Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
izabela81 
sza-terazczytam.blogspot.com
Witam, dziękuję że wpadłaś/eś. W książkach szukam głównie emocji. Emocji wszelakich. Najbardziej lubię i cenię sobie polską literaturę. Jeśli masz ochotę, wpadnij ponownie. :)
36 lat, kobieta, Dobre Miasto, status: Czytelniczka, dodała: 8 książek i 7 cytatów, ostatnio widziana 1 dzień temu
Aktywności
2017-03-25 13:27:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok
Cykl: Jabłoniowy Sad (tom 3)

"Spełnione marzenia" to trzeci tom sagi opowiadający o rodzinie Zagórskich. Można odnieść wrażenie, że wszystkie postaci odnajdą w końcu tak upragnione szczęście. Ale czy rzeczywiście tak będzie?

W tej części główny prym wiodą kobiety, a zwłaszcza siostry Julia, Marylka, Gabrysia, ich mama i nowa postać - Angela. Siostry ponownie będą musiały zmierzyć się z przeciwnościami losu, zawalczyć o...
"Spełnione marzenia" to trzeci tom sagi opowiadający o rodzinie Zagórskich. Można odnieść wrażenie, że wszystkie postaci odnajdą w końcu tak upragnione szczęście. Ale czy rzeczywiście tak będzie?

W tej części główny prym wiodą kobiety, a zwłaszcza siostry Julia, Marylka, Gabrysia, ich mama i nowa postać - Angela. Siostry ponownie będą musiały zmierzyć się z przeciwnościami losu, zawalczyć o siebie, rodzinę, bliskich. Trzeba będzie uporządkować sprawy z przeszłości.

Autorka pokazuje, ze każdy popełnia błędy. Ważne jest jednak to, czy potrafimy wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski. Inną sprawą jest zbyt łatwe osądzanie innych i plotki, które mogą zranić drugą osobę. Potem trudno jest naprawić ten błąd. Na przykładzie Marylki i jej męża widzimy, że czasem warto wybaczyć i dać sobie drugą szansę. Ważna jest rozmowa, trzeba mówić sobie wprost to, co nam leży na sercu, a unikniemy niepotrzebnych nieporozumień.

Rodzina Zagórskich, choć mocno charakterna i nie pozbawiona wad, jest ze sobą bardzo zżyta. Jan mimo upływa lat, nadal jest silnym mężczyzną. Choć czasami zdarza się mu mylić, błądzić, rozpaczać, to nie poddaje się tak łatwo. Gdy inni w jego wieku myślą już o emeryturze i ciepłych kapciach, on nadal pracuje. Bo praca w księgarni, między książkami to całe jego życie.

"Jakiekolwiek trudne doświadczenia by nas nie spotkały, nie warto tracić ufności wobec ludzi. Pozwolić, by serce ze strachu przed kolejnym zranieniem stało się zbyt twarde. Można się bowiem łatwo przemienić w zgorzkniałego, przedwcześnie starego człowieka, który na nic dobrego już nie czeka i w związku z tym niczego też nie dostanie."

Krystyna Mirek trzyma poziom, ten tom niczym nie odbiega od dwóch poprzednich. Akcja jest dynamiczna, sporo się dzieje, a przy tym nie brak specyficznego, ciepłego klimatu, dzięki czemu aż chce się tam być. Oczywiście nie zabrakło emocji. Można zarówno się wzruszyć, jak i uśmiechnąć. Trudno było oderwać się od lektury. Tak łatwo zżyć się z bohaterami. Moja wizyta w Jabłoniowym Sadzie u rodziny Zagorskich dobiegła końca. Spędziłam z nimi wspaniały czas. Wciąż czułam zapach jabłek i wypieków pani Heleny.

"Spełnione marzenia" to powieść o nadziei, marzeniach, miłości, codzienności oraz o tym, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Z pomocą rodziny wszystko jest możliwe, a marzenia czasem się spełniają.

pokaż więcej

 
2017-03-22 09:55:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok
Cykl: Jabłoniowy Sad (tom 2)

To drugi tom sagi opowiadający o rodzinie Zagórskich. Poznajemy dalsze losy Jana, jego żony i córek. W tej części główny prym wiodą Aniela i Maryla. Poza tym przyjeżdża dawno niewidziany brat Jana - Alfred, który po 40-tu latach pobytu w Ameryce chce uporządkować sprawy spadkowe. Jan będzie musiał w końcu spłacić brata, i w tym celu zmuszony będzie sprzedać ukochaną księgarnię. Pojawienie się... To drugi tom sagi opowiadający o rodzinie Zagórskich. Poznajemy dalsze losy Jana, jego żony i córek. W tej części główny prym wiodą Aniela i Maryla. Poza tym przyjeżdża dawno niewidziany brat Jana - Alfred, który po 40-tu latach pobytu w Ameryce chce uporządkować sprawy spadkowe. Jan będzie musiał w końcu spłacić brata, i w tym celu zmuszony będzie sprzedać ukochaną księgarnię. Pojawienie się Alfreda wywróci życie Zagórskich do góry nogami. Nastąpią zmiany, które będą miały wpływ na całą rodzinę.

"Wielu ludzi sądzi, że bez książek można żyć. Zapewne mają trochę racji. Ale co to za życie."

Dużo się dzieje również u Maryli i Marcina, którzy są po rozwodzie. Mają dzieci, które wymagają uwagi nie tylko matki, ale i ojca. Marcin tymczasem bardziej interesuje się kochanką i jej dziećmi niż własnymi. Jednak do akcji wkroczy, nie kto inny jak niezawodny Jan.Kolejny raz ta postać mnie zaskakuje. Która córka nie chciałaby mieć takiego ojca, a kobieta męża? Wspaniały człowiek.

Ten tom w porównaniu do pierwszego jest bardziej dynamiczny i znacznie mniej sielankowy. Przybywa bowiem coraz więcej problemów. Czy wszystkie uda się rozwiązać?

To, co najbardziej wysuwa się na pierwszy plan, to to, że autorka porusza zwyczajne problemy, jakie i w prawdziwym życiu nam nie obce. Ponownie możemy przekonać się, że w sytuacjach trudnych, kryzysowych, to rodzina stanowi główny filar. To ona wspiera, pomaga, doradza, dodaje otuchy. Dzięki niej wszystkie kłopoty wydają się być możliwe do przezwyciężenia. Tak łatwo utożsamić się z bohaterami, nawiązać z nimi nić porozumienia. Ich problemy są naszymi.

"O rodzinę zawsze warto walczyć."

"Rodzinne sekrety" to niezwykle ciepła, życiowa, prawdziwa, pełna miłości opowieść o rodzinie. I choć niepozbawiona trosk i smutków, daje nadzieję, że będzie lepiej, że zza chmur wyjrzy słońce.

pokaż więcej

 
2017-03-19 08:56:13
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok, Posiadam

Tym razem Krystyna Mirek zabiera nas w podróż do słonecznej Grecji. Tam poznajemy czwórkę bohaterów, gdzie dla każdego z nich greckie wakacje przyniosą zmiany w życiu. Beata musi uwolnić się z toksycznego związku, a dodatkowo traci pracę w firmie telekomunikacyjnej. Jakub - dziennikarz, a zarazem narzeczony kobiety perfekcjonistki, która szczególnie przykłada wagę do swojego wyglądu, zaczyna... Tym razem Krystyna Mirek zabiera nas w podróż do słonecznej Grecji. Tam poznajemy czwórkę bohaterów, gdzie dla każdego z nich greckie wakacje przyniosą zmiany w życiu. Beata musi uwolnić się z toksycznego związku, a dodatkowo traci pracę w firmie telekomunikacyjnej. Jakub - dziennikarz, a zarazem narzeczony kobiety perfekcjonistki, która szczególnie przykłada wagę do swojego wyglądu, zaczyna mieć wątpliwości czy ich związek ma jakąś przyszłość. Alina i Krzysztof mają problemy wychowawcze ze swoim 6-letnim synem chorym na ADHD. Wszyscy bohaterowie wyjeżdżają na dwutygodniową wycieczkę na Kretę. Na miejscu spotykają jeszcze Agnieszkę - dynamiczną i zabawną pracownicę hotelu oraz przystojnego Greka, Kostasa - właściciela gaju oliwnego. Będą musieli podjąć życiowe decyzje. Czy pobyt w takim miejscu im w tym pomoże? Czy dla wszystkich z nich zaświeci słońce, nie tylko to na niebie?

"Człowiek pakuje się na wakacje i nie ma najczęściej świadomości, że oprócz kremów, ciuchów i okularów słonecznych zabiera też ze sobą wszystkie problemy. Postawisz walizkę w nowym miejscu i czujesz nagle, że one są z tobą, nie zostały niestety w domu."

Autorka porusza istotne tematy, takie jak: zaniedbanie dziecka przez zapracowanych rodziców, bieg do kariery czy problemy wychowawcze. Poza tym zawarła wiele wartości życiowych, które zmuszają do myślenia, zastanowienia się nad ważnymi sprawami. Dużym plusem jest przedstawienie wydarzeń z perspektywy wszystkich bohaterów. To bardzo udany zabieg, który pozwala na bliższe poznanie i zrozumienie ich wyborów i postępowań. Bohaterowie stanowią różnorodny wachlarz charakterów. Wszyscy są wyraziści, wywołują skrajne emocje. Nie każdego da się polubić w tym co robi. Losy wszystkich postaci wciągają, wraz z nimi przeżywamy ich wzloty i upadki, kibicujemy im w dążeniu do upragnionego szczęścia. Początkowo bałam się, że mnogość występujących postaci sprawi, że pogubię się w tym wszystkim, ale tak się nie stało. Dzięki tej mnogości, działo się naprawdę sporo.

"A kiedy człowiek raz otworzy oczy, najczęściej nie ma już powrotu do stanu poprzedniego."

Choć poruszane są trudne tematy, książka napisana jest lekko, więc czyta się bardzo przyjemnie. Akcja toczy się wartko, nie ma większych przestojów. Pełno jest zaskakujących wydarzeń, a momentami nawet zabawnych. Zachwycają również piękne opisy Krety, które nie nudzą, a stanowią dodatkowy ciekawy element.

"Szczęście all inclusive" to powieść ciepła, romantyczna, życiowa, realna o relacjach damsko-męskich, o miłości i trudnych wyborach z piękną wyspą w tle, dająca nadzieję na lepsze jutro.

pokaż więcej

 
2017-03-14 08:49:40
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok, Posiadam
Autor:

Barbara i Robert poznają się podczas pielgrzymki na Jasną Górę. Zbieg okoliczności chce, że oboje będą studiować na tej samej uczelni. Robert - kilka lat starszy od Basi, przystojny, inteligentny, nieśmiały. Basia - zawsze pomocna, pełna empatii, idealistka. Zakochują się w sobie, ale nie dane im będzie długo cieszyć się swoją miłością. Robert, gdy dowiaduje się, że Basia spodziewa się jego... Barbara i Robert poznają się podczas pielgrzymki na Jasną Górę. Zbieg okoliczności chce, że oboje będą studiować na tej samej uczelni. Robert - kilka lat starszy od Basi, przystojny, inteligentny, nieśmiały. Basia - zawsze pomocna, pełna empatii, idealistka. Zakochują się w sobie, ale nie dane im będzie długo cieszyć się swoją miłością. Robert, gdy dowiaduje się, że Basia spodziewa się jego dziecka, namawia ją na zabieg usunięcia ciąży, aby dalej razem mogli robić karierę. Podczas zabiegu, kobieta umiera. Mija dwadzieścia lat, a mężczyzna nadal ma wyrzuty sumienia związane z tym wydarzeniem, przez co popada w alkoholizm. Wkrótce Robert ulega wypadkowi samochodowemu, w wyniku, którego zapada w śpiączkę. W trakcie śpiączki ma sen, w którym spotyka swoją nienarodzoną córeczkę. Przebędzie długą drogę do przeszłości. Odżyją dawne wspomnienia, z którymi będzie musiał się zmierzyć. Czy uda mu się jeszcze wyjść na prostą, porzucić nałóg, spotkać kobietę, którą pokocha?

"Ach, gdyby tak dało się cofnąć czas. Wszystko zrobiłbym inaczej. Cisnąłbym tym przeklętym doktoratem w kąt. Zakasał rękawy. Wziął się nawet za fizyczną pracę, a mój kochany piegusek żyłby do dziś. Żyłby, a razem z nią nasz maleńki, słodziutki dzidziuś."

Bohaterowie budzą wiele kontrowersji. Można ich zarówno polubić, jak i znielubić. Podobały mi się cięte riposty Basi, którymi strzelała na każdą uwagę i pytanie Roberta. Bohaterką, która zwróciła moją szczególną uwagę jest pani Helenka, salowa pracująca w szpitalu. Nie sposób jej nie polubić. Jej opowieści na temat mężczyzn, z jakimi była w związkach, i jakich określeń w stosunku do nich używa, było dla mnie naprawdę niekiedy zabawne (zwłaszcza, kiedy porównywała ich do nazw zwierząt).

Ważne miejsce w tej książce zajmują odwołania do religii i Bibli. Ale nie są one w żaden sposób nachalne, wszystko wypływa naturalnie, tak mimochodem, czy to w dialogach, czy to w przemyśleniach bohaterów. Natomiast sceny opisujące zabieg usunięcia ciąży są drastycznie przedstawione. Autor niczego nie pomija, opisuje tak, jak jest.

Robert Gong porusza trudne i bolesne tematy: utrata dziecka i żony, wyrzutów sumienia. Zmusza nas przy tym do zastanowienia się nad naszym własnym systemem wartości, a przede wszystkim nad nami samymi. Nie daje jasnych odpowiedzi na nurtujące nas pytania. To my sami musimy dojść do pewnych wniosków, zaglądając w głąb siebie. Ale czy każdy z nas ma na tyle odwagi?

Książka okazała się dla mnie nadzwyczaj zaskakującą lekturą. Jeszcze długo po jej skończeniu rozmyślałam nad tym, co autor chciał mi poprzez nią przekazać.

"Anielska etiuda" to powieść mocna i poruszająca. Otwiera oczy na wiele kwestii, zmusza do refleksji. Z jednej strony dramatyczna, a z drugiej nie pozbawiona humoru.

pokaż więcej

 
2017-03-11 11:59:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok

Poznajemy 28-letnią Klarę Konstancińską, która traci rodziców w wypadku samochodowym. A jakby tego było mało, na kobietę spada jeszcze zdrada męża z jedną z jej znajomych. Klara czuje się zdradzona, oszukana, wykorzystana, samotna, nieszczęśliwa, rozczarowana życiem i mężem. Ojciec umierając pozostawił ją w długach. Fabryka perfum od dłuższego czasu przynosiła straty, a Klara nigdy specjalnie... Poznajemy 28-letnią Klarę Konstancińską, która traci rodziców w wypadku samochodowym. A jakby tego było mało, na kobietę spada jeszcze zdrada męża z jedną z jej znajomych. Klara czuje się zdradzona, oszukana, wykorzystana, samotna, nieszczęśliwa, rozczarowana życiem i mężem. Ojciec umierając pozostawił ją w długach. Fabryka perfum od dłuższego czasu przynosiła straty, a Klara nigdy specjalnie nie interesowała się recepturami perfum. Czuje, że zawiodła ojca, ale i samą siebie. Na dodatek nigdy nie pracowała, bo uważała, że nie musi. Uświadamia sobie, ze nic nie potrafi robić. Jednakże z pomocą przychodzi jej od czterech lat niewidziana przyjaciółka Natasza. Gdy jej znajomi dowiadują się, że nie jest już tak bogata, nagle odsuwają się od niej. Postanawia jednak się nie poddawać i zacząć wszystko od nowa. Czy Klara na nowo odbuduje swoje życie? Czy złapie wiatr w żagle i będzie jeszcze szczęśliwa?

