Czardasz z mangalicą

Seria: Sulina
Wydawnictwo: Czarne
6,54 (207 ocen i 20 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
10
8
27
7
69
6
62
5
19
4
6
3
7
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375367324
liczba stron
248
słowa kluczowe
Węgry
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Jaga

Polacy kochają Węgrów, choć właściwie nie bardzo wiedzą dlaczego. Krzysztof Varga, w którego żyłach płynie półwęgierska, półpolska krew, doskonale więc nadaje się do tego, by ów fenomen zgłębić. Czardasz z mangalicą to ballada o podróży sentymentalnej, która dla czytelnika ma wartość antropologicznych badań terenowych. To także znakomita zachęta do poznania specyficznej mieszanki...

Polacy kochają Węgrów, choć właściwie nie bardzo wiedzą dlaczego. Krzysztof Varga, w którego żyłach płynie półwęgierska, półpolska krew, doskonale więc nadaje się do tego, by ów fenomen zgłębić. Czardasz z mangalicą to ballada o podróży sentymentalnej, która dla czytelnika ma wartość antropologicznych badań terenowych.
To także znakomita zachęta do poznania specyficznej mieszanki narodowo-kulinarnej, do zajrzenia w bogracze, w których bulgoczą halászlé czy gulyásleves przyprawione nostalgią i tęsknotą za utraconą wielkością. Nad kociołkami z zupą wspomina się pierwszą wojnę światową i przepijając palinką, rozpacza nad trianońską klęską. Dla Węgrów nie ma znaczenia, że od tamtych wydarzeń minęło już z górą dziewięćdziesiąt lat. Jak pisze Varga, „tylko serbskie umiłowanie klęski jest większe niż węgierskie, a węgierskie większe niż polskie, a polskie jest ogromne”.
Spokojna nuda monotonnego krajobrazu, ogromne przestrzenie małego kraju, ozłocone kukurydzą, słonecznikami i rzepakiem. A w tle stukot raciczek mangalicy - endemicznej świni, doskonałej na paprykowaną słoninę.

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (574)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1540
deana | 2015-02-11
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 11 lutego 2015

,,Dziwna rzecz - tęsknić do czegoś, czego się nigdy nie posmakowało, nie doświadczyło [...]". No, dziwna. Ale po lekturze ,,Czardasza z mangalicą" tęsknię do Węgier, ale nie tych znanych z pocztówek i kurortów turystycznych ale takich jakimi widzi je Krzysztof Varga. Ten pół-Polak i pół-Węgier chyba najlepiej umie zrozumieć i pokazać nam mentalność swoich rodaków.

Jego Węgry to kraj niesamowitego jedzenia, malutkich barów, knajp, tysięcy pomników, ogromnym, pustych przestrzeni, wspaniałej literatury, sztuki ale też kraj, który do dziś nie pogodził się z kolejami dziejów, który o wiele bardziej przeżywa swoje narodowe traumy niż Polska (tak, mnie też wydawało się to niesamowite - cóż, nasza martyrologia przy węgierskiej jest malutka). Naród dumny i odtworzyć swoje prakorzenie. Dziwne miejsce, tak nieodległe od nas ale jakże tajemnicze - wiele nazw, których nie potrafię wypowiedzieć tylko to potęguje. Ma się wrażenie, że za nimi musi kryć się jakiś sekret.

Książka ta to...

książek: 693
Monika | 2017-05-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 maja 2017

Tuż po przeczytaniu "Gulaszu z turula" sięgnęłam po "Czardasz z mangalicą". Może za szybko, może trzeba było odczekać. Bo Varga tym razem mnie zmęczył. I swoim sposobem opowiadania i powtórzeniami podobnych obserwacji. I jak przy "Gulaszu..." mam ten sam zarzut- brak przypisów. Nie wszyscy znamy węgierską historię, nie wszystkie węgierskie potrawy są znane w Polsce. A zalewanie czytelnika nazwami ulic, miejscowości, trasami autobusów może wywołać irytację. Po "Langosza w jurcie" trzecią książkę z węgierskiej trylogii Krzysztofa Vargi, przynajmniej na razie, nie sięgnę.

