Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Uwięzione dzieciństwo. Zapiski z psychoterapii

Wydawnictwo: eSPe
6,71 (7 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
1
7
4
6
1
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-89645-78-5
liczba stron
221
słowa kluczowe
dzieciństwo, psychoterapia,
język
polski
dodał
emm

Przez moment czułam w głowie wirującą pustkę, jakby wytrzęsło ze mnie wszystkie uczucia. Zaraz potem gdzieś w okolicy splotu słonecznego pojawił się silny skurcz, krótki dreszcz, wstrząs i wybuch. Płacz, spazm, żołądek jak gordyjski węzeł, krótki trudny oddech, samymi szczytami płuc. Po jakimś czasie płacz stał się bardziej spokojny. Płynął korytem szerokiej rzeki, a ja miałam wrażenie, że to...

Przez moment czułam w głowie wirującą pustkę, jakby wytrzęsło ze mnie wszystkie uczucia. Zaraz potem gdzieś w okolicy splotu słonecznego pojawił się silny skurcz, krótki dreszcz, wstrząs i wybuch. Płacz, spazm, żołądek jak gordyjski węzeł, krótki trudny oddech, samymi szczytami płuc. Po jakimś czasie płacz stał się bardziej spokojny. Płynął korytem szerokiej rzeki, a ja miałam wrażenie, że to płyną moje uczucia. Więc jednak tam są... Ale nadal nie potrafiłam żadnego z nich wyłowić i rozpoznać. Kiedy po dłuższej chwili płacz przycichł, usłyszałam ciche, spokojne i niemal tkliwe: „Co teraz czujesz?”. Odpowiedziałam nie podnosząc głowy, także cicho i z pokorą, która nagle się we mnie skądś znalazła: „Bezradność...”. Nie mogłam powiedzieć nic więcej. Brzmienie mojego własnego głosu w połączeniu z treścią wypowiedzianego słowa wyzwoliło nowy atak płaczu. Tym razem jego rytm od razu był spokojny i w ogóle cały ten płacz wydawał się jakiś ciepły, miękki i uległy. Zero agresji. Płacz-skarga. Skarga całkowicie bezradnej i całkowicie bezbronnej istoty, bez jakichkolwiek oczekiwań czy roszczeń. Byłam w środku, bardzo blisko tamtej istoty, więc w pewnej chwili usłyszałam, o czym ona płacze: „Jestem jeszcze mała...”.
Zaczęłam szukać w sobie tamtego dziecka... Chciałam, żeby mi powiedziało więcej...

 

źródło opisu: Wydawnictwo eSPe, 2005.

źródło okładki: www.espe.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 898
Agniecha | 2011-11-07
Przeczytana: 07 listopada 2011

To kim jesteśmy dziś ma swoje uwarunkowania w naszej przeszłości. Sposób w jaki traktowano nas w dzieciństwie ze zdwojoną siłą odbija się na nas w dorosłym życiu. Jolanta Szulkowska, doktor nauk humanistycznych, w swoich osobistych zapiskach z psychoterapii zatytułowanych „Uwięzione dzieciństwo” wprowadza termin sieroty emocjonalnej, które poparte jest jej osobistymi doświadczeniami. Zapiski te postanowiło opublikować Wydawnictwo eSPe, które swoimi książkami chce odmienić życie czytelników.
Na skutek traumatycznych przeżyć autorka udaje się na psychoterapię. „Uwięzione dzieciństwo” stanowi zbiór jej zapisków z tego okresu, w których to stara się zrozumieć co doprowadziło ją do momentu, w którym się znalazła. Mimowolnie swoje teksty oddziela na dwie odrębne kategorie uwidocznione za pomocą pokoleń, których dotyczy jej problem. Wszystko sprowadza się do klątwy, która dotknęła jej rodzinę sięga jeszcze do czasów prababki, która na łożu śmierci naznaczyła swoją córkę, matkę autorki, dając tym samym początek istnienia Regi- sieroty emocjonalnej.
W pierwszej części pracy autorki skupia się ona na samym początkach jej własnych problemów i choć niewiele osób może być tego świadoma, ona sama uważa, że jej problem nie wywodzi się jedynie od matki, ale i od matki jej matki, czyli jej zmarłej babki- Stanisławy. Cały problem, w zasadzie klątwa- jak ją początkowo nazywa autorka, rzucona zostaje przez babkę, na którym niemalże doprowadza swoją córkę do śmierci. W dalszym etapie autorka przywołuje ze swojej pamięci wspomnienia matki z czasów jej wczesnego dzieciństwa tuż po śmierci jej matki, z którą nadal czuła się silnie związana i która nawet zza grobu sterowała jej życiem dystansując od całego otaczającego ją świata. Całkowite wyobcowanie Regi- sieroty ukrytej w ciele jej matki, podkreśla przede wszystkim opowieścią z czasu jej pobytu w obozie pracy, a później w niemieckim domu, w którym starano się o nią zadbać choć to ona miała dbać o ten dom. Pomimo wielu starań Muter, Regi nadal pozostawała odseparowana, nawet po wielu latach po opuszczeniu tamtego miejsca. W dalszych zapiskach, autorka stara się odnaleźć przyczynę swojego sieroctwa także w zachowaniach innych członków jej rodziny. Siostrę, którą postrzegała jako zagrożenie od czasu jej narodzin, które spotęgowane zostało przez podział dokonanego przez kilkuletnią dziewczynkę. Brata, który obdarzany był przez wszystkich miłością, w tym także przez dziadka, przywołując tutaj dla podkreślenia wydarzenia z czasu zatrucia Andrzejka wilczą jagodą. Nie zapomina także o swojej ciotce- Barbarze, której kłótnie z matką autorki wciąż stawiały ją przed wyborem, którą z nich poprzeć, a także o babci Józi, która starała się ze wszystkich sił przekazać swojej wnuczce pozytywne uczucia, a ta i tak nie potrafiła przyjąć już tych emocji jako pozytywnych. To wszystko sprowadza ją do wniosku, że i w niej, na pewnym etapie życia, narodziła się Regi. Do podobnych wniosków może dojść i czytelnik, który zachęcony przez autorkę sprawdzi, czy czasem i on nie czuje się w ten sposób odizolowany i pozbawiony uczuć. Wtedy w końcu rodzi się pytanie: „co z tym zrobić?”. Autorka, niestety, nie podaje jednoznacznej odpowiedzi, przez co wnioskować można, że wszystkich metod radzenia sobie z naszą własną Regi dowiemy się na psychoterapii.
Zapiski z psychoterapii poczynione przez autorkę, Jolantę Szulkowską, poniekąd są dość niezwykłe. Z pewnością przy ich tworzeniu pomocna stała jej się posiadana w wiedza z zakresu psychologii, bo żaden innym człowiek nie podchodziłby do tematu w podobny sposób. Teksty autorki to nie tylko historie, które mogą być podstawą dla takiego a nie innego jej samopoczucia. To nie tylko traumatyczne urywki z wydarzeń, które poruszyć mogą czytelnika, ale przede wszystkim jej własne refleksje w związku z tymi sytuacjami. Każdą z nich stara się skrupulatnie przeanalizować, dopatrując się w niej powodów do narodzin Regi w niej samej. Wzbogacają je także jej osobiste uczucia, nie tylko myśli. Widać w nich zdecydowane rozdarcie emocjonalne, które dotyka autorkę. Widać to już na samym początku, gdzie krytykuje swoją matkę, ale i jednocześnie potrafi powiedzieć o niej dobre rzeczy. Nie mogąc uwierzyć, że pisze o tej samej osobie autorka po części rozumie zachowanie swojej matki. Stara się znaleźć zrozumienie także dla swojej zmarłej babki, której nawet nie miała okazji poznać i w części „Babciu Stanisławo!” przybierającym formę listu – jednej z metod terapeutycznych na poradzenie sobie z problemem – rozmawia z babcią starając się ją zrozumieć, lecz z drugiej strony dając jasno do zrozumienia, że nie ma dla niej zarezerwowanych żadnych ciepłych uczuć. Z zapisków autorki trudno jest odczytać jakiekolwiek emocje. Można nawet powiedzieć, że są to jedynie suche fakty niepoparte żadnymi uczuciami, aż do momentu wspomnianego listu, w którym odgrywają one kluczową rolę i czytelnik w końcu zaczyna pojmować sedno problemu oraz odczuwać bliskość z autorką.
Kiedy człowiek zdecyduje się już na psychoterapię dowie się, że jednym ze sposobów na radzenie sobie z problemem i emocjami, które nas w związku z tym męczą jest spisanie ich. Myśli, emocje i wydarzenia z życia Jolanty Szulkowskiej przybrały właśnie taką formę i zebrane zostały w książce „Uwięzione dzieciństwo. Zapiski z psychoterapii”. Książce, która wpłynie na każdego człowieka, bowiem da mu do myślenia, czy jego oziębłość emocjonalna w dorosłym życiu nie jest spowodowana wydarzeniami z dzieciństwa, które zostawiły w nich piętno już na zawsze. Dowie się czy niemożność odczuwania głębszych emocji nie jest spowodowana tym, że choć teoretycznie wydawać by się mogło, że rodzice o nas dbali w dzieciństwie, to jednak nie dawali nam dostatecznych emocji, uczuć, które sprawiłyby, że w dorosłym życiu czulibyśmy się pełniejsi. Ja, niestety, już znam odpowiedź na to pytanie, ale czy czuję się z tym lepiej?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zdumiewająca sprawa Nakręcanego Człowieka

Mamy tutaj, drodzy Czytelnicy do czynienia ze świetnie napisaną i nadzwyczaj dobrze skonstruowaną kontynuacją przygód dwóch niezwykłych przyjaciół: si...

zgłoś błąd zgłoś błąd