"Musiała wreszcie dorosnąć i udowodnić sobie i innym, że nie jest już tą rozpuszczoną mieszczanką. W końcu nadszedł czas odnalezienia swojego prawdziwego ja... prawdziwego życia."

Bardzo podobała mi się postać głównej bohaterki. Jej upór niejednokrotnie wprawił mnie w zdumienie. Nie lubi prostych rozwiązań, czasem niepotrzebnie wszystko komplikuje, ale z całą pewnością da się ja lubić.

Autorka pokazuje, że pieniądz jest ważny, ale nie najważniejszy. Może pomóc w życiu, ale za pieniądze nigdy nie kupimy czyjejś przyjaźni, ani miłości. Wątek, gdy od Klary odsuwają się "przyjaciele" idealnie obrazuje to, że i w prawdziwym życiu wielu ludzi postrzega nas przez pryzmat posiadania. Prawdziwi przyjaciele są z nami na dobre i złe, bezwarunkowo.

Akcja mknie bardzo szybko. Z dużym zainteresowaniem śledzimy przygody Klary i jednocześnie kibicujemy jej w nowym etapie życia. Książka napisana lekko, prostym językiem, czyta się bardzo przyjemnie.

"Rodzinny sekret" to intrygujący romans z ciekawym wątkiem kryminalnym. Powieść o przyjaźni, zdradzie, miłości, nadziei i walce o lepsze jutro, która smuci, bawi, ale i zmusza do refleksji. W sam raz na odprężenie po ciężkim dniu.

pokaż więcej

 
2017-03-09 10:47:00
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok, Posiadam

"Człowiek ma dwa życia, to drugie zaczyna się, gdy uświadomi sobie, że ma jedno."
Konfucjusz

Mogłoby się wydawać, że Matylda ma wszystko co do szczęścia potrzebne - dom, pracę, rodzinę. Niestety to wszystko to tylko gra pozorów. Męża interesuje tylko praca, wspinanie się po szczeblach kariery i dążenie do jak największego dobrobytu. Matylda czuje się zaniedbana, samotna. Pewnego dnia mąż...
"Człowiek ma dwa życia, to drugie zaczyna się, gdy uświadomi sobie, że ma jedno."
Konfucjusz

Mogłoby się wydawać, że Matylda ma wszystko co do szczęścia potrzebne - dom, pracę, rodzinę. Niestety to wszystko to tylko gra pozorów. Męża interesuje tylko praca, wspinanie się po szczeblach kariery i dążenie do jak największego dobrobytu. Matylda czuje się zaniedbana, samotna. Pewnego dnia mąż postanawia wywieźć rodzinę za granicę do Belgii. Kobieta nie chcąc do tego dopuścić, decyduje się na intrygę w stosunku do jednego z szefów Tymoteusza. Ten zmienia plany względem podwładnego. Wszystko układa się zgodnie z planem do czasu, kiedy Matylda zaczyna mieć wyrzuty sumienia i do głosu niespodziewanie dochodzi nierozwiązana sprawa z przeszłości kobiety. Konsekwencje jej postępku skutkować będą całą serią dramatycznych wydarzeń. Tymoteusz będzie chciał się zemścić. I tu dopiero rozpoczyna się prawdziwa walka o życie, miłość, lepszą przyszłość.

"Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się, co jest w stanie zrobić kobieta, by walczyć o rodzinę, podpowiem wam – kobieta jest w stanie zrobić wszystko."

Magdalena Trubowicz stworzyła powieść, która wzbudza ogromne emocje. Kreacja bohaterów wypadła świetnie. Od samego początku polubiłam Matyldę. Kibicowałam jej w walce o małżeństwo, rodzinę. Mimo młodego wieku już tak wiele przeszła, a nie poddawała się kolejnym przeciwnościom losu. Gotowa jest dla rodziny poświęcić wszystko. Tymoteusz również nie pozostaje w tyle. Jego sylwetka jest niezwykle ciekawa. To mężczyzna zimny, wyrachowany, dążący po trupach do celu. Nie liczy się z rodziną ani uczuciami. Pieniądze i pozycja społeczna to dla niego cel nadrzędny. W pewnym momencie miałam nawet nadzieję, że się zmieni, lecz po krótkiej chwili dobroci, wracał do swojego stałego oblicza.

Lektura "Drugiego życia Matyldy" pokazuje, że nie zawsze warto uszczęśliwiać się na siłę, gdzie tylko jedna strona się stara, a druga nie. Nie warto żyć w kłamstwie, bo prędzej czy później odbije się to na nas. Autorka na przykładzie postępowania Tymoteusza przypomina nam, że szczęścia i miłości nie można kupić za pieniądze.

"Sporo w ostatnim czasie było w jej życiu tych różnych dróg. Droga po nowe, lepsze życie, droga do wolności, droga do szczęścia… Brakowało chyba tylko drogi do prawdy. Matylda nie potrafiła o tym zapomnieć."

To mądra i piękna powieść o życiu, o pragnieniach, samotności, lękach, tęsknotach i... przeznaczeniu. To ono czasami potrafi nas zaskoczyć w momencie, kiedy najmniej się tego spodziewamy. Książka wzrusza i zmusza do refleksji. Chętnie poznam kolejną część, bo wciąż zaprząta mi głowę myśl: i co dalej? A już wiadomo, że będzie to "Nie pytaj dlaczego". W epilogu bowiem autorka uchyla rąbka tajemnicy i troszkę zdradza, czego możemy się spodziewać w kontynuacji.

"Życie jest tylko jedno, nie egzystuj - żyj!"

pokaż więcej

 
2017-03-06 09:14:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok, Posiadam
Autor:

Ile stron ma miłość? Czy ktoś się nad tym zastanawiał? Pewnie tyle, ilu ludzi i ich historii miłosnych.

"Miłość ma wiele stron. Nie dwie, nie trzy i nie cztery. Tych miłości, tych jej twarzy jest tyle, ilu ludzi na świecie."

Poznajemy 42-letnią Łucję - nauczycielkę muzyki i mężatkę. Jej małżeństwo przechodzi kryzys. Mąż z dnia na dzień wyprowadza się ze wspólnej sypialni i dzieli resztę...
Ile stron ma miłość? Czy ktoś się nad tym zastanawiał? Pewnie tyle, ilu ludzi i ich historii miłosnych.

"Miłość ma wiele stron. Nie dwie, nie trzy i nie cztery. Tych miłości, tych jej twarzy jest tyle, ilu ludzi na świecie."

Poznajemy 42-letnią Łucję - nauczycielkę muzyki i mężatkę. Jej małżeństwo przechodzi kryzys. Mąż z dnia na dzień wyprowadza się ze wspólnej sypialni i dzieli resztę mieszkania na pół. Łucja nie ma wyboru, godzi się na zaistniałą sytuację ze względu na zaciągnięty kredyt na budowę wymarzonego domu. Co jest przyczyną tego, że mąż się od niej odsunął? Co będzie ze wspólnie budowanym domem? Poza tym Łucja wciąż wraca wspomnieniami do tajemniczego Szymona. Kim on dla niej jest?

"Ja - pewna bezpiecznej granicy swojego wieku i niebojąca się dotyku tyle lat młodszego od siebie mężczyzny. Szymon - spokojny i nieuciekający wzrokiem - sprawiał wrażenie przyjaciela, do którego mogłam zawsze pójść z każdym problemem."

Łucja poznaje młodszego od siebie mężczyznę. Rodzi się między nimi uczucie. Ale czy związek z dużo młodszym mężczyzną w dzisiejszych czasach może przetrwać? Co na to rodzina, znajomi? Mówi się, że miłość nie zna granic, różnic wieku itp., ale czy na pewno?

To niezwykle smutna historia. Dwoje ludzi, do niedawna szczęśliwe małżeństwo, a nie umieją ze sobą rozmawiać. Brak rozmowy, rutyna i marazm potrafią zabić nawet najlepszy związek. Ale kiedy nie potrafimy ze sobą szczerze rozmawiać, nie powinniśmy tworzyć związku.

W bohaterach nie jeden z nas może się przejrzeć, utożsamić. Są z krwi i kości, są jakby wyjęci z naszego życia. Polubiłam Łucję, choć czasami zachowywała się dość dziwnie. Brak pewności? Nieumiejętność zawalczenia o swoje? Natomiast brutalność i brak wyczucia Tomka sprawiło, że momentami go wręcz nienawidziłam.

Książka wzbudziła we mnie spore emocje, nie nudziłam się nawet przez chwilę. Jest napisana lekkim, przyjemnym stylem, nieskomplikowanym językiem. Autorka pięknie i w prosty sposób opisuje uczucia słowami. Skomplikowane relacje międzyludzkie grają tu pierwsze skrzypce. Widać, że Joanna Sykat jest świetną obserwatorką otaczającego ją świata, bo bardzo trafnie wyciąga wnioski. Sama fabuła zaś jest niezwykle interesująca i nieprzewidywalna - teraźniejszość zgrabnie łączy się z przeszłością. Nic nie jest napisane na siłę.

"Jestem obita słowami. Wysmagana prawdą, o którą sama się prosiłam i z którą nie wiem, co powinnam teraz zrobić."

"Cztery strony miłości" jest lekturą niezwykle prawdziwą, a przy tym wzruszającą i nieprzewidywalną. To powieść o miłości, marzeniach i niedomówieniach. Smutna, ale dająca nadzieję. Autorka przypomina, że o miłość trzeba i warto walczyć każdego dnia, a nie tylko od święta. Inaczej codzienność i rutyna nas zniszczą. Starajmy się. Joanna Sykat zagrała na moich uczuciach niczym na instrumencie. Przeczytajcie, na pewno nie pożałujecie.

"Szymon nauczył mnie brać życie za twarz. Nie upominać się o całusy, o pochwały, nie wyczekiwać, ale właśnie brać. Brać pełną garścią."

pokaż więcej

 
2017-03-04 08:42:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok, Posiadam

Biorąc do ręki tę powieść, nie miałam pojęcia, że mam do czynienia z debiutem, których ostatnio miałam okazję sporo poznać. A niniejsza publikacja jest naprawdę zaskakująca pod każdym względem.

Nie do końca powiedziałabym, że jest to książka o drugiej wojnie światowej. Choć akcja osadzona jest w Szwecji, w czasie, kiedy w Europie panowała wojna, to jednak jest to opowieść o człowieku, o jego...
Biorąc do ręki tę powieść, nie miałam pojęcia, że mam do czynienia z debiutem, których ostatnio miałam okazję sporo poznać. A niniejsza publikacja jest naprawdę zaskakująca pod każdym względem.

Nie do końca powiedziałabym, że jest to książka o drugiej wojnie światowej. Choć akcja osadzona jest w Szwecji, w czasie, kiedy w Europie panowała wojna, to jednak jest to opowieść o człowieku, o jego naturze, a sama wojna pozostaje gdzieś w tle. Nie ma wybuchów bomb, strzałów z karabinów. Jest młode małżeństwo - Georg i Kerstin, które już na początku swojego wspólnego życia zostaje okrutnie rozdzielone przez los. Georg w 1940 roku zostaje powołany do wojska, aby bronić granicy z Finlandią. Tam zastają go trudne warunki, którym musi sprostać, a przy tym zachować swoją godność. Temperatura sięgająca minus czterdziestu stopni, głód, strach, sadystyczny dowódca Cedrenius - wszystko to prowadzi do wybuchu buntu w obozie, w wyniku którego giną ludzie.

"Ktoś musi zapłacić za śmierć naszych kolegów, ale również za nasze cierpienie. Wypadek staje się dla nas punktem zwrotnym. Nikt już nie ufa dowództwu; przeciwnie, większość uważa, że powinniśmy zawalczyć o własne życie."

Natomiast osamotniona Kerstin, spotyka tajemniczą Violę. Między kobietami dochodzi do romansu. Viola nie do końca jest uczciwa w stosunku do Kerstin. Nie będę jednak zdradzać więcej szczegółów, aby nie zepsuć Wam przyjemności z czytania.

"(...) kwestia kobiecości i męskości jest bardziej rozmyta, niż sądziłam. Jeszcze rok temu nawet w najdzikszych fantazjach nie pomyślałabym o tym, że mogłabym być w związku z kobietą. Pomysł ten wydałby mi się kompletnie dziwaczny. A teraz skradam się w nocy jak odrzucony kochanek. W sferze płci nic nie jest wyłącznie czarne albo białe, teraz już o tym wiem."

Georg po kilku latach wraca, ale dręczą go wspomnienia z wojny, marzy o zemście. Oboje małżonkowie będą musieli rozliczyć się z przeszłością. Czy im się to uda? Czy mają jeszcze szansę na szczęśliwy związek?

Poznajemy najgłębsze zakamarki duszy bohaterów, którzy wzbudzają współczucie, ale i niezrozumienie. Ich wybory mogą wzbudzać wiele kontrowersji, ale czy nam wolno ich osądzać? Przecież nigdy nie wiemy, jak my sami byśmy zachowali się w obliczu rozłąki i widma wojny. Nie ma tu prostych, jasnych rozwiązań i jednoznacznych odpowiedzi. Wszystko wydaje się być takie kruche, a niepewność jutra sprawia, że bohaterowie pragną zachować ostatnie okruchy normalności, jaka im pozostała. Zupełnie nie spodziewałam się tego, że będę aż tak żyła historią bohaterów, niemal odczuwając to przenikliwe zimno, głód oraz wszystkie ich rozterki i problemy.

Bennet uświadamia nas dotkliwie, że nie ważne gdzie by toczyła się wojna, zawsze jest to wojna i nie zmienia to faktu, że czyny pozostają czynami, i to one zmieniają człowieka oraz to, kim się staje. Nasuwa się refleksja, że nigdy nie wiemy, kim tak naprawdę jest drugi człowiek, nikogo nie można tak do końca poznać. Autorka pokazuje, jak ważna jest przyjaźń, miłość, że nikt i nic nie jest tylko białe lub czarne. Życie i ludzie mają wiele odcieni szarości.

Autorce doskonale udało się oddać klimat mroźnej Szwecji. Wyraźnie widzimy, jak ten kraj zmienia się pod wpływem wojny, choć pozostawał neutralny w całym konflikcie. Mimo pokaźnych gabarytów, książkę czyta się nadzwyczaj lekko i przyjemnie. Swoją zasługę w tym ma język, który jest prosty, a zarazem barwny i plastyczny. Została zastosowana kilkutorowa narracja, dzięki czemu jesteśmy jeszcze bliżej opisywanych wydarzeń i bohaterów. Zadbano również o najdrobniejsze szczegóły i detale, co daje powieści dodatkowej wiarygodności.

Jestem wprost oczarowana przepięknym wydaniem książki. Oprawa jest twarda, a cała książka większych rozmiarów, co sprawia, że nie sposób przejść obok niej obojętnie.

"Hotel Angleterre" to wspaniała powieść o człowieczeństwie, miłości, przyjaźni, zdradzie, niespełnieniu, bierności, uległości, z historią w tle. Powieść zmusza do wysunięcia własnych wniosków i przemyśleń. Niewątpliwie to jedna z tych książek, które zapadają dłużej w pamięci. Zachęcam wszystkich, aby tak jak ja wstąpili do hotelu Angleterre.

pokaż więcej

 
2017-03-01 08:53:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok

Remigiusz Mróz kolejny już raz mnie zadziwił. Nie ważne czy jest to kryminał, thriller czy tak jak ta, prawnicza powieść w stylu retro - za każdym razem jestem zaskakiwana.

Autor zabiera nas do Austro-Węgier początku dwudziestego wieku, a mianowicie do Galicji 1909 roku. Polak, Erik Landecki zostaje przyjęty na czyścibuta w austriackim dworku. Niestety pierwszej nocy jego pracy, dochodzi do...
Remigiusz Mróz kolejny już raz mnie zadziwił. Nie ważne czy jest to kryminał, thriller czy tak jak ta, prawnicza powieść w stylu retro - za każdym razem jestem zaskakiwana.

Autor zabiera nas do Austro-Węgier początku dwudziestego wieku, a mianowicie do Galicji 1909 roku. Polak, Erik Landecki zostaje przyjęty na czyścibuta w austriackim dworku. Niestety pierwszej nocy jego pracy, dochodzi do morderstwa dziedzica rodu Reinerów. Podejrzenie pada na Erika. Pojawiają się spreparowane dowody. A jakby tego było mało, obciążają go niechlubna przeszłość i zła opinia. Grozi mu najsurowszy przewidziany wyrok - kara śmierci. Czy Landecki jest winny? A jeśli nie - kto go wrobił? Czy uda mu się oczyścić z zarzucanych czynów?

Bardzo przypadła mi do gustu pomieszanie zbrodni z elementami obyczajowymi i z sagą rodzinną. Takie pomieszanie gatunków mogło być dla autora, jak i samego czytelnika pewną pułapką. Bo, aby otrzymać taką, a nie inną powieść, trzeba zachować odpowiednie proporcje. To się udało, fabuła jest niezwykle spójna. Mróz wyszedł poza utarte przez siebie schematy. Zadbał o wszelkie szczegóły. Znajdziemy sporo nienachalnych odwołań do historii. Sama Galicja zaś stanowi tylko tło do wydarzeń, gdzie ważniejsi są bohaterowie.

Powieść pełna rodzinnych sekretów, zbrodni, trupów (poza Juliusem będzie ich znacznie więcej). I jak to u Mroza, nie mogło zabraknąć interesującego wątku prawniczego. I ku mojej uciesze, także malutki miłosny. Miłość rodzi się w sposób niewymuszony, nie przysłaniający fabuły, tego co najważniejsze. Co ciekawe, autor miesza nie tylko gatunki, ale i charaktery bohaterów. Ci, wydawałoby się dobrzy, stają się źli i na odwrót. Co chwila byłam zaskakiwana, a w pewnym momencie już nie byłam taka pewna czy któryś z nich znowu z czymś nie wyskoczy. Trudno tu komukolwiek zaufać, bo każdy z nich mógł okazać się nielojalny względem drugiego. Brawo Panie Remigiuszu! Udało się Panu nie jeden raz wyprowadzić mnie w pole. To najbardziej lubię w książkach. Wszystkie wydarzenia zostały przedstawione z perspektywy Erika, jak i pozostałych bohaterów. Dzięki temu możemy bliżej poznać tę historię, jak i samych bohaterów.

Jest coś jeszcze, co rzuciło mi się w oczy. A mianowicie to, że wyraźnie autor zaznaczył różnice w tym, jak poszczególne postacie pochodzący z odmiennych warstw społecznych wysławiali się. To słownictwo rzadko jest dziś spotykane, a idealnie pasowało do tej powieści, której akcja toczy się przed wiekiem.

Tym razem nie będzie żadnej kontynuacji. To historia zamknięta. I tym elementem Mróz również zaskakuje, bo przyzwyczaił nas do tego, że tworzy dalsze tomy swoich książek. I chociaż chciałam, żeby lepiej utarł nosa pewnej dwójce... to i tak jestem usatysfakcjonowana zakończeniem.

"W cieniu prawa" to fascynująca powieść napisana w duchu retro o rodzinnych sekretach, nienawiści, odrzuceniu. Świat arystokracji, w jaki autor mnie wprowadził, sprawił, że z ogromną przyjemnością spędziłam czas wraz z bohaterami tej powieści. Z chęcią jeszcze raz bym tam się znalazła. Jak do tej pory żadną powieścią Mroza się nie rozczarowałam, i mam nadzieję, że nigdy się to nie stanie. Wielu zarzuca autorowi, że to jego najgorsza książka w pokaźnym już dorobku. Otóż dla mnie nie. Jest po prostu inna, a nie każdy tę inność lubi.

pokaż więcej

 
2017-02-26 14:47:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok, Posiadam

Poznajcie 16-letnią Martę Zgubę. Mamy rok 1976, Marta nigdy w życiu nie opuściła dworca w Liverpoolu. Kiedy była niemowlęciem, ktoś zostawił ją pod drzwiami biura rzeczy znalezionych w walizce i nigdy się po nią nie zgłosił. Dziecko przygarnia obca kobieta, która pracuje w tymże biurze. Dziewczyna przez te wszystkie lata mieszka wraz z Matką nad biurem. Matka podle ją traktuje, bijąc skórzanym... Poznajcie 16-letnią Martę Zgubę. Mamy rok 1976, Marta nigdy w życiu nie opuściła dworca w Liverpoolu. Kiedy była niemowlęciem, ktoś zostawił ją pod drzwiami biura rzeczy znalezionych w walizce i nigdy się po nią nie zgłosił. Dziecko przygarnia obca kobieta, która pracuje w tymże biurze. Dziewczyna przez te wszystkie lata mieszka wraz z Matką nad biurem. Matka podle ją traktuje, bijąc skórzanym pasem gdzie popadnie, nawet po twarzy. Nigdy tak naprawdę nie okazała dziewczynie miłości i ciepła. Ma skłonności do dewocji religijnej, wszystko uważając za grzech. Nie chce wyjawić prawdy o jej pochodzeniu, którą wkrótce zabiera do grobu. Pewnego dnia Marta dostaje anonimową przesyłkę, w której znajduje się książka wraz z listem i dedykacją: "Marto twoja matka kłamie!". Anonimy co jakiś czas powtarzają się, wyjawiając coraz więcej. Kto i w jakim celu przesyła jej anonimowe listy? Czy uda jej się rozwiązać tę zagadkę i przede wszystkim czy pozna swoją prawdziwą tożsamość?

Marta nigdy nie opuszczając stacji dworca, żyje w przeświadczeniu, że jeśli to zrobi, wszystko runie. Nie mogąc opuścić dworca, codziennie przeżywa tu własne przygody. Posiada umiejętność, dar odnajdywania tego, co zagubione. Szkopuł w tym, że jej samej trudno jest się odnaleźć.

"Jeśli jakiś przedmiot faktycznie zaginął, a ja przesunę po nim dłonią, widzę gdzie i w jakich okolicznościach został zgubiony."

Martę nie opuszcza odwaga i siła, aby odkryć siebie. Nadal ma w sobie wiele zaparcia i radości życia, z nadzieją dąży do upragnionego celu.

"Wyczytałam gdzieś, że większość czterolatków uśmiecha się czterysta razy dziennie, ale kiedy już dorosną, liczba ta spada do dwudziestu. Nie jestem pewna, czy chcę być dorosła."

Główna bohaterka mimo tak młodego wieku jest mądra, pełna empatii i dobra, pracowita choć naiwna. Ale naiwna w nie taki denerwujący sposób, lecz bym powiedziała, że słodki. Jest nieprzystosowana do życia. Niezwykła jest jej także miłość do książek. Jest przekonana, że książka jest czymś więcej niż tylko książką. Tu bardzo się z nią utożsamiałam, bo ja również podobnie traktuję swoje książki. Pozostałe postacie również są ciekawi. Zwłaszcza barwna Elisabeth, którą nie sposób nie polubić. Elisabeth, gdy trzeba chroni Martę i jednocześnie próbuje pomóc jej odnaleźć własną tożsamość. Ale jaką jeszcze rolę odegra w życiu dziewczyny? W zasadzie każdy z bohaterów na swój sposób jest zagubiony, i każdy w jakimś sensie się odnajduje.

Autorka między wierszami przypomina nam, co tak naprawdę liczy się w życiu. A także to, aby nikogo nie oceniać po pozorach. Ta historia wyraźnie to pokazuje.

"- Ludzie wciąż się spieszą - mówię, a Elisabeth przytakuje. - Zdają sobie sprawę z wartości tego, co mają, dopiero gdy to tracą."

Bohaterowie mają do rozwiązania liczne tajemnice, tajne tunele pod stacją czy walizki, które mogą należeć do Beatlesów. Caroline Wallace udanie wplotła prawdziwą historię Mal Evans z zagubioną walizką i jej zaginionego dziedzictwa.

Byłam pod wrażeniem tego, jak można zwykły dworzec kolejowy przekształcić w świat pełen magii i tylu wydarzeń. Momentami miałam wrażenie, że rzeczywiście znajduję się w jakiejś baśni. Widoki, smaki i dźwięki jeszcze długo po skończeniu lektury żyły w mojej głowie. Aż chce się usiąść w kawiarence Elisabeth i spróbować jej cytrynowej tarty.

Ta historia przepełniona jest niezwykłą przyjaźnią, miłością, tajemnicami, nadzieją, samopoznaniem i magią. Po tej lekturze już nigdy tak samo nie spojrzę na stację kolejową, na pociągi. Może nawet, podobnie jak Marta, zrobię mały obrót...

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
565 565 12193
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (134)

Ulubieni autorzy (105)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (8)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd