izabela81 
sza-terazczytam.blogspot.com
Witam, dziękuję że wpadłaś/eś. W książkach szukam głównie emocji. Emocji wszelakich. Najbardziej lubię i cenię sobie polską literaturę. Jeśli masz ochotę, wpadnij ponownie. :)
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 10 książek i 7 cytatów, ostatnio widziana 14 minut temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-21 12:57:08
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam
Autor:

Ona – dziewczyna z dobrego domu, wzorowa studentka i miłośniczka baletu; on – chłopak z trudną przeszłością, zranionym sercem i życiorysem najeżonym niepowodzeniami. Kiedy dojdzie do spotkania tych dwojga, cały świat będzie wydawał się przeciwny ich związkowi. A jednak na przekór wszystkim trudnościom i barierom, połączy ich uczucie tak silne, że wkrótce przyniesie im i ich bliskim... Ona – dziewczyna z dobrego domu, wzorowa studentka i miłośniczka baletu; on – chłopak z trudną przeszłością, zranionym sercem i życiorysem najeżonym niepowodzeniami. Kiedy dojdzie do spotkania tych dwojga, cały świat będzie wydawał się przeciwny ich związkowi. A jednak na przekór wszystkim trudnościom i barierom, połączy ich uczucie tak silne, że wkrótce przyniesie im i ich bliskim nieoczekiwane zmiany... I chociaż mogłoby się wydawać, że takie historie już dobrze znamy, tutaj nic nie jest pewne i jasne. Czy młodzi ludzie będą w stanie dokonać wyborów na tyle odważnych, by raz na zawsze udowodnić, kim tak naprawdę są? Ile będą w stanie poświęcić, by być razem?

"Miłość czy współczucie były dla mnie obce. Postanowiłem wtedy brać z niego tyle, ile tylko się da, nie dając nikomu nic w zamian. Zamknąłem swoje serce na zawsze. Tak miało być zdecydowanie łatwiej. Nie mogłem już zostać w tym bidulu. Jeszcze tej nocy uciekłem z sierocińca. Zacząłem żyć na własny rachunek. Drobne kradzieże, dorywcze prace i spanie na ulicy. To było wtedy moje nowe życie."

Ewa Carla stworzyła bardzo prawdziwych, a zarazem różnych bohaterów. Kamil to chłopak-zagadka. Dlaczego? Skąd ma tak zasobny portfel skoro się uczy i nie ma rodziców? To musicie sami sprawdzić. Początkowo trudno było mi zrozumieć i zaakceptować zachowanie i postawę Kamila. Ale z drugiej strony przecież tacy właśnie są studenci (no może nie wszyscy), dla których liczy się ilość "zaliczonych" dziewczyn, by tym samym zyskać uznanie znajomych. Ale co się stanie, gdy i jego dosięgnie strzała Amora? Czy będzie potrafił się zmienić? Z kolei Ankę polubiłam od pierwszej strony. To zdolna i inteligentna dziewczyna, ale i osoba, która nie potrafi przeciwstawić się rodzicom. Mówi się, że rodziców się nie wybiera. To prawda. Ale to w jak apodyktyczny sposób traktowali Annę... nie potrafiłabym tak żyć, nie mieć prawa głosu, robić wszystko to, co sobie zażyczą, spełniać ich wygórowane oczekiwania.

"Moje życie tak naprawdę nie było moje, a moich rodziców. Oni pociągali za wszystkie sznurki. Oni kontrolowali, a przynajmniej starali się, na ile to możliwe, kontrolować każdy jego aspekt."

Autorka oddała głos obojgu bohaterom, którzy naprzemiennie są narratorami powieści. Dzięki takiemu rozwiązaniu mamy możliwość poznania ich myśli, uczuć i wzajemnych relacji. Ale oprócz nich mamy jeszcze innych pobocznych bohaterów, którzy również wzbudzają niemałe emocje. Ogromnie polubiłam Marię - pomoc domową rodziny Anny. Powiem krótko - wspaniała, pełna mądrości życiowej kobieta.

Wątek miłosny nie zajmuje nadrzędnego miejsca, nie przetłacza innych istotnych elementów fabuły, jak chociażby wspomnianych przeze mnie trudnych relacji rodzinnych. Ale oczywiście pojawia się kilka gorących scen, więc romantyczne dusze mogą być zadowolone. Oprócz tego Ewa Carla mocno zaakcentowała przyjaźń. Zarówno Ania, jak i Kamil mają swoich oddanych przyjaciół, którzy wspierają ich w każdej chwili życia.

Nic w tej książce nie jest jasne ani oczywiste. To najbardziej mnie zaskoczyło i podobało mi się. Autorka posługuje się bardzo lekkim piórem. Została zachowana równowaga pomiędzy dialogami a opisami. To udany debiut, aczkolwiek jest jeszcze nad czym pracować. Pojawia się bowiem kilka niedorzecznych sformułowań, jak chociażby: "To myśląc, cały zesztywniałem i z cichym jękiem zacząłem wyrzucać z siebie hektolitry spermy." czy powtórzeń. Jednak książka jako całość prezentuje się całkiem dobrze, stąd moja wysoka ocena.

"Baletnica" to powieść, która pokazuje, że prawdziwa miłość może pokonać wszelkie przeszkody na drodze do szczęścia, wystarczy tylko dać jej szansę. To książka o trudnych relacjach rodzinnych, zakazanej miłości i niełatwych wyborach. Dajcie się uwieść tej historii i niegrzecznemu Kamilowi - na pewno nie pożałujecie.

pokaż więcej

 
2018-10-18 17:52:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Dotychczasowe bezpieczne życie Joli w ciągu kilku chwil zostanie tylko wspomnieniem. Dowiaduje się, że jej zaginiony wiele lat temu pierwszy mąż najprawdopodobniej się odnalazł, i odkrywa, że obecny mąż ją zdradza. Gdy postanawia rozwieść się z Szymonem, wydarzenia nagle przyjmują nieprzewidziany bieg.

Jola będzie musiała się zmierzyć z nową, straszną rzeczywistością, w której okaże się, że...
Dotychczasowe bezpieczne życie Joli w ciągu kilku chwil zostanie tylko wspomnieniem. Dowiaduje się, że jej zaginiony wiele lat temu pierwszy mąż najprawdopodobniej się odnalazł, i odkrywa, że obecny mąż ją zdradza. Gdy postanawia rozwieść się z Szymonem, wydarzenia nagle przyjmują nieprzewidziany bieg.

Jola będzie musiała się zmierzyć z nową, straszną rzeczywistością, w której okaże się, że nikt nie był tym, kim się wydawał.

"Człowiek nie rodzi się zły. Złym czynią go okoliczności."

Jestem zaskoczona tym, że autor, w dodatku mężczyzna może tak wiernie wniknąć w psychikę kobiety i ukazać jej wszystkie stany emocjonalne, uczucia, myśli i wątpliwości.

Bohaterowie, jakich wykreował autor są na wskroś wyjęci z naszej codzienności. Są do bólu prawdziwi w swoim zachowaniu i myśleniu. Drugą sprawą są bezsprzecznie realnie przedstawione sytuacje, wydarzenia i relacje międzyludzkie. Ile razy bowiem zdarza się, że żyjemy pod jednym dachem z wydawałoby się z osobą, którą doskonale znamy, możemy jej zaufać, a okazuje się kimś zupełnie innym? Jednak historia nakreślona przez autora doskonale pokazuje również odwrotną sytuację, że nie można oceniać człowieka na podstawie pozorów i domysłów. Każdy zasługuje na drugą szansę, byleby tylko wyciągnął wnioski z popełnionych błędów i potrafił się przyznać do winy.

"Nie okłamujcie mnie. Kłamstwo zabija, a nie prawda. Z prawdą można żyć, a kłamstwo jest złudzeniem."

Jolanta jawi się nam jako kobieta niedojrzała emocjonalnie, choć dobiega już do pięćdziesiątki. Wciąż stara się sprostać oczekiwaniom narzuconym przez otoczenie, nie potrafi budować normalnych relacji z ludźmi, z synem, o przyjaźni czy małżeństwie już nawet nie mówiąc. Jednak nie oceniajmy jej pochopnie, gdyż to, w jaki sposób podchodzi do życia ma swoje podwaliny w przeszłości.

"Ludzie boją się prawdy, ale w głębi serca czekają na nią. Tylko prawda czyni człowieka wolnym."

Piotr Podgórski doskonale uchwycił sedno ludzkiej egzystencji, relacji, zagubienia, pochopnego wchodzenia w nowe związki, znajomości i przyjaźnie. I nie mówię tu, aby nie próbować tworzyć czegoś nowego, ale warto zastanowić się kilka razy zanim wdepnie się w coś, co będzie miało dla nas zgubne konsekwencje.

Autor umiejętnie wkomponował w fabułę wątek kryminalny. Dołożył wiele pytań bez odpowiedzi, niejasności, tajemnic, sekretów, które powoli zaczynają wychodzić na światło dzienne. Dzięki temu wszystkiemu książka w odpowiednich momentach intryguje i nie pozwala czytelnikowi choćby na chwilę nudy.

Lektura obfituje w bogactwo słowne. Dawno w książkach z takim szerokim zasobem językowym się nie spotkałam. Jednocześnie całość napisana jest bardzo lekko, przez co czyta się naprawdę szybko i przyjemnie.

"Zagubione życie" to powieść o trudnych złożonych relacjach międzyludzkich, o pozorach, domysłach, życiu, przemijaniu. Książka ta boleśnie uświadamia czytelnika w tym, że często to on sam narzuca sobie ograniczenia, poddaje się słabościom, rozpamiętuje przeszłość. A powinien odważyć się żyć, nie bać się sięgnąć po szczęście. Polecam Wam tę lekturę, sprawdźcie jak postrzegane jest życie oczami mężczyzny.

pokaż więcej

 
2018-10-16 10:36:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam
Cykl: Owoc granatu (tom 2)

Bliźniaczki Elżbieta i Stefania wraz z tysiącami Polek cudem uszły z syberyjskiego piekła i podążając za Armią Andersa, dotarły do Iranu. Egzotyczny kraj okazuje się rajem na ziemi, jednak traumatyczne doświadczenia nie pozwalają o sobie zapomnieć.
Czy w promieniach słońca i cieple perskiej gościnności kobiety zdołają odzyskać spokój?
Oparta na faktach historia tułaczy wojennych, którzy na...
Bliźniaczki Elżbieta i Stefania wraz z tysiącami Polek cudem uszły z syberyjskiego piekła i podążając za Armią Andersa, dotarły do Iranu. Egzotyczny kraj okazuje się rajem na ziemi, jednak traumatyczne doświadczenia nie pozwalają o sobie zapomnieć.
Czy w promieniach słońca i cieple perskiej gościnności kobiety zdołają odzyskać spokój?
Oparta na faktach historia tułaczy wojennych, którzy na obczyźnie próbowali na nowo zbudować swoje życie.
W oparach orientalnych przypraw, promieniach słońca i cieple perskiej gościnności próbują na nowo poskładać roztrzaskane wojną i zesłaniem serca. Czy Elżbiecie i Stefanii także uda się odnaleźć szczęście? Czy na perskiej ziemi odnajdą spokój? Czy demony przeszłości nie pozwolą o sobie zapomnieć?

"To on był słowikiem, a ona była różą o tysiącu kolców, którymi los oddzielił ją od świata. Nie mógł odlecieć na dłużej. Wrócił, bo tylko jej bliskość nadawała jego życiu sens."

Muszę przyznać, że sięgając po "Krainę snów" nie do końca widziałam czego mogę się spodziewać, bo nie czytałam pierwszej części. Jednakże bez problemu odnalazłem się w fabule, gdyż autorka delikatnie wstawiła w tekst to, co się już wydarzyło. Niemniej jednak chętnie poznałabym wcześniejsze losy bohaterek, by poznać szczegóły.

Lektura "Krainy snów" to nie tylko opowieść o piętnie wojny, jakie noszą bohaterowie. To również niezwykle sugestywnie ukazana baśniowość, legendy, zwyczaje, piękno i bogactwo kulturowe Iranu. To zapachy, smaki kuchni irańskiej czy starożytna architektura Persji. Całe mnóstwo ciekawostek godnych uwagi. Nie zabrakło także tła społeczno-politycznego. To wszystko razem nadaje powieści z jednej strony realności, a z drugiej jakiejś wyjątkowości, chęci zgłębienia tego wciąż nie do końca odkrytego dla nas Europejczyków kraju. To, co najbardziej mnie uderzyło w opisach, to przedstawiona gościnność i otwartość Irańczyków.

W książce istotny jest też motyw trudnej miłości. Uczucia, które jest bolesne, przysparzające cierpień i skazujące na niełatwe wybory, które zaważą na życiu wielu osób. Ale kto z kim będzie, tego Wam nie zdradzę, musicie sami się dowiedzieć...

"Irańczyk i Polak: dwóch mężczyzn jej życia należących do dwóch światów. I choć ona sama nie była już cząstką żadnego z nich, w tej samej chwili zrozumiała, że będzie musiała dokonać między nimi wyboru, a jakąkolwiek decyzję podejmie, unieszczęśliwi i ich, i siebie."

Stefania i Halszka - siostry, bliźniaczki, a tak bardzo różne charaktery. Jednak łączy je samotność, wspomnienia i żałoba po stracie bliskich. Każda na swój sposób próbuje na nowo żyć, wrócić do normalności. Przepaść między siostrami wydaje się nie do naprawienia. Jestem ciekawa czy Stefcia i Halszka będą w stanie odbudować łączące je więzy krwi i relację. Autorka pozostawia czytelnika z wieloma niewiadomymi, z pewnymi niedopowiedzeniami. Mam nadzieję, że kolejny tom wszystko wyjaśni. Osobiście mocno trzymam kciuki za Halszkę.

"Tak bardzo chciała znaleźć jakieś rozwiązanie, odzyskać kontrolę nad własnym życiem i poukładać według swoich wyobrażeń!"

Pojawiające się wątki historyczne w żaden sposób nie nudzą, więc ci z Was, którzy nie przepadają za takim gatunkiem, nie zrażajcie się, na pewno lektura Was zaciekawi i zadowoli.

"Kraina snów" to wzruszająca, miejscami sentymentalna, mądra, wiarygodna powieść o tragicznej miłości, trudnych relacjach rodzinnych, niełatwych wyborach, próbie na nowo budowania życia i szczęścia, wierności i tęsknocie. To książka aktualna ze względu na problem emigracji. Dziś tak wielu z nas jest na nie imigrantom, a przecież w czasie wojennym my również byliśmy w podobnej sytuacji. Może my nie doświadczyliśmy tego na własnej skórze, ale nasi dziadkowie już tak. Historia warta poznania, polecam!

pokaż więcej

 
2018-10-13 19:16:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam
Seria: #GOYOUNG

Wbrew wcześniejszym planom, a nawet własnej woli, Addie – zainspirowana przewodnikiem Irlandia dla złamanych serc – wyrusza na wyprawę po Szmaragdowej Wyspie, małym autem razem z bratem Ianem i jego irlandzkim kumplem Rowanem. Czy podróż przez zielone wzgórza, omszałe zamczyska i baśniowe lasy zagoi poranione serce?

"Bracia. To jak sfora dzikich psów, która czasem cię pilnuje, a czasem się na...
Wbrew wcześniejszym planom, a nawet własnej woli, Addie – zainspirowana przewodnikiem Irlandia dla złamanych serc – wyrusza na wyprawę po Szmaragdowej Wyspie, małym autem razem z bratem Ianem i jego irlandzkim kumplem Rowanem. Czy podróż przez zielone wzgórza, omszałe zamczyska i baśniowe lasy zagoi poranione serce?

"Bracia. To jak sfora dzikich psów, która czasem cię pilnuje, a czasem się na ciebie rzuca."

Ta książka kierowana jest głównie dla młodzieży i dla tych, którzy mają rodzeństwo. Oczywiście do sięgnięcia po książkę zachęcam również dojrzałego czytelnika. Autorka idealnie nakreśliła relacje, jakie często są udziałem na linii siostra-brat. Addie i Ian w jednej chwili przepadają za sobą, by w drugiej drzeć ze sobą koty. Jednakże Jenna Evans Welch przypomina, jak ważna jest rozmowa, szczerość i prawda. Pokazuje, że rodzeństwo powinno się wspierać, pomagać sobie i może czasem mieć małe sekreciki przed rodzicami, bo to scala rodzeństwo, a poza tym nikt tak dobrze nas nie zrozumie, jak druga osoba w podobnym wieku.

"Jak to możliwe, że trafiłam na jedyną osobę na świecie, która miała serce złamane jeszcze bardziej niż ja?"

Bardzo przypadły mi do gustu fragmenty zaczerpnięte z przewodnika "Irlandia dla złamanych serc". Rady, jakie się tam pojawiają są zabawne, wydawać się mogą bajką dla naiwnych, ale gdy się tak głębiej zastanowić, jest w nich pewna mądrość i może warto czasem z nich skorzystać.

Nie znajdziecie tu tak rozbudowanego wątku miłosnego, jak przypadku "Love & Gelato", można nawet powiedzieć, że tu w zasadzie go nie ma. A szkoda, bo po cichu liczyłam, że jednak coś się wydarzy. Jest za to przyjaźń i miłość siostrzano-braterska. Spotkamy również postaci znane z poprzedniej części - Linę i Rena. Jednak nie obawiajcie się, to dwie niezależne od siebie książki.

"- Prawdziwa przyjaciółka jest jak czterolistna koniczyna. Trudno ją znaleźć, ale jeśli się na nią trafi, ma się ogromne szczęście."

"Love & Luck" to zabawna, pełna uroku i przygód powieść o złamanym sercu, o próbach wyleczenia się z zawiedzionej miłości. To książka, gdzie spontaniczność i młodzieńczość grają główne skrzypce. Jeśli podobało się Wam "Love & Gelato", myślę że i ta lektura przypadnie Wam do gustu. Irlandia to nie tylko wietrzna i deszczowa pogoda. Przekonajcie się sami!

pokaż więcej

 
2018-10-11 12:18:53
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam
Autor:
Cykl: Wiślański Cykl (tom 5)

Dwudziestoletnia Beata Szymanowska, nazywana zdrobniale Tulą, przypadkowo otwiera wiadomość adresowaną do swojej matki, Astridy, i dowiaduje się, że ta jest szantażowana i że zgodziła się zapłacić żądaną kwotę. Tula nie wie, jakie informacje mógłby ujawnić prześladowca, jednak nie zamierza się z tym godzić i postanawia włączyć się do akcji. W imieniu matki umawia się z mężczyzną na spotkanie –... Dwudziestoletnia Beata Szymanowska, nazywana zdrobniale Tulą, przypadkowo otwiera wiadomość adresowaną do swojej matki, Astridy, i dowiaduje się, że ta jest szantażowana i że zgodziła się zapłacić żądaną kwotę. Tula nie wie, jakie informacje mógłby ujawnić prześladowca, jednak nie zamierza się z tym godzić i postanawia włączyć się do akcji. W imieniu matki umawia się z mężczyzną na spotkanie – ma zamiar je nagrać i zastosować odwrotny szantaż – ona nie upubliczni nagrania, jeśli mężczyzna zostawi jej matkę w spokoju. Po przybyciu na miejsce okazuje się jednak, że siedzący tam mężczyzna jest martwy.

Po trzech latach sytuacja się powtarza. W poczcie Asty znowu pojawia się wiadomość z żądaniem pieniędzy i znowu Tula przejmuje kontrolę, lecz i tym razem w umówionym miejscu zastaje leżące na ulicy zwłoki.

Aspirant Mirosław Ostaniec z zapałem zabiera się za rozwiązywanie swojej pierwszej samodzielnie prowadzonej sprawy. Wspólnie z komendantem Konradem Procnerem znajdują kolejne powiązania pomiędzy zamordowanymi mężczyznami. Tymczasem Tula dochodzi do własnych wniosków – dobrze zna osobę, której mogło zależeć na „uciszeniu” szantażystów. Postanawia za wszelką cenę chronić matkę, mimo że Asta zachowuje się coraz dziwniej…

"On zdaje sobie sprawę,
że nie jestem ani czarna,
ani biała,
tylko zwyczajnie popielata."

"Popielate laleczki" to piąty i zarazem ostatni tom cyklu "W Trójkącie Beskidzkim". Miałam ogromne wątpliwości co do tej książki, gdyż nie znałam wcześniejszych części i w jakimś sensie trudno było mi przez dłuższy czas odnaleźć się w fabule, zwłaszcza w warstwie obyczajowej. Miało to związek z mnogością postaci, szczególnie tych pobocznych. Trochę mnie dezorientowało, momentami trudno było mi połapać się kto jest kim. Nie zmienia to jednak faktu, iż bohaterowie, jakich stworzyła autorka są tacy jak my, z wadami i zaletami, sprawiający wrażenie realnych. Najbardziej jednak spodobały mi się oryginalne imiona postaci i ich zdrobnienia. Za to już na wstępie ocena wyżej.

"Szanse są zawsze. To od ludzi zależy, czy je wykorzystają."

Oprócz wiodącego i interesującego wątku kryminalnego mamy szeroko rozwinięte tło obyczajowe. Pojawia się interesujący motyw miłosny, rodzinne tajemnice i sekrety. Niezwykle ciekawe okazały się relacje, jakie panowały między bohaterami. Wyraźnie widzimy, jak niedopowiedzenia pomiędzy matką a córką wynikające ze wzajemnych podejrzeń i krycia domniemanego sprawcy, mogą zniszczyć łączącą je więź. Podobnie ma się sytuacja w małżeństwie, gdzie bezpodstawne oskarżenia mogą ranić i nadszarpnąć zaufanie, które później trudno będzie ponownie odbudować. Wszystko to stanowi ciekawe połączenie, zazębia się, można powiedzieć, że tam, gdzie kończy się jedno, zaczyna drugie.

"- Musiało minąć wiele lat, żeby do mnie dotarło, że cierpień nie można dzielić na mniej czy bardziej ważne, bo każde z nich w jakimś stopniu okalecza."

Hanna Greń podsuwa mylne tropy, kluczy, wprowadza niejednokrotnie w błąd, zaskakuje nieoczekiwanymi wydarzeniami. W rezultacie fabuła trzyma w napięciu aż do finału. Muszę przyznać, że do końca nie udało mi się rozwiązać zagadki kryminalnej. Wielki plus dla pani Hani, bo tego właśnie oczekuję po dobrym kryminale.

Autorka posiada lekkie pióro, umiejętnie wplata humor w fabułę, sarkastyczne, cięte riposty, przez co książka nie tylko zmusza czytelnika do myślenia, ale i bawi. Została zachowana równowaga pomiędzy dialogami a opisami.

"Popielate laleczki" to trzymający w odpowiednim napięciu kryminał z bogatym tłem obyczajowym. To powieść, w której nie brak zagadek, tajemnic, sekretów i zmiennych relacji międzyludzkich. To lektura, w której bohaterowie staną w obliczu widma wydarzeń z przeszłości i walki o rodzinę. Polecam!

pokaż więcej

 
2018-10-08 11:48:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Co zrobić, gdy świat się wali, bo najbliższa osoba cię okłamuje?

Zosia prowadzi szczęśliwe życie, z kochającym Pawłem u boku i fantastyczną córką, którą oboje uwielbiają. Niespodziewanie dowiaduje się, że mąż utrzymuje dwa mieszkania, dwie kobiety, dwa telefony i niebawem będzie miał również drugie dziecko. Z inną kobietą…

"Jak to jest być ze mną, a chwilę wcześniej kochać się z inną?...
Co zrobić, gdy świat się wali, bo najbliższa osoba cię okłamuje?

Zosia prowadzi szczęśliwe życie, z kochającym Pawłem u boku i fantastyczną córką, którą oboje uwielbiają. Niespodziewanie dowiaduje się, że mąż utrzymuje dwa mieszkania, dwie kobiety, dwa telefony i niebawem będzie miał również drugie dziecko. Z inną kobietą…

"Jak to jest być ze mną, a chwilę wcześniej kochać się z inną? Wychodzić z jej łóżka i wracać do mojego? Jak to jest prowadzić dwa życia, utrzymywać dwa mieszkania, dwie kobiety i dwa telefony? Jak się w tym wszystkim nie pogubić? I jak to możliwe, że niczego nie zauważyłam?"

Autorka wiernie nakreśliła to, co dzieje się i z czym musi mierzyć się osoba, która zostaje zdradzona, kiedy jej małżeństwo z dnia na dzień przestaje istnieć. Obserwujemy przemyślenia głównej bohaterki, jakie wyciąga wnioski na przyszłość, jak potrafi walczyć o siebie i córkę. Oczywiście momenty, kiedy wątpi, załamuje się, również się zdarzają, ale dzielnie podnosi się idzie dalej. Emocje, jakie na nią spadają, udzielają się i czytelnikowi.

"Zupełnie nie wiem, co się ze mną dzieje. Frustracja, nienawiść i miłość zwarły się z sobą i buzują we mnie z niezwykłą mocą. Zaczynam rozumieć, jak blisko od miłości do nienawiści, tylko nadal nie wiem, które z tych uczuć i jest mi bliższe."

Niby temat zdrady jest już dość ograny w literaturze, ale autorka podaje go zupełnie inaczej, co czyni lekturę na swój sposób oryginalną. Ci, którzy liczą na jakiś wątek romansowy, muszę Was rozczarować - tu go nie znajdziecie. Osobiście było to dla mnie zaskoczeniem, ale w żaden sposób mi to nie przeszkadzało, a wręcz było pożądane. Autorka pozostawiła otwartą furtkę być może na ciąg dalszy tej historii, a wtedy...

"Czuję, że umieram. Czuję się niepotrzebna. Czuję się wrakiem człowieka, na którego już nikt i nic nie czeka."

Zośka w swoim dramacie może liczyć jedynie na przyjaciółkę Jolę. Natomiast kompletnie nie mogłam zrozumieć postawy matki Zośki. Zamiast wspierać córkę, ta ciągle wytyka jej błędy, mówi co ma robić i jak żyć. Ale najgorsze w tym wszystkim było to, iż za rozwód małżeństwa córki obwinia właśnie ją. No bo przecież Pawełek jest taki idealny, prawda? Jego poczynania nawet najspokojniejszego człowieka wyprowadziły z równowagi. Budził we mnie same negatywne uczucia. Teściowa również ciosa kołki na ducha winnej kobiecie, ale później zaskakuje swoją postawą nie tylko Zośkę, ale i czytelnika. Muszę przyznać, że zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy.

Pisarka mimo powagi tematu umiejętnie wkomponowuje w fabułę kilka zabawnych, nawet bym powiedziała złośliwych wątków. Do łez rozbawiły mnie "okłady przyrodzeniem", jednak nic więcej nie zdradzę, by nie odbierać Wam przyjemności z lektury.

Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o pięknej szacie graficznej książki. Jest to solidne wydanie w twardej okładce. W środku zaś znajdziemy ilustracje Igora Mikody, które podkreślają stan emocjonalny głównej bohaterki.

Ciekawym urozmaiceniem jest również wplecenie kilku prostych przepisów kulinarnych, które każdy z nas może z powodzeniem wypróbować.

Autorka posiada bardzo lekkie pióro, dzięki czemu strony wręcz same uciekają spod palców. Nic nie jest nadmiernie wydumane, wyolbrzymione, wszystkie sytuacje i wydarzenia sprawiają wrażenie realności. To moje pierwsze spotkanie z książkami Niny Majewskiej-Brown, które uważam za bardzo udane.

"Mąż na niby" to słodko-gorzka, życiowa, prawdziwa i mądra powieść o rozpadzie małżeństwa, zdradzie, o wewnętrznej sile i determinacji kobiet, która pozwala podnieść się z sytuacji, która na pierwszy rzut oka wydaje się niemożliwa oraz prawdziwej przyjaźni. Polecam w szczególności wszystkim tym, którzy myślą, że rozstanie to koniec świata. Ta książka udowodni Wam, że może być zupełnie inaczej.

pokaż więcej

 
2018-10-05 11:45:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam, Ulubione

Zdesperowana, by wieść życie u boku płatnego mordercy, który pomógł jej uciec z niewoli, Sarai postanawia na własną rękę wyrównać rachunki z okrutnym sadystą, Arthurem Hamburgiem. Jednak brak doświadczenia w zabijaniu sprawia, że jej plan spełza na niczym, a ona sama ledwo uchodzi z życiem.

Lekkomyślne decyzje Sarai sprowadzają ją na ścieżkę, z której nie ma odwrotu. Dlatego stawia Victorowi...
Zdesperowana, by wieść życie u boku płatnego mordercy, który pomógł jej uciec z niewoli, Sarai postanawia na własną rękę wyrównać rachunki z okrutnym sadystą, Arthurem Hamburgiem. Jednak brak doświadczenia w zabijaniu sprawia, że jej plan spełza na niczym, a ona sama ledwo uchodzi z życiem.

Lekkomyślne decyzje Sarai sprowadzają ją na ścieżkę, z której nie ma odwrotu. Dlatego stawia Victorowi ultimatum: albo nauczy ją zabijać i da jej szansę na przeżycie w okrutnym świecie, do którego chce przynależeć, albo pozwoli, by sama zrealizowała plan zemsty, nie zważając na konsekwencje. Victor wie, że Sarai nie stanie się bezwzględną zabójczynią z dnia na dzień, postanawia więc udzielać jej lekcji. Ich skomplikowana relacja staje się coraz to bardziej zażyła.

Gdy prawa ręka Arthura Hamburga, Willem Stephens, zaczyna deptać Sarai po piętach, dziewczyna zdaje sobie sprawę, że porwała się z motyką na słońce. Mimo to, przyjmując rolę Izabel Seyfried, wciąż ma w rękawie kilka śmiertelnych sztuczek, które zapewnią jej miejsce u boku Victora.

Izabel czeka jednak test, który może zniszczyć wszystko, na co tak ciężko pracowała i podać w wątpliwość zarówno jej decyzję o prowadzeniu tak niebezpiecznego życia, jak i zaufanie do Victora Fausta.

"Widziałam jak Victor zabijał ludzi. I choć za żadne skarby nikomu tego nie powiem, to po tym wszystkim, co przeżyłam i widziałam, niczego nie pragnę bardziej niż spakować swoje rzeczy i wrócić do tego niebezpiecznego życia. Życia u boku Victora."

Czy można stęsknić się za zabójcą? Można. Bardzo brakowało mi Victora. Muszę przyznać, iż bohaterowie w tej części nie spoczęli na laurach. Widzimy ich wewnętrzne przemiany. Jednocześnie są tak różni, że z przyjemnością śledzi się ich poczynania. A dzieje się naprawdę dużo, pełno jest zaskakujących zwrotów akcji, które nie pozwalają czytelnikowi choćby na chwilę nudy.

Narracja poprowadzona została pierwszoosobowo, dzięki czemu mamy możliwość poznania uczuć i myśli głównych postaci. W tej części dostajemy zdecydowanie więcej emocji, jakie targają bohaterami. Najbardziej zaskoczył mnie Viktor, który odsłonił swoje zupełnie inne oblicze. Choć muszę przyznać, iż maleńkie przebłyski tego można było zauważyć już w pierwszym tomie. Czy jest tak zimny i bezwzględny i pozbawiony uczuć, za jakiego się go postrzega? Czy ktoś, kto w życiu nie zaznał miłości ani przyjaźni, zaś poznał zdradę i nauczył się nieufności oraz został odarty ze zwykłych ludzkich emocji, okaże Sarai czułość i opiekuńczość? Natomiast jeśli właśnie chodzi o Sarai... nie spodziewałam się, że aby dostać to, co chce, posunie się do manipulacji i kłamstwa, a przy okazji zmusi Viktora do intymnych wyznań, których byłam ogromnie ciekawa, bo to naprawdę człowiek zagadka.

"Za zamkniętymi drzwiami, kiedy ja i on jesteśmy sami, jest innym człowiekiem. Kocha mnie, nie musząc tego mówić. Wielbi mnie, nie musząc tego udowodnić... Jestem jedyną duszą, którą kiedykolwiek wpuścił całkowicie do swojego życia i jedyną, której nigdy nie pozwoli odejść."

Ponownie nie otrzymamy tu zbyt wielu scen miłosnych, co uważam za duży plus tej książki. Tu okazują się istotniejsze inne elementy, na które naszą uwagę kieruje autorka. Pojawiają się dużo bardziej brutalniejsze i drastyczniejsze sceny niż w poprzedniej odsłonie. Doskonałym przykładem są opisy sposobów przesłuchiwania świadków przez Fredrika czy tego, jak naprawdę wygląda praca dla "Orderu". Wszystko zostało przedstawione bardzo obrazowo, iż można odnieść wrażenie, że przed naszymi oczami przewijają się sceny z filmu sensacyjnego. Muszę przyznać, iż czytając te wątki, momentami łapałam się na tym, że przymykam oczy, gdyż fragmenty te były naprawdę wstrząsające. Kolejna część serii poświęcona będzie Fredrikowi, i coś czuję, że Redmerski zadbała o to, by zaserwować nam kolejną czytelniczą ucztę.

Ta historia, jak jej poprzedniczka, znacznie różnią się od większości książek zalewających rynek wydawniczy. Jest w pewien sposób kontrowersyjna, bo czy można polubić płatnego mordercę i mu kibicować? Ja to zrobiłam i jestem pewna, że Wy postąpicie podobnie. Niniejsza lektura jest udanym połączeniem romansu, thrillera i sensacji. Akcja mknie bardzo szybko, pojawia się kilka zaskakujących momentów, tajemnic, intryg, które nie pozwalają na chwilę nudy.

"Drugie życie Izabel" to mroczna, brutalna powieść wymykająca się konwenansom i utartym schematom. To książka o chęci zemsty silniejszej niż ryzyko śmierci. Jeśli macie odwagę na towarzystwo zabójców - wejdźcie do świata Isabel i Viktora. Na pewno nie pożałujecie! Radzę jednak zacząć od "Zabić Sarai", gdyż obie części są ze sobą ściśle związane.

pokaż więcej

 
2018-10-03 10:21:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam, Ulubione
Autor:
Cykl: The Dark Duet (tom 3)

W dzieciństwie Caleb był dziwką, jako młody chłopak został zabójcą, a w dorosłym życiu potworem. Porwał 18-letnią Livvie i trzymał ją w ciemnym pokoju przez kilka tygodni. Jednak dziewczyna zakochała się w nim. Czy i on ją pokochał?

"Zakochany zabójca, to ktoś bardzo niebezpieczny."

To, co zrobił ze mną "Zapach ciemności"... tego nie da się opisać słowami. Dlatego czym prędzej zatraciłam...
W dzieciństwie Caleb był dziwką, jako młody chłopak został zabójcą, a w dorosłym życiu potworem. Porwał 18-letnią Livvie i trzymał ją w ciemnym pokoju przez kilka tygodni. Jednak dziewczyna zakochała się w nim. Czy i on ją pokochał?

"Zakochany zabójca, to ktoś bardzo niebezpieczny."

To, co zrobił ze mną "Zapach ciemności"... tego nie da się opisać słowami. Dlatego czym prędzej zatraciłam się w "Smaku ciemności", który choć zasadniczo różni się od swoich poprzedniczek, dostarczył mi mnóstwo emocji.

Ta część znacznie różni się od poprzedniczek. Jest bardziej stonowana, uspokojona, nie ma już tak mrocznej atmosfery i brutalności. Tu wkrada się dla odmiany romantyzm, miłość, zwykła codzienność, z jaką muszą zmierzyć się bohaterowie.

Tym razem autorka oddała stery Calebowi. Podglądamy jak to wszystko wyglądało z jego punktu widzenia. Ale w żadnym razie nie obawiajcie się, że dostaniecie powtórkę wydarzeń, które już były. Tu poznamy wszystkie inne kluczowe tajemnice z przeszłości Caleba. W poprzedniej części wspominałam, że w jakiś sposób zaczęłam go lubić. Ale tu zdecydowanie mogę stwierdzić, że lubię tego potwora. Lubię i już. A czy i Wy go polubicie? Pewnym zaskoczeniem dla niektórych może być również to, iż pojawiające się sceny erotyczne nie są już tak wyuzdane jak w dwóch poprzednich częściach.

"- Lubiłem... - Rozkładać cię na części i składać z powrotem według własnego pierdolonego widzimisię. Uwielbiałem, jak przeze mnie się łamiesz i to ja muszę cię posklejać."

Seria The Dark Duet mnie przerażała, obrzydzała, przytłaczała, elektryzowała napięciem, dziwiła, a przede wszystkim niesamowicie fascynowała. Spędziłam z nią długie godziny i z pewnością kiedyś do niej wrócę. To powieści dla odważnych, nie bojących się tematów tabu, kontrowersyjnych. To jak, jesteście gotowi, by poznać jaki dotyk, zapach i smak może mieć ciemność?

pokaż więcej

 
2018-09-30 15:07:05
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam, Ulubione
Autor:
Cykl: The Dark Duet (tom 2)

Oswobodzony z seksualnej niewoli przez pakistańskiego oficera, Caleb jest obciążony długiem, który można odkupić wyłącznie krwią. Droga będzie długa i pełna niepewności, lecz los Caleba i Livvie wkrótce się przesądzi. Czy Caleb wyrzeknie się ukochanej na rzecz zemsty? Jaka jest cena rozgrzeszenia?

"Ukształtował mnie ból, żal, poczucie straty i cierpienie, a dzieła dopełniło pożądanie, gniew i...
Oswobodzony z seksualnej niewoli przez pakistańskiego oficera, Caleb jest obciążony długiem, który można odkupić wyłącznie krwią. Droga będzie długa i pełna niepewności, lecz los Caleba i Livvie wkrótce się przesądzi. Czy Caleb wyrzeknie się ukochanej na rzecz zemsty? Jaka jest cena rozgrzeszenia?

"Ukształtował mnie ból, żal, poczucie straty i cierpienie, a dzieła dopełniło pożądanie, gniew i rozpaczliwa chęć pozostania przy życiu."

Myślałam że "Dotyk ciemności" był przerażający, ale "Zapach ciemności" jest jeszcze straszniejszy. Serie mają to do siebie, że często zdarza się, iż są nierówne. Bywa, że po udanym pierwszym tomie, z kolejnym przychodzi rozczarowanie. Tu na szczęście tego nie było.

Jestem pod ogromnym wrażeniem, że autorce ponownie udało się mnie zszokować, zaskoczyć i wywołać lawinę skrajnych emocji, po których nadal nie mogę dojść do siebie. Tak jak w przypadku "Dotyku ciemności", tak i tu nie nastawiajcie się na cukierkowy romans, bo go nie otrzymacie.

"W jej oczach nie było łez, nie było też wściekłości. Zobaczył w nich tylko prawdę, a prawda zawsze ma większą moc. I przynosi większy ból."

W tej części bohaterowie przechodzą znaczną przemianę, zwłaszcza Caleba. Zachowanie mężczyzny pozostawia wiele do życzenia. To, co robi Livvie jest obrzydliwe i przerażające. Ale zastanawiające jest to, dlaczego był dla niej taki wspaniałomyślny i czuły? Czyżby w końcu drgnęło mu zlodowaciałe, okrutne serce? Chyba zaczynam darzyć go sympatią... Ale czy to normalne, by taki facet wzbudzał u mnie cieplejsze uczucia?

"Życie toczy się dalej. Nawet jeśli twoje się skończyło."

C.J. Roberts przybliża nam również szerzej temat handlu żywym towarem i świat mafii. Z jednej strony wszystko to budzi w czytelniku przerażenie, a z drugiej strony ciekawość, bo to jednak nie jest coś, co możemy spotkać na każdym rogu ulicy, ale gdzieś na pewno ma miejsce.

"Zapach ciemności" powalił mnie emocjonalnie. Książka wywróciła do góry nogami wszystko to, co sobie zwizualizowałam i zbudowałam na temat relacji Caleba i Livvie. To dobitnie pokazuje jak ich świat jest pokręcony. To powieść o miłości i przemocy, które idą w parze, o lojalności, przywiązaniu, poznawaniu swojej natury. No właśnie, każdy z nas posiada taką naturę. Nigdy nie możemy mieć pewności, czy któregoś dnia nie ujrzy światła dziennego. I wreszcie to lektura o tym, że nic nie jest czarno-białe lub takie, jakim na pierwszy rzut oka się wydaje. Zakończenie powaliło mnie doszczętnie! Czym prędzej zmykam smakować ciemność...

pokaż więcej

 
2018-09-27 14:44:38
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam, Ulubione
Autor:
Cykl: The Dark Duet (tom 1)

Caleb, człowiek o tragicznej przeszłości, która pozbawiła go ludzkich odruchów, uprowadza osiemnastoletnią Livvie i szkoli ją na seksualną niewolnicę. Ma stać się narzędziem zemsty, która pozwoli Calebowi rozliczyć się z przeszłością. Mężczyzna rozpoczyna tresurę Livvie, a ona, wciągnięta w niebezpieczną grę, całkowicie podporządkowuje się swojemu oprawcy. Caleb nie przewidział jednak, że... Caleb, człowiek o tragicznej przeszłości, która pozbawiła go ludzkich odruchów, uprowadza osiemnastoletnią Livvie i szkoli ją na seksualną niewolnicę. Ma stać się narzędziem zemsty, która pozwoli Calebowi rozliczyć się z przeszłością. Mężczyzna rozpoczyna tresurę Livvie, a ona, wciągnięta w niebezpieczną grę, całkowicie podporządkowuje się swojemu oprawcy. Caleb nie przewidział jednak, że między nim a dziewczyną pojawi się uczucie. Czy jednak relacja zrodzona z przemocy ma szansę przetrwać?

"Nie bał się. Strach jest zarezerwowany dla tych, którzy mają po co żyć."

Czy czytałam książkę, w której bohaterka byłaby uprowadzona, uwięziona i szkolona na seksualną niewolnicę? Chyba nie. Spodziewałam się, że może otrzymam w tej książce jakieś głębsze uczucie, miłość, romantyzm... Ale nic z tego. Moim zdaniem właśnie dlatego erotyk ten wyróżnia się na tle innych. Mamy tu do czynienia z tresurą. Tak to trzeba ująć. Tresurą, która wyniszcza psychicznie i fizycznie, przynosi cierpienie, ból, ale jednocześnie daje przyjemność. Wszystko to, co musi przejść Livvie, strach, ból, poniżenie, manipulacja, chęć uwolnienia się, prowadzi do syndromu sztokholmskiego. Co ciekawe, parę głównych bohaterów łączą trudne przeżycia z przeszłości. Nie będę tu się zbytnio rozpisywać, ale będzie wykorzystywanie seksualne, pedofilia, porywanie kobiet i dzieci na handel. I dlatego w pewnych momentach łapałem się na tym czy relacja Livvie i Caleba jest jednoznacznie zła? Czy można jakoś ją usprawiedliwić? Towarzyszyły mi wątpliwości, niepewność jak dalej potoczy się ich historia.

"Nie istniały żadne słowa, nie istniałam ja, nie istniało to miejsce. Szaleństwo. Obudziłam się w pocie i strachu, a zobaczyłam tylko tę ciemność. Przerażenie, ból, głód, ten mężczyzna - wszystko to mnie przerażało. Chciałam, żeby wszystko się skończyło. (...) Kiedy straciłam swoje życie? Tamtego dnia na ulicy?"

Czy bohaterów można polubić? To strasznie trudne pytanie. Livvie na pewno. Ale Caleba? Tego bezwzględnego, brutalnego i okrutnego mężczyznę rządnego zemsty? Tu chyba nie da się tak jednoznacznie odpowiedzieć. By go w pełni nienawidzić dzieliła mnie naprawdę cienka nić. Jedno jest niezaprzeczalnie pewne - autorka stworzyła postaci, które posiadają indywidualne cechy charakteru, są wyraziste i budzą emocje.

"Ludzie często popełniali ten błąd. Wierzyli, że świeci słońce, są bezpieczniejsi, bo potwory wychodzą tylko nocą. Jednak bezpieczeństwo - jak światło - to tylko fasada. Pod spodem cały świat skąpany jest w mroku."

Podobało mi się to, iż C.J. Roberts dopuściła do głosu oboje bohaterów. Dzięki temu mamy możliwość poznania ich myśli, uczuć, a przede wszystkim spróbować zrozumieć ich postępowanie.

Przerażała mnie sugestywnie nakreślona mroczna atmosfera powieści. Jestem również pod wrażeniem doboru słów przez autorkę. W trakcie lektury pojawiają się skrajne emocje. Czułam złość, gniew, bezsilność. Z jednej strony bardzo chciałem, aby to wszystko już się skończyło, z drugiej zaś pragnienie czytania tych okropieństw podsycało moją ciekawość co będzie dalej.

Uważam że połączenie powieści erotycznej z thrillerem psychologicznymi i wątkami sensacyjnymi wyszło nadzwyczaj udanie. Takie miksy lubią najbardziej.

"Dotyk ciemności" to mroczna, brutalna, wstrząsająca, budząca zniesmaczenie powieść, która zabiera czytelnika w świat tajemnicy, niepohamowanej żądzy, zniewolenia, upokorzenia, bólu wymieszanego z przyjemnością. Czy kat zakocha się w swojej ofierze? Czy w ogóle to możliwe? Mam nadzieję, że kolejne tomy dadzą mi odpowiedź...

pokaż więcej

 
2018-09-25 10:29:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam, Ulubione
Cykl: Pierwszy raz (tom 2)

Sara właśnie zakończyła fatalny związek z Damianem. Sposobem na uleczenie jej zranionego serca i pozbycie się złych wspomnień mają być wakacje spędzone w rodzinnym mieście. Przypadek sprawia, że w tym samym czasie zjawia się tu Paweł – przystojniak, który ma opinię pożeracza kobiecych serc. Kiedy ich drogi się skrzyżują, rozpocznie się zacięta walka żywiołów. Sara bowiem doskonale zdaje sobie... Sara właśnie zakończyła fatalny związek z Damianem. Sposobem na uleczenie jej zranionego serca i pozbycie się złych wspomnień mają być wakacje spędzone w rodzinnym mieście. Przypadek sprawia, że w tym samym czasie zjawia się tu Paweł – przystojniak, który ma opinię pożeracza kobiecych serc. Kiedy ich drogi się skrzyżują, rozpocznie się zacięta walka żywiołów. Sara bowiem doskonale zdaje sobie sprawę, z kim ma do czynienia. Jako najbliższa przyjaciółka jego siostry słyszała już wiele historii na temat kolejnych podbojów Pawła i wie, że ten typ mężczyzn zupełnie jej nie interesuje. A przynajmniej tak jej się wydaje...

Kiedy jednak nadejdzie Noc Kupały, ten magiczny czas, gdy wszystko sprzyja miłości, oboje nie będą mogli już ukrywać, że łączy ich znacznie więcej, niż chcieliby przyznać...

"Była zbyt wyrywna i agresywna, żeby mógł jej pozwolić na wszystko. Uśmiechnął się w myślach. To była dziewczyna z ogniem, którą po prostu trzeba obłaskawić, ale nie tradycyjnymi sposobami, tylko podstępem."

Głównym bohaterom z miejsca udało się wkraść do mojego serca. Ostre charakterki i ognisty temperament to ich znaki rozpoznawcze. I nawet to, że byli bardzo uparci i zaciekli w swoim postępowaniu, iż miałam ochotę nimi porządnie potrząsnąć, nie zmienił się względem nich mój stosunek. Oni nie tylko sobie, ale i mi działali na nerwy. Ale jakże ja to lubię w książkach. No po prostu iskrzyło między nami! Pawła poznałam w "Pierwszym razie" i muszę powiedzieć, że mocno mnie jego postać intrygowała. Wiadomo, że jak każdy facet, tak i on posiada zarówno wady, jak i zalety, potrafi zirytować, ale po bliższym poznaniu dużo zyskał moich oczach. Z kolei Sara to uparta i buntownicza dziewczyna. Nie potrafi zaufać Pawłowi, dając wiarę plotkom na jego temat. Jednocześnie boi się ponownego złamanego serca. Podobała mi się relacja między tą dwójką. Od pierwszego spojrzenia nie mogą siebie znieść, wzajemnie sobie dogryzając, nie szczędząc złośliwości. Czy z takiego stanu rzeczy może powstać miłość? A może z góry stoją na przegranej pozycji? Jak myślicie?

"Ze wszystkich kobiet na świecie musiało paść akurat na to niepokorne i złośliwe stworzenie, jakim była Sara. Może to kara za jego rozwiązłość? A może właśnie nagroda?"

Tej książki bez emocjonalnego zaangażowania w rozgrywające się wydarzenia nie sposób czytać. Przeżywamy wszystko wraz z bohaterami, kibicujemy im. Ich słowne przepychanki przechodzące w namiętne sceny miłosne rozpalają do czerwoności. Zdecydowanie jest ogień! Jednakże wątki te napisane są w granicach dobrego smaku, do którego autorka zdążyła już nas przyzwyczaić.

Fabuła w żaden sposób nie jest wydumana, tchnie naturalnością, odnosiłam wrażenie, iż to wszystko mogłoby wydarzyć się w rzeczywistości. Dzięki temu czytelnik z łatwością może wyobrazić sobie daną sytuację, zachowanie czy odczucia bohaterów.

Zaskoczona jestem dużo bardziej odważniejszym i mocniejszym słownictwem Agaty Czykierdy-Grabowskiej. Oczywiście pisarka w odpowiednich momentach wprowadza humor, a tam, gdzie trzeba romantyzm. Tak więc moje oczekiwania względem tej powieści zostały w pełni zaspokojone, a nawet bardziej niżbym się spodziewała.

"Stand by me" to ociekająca humorem, nutą romantyzmu powieść o miłości, która potrzebuje czasu, by dać się zauważyć, uwierzyć. To książka o pozorach, zaufaniu, o tym jak wiara w plotki i niesłuszne osądzanie mogą psuć nam obraz drugiej osoby. Jeśli jesteście ciekawi czy Noc Kupały rzeczywiście ma taką moc, jak mówią - sięgajcie śmiało po tę lekturę! Ja wiem jedno - Sara i Paweł to jedna z moich ulubionych par książkowych.

pokaż więcej

 
2018-09-22 20:11:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Pracujący w jednym z wrocławskich biurowców Basia i Adam znają się od lat. Wiedzą o sobie niemal wszystko i oboje są zdania, że taka szczera, damsko-męska przyjaźń nie zdarza się często. Tylko czy to aby na pewno przyjaźń...? Basia, która nieustannie walczy z traumą z dzieciństwa, kładącą się cieniem na całym jej dorosłym życiu, nie potrafi znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Sytuacji nie... Pracujący w jednym z wrocławskich biurowców Basia i Adam znają się od lat. Wiedzą o sobie niemal wszystko i oboje są zdania, że taka szczera, damsko-męska przyjaźń nie zdarza się często. Tylko czy to aby na pewno przyjaźń...? Basia, która nieustannie walczy z traumą z dzieciństwa, kładącą się cieniem na całym jej dorosłym życiu, nie potrafi znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Sytuacji nie ułatwia Adam, wysyłający do niej mylne i niejednoznaczne sygnały. Ale z dnia na dzień staje się coraz bardziej jasne, że kiełkujące w niej uczucie jest silniejsze, niż być powinno i że Basia zrobi wszystko, by nie stracić jedynego mężczyzny, na którym jej zależy... Co się stanie, gdy Adam podejmie decyzję o zmianie pracy? Czy znajdzie się coś, co ocali tę znajomość? Czy Basia będzie umiała poradzić sobie z bólem i zbudować swój świat od nowa?

Muszę przyznać, że spodziewałam się raczej lekkiej i ciepłej historii, a kompletnie zostałam zaskoczona. Oczywiście w ten pozytywny sposób. Autorka porusza problem molestowania seksualnego. To trudna tematyka zważywszy, że mamy do czynienia z wykorzystaniem dziecka przez bliską osobę. Jednak Basia Karolewicz poradziła sobie z nim dobrze. Wiernie oddała emocje i uczucia, jakie towarzyszą głównej bohaterce. Momentami odnosiłam wrażenie, iż w jakiś sposób te wydarzenia dotyczą jej samej.

"Miłość mnie stworzyła, ale i zabijała."

Basia to bardzo złożona postać. Przez przeżytą traumę w dzieciństwie stała się nieufną, zamkniętą w sobie, wycofaną kobietą. I może dlatego, mimo iż kocha Adama nie potrafi wyznać mu swoich uczuć. Choć było mi jej szkoda i w jakiś sposób ją rozumiałam, to w niektórych sytuacjach irytowała mnie swoim dziecinnym zachowaniem. Gdy przypatrywałam się jej poczynaniom, temu jak się miota, wycofuje, w myślach popycham ją do działania, do tego, by w końcu się przełamała. Ale czy do tego dojdzie... nie mogę wam zdradzić. Jeśli zaś chodzi o Adama, to nie zapałałam do niego sympatią. Bo i nie stwarzał ku temu sposobności. Prawdziwy przyjaciel nie ignoruje drugiej osoby, stawia się na spotkania z radością, pragnie jak najczęstszego kontaktu. Tu niestety tego z jego strony zabrakło. Autorka poddając w wątpliwość przyjaźń damsko-męską zmusza czytelnika do opowiedzenia sobie na kilka pytań z nią związanych. Osobiście w takową wierzę i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała zmienić zdania.

"Tęsknię tak bardzo, jak tylko można tęsknić za człowiekiem, którego nie można mieć."

Autorka jest oszczędna w dialogach, postawiła na opisy. Ku mojemu zdziwieniu, ta forma mi odpowiadała, a nie zawsze tak jest. Mamy pierwszoosobową narrację, dzięki której poznajemy wszystkie uczucia i myśli głównej bohaterki. Ogólnie debiut bardzo udany.

"Przyjaciel" to gorzka, melancholijna powieść o niespełnionej miłości, samotności, jednostronnej przyjaźni, trudnej przeszłości, o której trudno zapomnieć. To udany debiut z niełatwą, zmuszającą do refleksji tematyką. Mam nadzieję, że z każdą kolejną książką autorka w pełni rozwinie skrzydła.

pokaż więcej

 
2018-09-20 10:44:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Lexi Archibald wraz z przyjaciółką przyjeżdża na renomowaną londyńską uczelnię, by rozpocząć studia. Już pierwszego dnia wchodzi w konflikt z Knoxem, pochodzącym z rodziny królewskiej chłopakiem, który jest tu uważany za nieformalnego przywódcę. Odtąd każde ich spotkanie staje się dla obojga okazją do utarczek słownych i przepychanek, podszytych skrywanym erotyzmem. Wkrótce Lexi odkrywa, że... Lexi Archibald wraz z przyjaciółką przyjeżdża na renomowaną londyńską uczelnię, by rozpocząć studia. Już pierwszego dnia wchodzi w konflikt z Knoxem, pochodzącym z rodziny królewskiej chłopakiem, który jest tu uważany za nieformalnego przywódcę. Odtąd każde ich spotkanie staje się dla obojga okazją do utarczek słownych i przepychanek, podszytych skrywanym erotyzmem. Wkrótce Lexi odkrywa, że wokół niej toczy się jakaś dziwna gra, a ona mimo woli staje się jej elementem...

Do czego doprowadzi starcie tych dwóch silnych osobowości? Czy Lexi zrozumie, w jak wielkim jest niebezpieczeństwie? Co się stanie, gdy dotrze do niej, że granica, jaka dzieli nienawiść od miłości, jest cieńsza, niż się jej do tej pory wydawało?

Na rynku polskiej książki coraz częściej autorzy decydują się na napisanie wspólnej powieści. Wyobrażam sobie, że to bardzo trudne, tym bardziej, że mamy do czynienia z debiutem. Bo jednak zgrać wszystkie wątki i elementy, by do siebie pasowały, zazębiały się - nie lada sztuka. Tu autorkom wyszło to idealnie.

"Ten chłopak wkradł się do mojego serca... Pomimo tego, jaki dla mnie był, ale może właśnie tym roztopił moje serce. Dostał się dzięki temu do niego."

Już od pierwszych stron między bohaterami iskrzy. Ale to mało powiedziane. Jest naprawdę gorąco, napięcie powoduje, że niemal czujemy jakbyśmy znajdowali się w oku cyklonu, gdzie pochłaniają nas niezapomniane, sprzeczne emocje, słowne potyczki, naprzemienne to przyciąganie, to wrogość, sprawia że trudno choć na moment oderwać się od lektury. Muszę przyznać, że dawno nie czytałam książki, w której bohaterowie tak bardzo by siebie nie cierpieli.

Uwielbiam w książkach motyw hate-love. Relacje, jakie panują między bohaterami wyzwalają w czytelniku chęć wtargnięcia do książki i wytargania ich za włosy. Ich kreacje są wyraziste, barwne, każdy z nich jest inny. Knox to prawdziwy niegrzeczny, tajemniczy chłopiec. Jego arogancki, władczy styl bycia, z jednej strony może wkurzać, zaś z drugiej podobać się ze względu na ukryte w nim wewnętrzne dobro. Sami się przekonacie czy kręci Was taki facet. Z kolei Lexi i jej zadziorność, waleczność i determinacja wzbudzają uznanie. Jednak momentami jej zachowanie było z lekka dziecinne i irytujące. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo ją polubiłam. To właśnie dzięki wadom i słabościom bohaterowie stają się nam bliscy.

"Przy niej jestem zupełnie innym Knoxem. Tym prawdziwym, szczerym. Nie żadnym tyranem żądnym władzy. Ona mnie zmienia, a to mi się niesamowicie podoba. Wydobywa ze mnie same dobre rzeczy."

Podobało mi się to, iż autorki zdecydowały się na naprzemienne przedstawienie wydarzeń z perspektywy obojga bohaterów. Dzięki temu poznajemy co w danym momencie nimi kierowało, a przede wszystkim co czują i myślą. Historia ta doskonale pokazuje jak cienka jest granica pomiędzy miłością a nienawiścią. Zresztą nie od dziś wiadomo, że od miłości do nienawiści jeden krok.

"Zwykł mi powtarzać, abym nie igrała z ogniem. Ja będę jak pieprzona woda, która go ostudzi, zostanie z niego tylko sam żar."

Moją uwagę zwróciła relacja ojciec-syn. Poznając stosunki, jakie między nimi panowały, dużo łatwiej przyszło mi zrozumienie jego postępowania. Choć z drugiej strony wcale nie tłumaczy to jego zachowania.

Oczywiście nie zabrakło scen miłosnych czy wulgaryzmów, ale są napisane z wyczuciem i smakiem. Nic nie wydaje się przesadzone. Natomiast liczne nieoczekiwane zwroty akcji podsycają ciekawość na to, co dalej.

"Płonący lód. Nieczyste zagranie" to porywająca, emocjonująca, obezwładniająca i czarująca powieść o miłości, która rodzi się z nienawiści, pożądania i namiętności. To książka pełna nieczystych zagrywek, intryg i tajemnic. Z pewnością lód zapłonie! Nie wierzycie? Przeczytajcie.

pokaż więcej

 
2018-09-17 12:45:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Jak można wyrazić słowami coś więcej niż wdzięczność?

Była z nim naprawdę szczęśliwa. Planowali wspólnie przyszłość, mieli nawet spisaną listę rzeczy, które chcą zrobić razem. Jednak on odszedł, zostawiając tylko list. I rozpacz, którą ona jeszcze długo będzie nosić w sercu. Czy ktoś, kto od zawsze na nią czeka i jest gotów zrobić dla niej wszystko, dostanie swoją szansę?

"Kiedy się o coś...
Jak można wyrazić słowami coś więcej niż wdzięczność?

Była z nim naprawdę szczęśliwa. Planowali wspólnie przyszłość, mieli nawet spisaną listę rzeczy, które chcą zrobić razem. Jednak on odszedł, zostawiając tylko list. I rozpacz, którą ona jeszcze długo będzie nosić w sercu. Czy ktoś, kto od zawsze na nią czeka i jest gotów zrobić dla niej wszystko, dostanie swoją szansę?

"Kiedy się o coś dba, czas nie ma prawa tego zniszczyć. Trzeba tylko osób, które bardzo tego chcą, które pragną utrzymania niezmiennie pewnego stanu, które będą dbać, by nic się nie zmieniło. Potrzeba osób, którym po prostu bardzo zależy, dla których pewne rzeczy mają ogromne znaczenie. To daje poczucie spokoju i pewności."

To w żaden sposób nie jest kolejny banalny romans. Oczywiście motywem przewodnim jest miłość, lecz jest to uczucie nie tylko kobiety i mężczyzny, ale i miłość rodzicielska, siostrzana czy po stracie ukochanej osoby. Tak wiec znajdziemy tu różne jej odcienie i każda z nich będzie wyjątkowo interesująca.

Osobiście niezwykle ciekawym zabiegiem okazało się dla mnie użycie tytułowych listów, w których opisane zostały minione wydarzenia. List, który pozostawił po sobie Igor, chwycił mnie za serce. Emocje, jakie z niego płyną, odczuwa się każdą cząstką ciała. Trafiają w głąb duszy i zostają tam na długo. Dlaczego Igor zerwał z Zosią? Co nim kierowało? Jednak nie tylko wracamy do tego, co było, ale również towarzyszymy Zosi w czasie teraźniejszym. Moją ogromną sympatię zdobył pomocny, opiekuńczy i wspierający Staś zakochany w Zosi. Czy dziewczyna w końcu odwzajemni jego uczucie? Czy było to uczciwe z jej strony, by wykorzystywać jego dobroć i uczucie, z którego przecież musiała zdawać sobie sprawę? Czy nie była egoistyczna w swoich poczynaniach, kiedy postanowiła się odkochać pisząc listy do byłego narzeczonego, ale nigdy ich nie wysyłając? Mnóstwo pytań kłębiło się w mojej głowie podczas lektury. Niemniej jednak uważam, że był to trafiony pomysł ze strony autorki, gdyż idealnie oddaje to, jak ewoluuje uczucie głównej bohaterki. Ogólnie bardzo zżyłam się z bohaterami powieści. Kibicowałam im i przede wszystkim czułam, że są prawdziwi w swoich poczynaniach, podejmowanych decyzjach.

"Starała się robić dobrą minę do złej gry, ale tylko ona wiedziała, ile łez ją to kosztowało, kiedy zostawała zupełnie sama ze swoimi zranionymi uczuciami. Podejmowała wiele prób pogodzenia się z rzeczywistością, cały czas jednak nieuleczona miłość była silniejsza."

Historia "Listów (nie)miłosnych" zawiera wiele intryg, kłamstw, pełna jest emocji i uczuć. Akcja rozwija się stopniowo, wraz z upływem stron nabiera tempa, by zaskoczyć czytelnika kierunkiem, w jakim zmierzają wydarzenia. Wszystko jest spójne, wyważone i przemyślane. Natalia Sońska historią tą przekazuje nam, że sami jesteśmy kowalami swojego losu, że nikt nie powinien chronić nas przed tym, co nieuchronne, że przeszkody, jakie na drodze stawia nam życie, musimy pokonać sami. Nawet, gdy niejednokrotnie przyjdzie się nam sparzyć.

"Wierzysz w zrządzenie losu? W to, że często bawi się on naszym życiem? Ja trochę tak. Już nie raz się o tym przekonałam. Mam tylko nadzieję, że następnym razem okaże się łaskawszy."

"Listy (nie)miłosne" to niespieszna, wzruszająca, mądra i życiowa powieść o nieszczęśliwej miłości, prawdziwej przyjaźni, zaufaniu, zatraceniu, bólu, stracie, przebaczeniu. Niech Was nie zwiedzie przepiękna, romantyczna okładka, bo to, co spotkacie na kartach tej książki, zaskoczy i urzeknie Was w równym stopniu jak mnie. Już nie mogę doczekać się opowieści Igora, który się tu pojawia, a w "Piosenkach (nie)miłosnych" będzie głównym bohaterem.

pokaż więcej

 
2018-09-14 13:05:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018 rok, Posiadam

Związek Darii i Marka z trudem można nazwać szczęśliwym. Młodzi małżonkowie nie darzą się nawzajem zaufaniem i boją się mówić wprost o swoich uczuciach. Marek, przekonany, że żona zgodziła się na ślub wyłącznie z rozsądku, po ściągnięciu jej do Krakowa wprost szaleje z zazdrości i strachu, że dziewczyna w końcu zdecyduje się go zostawić.

W tym czasie Daria i jej brat zmagają się z wciąż...
Związek Darii i Marka z trudem można nazwać szczęśliwym. Młodzi małżonkowie nie darzą się nawzajem zaufaniem i boją się mówić wprost o swoich uczuciach. Marek, przekonany, że żona zgodziła się na ślub wyłącznie z rozsądku, po ściągnięciu jej do Krakowa wprost szaleje z zazdrości i strachu, że dziewczyna w końcu zdecyduje się go zostawić.

W tym czasie Daria i jej brat zmagają się z wciąż żywymi demonami przeszłości. Choć wieloletni rywal ich ojca zginął, ktoś dowiedział się o wydarzeniach znad urwiska i teraz próbuje zaszantażować rodzeństwo. Okazuje się, że dawne urazy nie wygasły i tajemniczy wróg wciąż zrobi wszystko, aby zaszkodzić rodzinie Hajdukiewiczów. Jedynym ratunkiem dla Darii może okazać się jej mąż, tylko czy on jest jeszcze zainteresowany trwaniem ich związku?

"Tam, gdzie rodzi się zazdrość" to kontynuacja "Tam, gdzie rodzi się miłość", w której czeka na czytelnika mnóstwo zaskoczenia, zmian nie tylko miejsca akcji (tym razem udamy się do Krakowa), ale i w samych bohaterach.

Motyw zazdrości okazał się w powieści kluczowy, wiedzie prym i doskonale widzimy do czego może doprowadzić brak zaufania w związku. Jestem usatysfakcjonowana tym, iż wątek ten został potraktowany z należytą dokładnością. Daria i Marek coraz częściej nie mówią sobie prawdy, jedno przed drugim udaje, że go nie kocha. A wszystko przez zazdrość. W pewnym momencie naprawdę miałam ochotę nimi potrząsnąć.

"Nie pojmowała nagłych przemian, które dostrzegała w mężu. W jednej chwili stawał się zimnokrwistym, apodyktycznym draniem, aby zaraz wrócić w skórę ciepłego, czułego kochanka. Był pełen pasji. Bywał nieprzytomnie zazdrosny. Tkliwy, to znowu gwałtowny. Nieprzewidywalny. Pełen skrajności."

Kreacja bohaterów ponownie wypada doskonale. Każdy z nich posiada takie cechy, które wyróżniają go na tle pozostałych, zmaga się także z innymi problemami. Daria jest mi szczególnie bliska. Mogę wręcz powiedzieć, że w pewien sposób utożsamiam się z nią. W niektórych sytuacjach miałem wrażenie, jakbym widziała siebie. Z kolei Marek zaskoczył mnie swoją postawą, apodyktycznością, chorą zazdrością, ale pod koniec pokazał bardziej ludzkie, przystępne oblicze. Cieszy mnie również to, iż bohaterowie zostali ukazani z nieco innej strony niż w pierwszym tomie.

"Znowu podchwyciła to dziwne spojrzenie. Już nieraz patrzył na nią tak, jakby na coś czekał, albo wręcz rozmyślnie ją prowokował."

Edyta Świętek kolejny raz stworzyła przemyślaną intrygę, napięcie i klimat. Z każdą kolejną stroną czyta się z większym zaciekawieniem. Już na samym początku dostajemy subtelne wskazówki, ale i tak aż do finału trudno przewidzieć kto i dlaczego tym razem zagraża rodzinie Hajdukiewiczów.

Autorka całą tę historię ubrała w wachlarz różnorodnych emocji. Trudne problemy potraktowała w nieprzerysowany i nieskomplikowany sposób. Dzięki temu książkę czyta się z przyjemnością i niezwykłą lekkością. Moją uwagę zwróciły poboczne wątki i problemy, jak chociażby alkoholizm czy narkotyki.

"Tam, gdzie rodzi się zazdrość" to niebanalna powieść o trudnej miłości, chorobliwej zazdrości, braku zaufania, półprawdach, niedomówieniach, wygórowanych oczekiwaniach, szacunku. To książka, która przypomina, że o miłość trzeba dbać, stale ją pielęgnować, nie można spocząć na laurach. Polecam tę dylogię, emocje gwarantowane!

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
750 749 17272
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (163)

Ulubieni autorzy (86)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (8)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd