Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Requiem dla snu

Wydawnictwo: Niebieska Studnia
7,67 (731 ocen i 69 opinii) Zobacz oceny
10
86
9
159
8
165
7
184
6
68
5
42
4
9
3
16
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Requiem for a Dream
data wydania
ISBN
9788360979167
liczba stron
304
słowa kluczowe
narkotyki, używki
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Natalia-Lena

Inne wydania

„Requiem dla snu” to magnetyczna opowieść o życiu na krawędzi. Trójka młodych Amerykanów, chcąc urzeczywistnić swoje marzenia, wpada na niebezpieczny pomysł handlu narkotykami. Szybko wzbogacają się, ale ich życiem zaczyna rządzić heroina. W tym samym czasie matka jednego z nich, pragnąc za wszelką cenę wystąpić w telewizyjnym show, uzależnia się od tabletek odchudzających. W 2000 roku...

„Requiem dla snu” to magnetyczna opowieść o życiu na krawędzi. Trójka młodych Amerykanów, chcąc urzeczywistnić swoje marzenia, wpada na niebezpieczny pomysł handlu narkotykami. Szybko wzbogacają się, ale ich życiem zaczyna rządzić heroina. W tym samym czasie matka jednego z nich, pragnąc za wszelką cenę wystąpić w telewizyjnym show, uzależnia się od tabletek odchudzających.

W 2000 roku „Requiem dla snu” doczekało się ekranizacji wyreżyserowanej przez Darrena Aronofsky’ego. Film zdobył dwadzieścia nagród. Doceniony został także Hubert Selby współpracujący z Aronofskym przy pisaniu scenariusza.

 

źródło opisu: www.niebieskastudnia.pl

źródło okładki: www.niebieskastudnia.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 616
yahweh | 2015-05-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 maja 2015

hubert selby, requiem dla snu. książka zaintrygowała mnie od samego początku. dlaczego ? wystarczy pobieżne ją przekartkować, aby odpowiedzieć na to pytanie. otóż na próżno szukać w niej wyraźnie zaakcentowanych rozdziałów czy chociażby minimalnie zaznaczonych opisów. ba, tam nawet nie ma w jakikolwiek sposób wyodrębnionych dialogów. a są i strony, na których przez wiele linijek tekstu nie sposób wypatrzeć chociażby kropki czy przecinka. szukajcie, a.. nie znajdziecie. aczkolwiek, uwaga, można natrafić na akapity. krótko mówiąc, mamy do czynienia z całkowitym wymieszaniem trzecioosobowej narracji z wypowiedziami bohaterów. czy jest to mieszanka wybuchowa ? nie wiem. ale z pewnością wymaga od czytelnika dużego skupienia. no ale chwila, w końcu to książka o narkotykach, więc nie ma co liczyć na lekką lekturę.
taak, teraz chyba wypadałoby odnieść się do fabuły. od razu uczciwie uprzedzam, że jeśli liczysz na to, że przedstawię ją w miarę ciekawy sposób, to wielce prawdopodobne, że się rozczarujesz. dobra, zacznijmy tę farsę.. harry, tyrone oraz marion wpadają na pomysł zbicia majątku na sprzedaży narkotyków, a konkretnie - heroiny. na początku wszystko idzie świetnie, biznes kwitnie - chciałoby się powiedzieć. jednak z czasem nasi bohaterowie zostają wciągnięci w wir nałogu, by ostatecznie stać się zakładnikami heroiny. i cały misterny plan.. no. równolegle do tej historii toczą się losy matki harry'ego, sary, która wiedzie spokojne życie, ograniczające się głównie do spędzania długich godzin przez ekranem telewizora. lawinę kłopotów rozpoczyna jeden telefon. otóż okazuje się, że spośród wielu milionów ludzi to właśnie sara - niemożliwe ! - zostaje wybrana do wzięcia udziału w teleturnieju. od tej pory jej każdy dzień jest zdeterminowany tym, aby udało jej się wcisnąć w czerwoną sukienkę, która była na nią dobra jakąś dekadę temu, a która, jak jej się wydaje, świetnie prezentowałaby się w telewizji. po kilku dniach diety, nasza bohaterka stwierdza, że to nie dla niej i za namową koleżanki udaje się do lekarza, aby ten przepisał jej tabletki na odchudzanie. nie trzeba być sherlockiem, aby domyślić się co było dalej..
uf, jeśli dobrnąłeś, drogi czytelniku, do tego momentu to gratuluję.
czy polecam tę książkę ? jeśli lubicie utwory o takiej tematyce, to myślę, że się nie zawiedziecie. bo o ile pierwsza połowa dłuży się - chwilami - niemiłosiernie, o tyle drugą się wręcz chłonie. aczkolwiek muszę przyznać, że zdarzyło mi się przeczytać lepsze książki poruszające tą problematykę (żeby nie być gołosłowną: 'milion małych kawałków', 'my, dzieci z dworca zoo').
dziękuję, dobranoc.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gwiazdy, które spłonęły

Nie ukrywam, że literatura obyczajowa jest moim ulubionym gatunkiem na równi z fantastyką. W tej kwestii nie mam wątpliwości. Właśnie dlatego pochło...

zgłoś błąd zgłoś błąd