Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Coaching, czyli przebudzacz neuronów

Wydawnictwo: G+J
5,78 (92 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
6
8
8
7
23
6
20
5
12
4
8
3
6
2
5
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-612-9947-9
liczba stron
284
język
polski
dodała
Indygo

Początek to ważny moment. Nie można go pominąć. Tu - na początku - wszystko możesz zacząć. Może zdarzyć się, że jeden dzień zmieni całe Twoje życie. Napotkany człowiek, przeczytana książka, obejrzany film lub zasłyszane słowa. Mogą zmienić wszystko. Życie bowiem staje się w chwilach. Właśnie masz przed sobą taką szansę. Trzymasz ją w ręku. Może już ją przekartkowałeś. Jeśli choć raz w życiu...

Początek to ważny moment. Nie można go pominąć. Tu - na początku - wszystko możesz zacząć. Może zdarzyć się, że jeden dzień zmieni całe Twoje życie. Napotkany człowiek, przeczytana książka, obejrzany film lub zasłyszane słowa. Mogą zmienić wszystko. Życie bowiem staje się w chwilach.
Właśnie masz przed sobą taką szansę. Trzymasz ją w ręku. Może już ją przekartkowałeś.
Jeśli choć raz w życiu zadałeś sobie pytanie: Co dalej? Uwierz - powinieneś przeczytać tę książkę. Nie tylko dlatego, że to po prostu dobra lektura. Podyktowana doświadczeniem i przemianą wielu osób. Powinieneś ją przeczytać, bo dzięki temu przestaniesz tracić czas. Zaczniesz oddychać, poczujesz, że zmiana której pragniesz jest w zasięgu ręki.

 

źródło opisu: http://www.gjksiazki.pl

źródło okładki: http://www.gjksiazki.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 264
veinylover | 2017-05-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 maja 2017

Książka zawiera tezy wewnętrznie sprzeczne.
Nie można pisać w pierwszym zdaniu, że dokonywanie ocen jest czymś niepożądanym, a potem przez pół książki oceniać i oceniać.
Rozważania z mechaniki kwantowej mają zasugerować skrajny relatywizm, ale to znany błąd, skrajny relatywizm jest absurdem, bo wówczas nie ma sensu pisanie tej książki, bo cokolwiek się powie, nie ma sensu.
Nie ma sensu mieszać porządku aksjologicznego z porządkiem cywilizacyjno-kulturowym: to, że jakaś kultura ocenia jakieś niestandardowe zachowania negatywnie, nie ma nic wspólnego z aksjologią. Źródłem aksjologii jest prawdopodobnie empatia i w tym rozumieniu zło i dobro przynajmniej w pewnym zakresie daje się zobiektywizować. Książka zawiera potężną dawkę krypto-ideologii (lewackiej zresztą) i przez to manipuluje czytelnikiem. Autor porusza zbyt dużo rzeczy i usiłuje stworzyć receptę na szczęśliwe życie utożsamiając je z życiem wartościowym, co przecież nie jest oczywistością. Być może wielu podłych ludzi miało życie szczęśliwe i nie gryzło ich sumienie. Rzeczywiście, wbijanie się w poczucie winy i prowadzenie swojego życia w taki sposób, że jednostka ludzka czuje się „niegodna i grzeszna” jest jednym z paskudnych „tuneli”, ale pozbawienie człowieka sumienia całkowicie odziera go z człowieczeństwa wartościowego poziomu. Brak sumienia, jak wiadomo - cechuje psychopatów.
Autor powinien skupić się jednoznacznie na aspekcie rozwoju konkretnego człowieka i pomóc mu „pobudzić neurony” celem dokonania inwentaryzacji wartości. Zamiast tego autor wciska swoje jednostronne myślenie, choć w wielu miejscach zauważa istotne rzeczy i ma w tym co pisze rację.
Zbyt dużo nowomowy i zmian pierwotnego znaczenia słów, co jest jednym ze źródeł manipulacji. Ot, choćby użycie słowa „konserwatyzm” odbywa się w zmienionym znaczeniu, znaczeniu w którym tak rozumiany konserwatyzm być może daje się uznać za negatywny, a potem podstawia konserwatyzm w znaczeniu ogólniejszym, gdy już zdewaluuje myślenie konserwatywne w znaczeniu pierwszym. To jeden z zabiegów erystycznych, których w tej książce jest pełno. Autor gloryfikuje bezprawnie i bezpodstawnie myślenie rewolucyjne zapominając, że najobrzydliwsze ideologie XX wieku były właśnie rewolucyjne i anty-konserwatywne (może z wyjątkiem I wojny światowej, kiedy konserwatyzm był naprawdę zjawiskiem negatywnym, skostniałym i zidiociałym, współcześnie przecież uległ poważnej ewolucji i dzisiaj nie ma takiego oblicza, przynajmniej w Polsce). Mam całkiem subiektywne przekonanie, że „rewolucyjna ideologia poprawności politycznej” zasygnalizowana tu i ówdzie przez autora na dłuższą metę okaże się także zbrodnicza, tylko że w skutkach ubocznych: zniszczy ona cywilizację post-chrześcijańską w Europie co uczyni ją bezbronną wobec bandyckich ideologii (np. islam prowadzący do niezaprzeczalnych zbrodni wobec kobiet). Podobne erystyczne zabiegi dotyczą innych pojęć, np. „ekologia” czy też „kara śmierci”, którą autor nazywa „zemstą”. Pisałem już w innych swoich recenzjach, że sprawiedliwość tym się różni od zemsty, że sprawiedliwość usiłuje w miarę możności płacić złoczyńcy tą samą monetą, a zemsta jest nadmierna i nieadekwatna. Zemsta zresztą najczęściej dokonywana jest na osobach niewinnych powiązanych tylko luźno ze sprawcą więziami rodzinnymi, przyjacielskimi czy np. etnicznymi. Żałosne, że autor tego nie dostrzega. Wysłuchałem książkę w postaci audiobooka znakomicie czytanego przez Rocha Siemianowskiego, zatem wskazywanie wszystkich chwytów erystycznych byłoby dla mnie uciążliwe (przeszukiwanie nagrania). Jest ich niestety za dużo, jak na przypadek - w jednej książce.
Teza, że wszystkie religie i głębsze namysły opowiadają o tej samej rzeczywistości jest nieprawdziwa. Porównywanie inkwizycji do stalinizmu czy hitleryzmu jest zabiegiem bezprawnym w świetle choćby wyznawanych przez autora tez o tym, że do wszystkiego należy się odnosić kontekstowo (kolejna wewnętrzna sprzeczność w książce).
Pisanie o wszystkich przekonaniach jako o czysto subiektywnych i zawsze wyłącznie subiektywnych „narracjach” jest kontrowersyjne i w części dotyczącej rozważań nad historią prowadzi do lewackiego pomieszania katów z ofiarami. Posługiwanie się stereotypami lewackimi, ot choćby używanie słowa „Żyd” w jednoznacznym kontekście zaprzecza wysiłkom pisarza mającym zmierzać do unikania wdrukowanych stereotypów i uproszczeń. Używając języka autora - życzę mu z całego serca, żeby porzucił swoje tunele i przeszedł na panoramę.
Uwagi autora przy końcu książki dotyczące języka nie przekonały mnie. Prawdą jest, że głęboka i szybka zmiana języka świadczy o głębokich przemianach cywilizacyjnych, ale w moim odczuciu nie są to zmiany na lepsze. Dostrzegam w tym objawy zidiocenia ogólnego i niewydolności naszego systemu oświaty. Slang, to język marginesu prowadzący ponadto do podziałów społecznych. Jeśli autor uważa, że jest to nowy język obowiązujący, który niebawem zagości np. w mediach, to strach się bać. Oczywiście, jako zjawisko incydentalne i zabawne nie przeszkadza mi, ale znam graczy komputerowych uzależnionych od gier, którzy utracili zdolność mówienia po ludzku. Zmiany w języku dokonujące się stopniowo są zjawiskiem normalnym, powstawanie nowych słów obcego pochodzenia też, ale składnia i sposób wyrażania się językiem slamsów już niekoniecznie. Gubiąc język, gubimy kulturę, gubiąc kulturę gubimy wartości, gubiąc wartości nie mamy czego inwentaryzować. Prowadzi to do rewolucji, a rewolucje kończyły się wszystkie zawsze tak samo - zdecydowanie wolę ewolucję.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Błękit szafiru

Dziś napiszę Wam troszkę o drugim tomie Trylogii czasu Kerstin Gier, czyli o „Błękicie szafiru”. Jesteście ciekawi, czy ta część dorównała swojej popr...

zgłoś błąd zgłoś błąd