Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Błędne Ognie

Wydawnictwo: MON
5,38 (8 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
0
7
1
6
2
5
1
4
1
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
liczba stron
400
kategoria
historyczna
język
polski

Trzymająca w napięciu niemal sesnacyja powieść której akcja toczy się w latach powojennych, w okresie walk z bandami i podziemiem na Podlasiu i Białostocczyźnie. Autor oparł częściowo fabułę książki na własnych przeżyciach i autentycznych dokumentach.

 

źródło opisu: oryginał książki

źródło okładki: google.pl

Brak materiałów.
książek: 253
grzech-pierworodny | 2011-10-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 20 września 2011

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Zbigniew Domino „Błędne ognie”

Książka jest o trójce kolegów, którzy gnani wojenną zawieruchą trafili w trzy różne sytuacje życiowe. Ściślej mówiąc jeden, były żołnierz Andersa, wrócił do kraju po demobilizacji 2 Korpusu w 1947 roku, drugi był dowódcą oddziału partyzanckiego AK, a ostatni służył w Ludowym Wojsku Polskim i jego zadaniem było zwalczanie band grasujących na Podlasiu. Oczywiście bandami nazywano wtedy oddziały Wojska Polskiego, które nie chciały się podporządkować polskim władzom komunistycznym.
Ciężko mi jest jednoznacznie określić czy to dobra książka czy zła. Powodem tego jest sam autor książki, który dosłużył się stopnia pułkownika w LWP, a w czasach stalinowskich był prokuratorem wojskowym. Uczestniczył także przy egzekucjach żołnierzy Wojska Polskiego. Egzemplarz książki, którą posiadam został wydany w latach siedemdziesiątych XX wieku, przez Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej. Dlatego też z całą pewnością mogę stwierdzić, że książka prezentuje określony punkt widzenia.
Socjalizm, to ustrój społeczny, który wprowadza pokój, równość, sprawiedliwość i demokrację. Jest systemem politycznym, który buduje i rozwija. Istnieje natomiast tylko jedna prawda i jest to prawda wytyczona przez kierownictwo partii.
W tym zaplanowanym świecie istnieje niestety ropiejąca rana, która pomimo ogromnego wysiłku nie może się zagoić.
Ta rana to niedobitki, które skrywają się po lasach, napadają na praworządnych obywateli, rabują i zabijają. Pomimo namacalnych dóbr, które przynosi komunizm, takich jak elektryczność czy szkoły, znaleźli się ludzie, którzy nie przyjmują tego i zwalczają je. Jednak w końcowym rozrachunku zwycięzca może być tylko jeden i będzie to demokracja ludowa.
To ogólne założenie książki.
Ale jest jeszcze druga strona medalu. Autor pomimo wszystko, stara się przedstawić wrogów ustroju jako zwykłych ludzi. Bandziorów ale jednak ludzi. Polaków.
Mam tu na myśli miłość Rajtara do rudowłosej Olgi. Ten partyzancki dowódca też ma uczucia. Chce normalnie żyć, założyć rodzinę. Nie można mu też odmówić miłości do ojczyzny. Tylko, że przedwojennej.
Książka kończy się tragicznie. Wszyscy trzej koledzy umierają w dramatycznych okolicznościach.
Wracając ponownie do autora, napisał on swoją książkę w oparciu o własne doświadczenia i dokumenty do których miał dostęp. Niektóre nazwy miejscowości jak nazwiska bądź pseudonimy są pozmieniane. Jednak wystarczy chwila poszukiwań by się zorientować kogo autor ma na myśli. Tak szukając wiadomości na ten temat natknąłem się na ciekawy artykuł córki jednego z książkowych braci Dobitków, a w rzeczywistości partyzanta Czesława Dybowskiego, który służył u „Młota” i „Huzara”- książkowego Rajtara. Do wspomnień pani Alicji Dybowskiej odsyłam tu: „Historia żołnierza z oddziału Młota i Huzara”.
Po przeczytaniu tej książki warto zapoznać się z wyżej wymienionym artykułem, by móc usłyszeć dwie wersje tych samych wydarzeń. Albo inaczej mówiąc zweryfikować literacką fantazję z prawdą.
Dla mnie osobiście książka była o tyle ciekawa iż, przedstawiała wydarzenia dziejące się na Podlasiu a więc tam skąd pochodzi moja rodzina i gdzie nie ukrywam wyrywa się moje serce. Ale ten powód nie jest wystarczający do zarekomendowania powieści. Warto przeczytać książkę tyko wtedy, gdy jest się na siłach poszukiwać i dociekać prawdy.
Wybór pozostawiam wolny.

P.S. Na stronach internetowych Gazety Sokołowskiej, oprócz wspomnień o Czesławie Dybowskim jest także ciekawy artykuł pod tytułem: „Szlakiem Młota i Łupaszki” .
Oraz późniejsze: Szlakiem Młota i Łupaszki - uzupełnienie.
Do lektury tych artykułów gorąco zachęcam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Teatr węży. Tom 1. Dwie karty

Książka którą poleca Robert M. Wegner-taka rekomendacja sprawiła, że z ciekawością sięgnąłem po ten tytuł. Polskie fantasy ma się całkiem dobrze, niek...

zgłoś błąd zgłoś błąd