Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
halmanowa 
halmanowa.pl
Pozytywnie zakręcona maniaczka książek, zwłaszcza kryminałów, thrillerów psychologicznych i powieści grozy. Nie pogardzi również literaturą kobiecą i powieściami obyczajowymi. Pasjonatka poezji, która od czasu do czasu sama coś skrobnie do szuflady. Niepoprawna romantyczka i wariatka, jakich mało! Od 2015 roku blogerka - z pasją i sercem prowadzi swój niewielki skrawek internetu: www.halmanowa.pl
28 lat, kobieta, Gdańsk, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 tydzień temu
Aktywności
2017-05-23 05:55:11
Ma nowego znajomego: Izabela Pycio
 
2017-05-23 05:33:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Pan Przypadek i... (tom 3)

Uwielbiam zagadki, w których trzeba mocno ruszyć głową, by znaleźć prawidłowe rozwiązanie. Podobnie książki - największą przyjemność sprawiają mi takie, gdzie finał nie jest wcale oczywisty, a wręcz przeciwnie - trudny do przewidzenia, zaskakujący lub wręcz szokujący. Nie czuję się zawiedziona także wtedy, gdy udało mi się rozwikłać łamigłówkę... Muszę jednak czuć, że wymagało to ode mnie... Uwielbiam zagadki, w których trzeba mocno ruszyć głową, by znaleźć prawidłowe rozwiązanie. Podobnie książki - największą przyjemność sprawiają mi takie, gdzie finał nie jest wcale oczywisty, a wręcz przeciwnie - trudny do przewidzenia, zaskakujący lub wręcz szokujący. Nie czuję się zawiedziona także wtedy, gdy udało mi się rozwikłać łamigłówkę... Muszę jednak czuć, że wymagało to ode mnie niemałego wysiłku. Cykl z Przypadkiem autorstwa Jacka Getnera postawiłabym gdzieś pośrodku. Nie jest ani zbyt przewidywalny, ani mocno szokujący - powiedziałabym, że taki akurat. Sam autor przyznał, że początkowo stawiał głównie na dobrą zabawę. Jednak z pierwotnymi założeniami bywa tak, że czasem ulegają zmianie. Tak też się stało w tym wypadku. I o ile pierwszy tom o detektywie nie był zbyt zaskakujący, o tyle kolejne już jak najbardziej! Zmuszają czytelnika do zachowania czujności i zwracania uwagi na pozornie nic nie znaczące szczegóły. Taka właśnie jest trzecia część cyklu - "Pan Przypadek i korpoludki". Oczywiście nie zabrakło w niej również porządnej dawki humoru i ciekawej, wciągającej, pełnej zwrotów akcji fabuły.

Jak zawsze książka podzielona jest na trzy rozdziały, a każdy z nich stanowi odrębną zagadkę, jaką Jacek Przypadek będzie musiał rozwikłać. Wszystkie jednak tworzą spójną całość, dzięki sprytnie wplecionym wątkom obyczajowym. Odbiorca nie tylko główkuje nad rozwiązaniem poszczególnych spraw, ale również poznaje bliżej przewijających się w książce bohaterów. Przenika do ich prywatnego życia, problemów, z jakimi się borykają. Zaznaje smutków i radości, jakie towarzyszą postaciom na co dzień.

Pierwszy rozdział dotyczy zbrodni w restauracji Orient Espresso. Knajpka ta jest chętnie odwiedzana przez ważne osobistości z międzynarodowych korporacji. Pewnego dnia w lokalu przebywa czterech mężczyzn. Wkrótce jeden z nich zostaje odnaleziony martwy w toalecie. Zaklinowany w małym okienku kelner, który po znalezieniu ciała próbował zbiec z miejsca zdarzenia, staje się głównym podejrzanym. I chociaż komisarz Łoś jako pierwszy przybywa do Orient Espresso, to interwencja detektywa okazuje się niezbędna do rozwiązania sprawy.

Druga zagadka obejmuje zupełnie innego rodzaju zbrodnię... W koncernie tytoniowym Super Tobacco dochodzi do zdrady! W palarni zostaje odnaleziona paczka po papierosach konkurencyjnej firmy. Spora część pracowników podejrzewa Zo - wiceszefową marketingu, która owo opakowanie znalazła i została przyłapana w momencie, gdy trzymała je w rękach. Jacek Przypadek postanawia zająć się tą sprawą. Nie tylko odkryje, kto tak naprawdę pali papierosy konkurencyjnej marki, ale również wskaże osobę, która próbuje oczernić bogu ducha winną kobietę.

W trzecim rozdziale Przypadek musi zająć się sprawą dotyczącą pewnej kampanii reklamowej. Krzysztof Julski jest dyrektorem kreatywnym agencji reklamowej. Pewnego dnia zauważa w telewizji reklamę konkurencyjnej firmy i... dostaje zawału. Został skradziony jego własny pomysł! Julski za pośrednictwem Błażeja wynajmuje Przypadka do rozwiązania tej sprawy. Przed detektywem trudne zadanie, ale jak zawsze doskonale sobie z nim poradzi. A finał będzie zaskakujący.

Nie będę ukrywać, że cykl z Przypadkiem bardzo przypadł mi do gustu. Gdy zasiadam do lektury, zawsze jestem podekscytowana i mocno zaciekawiona. W książkach Jacka Getnera znajduję wszystko to, co najbardziej lubię - humor, lekkość, z jaką autor prowadzi czytelnika przez kolejne strony, delikatne napięcie towarzyszące do samego końca. Sprawy, z jakimi mierzy się detektyw, są niby dość pospolite - słyszymy o podobnych sytuacjach na co dzień. Kradzież intelektualna, nielojalność wobec pracodawcy, a nawet morderstwa zdarzają się często, niemal codziennie. A jednak autor potrafi to wszystko przedstawić w taki sposób, że nawet najbardziej banalny incydent staje się niezwykły. Trochę groteskowo, z nutką ironii i przede wszystkim zabawnie.

Głównego bohatera cechuje cyniczne, a czasem wręcz bezczelne podejście do wielu spraw. błyskotliwość, pewność siebie i inteligencja. Jacek potrafi przewidzieć zachowanie i sposób myślenia innych ludzi. Jest przebiegły i często ucieka się do podstępu, by odnaleźć winnego. Ma trudny charakter, który często powoduje komplikacje w relacjach z kobietami. Przypadek jest wrażliwy i inteligentny, ale w starciu z żeńską częścią świata ewidentnie sobie nie radzi. Być może utrata Basi była dla niego bardzo bolesna. Myślę jednak, że po kilku latach od tej tragedii powinien się otrząsnąć. Tym bardziej, że jest młody i przed nim jeszcze długie życie. Gdyby Jacek istniał naprawdę i spotkałabym go gdzieś na mieście, nie omieszkałabym go palnąć w łeb. Może to by go trochę otrzeźwiło. Jednak pomimo wad, zdążyłam tego faceta bardzo polubić. Podoba mi się jego ironiczne poczucie humoru i nieskrywana bezczelność. Są one nieodłącznym elementem jego rozmów czy to z ojcem, przyjacielem Błażejem, czy też z policjantami wiecznie siedzącymi mu na ogonie.

Zabawne dialogi to zdecydowanie największa zaleta "Pana Przypadka i korpoludków". Nie mogłam opanować śmiechu, gdy bohater rozpoczął współpracę z podkomisarzem Łosiem i pomagał w przesłuchiwaniu mężczyzn w Orient Espresso. Szeroki uśmiech wywołała u mnie również wizyta Jacka u sąsiadki, Irminy Bamber. Zwłaszcza, gdy zaczął dopominać się o słodki poczęstunek, na który do tej pory zawsze mógł u niej liczyć. Wisienką na torcie, która wywołała u mnie typowy dla książek Jacka Getnera ból szczęki, była wymiana zdań z Krzysztofem Julskim na temat wędkowania. To, w jak perfidny sposób detektyw podpuścił dyrektora kreatywnego, rozbawiło mnie do łez. Grę w "polski kompleks" będę długo pamiętać.

Tom trzeci pozwolił mi po raz kolejny zmusić zwoje mózgowe do działania. Rozwiązanie dwóch pierwszych zagadek przewidziałam dość szybko, ale z ostatnią miałam spory problem. Obstawiałam zupełnie kogoś innego i nie spodziewałam się takiego obrotu spraw! Dałam się autorowi wpuścić w maliny, ot co. Ale nawet wcześniejsze rozdziały były zaskakujące, pomimo tego, że dobrze wytypowałam sprawców. Bo odkryć winowajcę to jedno. A poznać jego motywy i dowiedzieć się, w jaki sposób Przypadek rozwikłał zagadkę, jaki był jego tok myślenia, to dopiero frajda!

Jeśli lubicie wciągające i niebanalne historie, które ociekają humorem, a przy okazji chcecie poznać wady i zalety (głównie wady, hihi) pracy w korporacji, zachęcam gorąco do zapoznania się z "Panem Przypadkiem i korpoludkami". Polecam również poprzednie tomy cyklu. Te książki bawią, relaksują, ale też zmuszają do zastanowienia. Autor porusza w nich problemy, które zewsząd nas otaczają. Robi to z dużym wyczuciem, czasem wyolbrzymiając pewne ludzkie ułomności i przywary, w sposób zabawny i lekki, a przede wszystkim przyjemny w odbiorze. Książka kipi humorem, ale to wcale nie znaczy, że nie da się z niej wyciągnąć cennych wniosków na przyszłość.

Źródło: www.halmanowa.pl

pokaż więcej

 
2017-05-21 20:14:25
Ma nowego znajomego: Wielbicielka-książek
 
2017-05-21 13:27:05
Ma nowego znajomego: KrainaKsiążkąZwana
 
2017-05-21 06:07:20
Ma nowego znajomego: Agnieszka
 
2017-05-20 18:07:27
Ma nowego znajomego: RosaCzyta
 
2017-05-20 06:08:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Cykl: Kwiat paproci (tom 1)

Książki nawiązujące do mitologii słowiańskiej wzbudzają moje zainteresowanie już od jakiegoś czasu. Lubię historie, w których pojawiają się pogańskie bóstwa i demony, uwielbiam odkrywać mocno z nimi związany świat przyrody, często baśniowy, owiany aurą tajemniczości. Niesamowite, jak bujna, jak nieokiełznana potrafi być ludzka wyobraźnia. W końcu nie ulega wątpliwości, że rusałki, strzygi,... Książki nawiązujące do mitologii słowiańskiej wzbudzają moje zainteresowanie już od jakiegoś czasu. Lubię historie, w których pojawiają się pogańskie bóstwa i demony, uwielbiam odkrywać mocno z nimi związany świat przyrody, często baśniowy, owiany aurą tajemniczości. Niesamowite, jak bujna, jak nieokiełznana potrafi być ludzka wyobraźnia. W końcu nie ulega wątpliwości, że rusałki, strzygi, południce i wampiry nie istnieją naprawdę (jeśli się mylę, uświadomcie mnie ☺). To jedynie efekt fantazji naszych praprzodków. Niemniej, ten magiczny świat wykreowany przez Słowian jest niezwykle fascynujący! Zgłębianie go stało się takim moim małym hobby. Tym bardziej, że spora część dawnych wierzeń i obrzędów towarzyszy Polakom (i nie tylko) po dziś dzień, najczęściej pod przykrywką tradycji chrześcijańskich.

Dlatego z przyjemnością sięgnęłam po "Szeptuchę", pierwszy tom cyklu Kwiat Paproci. To już trzecia w tym roku książka nawiązująca do wierzeń słowiańskich, jaką miałam okazję przeczytać. I kolejny strzał w dziesiątkę! Ta wciągająca i przezabawna opowieść zapewniła mi maksimum rozrywki na dwa, a może trzy wiosenne popołudnia.

Autorka osadziła akcję we współczesności, jednocześnie roztaczając wokół czytelnika alternatywną wersję świata. Mieszko I nie przyjął chrztu, a w Polsce wciąż kultywowane są tradycje słowiańskie. I chociaż nowoczesność już dawno wkradła się do kraju, to pogańskie bóstwa wciąż stoją na pierwszym miejscu. A przesądy i pradawne wierzenia stanowią istotny element ludzkiej codzienności.

Wkraczając w ten inny, choć momentami bliski nam świat, poznajemy Gosię, a właściwie Gosławę, która jest świeżo upieczoną absolwentką uniwersytetu medycznego. Od objęcia posady lekarza dzieli ją jeszcze jeden ważny krok - roczny staż u szeptuchy, wiejskiej znachorki. Tyle że dziewczyna zupełnie sobie tego nie wyobraża. Jest kobietą nowoczesną, przyzwyczajoną do życia w mieście. Nie w głowie jej słowiańskie obrządki i zabobony, bo zwyczajnie w to nie wierzy. A już na pewno jej marzeniem nie jest obcowanie z przyrodą, której panicznie się boi ze względu na ... kleszcze, brud, bakterie i wrodzoną hipochondrię. Gosia nie ma jednak wyjścia - jeśli chce pracować w zawodzie, musi stawić czoła swoim fobiom i przełamać niechęć do wiejskiego folkloru.

Wyjeżdża do Bielin, rodzinnej wsi nieopodal Kielc, pod skrzydła miejscowej szeptuchy Jarogniewy. Pierwszy dzień praktyk, podobnie jak kilka następnych, utwierdza bohaterkę w jej sceptycyzmie. Gosia czuje się zagubiona w ten zupełnie innej, obcej rzeczywistości. Nie może pojąć, jak w XXI wieku można jeszcze wierzyć w utopce, rusałki, płanetniki czy inne pogańskie stworzenia. Ziołolecznictwo i magiczne sposoby na różne przypadłości duszy i ciała uważa za jedno wielkie oszustwo. Jednak wkrótce wszystko się zmienia... Dziewczyna poznaje Mieszka, młodego praktykanta u miejscowego wróża. Znajduje w nim towarzysza i powiernika swoich trosk. Jak nietrudno się domyślić, powoli zaczyna czuć do niego miętę. Kiedy odkrywa jego prawdziwą tożsamość, a wreszcie - poznaje prawdę o sobie samej, nie potrafi w to uwierzyć. Ale tylko przez chwilę... bo toczące się wydarzenia nie pozostawiają jej zbyt dużego wyboru.

Muszę przyznać, że jestem oczarowana "Szeptuchą" i światem, jaki wykreowała w książce Katarzyna Berenika Miszczuk. Niby jest to świat zupełnie inny, typowo baśniowy, a jednak momentami przypominający ten nasz, prawdziwy. Na tym polega cały urok tej powieści! Autorka umiejętnie wplotła magię między elementy realistyczne, tworząc niepowtarzalną i fascynującą scenerię. A całości dopełniają odpowiednio skrojone postacie, idealnie do tej scenerii dopasowane. Każda z nich inna, na swój sposób wyjątkowa, a razem stanowią mieszankę wybuchową. Wierzcie mi, wiem co mówię - podczas lektury trudno nie wybuchnąć śmiechem.

Gosława potrafi doprowadzić zarówno do łez (oczywiście mam na myśli łzy radości), jak i do szewskiej pasji. Jej malkontenctwo, cały pakiet fobii, ciapowatość, naiwność i niewyparzony język trochę mnie irytowały. Stanowiły jednak podstawę wielu zabawnych, a często wręcz komicznych sytuacji. Trudno zatem nie przymknąć oka na liczne wady bohaterki. Z kolei Mieszko to mężczyzna nieco tajemniczy, spokojny i niezwykle inteligentny. Jego ironiczne, kąśliwe uwagi stanowiły świetny kontrast dla nieporadnych, często głupkowatych wypowiedzi Gosi. Ich pełne humoru dialogi niejednokrotnie sprawiały, że miałam ochotę kulać się po podłodze ze śmiechu. To jeden z najzabawniejszych duetów, jakie miałam okazję poznać. I wreszcie Baba Jaga - osoba sympatyczna, niezwykle błyskotliwa, szczera, a przy tym dość zasadnicza. Jej rozmowy z główną bohaterką równie często potrafiły wywołać szeroki uśmiech.

"Szeptucha" to powieść, która wciąga już od pierwszych stron. Jest zabawna i taka... świeża! Trudno się oderwać od lektury, a kiedy już do tego dojdzie, to magia bijąca z tej książki i tak towarzyszy czytelnikowi cały dzień. Ja przede wszystkim gratuluję autorce pomysłu i lekkości, z jaką prowadzi odbiorcę przez kolejne strony. Niby romans, ale jednak nie do końca. Powiedziałabym raczej, że jest to baśniowa wersja romansu, okraszona słowiańskością i absolutnie wyjątkowym poczuciem humoru.

Źródło: www.halmanowa.pl

pokaż więcej

 
2017-05-17 18:10:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Nakarmię cię miłością" to powieść, która mogłaby skraść moje serce. Ciekawy pomysł na fabułę i świetnie dopasowana forma narracji (pierwszoosobowa naprzemiennie) to jej ogromne zalety. Lekki, przystępny język również zaliczam do plusów. Dzięki temu książkę czyta się szybko i przyjemnie. Wątki poboczne, mimo że niezbyt mocno rozwinięte, sprawiły, że nie mogłam oderwać się od lektury. To... "Nakarmię cię miłością" to powieść, która mogłaby skraść moje serce. Ciekawy pomysł na fabułę i świetnie dopasowana forma narracji (pierwszoosobowa naprzemiennie) to jej ogromne zalety. Lekki, przystępny język również zaliczam do plusów. Dzięki temu książkę czyta się szybko i przyjemnie. Wątki poboczne, mimo że niezbyt mocno rozwinięte, sprawiły, że nie mogłam oderwać się od lektury. To wciągająca i ciekawa historia, choć nie odbiega schematem od wielu innych powieści love story.

Niestety, to za mało, żebym czuła się oczarowana. Nie oznacza to, że autorka mnie zawiodła, co to, to nie. To była po prostu miła czytelnicza przygoda bez wielkiego wow. Żałuję, że autorka nie zagłębiła się bardziej w temat narkotyków, a jedynie pozwoliła czytelnikowi delikatnie go liznąć. To sprawiło, że przemiana Tobiasza nie była wcale taka spektakularna, a sam bohater w kwestii kreacji wypadł w moich oczach dość przeciętnie. Zdecydowanie większą uwagę autorka poświęciła Laurze, tworząc ciekawą, spójną osobowość. Miłe skojarzenia budził natomiast wątek muzyczny i tutaj autorka zachowała właściwe proporcje - nie było go ani za mało, ani za dużo. Uważam zresztą, że nadał całej książce osobliwego klimatu - subtelnego, sentymentalnego.

Cóż, książkę oceniam całkiem nieźle. Nie jest to może hit wszechczasów, ale z pewnością zapewni kilka godzin dobrej rozrywki. Idealna książkę na chwilę zapomnienia i poprawę humoru. Polecam ją głównie kobietom - wątpię, czy zadowoliłaby panów. Rzadko spotykam takich, którzy gustują w romansach.

pokaż więcej

 
2017-05-15 19:26:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Jakiś czas temu czytałam "Drugie życie Matyldy. Autorka pozostawiła mnie w niepewności, urywając opowieść w najmniej oczekiwanym momencie. Nie było happy endu, nie czułam ulgi po przewróceniu ostatniej strony. Został tylko niepokój. Dlatego z niecierpliwością czekałam na kolejną część historii - "Nie pytaj dlaczego". Chciałam poznać dalsze losy Matyldy, Oskara, Rafała. Razem z nimi przetrwać... Jakiś czas temu czytałam "Drugie życie Matyldy. Autorka pozostawiła mnie w niepewności, urywając opowieść w najmniej oczekiwanym momencie. Nie było happy endu, nie czułam ulgi po przewróceniu ostatniej strony. Został tylko niepokój. Dlatego z niecierpliwością czekałam na kolejną część historii - "Nie pytaj dlaczego". Chciałam poznać dalsze losy Matyldy, Oskara, Rafała. Razem z nimi przetrwać gorsze chwile, by wreszcie doczekać zakończenia - tym razem, miałam nadzieję, szczęśliwego. I doczekałam się.

Losy bohaterów śledziłam z ogromnym poruszeniem. Pierwsze skrzypce grają w tej powieści emocje. Nieudawane, prawdziwe, o różnej intensywności. Złość, żal, rozpacz, bezsilność, zwątpienie, ale i nadzieja, przyjaźń, miłość przeplatają się ze sobą i ściskają czytelnika za gardło do samego końca. Z książki bije niezwykła autentyczność. Wrażenie to potęgują nie tylko umiejętnie skonstruowane dialogi, ale i rozbudowane relacje między poszczególnymi bohaterami.

Autorce na pewno nie można odmówić empatii i wyobraźni. Wykreowane przez nią postacie są wiarygodne i spójne. Nie kryształowe, a wręcz przeciwnie - mają swoje mocne i słabe strony. Popełniają błędy, dają się ponieść emocjom, czasem żałują podjętych decyzji lub boją się dokonać wyboru. Tacy bohaterowie z krwi i kości szybko zyskują sympatię czytelnika, bo łatwiej się z nimi utożsamiać, wczuć się w ich położenie. Odbiorca przeżywa razem z nimi chwile bolesne i radosne, staje się powiernikiem ich wątpliwości, przemyśleń, sekretów.

Największe wrażenie zrobił na mnie Rafał, kochający i czuły mężczyzna, zdolny do poświęceń w imię miłości. Jego odpowiedzialna, choć momentami ryzykowna postawa oraz silne pragnienie posiadania szczęśliwej rodziny zostawiły trwały ślad w moim sercu. Cieszę się, że autorka poświęciła temu bohaterowi więcej uwagi, niż w poprzedniej książce. Wzruszyła mnie również sytuacja życiowa Gabrieli. Z podziwem patrzyłam na podjęte przez nią decyzje - niełatwe, ale mądre i szlachetne, dyktowane miłością i troską. Niespodzianką był dla mnie wątek dotyczący chłopca z zespołem Downa - tu autorka wykazała się dużą wrażliwością i wyczuciem. W subtelny sposób przybliżyła czytelnikowi problemy osób z tą wadą genetyczną. I uświadomiła, że ich życie właściwie nie różni się tak bardzo od naszego. Często sami tworzymy barierę, której później nie potrafimy pokonać. Natomiast Matylda wywołała u mnie wiele sprzecznych emocji. Bywały chwile, gdy złościło mnie jej postępowanie, nieodpowiedzialne i podszyte nutką egoizmu. Starałam się jednak patrzeć na nią przychylnym okiem, zdając sobie sprawę, że cierpienie i rozpacz rzadko pozwalają trzeźwo myśleć.

Dużą zaletą powieści jest wartka akcja. Wydarzenia i towarzyszące im nastroje zmieniają się jak w kalejdoskopie. Każdy rozdział przynosi nowe okoliczności, a czytelnik przewraca kolejne strony z nieustającym niepokojem, nie będąc pewnym zakończenia. Podczas lektury cały czas nosiłam w sercu nadzieję, że finał tej historii będzie pozytywny. Było to jednak tylko moje ciche życzenie, a wątpliwości zostały rozwiane dopiero na kilku ostatnich stronach.

Magdalena Trubowicz stworzyła wciągającą i poruszającą powieść o ludzkich pragnieniach i pogoni za marzeniami. O życiu takim, jakim jest naprawdę. Nieprzewidywalnym, pełnym wzlotów i upadków, chwil radosnych i bolesnych. A przede wszystkim - jednym, jedynym, o które trzeba czasem zawalczyć. "Nie pytaj dlaczego" to afirmacja miłości i przyjaźni, które rozkwitają pod różnymi postaciami, tworząc w ludzkim sercu wyjątkowy, piękny i bujny ogród. Gorąco polecam!

Źródło: www.halmanowa.pl

pokaż więcej

 
2017-05-08 18:46:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarze recenzenckie, Posiadam, Ulubione

Sapere aude - miej odwagę być mądrym - mówi łacińska sentencja autorstwa Horacego. W całości brzmi ona: Dimidium facti, qui bene coepit, habet, sapere aude, incipe. Połowę pracy ma za sobą, kto dobrze zaczął, miej odwagę być mądrym, zacznij. Małgorzata Sambor-Cao zaczęła bardzo dobrze. Stworzyła szokującą i niezwykle wciągającą powieść, wybierając przy tym niełatwą drogę - a mianowicie... Sapere aude - miej odwagę być mądrym - mówi łacińska sentencja autorstwa Horacego. W całości brzmi ona: Dimidium facti, qui bene coepit, habet, sapere aude, incipe. Połowę pracy ma za sobą, kto dobrze zaczął, miej odwagę być mądrym, zacznij. Małgorzata Sambor-Cao zaczęła bardzo dobrze. Stworzyła szokującą i niezwykle wciągającą powieść, wybierając przy tym niełatwą drogę - a mianowicie self-publishing. Czy właściwą? Kiedy spoglądam na stojący na półce owoc ciężkiej pracy autorki, nie mam wątpliwości, że tak.

Już kilka pierwszych stron powieści wywołało u mnie szok i niedowierzanie. Juanita przeszła prawdziwe piekło. Czytając o jej bolesnych przeżyciach, jednocześnie ocierałam mokre od łez policzki. Historia dwunastoletniej dziewczynki bardzo mną wstrząsnęła, wywołując przy tym olbrzymią burzę uczuć. Pojawił się żal, smutek, złość, oburzenie. Pomyślałam, że nie może stać się już chyba nic gorszego. Myliłam się. To była tylko zapowiedź o wiele bardziej dramatycznych wydarzeń. Kiedy jednak zorientowałam się, że epizod z Juanitą stanowił jedynie wstęp do brutalnej i mrożącej krew w żyłach opowieści, było już za późno. Książka pochłonęła mnie bez reszty.

W dalszej części wraz ze starszym o trzynaście lat Michaelem poznałam prawdziwy smak zemsty. To, czego doświadczył główny bohater ze strony swoich oprawców, nie mieściło mi się w głowie. Okrucieństwo i bezduszność, z którymi musiał zmierzyć się van Horn, wydawały się ponad jego siły. Momentami ponad moje również. Nie należę do ludzi o mocnych nerwach... Choć z thrillerami i kryminałami mam do czynienia na co dzień i wydawałoby się, że niewiele jest mnie już w stanie zaskoczyć czy poruszyć. Jednak to, co zafundowała mi autorka "Sapere Aude", było naprawdę wstrząsające. I nie chodzi tylko o cierpienia fizyczne, jakich doświadczył bohater, a również o te psychiczne. To chyba było dla niego najtrudniejsze. Wielokrotnie przerywałam lekturę, by ochłonąć i przyhamować przewijające się w głowie obrazy. Często przytłaczające i druzgocące. Jednak ciekawość była silniejsza od strachu. Postawa Michaela, jego odwaga, niezłomność i determinacja, wtłaczały we mnie nadzieję, że ta historia może zakończyć się happy endem. Kontynuowałam więc lekturę, obserwując z niepokojem dalsze zmagania bohatera z oprawcami i z własnymi lękami.

Ogromnym plusem tej książki jest wartka akcja, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji. Historia mocno wciąga i trudno jest się od niej oderwać. Co prawda fabuła nie jest zbyt skomplikowana, bo opiera się na jednym, głównym wątku. Autorka jednak umiejętnie ten wątek poprowadziła, trzymając czytelnika w nieustannym napięciu. Książka wywołuje falę emocji - przeraża, porusza, zaskakuje, wzbudza smutek, a momentami również gniew i oburzenie.

Do zalet należy również kreacja bohaterów. Postacie przewijające się w powieści są autentyczne, nieprzerysowane. Czytelnik staje się świadkiem starcia dwóch diametralnie różnych postaw. Jest Michael - szlachetny, troskliwy, odważny i wierzący w sprawiedliwość mężczyzna. I jest oprawca - przepełniony nienawiścią egoista, który nie chce już pozostawać w cieniu. Pragnie zostać zauważony. Są też inni, drugoplanowi bohaterowie, którzy stoją gdzieś pośrodku. Przekonani, że działają w słusznej sprawie, ale mający przebłyski wątpliwości. Nie pozostają całkiem niewzruszeni na cierpienie Michaela, ale z obawy przed konsekwencjami długi czas nie robią nic, aby mu pomóc. Każda z postaci jest niezwykle autentyczna i budzi w czytelniku sporo emocji.

Książka napisana jest prostym i dosadnym językiem, a zarazem niezwykle plastycznym. Pełno tu drastycznych, mrożących krew w żyłach opisów, które skutecznie pobudzają wyobraźnię. Pojawia się również sporo wulgaryzmów, co według mnie ani trochę tu nie przeszkadza, a wręcz czyni całość jeszcze bardziej dynamiczną i realistyczną.

"Sapere Aude" to historia, która obnaża największe ludzkie słabości. Pokazuje, jakie efekty może przynieść nagromadzona w człowieku nienawiść i zazdrość. A nawet zwykła obojętność na ludzkie krzywdy, brak empatii i bezmyślne wykonywanie rozkazów. To niesamowite połączenie sensacji i thrillera psychologicznego, podróż do dwóch całkowicie odmiennych ludzkich umysłów - ofiary i oprawcy. Wciągająca i poruszająca powieść, która potrafi zachwiać wiarą w ludzką mądrość i sprawiedliwość. Ale też dająca przekonanie, że najskuteczniejszą bronią w walce ze złem jest zawsze dobro. Mimo wszystko. Polecam zwłaszcza miłośnikom mocnych książek.

Źródło: www.halmanowa.pl

pokaż więcej

 
2017-05-08 17:34:22
Ma nowego znajomego: Mała-Mi
 
Moja biblioteczka
94 34 272
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (18)

Ulubieni autorzy (2)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd