izabela81 
sza-terazczytam.blogspot.com
Witam, dziękuję że wpadłaś/eś. W książkach szukam głównie emocji. Emocji wszelakich. Najbardziej lubię i cenię sobie polską literaturę. Jeśli masz ochotę, wpadnij ponownie. :)
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 10 książek i 7 cytatów, ostatnio widziana 21 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-02 15:05:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Magdalena nienawidzi świąt i ucieka w pracę przed bolesnymi wspomnieniami. Teresa marzy, by na chwilę przestać się martwić wszystkimi dookoła i móc zająć się sobą. Kamila musi poradzić sobie z nową rolą – partnerki i przyszłej matki. Kinga prowadzi życie, które idealne okazuje się tylko na Instagramie. Maria pragnie jednego – zgromadzić znów całą rodzinę przy wigilijnym stole. Czy grudniowa... Magdalena nienawidzi świąt i ucieka w pracę przed bolesnymi wspomnieniami. Teresa marzy, by na chwilę przestać się martwić wszystkimi dookoła i móc zająć się sobą. Kamila musi poradzić sobie z nową rolą – partnerki i przyszłej matki. Kinga prowadzi życie, które idealne okazuje się tylko na Instagramie. Maria pragnie jednego – zgromadzić znów całą rodzinę przy wigilijnym stole. Czy grudniowa noc sprawi, że stanie się cud?

"Z rozsypanych elementów udało się posklejać układankę, ale ślady kleju na łączeniach wciąż brutalnie przypominamy o tym, jak niewiele potrzeba, aby zburzyć uporządkowane życie kilkorga ludzi."

"Cud grudniowej nocy" to powieść inna niż wszystkie poprzednie książki Magdaleny Majcher. To dość nietypowa opowieść świąteczna. Przeczytajcie, a sami przekonacie się dlaczego.

Uważam że autorce zadziwiająco dobrze udało się połączyć klimat świąt z trudnymi tematami. Nie znajdziecie tu żadnego przesłodzenia czy sielankowatości. Tu brokat skrzy się tylko na okładce, a treść nie ma nic wspólnego z cukierkowatością. Tu spotkacie prawdziwe życie z wszelkimi jego odcieniami. Jest ból, łzy, samotność, obojętność, ale i marzenie o szczęściu. To wszystko jest bardzo prawdziwe i mogłoby być i naszym udziałem.

"Nauczyła się samotności, udomowiła ją. Podejrzewała, że oswojenie mężczyzny może być o wiele trudniejsze."

Poznajemy historie pięciu kobiet. Historie, które w żadnym razie nie są banalne. Bohaterowie okazali się być różnorodni, wyraziści, każdy z czymś się mierzy i walczy. Bohaterki przychodzą wielką przemianę, ustalają nowe priorytety życiowe. Łatwo nie będzie, ale kto powiedział że musi być?

"Świat się zmienia, ale jedno pozostaje niezmienne: to wewnętrzne ciepło kobiety sprawia, że dom kojarzy się z rodzinną atmosferą, czułością i łagodnością."

Zapewne każdy z nas coś lub kogoś stracił. Ta książka ma nam dać odrobinę nadziei na to, że jeszcze możemy być szczęśliwi, że wszystko jest możliwe. Wystarczy, że damy sobie szansę, że zawalczymy o to, na czym nam najbardziej zależy. Podobało mi się to, że autorka zachowała pewien rodzaj wyczucia, wrażliwości, subtelności opisując przykładowo np. ból po stracie dziecka.

"Miłość trwa dłużej niż życie osoby, którą kochamy."

Przeczytawszy powyższe zdanie zatrzymałam się na dłużej, by móc przemyśleć pewne rzeczy i własne doświadczenia. Magdo dziękuję, to było mi bardzo potrzebne.

Podczas lektury czekają na Was nieoczekiwane zwroty akcji. Osobiście nawet nie spodziewałam się, że w powieści świątecznej otrzymam taki ogrom emocji, uczuć, przeżyć, wzruszeń i refleksji. Z całą pewnością ta historia zostanie ze mną na dłużej.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o przepięknym wydaniu książki. Zintegrowana okładka z tłoczeniami, brokatem, lakierem 3d sprawia, że nie tylko zachwyca treść, ale i sama oprawa zawartej w środku historii.

"Cud grudniowej nocy" to chwila magii ubrana w niezapomniane emocje. To mądra, wzruszająca opowieść świąteczna, która przypomina nam o tym, co w świętach jest najważniejsze. To książka pokazująca jak ważna jest rodzina i jej wsparcie. Schowajcie telefony, aparaty, wszystkie te nowoczesne gadżety, zapomnijcie o tym, by jak najlepiej wypaść na zdjęciach i się nimi chwalić wśród wirtualnych znajomych. Skupmy się na osobach nas otaczających, rozmowie, uśmiechu. Mam nadzieję, że ta lektura coś w nas zmieni. Ze mną z pewnością zostanie na dłużej.

pokaż więcej

 
2018-11-30 17:51:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Muszę przyznać, że bardzo rzadko sięgam po antologie. Jednak tym razem do lektury przyciągnęły mnie autorki, których cenię za ich powieści. Oczywiście są wśród nich również i takie, których twórczości nie miałam jeszcze okazji poznać.

Dzień Babci, Dzień Przytulania, Wielkanoc, zagubiona w czasie i przestrzeni tajemnicza Wigilia... To tylko niektóre z tematów, które wzięły na swój warsztat...
Muszę przyznać, że bardzo rzadko sięgam po antologie. Jednak tym razem do lektury przyciągnęły mnie autorki, których cenię za ich powieści. Oczywiście są wśród nich również i takie, których twórczości nie miałam jeszcze okazji poznać.

Dzień Babci, Dzień Przytulania, Wielkanoc, zagubiona w czasie i przestrzeni tajemnicza Wigilia... To tylko niektóre z tematów, które wzięły na swój warsztat polskie pisarki. 

Każda z 12-tu historii jest inna, ale i zarazem uniwersalna. Będą to historie refleksyjne, pełne radości i smutku, współczesne, ale również te zaklęte w przyszłości. Będzie zabawnie, ale i poważnie.

"Los jakby próbował powetować sobie smutną historię. Nie śpieszył się jednak bardzo i pozwolił na to dopiero w trzecim pokoleniu." 

Najbardziej w takiej krótkiej formie podoba mi się to, że można otworzyć książkę na dowolnym opowiadaniu, którego akurat potrzebujemy. Zapewniam, że każdy z Was znajdzie tu coś dla siebie. Muszę przyznać, że mnie osobiście jedne podobały się bardziej, inne mniej. To tak jak z pełnymi książkami. Jednak mogę uspokoić wszystkie Autorki - żadne z Waszych opowiadań nie znudziło mnie, każde coś w sobie miało. Po zapoznaniu się z wszystkimi opowiadaniami mogę powiedzieć, że niektóre z nich wyzwoliły we mnie jakiś lekki niedosyt ze względu na ich zakończenia. Oczywiście ile różnych autorek tej antologii, tyle gatunków i stylów. Pełna różnorodność. Jednakże wszystkie historie tchną lekkością i nadzieją na lepsze jutro. Pokazują, że wszystko zależy od nas samych. 

Na kartach tej książki znajdziemy całe spektrum ludzkich problemów, emocji i uczuć. Przyjdzie zmierzyć się nam, jak i samym bohaterom z samotnością, stratą, żałobą, potrzebą miłości czy bezpieczeństwa. Ciekawe i zaskakujące jest to, że nie znalazłam tu utartych schematów, czegoś wymuszonego czy napisanego na siłę. 

Opowiadanie "Przytul mnie mocno" o dwójce dzieci z Domu Dziecka wkradło się do mojego serca szczególnie. Tyle, ile emocji w nim spotkałam... nawet nie potrafię tego wyrazić słowami. Jestem pewna, że Wy również nie przejdziecie obok tej historii obojętnie. Z kolei "Prezent na Dzień Babci" uświadomił mi gorzko, że i ja, jak i każdy z nas kiedyś będzie w jesieni życia i być może będzie czuł się nikomu niepotrzebny. Tak więc w niniejszej publikacji napotkacie na sporo cennych wartości, nad którymi warto się chwilę pochylić i przemyśleć.

Wszystkie barwy roku..." to ciepłe historie, które dają nadzieję i pozwalają dostrzec w ich bohaterach cząstkę siebie. To również opowiadania, które zmuszają do myślenia i niosą życiowe przesłanie. Niewątpliwie była to dla mnie magiczna podróż przez 12 miesięcy, która wyzwoliła we mnie przeróżne pokłady emocji - od wzruszenia, uśmiech po zadumę. Polecam gorąco, tym bardziej, że już tak ciepłych chwil jak na zdjęciach w tym roku nie znajdziemy.

pokaż więcej

 
2018-11-27 12:05:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok

Małgorzata ceni sobie w życiu porządek. Całkowicie poświęca się pracy na uczelni, relaks traktując jak stratę czasu. Stara się realizować swój plan kariery, nakreślony lata temu. Nie może jednak wiedzieć, że życie przygotowało dla niej zupełnie inny scenariusz. Nagle, w spokojny i przewidywalny świat Małgorzaty z impetem wkraczają szalone i lekkomyślne decyzje jej córki, a matka wyjawia... Małgorzata ceni sobie w życiu porządek. Całkowicie poświęca się pracy na uczelni, relaks traktując jak stratę czasu. Stara się realizować swój plan kariery, nakreślony lata temu. Nie może jednak wiedzieć, że życie przygotowało dla niej zupełnie inny scenariusz. Nagle, w spokojny i przewidywalny świat Małgorzaty z impetem wkraczają szalone i lekkomyślne decyzje jej córki, a matka wyjawia skrywany latami sekret rodzinny, który wywraca wszystko do góry nogami. Na dodatek siostra wyrusza w podróż do Indii w poszukiwaniu szczęścia. W opanowaniu sytuacji nie pomaga mąż, którego Małgorzata podejrzewa o zdradę. Pojawiają się również poważne problemy zdrowotne… Jak poradzić sobie z tym wszystkim?

To opowieść o trzech pokoleniach kobiet, na pozór tak różnych, a jednak połączonych wspólnymi doświadczeniami i rodzinną miłością. Czy uda im się przetrwać trudne chwile? Czy popełnione błędy da się cofnąć? Jak wiele można wybaczyć w imię miłości?

Nie da się nie zauważyć, iż autorka wykreowała prawdziwych i barwnych bohaterów. Każda z postaci ma w sobie coś takiego, za co można ją polubić. Jednocześnie każda z nich posiada również wady, przez co jeszcze bardziej wydaje się nam bliska, a jej problemy stają się naszymi.

Wydawać by się mogło, że różnice pokoleniowe dla niektórych z nas są nie do przeskoczenia. Jednak na przykładzie relacji babci i wnuczki tej historii widzimy, że można odłożyć na bok uprzedzenia i wyjść naprzeciw zmianom pokoleniowym. To, czego nie potrafi zrozumieć i zaakceptować matka, babci się udaje. To właśnie otwartość seniorki zaskoczyła mnie najbardziej.

"Każde pokolenie ma coś, czym stara się szokować starszych. Tak naprawdę zmienia się tylko opakowanie."

Agnieszka Lis porusza tematy błahe, jak i te poważniejsze, trudne, jak chociażby nowotwór, choroba psychiczna czy związek lesbijski. Co do tego ostatniego tematu muszę nadmienić, iż z tym wątkiem rzadko mam do czynienia w książkach. Autorka niczego nie podkoloryzowuje, pokazuje wszystko tak, jak jest.

"- Dzisiaj wszyscy na kozetkę. Psycholog, tabletka i załatwione. Kiedyś inaczej bywało. Ludzie rozmawiali ze sobą."

Pisarka przypomina jak ważna jest bliskość oraz rozmowa, nie tylko ta partnerska, małżeńska, ale i ta z córką, matką czy siostrą. Domysły, fałszywe podejrzenia, sądzenie po pozorach mogą zniszczyć związek czy rodzinną więź, którą trudno później odbudować.

"Starałam się. Jak zawsze starałam się dopilnować całości. Żeby było wszystko na czas i każdy był zadowolony. I czuł wdzięczność, oczywiście. Pozory. W moim życiu zawsze tylko pozory. Teraz też, skupiłam się na tym, co widać."

Niezwykle intrygowało mnie znaczenie rozdziałów zatytułowanych TUTAJ. Miałam pewne swoje podejrzenia co do miejsca, w którym znajduje się Wanda. To tam kobieta rozmawia ze swoim mężem Stanisławem i kochankiem Romanem. Podczas tych rozmów podają słowa na daną literę alfabetu. Muszę przyznać, iż to bardzo ciekawy zabieg, z którym nie spotkałam się w książkach, a przy okazji miałam możliwość poznania wielu nowych dla mnie wyrazów. Te krótkie rozdziały pozwoliły mi na moment wytchnienia, przystanięcia i zastanowienia się nad tym, co przeczytałam. Jednocześnie to właśnie Wandzie autorka powierzyła opowiedzenie losów rodziny. Początkowo gubiłam się w takiej niejasnej narracji, ale potem wszystko zaczęło nabierać odpowiednich kształtów.

Zastanawiałam się również nad znaczeniem tytułu niniejszej książki. Bohaterki podejmują mniej lub bardziej trafne decyzje, nie trzymają się kurczowo raz dokonanego wyboru, zmieniają go jak huśtawka. Ich nastroje także podlegają ciągłemu wahaniu. Dlatego nie wyobrażam sobie bardziej trafnego tytułu dla tej lektury.

"Huśtawka" to wielopokoleniowa, ciepła, życiowa i poruszająca powieść o kobietach, o nietrafionych wyborach, o braku zrozumienia, akceptacji, poszukiwaniu swojej tożsamości, tajemnicach, chorobliwej zazdrości, przyjaźni... mogłabym tak długo wymieniać. Po prostu to książka wydobywająca najgłębiej skrywane emocje, w której odnajdziecie cząstkę siebie. Polecam!

pokaż więcej

 
2018-11-24 13:46:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam
Autor:
Cykl: Sponsor (tom 1) | Seria: Editio Red

Kalina wiedzie niemal idealne życie. Ma cudownych rodziców, energiczną rezolutną siostrę i wiele planów na przyszłość. Oprócz tego nie wdaje się w relacje damsko-męskie, bo najnormalniej w świecie nie ma na to ani czasu, ani ochoty. Wszystko się zmienia pewnego dnia, gdy jadąc rowerem na uczelnię, wjeżdża w auto pewnego mężczyzny.

Nathan na pozór nie ma żadnych problemów. Pieniądze, własna...
Kalina wiedzie niemal idealne życie. Ma cudownych rodziców, energiczną rezolutną siostrę i wiele planów na przyszłość. Oprócz tego nie wdaje się w relacje damsko-męskie, bo najnormalniej w świecie nie ma na to ani czasu, ani ochoty. Wszystko się zmienia pewnego dnia, gdy jadąc rowerem na uczelnię, wjeżdża w auto pewnego mężczyzny.

Nathan na pozór nie ma żadnych problemów. Pieniądze, własna firma i wysoki status społeczny ułatwiają mu kontakty z kobietami. Nie zależy mu jednak na stałym związku, ale raczej na spełnianiu własnych zachcianek i fantazji. Nie spodziewa się, że najzwyklejsza dziewczyna na świecie wywróci jego świat do góry nogami.

Co się stanie, gdy serce przestanie słuchać rozumu? Kalina i Nathan będą błądzić w krainie niedomówień i niepewności, ale rodzące się między nimi uczucie przyniesie nadzieję na lepsze jutro. Czy to wystarczy, by Nathan zmienił swoje przyzwyczajenia? Może to Kalina będzie dyktować warunki? W tej grze nie ma jasnych zasad, są tylko najciemniejsze zakamarki miłości, która wbrew pozorom nie jest prosta.

Historia o dziewczynie, która oprócz miłości nie ma nic, i o mężczyźnie, który ma wszystko oprócz miłości.

"Ich wściekłość mieszała się ze strachem i niepewnością. Walczyli ze sobą, ale nie przeciwko sobie. Oboje byli zagubieni w zupełnie innym stopniu i na zupełnie innym poziomie życia. Nie zdawali sobie sprawy z tego, że mogli być dla siebie wybawieniem."

Jestem zaskoczona tym, co zastałam na kartach powieści. Choć patrząc na okładkę, w pewnym stopniu powinnam spodziewać się, że będzie to delikatna powieść. Ale w żadnym razie nie myślcie, że jest to jakiś kolejny przesłodzony romans.

Para głównych bohaterów to bardzo wyraziste osobowości. Nie ma mowy, aby pomylić ich z jakąś inną postacią jaka pojawia się w książce. Bardzo polubiłam rozsądną i delikatną Kalinę. W książkach często zdarza się spotykać głupiutkie dziewczyny, a tu taka miła odmiana. Również arogancki i pewny siebie Nathan wzbudził moją sympatię, mimo iż zdarzało mu się popełnić kilka błędów. Ale co ważne uczył się na nich i próbował je naprawić. Przez to jest bardziej ludzki, prawdziwy. Choć miewał mnóstwo kobiet, to nie traktował je jak kolejne zdobycze, trofea. Niestety jest to oklepany schemat w innych erotykach, dlatego brawa dla K.N. Haner za stworzenie takiego męskiego bohatera, który wie jak postępować z kobietami. Mam nadzieję, że mimo wad, pokochacie go równie mocno jak ja. Natomiast młodsza siostra Kaliny, Sabrina - zdecydowanie było mi z nią nie po drodze. To strasznie irytująca, wręcz wkurzająca postać. Już ja bym wiedziała jak utemperować to stworzenie... Trzeba przyznać, że autorka zastosowała cały przekrój barwnych osobowości.

"'- Zakochałam się w tobie' - jej słowa dźwięczały mu w głowie. Jak to możliwe? Jak? - pytał sam siebie, ale nie znalazł odpowiedzi. Jak można było zakochać się w kimś takim jak on? Nie potrafił tego docenić. Od pierwszej chwili ta dziewczyna znaczyła dla niego więcej, niżby chciał. Bał się ją zranić, bo wiedział, jak to się skończy. Nic na tym świecie przecież nie kończy się tak, jak byśmy chcieli."

Wątki miłosne oczywiście są. A jakże! Ale nie tylko na nich autorka się skupia. Podejmuje szereg ważnych społecznie tematów, jak chociażby brak pieniędzy, rezygnacja z życia prywatnego i marzeń na rzecz rodziny czy odpowiedzialność za drugiego człowieka. Ale w moim odczuciu najistotniejszym i wzbudzającym sporo kontrowersji jest sponsoring. Godząc się bardziej lub mniej świadomie na świadczenie swoich usług seksualnych bez zaangażowania emocjonalnego w zamian za różnego rodzaju dobra, na dłuższą metę można zatracić granicę pomiędzy tym, co właściwe, a tym, co złe. Jednocześnie da się zauważyć, iż autorka nikogo nie ocenia, nie moralizuje, nie piętnuje, pozostawia to pod rozwagę czytelnikowi.

Podobało mi się to, że stale coś się działo. Że gdy już niby wszystko było jak należy, autorka zrzuca na bohaterów kolejną bombę. A już po zakończeniu jakie mi zafundowała... nie mogę doczekać się kiedy dowiem się co wydarzy się dalej. Nie mogę nie wspomnieć o bardzo lekkim, przystępnym stylu, dzięki któremu, mimo opasłości, książkę pochłania się w mgnieniu oka.

"Sponsor" to emocjonująca, wzruszająca i nieprzewidywalna powieść o sile pieniądza, trudnych wyborach, poświęceniu dla rodziny, szacunku do siebie i innych, braku akceptacji siebie, szczerości, zaufaniu i lojalności, manipulacji, intrygach oraz przyjaźni damsko-męskiej. To książka o tym, że nie zawsze wszystko jest czarno-białe. Wiem, że warto czekać na drugi tom. Tymczasem polecam Wam gorąco tę lekturę. Zapewniam, że czekają Was niezapomniane emocje!

pokaż więcej

 
2018-11-21 14:10:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam
Cykl: Kobiety nieidealne (tom 2)

Iza lubi mieć wszystko pod kontrolą. Ma nienaganną figurę, jeszcze lepsze CV, a gdy potrzebuje pomocy mężczyzny, po prostu za nią płaci. Gdy na jaw wychodzi pewna rodzinna tajemnica, okazuje się, że nie nad wszystkim da się zapanować, nie za wszystko da się zapłacić, a życie lubi płatać figle…

"Samotna to ja byłam przez dwanaście lat mojego małżeństwa. Byłam samotna tym najgorszym z możliwych...
Iza lubi mieć wszystko pod kontrolą. Ma nienaganną figurę, jeszcze lepsze CV, a gdy potrzebuje pomocy mężczyzny, po prostu za nią płaci. Gdy na jaw wychodzi pewna rodzinna tajemnica, okazuje się, że nie nad wszystkim da się zapanować, nie za wszystko da się zapłacić, a życie lubi płatać figle…

"Samotna to ja byłam przez dwanaście lat mojego małżeństwa. Byłam samotna tym najgorszym z możliwych rodzajem samotności, z której nie zdajesz sobie nawet sprawy, dopóki nie zjawi się ktoś, kto ci to uświadomi. Wtedy byłam samotna, teraz jestem po prostu sama."

Jakiś czas temu pisałam Wam o pierwszej bohaterce cyklu "Kobiet nieidealnych" Magdzie. Teraz przybliżę Wam Izę. Nie, nie, to nie o mnie, chociaż czy ja wiem?

Iza to silna i niezależna kobieta, którą z pewnością można polubić. Oczywiście posiada mnóstwo wad, niedoskonałości, jak każda z nas. Dlatego tym bardziej wydaje się nam tak bliska. Zbyt wszystko kalkuluje, analizuje, ale i potrafi iść na żywioł. Sami przyznajcie, że interesująca kobieta.

"Obawiałam się tylko jednego. Tego, że ja zawsze słuchałam bardziej rozumu."

Bardzo zaabsorbował mnie wątek z matką naszej bohaterki. Ich relacja daleka jest od doskonałej. Kobiety nigdy nie nawiązały ciepłej relacji. Brak jest między nimi zrozumienia i szczerej rozmowy. Czy będą potrafiły to zmienić?

Podobało mi się to, iż autorki duży nacisk położyły na to, by pokazać czytelnikowi jak ważne jest to skąd pochodzimy, gdzie są nasze korzenie.

Kolejnym istotnym elementem (tak jak i w przypadku pierwszego tomu) okazała się prawdziwa przyjaźń czy potrzeba akceptacji i miłości. Każda z nas, kobiet jest inna, ale chcemy i dążymy do tego samego. Osobiście bardzo kibicowałam Izie, by w końcu odnalazła to, czego jej najbardziej brakuje.

"Szukałam bliskości, ale jeśli choć zaświtała na horyzoncie - po cichu zamykałam za sobą drzwi."

Duet Kawka i Hayles ponownie postawiły na lekkość, humor, ale i znalazło się miejsce na głębokie, poważniejsze spojrzenie na wiele tematów i kwestii, które zmuszają do refleksji. Piszą o codzienności, zwykłym życiu, ale to właśnie w tej zwyczajności niewątpliwie tkwi siła jej przekazu.

"Kobiety nieidealne. Iza" to niezobowiązująca powieść o poszukiwaniu tożsamości, o ludzkich słabościach, o miłości, potrzebie bezpieczeństwa, sile przyjaźni, nadziei. To książka, w której każda z nas znajdzie cząstkę siebie. Zdążyłam już przyzwyczaić się do ciepłych, swojskich spotkań nieidealnych przyjaciółek. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom, który będzie poświęcony Joannie.

pokaż więcej

 
2018-11-18 13:55:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam
Autor:

Z Gundą lepiej nie zadzierać. Wiedzą coś o tym „obiekty” wystawione jej przez zdradzane, wykorzystywane i porzucane żony. Filigranowa sylwetka, niebieskie oczęta, a w główce mnóstwo pomysłów na pognębienie wrednego rodzaju męskiego. Czy tak już będzie zawsze? Czy poza Kune, przedstawicielem nietypowego gatunku pupilów, znajdzie się jakiś samiec zdolny spiłować nieco pazurki ostrej facetki?

...
Z Gundą lepiej nie zadzierać. Wiedzą coś o tym „obiekty” wystawione jej przez zdradzane, wykorzystywane i porzucane żony. Filigranowa sylwetka, niebieskie oczęta, a w główce mnóstwo pomysłów na pognębienie wrednego rodzaju męskiego. Czy tak już będzie zawsze? Czy poza Kune, przedstawicielem nietypowego gatunku pupilów, znajdzie się jakiś samiec zdolny spiłować nieco pazurki ostrej facetki?

Twój mąż puszcza się z torbami? Sezonowo zamienia Cię na coraz nowsze modele? Albo grozi, że zabierze dom, samochód i co tylko się da w ramach zadośćuczynienia za zmarnowane w małżeństwie lata? Jeśli tak, pisz: wykalaczka@mojapoczta.pl, a ja wyrównam z nim rachunki, przemówię do rozumu tak ciepło i serdecznie, że zmieni zdanie. I jeszcze ładnie Cię przeprosi.

Pióro Joanny Sykat bardzo lubię, którą poznałam od strony lirycznych, nastrojowych powieści. Jednak tym razem przyszło mi zmierzyć się ze zgoła inną gatunkowo jej książką. Bowiem "Facet do poprawki" jest komediową odsłoną jej twórczości. I to, co spotkałam na kartach tej lektury, przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Gunda - jakże oryginalne, mocne i chwytliwe imię. Od razu je zapamiętałam, gdy tylko pojawiło się w opisie książki (a tak na marginesie poznajcie Gundę ze zdjęcia z książką, którą spotkałam na spacerze). Bezkompromisową Gundę pokochałam od pierwszych stron. Inaczej się po prostu nie da. To kobieta o wielu twarzach, a jednocześnie kobieta, która wie czego chce i w jaki sposób to osiągnąć. Jej zadziorny charakterek budzi nie tylko u płci przeciwnej zdumienie, pewien rodzaj strachu, ale i u samego czytelnika, który zaczyna ją podziwiać. Jej determinacja i wytrwałość w dążeniu do tego, co sobie założy można brać za przykład.

"Musiała przyznać, że jeszcze żadna misja nie sprawiła jej tyle frajdy. Zawsze wykonywała swoje obowiązki z nałożoną na twarz maską, choć w środku aż ją trzepało, gdy musiała dać się uwodzić wszelkim lepkim łapom i spojrzeniem. Tutaj ta robota była czysta, absolutnie czysta. A że zaprawiona długo nieoddawanym moczem? To już było zdecydowanie mniejsze zło."

Cała ta historia jest nieziemsko przezabawna, tryskająca humorem na każdej stronie. Bardzo dawno czegoś takiego nie czytałam i aż tak się nie ubawiłem. Gwarantuję Wam, że już nigdy nie popatrzycie normalnie na wierzbową witkę. O co chodzi? Nic więcej Wam nie zdradzę. Takich zabawnych wątków jest cała masa, jak chociażby liczne akcje z kotem. Jednak pod całym tym płaszczykiem humoru skrywa się ważne przesłanie dla kobiet, a zwłaszcza dla tych, którym nie układa się w związkach - aby walczyły o swoje szczęście, marzenia, siebie. Każda z nas posiada pokłady siły, które po prostu trzeba znaleźć i coś zrobić. Nie można biernie iść przez życie, bo mamy je tylko jedno.

"Tak, tak. Taka już moja karma. Polowanie na facetów."

"Facet do poprawki" to niebanalna, spójna, skrząca dosadnym językiem, zabawna powieść, skrywająca drugie, mądre dno. To książka, która jest lekcją dla kobiet, by uniknęły podobnych sytuacji, jakie są udziałem bohaterek lub zawalczyły o lepsze życie, a przede wszystkim o siebie. Dla męskiego gatunku to również przestroga. Panowie, miejcie się na baczności, bo Gunda się z Wami rozprawi! W skrócie - tej książki się nie czyta. Ją się pochłania!

A już na sam koniec powiem Wam w sekrecie, iż pewien męski osobnik mieszkający ze mną, wziął do ręki "Faceta do poprawki" i na chybił-trafił przeczytał fragment. Gdy zauważył, że patrzę stwierdził, że to nie dla niego, nie podoba mu się. Czyżby? A może jego oko zawiesiło się na czymś dla niego niewygodnym? W każdym razie, gdy czytał minę miał bezcenną... 😜 Mówię Wam dziewczyny, kobiety, podrzućcie Waszym mężczyznom tę lekturę. Już sam tytuł sprawi, że nie będą mogli powstrzymać rąk przed zajrzeniem za okładkę.

pokaż więcej

 
2018-11-16 11:06:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam
Autor:

Czy normalne życie po straszliwej traumie jest możliwe? Diana próbuje ze wszystkich sił. Pragnie szczęścia u boku ukochanego, jednak przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. W ich życie wkradają się tajemnice, które wychodzą na jaw w najmniej odpowiednim momencie. Czy Diana odnajdzie w sobie siłę, by po raz kolejny zawalczyć o lepsze jutro?

Maja, nastolatka, całym sercem pokochała taniec i......
Czy normalne życie po straszliwej traumie jest możliwe? Diana próbuje ze wszystkich sił. Pragnie szczęścia u boku ukochanego, jednak przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. W ich życie wkradają się tajemnice, które wychodzą na jaw w najmniej odpowiednim momencie. Czy Diana odnajdzie w sobie siłę, by po raz kolejny zawalczyć o lepsze jutro?

Maja, nastolatka, całym sercem pokochała taniec i... ogień! To właśnie dzięki niemu pozna Szymona, który z każdym kolejnym dniem będzie odsłaniał przed nią karty przeszłości. Czy dziewczyna okaże się na tyle silna, by stawić czoła przeciwnościom i wpuścić do serca miłość?

"Co, jeśli jawa czasami stawała się rzeczywistością? Co, jeśli najgorsze koszmary wdzierały się do naszego życia z szyderczym uśmiechem, mówiąc: "niespodzianka"?"

"Nasze jutro" to kontynuacja debiutu Darii Skiby "Uwolnij mnie", który to zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Byłam ogromnie ciekawa jak potoczyły się dalsze losy bohaterów, bo zakończenie pierwszej części pozostawiło mnie z wieloma znakami zapytania.

Bardzo polubiłam z Dianę i Alana już w pierwszym tomie. Tu poznajemy ich jako już dojrzałe i odpowiedzialne osoby nie tylko za siebie, ale i za drugą osobę. W żaden sposób nie są przerysowani, są tacy jak my, prawdziwi w tym co robią i mówią. Autorka oddała narrację czterem postaciom: Dianie, Alanowi, Majce i Szymonowi. Początkowo miałam wątpliwości czy, aby nie zgubię się w takiej narracji, ale moje obawy okazały się niepotrzebne. Wyszło płynnie i, co najważniejsze, dzięki takiemu rozwiązaniu mamy możliwość podziwiać całe spektrum osobowości - ich myśli, uczucia, wątpliwości i motywy zachowania. Pozwala to na zbliżenie się do nich, zżycie się z nimi.

"Byłam szczęśliwa. Spełniona i szalenie szczęśliwa, a do tego kochana przez najlepszego faceta na całym świecie. Życie było piękne i choć demony przeszłości czasami dawały o sobie znać, skutecznie je tłumiłam w sobie. Teraz mogło być już tylko lepiej."

Autorka sporo miejsca poświęciła zagadnieniu tańca z ogniem. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek spotkała się z tym tematem w książkach. Miałam natomiast okazję widzieć taki pokaz tańca na żywo i muszę przyznać, że zrobił na mnie ogromne wrażenie. Dlatego tym bardziej byłam ciekawa w jaki sposób autorka przedstawi ten aspekt. W każdym słowie tego wątku daje się odczuć ile serca Daria włożyła w opisanie tego sportu. Tak, chyba sportu, bo to wbrew pozorom zajęcie wymagające sporej kondycji fizycznej. Choć z drugiej strony też i niebezpieczna pasja, o czym można przekonać się na kartach powieści.

"Obracam się wśród ognistych wstęg, już nie słysząc muzyki, ale czując ją w sercu."

Historia ta boleśnie i wyraźnie pokazuje, jak wielki wpływ mają wydarzenia z przeszłości na teraźniejszość. Że nie można na jedno pstryknięcie palcami wymazać z głowy złych chwil. Jedynie co możemy zrobić, to w jakiś sposób nauczyć się z nimi żyć, zaakceptować je, bo one tworzą nas, to jacy jesteśmy. Nic bowiem nie dzieje się bez przyczyny. Ważne jest natomiast to, byśmy potrafili wyciągnąć odpowiednie wnioski i ruszyli do przodu. Jest to również opowieść przepełniona najróżniejszymi emocjami, które stają się udziałem czytelnika. Przeżywamy wszystko wraz z naszymi bohaterami, kibicujemy im, współczujemy, złościmy się.

"(...) byliśmy już tylko my i nasze jutro. Wspólne i lepsze jutro."

Autorka posiada bardzo lekkie pióro, buduje naturalne, dynamiczne dialogi. Tak, jak i w przypadku "Uwolnij mnie", tak i tu mamy do czynienia z umiejętnie stopniowanym napięciem i poprowadzoną intrygą. Jeśli myślicie, że otrzymacie kolejną przewidywalną fabułę, to mylicie się. Jestem zaskoczona zaproponowanymi rozwiązaniami. Szczególnie końcowe sceny mocno mnie zadziwiły i czytałam z rosnącym zaciekawieniem i niepokojem o losy bohaterów. I mimo że to dopiero druga powieść w dorobku Darii Skiby, jestem pełna uznania, że można tak pisać i mieć takie pomysły.

"Nasze jutro" to powieść o różnych barwach miłości, traumie z przeszłości, drugich szansach, trudnych decyzjach, o nadziei na to, że dla każdego z nas jest gdzieś lepsze jutro. To książka, która zdecydowanie będzie zajmować w moim sercu szczególne miejsce. Jeśli jeszcze nie znacie "Uwolnij mnie" i "Naszego jutra" czym prędzej to nadróbcie. Gwarantuję niezapomniane emocje!

pokaż więcej

 
2018-11-13 11:34:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam
Cykl: Love line (tom 2)

Bethany McCallum chciałaby, aby jej życie znowu stało się normalne. ale czy to możliwe, skoro jej ukochany, Matthem Hansen, za kilka miesięcy bierze ślub z córką magnata medialnego, były mąż chce powrotu, a w dodatku nowa praca w "Newsweeku" zaczyna się od szantażu, za którego sprawą Bethany i Matt są zmuszeni współpracować ściślej niż kiedykolwiek wcześniej?

Czy zawodowa relacja będzie...
Bethany McCallum chciałaby, aby jej życie znowu stało się normalne. ale czy to możliwe, skoro jej ukochany, Matthem Hansen, za kilka miesięcy bierze ślub z córką magnata medialnego, były mąż chce powrotu, a w dodatku nowa praca w "Newsweeku" zaczyna się od szantażu, za którego sprawą Bethany i Matt są zmuszeni współpracować ściślej niż kiedykolwiek wcześniej?

Czy zawodowa relacja będzie funkcjonować, skoro oboje zdają sobie sprawę z napięcia, jakie pojawia się między nimi? I czy profesjonalizm wystarczy, aby zachowali dystans?

Gdy tajemnice z przeszłości wyjdą na jaw, może się okazać, że stare grzechy mają długie cienie. Czy za ich sprawą miłość... zyska niespodziewanego sojusznika?

"Prawda jest piękna i straszna, dlatego należy traktować ją z ostrożnością."

Pierwszy tom "Love line" pozostawił mnie z wieloma pytaniami i niewiadomymi. Dlatego byłam bardzo ciekawa jak Nina Reichter to wszystko postanowiła rozwiązać. A kazała nam na to czekać rok! Oj nie ma autorka nad swoimi czytelnikami litości, oj nie. Ale powiem Wam, że było warto być cierpliwym.

Autorka potrafi pięknie pisać o miłości ukazując jej różne oblicza. Uczucie to jest przez nią nakreślone tak, że chciałoby się samemu przeżyć coś podobnego. Pewnie wielu z Was powie: bajka. Jednak ja uważam, że w tak zabieganym życiu, gdzie prawdziwa, szczera miłość zdarza się coraz rzadziej, takie książki przypominają i pozwalają wierzyć, że coś takiego jest możliwe.

"Znacznie łatwiej jest udawać miłość, gdy jej nie ma... niż ukryć, że kogoś kochasz, gdy tak jest."

Pisarka oczarowała mnie tą historią jeszcze bardziej niż w pierwszej części. Urzekła mnie sposobem prowadzenia fabuły, gdzie każdy wątek został potraktowany z należytą uwagą. W rezultacie otrzymujemy lekturę niespieszną, tchnącą delikatnością, a zarazem przepełnioną emocjami. Jest to całe spektrum emocji - od uśmiechu zdenerwowania, zaskoczenia, po wzruszenie, które współodczuwamy wraz z bohaterami.

"To co raz zniszczone, nie da się posklejać w taki sposób, by nie można było znaleźć pęknięć."

Bohaterowie na naszych oczach przechodzą ciekawą metamorfozę. To, jak wahają się podejmując trudne decyzje, jak stopniowo dojrzewają, sprawia że aż chce się czytać. Jednocześnie są tacy jak my, posiadają wady, popełniają błędy, są pełni obaw, zwłaszcza Beth. Zachowanie Matta momentami przyprawiało mnie o rozstrój nerwowy - w jednej chwili go kochałam, by za chwilę nienawidzić. Ale takich właśnie bohaterów szukam. Natomiast postaci drugoplanowi również mają swój całkiem pokaźny wkład w tę historię. W żadnym razie nie stanowią jedynie tła.

"Może robienie właściwych rzeczy z niewłaściwych powodów... to nadal coś niewłaściwego?"

Autorka zachowała równe tempo powieści. Dzieje się naprawdę sporo, nawet więcej niż w pierwszej części, a przecież książka liczy mniej stron. Nie spodziewałam się, że historia potoczy się w takim, a nie innym kierunku. Gdybym miała określić tę lekturę jednym słowem byłoby to "nieprzewidywalność", gdyż nie wiemy, co wydarzy się za chwilę, na kolejnej stronie. Zauważyłam też, że tym razem napotykamy na znacznie mniejszą ilość psychologicznych zwrotów. Myślę że to dobry kierunek. Lubicie książki w stylu amerykańskiego snu? W moim odczuciu "Love line II" jest dużo bardziej amerykańska niż jej poprzedniczka.

"Love line II" to słodko-gorzka, urzekająca i wzruszająca powieść o prawdziwej miłości, o ograniczeniach, w które sami wpadamy, o ukrytych pragnieniach, o dylematach moralnych i etycznych oraz niedomówieniach i kłamstwach. Czy za subtelnością i delikatnością może ukrywać się dojrzałość? Sprawdźcie! Warto przekroczyć linię, własne ograniczenia i dać się zaskoczyć miłości!

pokaż więcej

 
2018-11-10 19:19:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Magda ma przedsiębiorczego męża, który przyzwyczaił się, że gra pierwsze skrzypce w związku, a zarabiająca grosze na nauczycielskiej posadzie żona ma mu być posłuszna. W Magdzie rośnie sprzeciw, który znajduje ujście w czasie wakacji: Magda wyrusza na samotną wyprawę. Znajduje przez internet Julię – Rumunkę, która zgadza się zostać jej przewodniczką. Na miejscu jednak Julia okazuje się... Magda ma przedsiębiorczego męża, który przyzwyczaił się, że gra pierwsze skrzypce w związku, a zarabiająca grosze na nauczycielskiej posadzie żona ma mu być posłuszna. W Magdzie rośnie sprzeciw, który znajduje ujście w czasie wakacji: Magda wyrusza na samotną wyprawę. Znajduje przez internet Julię – Rumunkę, która zgadza się zostać jej przewodniczką. Na miejscu jednak Julia okazuje się Julianem – młodym chłopakiem. Magda jest wściekła, ale postanawia dać chłopakowi szansę i tak wyruszają w podróż, podczas której Magda poznaje Rumunię, a Julian – Magdę...

"Strach zabija. Strach przed czymś potrafi zabić szybciej niż to, czego tak panicznie się boimy. Zabija nas za życia, odbiera oddech, miesza w głowie. Nie wolno się bać. Nigdy niczego."

Zacznę od tego, że autorka stworzyła bohaterów, z którymi nie można się nudzić. Ale jednocześnie są to postaci, które wielokrotnie zmusiły mnie do zastanowienia się na temat związków, zaufania, a także odkrywania swojego "ja" jakby na nowo. Człowiekowi wydaje się, że doskonale zna siebie samego, a jedno wydarzenie potrafi wszystko zmienić. Tak też dzieje się w przypadku tej historii. Natomiast Iuliana przez dłuższy czas postrzegałam jako bardzo tajemniczego mężczyznę. Jego spokój, ale z drugiej strony i odwaga, bardzo mnie intrygowały. Zresztą nie tylko mnie. Magdę również. Jeśli zaś chodzi właśnie o Magdę, to w pełni ją rozumiałam. Kobieta czuje się w małżeństwie z Łukaszem samotna i niekochana, a przy Iulianie odkrywa, że otrzymuje wszystko to, czego tak bardzo jej brakowało. Choć boi się samej siebie, swoich pragnień, potrzeb i słabości, to w pewnym momencie zaczyna rozumieć czego chce od życia. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o fajnie poprowadzonym przez Beatę Majewską wątku uczuciowym, który rozwija się stopniowo. Autorka bowiem pozwoliła naszym bohaterom, aby najpierw się poznali, a nie jak to najczęściej dzieje się w książkach, rzucali się na siebie w szale namiętności.

"Nasze życie składa się z miliona ważnych rzeczy, które choć na pozór mogą wydawać się błahe i nieistotne, razem tworzą pełny obraz. Jak puzzle, gdy brakuje jednego, cała układanka traci sens."

Największą wartością powieści jest to, iż przypomina czytelnikowi, aby dbał o uczucie, miłość, bo jeden błąd, niedopowiedzenie, może sprawić, że stracimy coś naprawdę cennego. Ta historia pokazuje również, że nie należy bać się ryzykownych decyzji, bo tylko od nas samych zależy czy spróbujemy być szczęśliwi.

"Miłość nie musi trwać długo, nie musi być pierwsza albo ostatnia, żeby wszystkie poprzednie i kolejne przy niej bladły. Gdy trwa, nie ma znaczenia to, co było przedtem. Tak samo nieważne jest to, co będzie później. Wystarczy CI, wystarczy NAM, tu i teraz. Ta noc, ten dzień, ta chwila."

Choć cała ta historia wydawać by się mogła dość przewidywalna, znalazło się kilka momentów, które bardzo mnie zaskoczyły, zwłaszcza druga połowa przyniosła mi więcej emocji. Oczywiście nie zabrakło na kartach książki chwil, kiedy się uśmiechniemy z poczynań bohaterów (jak chociażby z wątku mamusi i synusia), ale i tych, które wycisną z naszych oczu łzy wzruszenia. Tym razem ogromnie zaskoczona jestem zakończeniem. To, co wydarzyło się w finale... nie lubię Pani, Pani Beato. No dobra, żartowałam. Chętnie będę widywać takie zakończenia. W ten sposób może mnie Pani katować.

Chyba najbardziej w tej powieści podobało mi się barwne przedstawienie Rumunii. Nie pamiętam, abym czytała książkę, gdzie tak bogato opisany byłby ten kraj. Całości dopełniają zdjęcia na skrzydełkach okładki, które wykonała sama autorka w czasie podróży do tego kraju, co tym bardziej potęguje ten efekt. Chętnie zobaczyłabym na żywo te wszystkie malownicze zakątki. Ale oprócz tej barwnej otoczki autorka zwraca również uwagę na problem bezpańskich zwierząt oraz to, że aby go rozwiązać nic z tym w Rumunii się nie robi.

"Zapisane w chmurze" to życiowa, dojrzała i nieprzesłodzona powieść o różnych obliczach miłości, o naszych potrzebach, o popełnianiu błędów, trudnych wyborach, stracie, nadziei. To książka o tym, że nigdy nie jest z późno na zmiany. Ta lektura ogrzeje niczym czerwone wino. Zaryzykujcie i udajcie się wraz z Magdą i Iulianem w podróż do Rumunii.

pokaż więcej

 
2018-11-07 11:19:49
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam, Ulubione

Osiemnastoletnia Wiktoria po śmierci ojca musi całkowicie zmienić swoje życie – przeprowadza się do innego miasta, gdzie czekają na nią nowa szkoła i nowi przyjaciele… Ale to dopiero początek zmian, jakie zaplanował dla niej los.

Na drodze Wiktorii staje dwóch chłopaków, obydwoje wydają się coś ukrywać. Serce dziewczyny zaczyna wyrywać się do jednego z nich… Jak wyrzucić z siebie miłość do...
Osiemnastoletnia Wiktoria po śmierci ojca musi całkowicie zmienić swoje życie – przeprowadza się do innego miasta, gdzie czekają na nią nowa szkoła i nowi przyjaciele… Ale to dopiero początek zmian, jakie zaplanował dla niej los.

Na drodze Wiktorii staje dwóch chłopaków, obydwoje wydają się coś ukrywać. Serce dziewczyny zaczyna wyrywać się do jednego z nich… Jak wyrzucić z siebie miłość do kogoś, kto codziennie udowadnia, że marzenia spełniają się zawsze, a motyle potrafią tańczyć nawet podczas zimnego wiatru? Czy można kochać chłopaka, który spadł z gwiazd?

Anna Dąbrowska jest jedną z moich ulubionych autorek. Dlatego jak każdej innej jej książki byłam i tej bardzo ciekawa. Na początku od razu Wam powiem, że historia ta skradła moje serce. Jest to zupełnie inna powieść od tych, jakie do tej pory serwowała nam autorka. Już Wam wyjaśniam dlaczego. Otóż pewnym zaskoczeniem były dla mnie pojawiające się elementy fantastyczne, paranormalne, za którymi niespecjalnie przepadam w książkach. Jednak to, w jak udany sposób autorka je wplotła w fabułę spowodowało, że ostatecznie nie odstraszyły mnie od lektury.

Kto z nas nie zna i nie lubi "Małego Księcia"? Bardzo spodobało mi się to, że tak wiele cytatów z tej książki znalazło swoje miejsce w niniejszej powieści. Magia i baśniowość tworzą w jakimś sensie nierealność. Ale nierealność, którą można zaakceptować i która stawia przed nami szereg pytań o dobro i zło świata, ból i szczęście, nienawiść i miłość. Czyli odwieczne dylematy, z jakimi każdy z nas mierzy się na co dzień.

"Każdy z nas uczy się w swoim czasie gotowości do czegoś, odpowiedzialności za innych i miłości do siebie."

Autorka powołała do życia bohaterów wyrazistych, naturalnych, z własnymi cechami charakteru, popełniających błędy, zagubionych, niemyślących o konsekwencjach swoich decyzji, rzucających się w wir: tu i teraz. To postaci, z którymi z pewnością można odnaleźć wspólny język. Moje serce skradł tajemniczy Syriusz. Chłopak dobry, utalentowany, oddany drugiej osobie. Również Wiktoria zdobyła moją sympatię i bez problemu rozumiałam ją.

"Otwórz swoje serce na ludzi, a nie oczy, bo pamiętaj, oczy są ślepe. Trzeba szukać secem. Pamiętaj, że dobroć kryje się w oczach. Nie ten, co dużo mówi o miłości, kocha bardziej, lecz ten, co skrycie milczy, a patrzy z uczuciem, jej jest wart."

Pisarka porusza wiele ważnych tematów i problemów, z którymi borykają się nastolatkowie. Będzie to trauma po stracie rodzica, nastoletni bunt i buzujące emocje, czy trudne życiowe wybory, a nawet gwałt. Tak wiec dzieje się naprawdę sporo, nie ma czasu na dłuższy przestój.

Pewnie już kolejny raz powtarzam się, ale odpowiada mi styl i język, jakimi operuje pani Ania, co przekłada się na przyjemność czytania. "Zanim zniknę" kierowana jest głównie dla młodzieży, ale absolutnie po tę książkę może sięgnąć i starszy czytelnik.

"Zanim zniknę" to subtelna, przepełniona magią i symboliką powieść, która niesie ze sobą ogrom emocji i uczuć. Jestem pewna, że zauroczy niejednego czytelnika. To książka o miłości, nadziei, o wchodzeniu w dorosłość i związanych z nią niełatwych decyzji. Czuję lekki niedosyt. Ale taki dobry niedosyt na więcej...

pokaż więcej

 
2018-11-04 17:58:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Piętnastoletnia Tońka jest wielką patriotką. Swój protest przeciwko zawładnięciu polskim Lwowem przez Ukrainę wyraża chęcią przyłączenia się do walczącej młodzieży. Dowództwo uważa jednak, że dziewczyny mogą być co najwyżej sanitariuszkami, a nie stawać na froncie z bronią w ręku. Zdeterminowana Tońka nie zamierza się poddawać. Przebiera się za mężczyznę, ścina włosy i pod przybranym imieniem... Piętnastoletnia Tońka jest wielką patriotką. Swój protest przeciwko zawładnięciu polskim Lwowem przez Ukrainę wyraża chęcią przyłączenia się do walczącej młodzieży. Dowództwo uważa jednak, że dziewczyny mogą być co najwyżej sanitariuszkami, a nie stawać na froncie z bronią w ręku. Zdeterminowana Tońka nie zamierza się poddawać. Przebiera się za mężczyznę, ścina włosy i pod przybranym imieniem Hipolit dostaje się do liniowych oddziałów. Czy wzorem mitycznej królowej Amazonek, Hippolity, uda jej się stoczyć bohaterską walkę z nieprzyjacielem?

Ta poruszająca powieść została napisana dla uczczenia pamięci setek lwowskich dzieci, które w listopadzie 1918 roku chwyciły za broń, pragnąc bronić ojczyzny. Niesłychany patriotyzm, heroiczne bohaterstwo i chęć poświęcenia dla najwyższych idei sprawiły, że marzenia pokoleń mogły się spełnić.

"Nawet wojna o piękne ideały jest brudna i pełna złych decyzji."

Czasem lubię oderwać się od obyczajówek, których czytam najwięcej i sięgnąć po coś innego. Tym razem będzie to książka poważna i ważna dla każdego Polaka. "Lwowski ptak" to powieść historyczna, a że znam dwie wcześniejsze książki autora, z przyjemnością i zaciekawieniem zasiadłam do lektury.

Towarzyszymy młodziutkiej Antoninie przez 22 dni w heroicznej walce o wolność Lwowa. Jak sam autor wyjaśnia w posłowiu, jest ona postacią fikcyjną. Jednak na kartach powieści przewijają się również prawdziwe osoby i wydarzenia. Piętnastoletnia Tońka budzi w czytelniku podziw. Obserwując jej ryzykowne działania, niejednokrotnie wstrzymujemy wraz z nią oddech, zaczynając ponownie oddychać, gdy znajduje się poza obstrzałem wroga. Choć i to też jest tylko względne bezpieczeństwo. Czy można wyobrazić sobie coś takiego? Bycie niepewnym jutra, ba nawet nie wiedząc czy przeżyjemy najbliższą godzinę? A tym bardziej, że to w sumie dzieci muszą zdawać sobie z tego sprawę? Ale takie niestety były realia wojny. Bitwy, która zabrała 109 uczniów.

"- Tam na ulicach dzieci giną za Polskę. Tam na ulicach trwa zryw powstańczy, a wy, panowie, o kapitulacji? Walczyć, walczyć na śmierć - wykrzyczałam w zapamiętaniu."

Ciekawym zabiegiem okazały się listy, a raczej zapiski w zeszycie, jakie pisała Tońka do brata Franka, a których nigdy nie wysłała, gdyż nie wiedziała gdzie przebywa chłopak. Dziewczyna przelewała na papier wszystko to, co się wydarzyło. Dzięki temu i sam czytelnik otrzymywał tak jakby skrót tego wszystkiego co ją spotykało.

Muszę przyznać, iż przez jakiś czas nie miałam pojęcia o co chodzi z tytułowym ptakiem. Jednak czytając, dość szybko zorientowałam się w czym rzecz i nie wyobrażam sobie, aby ta książka miała mieć inny tytuł.

Już od pierwszej strony uderza w czytelnika język, jakim jest napisana książka. Jest prosty, adekwatny do czasów jakie rozgrywają się na kartach powieści, acz dość mocno uwspółcześniony. Ale dzięki licznym wstawkom językowym całość nabrała odpowiedniego wydźwięku i pozwoliła wczuć się w położenie bohaterów.

Nie wiem jak niegdyś mógł wyglądać dawny polski Lwów, a i tego dzisiejszego nie widziałam na własne oczy, więc trudno mi powiedzieć czy tak to wszystko wyglądało. Jednakże dzięki dokładnym i rzeczowym opisom autora odniosłem wrażenie, że tak, gdyż oczami wyobraźni widziałam te uliczki, bramy, podwórza i zaułki.

"Lwowski ptak" to poruszająca powieść historyczna, która jest hołdem pamięci setek lwowskich dzieci, które z narażeniem życia, z niezwykłym odwagą broniły Polski. To książka o patriotyzmie, o bohaterach, o których nie wolno nam nigdy zapomnieć. Gwarantuję Wam, że warto poznać tę odważną dziewczynę walczącą w męskim przebraniu.

pokaż więcej

 
2018-11-02 12:42:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam
Autor:

Dwudziestodwuletnia Marysia chce uciec przed trudną przeszłością. Właśnie zakończył się jej związek z Maćkiem, z którym związana była przez ostatnie sześć lat. Mężczyzna, będąc pod wpływem narkotyków wsiadł za kółko i potrącił staruszkę na pasach, która kilka dni później umarła, w konsekwencji czego mężczyzna trafił do więzienia. Dziewczyna jest napiętnowana przez lokalną społeczność. Ma dość... Dwudziestodwuletnia Marysia chce uciec przed trudną przeszłością. Właśnie zakończył się jej związek z Maćkiem, z którym związana była przez ostatnie sześć lat. Mężczyzna, będąc pod wpływem narkotyków wsiadł za kółko i potrącił staruszkę na pasach, która kilka dni później umarła, w konsekwencji czego mężczyzna trafił do więzienia. Dziewczyna jest napiętnowana przez lokalną społeczność. Ma dość i postanawia uciec. Z pomocą przychodzi jej ciocia mieszkająca w Hamburgu. W ciągu kilku dni załatwia Marysi pracę w barze. Młoda kobieta od razu decyduje się na wyjazd. Pragnie zmian i jest pełna nadziei na lepsze jutro.

Bilal to dwudziestoośmioletni mężczyzna,który kilka miesięcy wcześniej zakończył swój związek z Aminą. Pomimo upływu czasu nie jest gotowy na nową miłość. Całą swoją energię poświęca pracy, bez której nie wyobraża sobie swojego życia. Od kilku lat jest pilotem samolotu. Na co dzień mieszka z rodziną w Casablance. Jest muzułmaninem.

Ta dwójka nieszczęśników poznaje się na lotnisku w Gdańsku, gdzie oboje oczekują lotu do Hamburga. Magiczna i niewytłumaczalna siła przyciąga ich do siebie i od tego dnia splata losy w jedną całość. Zafascynowani sobą nawzajem szybko wplątują się w romans. Ta piękna historia nie może się jednak udać, o czym wkrótce będą musieli się brutalnie przekonać...

Nie tak dawno miałam okazję czytać debiutancką powieść Adriany Rak pt. "Uwikłani", która to zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. A jak było tym razem?

Odkąd pamiętam zawsze interesowała mnie inna kultura, religia, poglądy na życie, dlatego tym bardziej zaaferowała mnie fabuła "Marokańskiego słońca". Zderzenie dwóch różnych światów ma na bohaterów tej lektury ogromny wpływ. Przeciwności, jakie pojawią się na drodze Bilala i Marysi przyniosą wiele łez, trudnych decyzji i przede wszystkim wystawią na próbę ich związek. Jaki będzie finał tego niełatwego uczucia? Tego oczywiście nie zdradzę. A wierzcie mi, to w żaden sposób nie jest kolejna przesłodzona historia. Tu wszystko wydaje się być prawdziwe, niewydumane, co jest dla mnie najważniejsze i najcenniejsze w tej książce.

"Kiedyś myślałem, że nie można zakochać się w kimś od pierwszego wejrzenia. Ilekroć słyszałem takie historie, zaśmiewałem się szczerze, zastanawiając się, jak dwoje rozumnych ludzi jest w stanie zakochać się w sobie od pierwszych chwil. Wydawało mi się to co najmniej niedorzeczne. Miłość była dla mnie wręcz nieosiągalna. Aby osiągnąć stan zakochania, musiałbym najpierw kogoś poznać, polubić, a dopiero później pomyśleć o głębszych uczuciach. Tak mi się przynajmniej wydawało. Do czasu. Wszystko zmieniło się, gdy poznałem Marysię."

Bohaterowie zostali doskonale nakreśleni, są realni, mają wyraziste charaktery. Bardzo polubiłam Marysię. To, co przeżyła ta dziewczyna... mocno trafiło we mnie, było mi jej żal, współczułam jej. Nigdy nie chciałabym znaleźć się na jej miejscu. Z kolei Bilal jawił mi się jako ktoś naprawdę egzotyczny, i początkowo może trochę tajemniczy. Z jednej strony nie jest pozbawiony wad i błędów, ale z drugiej ostatecznie i do niego zapałałam sympatią. Dodatkowo przypadła mi do gustu naprzemienna narracja obu głównych bohaterów. Dzięki czemu miałam możliwość poznania ich myśli, uczuć i towarzyszących im wątpliwości.

"Byliśmy jak nastolatki, którzy żyją tu i teraz, nie myśląc o tym, co nas czeka dalej."

Emocje, jakie przeżywają bohaterowie bardzo szybko stają się udziałem czytelnika. Osobiście wszystko przeżywałam wraz z nimi, kibicowałem im w pokonywaniu przeciwności, wzruszyłam się, płakałam. Od dobrej książki to właśnie różnorodnych emocji oczekuję. I tu właśnie takie dostałam. Pojawiły się i te dobre, jak i te złe, nie pozostawiające mnie obojętną na toczące się wydarzenia i sytuacje.

Bardzo podoba mi się klimatyczna okładka, moim zdaniem idealnie pasująca do tytułu i treści. Autorka posiada niezwykle lekkie pióro. Często to piszę w recenzjach, ale tym razem to coś, na co naprawdę warto zwrócić uwagę. Zdecydowanie daje się wyczuć, że w tę książkę zostało włożone mnóstwo serca i uczuć. Dodatkowo znajdziemy zdjęcia miejsc, o których pisze autorka. Dzięki nim łatwiej jest wyobrazić sobie te wszystkie niezwykłe miejsca, jak chociażby Casablankę - rodzinne miasto głównego bohatera.

"Marokańskie słońce" to powieść o trudnej miłości i przyjaźni, różnicach kulturowych. Czy muzułmanin i chrześcijanka mogą liczyć na szczęśliwy finał? Sprawdźcie sami, naprawdę warto!

pokaż więcej

 
2018-10-30 10:40:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam
Autor:
Cykl: Żywioły (tom 2)

Singielka, która nie uznaje związków i szuka zapomnienia w przypadkowych przygodach. On - wieczny chłopiec, dla którego życie jest nieustającą imprezą. Podwładna i szef. Spotykają się w świecie uległości i dominacji, który daje im spełnienie. Powinni stworzyć układ idealny, ale życie nie pisze prostych scenariuszy. Ewę spotyka tragedia, a Piotr boi się dorosnąć. Spłoną w ogniu, który... Singielka, która nie uznaje związków i szuka zapomnienia w przypadkowych przygodach. On - wieczny chłopiec, dla którego życie jest nieustającą imprezą. Podwładna i szef. Spotykają się w świecie uległości i dominacji, który daje im spełnienie. Powinni stworzyć układ idealny, ale życie nie pisze prostych scenariuszy. Ewę spotyka tragedia, a Piotr boi się dorosnąć. Spłoną w ogniu, który wzniecili, czy rozgrzeją nim swoje serca?

Muszę przyznać, iż "Tańcząca w ogniu" okazała się kontynuacją godną swojej poprzedniczki. Kolejny raz jestem zachwycona stylem, językiem, jakim została napisana książka.

Kreacje bohaterów ponownie wypadają wiarygodnie. Są wyraziści, charakterni, popełniają błędy, mają słabości, którym trudno jest im się oprzeć. I choć starają się wszystko kontrolować, to w efekcie nie zawsze jest to możliwe. Zdecydowanie zapadają w pamięć i po prostu nie sposób ich nie polubić.

"Zakochanie to stan wstępny. Taki bezkrytyczny. Miłość pojawia się wtedy, gdy klapki spadają z oczu, a mimo to wciąż chcemy w tym trwać."

Niemal czujemy, jak języki ognia wydostają się z kart powieści, by poparzyć nas swoimi emocjami. Wymyślne pozycje, przeróżne konfiguracje łóżkowe, grupowe orgie, BDSM - czego tam niema! Zapewniam, że tak śmiałych scen nie doświadczycie nigdzie indziej. Gdybym miała czytać tę książkę podczas tegorocznego upalnego lata, pewnie prędzej spłonęłabym nim dotrwała do połowy, dlatego zostawiłam ją sobie na jesień. Tyle, ile tam jest żaru, namiętności, gorących scen... skutecznie Was rozgrzeje.

"W jego oczach widzę intensywność, której szukam. Nie czekam. Kusząco przechylam głowę i lekko unoszę kąciki ust. Potem wolno ruszam w stronę parkietu."

Ponownie podkreślę (tak jak i przy pierwszej części), że nie jest tylko i wyłącznie erotyk sam w sobie. Tu znajdziemy coś znacznie więcej - wątki obyczajowe i psychologiczne, które tworzą spójną całość, a co najważniejsze, dzięki nim książka nabiera innego, wartościowszego wymiaru.

"Tańcząca w ogniu" to odważna powieść erotyczna o lęku przed emocjonalnym zaangażowaniem, gdzie remedium na wszelkie problemy jest seks. To również książka o samotności, trudnych relacjach rodzinnych, rozterkach, słabościach, ukrytych pragnieniach. Gorąco polecam oba tomy!

pokaż więcej

 
2018-10-28 19:25:11
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam
Autor:
Cykl: Żywioły (tom 1)

Ona i oni. Atrakcyjna singielka, mężczyzna z tajemniczą przeszłością i współczesny Piotruś Pan. Układ bez zobowiązań i szalony seks w trójkącie. Przyjaźń, żądza, ekstaza. Jednak kiedy troska wygrywa z podnieceniem, a czułość z potrzebą seksualnego spełnienia, dwoje z nich zakochuje się w sobie. Lila ucieka, bo boi się zaangażowania. Tomek broni się przed miłością, bo kiedyś zbyt cierpiał z jej... Ona i oni. Atrakcyjna singielka, mężczyzna z tajemniczą przeszłością i współczesny Piotruś Pan. Układ bez zobowiązań i szalony seks w trójkącie. Przyjaźń, żądza, ekstaza. Jednak kiedy troska wygrywa z podnieceniem, a czułość z potrzebą seksualnego spełnienia, dwoje z nich zakochuje się w sobie. Lila ucieka, bo boi się zaangażowania. Tomek broni się przed miłością, bo kiedyś zbyt cierpiał z jej powodu. Czy podejmą właściwe decyzje? Czy Piotr zaakceptuje związek przyjaciół? Czy tajemnice przeszłości i dramatyczna teraźniejszość nie zabiją miłości Lili i Tomka?

Zdarza się mi sięgać po romans, erotyk już rzadziej, ale bez wątpienia lubię te gatunki. Niektórzy zarzucają autorom tego typu książkom, że albo ocierają się o pornografię albo, że jest to nawet czysta pornografia. Mimo iż jestem otwarta na wszelką literaturę, to początkowo miałam pewne obawy względem tej książki, ale bardzo szybko przekonałam się, że niepotrzebnie. Co prawda naszpikowana jest mnóstwem sytuacji, rzeczy i zachowań, które mogą budzić u co poniektórych czytelników zniesmaczenie, wręcz wstręt czy oburzenie, ale jeśli już zdecydowaliśmy się na erotyk, to chyba musimy zdawać sobie sprawę z tego, co możemy spotkać na kartach takiej powieści.

Najbardziej cieszy mnie fakt, iż akcja została osadzona w naszych polskich realiach. Wyszło doskonale i prawdziwie. Drugą sprawą jest to, iż bohaterowie to osoby po trzydziestce (choć to, że czasami zachowują się niedojrzale może świadczyć coś wręcz przeciwnego), a nie jacyś dwudziestolatkowie, którzy niewiele jeszcze wiedzą o życiu. Tu mamy postaci, które posiadają dzieci, zmagają się z problemami dnia codziennego. Dzięki temu z łatwością można się z nimi utożsamić. Bardzo ich polubiłam (szczególnie Tomasza), mimo, a może zwłaszcza, że popełniają błędy, nie są idealni.

"Zawsze ten sam dylemat - wegetować w bezpiecznych warunkach, czy ryzykować i chociaż czasem czuć, że się naprawdę żyje."

Sceny seksu są świetnie opisane, ostro, bez ogródek, ale w granicach smaku. Wszystkie czynności czy części ciała związane z grą miłosną autorka nazywa po imieniu, a wiemy jak często potrafią drażnić czytelnika takie opisy i określenia. Pisarka odważnie prowadzi wątek fizyczności bez zobowiązań czy miłosnego trójkąta. Takie specyficzne relacje mają to do siebie, iż zawsze istnieje możliwość, że jedna z osób może poczuć coś więcej. I co wtedy? Tak też dzieje się w przypadku bohaterów tej lektury. Co z tego wyniknie? Tego oczywiście Wam nie zdradzę, musicie sami się przekonać. Ale ta książka nie zaczyna i nie kończy się tylko i wyłącznie na erotyce. Moją uwagę zwrócił ciekawie wpleciony i poprowadzony wątek kryminalny - gdzie znajdziemy pogróżki, porwania czy strzelaninę - który w pewien sposób może być zaskoczeniem w tego typu literaturze.

"Naprawdę nie wiem, co czuję. I co powinnam czuć. Mam mętlik w głowie. Z jednej strony wydaje mi się, że nie żałuję ani jednej minuty tej nocy, jednak z drugiej - zdaję sobie sprawę z tego, że wciąż nie myślę wystarczająco jasno, a to, co zrobiłam, nie jest standardowym zachowaniem. Za to jest przekroczeniem wszystkich moich dotychczasowych granic."

"Tonąca w błękicie" to bezpruderyjna, odważna powieść o przekraczaniu własnych granic i strachu przed zaangażowaniem. To książka, która pochłonęła mnie w morzu niezapomnianych emocji, doznań i uczuć, jakie są udziałem bohaterów. Magda Mila uwiodła mnie tą historią. Historią, w której nie zabrakło wrażliwości i delikatności równoważącej mocniejsze elementy. Utonęłam w błękicie i Wam również polecam to gorąco!

pokaż więcej

 
2018-10-24 11:35:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Ewa po wielu latach wraca do miejsca, w którym się wychowała, małej wsi gdzieś na końcu świata. Przywozi ze sobą wszystkie swoje dorosłe lęki, nietrafione wybory i złe decyzje. Ma nadzieję, że powrót pomoże jej uporządkować życie, które w ostatnich latach wymknęło się spod kontroli. Jednak na miejscu zastaje coś, czego zupełnie się nie spodziewała… Odżywają wspomnienia, budzą się upiory... Ewa po wielu latach wraca do miejsca, w którym się wychowała, małej wsi gdzieś na końcu świata. Przywozi ze sobą wszystkie swoje dorosłe lęki, nietrafione wybory i złe decyzje. Ma nadzieję, że powrót pomoże jej uporządkować życie, które w ostatnich latach wymknęło się spod kontroli. Jednak na miejscu zastaje coś, czego zupełnie się nie spodziewała… Odżywają wspomnienia, budzą się upiory przeszłości, a ona ma coraz mniej nadziei, że to wszystko dobrze się skończy. W dodatku na horyzoncie pojawia się nieoczekiwana i niechciana miłość…

Do tej pory Magdaleny Kołosowskiej miałam jedynie okazję czytać "Trawę bardziej zieloną", którą wspominałam bardzo przyjemnie. A jak było tym razem?

Zacznę od tego, iż autorka w swojej powieści porusza szereg trudnych i ważnych problemów, jak chociażby relacje między rodzicem a dzieckiem, samookaleczenie, depresję, chorobę. Tematy, które zmuszają do refleksji i mogą stać się wyjściem do wielu rozmów. Nie zabraknie również tajemnic rodzinnych, które skrywane przez lata ujrzą światło dzienne.

"Wcześniejsze doświadczenia sprawiły, że byłam przekonana, że jestem ofiarą losu, której nic w życiu się nie udaje, która nie zasługuje na uwagę i po której nikt nie zapłacze, jeśli zniknie."

Uczucia, a raczej brak umiejętności ich okazywania grają w książce pierwsze skrzypce. Szczególnie widać to w relacji pomiędzy matką a córką. Ewa przez całe życie czuła się odrzucona, brakowało jej ze strony matki miłości, czułości i zainteresowania. Potrzebowała stabilizacji, poczucia, że komuś na niej zależy. Czy zamknięta w sobie, z niskim poczuciem własnej wartości młoda kobieta odważy się ponownie pokochać i spojrzeć inaczej na matkę?

"Nigdy nie byłyśmy sobie szczególnie bliskie. Matce daleko było do czułej, opiekuńczej matki-kwoki, a ja byłam najlepszym przykładem dziecka z tak zwanego zimnego chowu."

Bardzo podobały mi się utarczki słowne pary głównych bohaterów. Odpychają się, by za chwilę biec świadomie lub nie w swoją stronę. Bruno od pierwszej chwili zdobył moją sympatię swoją troskliwością, opiekuńczością i pomocną dłonią. Ewa natomiast momentami irytowała mnie swoim dziecinnym zachowaniem, ale gdy poznawałam więcej faktów z jej życia, z czasem lubiłam ją coraz bardziej.

"Potrzebowałam jednak kogoś, kto zrozumiałby mnie i pomógł, komu mogłabym opowiedzieć wszystko bez strachu, że zostanę odtrącona."

Jest to historia, która pokazuje, że wszystko w naszym życiu dzieje się po coś. A osoby, które spotykamy na swojej drodze mogą pomóc nam twardo stanąć na nogi i z optymizmem spoglądać w przyszłość. Wystarczy tylko, podobnie jak Ewa, otworzyć się na drugiego człowieka. Najtrudniej przychodzi nam powiedzenie słowa "przepraszam" i przyznanie się do błędu. Autorka pokazuje, że jednak warto to zrobić i spróbować go naprawić, bo można zyskać coś naprawdę ważnego, czego nie kupimy za żadne pieniądze.

Niech was w żadnym razie nie odstrasza utarty schemat ucieczki z wielkiego miasta na wieś. Gwarantuję, że będziecie zaskoczeni tym, w jakim kierunku rozwinęła się fabuła. Zakończenie z kolei, jak i cała powieść jest prawdziwe, takie jakie mogłoby wydarzyć się w realnym życiu. Jednak nic więcej Wam nie zdradzę.

"Tęcza nad jeziorem" to słodko-gorzka, mądra, prawdziwa i wzruszająca powieść o trudnych relacjach rodzinnych, o nieumiejętności okazywania uczuć, braku rozmowy, potrzebie akceptacji, różnych obliczach miłości, niełatwych wyborach, wybaczeniu, dojrzewaniu. To książka uświadamiająca, że gdy się tylko postaramy, każdy z nas może ujrzeć tęczę na własnym kawałku nieba.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
765 764 17690
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (162)

Ulubieni autorzy (86)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (8)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd