Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
izabela81 
sza-terazczytam.blogspot.com
Witam, dziękuję że wpadłaś/eś. W książkach szukam głównie emocji. Emocji wszelakich. Najbardziej lubię i cenię sobie polską literaturę. Jeśli masz ochotę, wpadnij ponownie. :)
36 lat, kobieta, Dobre Miasto, status: Czytelniczka, dodała: 8 książek i 7 cytatów, ostatnio widziana 1 dzień temu
Aktywności
2017-04-21 14:39:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok, Posiadam

Poznajcie Kikę - kobietę po rozwodzie, samotnie wychowującą córkę, która chce zrozumieć mężczyzn. Żeby to zrobić zakłada konto na tajemniczym portalu randkowym o nazwie SeeMe. Początkowo chce poznać tam potencjalnego męża, ale zmienia co do tego podejście. Później chce zrozumieć naturę mężczyzn. Było jej wszystko jedno czy ma faceta czy nie. Miała jeden cel - rozgryźć ich, rozłożyć na czynniki... Poznajcie Kikę - kobietę po rozwodzie, samotnie wychowującą córkę, która chce zrozumieć mężczyzn. Żeby to zrobić zakłada konto na tajemniczym portalu randkowym o nazwie SeeMe. Początkowo chce poznać tam potencjalnego męża, ale zmienia co do tego podejście. Później chce zrozumieć naturę mężczyzn. Było jej wszystko jedno czy ma faceta czy nie. Miała jeden cel - rozgryźć ich, rozłożyć na czynniki pierwsze. Czy w końcu jej się to uda? I jaką cenę przyjdzie jej za to zapłacić? Dzięki znajomościom co rusz z nowymi mężczyznami, Kika odkrywa w sobie kobiecość, powoli pozbywa się kompleksów, choć jej założeniem było zgłębianie duszy i umysłu mężczyzn. Gdy w pewnym momencie dowiaduje się, że ma złośliwy nowotwór, jej życie jednocześnie wywraca się do góry nogami, a zarazem nabiera właściwych proporcji.

Przez karty książki przewija się cała plejada męskich osobników. Tak osobników, bo co jeden to gorszy. Tomek, Antek, Daniel, Marcin - każdy z nich czymś zaskakuje. Największe wrażenie zrobił na mnie Driver. Za jego sprawą Kika stała się ofiarą przemocy fizycznej i psychicznej. Autorka nakreśliła ją jako kobietę naiwną, łatwowierną, czasami trudno było mi ją zrozumieć. Z jednej strony wzbudzała moją irytację, niechęć, bo wciąż brnęła w te dziwne związki, a z drugiej współczucie, bo przecież każda kobieta pragnie miłości, mężczyzny, bycia kochaną.

"Zabrnęłam w ślepą uliczkę i nie potrafiłam z niej wyjść. Zabił mnie miecz, którym sama walczyłam. Tak usilnie walczyłam ze swoją potrzebą bycia kochaną, że wolałam ich zniszczyć zanim zniszczą mnie."

Drugim wyróżniającym się mężczyzną był Marcin - jej dawny szkolny kolega. To, czego dopuścił się na kobiecie... nie jestem w stanie sobie tego nawet wyobrazić i zaakceptować. Ale o co chodzi, tego nie zdradzę, aby nie psuć Wam przyjemności z czytania. Choć trudno w ogóle mówić tu o przyjemności czytania tak trudnego i emocjonalnego fragmentu.

Aleksandra Krupa dużo miejsca poświęca nie tylko związkom, ale i kłamstwu. Robi swoistą wiwisekcję i dochodzi do trafnych wniosków i spostrzeżeń. Widzimy gdzie leży granica pomiędzy prawdą a kłamstwem, kłamstwem a zatajeniem. Zmusza nas tym samym do wielu przemyśleń.

"Jakie utrzymywać stosunki z ludźmi, którzy kłamią? Wyeliminować ich ze swojego życia, ponieważ dostajemy od nich wielkiego kopa w dupę w postaci słów znacznie odbiegających od prawdy? Skoro tak bardzo chcemy słyszeć prawdę i tylko prawdę, to dlaczego sami kłamiemy?"

Może na początku nie dzieje się za wiele, ale w miarę upływu stron, robi się coraz ciekawiej. Pojawiają się kłamstwa, które wychodzą na jaw, mnóstwo problemow, z którymi trzeba sobie poradzić. Wszystko opisane jest wprost, krótko, bez zbędnego naciągania i owijania w bawełnę. Język jest dosadny miejscami wulgarny, już od samego początku autorka serwuje nam wiązankę przekleństw. W sumie mi to nie przeszkadzało w czytaniu, bo czy i w prawdziwym życiu, w chwili słabości, wzburzenia, złości, nie zdarza się nam używać takiego słownictwa?

Narracja z perspektywy głównej bohaterki jest strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu jesteśmy jeszcze bliżej opisywanych wydarzeń, głównej bohaterki i jej znajomości z mężczyznami.

"Projekt mąż" to dość smutny obraz o rodzinie, związkach, zdradzie, kłamstwie, zaufaniu, kompleksach, chorobie, przeciwnościach losu i szukaniu swojego miejsca w życiu. Ale przebija się również nuta humoru i optymizmu. Jeśli jesteście ciekawi, czy męża można i czy da się zaprojektować, śmiało sięgnijcie po tę książkę.

pokaż więcej

 
2017-04-21 09:46:00
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok
Cykl: Czary codzienności (tom 2)

"Przyjaciele i rywale" to drugi tom cyklu "Czary Codzienności". W tej części dzieje się sporo, nawet więcej niż w poprzedniej. Bowiem nad herbaciarnią "3 Siostry i 3 Koty" zbierają się czarne chmury. Siostry Niemirskie rozpoczynają kolejny etap w swoim życiu. Agata odkrywa tożsamość nieznanego ojca Tosi. Na domiar tego, kłopoty nie ominą domku i herbaciarni, bo pani burmistrz zamierza budować... "Przyjaciele i rywale" to drugi tom cyklu "Czary Codzienności". W tej części dzieje się sporo, nawet więcej niż w poprzedniej. Bowiem nad herbaciarnią "3 Siostry i 3 Koty" zbierają się czarne chmury. Siostry Niemirskie rozpoczynają kolejny etap w swoim życiu. Agata odkrywa tożsamość nieznanego ojca Tosi. Na domiar tego, kłopoty nie ominą domku i herbaciarni, bo pani burmistrz zamierza budować na ich miejscu spa. W międzyczasie Daniela i Jakub ulegają wypadkowi i trafiają do szpitala. Tak więc dzieje się naprawdę sporo, nie ma czasu na nudę.

Oprócz postaci z poprzedniego tomu, dołączają nowe. Mamy możliwość poznania ich różnorodnych charakterów. Widzimy jak się zmieniają. Jedni bardziej, inni mniej. Wychodzą na jaw pewne rodzinne tajemnice, pojawiają się nieszczęśliwe miłości. Wszystko to sprawia, że czyta się z wielkim zainteresowaniem.

"(...) każdy popełnia błędy, również takie, których nie da się naprawić."

Kłopoty, zmartwienia, chwile szczęścia, miłość, nienawiść, przyjaźń, przeplatają się tu jak w kalejdoskopie. To wszystko dało wspaniały i zaskakujący efekt. Taka niby zwykła codzienność, a jakże interesująca. Autorka sprawiła, że po raz kolejny miałam wrażenie, że przebywam w samym centrum tych wydarzeń, że obserwuję to gdzieś z bliska.

"Jeśli życiem kieruje wyłącznie nienawiść, człowiek jest jak wydrążony, pusty w środku pień drzewa. Gdy wybaczamy, tak naprawdę robimy to dla siebie."

Powieść zmusza do zatrzymania się, do chwili refleksji. Bo przecież to czary codzienności, rzeczy małe stanowią o tym, jakie jest nasze życie i jacy my sami jesteśmy. Powinniśmy docenić tę banalność, bo nigdy nie wiemy, co zgotuje dla nas los. Trzeba doceniać i cieszyć się ze spokoju.

Moja wizyta w Zmysłowie ponownie była udana. Z chęcią jeszcze tu powrócę.

"Bardzo często marzenia są piękne, dopóki pozostają marzeniami."

pokaż więcej

 
2017-04-18 10:05:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok, Posiadam

W małej miejscowości w kościele Joanna znajduje pobitą na śmierć starszą kobietę. Czy to zabójstwo na tle seksualnym, a może na takie je upozorowano? Zbrodnia wstrząsa społecznością sennego miasteczka Ińska. Nakręca się spirala strachu, rodzą się plotki o grasującym w okolicy seryjnym mordercy. Podejrzenie pada na miejscowego menela, degenerata i zabijakę Piotra Wernika. Joanna, była kapitan z... W małej miejscowości w kościele Joanna znajduje pobitą na śmierć starszą kobietę. Czy to zabójstwo na tle seksualnym, a może na takie je upozorowano? Zbrodnia wstrząsa społecznością sennego miasteczka Ińska. Nakręca się spirala strachu, rodzą się plotki o grasującym w okolicy seryjnym mordercy. Podejrzenie pada na miejscowego menela, degenerata i zabijakę Piotra Wernika. Joanna, była kapitan z dochodzeniówki, obecnie zakonnica, jako jedyna postanawia pomóc mężczyźnie. Tego samego dnia po czterdziestu latach nieobecności wraca Krzysztof, brat Piotra, aby odnaleźć matkę. W międzyczasie dzięki zapiskom zamordowanej Kowalikowej poznajemy gehennę rodziny: znęcającego się męża nad żoną i dziećmi, matkę, która za zabójstwo męża trafia do więzienia oraz dzieci rozdzielone do domu dziecka.

"Wiedzieli o sobie niewiele, a jednak ta dziecięca więź, która łączyła ich w trudnych chwilach przed laty odżyła. Obaj pragnęli zawalczyć o siebie, swoje rodziny, swoją rodzinę. Teraz mieli szansę wygrać."

Wernik zmaga się z chorobą alkoholową, czego wynikiem są ataki epilepsji oraz cierpi na zaburzenia pamięci. Żyje poza nawiasem społeczeństwa. Przez zaburzenia pamięci nie ufa nawet samemu sobie. Walczy z samym sobą, swoimi demonami, z przeszłością. Czy butny, wulgarny i prostacki mężczyzna będzie potrafił się zmienić?

"Przeszłość jak zwykle wciskała się do wnętrza głowy. To przed nią uciekał. Im bardziej się chował, im bardziej destruktywna była jego kryjówka, tym mocniej dopadała go pamięć o tym, co go spotkało. Jak bardzo się nienawidził! Jak bardzo nienawidził swojego życia!"

Mamy tu idealnie pokazane studium, złożoność ludzkiej natury. Już sam tytuł wskazuje, że będziemy mieli do czynienia z czymś złym. Zło, brutalność, okropieństwo, podłość, wykorzystanie fizyczne i psychiczne, gwałty, znęcanie się, zezwierzęcenie - wyraźnie widać, że każdy człowiek może mieć drugą, gorszą stronę osobowości. Ale jednocześnie ten "zły" może wykazywać odruchy dobroci. Autorka zetknęła ze sobą okrucieństwo z dobrem i pokazała, aby nie oceniać nikogo po pozorach. Podczas lektury mnożą się liczne pytania. Czy znamy siebie do końca? Czy możemy mieć pewność jak się zachowamy w skrajnej sytuacji? Czy osoba, która przychodzi do kościoła, adoruje Boga, żali się i ma do Niego pretensje może być perfidnym mordercą? Czy dobro zawsze pokona zło? Tu wydaje się to możliwe. Wystarczy wykazać się chęciami zmiany i naprawienia wyrządzonego zła i krzywd.

Jedyne czego mi tu zabrakło to staranniejszego opisu Joanny. Zastanawiałam się dlaczego wstąpiła do zakonu? Aż prosiło się, aby to rozwinąć. Podobnie rzecz ma się z zakończeniem, to również można by było jakoś pociągnąć. Chętnie dowiedziałabym się co było dalej.

Książka niewielkich rozmiarów, ale sporo w niej zawarto, dużo się dzieje, więc nie ma czasu na nudę. Język, opisy są dosadne, miejscami wulgarne, a momentami wręcz obrzydliwe. Dało to obraz nadzwyczaj prawdziwy. Oprócz tego, na uwagę zasługuje przykuwająca wzrok okładka i intrygujący tytuł. Ogólnie debiut udany i interesujący.

"Siewcy chwastu" to smutna, niełatwa, a zarazem mocna lektura. Powieść o trudnej przeszłości, od której ciężko się uwolnić, o ucieczce przed samym sobą, o wewnętrznej przemianie i wierze w człowieka.

pokaż więcej

 
2017-04-14 11:34:05
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok, Posiadam

David i Adele - wydawałoby się idealne małżeństwo, stanowią idyllę z zewnątrz, a w czterech ścianach... On - ceniony psychiatra specjalizujący się w uzależnieniach i obsesjach, kontrolujący i zamykający w domu żonę. Ona - piękna kobieta ukrywająca przed mężem nową przyjaciółkę. I Luise - samotna matka, niedawno zatrudniona na pół etatu jako sekretarka Davida, z którym romansuje, a zarazem jest... David i Adele - wydawałoby się idealne małżeństwo, stanowią idyllę z zewnątrz, a w czterech ścianach... On - ceniony psychiatra specjalizujący się w uzależnieniach i obsesjach, kontrolujący i zamykający w domu żonę. Ona - piękna kobieta ukrywająca przed mężem nową przyjaciółkę. I Luise - samotna matka, niedawno zatrudniona na pół etatu jako sekretarka Davida, z którym romansuje, a zarazem jest przyjaciółką Adele. Ale czy rzeczywiście przyjaciółką? Życie Luise choć i tak niełatwe, komplikuje się jeszcze bardziej. Kobieta zaczyna dostrzegać w Davidzie coraz więcej niepokojących zachowań. Chcąc nie chcąc, zostaje wciągnięta w wir dziwnych zdarzeń małżeństwa. Tak się zaplątuje w tę znajomość, że chce wiedzieć o nich wszystko. Co się stanie, gdy na jaw zaczną wychodzić tajemnice? Do czego doprowadzi lawirowanie Luise pomiędzy Davidem a Adele? Tego musicie dowiedzieć się sami.

"Nagle odechciewa mi się tu być. Kiepska decyzja. Wyobrażałam sobie, że ich życie to idylla, ale teraz, zobaczywszy ten piękny dom, nie zazdroszczę im. Nie zazdroszczę nawet Adele, takiej pięknej i eleganckiej. Szczerze. Jej dom wygląda jak złota klatka. Czym Adele wypełnia sobie dni? Moje przypominają kierat, ale przynajmniej mam co robić."

Temat zdrady może i nie odkrywczy, ale przedstawiony w sposób ciekawy, inny. Autorka stopniowo wprowadza nas w tę zagmatwaną historię. A gdy już zaczniemy czytać, trudno przestać nie poznawszy finału. A samo zakończenie jest co prawda nieprzewidywalne i szokujące, ale i nieprawdopodobne. Moim zdaniem jest najsłabszym punktem w całej powieści. Niby to thriller psychologiczny, a tu takie fantastyczne elementy. Nie spotkałam się w książkach ze świadomym snem i opuszczaniem ciała podczas snu. Dlatego ode mnie plus dla autorki za coś nowego, ale zupełnie ten wątek nie pasował mi w tej całej historii. Trochę dziwne i naciągane to wszystko było. Poza tym jednym wątkiem, jest naprawdę dobrze. Napięcie, groza, tajemniczy klimat, emocje - nie opuszczają do samego końca. Obsesja na punkcie drugiej osoby, która narasta, aby dać swoje ujście, manipulacja, intrygi, matactwa, kłamstwa, sekrety, niedopowiedzenia, zdrada, samotność, koszmary senne, świadomy sen, uzależnienie od narkotyków i alkoholu - to wszystko tworzy niezwykle wciągającą fabułę.

"Drogi prawdziwej miłości nigdy nie są proste. Wiem o tym lepiej od innych. Ale i tak wierzę w nią, naprawdę, mimo wszystko. Czasem prawdziwa miłość potrzebuje pomocy. A ja zawsze potrafię ją zapewnić."

Sarah Pinborough pokazuje meandry ludzkiego umysłu oraz to, do czego zdolny jest człowiek, by tylko osiągnąć swój zamierzony cel. W trakcie lektury nasuwa się mnóstwo pytań. Do czego jesteśmy w stanie posunąć się w imię miłości? Czy można poznać kogoś do końca? Często wydaje się nam, że doskonale znamy kogoś nam bliskiego. Ale czy na pewno? Gwarantuję Wam, że po przeczytaniu tej książki, wcale nie będziecie już tego tacy pewni. Szukałam wyjaśnień tego wszystkiego, dociekałam prawdy, snułam własne domysły. Nie na wszystkie pytania udało mi się znaleźć odpowiedzi. Czy to było zamierzonym celem autorki? Być może.

"Tajemnice, tajemnice, tajemnice. Ludzie są ich pełni po brzegi, trzeba się im tylko uważnie przyjrzeć."

Zastosowano narrację pierwszoosobową, dzięki czemu możemy wejść do głowy każdej z postaci i poznać jej myśli. A co do samych postaci, zostali nakreśleni idealnie - zarówno pod względem wyglądu, jak od strony emocjonalnej i psychologicznej. David, mimo iż potrafi słuchać innych, bo zawód tego od niego wymaga, nie umie mówić o sobie samym, a może nie chce, bo coś ukrywa? Adele ukazana jako wariatka, socjopatka i psychopatka budzi spore emocje. Na jej przykładzie widzimy do czego może posunąć się ktoś szaleńczo zakochany.

Na uwagę zasługuje również świetna szata graficzna książki. Hipnotyzuje, zaciekawia i sprawia, że nie sposób przejść obok niej obojętnie.

"Co kryją jej oczy" to powieść o dziwnym miłosnym trójkącie, o grze pozorów, podszyta licznymi tajemnicami i oszustwami. To intrygujący thriller psychologiczny, który mocno namieszał mi w głowie. I mimo zakończenia, w które ciężko uwierzyć, jestem pod wielkim wrażeniem tej historii. Warto przekonać się co kryją jej oczy.

pokaż więcej

 
2017-04-10 12:24:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok, Posiadam

Róża, a właściwie Karolina to kobieta, która nie miała łatwego dzieciństwa. Właściwie przez całe swoje życie zabiegała o czyjąś miłość i zainteresowanie. Każda osoba, którą pokochała, porzucała ją. Wyszła za Daniela i jedyne czego pragnęła do pełni szczęścia to dziecka. Jednak jej mąż ma odmienne zdanie w tej kwestii, uważa że na dziecko mają jeszcze czas. Na dzień dzisiejszy liczy się dla... Róża, a właściwie Karolina to kobieta, która nie miała łatwego dzieciństwa. Właściwie przez całe swoje życie zabiegała o czyjąś miłość i zainteresowanie. Każda osoba, którą pokochała, porzucała ją. Wyszła za Daniela i jedyne czego pragnęła do pełni szczęścia to dziecka. Jednak jej mąż ma odmienne zdanie w tej kwestii, uważa że na dziecko mają jeszcze czas. Na dzień dzisiejszy liczy się dla niego firma, raty kredytu i dawna szkolna sympatia. Wszystko to sprawia, że małżeństwo oddala się od siebie. Któregoś dnia Karolina odkrywa jego internetowe rozmowy z inną kobietą. Nie mówiąc nic Danielowi, opróżnia mieszkanie z wszystkich swoich rzeczy, nie zapominając o najdrobniejszym szczególe, i wyjeżdża do Lille, do domu dla bezdomnych, który prowadzi przyjaciel jej wuja, Christopher. W międzyczasie Róża poznaje tajemniczego, dziwnego Theo. Jaką rolę odegrają w życiu kobiety obaj mężczyźni? Czy odnajdzie tam szczęście? I co z Danielem?

"Wszystko co pokocham, odchodzi ode mnie lub nie mogę tego mieć..."

Bohaterowie są różnorodni, dobrze wykreowani, zarówno ci pierwszo- jak i drugoplanowi. Każdy z nich ma wady i zalety, niekiedy są pogubieni, dokonują nie zawsze właściwych wyborów, przez co wydają się nam jeszcze bardziej bliżsi. Autorka zaś stara się nie oceniać postępowania swoich bohaterów. Pozostawia to czytelnikowi. No właśnie, największą dla mnie zagadką był Theo. Trudno było mi go zrozumieć, i mimo iż w pewnym momencie mu współczułam, to przez większość czasu działał mi na nerwy. Natomiast Christophera z miejsca polubiłam. Szkoda tylko, że autorka tak się z nim obeszła. Ale co zrobić, przecież i w prawdziwym życiu nic nie jest różowe i kolorowe. Podobało mi się to, że z każdą kolejną stroną nie mogłam mieć pewności co się wydarzy w ich życiu, jak postąpią, bo w zasadzie każdy z nich skrywa jakąś tajemnicę, jakąś bolesną przeszłość i nie potrafi do końca się otworzyć na drugiego człowieka.

"Czy nie jest tak, że kiedy wszystko zaczyna się układać i jest dobrze, pojawia się w twoim życiu takie "coś", co przychodzi niespodziewanie, żeby wszystko rozpieprzyć? Zwykle to "coś" jest ładnie opakowane i wygląda niewinnie, choć prawie zawsze znajduje się na tym napis, rysa, zagniecenie, które sugeruje ci, byś to zignorował, odłożył lub zniszczył... Ale zamiast tego bierzesz to "coś" do ręki i zaglądasz do środka..."

Książka okazała się oryginalna, nietuzinkowa, dopracowana w najdrobniejszym szczególe. Zdecydowanie wyróżnia się na tle innych. To wszystko sprawia, że trudno się od niej oderwać nie poznawszy finału tej opowieści. Agnieszka Opolska porusza wiele trudnych, ale i ważnych społecznych oraz życiowych tematów, jak chociażby bezdomność, alkoholizm, śmierć, brak zaufania, rodzinne sekrety czy zdrada. Autorka pokazuje jak ważne jest niesienie pomocy drugiemu człowiekowi, jak istotna w naszym życiu jest obecność drugiego człowieka i jego wsparcie. Ale z drugiej strony uczy, że nie należy każdemu ufać bezgranicznie, a Róża taka właśnie była.

"- Są różne bezdomności, ale to bezdomność serca jest najdotkliwsza - powiedział smutno."

Ważną rolę w książce odgrywa motyw "Małego Księcia", którego czyta Róży - Christopher. Nie bez znaczenia główna bohaterka nosi imię Róża. Wszystko to zostało bardzo zgrabnie wkomponowane w treść. I jeśli lubicie tak samo mocno jak ja "Małego Księcia", będzie to dla Was dodatkowy walor powieści.

Pojawia się także sporo metafor i niedopowiedzeń, które rozbudzają naszą wyobraźnię i zachęcają do dalszego towarzyszenia bohaterom. Nie zabrakło kilku zabawnych scen, które wprowadzają trochę optymizmu do tak smutnej historii. Moją uwagę przykuły także opisy (choć nie jest ich dużo), ciekawie pokazany klimat Francji, świat artystów, które sprawiły, że chętnie bym się tam przeniosła.

Muszę wspomnieć o przepięknym wydaniu książki, o niepozornej okładce, która jednak przykuwa wzrok i dopełnia całości. Drugą sprawą są sceny traktujące o malarstwie i rysunki (szkice) autorki, które pobudzają wyobraźnię.

"Róża" to wielowątkowa powieść o niesieniu pomocy, poświęceniu, trudnych życiowych wyborach, potrzebie miłości, akceptacji, samotności, kryzysie małżeńskim, rodzinnych tajemnicach, stracie. Oczarowała mnie już od pierwszych stron swoją realnością, trafnością spostrzeżeń, do głębi poruszyła i zmusiła do wielu refleksji nad życiem. Lektura wywołuje sporo emocji - od smutku, przez żal po łzy. Zachęcam do sięgnięcia po tę książkę każdego, kto szuka czegoś więcej niż tylko rozrywki.

pokaż więcej

 
2017-04-06 10:14:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok, Posiadam

Karolina i Mariona to przyjaciółki, które swoje dzieciństwo spędziły wśród bloków z wielkiej płyty. Mariona to mama dwóch synów i mężatka. Jej poukładane dotąd życie zmienia się, gdy poznaje Bartka. Natomiast Karolina to singielka, która korzysta z życia. W końcu jednak i ona pragnie miłości, mężczyzny. Pewnego dnia spotyka Michała. Wszystko wskazuje na to, że to mężczyzna jej życia. Jednak... Karolina i Mariona to przyjaciółki, które swoje dzieciństwo spędziły wśród bloków z wielkiej płyty. Mariona to mama dwóch synów i mężatka. Jej poukładane dotąd życie zmienia się, gdy poznaje Bartka. Natomiast Karolina to singielka, która korzysta z życia. W końcu jednak i ona pragnie miłości, mężczyzny. Pewnego dnia spotyka Michała. Wszystko wskazuje na to, że to mężczyzna jej życia. Jednak los bywa złośliwy... Jak potoczą się losy obu kobiet? Czy wyjdą na prostą?

"Każdego dnia zbieram okruchy swojego szczęścia. Moje życie, moje wybory, moje zakręty i wywrotki, moje emocje. Ziarenko do ziarenka. Miłość do miłości. Nadzieja do nadziei. Łza do łzy. Dużo już tego mam. Moje małe szczęście. I te rozczarowania też są moje…"

Gabriela Gargaś dotyka spraw, które dotyczą każdej kobiety. Wszystko co opisuje jest realistyczne, prawdziwe, a dodatkowo autorka przemyca nam garść swojej życiowej mądrości. Pokazuje co jest tak naprawdę w życiu ważne. Podejmuje trudny temat nieuleczalnej choroby. Pokazuje tym samym związane z nią rozterki, zwątpienie, zmęczenie, wyrzeczenia, walkę, smutek, ból. Chwile szczęścia przeplatają się ze łzami. Ale z drugiej strony widzimy, że mimo tak ogromnej niesprawiedliwości, można być szczęśliwym, zobaczyć pomiędzy ciemnymi chmurami codzienności promyk słońca.

Ważną rolę odgrywa tu również przyjaźń. Autorka stara się pokazać, gdzie przebiega granica pomiędzy przyjaźnią a miłością. Nawet pomiędzy miłością a zauroczeniem. Codzienność, obowiązki, pośpiech, sprawiają że zapominamy o wzajemnym zainteresowaniu, zabieganiu o siebie. A goniąc za nieosiągalnym, za pożądaniem, za wrażeniami, kierując się egoizmem i zaślepieniem, można bardzo łatwo zranić nie tylko drugą osobę, ale i siebie. A wystarczyłoby czasem po prostu być szczerym w związku, wobec naszego partnera, rozmawiać ze sobą.

"Czasami trzeba się znaleźć na skraju przepaści, by zrozumieć, co jest rzeczywiście ważne, by zrozumieć, o co w tym życiu naprawdę chodzi. (..) Może chodzi o to, by być. Po prostu być."

Dla mnie ta powieść ma wielką wartość, bo dzięki niej przypomniało mi się moje dzieciństwo. Powróciły wspomnienia, kiedy to kupowało się gumę balonową Donald, oranżadkę w proszku, grało w gumę czy robiło fikołki na trzepaku. To były czasy, ech... Z perspektywy upływu lat, jestem szczęśliwa, że nie wychowywałam się w otoczeniu tych wszystkich dzisiejszych gadżetów, smartfonów, laptopów itp. Gdy patrzę na dzisiejsze dzieci i młodzież wiem, że ile tracą. Oni sami zaś pewnie nigdy tego nie zrozumieją.

Książka przepełniona jest ogromnymi emocjami. Bohaterowie również budzą skrajne emocje. Zarówno Witek, jak i Mariona - raz ich lubimy, a za chwilę ich postępowanie jest nie do końca w porządku. Wraz z nimi wszystko przeżywałam, kibicowałam im i trzymałam kciuki w dążeniu do szczęścia.

Akcja powieści biegnie niespiesznie, miarowo, by pod koniec wywołać lawinę emocji, niedowierzania, szoku. Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów i czy prawda ujrzy światło dzienne?

Autorka uwodzi prostym i trafnym w przekazie językiem. I choć od czasu do czasu pojawia się wulgarne słowo, to zupełnie mi to nie przeszkadzało, przeciwnie dzięki temu cała ta historia nabrała jeszcze większej realności. W jednym miejscu pomylono imiona głównych bohaterek, ale nie jest to coś, co by jakoś szczególnie raziło i przeszkodziło w zrozumieniu tekstu.

"Taka jak ty" to poruszająca powieść o zwykłych kobietach, o sile przyjaźni i miłości, nie tylko tej do mężczyzny, ale i dziecka. O zwykłej codzienności, zwykłych problemach dnia codziennego, którym każda z nas musi stawić czoła. To powieść, która tchnie nadzieją i dodaje otuchy. Polecam każdej kobiecie bez wyjątku. Jestem pewna, że każda z Was znajdzie w niej cząstkę siebie.

pokaż więcej

 
2017-04-02 09:45:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok, Posiadam, Ulubione

To już kolejna książka Agaty Przybyłek jaką miałam okazję poznać i w moim odczuciu najdojrzalsza, najbardziej dopracowana, przemyślana, mądra.

Pobitą do nieprzytomności Katarzynę przez męża Colina znajduje teściowa. Postanawia jej pomóc, zabiera ją do Toronto, gdzie przechodzi rekonwalescencję i odzyskuje siły. Tam między nią, a młodym lekarzem Alanem rodzi się nić porozumienia. Ale czy...
To już kolejna książka Agaty Przybyłek jaką miałam okazję poznać i w moim odczuciu najdojrzalsza, najbardziej dopracowana, przemyślana, mądra.

Pobitą do nieprzytomności Katarzynę przez męża Colina znajduje teściowa. Postanawia jej pomóc, zabiera ją do Toronto, gdzie przechodzi rekonwalescencję i odzyskuje siły. Tam między nią, a młodym lekarzem Alanem rodzi się nić porozumienia. Ale czy będzie z tego coś więcej? Czy Katarzyna ponownie zaufa i pozwoli sobie na miłość?

"Każdy człowiek potrzebuje kogoś bliskiego, bez jego czułości stałby się bestią, kimś zupełnie pozbawionym uczuć i wszelkich zahamowań."

Colin - mąż Katarzyny to szanowany prawnik, ale presja, jaka wywiera na niego praca, sprawia że jest sfrustrowany. Całą swoją złość wyładowuje na żonie. Katarzyna natomiast robi wszystko, by sprostać jego wymaganiom. Jest na każde jego zawołanie. Colin znęca się nad nią psychicznie i fizycznie.

Niezwykle smutna, przejmująca i emocjonalna to powieść. Agata Przybyłek porusza trudny temat, jakim jest przemoc domowa. Autorka bardzo przekonująco nakreśliła obraz ofiary i tyrana. Tak łatwo współczuć Katarzynie, a Colina potępić. Nigdy w życiu nie chciałabym znaleźć się na miejscu Katarzyny i przechodzić przez to samo. W prawdziwym życiu, za zamkniętymi drzwiami tak wiele kobiet przechodzi przez podobne piekło. Nie mówią o tym ze strachu, albo ze wstydu. Myślą że pewnego dnia coś się nagle zmieni, że mąż się opamięta. Jednakże w większości wypadków nigdy to nie następuje. Wątek ten zmusza nas do wielu refleksji. Otwiera nam oczy na krzywdę i cierpienie kogoś obok, do wyciągnięcia pomocnej reki.

Pomimo poruszanego tak ciężkiego tematu, książkę czyta się szybko i lekko, bo wszystko podane jest w przystępny sposób. Akcja nawet na moment nie zwalnia. Autorka wie jak zbudować napięcie. Nie takiego zakończenia tej historii się spodziewałam, ale to tylko dowodzi, że autorka potrafi zaskoczyć. A czy jestem usatysfakcjonowana takim rozwiązaniem? Zdecydowanie tak, bo takie jeszcze bardziej przybliża nas do rzeczywistości.

W przekonujący sposób mamy tu przedstawiony tok rozumowania, zachowania i wychodzenia z traumy ofiary przemocy. Widać, że pani Agata na co dzień ma do czynienia z psychologią, bo studiowała ten kierunek. Bohaterowie zostali starannie dopracowani. Możemy poznać nie tylko to, jak wyglądają, jak się zachowują, ale i co myślą. Najbardziej właśnie strona psychologiczna wysuwa się na plan pierwszy.

Z całą pewnością nie jest to lektura, która pozwoli na przyjemny, niezobowiązujący relaks. Powieści nie da się czytać bez emocjonalnego zaangażowania. Dawno żadna książka aż tak mnie nie zszokowała i wypruła z emocji. Czasami łapałam się na tym, że jedno zdanie czytałam po kilka razy, nie dowierzając temu co widzę. Agata Przybyłek udowodniła, że potrafi nie tylko napisać dobrą komedię, ale i świetną powieść obyczajową. Z niecierpliwością czekam na kolejne. Ciekawe czym kolejny raz mnie zaskoczy.

"Bez ciebie" to powieść dojrzała, przemyślana pod każdym względem, wzruszająca, opowiadająca o tym, że czasami najlepsze co możemy zrobić dla drugiej osoby, to pozwolić jej odejść.

pokaż więcej

 
2017-03-31 09:30:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok, Posiadam

Książka niewielkich rozmiarów, ale jakże dużo tu zawarto. To rodzaj pamiętnika, w którym dorosła córka opisuje stratę matki, od diagnozy do odejścia. W dniu mikołajek M. dowiaduje się, że ma złośliwy nowotwór piersi z licznymi już przerzutami. Od tak strasznej diagnozy rozpoczyna się niniejsza książka. Rodzina M. podejmuje heroiczną walkę o jak najdłuższe i godne życie kobiety. Tu każdy... Książka niewielkich rozmiarów, ale jakże dużo tu zawarto. To rodzaj pamiętnika, w którym dorosła córka opisuje stratę matki, od diagnozy do odejścia. W dniu mikołajek M. dowiaduje się, że ma złośliwy nowotwór piersi z licznymi już przerzutami. Od tak strasznej diagnozy rozpoczyna się niniejsza książka. Rodzina M. podejmuje heroiczną walkę o jak najdłuższe i godne życie kobiety. Tu każdy członek rodziny przeżywa tę tragedię na swój własny sposób i każdy z nich po swojemu stara się z tym pogodzić. Płacz, złość, rozgoryczenie, niemoc, obojętność - te uczucia nie opuszczają bohaterów.

"Nikt mi nie powiedział, że nowotwór jest jak trucizna i że nawet jeśli działa powoli, to bardzo sprawnie i systematycznie. Że krok po kroku, komórka po komórce zajmuje cały organizm, że niszczy... Niszczy tak, że człowiek zostaje już tylko samym cierpieniem."

Nie znajdziemy tu dialogów, jedynie monolog wspomnień przepełniony niewyobrażalnym bólem, cierpieniem i rozgoryczeniem. Wszystko opisane zostało niezwykle obrazowo, sugestywnie, prawdziwie, ale i z wielką odwagą. Wspomnienia nie tylko bolesne, ale i piękne. Nie podano tu również pełnych imion (oprócz kilku wyjątków). Każdy ma tylko swój inicjał.

Autorka próbuje znaleźć odpowiedzi na wiele pytań. Czy i jak można "oswoić" śmierć? Jak pogodzić się z tak strasznym wyrokiem? Jak dalej żyć bez najbliższej nam osoby?

Małgorzata Friedel pokazuje, że osoba dotknięta chorobą czuje się samotna w swoim cierpieniu, mimo otaczających ją osób. Ważne jest, abyśmy przy niej byli, by wiedziała, że zawsze możne na nas liczyć, o każdej porze dnia i nocy.

"W chorobie jesteś samotny. Nieważne, że masz męża, dwie córki, mamę i siostrę. Nieważne, ile masz sąsiadek i znajomych z osiedla. Mama miała nas, ale była samotna. W bólu i cierpieniu, w strachu przed śmiercią."

Ciężka to lektura. Dawno z taką się nie spotkałam. I nie chodzi mi tu o język, bo to okazuje się nieważne (choć nie można nic mu zarzucić), ale o sam temat i jego przedstawienie. Realizm jest tak namacalny, że trudno było mi dojść do siebie po skończeniu książki.

Autorka na końcowych stronach wyznaje, że pisanie niniejszej książki było dla niej pewną formą terapii. Przelaniem tego, co wydawało się jej niemożliwe do wypowiedzenia oraz pogodzenia się z losem.

"Moja mama jest aniołem" łamie serce, smuci, wstrząsa. Pełna jest strachu, bólu, cierpienia, niepewności jutra. Zmusza do refleksji nad nieuchronnością życia oraz tego, jak ważne są profilaktyczne badania. Jeśli macie na tyle odwagi, aby zmierzyć się z tak prawdziwym przekazem, to zachęcam do sięgnięcia po tę publikację.

pokaż więcej

 
2017-03-30 18:24:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok, Posiadam

To moje największe wyzwanie tegoroczne, ba! chyba nawet w ogóle. Ja i fantastyka? A jednak. Fantastykę czytuję od wielkiego dzwonu, a tę książkę, po tak szumnym debiucie dwóch młodych autorek, postanowiłam przeczytać z czystej ciekawości. Co z tego wyszło? Czy przekonałam się do tego gatunku?

Młodziutka, subtelna i wrażliwa czarodziejka Arienne trafia pod skrzydła czarnego bractwa, do świata...
To moje największe wyzwanie tegoroczne, ba! chyba nawet w ogóle. Ja i fantastyka? A jednak. Fantastykę czytuję od wielkiego dzwonu, a tę książkę, po tak szumnym debiucie dwóch młodych autorek, postanowiłam przeczytać z czystej ciekawości. Co z tego wyszło? Czy przekonałam się do tego gatunku?

Młodziutka, subtelna i wrażliwa czarodziejka Arienne trafia pod skrzydła czarnego bractwa, do świata pełnego przemocy, śmierci, seksu, gwałtów, braku poszanowania dla kobiet. I on, Lord Severo, odludek i dziwak, mężczyzna najgroźniejszy z Mistrzów Zakonu, nieprzewidywalny, wpadający w furię, bezwzględny, bezlitosny, potężny, mroczny, próżny, rozpustny, który poniżył i zhańbił Arienne, czyniąc ją swoją kobietą. Zastanawiające jest to, że ktoś tak wrażliwy na sztukę, nie może być chyba tak zły? To, w jaki sposób została nakreślona jego postać, robi niesamowite wrażenie. Czy dwie kompletnie różne osobowości może połączyć miłość? W tej historii wydaje się być to możliwe. Czy da się zmienić przeznaczenie? Czy można się mu przeciwstawić?

"- Wraz z tym Znakiem stajesz się moją Milady, ja zaś twym Panem. Od tej pory jesteś nietykalna, albowiem stanowisz moją własność i dopóki nosisz na szyi Lwa, który mnie reprezentuje, tylko ja mam prawo decydować o twym Przeznaczeniu i tylko ja twym Przeznaczeniem jestem."

Bohaterów jest dużo, a każdy z nich jest inny i każdy jest świetnie wykreowany, zarówno ci główni, jak i drugoplanowi. Zaciekawiała mnie spora różnica wieku pomiędzy dwójką głównych bohaterów. Ona 16-letnia, on 36-letni. Dwadzieścia lat różnicy - niektórzy mogliby przypisać to pedofilii, ale w czasach średniowiecznych takie były realia. Nikogo nie dziwiła taka różnica wieku.

Autorki poruszają wiele tematów tabu. Takim przykładem jest sprowadzanie kobiety do roli zaspokajania mężczyzny, jego zachcianek w alkowie. Kobiety godzą się na takie przedmiotowe traktowanie, a tym samych pozbawiają się jakichkolwiek praw. Posiadanie zaś dziecka karane jest śmiercią. Ale Arienne jest inna, wyjątkowa. Jest czarodziejką i posiada ogromną moc, którą niekiedy musi ukrywać. Jest zawzięta, uparta, nie godzi się na wykorzystanie. Swoją osobą zwraca uwagę Severo. W Twierdzy nie liczy się zdanie kobiet, tu rządzą mężczyźni, którzy pozbawieni są jakiegokolwiek wstydu czy zahamowań. Czy Severo może być inny? Co wyniknie z tej znajomości? Czy w tym brudnym świecie jest miejsce na miłość? Dziwnie było mi o tym wszystkim czytać i dziwnie się z tym czułam jako kobieta. Zastanawiałam się, jak dwie autorki, które przecież same są kobietami, mogły o czymś takim pisać i w taki, a nie inny sposób to przedstawić.

"Nieważne jaką bronią tego dokonasz, ale gdy już okiełznasz i zdobędziesz mężczyznę, traktuj go, jakby był władcą świata, a tymczasem on nawet nie zauważy, kiedy to Ty będziesz nim rządzić."

Nie brak tu odważnej erotyki, ale nie wulgarnej. Wszystko jest wyważone, smaczne. Autorki pozostawiły nam pole do popisu wyobraźni. Nagłe zwroty akcji, zaskoczenie, mroczny klimat, tajemnice, intrygi, rytuały, nienawiść, zemsta, zakazane uczucie, przygoda, przeznaczenie - to wszystko tworzy powieść niezwykle ciekawą pod względem fabularnym. Język jest barwny, plastyczny, dzięki temu wszystko odbieramy całym sobą. Autorki zawarły wiele cennych prawd życiowych. Możemy zaobserwować, gdzie przebiega granica przyjaźni i do czego jesteśmy skłonni, by ratować naszych najbliższych.

Książka mimo swojej ogromnej objętości, przeszło 800-stronicowej, nie nudzi, nie ma większych przestojów, cały czas coś się dzieje. Wielowątkowość i wielopłaszczyznowość tworzą mocno rozbudowaną powieść, a przecież to dopiero pierwszy tom. Na początku miałam co prawda problem z odnalezieniem się pośród tej całej mnogości bohaterów, ich imion i tytułów, ale z czasem było coraz łatwiej to ogarnąć. Natomiast świat Ravillonu został nakreślony niezwykle barwnie i sugestywnie. A jeśli dodam, że akcja osadzona została w czasach przypominających średniowiecze, robi się jeszcze bardziej interesująco.

Książka wyzwoliła we mnie wielkie i różnorodne emocje - od złości po nadzieję. Czytając, wielokrotnie miałam dreszcze, ale i niektóre sceny wywoływały uśmiech na twarzy. Zakończenie zaś jest nieprzewidywalne, zupełnie się takiego nie spodziewałam - rozdziera serce i pozostawia z niepokojem co dalej?

Jeśli miałabym wskazać jakiś minus, to tylko narracja nie do końca mi odpowiadała, lekko mnie dezorientowała. Jest pisana w czasie teraźniejszym, niespodziewanie przeskakuje z pierwszoosobowej w trzecioosobową. Ale i do tego z czasem można się przyzwyczaić, więc nie obniża to mojej końcowej oceny.

"Klątwa przeznaczenia" była dla mnie ogromnie zaskakującą lekturą. Podeszłam do niej w wielką rezerwą, ale nie żałuję. Jak się okazało, książka mimo iż z gatunku fantastyki, zdobyła moje uznanie. Może jest w tym zasługa tego, że można przypisać ją do romansu fantasy z dawką grozy i erotyki, takiej bajki dla dorosłych? Gdyby była to sama czysta fantastyka, typu skrzaty, elfy, stwory itp. - mogłabym przez nią nie przebrnąć (chociaż kto wie...). A tak dałam radę i udźwignęłam ją. Autorkom udało się sprawić, że zupełnie innym okiem spojrzałam na świat magii i rozbudzić mój apetyt na więcej. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak cierpliwie tylko czekać.

pokaż więcej

 
2017-03-25 13:27:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017 rok
Cykl: Jabłoniowy Sad (tom 3)

"Spełnione marzenia" to trzeci tom sagi opowiadający o rodzinie Zagórskich. Można odnieść wrażenie, że wszystkie postaci odnajdą w końcu tak upragnione szczęście. Ale czy rzeczywiście tak będzie?

W tej części główny prym wiodą kobiety, a zwłaszcza siostry Julia, Marylka, Gabrysia, ich mama i nowa postać - Angela. Siostry ponownie będą musiały zmierzyć się z przeciwnościami losu, zawalczyć o...
"Spełnione marzenia" to trzeci tom sagi opowiadający o rodzinie Zagórskich. Można odnieść wrażenie, że wszystkie postaci odnajdą w końcu tak upragnione szczęście. Ale czy rzeczywiście tak będzie?

W tej części główny prym wiodą kobiety, a zwłaszcza siostry Julia, Marylka, Gabrysia, ich mama i nowa postać - Angela. Siostry ponownie będą musiały zmierzyć się z przeciwnościami losu, zawalczyć o siebie, rodzinę, bliskich. Trzeba będzie uporządkować sprawy z przeszłości.

Autorka pokazuje, ze każdy popełnia błędy. Ważne jest jednak to, czy potrafimy wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski. Inną sprawą jest zbyt łatwe osądzanie innych i plotki, które mogą zranić drugą osobę. Potem trudno jest naprawić ten błąd. Na przykładzie Marylki i jej męża widzimy, że czasem warto wybaczyć i dać sobie drugą szansę. Ważna jest rozmowa, trzeba mówić sobie wprost to, co nam leży na sercu, a unikniemy niepotrzebnych nieporozumień.

Rodzina Zagórskich, choć mocno charakterna i nie pozbawiona wad, jest ze sobą bardzo zżyta. Jan mimo upływa lat, nadal jest silnym mężczyzną. Choć czasami zdarza się mu mylić, błądzić, rozpaczać, to nie poddaje się tak łatwo. Gdy inni w jego wieku myślą już o emeryturze i ciepłych kapciach, on nadal pracuje. Bo praca w księgarni, między książkami to całe jego życie.

"Jakiekolwiek trudne doświadczenia by nas nie spotkały, nie warto tracić ufności wobec ludzi. Pozwolić, by serce ze strachu przed kolejnym zranieniem stało się zbyt twarde. Można się bowiem łatwo przemienić w zgorzkniałego, przedwcześnie starego człowieka, który na nic dobrego już nie czeka i w związku z tym niczego też nie dostanie."

Krystyna Mirek trzyma poziom, ten tom niczym nie odbiega od dwóch poprzednich. Akcja jest dynamiczna, sporo się dzieje, a przy tym nie brak specyficznego, ciepłego klimatu, dzięki czemu aż chce się tam być. Oczywiście nie zabrakło emocji. Można zarówno się wzruszyć, jak i uśmiechnąć. Trudno było oderwać się od lektury. Tak łatwo zżyć się z bohaterami. Moja wizyta w Jabłoniowym Sadzie u rodziny Zagorskich dobiegła końca. Spędziłam z nimi wspaniały czas. Wciąż czułam zapach jabłek i wypieków pani Heleny.

"Spełnione marzenia" to powieść o nadziei, marzeniach, miłości, codzienności oraz o tym, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Z pomocą rodziny wszystko jest możliwe, a marzenia czasem się spełniają.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
574 574 12446
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (135)

Ulubieni autorzy (107)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (8)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd