Jarek Zawisza 
Od zawsze uwielbiałem słuchać opowieści... Kiedy tylko nauczyłem się czytać wpadłem w czarną dziurę fantastyki: Lem, Asimov, Dick, Zelazny. Z czasem pojawiły się postaci takie jak Tolkien i Pratchett... przedzierając się przez fantasy zainteresowałem się historią. Czytam też reportaże, thrillery i sporo biografii... Mówiąc szczerze, w książce najważniejsza jest dla mnie opowieść, gawęda, narracja... Uwielbiam kiedy historia okręca się wokół mnie, niczym makaron na widelcu. Akcja, akcja też jest ważna, ale dla mnie akcja to bohater drugoplanowy, najważniejsza jest ciekawa opowieść. Bibliotekę na LC podzieliłem na kolejne lata, aby można było zobaczyć jak (i czy?) ewoluował mój gust czytelniczy. Wszystko to, co przeczytałem dawno i niewiemkiedy oraz to, co uleciało z pamięci wrzucam na półkę "Wykopaliska niepamięci" Jeśli lubisz czytać, serdecznie zapraszam :) PS Jeśli nie interesuje Cię to co przeczytałem i/lub to co o tym napisałem. Jeśli nie interesuje Cię żadna forma interakcji ze mną. A jakimś dziwnym losu zrządzeniem znalazłem się na Twojej liście znajomych, nie miej skrupułów "odznajomić" się ze mną, nie pogniewam się ;)
mężczyzna, Kraków, status: Czytelnik, dodał: 8 książek i 6 cytatów, ostatnio widziany 36 minut temu
Teraz czytam
  • Czego nie można kupić za pieniądze.  Moralne granice rynku
    Czego nie można kupić za pieniądze. Moralne granice rynku
    Autor:
    Czy płacić dzieciom za czytanie książek albo za dobre stopnie? Ile jest warte zanieczyszczone środowisko? Czy etyczne jest wynagradzanie ludzi za testowanie nowych niebezpiecznych leków, albo za oddaw...
    czytelników: 276 | opinie: 11 | ocena: 7,3 (69 głosów)
  • Czochrałem antarktycznego słonia i inne opowieści o zwierzołkach
    Czochrałem antarktycznego słonia i inne opowieści o zwierzołkach
    Autor:
    „Antarktyda jest dla mnie rajem, to tak powinien ten świat wyglądać. Zapraszam do swojego raju…” – pisze Mikołaj Golachowski we wstępie do książki. Zwierzętami interesował się od najmłodszych lat (pi...
    czytelników: 467 | opinie: 34 | ocena: 7,94 (135 głosów) | inne wydania: 1
  • Van Gogh. Życie
    Van Gogh. Życie
    Autorzy:
    W październiku na ekrany kin wejdzie animacja „Twój Vincent”. Film opowiadający o ostatnich dniach życia Vincenta van Gogha i jego zagadkowej śmierci. Twórcy opowiadają ostatnie dni życia malarza uniw...
    czytelników: 676 | opinie: 11 | ocena: 8,49 (49 głosów) | inne wydania: 2

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-21 03:09:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Naukę wypływającą z tej lektury, trudno wręcz przecenić…

Pierwsza, o fundamentalnym dla mnie znaczeniu, zatytułowana była: Nauka o słów istocie.

Moralność - małe zdewaluowane „słówko”... jakieś takie świętoszkowate i drobnomieszczańskie, jak nie przymierzając „Moralność Pani Dulskiej”.
Słowo którego mój umysł, przez dziesięciolecia starał się unikać, po części rugując je poza obszar swej...
Naukę wypływającą z tej lektury, trudno wręcz przecenić…

Pierwsza, o fundamentalnym dla mnie znaczeniu, zatytułowana była: Nauka o słów istocie.