książek: 3251
Meowth | 2016-01-08
Przeczytana: 08 stycznia 2016

Krzysztof Varga zabiera nas w podróż po swojej ojczyźnie (właśnie ojczyźnie, bo drugi kraj swego pochodzenia, Polskę, nazywa matczyzną), podróż nieco sentymentalną, odbywaną poniekąd w rytmie tytułowego tańca, choć zdecydowanie więcej tu lassan niż friss.
Prezentowane przez niego Węgry nie będą jednak tymi z widokówek i folderów turystycznych, bo nie zawiedzie nas nad Balaton na przykład, a Budapeszt przemknie gdzieś bokiem, jakby oglądany w oddali przez szybę samochodu. Odwiedzimy za to mniejsze i całkiem nieduże miasta, miasteczka i "wsiomiasta", ale nawet wtedy nie będzie to typowa wyprawa turystyczna. Bo co prawda autor zwiedza kościoły i muzea, podziwia architekturę i pomniki (opis monumentów Szegedu jest tak ciekawy, że chciałoby się natychmiast ruszyć w drogę, by samemu obejrzeć pulchną Cisę, piłkarską "złotą jedenastkę" czy powabną Muzę Szegedu, uwiecznione w rzeźbiarskim tworzywie), ale prowadzi czytelnika też poprzez opustoszałe, zaniedbane uliczki przedmieść, zaprasza...

książek: 1850
Agnieszek | 2014-07-02
Na półkach: Przeczytane, 2014, Wakacyjne
Przeczytana: 02 lipca 2014

Tradycyjnie tuż przed podróżą przypominam sobie, że warto zabrać ze sobą coś nie najlżejszego a związanego z odwiedzanym krajem.
Padło - mimo wszystko (bo gulasz niezbyt mi smakował) - na Krzysztofa Vargę i jego taniec z włochatą świnią.

W drodze więc czytałam o węgierskich smakach, węgierskich traumach, węgierskich smutkach, węgierskiej brzydocie - słowem o nędzy, zaściankowości, marazmie. Więc lekturę raz po raz musiałam przerywać - nie tylko po to, by wzrok mógł odpocząć, tonąc w zaokiennej zieleni i płowawej żółci.
Bo przecież coś mnie denerwowało. Może brak poczucia humoru u autora? Próby ironizowania i uśmiechy półgębkiem trącą pozą, nie wywołują sympatii, rażą sztucznością. Tykanie współczesności z wyraźnym lokowaniem sympatii politycznych wywołuje nieodparte wrażenie szybkiego zdezaktualizowania się treści i po prostu męczy. Po cóż pisać co kilkadziesiąt stron o patriotycznym/religijnym wzmożeniu? Czyż te słowa przypadkiem nie świadczą właśnie o politpoprawnym wzmożeniu...

książek: 1399
almos | 2014-04-23
Przeczytana: 23 kwietnia 2014

Z pewną taką nieśmiałością sięgnąłem po tą książkę, bo poprzednia Vargi książka o Węgrzech - `Gulasz z Turula' jakoś mnie nie zachwyciła. Tu też na początku trochę się nudziłem ale potem się wciągnąłem. Gatunek literacki tu trudny do określenia, ni to reportaż, ni to esej, ni to subiektywny przewodnik turystyczny, a obiektem jego są Węgry a ściślej biorąc prowincja węgierska, po której autor podróżuje wzdłuż i wszerz, mamy tu opisy sennych węgierskich miast i wsiomiast, bo na Węgrzech wszystko poza Budapesztem jest głęboką prowincją. Mamy też szczegółowe opisy przysmaków kuchni węgierskiej, owych ciężkich ale smakowitych potraw: zupy rybnej, gulaszu, mięs i wielu innych, podawanych na prowincji w olbrzymich ilościach. Sporo też jest o charakterze węgierskim, o ich melancholii, rezygnacji i zamiłowaniu o klęsk (większym niż nasze) i w sumie tragicznej ichniej historii. Dość powiedzieć, że oficjalnie ogłoszono tam plebiscyt na 10 największych węgierskich klęsk w historii (oczywiście...

książek: 1968

Lubię jak Varga snuje swoje historie, wywody, przemyślenia, zwłaszcza o Węgrzech, tak jak tutaj, sprawia mi to przyjemność. Jest ciekawie, marudnie, ironicznie, smętnie, humorystycznie i melancholijnie. Varga jest z matki Polakiem, a z ojca Węgrem, a na dodatek pisarzem, dobrym, więc krąży mi po głowie myśl, że to nasze dobro narodowe, bo łączy to co swojskie i to co węgierskie (a Węgry kojarzę obecnie z najlepszymi w świecie pisarzami i najpiękniejszym miastem Budapesztem). Ten jing i jang godne są uwagi i uważam, że należy o Vargę dbać i kupować jego książki.

książek: 711
deerman22 | 2017-03-12
Na półkach: Przeczytane

Lubię pana Vargę. Jego Gulasz z turula swego czasu mnie wręcz obezwładnił, wcisnął w cugle zapotrzebowania wybrania się na Węgry. Szkoda tylko, że takie wrażenia są niestety jednorazowe.

Co nie zagrało? Szczerze? Totalnie nie wiem. To nadal ten sam Varga, człowiek posiadający autostradę dygresji podczas opisu nawet płytki chodnikowej. To nadal te same Węgry. Tylko jakieś takie ciężkie, depresyjne, melancholijne.

Książkę czytało mi się niemal bardzo źle, na pewno długo, bo mam wrażenie, że nie da się jej wchłonąć na raz. Zgubiła się magia gulaszu. Mięso się rozlazło, sos wyszedł mączny.

książek: 285
lobo_tommy | 2016-03-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, EBook, 2016
Przeczytana: 13 marca 2016

Lubię pióro Vargi, a jeszcze bardziej te jego sentymentalne, acz szczere wynurzenia na temat ojczyzny papryki. Warto poświęcić parę godzin na przeczytanie, bo trochę do Węgrów jesteśmy podobni - ciągłe wspominane przeszłej wielkości i gloryfikowanie klęsk mamy też dopracowane do perfekcji. Chciałbym coś takiego przeczytać o Polsce...

książek: 785
ciociasamozloeluta | 2014-05-29
Na półkach: Przeczytane

Kwaśne płucka z bułczanymi pulpetami czy pörkölt z kogucich grzebieni, żołądków i jąder z galuszkami. Kuchnia, podroze, wspomnienia. Zapiski z podrozy ktotkich i dziecinstwa, ktore kazdy chce milo pamietac.
Wegry i Polska laczy nie tylko znane powiedzenie ale i rozliczne traumy. Publikacja laczy wszystko to co potrzeba do barwnego opowiedzenia o roznorodnosci kazdego narodu. Czardasz daje poglad na Wegry z calkiem innej strony. Do tego anegdoty a nade wszystko jedzenie jako pretekstu do rozmowy. Czasy zgrzebnej komuny Varga ujmuje jako czas absurdu i w tym pisarz nie jest odosobniony. Wydaje sie czasem, ze podczas lektury Krzysztof Varga chce wplesc wszystko i wspomnienia i literature fachowa, chocby nawiazanie do historii czy kultury. Czasem to meczy a rozwlekle zdania nie wiadomo gdzie sie konczace sa niestrawne jak niektore potrawy. Odwieczny pupilek Wyborczej, jak gdzies to wyczytalam moim zdaniem probowal spotkac Andrzeja Stasiuka z Robertem Maklowiczem i doprawic historia...

książek: 650
Ewelina | 2015-01-05
Na półkach: Ulubione, Przeczytane, 2015

Varga ponownie zaprasza na Węgry, więc wsiadam, ryzykując, że zawiesimy się po drodze na jakiejś ciężarówce, ale czuję, że to będzie doskonała wycieczka. Jedziemy przez kraj, który bardzo lubię. Mijamy niemieckich turystów, kupujących magnesy z papryką i pałaszujących zupę gulaszową, jedziemy głębiej, w miejsca, gdzie menu jest wyłącznie po węgiersku, gdzie ulice osnute są węgierską melancholią. Zajadamy vörösboros marhapörkölt, pochrupujemy turos taska i popijamy orzeźwiający fröccs. Obserwujemy węgierską niezgodę na Trianon, ich odwieczną inność od otaczających narodów i pewną potrzebę manifestacji tej odrębności. Przyglądamy się pomnikom, pomniczkom, budynkom, ludziom. Węgrzy szukają swoich korzeni a my rozmawiamy o literaturze, historii czy kuchni. Są to rozmowy przyjemne, nierzadko pełne sarkazmu i świetnej ironii. Docieramy wreszcie do wspaniałego Budapesztu, omijamy turystów szerokim łukiem, by zasiąść w zapyziałych kocsmach przy taniej palince i westchnąć nad osobistymi...

zobacz kolejne z 564 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Krzysztof Varga nagrodzony za „Czardasza z mangalicą"

Nagrodę Warszawskiej Premiery Literackiej za książkę lipca otrzymał Krzysztof Varga za „Czardasza z mangalicą”. Wieczór promocyjny z tej okazji odbędzie się w czwartek 24 lipca o godz. 17:00 w warszawskim Klubie Księgarza. Laudację wygłosi Tadeusz Olszański, a fragmenty książki przeczyta Adam Ferency.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd