Najnowsze artykuły
ArtykułyMilion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać7
Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać11
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać446
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Chris Gardner

Pisze książki: biografia, autobiografia, pamiętnik
Chris Gardner jest dyrektorem Gardner Rich & Company, obracającej milionami dolarów firmy brokerskiej z filiami w Nowym Jorku, Chicago i San Francisco. Żarliwy filantrop i płomienny mówca, Gardner angażuje się w działalność wielu organizacji, zwłaszcza związanych z edukacją. Ostatnio otrzymał nagrodę Ojca Roku od National Fatherhood Initiative. Urodzony w Milwaukee, ma dwoje dzieci. Mieszka w Chicago i w Nowym Jorku. http://www.chrisgardnermedia.com
7,3/10średnia ocena książek autora
229 przeczytało książki autora
254 chce przeczytać książki autora
1fan autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
W pogoni za szczęściem Chris Gardner 
7,3

Uwaga! ta książka ma mało co wspólnego ze świetnym filmem pod tym samym tytułem w którym występuje niejaki Will Smith w roli głównej. Rzadko się zdarza by film był lepszy od książki, a jednak...
Przestrzegam by nie sugerować się licznymi pozytywnymi opiniami pod tą książką, jak i tym bardziej nie sugerować się w/w filmem. Nie wiem co czytali inni użytkownicy tego portalu. Jeśli nie wierzycie to na amazon.com pod tą książką rekomendowałbym najpierw przeczytanie opinii z 1 gwiazdką. Żałuję, że nie zrobiłem tego przed.
Bohaterem jest afroamerykanin, który przez pierwsze 2/3 książki opisuje swoją młodość, w której przede wszystkim biedaczyna ma problem ze swoją potencją. Przez co często dzieli się z czytelnikami swoimi doświadczeniami seksualnymi, fascynacją kobietami, nagłą erekcją + problemami z narkotykami, kłamstwami, kradzieżami... później dostajemy też opisy zdrady swojej poukładanej żony, którą w konsekwencji z nudy seksualnej rzuca dla innej... tym razem wyuzdanej z którą dokonuje 30-dniowego maratonu seksualnego... jak można się domyślić kobiecinę też rzuci, chociaż nie przeszkodzi to w zrobieniu z nią kolejnego dziecka. Dostaniemy również bufoniaste wywody autora o swojej wyjątkowości, jak i też... jego wyczuciu smaku ws mody...
Generalnie nadmienię, tylko, że autor nie widzi nic niesmacznego w swojej historii.
Motywacja, poszukiwania szczęścia, heroiczna walka by osiągnąć sukces..? tyle tego co kot napłakał, bo ginie w tych bzdurnych wynaturzeniach autora, które zajmują 3/4 książki. Mam też wrażenie, że autor zasłużył sobie na tą niedolę, która go spotkała. Niemniej pomogła mu gęba do obsługiwania klientów finansjery, chociaż mam wrażenie, że autor to po prostu typ korporacjusza cwaniaka, który zawsze chciał być kimś ale w sensie rozumianym jako mieć niż być.
Może już wystarczy i przemilczę dalsze wywody by się nie denerwować...
Pała! Nie polecam!
W pogoni za szczęściem Chris Gardner 
7,3

Od dłuższego czasu na mojej półce oczekujących znajdowała się książka Chrisa Gardnera „W pogoni za szczęściem”. Co więcej, czekał też film o tym samym tytule… Postanowiłam jednak, że – jak zawsze – najpierw książka – potem film. I w końcu, kilka dni temu, zlitowałam się nad samą sobą i nad książką i zdjęłam ją z półki… co więcej, otworzyłam ją z zamiarem przeczytania. Postanowienie stało się ciałem.
Na początek kilka słów z okładki: „Autobiografia Chrisa Gardnera jest tak niewiarygodna, że aż trudno uwierzyć, że to życie napisało historię dla Hollywood, a nie odwrotnie. Autor otarł się o bezdomność, lecz zdołał stanąć na własne nogi, zdobyć stanowisko brokera na Wall Street. Dziś jest współwłaścicielem firmy obracającej milionami dolarów.”
Rzeczywiście historia niesamowita. Wychowany przez wujostwa i z doskoku matkę, która dwukrotnie przebywała w więzieniu, doświadczony przez partnera matki, bezwzględnego pijaka i brutala, dotknięty nieznajomością swojego biologicznego ojca… Chris Gardner nie stracił jednak samego siebie nawet mimo tych jakże niesprzyjających okoliczności życiowych. Naładowany miłością matki i jej wiarą, że mu się uda, pielęgnował w sobie dobre chwile darowane przez rodzinę i postanowienie, że jeśli kiedykolwiek będzie miał syna, nie pozwoli sobie na jego utratę… Dalsze życie też go nie rozpieszczało, brak wykształcenia mimo jego bogatych doświadczeń kładło się cieniem na jego poszukiwaniach pracy, a to z kolei – na jego małżeństwie. Kiedy w jego życiu pojawił się syn, wydawało się, że wszystko się jakoś poukłada… Cóż, życie pisze różne scenariusze, ten przeznaczony dla Chrisa, był dużo bardziej skomplikowany. Przedstawiciel handlowy na rynku medycznym, pewnego dnia zauważył czerwone ferrari. Za namową kierowcy tego pięknego samochodu postanowił zostać brokerem. I udało mu się, choć w międzyczasie rozpadł się jego związek, stracił na kilka miesięcy syna, a kiedy go odzyskał, był zmuszony żyć w motelu, w schronisku, noclegowni, na ulicy… Ale słowa jego matki dźwięczące mu całe życie w uszach „Synu, jeśli będziesz chciał, pewnego dnia ty też zarobisz milion” nie pozostały bez echa i stały się jego celem.
Historia jest poruszająca do najmniejszych kostek… Dzieciństwo niemal w getcie, w cieniu ojczyma brutala, bezdomność i kolor skóry, który go wyróżniał i czasami stawał się przeszkodą… A jednak… dążenie do celu, siła charakteru, brak zgody na nijakość, niegodzenie się z porażką, spryt, miłość… To wszystko przebija z osobowości bohatera, który nie jest tylko bohaterem literackim. A robi wrażenie tym większe, gdy uświadomimy sobie, że to nie jest fikcja literacka, ale życie konkretnego człowieka.
Powiedzmy sobie szczerze, książka to żadne wielkie dzieło, żadna wielka literatura, to bardziej literatura faktu, pisana dość surowo i niekoniecznie płynnie. Ale cóż, wciąga i czytelnik chce się w końcu dowiedzieć jak mu się to wszystko udało…
Po książce przyszedł czas na film i muszę niestety z żalem ogromnym powiedzieć, że nawet nominacja do Oskara dla Willa Smitha w moim mniemaniu nie uratowała tego filmu. Przede wszystkim pominięto całe dzieciństwo Chrisa, co jest ogromnym błędem, bo to czyni całą historię dodatkowo dramatyczną, a ponadto widzimy skąd się wzięła jego siła i co go popychało do przodu. Poza tym wiele rzeczy zostało zmienionych - i nie mówię tu tylko o imieniu kobiety, z którą Chris był związany i z którą miał syna. Wiele rzeczy zostało pominiętych - już w jego dorosłym życiu… Hmm, szkoda, po prostu szkoda. Film mnie absolutnie nie wciągnął, nie zachwycił, no może odrobinę poruszył, w tych chwilach kiedy jeszcze nie byłam znudzona i nie odeszłam od telewizora. Zapewne inaczej odebrałabym obraz, gdybym nie czytała książki, zapewne. Ale „pech” chciał, że najpierw przeczytałam książkę od deski do deski i to ona zrobiła na mnie większe wrażenie. Zatem jeśli ktoś chce obejrzeć film, niech najpierw przeczyta książkę, dzięki temu obraz całości będzie pełniejszy.



























