izabela81 
sza-terazczytam.blogspot.com
Witam, dziękuję że wpadłaś/eś. W książkach szukam głównie emocji. Emocji wszelakich. Najbardziej lubię i cenię sobie polską literaturę. Jeśli masz ochotę, wpadnij ponownie. :)
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 10 książek i 7 cytatów, ostatnio widziana 10 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-06-23 18:15:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Gdy brakuje kogoś, kto przejmie dziedziczony z pokolenia na pokolenie sad i związane z jego prowadzeniem obowiązki, pozostaje tylko jedno – sprzedaż. Majątek musi zostać przekazany zupełnie obcej osobie, profity zaś sprawiedliwie podzielone pomiędzy wszystkich członków rodziny. Okazuje się jednak, że sprawiedliwość jest pojęciem względnym, a pieniądze należą się przede wszystkim najstarszej... Gdy brakuje kogoś, kto przejmie dziedziczony z pokolenia na pokolenie sad i związane z jego prowadzeniem obowiązki, pozostaje tylko jedno – sprzedaż. Majątek musi zostać przekazany zupełnie obcej osobie, profity zaś sprawiedliwie podzielone pomiędzy wszystkich członków rodziny. Okazuje się jednak, że sprawiedliwość jest pojęciem względnym, a pieniądze należą się przede wszystkim najstarszej właścicielce. Przełomowy moment w życiu rodziny Bialickich daje początek i pisze całkiem nowy, niekoniecznie przez wszystkich akceptowany, scenariusz. Znający się przez całe życie członkowie rodziny, nagle zaczynają postrzegać siebie nawzajem w inny sposób. Czy lepszy?

Halina, przesympatyczna starsza kobieta zawsze robiła wszystko pod cudze dyktando, to czego od niej oczekiwano, teraz wreszcie postanawia zrobić coś tylko dla siebie. Podobnie jest z Martą i jej problemem ze znalezieniem zatrudnienia. Każdy myśli że wie lepiej, co jest dla niej najlepsze. A przecież nikt nie powinien podejmować za nas decyzji. Niejednokrotnie wybieramy kompromis, idziemy na ustępstwa, stajemy się ulegli. Tak bardzo boimy się zmian w naszym poukładanym życiu. Boimy się ryzyka, tego co nieznane. Autorka pokazuje, że czasem trzeba zaryzykować, spełniać marzenia. Każdy z nas powinien obrać sobie jakieś cel, mieć pasję, coś, co będzie tylko nasze i będzie sprawiać nam przyjemność.

"Cały czas ktoś mi mówi, gdzie się kierować. Wybiera za mnie pracę, decyduje, w czym będę się lepiej czuła. Efekt jest opłakany. Dochodziła powoli do wniosku, że staje się człowiekiem bez kręgosłupa. Takim, za którego wszyscy podejmują decyzje, takim, który bezwolnie daje sobą sterować, w przekonaniu, że inni wiedzą lepiej."

Autorka stworzyła realnych, w żaden sposób nie przerysowanych bohaterów, z którymi bez problemu możemy się utożsamić. Obdarzeni zostali cechami, jakie posiadamy również my. Jedni mają mocne charaktery, inni bardziej wrażliwą naturę. W powieści oprócz młodszych, znajdziemy również starszych bohaterów, którzy myślą że już nic dobrego nie może ich spotkać, że są niepotrzebni, bezużyteczni. Jednak powoli zaczną dostrzegać uroki tego, że mają więcej czasu i w końcu postanowią żyć pełną piersią oraz spełniać swoje marzenia. Pisarka kreśląc codzienne życie bohaterów, ich problemy, radości, smutki, rozterki i marzenia, zrobiła to w sposób, który ma wiele wspólnego z realnym.

"Czy to, że przeżyła już kawał życia, oznacza tylko i wyłącznie, że powinna ze spokojem czekać na śmierć? Poddawać się temu, co niesie los, bo i tak niewiele już zostało?"

Człowiek ile pieniędzy by nie miał, zawsze będzie mu mało, będzie chciał więcej i więcej. Podejmując decyzje upatruje w tym jak największego dla siebie zysku. Gdy na horyzoncie niespodziewanie pojawia się spadek, budzą się w nim najbardziej podłe instynkty. W tym pędzącym, zwariowanym świecie nie zauważa rzeczy i osób go otaczających - tradycji, wspomnień i pamiątek. Joanna Kruszewska napisała powieść o rodzinie i problemach, które są nieodłącznym elementem naszego życia. Problemach, które dużo łatwiej znosi się, gdy ma się kogoś wspierającego u swego boku. Kogoś, kto zrozumie, a nie będzie tylko wytykał nam błędy i niepowodzenia.

Do gustu przypadł mi styl pisania pani Joanny. Posługuje się prostym językiem, kreśli barwne i szczegółowe opisy, dzięki czemu z łatwością możemy sobie wyobrazić wszystkie sytuacje i wydarzenia, jakie mają miejsce.

"Nic się nie kończy" to ciepła opowieść o codziennym życiu, rodzinie, tradycji, miłości i pokonywaniu barier. To także książka o tym, że warto walczyć o nasze marzenia oraz, że przy pomocy naszych najbliższych wszystko jest możliwe. To interesujące studium polskiej rodziny wielopokoleniowej, która daje czytelnikowi siłę i nadzieję na to, że mimo iż przybywa nam lat w metryce, nic się nie kończy, że zawsze jest czas na coś nowego. Czasem wystarczy tylko zaryzykować. Zachęcam do przeczytania!

pokaż więcej

 
2018-06-20 19:23:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Podobno na planecie singli można znaleźć szczęście. Są tacy, którzy wprowadzili się na nią świadomie i bardzo sobie chwalą.

Karolinę i Jakuba w to nieznane miejsce niespodziewanie wyrzuciło życie. Oboje w krótkim czasie bardzo wiele stracili i zawiedli się na najbliższych. Czują się obco na planecie singli. To nie jest ich świat. Nie wierzą już w miłość, nie potrafią nikomu zaufać.

Karolina...
Podobno na planecie singli można znaleźć szczęście. Są tacy, którzy wprowadzili się na nią świadomie i bardzo sobie chwalą.

Karolinę i Jakuba w to nieznane miejsce niespodziewanie wyrzuciło życie. Oboje w krótkim czasie bardzo wiele stracili i zawiedli się na najbliższych. Czują się obco na planecie singli. To nie jest ich świat. Nie wierzą już w miłość, nie potrafią nikomu zaufać.

Karolina chce się poświecić wyłącznie wychowywaniu córeczki oraz ratowaniu upadającej restauracji. Jak może chroni swoje dziecko przed obojętnością jego ojca. Jakub chciałby móc uczestniczyć w wychowaniu swojego dziecka, ale jego partnerka postanawia go ukarać i skutecznie mu to uniemożliwia.

Tych dwoje postanowi pomóc sobie nawzajem. Staną się najlepszymi singlami, jakich kiedykolwiek widziano. Silni i niezależni. Ale czy w życiu tylko o to chodzi? Czy naprawdę tylko na tym im zależało?

Tym razem Krystyna Mirek podjęła się problemu samotności. Zważywszy na to, w jakim żyjemy świecie, pędzie, gdzie na wszystko brak nam czasu, jest to ważny i aktualny temat. Jak wiemy, samotność ma wiele twarzy, a historia bohaterów doskonale to pokazuje. Staną oni w obliczu samotności z wyboru, w związku czy samotności dziecka. Autorka świetnie trafiła w dzisiejsze realia. Nie mamy czasu na to, by pielęgnować nasz związek, na zdobycie się na proste gesty czy chwilę rozmowy. A gdy nawet już ten czas się znajdzie, nie potrafimy lub nie chcemy podejmować wysiłku, by coś zmienić, by było lepiej, by związek się nie rozpadł.

Bohaterowie wiele razy błądzą, podejmują niewłaściwe decyzje, natomiast autorka konsekwentnie prowadzi ich w kierunku, w którym dokonują istotnych zmian i wyciągają wnioski na przyszłość. Bardzo polubiłam bohaterów, zwłaszcza Jakuba, który wkładał w pracę całego siebie, by zadowolić przyszłego teścia i sprawić, by restauracja przynosiła jak największe przychody. Mężczyzna pracuje ponad siły, z oddaniem i pasją przedkładając zajęcia zawodowe nad rodzinę. Agnieszka ma dość rozczarowań i niedotrzymanych obietnic i dlatego ukarała go wyjeżdżając i utrudniając mu kontakty z córką. W pewien sposób było mi go żal. Z kolei ojciec Agnieszki w stosunku do rodziny potrafi wyrażać uczucia wyłącznie za pomocą pracy. O wiele łatwiej przyszło mu osiągnąć zawodowy sukces, niż codziennie budować rodzinne szczęście. Niby z żoną żyją razem, a jednak osobno. W tym miejscu warto przyjrzeć się do czego prowadzi pracoholizm, jak odbija się na rodzinie, dzieciach, które potrzebują naszej uwagi.

"Życie bowiem wciąż daje nowe możliwości, jeśli tylko człowiek przestanie w kółko popełniać te same błędy."

Singiel - człowiek silny i niezależny dla otoczenia. A w środku? Co kryje się pod tą maską? Czy nie ma pragnień, marzeń, wyzbyty jest z emocji? Czy nie potrzebuje ciepła, bliskości, poczucia bezpieczeństwa, tego, by ktoś go kochał? Ta powieść z pewnością da Wam odpowiedzi na te i inne pytania.

"Czasem tak jest, że człowiek, choć sprawia wrażenie i niepewnego, gdzieś w głębi serca doskonale wie, czego chce, tylko boi się nawet sam przed sobą do tego przyznać. Chodzi i tylko prosi o radę tak długo, aż ktoś powie mu to, co od początku chciał usłyszeć."

Wartka akcja, świetnie wykreowani bohaterowie, mnóstwo mądrych spostrzeżeń i refleksji, życiowe problemy, jakich możemy doświadczyć my sami to znaki rozpoznawcze twórczości pani Krysi. Jeśli dołożymy lekkość stylu, otrzymamy lekturę, która czyta się praktycznie sama. Jest subtelnie i mimo iż może momentami przelewa się za dużo słodyczy, to między tym wszystkim jest to bardzo wartościowa lektura, która przypomina o tym, co najważniejsze, pokazuje jakimi priorytetami powinniśmy kierować się w życiu. Trzeba dawać sobie szanse, niż potem żałować, że nie podjęło się ryzyka.

Otrzymałam wzruszającą, ciepłą powieść o samotności, rozczarowaniu, żalu, popełnianiu błędów, utraconym zaufaniu w miłość i człowieka, o rodzicielstwie, pracoholizmie, dawaniu sobie kolejnej szansy i sile kobiecej przyjaźni. Książka pełna mądrości, która stanowi pożywkę do wielu refleksji i przemyśleń. Nic tylko czerpać z niej garściami. Polecam Wam gorąco "Obcą w świecie singli" - przekonajcie się czy jest tam miejsce dla Was.

pokaż więcej

 
2018-06-17 10:19:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Dwudziestoczteroletnia Stefania doskonale wie, jak smakuje sukces. Skończyła z wyróżnieniem studia dziennikarskie, pracuje w prestiżowym piśmie kobiecym, a jej książki cieszą się niesamowitą popularnością wśród nastolatek. Stać ją na mieszkanie w centrum Warszawy, dobry samochód i markowe ciuchy.

Kiedy z rodzinnej Drzewicy, z której wyjechała jako nastolatka, przychodzi zaproszenie na ślub...
Dwudziestoczteroletnia Stefania doskonale wie, jak smakuje sukces. Skończyła z wyróżnieniem studia dziennikarskie, pracuje w prestiżowym piśmie kobiecym, a jej książki cieszą się niesamowitą popularnością wśród nastolatek. Stać ją na mieszkanie w centrum Warszawy, dobry samochód i markowe ciuchy.

Kiedy z rodzinnej Drzewicy, z której wyjechała jako nastolatka, przychodzi zaproszenie na ślub jej kuzynki, uznaje, że jest już dość silna, by zmierzyć się z traumą z przeszłości, od której uciekła do stolicy. Ten nieoczekiwany powrót do przeszłości okaże się dla niej początkiem czegoś nowego. Czegoś, na co czekała przez całe życie.

Znam poprzednie książki autorki i wiem, że mogę spodziewać się niezapomnianych emocji. Nie inaczej było i tym razem. Jednakże pani Ania odeszła od new adult i dała się poznać czytelnikowi z zupełnie innej strony, bo powieści obyczajowej.

Od samego początku bohaterowie zawładnęli moim sercem. Wraz z nimi przeżywałam ich wzloty i upadki, uczucia, ból. Stefania, Stefcia - wcześniej jakoś specjalnie nie podobało mi się to imię, a tu wręcz je pokochałam. Stało się to za sprawą postaci głównej bohaterki. Pierwszoosobowa narracja pozwoliła na zżycie się z nią, poznanie jej myśli, uczuć i rozterek. Natomiast Michał, a raczej Pan Wolno-Mi-Wszystko, okazał się romantycznym, czułym, mądrym mężczyzną, ale skrywającym tajemniczą przeszłość. Czy będzie potrafił się otworzyć? Bardzo kibicowałam ich miłości, ale autorka rzuciła im wiele kłód pod nogi. Czy będą szczęśliwi? Natomiast drugoplanowe postacie zostali odpowiednio wkomponowane w opowieść i mają swój wkład w przebieg wydarzeń.

Wątek miłosny... ach rozpływam się. Autorka tak pięknie potrafi pisać o uczuciach, że nie sposób zapragnąć znaleźć się na miejscu bohaterów. Wszystko wychodzi jej bardzo naturalnie, szczerze, bez zbędnego słodzenia. Po prostu sama przyjemność czytania.

"- Miłość jest sensem naszego istnienia. I nawet największa tragedia, jaka nas dotyka, smakuje inaczej, gdy jest obok ktoś, kto potrzyma nas za rękę."

Pisarka opowiedzianą historią pokazuje, że aby móc stworzyć normalny, szczęśliwy związek, należy uporać się z przyszłością, bo ona prędzej czy później do nas wróci. Autorka uświadamia jednocześnie, że nigdy nie jest za późno, by rozpocząć nowe życie. Ale najpierw trzeba dać sobie na to szansę, pokonać przeciwności, jakie stawia na drodze przewrotny los.

"- Stefi... miłość to nie jest coś, co się wybiera. Ona albo nas dopada, albo nie. Jak śmiertelna choroba. To, czy ty się zakochasz w tym konkretnym mężczyźnie, nie zależy od ciebie. To, że pójdziesz do marketu i wybierzesz ser feta albo goudę, to tak. Ale nie jeśli chodzi o zakochanie. To po prostu się dzieje... właśnie tak! Jak pstryknięcie palcem."

To, co charakteryzuje powieści Anny Szafrańskiej, to lekkość, z jaką operuje piórem oraz język, jaki spotykamy na co dzień. Nie ma tu miejsca na niepotrzebne udziwnienia. Opisy są barwne i plastyczne, dzięki czemu można bez problemu wyobrazić sobie każde wydarzenie czy sytuację.

Niezwykle przypadł mi do gustu humor, jaki autorka włożyła między kartki powieści. Zabawne dialogi, pikantne, niekiedy złośliwe utarczki słowne pomiędzy bohaterami - to jest to, co w książkach uwielbiam najbardziej.

Fabuła na pierwszy rzut oka może wydawać się dość przewidywalna, lukrowa, jak różowa okładka, ale niech Was to nie zmyli, ona pod z pozoru prostą historią skrywa wiele cennych wartości, które stopniowo wychodzą podczas czytania. A co najważniejsze, zaskoczyło mnie zakończenie tej historii i będzie z tego kontynuacja. Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się losy Stefci i Michała.

"Właśnie tak!" to słodko-gorzka powieść o miłości, która zjawia się niespodziewanie, o przeszłości z którą trzeba się rozliczyć, pięknej przyjaźni, zazdrości, strachu przed odrzuceniem i tajemnicach, które każdy z nas nosi głęboko w sobie. W moim przypadku lektura idealnie sprawdziła się podczas upalnego wypadu poza miasto. Gorąco polecam!

pokaż więcej

 
2018-06-14 15:43:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam
Autor:

Judyta, inteligentna i piękna uczennica maturalnej klasy, ma wszelkie warunki ku temu, by błyszczeć w towarzystwie, a jednak uparcie trzyma się na uboczu. Napięcie wokół dziewczyny przybiera na sile, kiedy nauczycielka zadaje uczniom projekt, a Judyta ma go przygotować w parze z najprzystojniejszym uczniem, kapitanem drużyny koszykarskiej, z którym chodzi Ola. Bieg wydarzeń gwałtownie... Judyta, inteligentna i piękna uczennica maturalnej klasy, ma wszelkie warunki ku temu, by błyszczeć w towarzystwie, a jednak uparcie trzyma się na uboczu. Napięcie wokół dziewczyny przybiera na sile, kiedy nauczycielka zadaje uczniom projekt, a Judyta ma go przygotować w parze z najprzystojniejszym uczniem, kapitanem drużyny koszykarskiej, z którym chodzi Ola. Bieg wydarzeń gwałtownie przyspiesza, gdy okazuje się, że Szymona i Judytę łączy o wiele więcej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać – namiętność, przeszłość i związane z nią tajemnice…

"Ważne, by umieć przegrywać z godnością i nauczyć się wygrywać z pokorą."

Lubicie czytać powieści młodzieżowe? Ja bardzo. Niniejsza książka udowadnia, że nie tylko młodszy czytelnik odnajdzie wspólny język z jej bohaterami, ale i dojrzały. Dlatego polecam ją absolutnie każdemu. Pani Ania potrafi tak pięknie operować słowem, że nie sposób oderwać się od lektury ani przez moment. Spróbowała gatunku, jakim jest new adult i muszę przyznać, że wyszło jej to rewelacyjnie.

Świat nastolatków jest pokręcony, rządzi się swoimi prawami. Czy każdy z nas go zrozumie? Na pewno tak się stanie, jeśli sami wrócimy pamięcią do naszej młodości, popełnianych błędów, tej nawałnicy uczuć, która po raz pierwszy uderza w młodego człowieka. Poza tym zrozumienie postępowania bohaterów dużo łatwiej przyszło mi w momencie, kiedy autorka wyjawiała więcej faktów z ich życia. Często zdarza się nam kogoś oceniać po pozorach. Anna Kasiuk pokazuje, że trzeba najpierw spróbować poznać i zrozumieć zachowanie drugiej osoby, a dopiero wtedy ferować wyroki.

"Żeby sięgnąć gwiazd, musisz oderwać się od ziemi."

Opowieść została naszpikowana całą masą różnorodnych emocji. Wraz z bohaterami odczuwamy ich ból, żal, radość, szczęście, miłość. Przeżywamy równie mocno obwinianie się za nietrafne decyzje. Postaci obdarzeni zostali niezwykle ciekawymi sylwetkami. Są barwni, żywi, z pewnością można ich polubić lub nawet utożsamić się. Od samego początku kibicujemy im w dążeniu do upragnionego szczęścia. Szymon od pierwszej chwili skradł moje serce tym, w jaki sposób traktował Judytę. Bez wątpienia postacią, której nie sposób nie zauważyć jest Eleonora, którą odwiedza Judyta w domu spokojnej starości. Jej ciepło i mądre rady życiowe podnoszą na duchu i dają nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

"(...) Dlaczego nie można żyć normalnie, bez tych wszystkich tajemnic, wstydu i ciążącego strachu, że przez własną głupotę przyłożyło się rękę do śmierci mamy (...)."

Bardzo podobała mi się relacja pomiędzy Judytą a jej ojcem. Po śmierci matki to on musiał wziąć na swoje barki trudne rozmowy i wspieranie córki. Co z tego, że już dorosłej, ale to wciąż jeszcze nastolatka, która dopiero uczy się nazywać swoje uczucia, podejmowania niełatwych decyzji, a przede wszystkim życia.

Muszę przyznać, iż przez całą powieść zastanawiałam się nad znaczeniem tytułu i myślałam, że nijak ma się do tej historii. Jednak, gdy autorka pod koniec wyjawiła, że postać głównej bohaterki można postawić na równi z tragizmem mitycznej Andromedy, wówczas wszystko wskoczyło na swoje miejsce.

"Andromeda" to pełna uroku, ale i emocji powieść o życiu, pozorach, o wkraczaniu w dorosłość, o trudnych wyborach i ich konsekwencjach, jakie ze sobą pociągają. To również książka o nadziei, zostawianiu przeszłości za sobą i miłości, która nie zawsze przychodzi wtedy, kiedy chcemy. Polecam gorąco!

pokaż więcej

 
2018-06-10 17:03:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam, Ulubione
Autor:

Emerie Rose poznaje Drew Jaggera w nietypowych okolicznościach. Bierze go za przestępcę, który włamał się do jej biura. Okazuje się jednak, że przystojniak jest właścicielem lokalu, a Emerie została oszukana przez człowieka, który wynajął go jej bezprawnie.

Po kilku godzinach spędzonych na posterunku Drew lituje się nad dziewczyną i składa ofertę nie do odrzucenia. W zamian za pomoc w biurze...
Emerie Rose poznaje Drew Jaggera w nietypowych okolicznościach. Bierze go za przestępcę, który włamał się do jej biura. Okazuje się jednak, że przystojniak jest właścicielem lokalu, a Emerie została oszukana przez człowieka, który wynajął go jej bezprawnie.

Po kilku godzinach spędzonych na posterunku Drew lituje się nad dziewczyną i składa ofertę nie do odrzucenia. W zamian za pomoc w biurze pozwala jej zostać w lokalu, dopóki nie znajdzie własnego. Terapeutka małżeńska i cyniczny prawnik rozwodowy zostają skazani na pracę obok siebie.

Pełna temperamentu Emerie powinna być wdzięczna i nie komentować pracy Andrew. Nie może się jednak powstrzymać. Para wdaje się w potyczki słowne i dokucza sobie na każdym kroku. Z każdym dniem przyciąganie między nimi jest coraz większe.

"Ludzie nie odchodzą, gdy kogoś kochają. Są ze sobą na zawsze."

Drew to arogancki facet, który nie wierzy w miłość i nie ufa kobietom. I aby było ciekawiej, specjalizuje się w rozwodach, dbając by niewierne żony nie "oskubały" jego klientów. Podobało mi się to, w jaki sposób Emerie zmieniła w Drew spojrzenie na kobiety. Z egocentryka i zarozumiałego faceta, zmienia się w mężczyznę, który budzi w czytelniku ciepłe uczucia. Jak się okazuje, ma nie tylko wielkie ego, ale i wielkie serce. Natomiast Emerie to romantyczka, ale gdy potrzeba, potrafiąca bronić swojego zdania dziewczyna.

"Nie jest łatwo mieć pozytywną opinię na temat związków, jeśli ciągle spotykasz się z kłamstwami, zdradami, kradzieżami i ludźmi, którzy kiedyś się kochali, a teraz tylko się krzywdzą."

W erotykach często spotykamy głupiutką dziewczynę i typowego bad boya. Tu tego, o dziwo nie ma. Między bohaterami stale iskrzy. Ich cięte języki i mocne charaktery to spoiwo, które przy odmiennych poglądach na życie ich łączy. Dopiero w drugiej połowie książki tak naprawdę zalewa czytelnika odpowiednio wyważona, napisana ze smakiem erotyka. Przyjemnie obserwowało się stopniowo rozwijającą się pomiędzy nimi relację - od przyjaźni do uczucia - która okazała się ważniejsza niż sceny łóżkowe.

Nie znajdziecie tu żadnych niepotrzebnych, przydługich opisów. Vi Keeland postawiła na odpowiednio skrojoną akcję i świetnie wykreowanych bohaterów. Autorka zadbała również o lekkość przekazu, tam gdzie było trzeba zastosowała dosadność, ironię i humor z przekomicznymi sytuacjami. Och, jak ja to uwielbiam! Z kolei naprzemienna, pierwszoosobowa narracja z perspektywy obojga bohaterów, pozwoliła na bliższe poznanie ich charakterów, myśli i uczuć.

"Egomaniac" to niezwykle lekka, zabawna, wzruszająca powieść pokazująca, że przeciwieństwa potrafią doskonale się uzupełniać i zrozumieć. Dawno nie czytałam tak przekomicznej książki. Polecam gorąco!

pokaż więcej

 
2018-06-07 17:42:57
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok
Autor:

Quincy jako jedyna przeżyła tragedię w chacie Pina Cottage. Zginęła piątka zjej przyjaciół, a ona nie pamięta co tak naprawdę się wydarzyło i jak udało się jej uratować. Oprócz niej jeszcze dwie inne kobiety przeżyły podobną sytuację - Lisa i Samantha. Przez prasę nazywane są Ocalałymi. Wszyscy zastanawiają się dlaczego akurat one przeżyły? Quincy wiedzie spokojne życie, ale po dziesięciu... Quincy jako jedyna przeżyła tragedię w chacie Pina Cottage. Zginęła piątka zjej przyjaciół, a ona nie pamięta co tak naprawdę się wydarzyło i jak udało się jej uratować. Oprócz niej jeszcze dwie inne kobiety przeżyły podobną sytuację - Lisa i Samantha. Przez prasę nazywane są Ocalałymi. Wszyscy zastanawiają się dlaczego akurat one przeżyły? Quincy wiedzie spokojne życie, ale po dziesięciu latach wracają do niej minione wydarzenia, gdy Samantha zjawia się w jej mieszkaniu i zaczyna wypytywać o Pine Cottage.

Jakoś trudno było mi wczuć się w tę historię. Autor, co prawda zbudował napięcie, w miarę udanie przeplatając wydarzenia z teraźniejszości i przeszłości. Jednak dość szybko rozgryzłem, o co w tym wszystkim chodzi, więc nie było dla mnie elementu zaskoczenia, którego tak oczekiwałam. Powieść poleca sam Stephen King. Nie wiem, zmyliło mnie to, jak widać nawet najbardziej znane nazwisko może zawieść. Ale w sumie nie nastawiałam się na wielką literaturę, więc nie jestem aż tak rozczarowana.

Główna bohaterka jest złożoną psychologicznie postacią. Jednakże cały ten wizerunek psuło mi, a wręcz irytowało mnie jej zachowanie. Okazała się kobietą bezmyślną, łatwowierną i naiwną. Jak można wpuścić do swojego domu zupełnie obcą kobietę i wierzyć we wszystko, co ta jej powie? Z drugiej strony Quincy wypiera wydarzenia, nawet nie stara się poznać prawdy, upijając się lub biorąc tabletki.

"Jestem niczym gwóźdź uderzony młotkiem: drżąca, bezwolna, zapadająca się coraz głębiej w coś, z czego nie ma ucieczki."

To, co wyszło autorowi, to pokazanie jak traumatyczne przeżycia rzutują na nasze życie, jak trudno żyć po czymś takim. Wspomnienia są tym, czego nie da się wymazać. One zawsze prędzej czy później wrócą.

"Szczegóły. Tak łatwo o nie, kiedy ciebie nie dotyczą."

"Ocalałe" jak dla mnie to nazbyt spokojny, przegadany thriller psychologiczny, któremu zabrakło większych emocji czy chociażby nagłych zwrotów akcji. Powieść z ciekawym pomysłem na fabułę, gorzej z jej realizacją. Jeżeli potraficie szybko łączyć fakty, trudno Was zaskoczyć, to powyższa książka może nie spełnić Waszych oczekiwań. Niemniej jednak sami sprawdźcie, może Wam bardziej przypadnie do gustu. Ja pewnie po następne powieści Riley Sagar (swoją drogą ciekawa jestem kto kryje się pod tym pseudonimem) sięgnę z czystej ciekawości, bo zwykle nie mam w zwyczaju oceniać autora po jednym dziele. A wtedy zobaczymy...

pokaż więcej

 
2018-06-04 11:11:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam
Cykl: Wszystkie pory uczuć (tom 4)

Pora pożegnać się z cyklem "Wszystkie pory uczuć". Pamiętacie Joasię (przyjaciółkę Hani) z "Jesieni"? Kobieta marzyła o rodzinie. Wraz z Maćkiem doczekali się dziecka - Antosia. Jednak Joasia nie potrafi cieszyć się macierzyństwem. To, co miało i powinno dać jej szczęście, teraz napawa ją coraz większym lękiem. W pewnym momencie zagubiła się. Czy bliscy w porę zorientują się, że młoda matka... Pora pożegnać się z cyklem "Wszystkie pory uczuć". Pamiętacie Joasię (przyjaciółkę Hani) z "Jesieni"? Kobieta marzyła o rodzinie. Wraz z Maćkiem doczekali się dziecka - Antosia. Jednak Joasia nie potrafi cieszyć się macierzyństwem. To, co miało i powinno dać jej szczęście, teraz napawa ją coraz większym lękiem. W pewnym momencie zagubiła się. Czy bliscy w porę zorientują się, że młoda matka cierpi na depresję poporodową? I czy Joasia pozwoli sobie pomóc, zanim będzie za późno?

"Co z nią było nie tak? Skąd smutek w tak pięknym i wyjątkowym momencie? Co będzie opowiadać synowi, kiedy dorośnie? Że pierwsze dni jego życia przepłakała? Że zamiast się cieszyć, czuła ogromną pustkę?"

Niech Was nie zmyli sielankowe Lato w tytule. Magdalena Majcher ponownie sięga po temat ważny, spychany gdzieś na bok, bagatelizowany. Mowa tu o problemie depresji poporodowej, która dotyczy więcej kobiet niż by to mogło się wydawać. Macierzyństwo wyobrażamy sobie jako spełnienie, najradośniejszy okres w życiu kobiety. A co stanie się, gdy nas rozczaruje? Gdy na tym idealnym obrazku zaczną powstawać rysy? Czy nieustanny płacz noworodka nie ma prawa nas irytować? A jest jeszcze przecież mąż, który nie spełnia naszych oczekiwań. Często nie dostrzegamy pierwszych symptomów towarzyszących tej chorobie - lęki, wahania nastrojów spowodowane hormonami, przemęczenie... Macierzyństwo to przede wszystkim wyzwanie, któremu nie każda kobieta będzie potrafiła sprostać, mimo włożonego w to zadanie trudu, wysiłku i najszczerszych chęci...

"Niczego nie bała się tak przeraźliwie jak samotnych nocy. W dzień samotność można obezwładnić, zagłaskać, ale wieczorem z człowieka wychodzą najgłębiej skrywane lęki."

Na główną bohaterkę spada nie tylko mnóstwo nowych obowiązków, ale negatywne emocje i rozterki, z którymi nie potrafi sobie poradzić. Smutek, strach, rozpacz, osamotnienie, obojętność, zniechęcenie, rozczarowanie, brak wiary w siebie. Joasia udaje przed bliskimi, że wszystko jest w porządku. Pragnienie bycia perfekcyjną matką przysłania jej to, co powinno być dla niej najważniejsze. Uważała, że jeśli przyjmie pomoc, uznana zostanie za złą matkę. A przecież nie ma matek idealnych.

"Wstydziła się swoich emocji, uważała, że są niewłaściwe, niemoralne. Była matką, a żadna matka nie ma nawet prawa pomyśleć, że wolałaby, aby jej dziecko nie istniało. Żeby po prostu zniknęło."

Niezwykle duże i pozytywne wrażenie zrobiła na mnie kreacja postaci Macieja. Widzimy jak ważne dla kobiety jest wsparcie i zrozumienie ze strony partnera, gdy dziecko przyjdzie na świat. Gdy przypatruję się młodym ojcom, odnoszę wrażenie, iż niespecjalnie są przygotowani do roli ojca, zrzucają cały obowiązek i trud zajmowania się dzieckiem na kobietę.

Wszystko to autorka opisała niezwykle wiarygodnie, wnikliwie, bez zbędnego upiększanie nazywając rzeczy po imieniu. Nie znajdziecie tu kolejnej słodkiej historii, jakich wiele. Zresztą, kto zna pióro autorki, powinien już to doskonale wiedzieć. Tu otrzymujemy prawdziwe życie, realne problemy, sytuacje dnia codziennego. Pełno tu różnorakich emocji, które zostają w nas na długo.

Historia ta skłania do wielu przemyśleń i refleksji. Upomina, by nie uciekać przed problemem, przyjąć pomoc innych. Cieszę się, że powstają takie książki. Może dzięki nim niejednej matce dodadzą otuchy, a być może uchronią przed tragedią.

"Wszystkie pory uczuć. Lato" to poruszająca, ciepła, pełna emocji powieść o macierzyństwie, które nie zawsze jest kolorowe. Żaden najlepszy czy najbardziej zachwalany poradnik nie da Wam odpowiedzi na nurtujące Was pytania i wątpliwości co niniejsza powieść. Tu znajdziecie rzeczy nazwane po imieniu, prawdziwą codzienność, z jaką musi zmierzyć się matka. A wszystko okraszone zostało odpowiednią dawką humoru i napisane tak lekko, że praktycznie lektura czyta się sama.

Podsumowując cały cykl, nie sposób nie zauważyć, iż wszystkie cztery części przywdziane zostały w piękne szaty graficzne, które tworzą spójną całość. Wraz z kolejną porą roku otrzymywaliśmy książkę, która idealnie wpisywała się w krajobraz za oknem. Sama fabuła zaś jest różnorodna, podejmująca ważne, społeczne, a przede wszystkim życiowe, bliskie każdej kobiecie problemy, które zmuszają do wielu przemyśleń i refleksji. Jednocześnie lektura tych powieści dostarcza nam fachowej wiedzy poruszanych tematów. Polecam Wam gorąco całą serię!

pokaż więcej

 
2018-06-01 09:20:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Niespełna czterdziestoletnia Julia to kobieta sukcesu. Wciąż piękna, inteligentna i bajecznie bogata. Od czasu, gdy jej narzeczony zginął w wypadku samochodowym mieszka sama, prowadząc niezależne życie singielki. Ambicji i determinacji Julii nie brakuje, więc szybko pnie się w górę po szczeblach kariery zawodowej. Dba o swój wizerunek, panując nad wszystkimi sferami własnego życia. Przewrotny... Niespełna czterdziestoletnia Julia to kobieta sukcesu. Wciąż piękna, inteligentna i bajecznie bogata. Od czasu, gdy jej narzeczony zginął w wypadku samochodowym mieszka sama, prowadząc niezależne życie singielki. Ambicji i determinacji Julii nie brakuje, więc szybko pnie się w górę po szczeblach kariery zawodowej. Dba o swój wizerunek, panując nad wszystkimi sferami własnego życia. Przewrotny los jednak sprawi, że wkrótce ten luksusowy, uporządkowany kobiecy świat stanie na głowie. Co więcej, ten chaos nie będzie Julii nawet zbytnio przeszkadzał!

"Mój znak rozpoznawczy - szminka plus Julia równa się sukces."

Muszę przyznać, że tym razem zmyliła mnie okładka. Spodziewałam się lekkiej lekturki, a jakież było moje zdumienie, kiedy otrzymałam coś zgoła innego. Z kart książki wyłania się obraz kobiety niezależnej. Kobiety sukcesu, która pod tą zewnętrzną skorupą skrywa kruche wnętrze. Było to o tyle dla mnie zaskakujące, że w pewien sposób mogłam utożsamić się z Julią. Nie każda kobieta pokazuje światu jaka jest naprawdę. Często głęboko skrywamy swoją prawdziwą twarz, uczucia, pragnienia i potrzeby. Anita Scharmach poprzez tę historię pokazuje, co w życiu jest najważniejsze, że pieniądze może i są potrzebne, ale szczęścia nie zapewnią. U głównej bohaterki obserwujemy jak zmieniają się jej priorytety, jak dojrzewa do pewnych poważnych decyzji.

"Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia - oj tak, zmieniają się priorytety, zmienia się światopogląd, zmieniam się i ja."

Autorka stworzyła wyrazistych bohaterów, którym nie są obce problemy, troski, chwile zwątpienia, samotność, smutek, ale i radości, jakie mogą dotknąć i nas. Pisarka pokazuje, że zawsze należy mieć nadzieję na to, że można coś zmienić w naszym życiu na lepsze. Julia jedną ważną decyzją, weźmie odpowiedzialność za czyjeś życie, ale kto to będzie, nie będę Wam zdradzać...

Niezwykle interesująca okazała się relacja pomiędzy Julią a jej matką. Kobiety w pewnym momencie dochodzą do takiego punktu, z którego wydaje się, iż nie ma już odwrotu... Nie rozumiem postępowania tej kobiety. Jak można być tak nieczułą i okrutną dla swojego dziecka?

Uczucia i emocje zagrały w powieści nadrzędną rolę, co mnie, jako czytelnika bardzo cieszy, bo tego właśnie oczekuję od dobrej lektury. Już pierwsza strona zaskoczyła mnie odważną sceną. Widać jak autorka z coraz większą swobodą operuje piórem, nabiera wprawy. Miejscami używa dosadnego języka, co tylko dodaje tej historii prawdziwości. Fabuła skrzy humorem, a akcja stale posuwa się naprzód, nie pozwalając na chwilę nudy. Nie zauważyłam, aby coś było niepotrzebne, przegadane, wszystko jest tak jak trzeba, trafiające w punkt.

"Sukces rysowany szminką" to powieść o miłości, przyjaźni, rodzinie, poczuciu bezpieczeństwa, bezinteresowności, zaufaniu, trosce o drugą osobę. To książka z przesłaniem, że miarą prawdziwego sukcesu wcale nie jest stan posiadania, liczba zer na koncie. Sukcesem jest miłość, rodzina i przyjaźń. Jeśli jesteście ciekawi, czy i jak szminka może połączyć spragnione miłości i rodzinnego ciepła serca - śmiało sięganie po tę książkę!

pokaż więcej

 
2018-05-29 09:20:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam, Ulubione
Cykl: Pierwszy raz (tom 1)

Kuba od zawsze kochał siostrę swojego najlepszego przyjaciela – niestety, bez wzajemności. Piękna i kompletnie nieświadoma jego uczuć Lena byłą zagadką, której nie potrafił rozwikłać.
A ona… poraniona i zatrzaśnięta w pancerzu obojętności, który budowała sobie przez lata, nie chce wpuszczać do swojego świata mężczyzn w obawie przed kolejną traumą.
Pewnego dnia przewrotny los ponownie połączy...
Kuba od zawsze kochał siostrę swojego najlepszego przyjaciela – niestety, bez wzajemności. Piękna i kompletnie nieświadoma jego uczuć Lena byłą zagadką, której nie potrafił rozwikłać.
A ona… poraniona i zatrzaśnięta w pancerzu obojętności, który budowała sobie przez lata, nie chce wpuszczać do swojego świata mężczyzn w obawie przed kolejną traumą.
Pewnego dnia przewrotny los ponownie połączy ze sobą drogi tych dwojga.
W Kubie ze zdwojoną siłą odżywają dawne uczucia, a Lena zaczyna patrzeć na dawnego przyjaciela w sposób, którego sama nie rozumie. Rozpoczynają pełną namiętności grę, w której oboje udają, że łączy ich tylko przyjaźń.
Czy można oddzielić pożądanie od miłości?
Czy można uniknąć zranienia, gdy serce otwiera się pierwszy raz?

Agata Czykierda-Grabowska delikatnie stąpa po uczuciach bohaterów. Z niezwykłą wrażliwością opisuje ich wzajemne relacje, pierwsze pocałunki i emocje, jakie towarzyszą miłości. W książkach lubię, gdy najpierw mogę poznać bliżej bohaterów, ich charaktery, to co czują, a nie to, gdy już od pierwszych stron rzucają się na siebie. Tak właśnie jest w niniejszej powieści. Tu na wszystko jest odpowiedni czas i miejsce. Ma to swoją magię i aż chce się czekać na to, co się wydarzy.

"Można kogoś ranić na milion sposobów, a ślady mogą pozostać niewidoczne przez wiele lat."

Bardzo przypadła mi do gustu kreacja głównego bohatera - Kuby. Podobała mi się jego determinacja, z jaką walczył o serce Leny. Dziewczyna odtrącała go wiele razy, a mimo to on nie poddał się, by osiągnąć swój cel. Nie sposób go nie pokochać. Oczywiście chłopak nie jest chodzącym ideałem. Tak jak każdy z nas posiada również wady, które dodają mu w oczach czytelnika wiarygodności. Natomiast Lena, cóż... zraniona w przeszłości boi się ponownie zaufać, dlatego tak broni się przed miłością. Nie potrafi rozmawiać o tym, co się wydarzyło. Na jej przykładzie widzimy, jak ważna jest rozmowa, wyrzucenie z siebie złych emocji, wspomnień, by móc iść naprzód, by móc stworzyć szczęśliwy związek.

Pani Agata zaskoczyła mnie tym, iż ta historia jest niespieszna, a mimo to nie brak w niej skomplikowanych emocji, które udzielają się również czytelnikowi. Poruszyła aktualne tematy pokazując jednocześnie, że miłość to uczucie, o które zawsze warto walczyć.

"- Życie jest zbyt krótkie, żeby nie wybaczać i nie zapominać..."

Pisarka posługuje się naturalnym, realistycznym językiem. Dialogi, tam gdzie trzeba zostały skąpane humorem, a gdzie indziej słowami, które wzruszają. Pojawiają się również momenty, które przyprawiają o szybsze bicie serca. Całość jest zgrabnie skonstruowana. Wszystkie elementy do siebie pasują i się uzupełniają. Z jednej strony napotykamy na prostotę i delikatność, a z drugiej na dosadniejsze i mocniejsze aspekty.

Nie mogę jeszcze nie wspomnieć o tytule. Co prawda, odnosi się on do jednoznacznego skojarzenia, ale oprócz tego ma o wiele szersze znaczenie. "Pierwszych razów" w tej książce jest znacznie więcej i bynajmniej nie chodzi tu tylko o zbliżenia fizyczne.

"Pierwszy raz poczuła coś podobnego. Pierwszy raz była całkowicie wolna i najważniejsza. Pierwszy raz."

"Pierwszy raz" to przepiękna historia o miłości, pragnieniach, zaufaniu, cierpliwości, błędach, lękach, strachu przed odrzuceniem, pokonywaniu własnych ograniczeń i pierwszych razach, które pozostają w nas na zawsze. To powieść, która poruszyła moje serce i oczarowała swoją prostotą. Polecam Wam gorąco!

pokaż więcej

 
2018-05-26 18:32:11
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam, Ulubione
Autor:
Cykl: Seria Mafijna (tom 1)

Nicole żyje w toksycznym i destrukcyjnym związku z mężczyzną, który zaopiekował się nią po śmierci jej rodziców. Pewnego dnia, gdy po raz kolejny zostaje przez niego pobita, postanawia popełnić samobójstwo. Ucieka z domu i dociera nad urwisko, żeby skoczyć prosto do oceanu. W tym samym momencie, w którym dziewczyna zamierza odebrać sobie życie, miejscowi gangsterzy wykonują brutalną egzekucję,... Nicole żyje w toksycznym i destrukcyjnym związku z mężczyzną, który zaopiekował się nią po śmierci jej rodziców. Pewnego dnia, gdy po raz kolejny zostaje przez niego pobita, postanawia popełnić samobójstwo. Ucieka z domu i dociera nad urwisko, żeby skoczyć prosto do oceanu. W tym samym momencie, w którym dziewczyna zamierza odebrać sobie życie, miejscowi gangsterzy wykonują brutalną egzekucję, której Nicole staje się przypadkowym świadkiem. Zamiast umrzeć, trafia prosto do domu mafiosa - Marcusa Accardo. Mężczyźnie imponuje to, że Nicole nad życie pragnie śmierci. Świat mafii nie jest jednak prosty, a pojawienie się kobiety w samym centrum gangsterskiego piekła nie zwiastuje niczego dobrego. Początkowa nienawiść i strach między Marcusem a Nicole przeradzają się w fascynację oraz namiętność. Marcus zaczyna współczuć Nicole, gdy się dowiaduje, co ją spotkało. Oboje zgadzają się na układ, który ma na celu wyeliminowanie największego wroga Marcusa - Aleksandra Modano. Brutalne zasady gangsterskiego świata są jednak niewzruszone, dlatego gdy w grę zaczynają wchodzić uczucia, wszystko się komplikuje. Niebezpieczeństwo pojawia się na każdym kroku, a jedna chwila nieuwagi może doprowadzić do tragedii, której ceną jest ludzkie życie.

Zacznę od bohaterów, którzy stanowią barwny i bardzo wyrazisty wachlarz osobowości. Życie Nicole przypomina piekło. Z jednego toksycznego związku wpada w kolejny, który okazuje się być jeszcze bardziej niebezpieczny. Dziewczyna jest pogubiona w swoich uczuciach. Rozum podpowiada jedno, a serce co innego.

"Codziennie wybaczyłam mu, by znowu go znienawidzić. Codziennie umierałam z miłości do niego. Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego tak go kocham. To chore, nienormalne i destrukcyjne."

Z kolei Markus to bezwzględny, okrutny gangster, któremu nie drgnie ręka, by zlikwidować niewygodną osobę. Jednak zupełnie inaczej rzecz ma się, gdy chodzi o Nicole. Co powstrzymuje mężczyznę przed jej zabiciem? Bo przecież on nie wie, co to uczucie i miłość, prawda? Czy będą potrafili sobie zaufać? I jak ta znajomość się dla nich skończy?

"Nigdy nie byłem zakochany, ale ja nie jestem zdolny do miłości. Miłość to słabość, a ja nie mogę sobie na nią pozwolić."

Sporym zaskoczeniem było dla mnie to, że autorka nie skupiła się tylko na parze głównych bohaterów. Świetnie wykreowała również tych drugoplanowych. Co ciekawe, tu każdy z nich nie jest tylko dobry albo zły. Zostali ubrani w zalety, jak i wady, co uczyniło, że stali się ludzcy, prawdziwi.

W książkach uwielbiam to, gdy mogę poznać wszystkie wydarzenia z perspektywy obojga bohaterów. Tu ten zabieg wypadł bardzo udanie. Zdecydowanie trzeba powiedzieć, że na brak zaskakujących zwrotów akcji nie ma co narzekać. Dzieje się tyle, że nawet na chwilę nie ma czasu aby złapać oddech. To w jaki sposób pisarka buduje napięcie i niepokój przyprawia o szybsze bicie serca i ciarki na plecach. Oczywiście autorka zadbała o pikantne, odważne sceny erotyczne. Jednakże wątki te są odpowiednio wkomponowane w całość, nie przysłaniają innych istotnych elementów fabuły.

"Nienawidzę go i pragnę jednocześnie... To chore. To destrukcyjny układ. Zakazany układ."

Zdrady, kłamstwa, tajemnice, brutalność - choć to romans, nie oczekujcie, że będzie słodko i szczęśliwie. Temat, jaki obrała sobie K.N. Haner - mafia, gangi, układy, handel narkotykami został potraktowany naprawdę serio. Uważam że to lektura dla czytelników o mocnych nerwach i psychice. Trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Autorka porusza również trudny temat przemocy domowej i uzależnienia ofiary od oprawcy. Dzięki niemu książka sporo zyskuje na autentyczności.

"Życie w kłamstwie jest trudniejsze niż zabijanie."

"Zakazany układ" to mocna, brutalna, szokująca, nieprzewidywalna i emocjonująca powieść o bezwzględnym świecie mafii, o zaufaniu, namiętności i uczuciach. Fascynuje, intryguje, uzależnia i nie pozwala o sobie zapomnieć. Historia ta w brutalny sposób uzmysławia nam, że życie to nie bajka, że dzieją się w nim rzeczy, które nie pozwalają na szczęśliwy finał. A może jednak? Czas pokaże... Jeśli szukacie oryginalnej i wciągającej książki, która łączy subtelność z brutalnością, miłość z nienawiścią - będzie to strzał w dziesiątkę!

pokaż więcej

 
2018-05-22 14:43:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok

"Czas Łucji" to poprawione wydanie "Spotkania przy lustrze". Łucja to kobieta jakich wiele. Ma dwoje dorastających dzieci, udane małżeństwo, ustabilizowaną sytuację materialną i poczucie bezpieczeństwa. Tę harmonię burzy niespodziewana śmierć jej męża. Jak kobieta poradzi sobie w zaistniałej sytuacji?

"Nie stawia się kogoś, kogo się kocha, w tak idiotycznej sytuacji."

Fabuła powieści oparta...
"Czas Łucji" to poprawione wydanie "Spotkania przy lustrze". Łucja to kobieta jakich wiele. Ma dwoje dorastających dzieci, udane małżeństwo, ustabilizowaną sytuację materialną i poczucie bezpieczeństwa. Tę harmonię burzy niespodziewana śmierć jej męża. Jak kobieta poradzi sobie w zaistniałej sytuacji?

"Nie stawia się kogoś, kogo się kocha, w tak idiotycznej sytuacji."

Fabuła powieści oparta została na retrospekcji "przed TYM" i "po TYM" jak zmarł maż Łucji, Edwin. Mimo upływu trzech lat ona nadal obwinia go o to, zarzuca pretensjami, że ją zostawił. A przecież ślubował jej, że jej nie opuści aż do śmierci. Rzecz jasna, jej śmierci. Kobieta wspomina swoje życie, jednocześnie nie potrafi poradzić sobie z zaistniałą sytuacją, z samotnością, nie przyjmuje od nikogo pomocy.

"Okej. Umarłeś. Nie ma cię. Rozumiem. Każdy ma prawo do odpoczynku. Prawo do powiedzenia sobie: "dość". Jasne! Nie pomyślałeś o mnie, bo niby dlaczego? Nie zabrałeś mnie ze sobą."

Iwona Żytkowiak doskonale oddała złożoność kobiecej psychiki. Jednocześnie zrobiła to z wielkim wyczuciem, bez naginania rzeczywistości, unikając przy tym banału. Możemy poznać wszystkie uczucia, jakie towarzyszą głównej bohaterce, jej przeżycia, pragnienia, myśli. Taka dogłębna analiza psychologiczna skłania czytelnika do wielu refleksji i przemyśleń. Realność, namacalność tej historii sprawia wrażenie jakby to nas samych to dotyczyło. Czytając takie książki, gdzie autor duży nacisk kładzie na psychologiczną warstwę, zawsze dokładniej przyglądam się głównemu bohaterowi. Doszukuję się podobieństw względem mojej osoby. Nie inaczej było i w tym przypadku. Łucja wzbudzała we mnie mieszane uczucia. Okazała się kobietą o egoistycznych cechach charakteru, z niespełnionymi marzeniami. Wydawać by się mogło, że nic jej w życiu nie brakuje. Jednak pozory często mylą. Czyż każda z nas w jakimś stopniu nie jest do niej podobna? Każda z nas ma przecież jakieś marzenie, które nigdy nie będzie mogło być zrealizowane, bo niektórych marzeń po prostu nie da się zrealizować, choć byśmy nie wiem jak bardzo mocno tego pragnęli.

"Każdy z nas nosi w sobie piekło lub niebo. Zrozumiesz to kiedyś."

"Czas Łucji" to przepełniona smutkiem powieść o kobiecie dla kobiety. Bo kto najlepiej będzie potrafił zrozumieć kobietę niż druga kobieta? To również książka o jej naturze, stracie, tęsknocie, pragnieniach, samotności, sekretach, sile rodziny, która wzbudza wiele emocji, refleksji oraz spostrzeżeń na temat życia, śmierci i związków. Polecam!

pokaż więcej

 
2018-05-19 19:05:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Piotr dochodzi do siebie po wypadku samochodowym, w którym omal nie zginął. Razem z Martą i dziećmi przeprowadzają się do niewielkiej miejscowości Zarzewie. Spełniają swoje marzenie o własnym domu na wsi i cieszą się każdą wspólnie spędzoną chwilą. Poznają również sąsiadów, młode małżeństwo, Darię i Pawła wraz z ich uroczymi córeczkami. Piotr pozostaje jednak nieufny względem swojego sąsiada i... Piotr dochodzi do siebie po wypadku samochodowym, w którym omal nie zginął. Razem z Martą i dziećmi przeprowadzają się do niewielkiej miejscowości Zarzewie. Spełniają swoje marzenie o własnym domu na wsi i cieszą się każdą wspólnie spędzoną chwilą. Poznają również sąsiadów, młode małżeństwo, Darię i Pawła wraz z ich uroczymi córeczkami. Piotr pozostaje jednak nieufny względem swojego sąsiada i zaczyna dyskretnie obserwować Lipskich. Prawda, jaką odkrywa, napawa go przerażeniem i bezsilnością…

Dlaczego ranimy tych, których najbardziej kochamy? Czy miłość jest zdolna, by przezwyciężyć każde zło? Czy każde uczucie warte jest tego, by o nie walczyć? Jak pomóc osobie, która odrzuca nasze wsparcie?

Po pełnym dramatyzmu drugim tomie i niewiadomej co z Piotrem.. z drżącym sercem zasiadłam do lektury ostatniej części. W głowie kłębiły mi się myśli, co jeszcze autorka wymyśli dla swoich bohaterów? Czy wyjdą z tego cało?

W finałowej części jeszcze wyraźniej widać przemianę głównej bohaterki. Po drodze popełniła mnóstwo błędów, zraniła wiele bliskich jej osób, ale ostatecznie zrozumiała co w życiu naprawdę się liczy i stała się kochającą żoną i matką. Natomiast Piotr dalej pozostaje tym odważnym, walecznym, gotowym nieść pomoc mężczyzną.

"Po raz kolejny przekonała się, że można oszukać własną duszę, ale nie serce. Ono zawsze rozpoznawało fałsz i nieszczerość."

Już podczas lektury dwóch poprzednich tomów, zauważyłam iż autorka pięknie kreśli relacje pomiędzy bohaterami. Wszystkie kwestie, wątpliwości, problemy, jakie ich dotyczą rozbiera na czynniki pierwsze. W rezultacie otrzymujemy pełen obraz emocji, uczuć i myśli, które w pełni wyjaśniają czytelnikowi jacy oni są, a przede wszystkim pozwala to na takie zwyczajne przywiązanie się do nich. Wraz z nimi śmiejemy się, kłócimy, boimy, złościmy.

Izabela M. Krasińska poruszyła trudny temat przemocy domowej, zarówno tej fizycznej, jak i psychicznej. Co prawda, o tym problemie mówimy coraz więcej, ale nadal mamy wiele w tym temacie do zrobienia. Myślę że po tej lekturze trochę uważniej będziemy przyglądać się naszym sąsiadom, i że gdy komuś będzie działa się krzywda w porę zareagujemy.

"Można złorzeczyć na podły los albo po prostu podnieść się i iść dalej, w nadziei, że u kresu drogi czeka na nas nagroda za doznane cierpienia."

Wszyscy popełniamy błędy, ważne by wyciągać z nich właściwe wnioski. Historia, której mogłam przypatrywać się na przestrzeni trzech tomów przypomniała mi, że o miłość musimy stale zabiegać, walczyć, nie poddawać się po jednym niepowodzeniu. Musimy nauczyć się wybaczać, a przede wszystkim ze sobą rozmawiać. Uświadomiła mi również to, jak kruche jest ludzkie życie oraz to, że nigdy tak naprawdę nie można poznać drugiego człowieka.

"W obłokach marzeń" to poruszająca, miejscami szokująca i brutalnie ukazująca rzeczywistość powieść o miłości, o problemach małżeńskich, z jakimi muszą mierzyć się bohaterowie i sposobami ich rozwiązania, a także o osamotnieniu, żalu, stracie, bezradności, strachu, pozorach i przemocy domowej. Polecam trylogię dla miłośników obyczajówek i tym, którzy szukają prawdziwego bohatera, który przed niczym się nie ugnie.

pokaż więcej

 
2018-05-16 12:11:13
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Kiedy myślisz, że wszystko już stracone, na twojej drodze staje miłość.
Życie lubi płatać figle i niespodziewanie komplikować to, co z pozoru proste. Marta i Piotr są małżeństwem prawie doskonałym. Ale „prawie” robi przecież ogromną różnicę. Do szczęścia brakuje im tylko roześmianych maluchów. Po sześciu latach małżeństwa Marcie coraz trudniej pogodzić się z bezpłodnością Piotra. Decyzja o...
Kiedy myślisz, że wszystko już stracone, na twojej drodze staje miłość.
Życie lubi płatać figle i niespodziewanie komplikować to, co z pozoru proste. Marta i Piotr są małżeństwem prawie doskonałym. Ale „prawie” robi przecież ogromną różnicę. Do szczęścia brakuje im tylko roześmianych maluchów. Po sześciu latach małżeństwa Marcie coraz trudniej pogodzić się z bezpłodnością Piotra. Decyzja o adopcji nie przychodzi im łatwo, ale jest najlepszą, jaką mogli podjąć w życiu. Jednak w ich związek powoli zaczynają wkradać się nuda i rutyna. Marta ma już dość bycia kurą domową, chciałaby wrócić do pracy, ale boi się o tym powiedzieć mężowi. Tymczasem do oddziału straży pożarnej, w której pracuje Piotr zostaje przyjęta młoda, przebojowa i atrakcyjna kobieta, traktująca mężczyzn jak trofea, lubiąca ryzyko, adrenalinę i wyścigi.
Czy związek Marty i Piotra przetrwa wyzwanie? Jak przezwyciężyć kryzys i nie zniszczyć rodziny, o którą tak mocno się walczyło? Czy można otrząsnąć się po utracie jednej z najważniejszych osób na świecie?

"Za głosem serca" to kontynuacja "Pod skrzydłami miłości". Bardzo polubiłam bohaterów pierwszej części, więc z przyjemnością ponownie zasiadłam do lektury.

W tej części jest znacznie mniej słodko. Tu bohaterowie będą mierzyć się z naprawdę poważnym i sprawami, niekiedy tragicznymi. Pewne wydarzenia sprawiły, że nie tylko bohaterowie, ale i ja odczuwałam ich obawy ból, napięcie, wzruszenie i radość. Zakończenie, ku mojemu zaskoczeniu, po prostu wybiło mnie w fotel! Całe szczęście, że od razu mogę zabrać się za ostatni tom tej serii i poznać co wydarzy się dalej...

Autorka kolejny raz tworzy wszystkie wydarzenia i sytuacje w sposób, który można z łatwością przełożyć na nasze podwórko. Wszystko to, co ma miejsce jest wiarygodne i dlatego tak przyjemnie i z zaangażowaniem się czyta. Pisarka zadbała o każdy element fabuły, sprawiła że wszystko jest spójne - narracja jest płynna, a opisy plastyczne.

Bohaterowie, zarówno ci pierwszo- jak i drugoplanowi to mocny atut książki. Tak jak pisałam przy pierwszej części, nic w ich relacji się nie zmieniło. Tak jak my posiadają swoje wady i zalety, popełniają błędy, zdecydowanie można poczuć do nich nić sympatii. Szczególnie bliska, nawet bliższa niż wcześniej, okazała się dla mnie Marta, pomimo tego iż zbyt wiele razy przekraczała dopuszczalne granice, nieustannie prowokowała Piotra, testując jego uczucia i wytrzymałość, raniła go, a on mimo to jej wybaczał. Niejednokrotnie wkurzała mnie swoim zachowaniem, ale doskonale rozumiałam towarzyszące jej obawy i rozterki.

Zaskoczył mnie wątek z podwładną Piotra, Sylwią. Wręcz nie mogłam usiedzieć w miejscu czytając te fragmenty. Aż wstrzymywałam oddech, czy aby Piotr jej nie ulegnie, bo przecież tak go polubiłam... Mężczyzna ma swoje żelazne zasady, których twardo stara się trzymać. Miłość, zaufanie, wierność, odpowiedzialność, cierpliwość, troska o drugą osobę - czy to okaże się wystarczająco mocne, by przetrzymać zbliżającą się burzę?

"Już ona znajdzie sposób, by do niego dotrzeć i przełamać jego opór. Jego cycata żoneczka stanowczo nie zasługiwała na takiego faceta. A Sylwia wiedziała, jak sprawić, by mężczyzna oszalał na jej punkcie. Majewski nie będzie tu żadnym wyjątkiem. Miała naturę łowczyni, a on wydał jej się idealną zawierają. Zwietrzyła trop, wiec teraz nie pozostawało jej nic innego, jak zaatakować swoją ofiarę."

Ale pisarka nie skupia się tylko na parze głównych bohaterów. Dużo wydarzy się u ich przyjaciół - Wojtka i Magdy... Na coś takiego po prostu nie byłam przygotowana. To, co autorka zgotowała tej parze i ich dzieciom... trudno było mi czytać, nie uroniwszy choć jednej łzy. Fragmenty te wyzwalają w czytelniku ogromne emocje i stanowią ciekawe urozmaicenie fabuły.

Izabela Krasińska wskazuje nam ścieżki, jakimi powinniśmy podążać, aby zbudować trwały związek. Pokazuje jak istotne są kompromisy, cierpliwość, zaufanie, wierność, odpowiedzialność, wsparcie, pielęgnowanie więzi uczuciowej, każdy gest, słowo, chwila uwagi, a przede wszystkim rozmowa. Jednocześnie przypomina, jak kruche jest nasze życie. Dlatego tak ważne jest abyśmy nie trwonili go na głupoty, a przede wszystkim doceniali to, co mamy, a zwłaszcza naszych bliskich.

"Za głosem serca" to powieść o przyjaźni, miłości, trudnych relacjach rodzinnych, stracie, rozpaczy, rozczarowaniach, nadziei, o poszukiwaniu własnego miejsca, ale przede wszystkim o prawdziwym życiu z wszystkimi jego odcieniami. Historia naznaczona dramatyzmem, bólem, cierpieniem, ale i wychylającą się nadzieją, że jeszcze wszystko się ułoży. Polecam!

pokaż więcej

 
2018-05-12 20:59:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Najpiękniejsza miłość to ta, która zdarza się w najmniej oczekiwanym momencie.

Martą targały emocje. Po tym, gdy uświadomiła sobie, że związek w którym tkwi od lat nie ma szansy na przyszłość, omal nie zginęła. Jej samochód uderzył w drzewo. Ale choć otarła się o śmierć, tak naprawdę zyskała nowe życie. Na szczęście na ratunek został jej zesłany anioł. Między dziewczyną a strażakiem, który...
Najpiękniejsza miłość to ta, która zdarza się w najmniej oczekiwanym momencie.

Martą targały emocje. Po tym, gdy uświadomiła sobie, że związek w którym tkwi od lat nie ma szansy na przyszłość, omal nie zginęła. Jej samochód uderzył w drzewo. Ale choć otarła się o śmierć, tak naprawdę zyskała nowe życie. Na szczęście na ratunek został jej zesłany anioł. Między dziewczyną a strażakiem, który wyciągnął ją z wraku auta, zaczyna rodzić się uczucie. Niestety miłość czasami nie wystarcza. Co robić, gdy los rzuca kłody pod nogi, a z pozoru najlepsze rozwiązania nie są spełnieniem marzeń? Czy Marta znajdzie w sobie siły, by zaufać w pełni?

To, co od razu można zauważyć, to dobre dopracowanie lektury pod względem merytorycznym, stylistycznym i językowym. Autorka jest filologiem polskim i zapewne to przełożyło się na spójność książki. A że mamy do czynienia z debiutem, tym bardziej należy to docenić.

Izabela Krasińska podejmuje istotne tematy, takie jak chociażby rodzicielstwa, zdrady, bezpłodności, śmierci, odpowiedzialności za drugą osobę, czy relacji międzyludzkich. Jej bohaterowie muszę zmierzyć się z dylematami natury moralnej, jak i ze zwykłymi, codziennymi problemami. Wyzwoli to w nich samych, jak i w czytelniku mnóstwo różnorodnych emocji i uczuć - od smutku, strachu, po nadzieję i radość.

Na uwagę zasługują wiarygodni psychologicznie bohaterowie. Ich zachowanie w żaden sposób nie odbiega od naszego. My również mamy swoje zalety i wady, popełniamy błędy, podejmujemy podobne decyzje. Dlatego z łatwością przychodzi utożsamianie się z nimi.

"Uświadomiła sobie, że jej dotychczasowe życie było kpiną, zwykłym marnotrawstwem. Tak niewiele o sobie wiedziała. Bawiła się w dorosłość, przekonana, że ma przed sobą jeszcze dużo czasu. Wystarczył jeden wypadek, by zmieniła swoje priorytety i podejście do ludzi. Każdego dnia dowiadywała się czegoś nowego o sobie i innych."

Pierwszych kilka stron książki i mówię: nie, nie polubię Marty - beztroskiej egoistki skupionej jedynie na swoich potrzebach, gdzie liczyła się tylko ona i jej kochanek. Nie ma takiej opcji! Jednak to, co wydarzyło się dalej i jak kobieta zaczęła inaczej postrzegać pewne sprawy, sprawiło że w jakiś sposób zrozumiałam ją i w rezultacie polubiłam. Natomiast Piotr od pierwszej chwili skradł moje serce. Okazał się mężczyzną odważnym, oddanym swojej pracy, a przy tym szczerym, skromnym i nieśmiałym.

"Konarska sprawiła, że znowu potrafił się śmiać, żartować, mógł nie myśleć o bolesnej przeszłości. W jej obecności czuł się po prostu dobrze. Zapomniał o pracy, stresie, okropieństwach, jakie codziennie widywał. Dzięki niej uświadomił sobie, że tęsknił za kobiecym dotykiem, czułością i bliskością."

Nie sposób nie wspomnieć o subtelnym, stopniowo rozwijającym się w wątku miłosnym. Momentami jest słodko, ale jakoś specjalnie mi to nie przeszkadzało. To, co łączy Martę i Piotra to obawa przed uczuciowym zaangażowaniem się. Choć każde z nich z innego powodu boi się nowego związku, to spróbują być razem. Oczywiście łatwo nie będzie, do szczęścia daleka droga... Jak myślicie - czy uda im się stworzyć trwały związek?

"Zrozumiała wreszcie, że najbardziej boimy się tego, co nieznane i nowe. Wyolbrzymiamy problem, usprawiedliwiamy się, szukamy kolejnych dowodów, podczas gdy tak naprawdę brakuje nam motywacji do działania. Nie chcemy spróbować, z góry zakładamy porażkę. Kiedy oswoimy w końcu nasze obawy, najczęściej okazuje się, że wcale nie były tak przerażające, jak nam się wydawało. Wszystko zależy od tego, z jakiej perspektywy patrzymy na daną sprawę i czy starcza nam odwagi, by przełamać wszystkie lęki."

Niezwykle ważnym okazał się dla mnie wątek zawodu strażaka. Powieść ta jest mi szczególnie bliska, gdyż całe swoje życie miałam w domu strażaka, którym był mój tato. Dlatego wiem z jakim ryzykiem i poświęceniem wiąże się wybór tej drogi zawodowej. Utarło się, że strażak gasi pożary i to wszystko. Jednak praca ta polega na odpowiedzialności, wielozadaniowości, co wiąże się z ogromnym stresem. Niejednokrotnie słuchałam przerażających opowieści taty, gdy wracał z akcji ratunkowej. Sam w jednej z nich odniósł rany, na szczęście skończyło się tylko na szwach. Moim zdaniem autorce udało się wiernie oddać istotę tej profesji.

Książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Autorka trafiła w mój gust czytelniczy w stu procentach. Uwielbiam takie powieści, na pierwszy rzut oka niby banalne, a może trochę przesłodzone, ale gdy się tak głębiej wczytać, między wersami znajdziemy uniwersalne wartości, o których na co dzień zapominamy. Historia ta pokazuje, że każdy z nas może pokonać swoje lęki, słabości i kompleksy oraz uwierzyć w siebie. Często umykają nam małe rzeczy, drobiazgi, a to właśnie na nie powinniśmy kierować naszą uwagę, bo to one tworzą naszą codzienność. Ogromnie cieszy mnie to, że od razu mogę poznać dalsze losy bohaterów.

"Pod skrzydłami miłości" to piękna powieść o przyjaźni, miłości, przeznaczeniu, zaufaniu, samotności, lękach, poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. Ale przede wszystkim to książka o tym, o co warto i trzeba w życiu walczyć. Zostałam wciągnięta w świat Marty i Piotra i z przyjemnością zajrzę do nich ponownie.

pokaż więcej

 
2018-05-09 17:49:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam, Ulubione

Milena całkowicie traci głowę, gdy całuje Jacka po raz pierwszy. W starszym, zamożnym przyjacielu rodziny odnajduje wszystko, czego brakuje jej rówieśnikom – szacunek, czułość i namiętność. Wydaje się, że wreszcie odnalazła swoje szczęście. Nie wie jeszcze, że przewrotny los szykuje dla niej wielką niespodziankę.

Paula przeżyła tragedię, po której musi na nowo poskładać swój świat. Ciężką...
Milena całkowicie traci głowę, gdy całuje Jacka po raz pierwszy. W starszym, zamożnym przyjacielu rodziny odnajduje wszystko, czego brakuje jej rówieśnikom – szacunek, czułość i namiętność. Wydaje się, że wreszcie odnalazła swoje szczęście. Nie wie jeszcze, że przewrotny los szykuje dla niej wielką niespodziankę.

Paula przeżyła tragedię, po której musi na nowo poskładać swój świat. Ciężką pracą próbuje zagłuszyć ból, który towarzyszy jej każdego dnia. Nie wyobraża sobie, że mogłaby znów komuś zaufać - do chwili gdy na jej drodze staje tajemniczy chłopak z tatuażem w kształcie smoka. Wraz z nim nadchodzi wiosna i nadzieja na lepsze dni.

Co łączy Milenę i Paulę?
Czy można zapomnieć o dawnych nieszczęściach i spojrzeć w przyszłość z ufnością?
Czy zranione serce potrafi znów pokochać z całych sił?

Już od pierwszych stron autorka pozwoliła nam doskonale poznać postać niedojrzałej, upartej Mileny, przyzwyczajonej do tego, że wszystko ma na wyciągnięcie ręki. Zupełnie odwrotnie ma się sytuacja z Paulą. Poza jej imieniem, to w sumie nie wiemy o niej nic. Jej kreacja owiana jest tajemnicą i wraz z tym, jak zagłębiamy się w tę historię, poznajemy ją bardziej i więcej się o niej dowiadujemy. Podobała mi się powoli rozwijająca się relacja pomiędzy Paulą a Paulem. Zupełnie odmienna od tej między Mileną a Jackiem, gdzie głównym elementem była cielesność. Obie bohaterki z tak różnym podejściem do życia, zmuszone do podjęcia niełatwych decyzji, a zarazem kierujące się uczuciami - od razu skradły moje serce. Jednocześnie przez niemal całą lekturę frapowało mnie, co może łączyć obie dziewczyny? Gdzie szukać wskazówek, by rozwiązać tę zagadkę? Jestem pewna, że i w Was podczas lektury pisarka zasieje ziarno niepokoju...

"Odbyłam ultraszybki, za to bardzo intensywny kurs bycia dorosłym. Już wiem, co to znaczy zdrada i jak boli, wiem, co czuje kobieta, gdy musi zakończyć związek z kimś, w kim zaczynała widzieć przyszłego męża, i jakie ślady w sercu zostawiają zło i krzywda wyrządzone przez innych, często tych najbliższych."

Trudno coś więcej napisać nie uchyliwszy choć rąbka tajemnicy na temat fabuły. Pojawi się niezwykle intrygujący i jednocześnie kontrowersyjny temat miłości kazirodczej. Nie pamiętam, abym czytała książkę z takim wątkiem, a dodam iż Augusta Docher poprowadziła go wiarygodnie. Jeśli więc jesteście ciekawi, w jaki sposób autorka wybrnęła z tego wątku - chwytajcie za książkę. Pełne zaskoczenie i emocje gwarantowane! Oprócz tego został poruszony temat związku nastoletniej dziewczyny z dojrzałym mężczyzną. Dodam, iż z mocno dojrzałym, bo starszym o niemal trzydzieści lat.

"Wprawdzie to fakt, znamy się całe życie, ale w całkiem innym kontekście. Jeszcze wczoraj to był ktoś bliski, przyjaciel rodziny i opiekun, a teraz? Nadal bliski, lecz kochanek."

Historia ta pokazuje, jakie konsekwencje niosą za sobą tajemnice i kłamstwa, które w dłuższej perspektywie prowadzą do krzywdy i cierpienia wielu osób. Rodzi to wiele pytań i refleksji, które zmuszają czytelnika do zastanowienia się nad naszym postępowaniem, decyzjami oraz ich skutkami rzutującymi na naszą i naszych bliskich przyszłość.

Szata graficzna jest wisienką na torcie, jestem wręcz zauroczona okładką. Zdecydowanie obok takiej książki nie przechodzi się obojętnie. Tytuł zaś został doskonale dobrany do treści, o czym będziecie mogli się przekonać dopiero pod koniec książki.

"Cała ja" to powieść o godzeniu się z przeszłością, o dorastaniu, o wyciąganiu odpowiednich wniosków z popełnionych błędów, wybaczaniu, miłości młodzieńczej, ale i tej dojrzałej. To książka naznaczona dramatem i trudnymi wyborami, gdzie tylko pogodzenie się z faktami może przynieść ulgę i ukojenie. Wzruszenie ściska gardło, jesteśmy świadkami kilku zabawnych sytuacji, a irytacja na bohaterów nie pozwala na odłożenie lektury choćby na chwilę. Powieść poza wszelkimi schematami, świeża, zaskakująca, kusząca tajemnicą... Zaintrygowani?

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
705 704 15975
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (154)

Ulubieni autorzy (85)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (8)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd