Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki

Tłumaczenie: Magdalena Petryńska
Seria: Inna Europa, Inna Literatura
Wydawnictwo: Czarne
7,43 (102 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
21
8
31
7
27
6
9
5
7
4
2
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Srda pjeva, u sumrak, na Duhove
data wydania
ISBN
978-83-7536-245-9
liczba stron
552
język
polski
dodał
Michał

Najnowsza powieść Miljenka Jergovicia to opowieść o pięciu osobach, które połączyła tajemnicza śmierć Srdy Kapurovej, okrutnie zamordowanej dziewczynki żebrzącej na ulicach Zagrzebia. Opowieści śledczego, nocnego stróża z kostnicy, przypadkowego przechodnia tworzą swoistą kronikę Zagrzebia i jego mieszkańców, zarówno tych rodowitych, jak i przyjezdnych, w tym uchodźców z ogarniętych wojną...

Najnowsza powieść Miljenka Jergovicia to opowieść o pięciu osobach, które połączyła tajemnicza śmierć Srdy Kapurovej, okrutnie zamordowanej dziewczynki żebrzącej na ulicach Zagrzebia. Opowieści śledczego, nocnego stróża z kostnicy, przypadkowego przechodnia tworzą swoistą kronikę Zagrzebia i jego mieszkańców, zarówno tych rodowitych, jak i przyjezdnych, w tym uchodźców z ogarniętych wojną terenów nowych państw bałkańskich. Burzliwa historia ostatniej dekady XX wieku to czas, kiedy fermentują najprzedziwniejsze poglądy, dochodzą do głosu skrywane namiętności, a codzienność staje się wyrazista aż do bólu. Śmierć Srdy niczym zerwana tama uruchamia lawinową opowieść o meandrach życia w chorwackiej stolicy, która przyciąga jak magnes i wykrzywia oblicza jej mieszkańców jak soczewka.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarne, 2011

źródło okładki: www.czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0
| 2014-12-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 grudnia 2014

„Muzułmanie mają muzułmanów, Chorwaci mają Chorwatów, nawet Serbowie mają Serbów, i nawzajem się pocieszają, kiedy motłoch rozbija im szyby na wystawach i pali sklepy, bo jakiś Serb zabił Ferdynanda. W tym mieście lud katolicki i lud muzułmański lubi władców, a jeszcze bardziej lubi, kiedy z ich powodu może sąsiadowi podpalić sklep. Tak jak pewnego dnia, który nie może być odległy, lud prawosławny będzie palił sklepy katolikom i muzułmanom.” *

Powyższa konstatacja dotycząca 1914 r. jest nadal aktualna. Do takiego wniosku dochodzi autor, który okiem socjologa i filozofa przygląda się swoim krajanom z byłej Jugosławii, jeszcze do niedawna złączonym wspólnym hasłem - sloganem titowskiej Jugosławii: „braterstwo i jedność”.
A skąd przesłanki do takiego wniosku? Bo: „(…) chcieliśmy ich po pańsku zwyciężyć, a to się, bracie, nie da. Tak zwyciężają ci, którzy żyją pośrodku Bożej dłoni, a nie my, którzy jesteśmy garstką nieszczęścia na jakimś zadupiu. Nas ratuje tylko nienawiść w każdej chwili, w której nie śpimy, nas ratuje tylko pogarda, nawet kiedy zaśniemy!” **
Nie mówiąc o uwolnionej w czasie wojen najgorszej stronie ludzkiej natury: „Istota ludzka nie potrzebuje Boga, myślał Toma, potrzebuje księży, którzy będą jej współczuli i w razie potrzeby pozwolą wyskoczyć na moment, żeby zadźgać sąsiada.” ***

Akcja ma miejsce w Zagrzebiu po ostatniej wojnie bałkańskiej, ale Miljenko Jergović pisze o ludziach i narodach na przestrzeni stulecia, które objęło obie wojny światowe, powstanie Federacji, konflikt Tity ze Stalinem i jego skutki, konflikty zbrojne lat dziewięćdziesiątych. Wciąż powraca kwestia samostanowienia, istotna dla małych narodów skazanych na swoje sąsiedztwo przez sytuację geopolityczną. Wciąż żywa jest pamięć kontrowersyjnych epizodów w historii wielonarodowościowego państwa, w cieniu których żyją obecnie zwykli, przerażeni niedawną wojną ludzie, a wśród nich faktyczni lub ideologiczni potomkowie ustaszy, czetników, czy komunistów - ofiar powojennej polityki Tity. Jedni chcieliby nie pamiętać o swoim pochodzeniu, inni przeciwnie, czują się spadkobiercami „narodowych” wartości. Wszyscy uwikłani w depresyjną mimikrę, bo pragnienie odnalezienia tożsamości walczy w nich z lękiem, który nakazuje wtopić się w środowisko, dopasować powierzchowność, zmienić nazwisko i próbować ukryć zdradliwą wymowę i akcent miejsca urodzenia. Wszystko po to, żeby móc przestać uciekać i uchronić się przed stygmatyzacją i losem mniejszości narodowej, czyli przedstawiciela wrogiej nacji.
Kipią emocje, strach i lęk popycha ludzi do irracjonalnych, skrajnych zachowań, do afiszowania się z przekonaniami lub na odwrót – do pragnienia bycia niezauważalnym.

W trakcie tej lektury nasunęło mi się pytanie, na które raczej nie uzyskam szybko odpowiedzi: gdzie był i czym zajmował się Miljenko Jergović w czasie ostatniego konfliktu bałkańskiego? Na ile skoncentrowane emocje stanowią odzwierciedlenie jego własnych przeżyć, a na ile wynik badań, obserwacji i uniwersalizacji przeżyć innych uczestników ostatniej bałkańskiej katastrofy? Przeprowadzona przez Jergovicia psychologiczna wiwisekcja dowodzi ogromnych obciążeń, z racji których rozliczenie z przeszłością nie jest możliwe i - oczywiście, że to truizm - długo nie będzie.

Każdy z bohaterów miał swoje miejsce na ziemi, niedoskonałe, wspominane z nostalgią, a czasem z bólem, ale własne; jednak historyczne resentymenty i latami narastająca wrogość stworzyła nowe pokolenie uchodźców.
„Z tamtych czasów został im zwyczaj wyzywania niewidocznych ludzi od bośniackich lub serbskich sukinsynów, zależnie od tego, kto spalił im dom, Serb czy Muzułmanin, i spierania się długo, gorzko i nadaremnie, który z dwóch sąsiadów jest gorszy.” ****

Pogląd autora wyraża wymowny epizod:
„ - Serbski dom z serbskimi drzwiami z serbskiego dębu leci do świętego Piotra, do nieba – powiedział Lazar i się roześmiał.
- A gdzie twój dom? Pojedziemy teraz do twój dom, do ojca i macierzy? - zapytał Zovko.
- To był mój dom.” *****
Zovko kaleczy język, bo jest synem gastarbeiterów, od dziecka zadomowionym w Niemczech. Lazar jest Serbem. Dom jego rodziców leżał na terenie serbskiej Krajiny, został kupiony w 1933 r. od Marka Jergovicia, urzędnika na sarajewskiej poczcie.
Ten dom to zarówno wysadzony w powietrze budynek, czyjeś miejsce do życia, jak i metafora ojczyzny, z czytelną intencją autora o współodpowiedzialności za los, jaki ten dom spotkał.

Różne warstwy znaczeniowe tej powieści - „bałkańskiego fresku” prowokują do szerszej refleksji, a historie, których spoiwo stanowi tragiczna śmierć Srdy o nieustalonej narodowości, są interesujące także jako obraz postaw ludzkich i odległych od siebie postjugosłowiańskich środowisk.


Cytaty z omawianej książki:
* s. 478; ** s. 255; *** s. 468; **** s. 146; ***** s. 75

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czarny adept

Kryminał okultystyczny bazujący częściowo na faktach, m.in. związany z postacią Czesława Czyńskiego, popularnego parapsychologa i okultysty. Szeroko p...

zgłoś błąd zgłoś błąd