Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

W pogoni za szczęściem

Wydawnictwo: Sonia Draga
7,37 (153 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
19
8
32
7
50
6
19
5
13
4
2
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The pursuit of happyness
data wydania
ISBN
978-83-7508-004-9
liczba stron
336
słowa kluczowe
biografia, autobiografia
język
polski
dodała
MagdaS81

Chrisa Gardnera wychowały murzyńskie getto, matka dwukrotnie skazana za próby zabójstwa swojego wieloletniego partnera i niezliczone rodziny zastępcze. Nigdy nie poznał swojego biologicznego ojca, a wujowie, którzy mu go zastępowali, szybko zmarli. Zanim uciekł przed ojczymem-sadystą, zaciągając się do marines, przysiągł sobie, że jeśli sam kiedyś zostanie ojcem, za żadną cenę nie opuści...

Chrisa Gardnera wychowały murzyńskie getto, matka dwukrotnie skazana za próby zabójstwa swojego wieloletniego partnera i niezliczone rodziny zastępcze. Nigdy nie poznał swojego biologicznego ojca, a wujowie, którzy mu go zastępowali, szybko zmarli. Zanim uciekł przed ojczymem-sadystą, zaciągając się do marines, przysiągł sobie, że jeśli sam kiedyś zostanie ojcem, za żadną cenę nie opuści swojego dziecka.

Kilka lat później Gardner znalazł się na ulicy razem z półtorarocznym dzieckiem. Nie poddał się rozpaczy i ani przez chwilę nie potraktował swojego syna jak balast. Zacisnął zęby i przyjął ofertę stażu w firmie brokerskiej, choć miało to oznaczać, że okres bezdomności się przedłuży. Wkrótce dopiął swego – po okresie próbnym zdobył pracę, dzięki której mógł zapewnić małemu Christopherowi warunki rozwoju, jakich jego ojciec nigdy nie miał.

Dziś Gardner, choć nigdy nie skończył college’u, nie wspominając nawet o studiach ekonomicznych, jest współwłaścicielem obracającej milionami dolarów firmy brokerskiej Gardner Rich & Company i żywym dowodem, że wciąż istnieją „pucybuci” na tyle wytrwali, by spełnić amerykański sen.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1833
karola | 2012-07-24
Przeczytana: 17 lipca 2012

Od dłuższego czasu na mojej półce oczekujących znajdowała się książka Chrisa Gardnera „W pogoni za szczęściem”. Co więcej, czekał też film o tym samym tytule… Postanowiłam jednak, że – jak zawsze – najpierw książka – potem film. I w końcu, kilka dni temu, zlitowałam się nad samą sobą i nad książką i zdjęłam ją z półki… co więcej, otworzyłam ją z zamiarem przeczytania. Postanowienie stało się ciałem.

Na początek kilka słów z okładki: „Autobiografia Chrisa Gardnera jest tak niewiarygodna, że aż trudno uwierzyć, że to życie napisało historię dla Hollywood, a nie odwrotnie. Autor otarł się o bezdomność, lecz zdołał stanąć na własne nogi, zdobyć stanowisko brokera na Wall Street. Dziś jest współwłaścicielem firmy obracającej milionami dolarów.”

Rzeczywiście historia niesamowita. Wychowany przez wujostwa i z doskoku matkę, która dwukrotnie przebywała w więzieniu, doświadczony przez partnera matki, bezwzględnego pijaka i brutala, dotknięty nieznajomością swojego biologicznego ojca… Chris Gardner nie stracił jednak samego siebie nawet mimo tych jakże niesprzyjających okoliczności życiowych. Naładowany miłością matki i jej wiarą, że mu się uda, pielęgnował w sobie dobre chwile darowane przez rodzinę i postanowienie, że jeśli kiedykolwiek będzie miał syna, nie pozwoli sobie na jego utratę… Dalsze życie też go nie rozpieszczało, brak wykształcenia mimo jego bogatych doświadczeń kładło się cieniem na jego poszukiwaniach pracy, a to z kolei – na jego małżeństwie. Kiedy w jego życiu pojawił się syn, wydawało się, że wszystko się jakoś poukłada… Cóż, życie pisze różne scenariusze, ten przeznaczony dla Chrisa, był dużo bardziej skomplikowany. Przedstawiciel handlowy na rynku medycznym, pewnego dnia zauważył czerwone ferrari. Za namową kierowcy tego pięknego samochodu postanowił zostać brokerem. I udało mu się, choć w międzyczasie rozpadł się jego związek, stracił na kilka miesięcy syna, a kiedy go odzyskał, był zmuszony żyć w motelu, w schronisku, noclegowni, na ulicy… Ale słowa jego matki dźwięczące mu całe życie w uszach „Synu, jeśli będziesz chciał, pewnego dnia ty też zarobisz milion” nie pozostały bez echa i stały się jego celem.

Historia jest poruszająca do najmniejszych kostek… Dzieciństwo niemal w getcie, w cieniu ojczyma brutala, bezdomność i kolor skóry, który go wyróżniał i czasami stawał się przeszkodą… A jednak… dążenie do celu, siła charakteru, brak zgody na nijakość, niegodzenie się z porażką, spryt, miłość… To wszystko przebija z osobowości bohatera, który nie jest tylko bohaterem literackim. A robi wrażenie tym większe, gdy uświadomimy sobie, że to nie jest fikcja literacka, ale życie konkretnego człowieka.

Powiedzmy sobie szczerze, książka to żadne wielkie dzieło, żadna wielka literatura, to bardziej literatura faktu, pisana dość surowo i niekoniecznie płynnie. Ale cóż, wciąga i czytelnik chce się w końcu dowiedzieć jak mu się to wszystko udało…



Po książce przyszedł czas na film i muszę niestety z żalem ogromnym powiedzieć, że nawet nominacja do Oskara dla Willa Smitha w moim mniemaniu nie uratowała tego filmu. Przede wszystkim pominięto całe dzieciństwo Chrisa, co jest ogromnym błędem, bo to czyni całą historię dodatkowo dramatyczną, a ponadto widzimy skąd się wzięła jego siła i co go popychało do przodu. Poza tym wiele rzeczy zostało zmienionych - i nie mówię tu tylko o imieniu kobiety, z którą Chris był związany i z którą miał syna. Wiele rzeczy zostało pominiętych - już w jego dorosłym życiu… Hmm, szkoda, po prostu szkoda. Film mnie absolutnie nie wciągnął, nie zachwycił, no może odrobinę poruszył, w tych chwilach kiedy jeszcze nie byłam znudzona i nie odeszłam od telewizora. Zapewne inaczej odebrałabym obraz, gdybym nie czytała książki, zapewne. Ale „pech” chciał, że najpierw przeczytałam książkę od deski do deski i to ona zrobiła na mnie większe wrażenie. Zatem jeśli ktoś chce obejrzeć film, niech najpierw przeczyta książkę, dzięki temu obraz całości będzie pełniejszy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Love, Rosie

Ciekawa historia miłości przyjaciół, lekko się czyta , choć forma listów,maili nie do końca do mnie przemawia. Jednak pozycja pochłania bez reszty. Ch...

zgłoś błąd zgłoś błąd