeśli ktoś zdecyduje się czytać ją dziecku, nie będzie to tylko opowieść. Będzie to opowieść z morałem, przekazem który dziecko, myślę, że łatwo zrozumie.
A i dorosłego pewne rzeczy skłonią do przemyśleń ;)

Na dodatek są też ilustracje. Piękne, klimatyczne, chaotyczne jak dom naszych najmilszych. Jest ich akurat, nie dominują nad treścią, dodają jej tylko atrakcyjności. Widać, że ilustratorka czuje ten klimat ;)

Zdecydowanie polecam. Tym najmłodszym i tym trochę starszym dzieciom ;)
Nawet jak potomstwa nie posiadacie, przeczytacie z przyjemnością.

pokaż więcej

 
Sol
2018-09-26 14:50:17
Autor:
Cykl: Trylogia Czasu (tom 3)

Wszystko co dobre kiedyś się kończy. A im lepsze tym szybciej, niestety. Oszczędzałam Trylogię czasu bardzo, aby wydłużyć sobie czas spędzony z nią jak najmocniej. W przerwach między lekturą wracałam myślami do bohaterów, bo zżyłam się z nimi wyjątkowo.

Pokochałam Gwen i Gideona (w końcu!) który okazał się gościem z honorem i zasadami a nie durnym bezwolnym bucem jak myślałam przez dłuższy...
Wszystko co dobre kiedyś się kończy. A im lepsze tym szybciej, niestety. Oszczędzałam Trylogię czasu bardzo, aby wydłużyć sobie czas spędzony z nią jak najmocniej. W przerwach między lekturą wracałam myślami do bohaterów, bo zżyłam się z nimi wyjątkowo.

Pokochałam Gwen i Gideona (w końcu!) który okazał się gościem z honorem i zasadami a nie durnym bezwolnym bucem jak myślałam przez dłuższy czas. Uwielbiam Xemeriusa, to chyba mój ulubiony książkowy paranormalny pomocnik. Mieć takiego gargulca to skarb. Pokochałam Lesile, wierną przyjaciółkę Gwen, bez której nasi dzielni podróżnicy zginęli by niechybnie. Mądra dziewczynka.
Pokochałam Lucy i Paula i bardzo im współczułam, bo życia lekkiego nie mieli.
Moja intuicja natomiast nie myliła się co do złola, i co do pana White'a ;) złola nie lubiłam od początku a doktorka jak najbardziej już tak ;)

Nie wymieniam wszystkich bohaterów bo ta opinia składałaby się tylko z nich :P a plejada postaci w książce jest imponująca. Bo teraźniejszość i przeszłość... Tak, już nie mogę się doczekać jak znów się z nimi wszystkimi spotkam. No jedynie za ciotką Glendą i Charlottą tęsknić nie mam zamiaru :P

Odpowiedzi na wszelkie pytania zostają udzielone, wątpliwości rozwiane, chociaż... W końcówce pada pewne zdanie i teraz będę się nad nim głowić ;)
Poza nim wszystko wiem i jestem tak bardzo usatysfakcjonowana... I zarazem smutna, że to już.
Finał był emocjonujący do granic, czułam się jakbym z bohaterami walczyła o to co słuszne, razem z nimi cieszyłam się z pokonania zła.

Ach i te pioseneczki Xemeriusa...

To niby zwykła powieść dla nastolatków, paranormalna baja, a dostarczyła mi ogromu wrażeń i radości. Wzruszyła i rozbawiła, a teraz wcale nie chce wyjść z mojej głowy.
Z całego serca polecam Wam Trylogię Czasu. Dajcie się porwać przygodzie ;)

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1343 194 26876
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (512)

Ulubieni autorzy (22)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (17)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd