Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wilczy miot

Tłumaczenie: Marek Pawelec
Cykl: Wilczy miot (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,43 (406 ocen i 58 opinii) Zobacz oceny
10
27
9
20
8
55
7
99
6
98
5
55
4
18
3
29
2
2
1
3
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Wolfbreed
data wydania
ISBN
9788376485041
liczba stron
384
słowa kluczowe
Wilczy miot
język
polski

"Pełna akcji książka, w której wątki historyczne mieszają się z fantastycznymi, tworząc porywającą opowieść o magii, walce i odkupieniu. Trzynastowieczne Prusy. Krzyżacy bezwzględnie nawracają pogan. Mnichów wspomaga w tym zbożnym dziele oddział wilkołaków. Perfekcyjnie wyszkoleni, bezwarunkowo posłuszni i nadludzko skuteczni, stanowią doskonałe narzędzie w rękach zakonników. Kiedy więc jedna...

"Pełna akcji książka, w której wątki historyczne mieszają się z fantastycznymi, tworząc porywającą opowieść o magii, walce i odkupieniu.

Trzynastowieczne Prusy. Krzyżacy bezwzględnie nawracają pogan. Mnichów wspomaga w tym zbożnym dziele oddział wilkołaków. Perfekcyjnie wyszkoleni, bezwarunkowo posłuszni i nadludzko skuteczni, stanowią doskonałe narzędzie w rękach zakonników. Kiedy więc jedna z tego potwornego oddziału, Lilia, postanawia zerwać z krwawą przeszłością, zakon zaczyna tropić ją jak dzikie zwierzę."

 

źródło opisu: http://www.seria.fantastyka.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 431
Hersus | 2013-10-31
Na półkach: Przeczytane

Rozglądając się po księgarniach bardzo łatwo jest zauważyć, że nadal dość często używanym motywem w książkach są wampiry. Zapomina się jednak, że nie tylko one istnieją. Jest przecież wiele równie ciekawych o ile nie ciekawszych gatunków istot fantastycznych. Nie mówię tu oczywiście o elfach czy krasnoludach, bo ich też jest bardzo dużo. Mówię o wilkołakach, które zazwyczaj przedstawiane są, jako postaci drugoplanowe i przeciwnicy wampirów. Czas jednak by to oni zawojowali książkami. Stać się to może za sprawą S. Andrew Swanna i jego „Wilczego miotu”.
Jest to historia Lilii, która jest już ostatnią żyjącą z wilczego miotu (grupy niemowląt odnalezionych w jaskini potężnej wilczej istoty uważanej za jednego z pogańskich bóstw albo przywołanego demona). Stała się tak jak już nieżyjący jej bracia i siostry bronią w rękach zakony krzyżackiego. Jej głównym zadaniem jest sianie strachu i śmierci wśród pogan i wrogów zakonu. Pewnego dnia postanawia uciec. Trafia do rodziny Uldolfa, który w młodości stracił rękę. Przyjmują ją jak swoją opiekują się, pielęgnują. Staje się ona członkiem ich rodziny. Żadne z nich jednak nie wie, że skrywa ona sekret, mroczny sekret. Zakon jednak nie chce stracić swojej najskuteczniejszej broni wyrusza wiec w pogoń. Lilii musi się ukrywać by nie wciągnąć swojej nowej rodziny w kłopoty. Uldolf nie pamięta, a dokładniej stara się nie pamiętać swojej przeszłości, w której i ona się pojawia. Czy miłość jest silniejsza od nienawiści? Właśnie na to pytanie można szukać odpowiedzi w tej książce.
To tyle mniej więcej o samej fabule. Wiem, że to niedużo, ale recenzja ta ma na celu zachęcenie was do przeczytania tej niesamowitej książki. Zastanawiacie się pewnie, co w niej niesamowitego. Zaraz odpowiem. Mogłoby się wydawać, że 384 strony to naprawdę niewiele (zwłaszcza biorąc pod uwagę grubaśne tomiszcza z księgarni) i że nie da się dobrze rozkręcić fabuły. Nic jednak mylnego. W tej książce główny wątek, czyli poznanie się Lilii i Uldolfa przeplatane jest retrospekcjami z ich młodości. Dowiadujemy się jak żyli, jak się poznali, ogólnie poznajemy ich historię. Szczerze kiedyś coś takiego, czyli przerywanie w ciekawych momentach mogłoby mi przeszkadzać (jak reklamy w czasie filmu) autor jednak zrobił to perfekcyjnie przerywa wtedy, kiedy trzeba. Potrafi zachęcić do dalszego czytania i jednocześnie po każdym rozdziale czuje się pewien niedosyt. Pragniemy czytać dalej. Mimo że rozdziały nie są zbyt długie a czcionka zbyt mała to autor potrafi przekazać wszystko, co powinien. Krótkimi zdaniami buduje napięcie, pozwala czytelnikowi wczuć się w bohaterów i odczuwać to, co oni czują. Kolejną ciekawą rzeczą jest przedstawienie jednej sytuacji z punku widzenia kilku osób za przykład możemy podać gwałt na Lilii. Dowiadujemy się, co czuje bohatera, rycerz oraz obserwujący to giermek czy ktoś tam inny. Wspaniale autor przedstawia również ogólnie całą tą epokę, pokazuje jak ważny na rozwój społeczeństwa miał wpływ kościoła oraz jaką Papież miał władzę.
Najbardziej jednak podoba mi się sposób przedstawienia wilkołaków. Nie są one bezrozumnymi dzikimi stworzeniami, lecz istotami potrafiącymi myśleć, uczyć się i wykorzystywać taktykę. Nie są oni ograniczeni pełnią i mogą się przemieniać, kiedy tylko chcą. Można to przedstawić, jako dwie natury tego samego człowieka. Dwie nierozerwalne części. Tylko od człowieka zależy, której z nich pozwolimy rządzić.
Wszystko napisane jest prostym i zrozumianym językiem. Nie ma tu zwrotów z innych języków lub dawnego dialektu, co zdarzało się w innych książkach gdzie fabuła działa się w średniowieczu. Bohaterowie są ciekawi i dają się lubić. Akcja rozkręca się powoli, lecz miarowo opisy są dokładne, lecz nieprzesadzone, dzięki czemu czyta się ją z przyjemnością. Sam nie wiem, co mógłbym więcej o niej powiedzieć na pewno spodoba się każdemu miłośnikowi gatunku oraz każdemu, komu znudziły się już wampiry. Jednak, co ją będę mówił oceńcie ją sami.

Więcej recenzji na blogu: www.comysleo.cba.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mumia

Książka dobra jednak bardzo tożsama z "Chirurgiem" tejże autorki. Podobna konstrukcja powieści. Zbrodniarzy zawsze musi być więcej niż jeden...

zgłoś błąd zgłoś błąd