Moralność - małe zdewaluowane „słówko”... jakieś takie świętoszkowate i drobnomieszczańskie, jak nie przymierzając „Moralność Pani Dulskiej”.
Słowo którego mój umysł, przez dziesięciolecia starał się unikać, po części rugując je poza obszar swej świadomości, po części zaś zastępując je terminem - etyka.

A tu masz, jakże ciepło mi się zrobiło w okolicach pompy ssąco-tłoczącej!
Nawet ludzie zajmujący się psychologią moralności zawodowo, nadają „słówku” pejoratywne znaczenie:

„Moralność wiąże i zaślepia. Wiąże nas w ideologiczne drużyny, które zwalczają się tak zaciekle, jak gdyby losy świata zależały od tego, czy nasza drużyna wyjdzie zwycięsko z każdej bitwy.
Czyni nas ślepymi na fakt, że w skład każdej z drużyn wchodzą dobrzy ludzie, którzy mają coś ważnego do powiedzenia.”

Czytanie „Prawego umysłu” można porównać do długodystansowego biegu:
Na początku jest entuzjazm, łał to mój pierwszy ultramaraton!
Po czym, po przeczytaniu wstępu i pierwszego rozdziału nadchodzi opamiętanie…
Tyle jeszcze wiedzy przede mną, a tu ciągle pod górkę, czy aby na pewno podołam?
Ale kiedy już wgryziesz się w tekst, gdy oswoisz się z aparatem pojęciowym, zaczynasz pędzić po grani wiedzy, z wolna dostrzegając pełną panoramę znaczeń w czarnych punktach na papierze, a w głowie, buzują endorfiny…

I nie ważne czy jesteś biały, czerwony, zielony czy tęczowy, ta książka może pokazać Ci, że ten po drugiej stronie barykady nie musi tam tkwić.
Że od barykad znacznie lepsze są stoły, przy których można po prostu pogadać o tym co dzieli i boli.

To z przekonania o racjonalności postaw moralnych wybudowane są nasze okopy, nasze „no pasaran”. Jonathan Haidt w swej pracy fenomenalnie rozwiewa tę iluzję, pokazując nam iż nasze „moralne” reakcje, są przeważnie umotywowane emocjonalnie.
Innymi słowy, im głębiej drążysz, tym trudniej jest znaleźć logiczne argumenty na poparcie „słusznego oburzenia”.

Z książki możemy również dowiedzieć się o istnieniu pewnych reguł moralnych, takich jak: troska, wolność, sprawiedliwość, lojalność, autorytet i świętość. I żeby było ciekawiej, to ilość i waga jaką przykładamy do owych reguł stanowią fundament naszego światopoglądu i przekonań politycznych.

Na zakończenie pozwolę sobie zacytować zdanie z opinii Zuby, pod którym podpisuję się wszystkimi kończynami którymi tylko potrafię to zrobić!

„Dawno nie trafiłam na pozycję tak bardzo zmuszającą do myślenia i zadawania sobie pytań.”

Serdecznie polecam

pokaż więcej

 
2018-10-17 08:53:42
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Poszukuję
 
2018-10-16 11:35:51
Wypowiedział się w dyskusji: 52 ksiązki

81/52

Dorosłemu czyta się to po prostu źle...

Gamedec. Granica rzeczywistości Gamedec. Granica rzeczywistości

moim zdaniem...

więcej...
 
2018-10-16 11:03:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Cykl: Gamedec (tom 1) | Seria: Horyzonty zdarzeń

Jako iż nadal odczuwam niejaki sentyment do SF, pomimo negatywnych doświadczeń wszelakich, czasem sięgam po tego typu literaturę...

Zwabiony licznymi gwiazdami, zarówno tutaj, jak i na konkurencyjnym portalu, nieopatrznie zacząłem swą przygodę z "gierczanym detektywem"
A może raczej należałoby napisać "przygodę"?

Zbiór opowiadań "Gamedec. Granica rzeczywistości" to ponoć szczytowe...
Jako iż nadal odczuwam niejaki sentyment do SF, pomimo negatywnych doświadczeń wszelakich, czasem sięgam po tego typu literaturę...

Zwabiony licznymi gwiazdami, zarówno tutaj, jak i na konkurencyjnym portalu, nieopatrznie zacząłem swą przygodę z "gierczanym detektywem"
A może raczej należałoby napisać "przygodę"?

Zbiór opowiadań "Gamedec. Granica rzeczywistości" to ponoć szczytowe osiągnięcie polskiego cyberpunku!
Aż strach pomyśleć jak wyglądają osiągnięcia które akurat nie szczytują...

Uniwersum ciekawe, i nietrudno sobie wyobrazić możliwość zaistnienia takowego świata, za powiedzmy sto kilkadziesiąt lat.
Świata, w którym realność bezustannie przenika się z wirtualnością, a znacząca część ludzkiego życia, jest po prostu grą.

Autor poruszył, a właściwie to raczej jedynie trącił patykiem, ciekawy temat: czy istota powstała jako program, czy też zbiór zer i jedynek, może przenieść się do świata fizycznego i uzyskać osobowość prawną?
Piszę iż trącił temat patykiem, bo w zasadzie sam nie wiem, czy ów dylemat w ogóle zauważył.
Przynajmniej trudno mi to wywnioskować, czytając napisany przez niego tekst.

Sam sposób w jaki spisane zostały opowiadania jest niezwykle irytujący.
"Level" zaawansowania użytej tu mowy ojczystej, oscyluje w okolicach umiejętności językowych dwunastolatka.
Dorosłemu czyta się to po prostu źle, tekst naszpikowany jest obiegowymi powiedzonkami i sucharami, autor nie stroni też od kolokwializmów.
Dialogi nie iskrzą, są raczej suche i nudnawe, momentami wręcz prostackie.
Kolejnym czynnikiem powodującym wzrost poziomu na słupku irytacji podczas czytania, jest ilość i jakość użytej tu nowomowy.
Słowotwórstwo Marcina Przybyłka bazuje przeważnie na języku angielskim, a wyrafinowania na poziomie Lema czy Aldissa, te słowne potworki nie są w stanie dostrzec nawet przez teleskop Hubble'a...
Reasumując, pomysł ciekawy, wykonanie już mniej.

Nie potrafię znaleźć powodów, dla których mógłbym komukolwiek polecić tę książkę.

pokaż więcej

 
2018-10-16 00:45:53
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-10-16 00:42:05
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-16 00:33:41
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-16 00:29:27
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-16 00:09:46
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-15 12:05:32
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-15 12:04:45
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-15 12:04:14
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-15 12:03:38
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-14 01:21:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2012

Alidiss w "Cieplarni" udowodnił iż był prawdziwym szamanem słowa, szamanem słowa obdarzonym niezwykłą, wręcz dziką wyobraźnią!
Językiem oszczędnym, acz fantastycznie kreatywnym, namalował świat, który jest tak barwny i żywy, że aż trudno oderwać się od czytania!

Autor lekce sobie warząc wszelakie konwencje, stworzył opowieść która wręcz drwi sobie z literackich "szufladek".
Bo, czyż z...
Alidiss w "Cieplarni" udowodnił iż był prawdziwym szamanem słowa, szamanem słowa obdarzonym niezwykłą, wręcz dziką wyobraźnią!
Językiem oszczędnym, acz fantastycznie kreatywnym, namalował świat, który jest tak barwny i żywy, że aż trudno oderwać się od czytania!

Autor lekce sobie warząc wszelakie konwencje, stworzył opowieść która wręcz drwi sobie z literackich "szufladek".
Bo, czyż z czystym sumieniem możemy ją nazwać SF?
Jakież to SF - bez technologii, bez komputerów, psychologii, kosmicznych podróży, statków, sztucznych inteligencji, bez obcych i innych nadświetlnych cudów techniki?
No cóż, może więc raczej fantasy?
Ale zaraz, zaraz, jakie fantasy - bez magii, smoków, czarodziejek, zakutych w stal rycerzy, tajemnych ksiąg, ba, bez marnej czarodziejskiej różdżki nawet?
No nie wiem...

Odkąd pierwszy raz usłyszałem ją w radiowej "Trójce", eony temu. Czytałem tę książkę wiele razy, i myślę że to chyba jest jakaś baśń, dziwna, pokręcona, postapokaliptyczna baśń...

Jednakowoż "świat w którym baśń ta dzieje się", nie ma nic wspólnego z czasami "dawno, dawno temu".
Brian Aldiss wykreował w swej powieści plastyczne wizje rzeczy przez nas niedoświadczalnych, jednakże bez wątpienia przyszłych!
Miraże światów nigdy nie byłych, a jednak nieomal namacalnych, światów tak odległych w czasie że zda się wręcz niemożliwych do objęcia dla ludzkiego umysłu.

Autor nieśpiesznie snuje swą opowieść w szalonym uniwersum zatrzymanej w posadach ziemi, nie ma już rotacji, jest tylko bezustanny dzień i niekończąca się noc.
Jasną stronę planety opanowaną przez zmutowane rośliny, zamieszkują zielone ludziki i bynajmniej nie są to Marsjanie, to nasi odlegli potomkowie, genetycznie dostosowani do życia pośród wiecznej zieleni.

Prawdziwa uczta wyobraźni!

Poza tym... ten język, to nazewnictwo!
Aldiss zaszalał chyba bardziej niż sam mistrz Lem... wszystkie te: brzunio - brzuchy, wierzbomordy, szczudłaki, futroszorstki, chyżosieje, glistogluty, szabliścienie czy osice, zapadają w pamięci na długie lata.
Duże brawa dla tłumacza, który pięknie nam to wszystko spolszczył!

Serdecznie polecam!

pokaż więcej

 
2018-10-10 11:58:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2012

W mojej opinii, biografia by mogła przybliżyć czytelnikowi opisywaną w niej postać w zajmujący i ciekawy sposób, miast zmienić się w wyliczankę wydarzeń i dat...
Powinna spełniać, a w zasadzie to raczej jej autor powinien spełnić, przynajmniej te cztery warunki:

1. wybrać intrygujący temat (postać)
2. snuć ciekawą, wciągająca opowieść
3. posiadać "lekkie pióro"
4. wykazać się rzetelnością

...
W mojej opinii, biografia by mogła przybliżyć czytelnikowi opisywaną w niej postać w zajmujący i ciekawy sposób, miast zmienić się w wyliczankę wydarzeń i dat...
Powinna spełniać, a w zasadzie to raczej jej autor powinien spełnić, przynajmniej te cztery warunki:

1. wybrać intrygujący temat (postać)
2. snuć ciekawą, wciągająca opowieść
3. posiadać "lekkie pióro"
4. wykazać się rzetelnością

Walter Isaacson bez wątpienia wszystkie te warunki spełnia, i to jeszcze jak spełnia!
Steve Jobs jest wręcz wymarzonym tematem dla biografów, a jego perypetie życiowe z pewnością staną się kanwą dla jeszcze wielu opowieści.
Pomimo opasłości tomiszcza (ponad 700 stron) opowieść jest tak wciągająca że strony same znikają, a my ze zdziwieniem stwierdzamy że już świta.

Lekkość z jaką autor potrafi poruszać się po niejednokrotnie trudnych i nieprzyjemnych tematach, sprawia że zaczynamy odczuwać sympatię do bohatera.
Dokładność umiejscowienia wydarzeń w czasie i przestrzeni oraz częste powoływanie się na rozmowy ze Stevem sprawia iż nie mamy wątpliwości co do jego rzetelności.
A okraszenie tego wszystkiego elementami humoru i anegdotami powoduje że chronologia i genealogia stają się lekkostrawne.

Nic tylko czytać!
Serdecznie polecam.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1261 124 23905
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (365)

Ulubieni autorzy (12)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (56)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd