Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Czarna Bezgwiezdna Noc

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Krzysztof Oblucki
tytuł oryginału: Full Dark No Stars
wydawnictwo: Albatros
data wydania: maj 2011
ISBN: 9788376593586
liczba stron: 488
słowa kluczowe: nowele, zemsta, strach
język: polski
typ: papier
dodał: Lunatic
7.54 (416 ocen i 62 opinie)
 
Kup książkę
Cena od 29,90 zł
Kup ebooka
Legimi
Cena: 29,90 zł

"Wierzę w to, że w każdym człowieku jest drugi człowiek, obcy..." napisał Wilfred Leland James na pierwszych stronach swojego emocjonującego wyznania, które tworzy 1922, pierwszą z czterech niezwykle... "Wierzę w to, że w każdym człowieku jest drugi człowiek, obcy..." napisał Wilfred Leland James na pierwszych stronach swojego emocjonującego wyznania, które tworzy 1922, pierwszą z czterech niezwykle mrocznych, fascynujących opowieści Stephena Kinga, połączonych tematem kary. Dla Jamesa ów obcy budzi się gdy jego żona Arlette proponuje sprzedanie rodzinnego domu i wyjazd do Omaha wprawiając w ruch makabryczną spiralę morderstwa i szaleństwa. W Big Driver tajemnicza pisarka o imieniu Tess spotyka nieznajomego podczas długiej drogi do Massachusetts kiedy jedzie skrótem do domu ze spotkania klubu książki. Zgwałcona i porzucona na śmierć Tess obmyśla zemstę, która postawi ją twarzą w twarz z kolejnym obcym: tym wewnątrz niej samej. Fair Extension, najkrótsza z opowieści jest prawdopodobnie najbardziej nieprzyjemną i najzabawniejszą ze wszystkich. Zawarcie paktu z diabłem nie tylko ratuje Harry'ego Streetera od raka ale też bogato wynagradza za życie pełne urazy. Kiedy mąż Darcy Anderson wyjeżdża w kolejną podróż służbową, ona udaje się do garażu szukając baterii. Potyka się o pudełko pod stołem i odkrywa obcego wewnątrz swojego męża. To przerażające odkrycie oddane z jeżącą włosy intensywnością definitywnie kończy dobre małżeństwo - Good Marriage. Podobnie jak 'Cztery pory roku' i '4 po północy', które stworzyły takie filmowe hity jak 'Skazani na Shawshank' i 'Stań przy mnie', 'Czarna bezgwiezdna noc' dowodzi, że Stephen King to mistrz długich opowieści. pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (7)

Opinie czytelników
Przeczytana: 03 sierpnia, 2011

Znasz to uczucie? Gdy ze snu budzi Cię delikatny dotyk na skórze szyi? Lekki niczym muśnięcie ptasiego piórka i jednocześnie elektryzujący, wprawiający w przyjemny dreszcz niemal na całym ciele. Nie otwierając oczu uśmiechasz się niby to do siebie, ale tak naprawdę do osoby, która leży obok. Tylko ona za pomocą dotyku potrafi sprawić, że Twój świat wiruje…Obmyślając sobie plan słodkiego rewanżu tego porannego budzenia, odwracasz się powoli w jej stronę. Nadal uśmiechając się błogo, unosisz powoli powieki i…patrzysz prosto w duże ślepska szczura.
Odkąd zamordowałem żonę i wciągnąłem w tę zbrodnię syna, doskonale wiem, co to za uczucie. Podpisano: Wilfred James, bohater opowieści pt. „1922”.

Jestem przekonana, że Wilfred będzie mówił o szczurach. Ale co on tam wie o prawdziwym strachu? Czy obudził go kiedyś przejmujący chłód, wbijający się w ciało jak szpikulec? Czy leżąc w lodowatej wodzie, oprócz stęchlizny gnijących roślin czuł woń rozkładu? Bojąc się jednocześnie spojrzeć w bok by nie okazało się, że zapach wcale nie unosi się ze zwłok zwierzęcia? Szczerze w to wątpię. Choć uważam, że moje przeżycia siłą oddziaływania znacznie przewyższają jego to jest jednak coś, co nas łączy – władza nad czyimś życiem, którą mogę mieć nawet ja. Taka niepozorna kobieta parająca się, na co dzień pisarstwem – to niesamowite uczucie móc zmyśloną przez siebie fikcję literacką przenieść do rzeczywistości.
Podpisano: Tessa Jean, „Wielki kierowca”.

Strach wcale nie musi być zły. Strach może być całkiem przyjemnym uczuciem, mimo że swoje źródło ma w morderstwie. Nie ukrywam, że na pewno łatwiej jest zabić, gdy nie widzi się krwi na własnych rękach. Wtedy można się nawet cieszyć z czyjejś śmierci…Jednak nie ma nic za darmo. Wszystko ma swą cenę. Niepisana umowa z diabłem w ludzkiej skórze także…Dave Streeter, „Dobry interes”.

Czy można się cieszyć z czyjejś śmierci? Tego nie wiem, ale wiem, że na śmierć można sobie zasłużyć. Są tacy ludzie, których zdaje się, że świetnie znamy. Pewnego dnia na światło dzienne wychodzi sekret, który wywraca nam świat do góry nogami i sprawie, że do bliskiej osoby, których tajemnica dotyczy, zaczynamy czuć wstręt…Wstręt tak silny, że fakt, iż ona śmie w naszej obecności oddychać, budzi w nas najmroczniejsze instynkty…Darcy Anderson, „Dobrane małżeństwo”.

Jak zapewne dało się zauważyć, te cztery mroczne historie, których treść oddałam w minimalnym stopniu (dopowiedzenie czegoś więcej byłoby zbrodnią) łączy jeden wspólny mianownik – morderstwo? Stephen King posługując się tymi opowieściami zwrócił uwagę na to, że w każdym człowieku może drzemać demon i każdy może zbudzić się dzięki choćby najmniejszym (i pozornie niegroźnym) pobudkom. Czy zrobił to umiejętnie? Biorąc pod uwagę całokształt „Czarnej bezgwiezdnej nocy” stwierdzam, że…absolutnie tak. Wszystkie te opowiadania są wg mnie świetnie skonstruowane, poprowadzone typowo „kingowym” stylem, gdzie nie brak dreszczyku emocji, grozy, szaleństwa i delikatnej nutki fantastyki. Jeśli miałabym wskazać jednak na jakieś wady to zrobiłabym to w przypadku „Wielkiego kierowcy” – ten tekst wg mojego mniemania skróciłabym o dobrych kilka stron, „ucinając” część dialogów głównej bohaterki z…to już sami sprawdźcie. W każdym bądź razie, te opowiadanie odrobinę krótsze zyskałoby na swej dramatyczności. „Dobry interes” zasługuje na pochwałę za sam pomysł na fabułę – założę się, że każdy z czytelników chciałby móc dobić takiego interesu…”Dobrane małżeństwo” – King jest mistrzem w takim ukazywaniu czarnych charakterów, że zamiast ich nienawidzić…darzymy ich szczerą sympatią. Maż głównej bohaterki bardzo przypadł mi do gustu, mimo że jest…ach, jaka szkoda, że nie mogę zdradzić. Zaś „1922” jest wszystkim tym, za co kocham Kinga, absolutnie! Świetna fabuła, bezbłędna konstrukcja – mieszanka mocnego thrillera z horrorem.

Reasumując…”Czarna bezgwiezdna noc” potwierdza, że King w żadnym wypadku nie wyszedł z wprawy pisarskiej – pokazał tu, co potrafi na tyle dobrze, że muszę zrobić w swoim rankingu książek jego autorstwa miejsce na ten zbiór opowiadań. Jestem także gotowa walczyć zażarcie o tezę, że w krótkiej formie King też świetnie sobie radzi – wbrew temu, co twierdzi wielu.

Ocena 5,5/6

**http://ksiazkowka.blox.pl/html**


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 22 maja, 2011

"1922" - jak na Kinga mocno przeciętne opowiadanie,którego początek jest bliźniaczo podobny do innej jego książki, pod tytułem "Dolores Claiborne". Tyle,że w tym przypadku zbrodnia jest po stronie mężczyzny,a dokładnie rolnika ze stanu Omaha.Dla mnie temat
oklepany,bo już nie raz się czytało,czy oglądało o psującym się małżeństwie,zbrodni i późniejszych jej następstwach. Tutaj cała sprawa dotyczy nie tylko samego męża,ale i jego syna, co w znaczący sposób odbija się na jego przyszłości. Może się podobać,ale mnie to nie ruszyło.

"Wielki kierowca" - kolejny znany każdemu temat dotyczący gwałtu. Zbrodnia dokonana na autorce kryminałów imieniem Tess, która wraca ze spotkania ze swoimi czytelnikami, drogą na skróty,wyznaczoną wcześniej przez jedną z organizatorek spotkania. Ciekawym elementem przy tej zbrodni jest mocne przekonanie kata o tym, iż jego ofiara została przez niego uduszona. Cała ta sprawa nabiera jednak innego światła po tym,jak pisarka budzi się i planuję swoją zemstę. Opowiadanie całkiem dobre, ale też nie powiedziałbym, że zachwycające. King świetnie, co prawda przedstawił zmiany psychiczne bohaterki i zmianę postrzegania przez nią otoczenia,ale cała reszta jest tylko dobra.

"Dobry interes" - Tom Goodhugh ma piękną żonę,zdrowe i kochające dzieci, własną firmę, kupę kasy...i umierającego na raka najlepszego przyjaciela Dave'a ,któremu to wszystko zawdzięcza. Jednak wszystko to zmienia się, gdy Dave spotyka pewnego ciekawego człowieka, który proponuje mu przedłużenie życia w zamian za pewien procent jego dochodu i jeszcze jedną,drobną rzecz... Jest to bardzo dobre opowiadanie, które idealnie obrazuje jak kruche i nieprzewidywalne jest życie każdego człowieka. Pokazuje, jak w szybkim czasie życie piękne może się zmienić w koszmar i na odwrót. Ale najważniejsze w tym opowiadaniu jest konsekwentne dążenie do zadowolenia z życia, bez żadnych skrupułów i wyrzutów sumienia.

"Dobrane małżeństwo" - to opowiadanie całkiem dobre,ale też prawdopodobnie większość osób miała do czynienia z tym problemem,czytając, czy oglądając jakiś film. Minipowieść opowiada o mężatce Darcy, która przypadkiem odkrywa sekretną skrytkę swojego męża,w której znajdujące się przedmioty, świadczą o tym, jakobym był on seryjnym mordercą, co skutecznie maskował przez wiele lat. Dalszej części nie ma sensu opisywać,bo zdradziłbym to co w tym opowiadaniu najważniejsze,a nie każdy się domyśli,jak się skończy całą ta historia. Dla mnie ten tekst,chociaż nie nudny,to jednak trochę za długi, i momentami jakby trochę naiwny,zwłaszcza ta nieudolność policji jakoś mocno nie rzeczywista. Ale już sama końcówka zasługuje na bardzo pozytywną opinię.


Przeczytana: 19 maja, 2011

King w najlepszej formie. 4 opowiadania nie pozwalające się oderwać. W dwóch usprawiedliwam mordercę...Najmroczniejsze pierwsze opowiadanie "1922", nakręca tylko spiralę pomysłowości i tego na co stać autora.Ale i pozostałe nie są lightowe.Moim faworytem jest "Wielki Kierowca", przeraża natomiast ludzki egoizm w "Dobrym interesie".Brak tu zjawisk paranormalnych za wyjątkiem noweli "Dobry interes", King zwraca się wg mnie ku zbrodni, okrucieństwie jakim podąża zwykły człowiek i myślę, że to naprawdę poraża.Cieszę się, że w tych nowelach nie ma absurdu i fantasy jak w "TO" np. Całość oceniam jako rewelację i na pewno jeszcze do tej pozycji sięgnę.


Przeczytana: 13 lipca, 2011

Zawsze ilekroć wracam do Kinga już od pierwszych kartek czuję swego rodzaju przyjemność. Sam styl jego pisania - tak mi bliski - sprawia, że czuję się jak kot drapany za uchem.

Zbiór zawiera cztery historie o zwykłych ludziach w niezwykłych sytuacjach. Ukazuje drugie oblicze człowieka, którego nikt by się nie spodziewał, nawet sam delikwent.

Może nie są to opowiadania, które skłaniają do głębokich przemyśleń, ale nie jest też tak, że po zakończeniu lektury zapominamy o niej i nic z niej nie wynosimy.

Gdy kiedyś ktoś mnie spytał w co wierzę (chodziło o wyznanie), odpowiedziałam, że wierzę w siebie. I przy okazji tej książki mogę napisać, że tak, jest to prawda, ale chyba nikt nie może być pewien siebie w 100%. To jest coś o czym wiedziałam i wie wielu ludzi. Ale wiemy o całej masie rzeczy i na co dzień zapominamy o tym, przestajemy być ostrożni i uważni.

Może w zamyśle Kinga nie był to żaden apel, ale jako takowy może być uznawany dla wielu. I nie chodzi tu o zachętę do naśladowania, a raczej do refleksji na temat popełnionych czynów i zastanowienia: czy warto?

Nie mogę napisać, że jest to zbiór rewelacyjny. Bo nie kopie, nie wstrząsa - ale jest bardzo dobry.
Opowiadania są równo napisane i czas poświęcony na czytanie w żadnym wypadku nie jest stracony. Kawał dobrego, przyjemnego czytadła. Nie widzę powodu by odkładać zapoznanie się z treścią na później.

Polecam!


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 14 czerwca, 2011

„Czarna bezgwiezdna noc” to cztery mroczne, wręcz szokujące, historie a w nich opowieści o morderstwie i świetne studium psychologiczne, ukazujące relacje międzyludzkie i zmiany, jakie w nich zachodzą po dokonaniu czy też odkryciu morderstwa.

Język tych minipowieści jest bardzo plastyczny i obrazowy, w pełni oddaje okrucieństwo mordu, poraża tym, że znamy motywy i z racji, że nie są to zbrodnie w afekcie, uczestniczymy w realizacji drobiazgowego planu działania.

Z wyjątkiem noweli pt. „Dobry interes”, gdzie spotykamy się z elementami świata paranormalnego, fabuła osadzona jest w rzeczywistości, dotyczy zwyczajnych ludzi, codziennych okoliczności, po prostu zdarza się coś, co w sprzyjającej sytuacji powoduje, że bohaterowie ulegają pokusie dokonania czegoś, co dyktuje żądza zemsty, sprawia przyjemność lub też w danej chwili wydaje się jedynym słusznym wyjściem a co podszepnąć może tylko bardzo mroczna strona ludzkiej osobowości.

Książka stawia wielce niewygodne pytania a i po lekturze pozostawia czytelnika z refleksją, że być może wielu rzeczy nie wiemy o człowieku, który jest naszym partnerem, dzieckiem czy też rodzicem, bo w każdym z nich drzemać może ktoś, kogo zupełnie nie znamy, jego ciemna strona. Ta, która jest w stanie zabić.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 01 lipca, 2011

Pomimo tego, że jakiś czas temu "pogniewałem" się na Stephena Kinga, po przeczytaniu powieści TO!, która całkowicie mnie rozczarowała, teraz postanowiłem dać mu kolejną szansę. Zachęcony pochlebnymi recenzjami Czarnej bezgwiezdnej nocy sięgnąłem po nią, martwiłem się tylko, że znowu poczuje rozczarowanie. Okazało się, że moje przedwczesne zmartwienie było niepotrzebne. Zawarte w książce cztery opowiadania to majstersztyk a zarazem literatura grozy najwyższych lotów. Przedstawiona w nich mroczna strona człowieczej duszy doskonale przemawia do mojej wyobraźni. Pewnie głupio zabrzmi jeśli powiem, że doskonale bawiłem się przy tej pozycji, bo czy można się doskonale bawić czytając horror? Jednak z całą stanowczością stwierdzam, że autor pokazał tą pozycją, kto "rządzi" w literackim świecie grozy.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 16 czerwca, 2011

Chrześcijanie - głównie amerykańscy - lubią stawiać sobie pytanie: "Co w takiej sytuacji zrobiłby Jezus?". King stawia dużo pytanie trudniejsze: "Co w takiej sytuacji zrobiłbyś ty?".
Nie znajdziecie w zamieszczonych tu czterech nowelach sił nadprzyrodzonych (no, odrobinkę), krwi tryskającej na ściany (no, trochę) i szczękających kości (w ogóle).
King zabiera nas na ponurą przejażdżkę po mrocznych zakamarkach umysłów przestępców. Nie, psychopatów. Nie... to są umysły zwykłych ludzi w ekstremalnych, ale wcale nie tak niezwykłych sytuacjach.
I to jest najbardziej niepokojące...


Przeczytana: 12 września, 2011

“Czarna, bezgwiezdna noc” to kolejny zestaw czterech Kingowskich opowiadań. Jak zwykle u tego autora oznacza to, że czytelnicy do rąk otrzymali potężną książkę, w której każde opowiadanie jest o wiele bardziej mikropowieścią, niż rzeczywiście krótką formą literacką. Wspólnym elementem tekstów jest przekonanie autora, że w każdy człowieku jest druga istota, która niejako pragnie dojść do głosu i często w różnych życiowych sytuacjach jej się to udaje. Autor koncepcję w błyskotliwy sposób tłumaczy w posłowiu na końcu książki, które jak zwykle u niego choć nie jest typową formą literacką, również potrafi dać do myślenia, a nawet przestraszyć.

Pierwszy tekst mnie zdecydowanie nie zachwycił. Bodajże najdłuższy (a może tylko mi się dłużył), opowiada historię typowej amerykańskiej rodziny farmerskiej, rzecz dzieje się w latach dwudziestych XX wieku. Żona dziedziczy po rodzicach konkretny kawałek ziemi, pragnie go sprzedać i wyjechać do cywilizacji, z kolei mąż na tę ziemię ma chętkę, i nie wyobraża sobie życia gdzie indziej, jak na swojej farmie. Moim problemem z opowiadaniem była dość spora przewidywalność oraz puenta, której domyślamy się od praktycznie samego początku. W takich wypadkach skłonność Kinga do nadmiernego gadulstwa potrafi być naprawdę upierdliwa. Lekko zniechęcony do lektury kolejnych wróciłem dopiero po kilku dniach... i okazało się, że jednak “to jest to!”. Pozostałe teksty są rewelacyjne.

W drugim opowiadaniu przeżywamy potworne chwile wraz z pisarką, robiącą karierę na wydawaniu kolejnych kryminałów, których bohaterkami są gospodynie z Kółka Robótek Ręcznych. King w mistrzowski sposób określa autorkę, prezentując opowieść tak, że z chwili na chwilę robi się coraz bardziej przerażająca. Co bardzo mi się podobało, to fakt, że pisarz opowiadając o pisaniu właśnie w tym tekście zawarł bardzo wiele ciekawych myśli dotyczących tworzenia, szczególnie horrorów. Bohaterka jak na pisarkę przystało kolejne swoje losy i doznania konfrontuje z literaturą i wychodzi jej to wspaniale. Zresztą sama historia, jej rozwinięcie i szczególnie zakończenie to klasa sama w sobie, rzecz właśnie tak dobra, jak spodziewalibyśmy się po tym autorze.

Trzeci tekst porusza temat pogrążonego w żałobie umysłu człowieka, który wie, że niebawem odejdzie z tego świata. Że nie ma ratunku, jest tylko niebyt, rozkład, zgnilizna oraz zmarnowane, kompletnie niewykorzystane życie. Któż od osoby znajdującej się w takiej sytuacji lepiej będzie sobie zdawał sprawę z tych wszystkich okazji, których nie podjął, z niesprawiedliwości życia, w którym uczciwi i pracowici otrzymali ciężką chorobę, a nieroby i spryciarze żyją jak królowie? Bohater otrzymuje propozycję nie do odrzucenia w klasycznym stylu - a King zadbał o to, by historia jednak wcale tak klasyczna nie była.

Wreszcie czwarty tekst, według mnie najlepszy, porusza temat który mnie od zawsze kręcił. King zadaje sakramentalne pytanie: jak dobrze znamy swoich najbliższych? Kiedy człowiek może rzec, że wie wszystko o swojej żonie, mężu, dzieciach, rodzicach? Jak autor udowodni, trzydzieści lat małżeństwa to wciąż za mało, by móc powiedzieć, że wie się o partnerze cokolwiek. I znowu - rzecz niby oczywista, ale i tak ją podkreślę: rozwiązania fabularne Mistrza zaskoczą niejednego, znowu niby klasyczna opowieść w której jednak nie da się przewidzieć nic, choć zabawa z przewidywaniem jest przednia, King i tak zaskakuje, w dodatku totalnie.

“Czarna, bezgwiezdna noc” to doskonała lektura, przemyślana od samego początku do końca. Dłużyzny, z których Kinga znamy przeszkadzają jedynie w pierwszym opowiadaniu, ale to tylko dlatego, że toczy się ono utartym schematem, w przeciwieństwie do kolejnych - również opartych na niby wyświechtanych motywach, ale z zaskakującymi rozwiązaniami. Jest to książka, którą zdecydowanie warto przeczytać - szczególnie polecam tym fanom grozy, którzy stronią od elementów nadprzyrodzonych, którzy nieszczególnie boją się tajemniczego hokus pokus, gdyż dobrze wiedzą, że najstraszniejszy dla człowieka może być tylko drugi człowiek. I jeśli ktoś ma co do tego wątpliwości (jeśli to możliwe), po lekturze tych czterech opowiadań (i posłowia) wątpliwości mieć przestanie.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 stycznia, 2012

Nie czytaj tej książki w samotności. Nie czytaj, gdy nie ma obok Ciebie rodziców albo życiowego partnera, Twojego psa, kota, papużek, albo choćby śledzi w zamrażalniku. Nie czytaj tej książki w samotności, bo samotność wzmacnia poczucie strachu. Ponury nastrój pełznie Ci po plecach i owija się wokół serca, a Ty po raz kolejny wiesz, że to objaw zwiastujący spotkanie z Królem Grozy.
"Czarna Bezgwiezdna Noc" sprawi, że przejrzysz się w lustrze i głęboko zastanowisz nad sobą. Czy jesteś dobrym człowiekiem? Czy mógłbyś rozmyślnie skazać kogoś na cierpienie, gdybyś wiedział, że ktoś w zamian zdejmie je z Twoich barków? W książce Kinga nie ma niczego przypadkowego. Każde zdarzenie ma swoje przyczyny i skutki, a akcja powoduje reakcję. To zbiór czterech opowiadań które łączy jedno – żaden z bohaterów w nich występujących nawet nie przypuszcza, do czego jest zdolny.
Bohater pierwszego z nich jest rolnikiem, który zabija swoją żonę i wrzuca ją do starej, nieużywanej studni. Bohaterka drugiego to pisarka, która zostaje brutalnie zgwałcona i postanawia własnoręcznie wymierzyć sprawiedliwość swojemu oprawcy. W trzecim opowiadaniu poznajemy chorego na raka bankowca, który decyduje się na cofnięcie choroby w zamian za przeniesienie cierpienia na kogoś, kogo nienawidzi. Czwarta historia to z kolei opowieść o kobiecie, która odkrywa, że jej mąż jest seryjnym mordercą. Każdy z bohaterów czterech zamieszczonych w książce opowiadań Stephena Kinga to zwyczajny człowiek. Jak sam autor pisze: "Bardzo się starałem pokazać w "Czarnej bezgwiezdnej nocy", co ludzie robią i jak mogą zachowywać się w pewnych okolicznościach. Ludzie w tych opowieściach nie są pozbawieni nadziei, ale zdają sobie sprawę, że nawet najgłębsze nadzieje (i najlepsze życzenia dla rodaków i społeczeństwa, w którym żyjemy) mogą być czasami próżne. Nawet często. Ale myślę też, że ich zdaniem szlachetność tkwi przede wszystkim nie w sukcesie, ale w próbach robienia tego, co należy… a kiedy nam się to nie udaje albo celowo odwracamy się od stojącego przed nami wyzwania, następuje piekło."
W "Czarnej bezgwiezdnej nocy" autor po raz kolejny udowadnia, że jest jednym z najlepszych współczesnych pisarzy grozy na świecie. Czytanie prozy Kinga powoduje dreszcze, wywołuje niepokój i pozostawia ogromne wrażenie. Od tej książki nie można się oderwać i niech dowodem na to twierdzenie będzie fakt, że przerwałam jej czytanie tylko raz w ciągu całego popołudnia, dopiero wówczas, gdy pies piszczał, domagając się wyjścia na zewnątrz.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: czerwiec, 2011

Zaskakujące, mrożące krew w żyłach opowiadania. Każde na swój sposób inne, łączy je ludzka natura. Ciemna strona ludzkiej duszy. Czytając "1922" nie mogłam zasnąć. A "Wielki Kierowca" napawał mnie realnym lękiem. Polecam wszystkim którzy lubią się bać.


Przeczytana: 04 lipca, 2011

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Król Horroru powrócił wraz z „Czarną bezgwiezdną nocą”. Tytuł oczywiście nie jest przypadkowy (chociaż jego oryginalne brzmienie, „Full Dark, No Stars”, o wiele lepiej oddaje zamysł autora), celem jest tutaj pokazanie najmroczniejszej strony ludzkiej natury. King po raz kolejny stosuje formę znaną z „4 po północy”, czy „Czterech pór roku” i jego najnowsza książka jest zbiorem czterech mini-powieści. I jak to bywało także w poprzedniczkach – nie wszystkie opowieści trzymają taki sam poziom (aczkolwiek, żadna z nich nie spada poniżej pewnego pułapu poprawności).

Swoją opinię na temat tych mini-powieści przedstawię tutaj nie w kolejności, w jakiej pojawiają się w książce, lecz w formie osobistego rankingu – od najsłabszej, do najlepszej.

UWAGA! W tekście mogą znajdować się istotne elementy zdradzające fabułę.

„Dobry interes” – to najkrótsza i zarazem najsłabsza część „Czarnej bezgwiezdnej nocy”. Chociaż, jak już wspomniałem wcześniej, najsłabsza oznacza tutaj, tekst najsłabszy w porównaniu z pozostałymi trzema tekstami. Sam w sobie, „Dobry interes” jest opowiadaniem bardzo dobrym. Poznajemy w nim Davida Streetera, człowieka chorego na raka, zmierzającego po równi pochyłej w dół. Pewnego dnia, wracając z pracy, Dave spotyka dziwacznego handlarza, który sprzedaje przedłużenia. Jakiego rodzaju przedłużenia, zależy już od samego klienta – w przypadku Streetera, towarem jest przedłużenie życia, a zapłatą… cóż, jest to prawie klasyczny układ z diabłem (handlarz nazywa się George Bełdia, co jest dość oczywistym anagramem). W zamian za swoje życie i szczęście, musi oddać szczęście innej osoby. Wybór pada na najlepszego przyjaciela, którego David tak naprawdę skrycie nienawidzi za jego pełne sukcesów życie. „Dobry interes” w jakiś niezrozumiały sposób przypominał mi opowiadanie „Quitters, Inc.”, mimo że tak naprawdę niewiele ma z nim wspólnego. Być może chodzi o pewien rodzaj konstrukcji fabuły. W każdym razie ten tekst jest w zasadzie „najłagodniejszym” z wszystkich czterech. Jego celem jest pokazanie pogoni za własnym szczęściem, za wszelką cenę. No i zawiść, która może zniszczyć każdą przyjaźń.

„1922″ to opowieść o pewnej amerykańskiej farmie, gdzieś w stanie Nebraska, w drugiej dekadzie XX wieku. Poznajemy tam typową farmerską rodzinę – Wilfred James, dość dobrze prosperujący rolnik (choć o wiele gorzej niż sąsiad), którego hobby stanowią książki (co jest dość nietypowe). Jego żona Arlette, wyszczekana i zawzięta, co dość szybko doprowadza do tragedii. No i syn, Henry, którego przyszłość zostaje przesądzona w momencie kiedy zdecydował się pomóc swojemu ojcu w rozwiązaniu problemu. Wszystko zaczyna się od sporu o ziemię, którą Arlette odziedziczyła. Wilfred chcę ją zatrzymać i żyć dalej w spokoju, żona wolałaby raczej sprzedać ją firmie rzeźniczej i przeprowadzić się do wielkiego miasta. Ich nieustanny spór doprowadza Wilfreda do ostateczności i decyduje się na dość radykalny krok. „1922″ pokazuje mroczną stronę głównego bohatera, ale przede wszystkim konsekwencje jej czynów i wyrzuty sumienia temu towarzyszące. Bezbłędnie pokazane jest staczanie się Wilfa na samo dno studni swojej własnej duszy.

„Wielki kierowca” to historia Tess – pisarki (czyli ulubionego zawodu bohaterów Kinga), autorki nieszkodliwych kryminałów dla starszych pań, która wracając ze spotkania autorskiego, korzysta z nieznanego wcześniej skrótu i kończy się to dla niej bardzo źle. Samochód Tess łapie gumę na opuszczonej drodze, a z pomocą pojawia się tytułowy wielki (dosłownie) kierowca. Z pozoru miły i uczynny, lecz dość szybko poznajemy jego prawdziwe intencje. Już prawie od początku autor przedstawia nam dość brutalną i obrazową scenę gwałtu. Reszta opowieści to początkowe rozterki i w końcu zemsta Tess, z bardzo zimną krwią. Widać tutaj inspiracje, których King nawet nie ukrywa, filmem „Odważna” z Jodie Foster. Lecz nie sposób posądzić go o jakiekolwiek wtórności, bo specyficzny styl Stephena wylewa się z każdej stronicy.

„Dobrane małżeństwo” to ostatnia i zarazem najlepsza, moim zdaniem, mini-powieść. Świetnie napisana i trzymająca w napięciu opowieść o pewnym małżeństwie – Darcy i Boba. Dosyć pospolitym i nie wyróżniającym się niczym szczególnym, ale bardzo się kochającym i zgranym. Jednak życie Darcy obraca się o sto osiemdziesiąt stopni, kiedy zupełnym przypadkiem, w czasie nieobecności męża, odkrywa mroczną tajemnicę Boba. Szalona teoria, że seryjny morderca młodych kobiet, grasujący po okolicznych stanach od kilkunastu lat, to naprawdę jej małżonek, okazuje się prawdą. W pewien sposób Bob skojarzył mi się z Dexterem Morganem, który w podobny sposób prowadzi podwójne życie. Cały tekst jest oparty na autentycznych wydarzeniach, a King próbuje udowodnić, że są takie sytuacje w życiu, kiedy nawet po kilkudziesięciu latach małżeństwa, tak naprawdę nie znamy drugiej osoby.

„Czarna bezgwiezdna noc” jest dosyć udanym zbiorem i spokojnie można ustawić go przy poprzednich. Wyraźnie widać, że to współczesny King, bo jego historie przesycone są nowymi technologiami i aktualną popkulturą (nie licząc „1922″, z oczywistych względów). Do tej pory powieści i opowiadania Kinga zazwyczaj działy się w latach 80-tych i 90-tych (a przynajmniej jego najbardziej znane tytuły), lecz ta nutka teraźniejszości nadaje „Czarnej bezgwiezdnej nocy” dodatkowego realizmu, przez co teksty stają się jeszcze bardziej przerażające. Pojawiają się też oczywiście charakterystyczne dla Stephena smaczki i nawiązania (powiedzenie znane z „Mrocznej Wieży”, czy miasteczko Derry).

Dodatkowo, uznanie należy się tłumaczowi, który spisał się wyjątkowo dobrze i konsekwentnie używał polskich wersji nazw bardzo istotnych dla fabuły (chodzi mi tutaj o George’a Bełdię i BK – Bekę, którzy w oryginale przedstawieni są trochę inaczej, ale tłumaczenie zachowuje całkowicie sens).


Na półkach: Przeczytane, Kupiłam
Przeczytana: 22 sierpnia, 2011

Stephena Kinga chyba nie trzeba przedstawiać. Należy do wybitnych pisarzy a każdy, kto uwielbia powieści grozy przeczytał już, chociaż jedną jego książkę. Ja przeczytałam jedną trzecią twórczości, ale nigdy nie trafiły w moje ręce opowiadania. Dopiero po zakupie „Czarnej bezgwiezdnej nocy” miałam okazję poznać go w takiej formie. Nie mam, zatem porównania, ale jeśli pozostałe dwa zbiory opowiadań są tak dobre jak to, pozycje na mojej liście „muszę to mieć” zmieniają swoje miejsce.

„Czarna bezgwiezdna noc” to cztery mini powieści. Pierwsze, najdłuższe a zarazem, jak dla mnie, najlepsze opowiadanie z mrocznymi, poruszającymi i najbardziej przygnębiającymi fragmentami, to „1922” - spowiedź farmera Wilfreda Lelanda Jamesa, który zamordował żonę dla kawałka ziemi. Konflikt o to, czy ziemia ma zostać sprzedana czy nie zaowocował nienawiścią, makabryczną zbrodnią i bezwzględną manipulacją własnego dziecka oraz doprowadził do szaleństwa głównego bohatera. Opisy (czasem obrzydliwe i budzące wstręt) o sposobie dokonania morderstwa oraz o popadaniu w obłęd potwierdzają, że King wie jak przyprawić czytelnika o gęsią skórkę.

Ostatnie opowiadanie „Dobrane małżeństwo” zajmuje u mnie drugie miejsce. Pokazuje jak trudno jest odkryć wszystkie tajemnice o osobie, z którą mieszkamy i żyjemy prawie przez całe swoje życie. Darcy i Bob wiodą spokojne i udane małżeństwo. Po pewnym czasie jednak żona odkrywa, że jej wręcz idealny mąż, podczas wyjazdów służbowych w okrutny i brutalny sposób gwałci oraz morduje kobiety. Po powrocie męża, Darcy zgadza się na puszczenie wszystkiego w niepamięć i zachowuje zimną krew. Ale czy na pewno zdoła żyć z człowiekiem o tak odrażającym hobby? Czy też zgłosi wszystko na policję? Napięcie, które mu towarzyszy jest równie mocne jak w opowieści „1922”.

Pozostałe dwa, chociaż dobre to dosyć przewidywalne. „Wielki kierowca” to historia Tessy Jean, autorki książek kryminalnych. Po spotkaniu z czytelnikami w drodze powrotnej łapie gumę a przejeżdżający kierowca, jak się okazuje dwumetrowy, potężnie zbudowany mężczyzna, wcale nie zamierza jej pomóc. Gwałci ją, bije i dusi do nieprzytomności a ciało wrzuca do kanału melioracyjnego. Tess jednak udaje się wybudzić, wraca do domu i planuje zemstę.
W "Dobrym interesie” Dave dowiaduje się, że ma raka i niecały rok życia. Pewnego dnia spotyka mężczyznę, który proponuje mu przedłużenie życia. Aby jednak było to możliwe musi oddać mu piętnaście procent swoich dochód i wskazać jedną osobę, której nienawidzi. Dave po namyśle godzi się na ten układ i jako osobę wskazuje swojego najlepszego przyjaciela Toma. On ma wszystko, zdrowie, piękną żonę, mądre dzieci i pieniądze. Jednak, co się stanie po zawarciu paktu? Moim zdaniem obydwa mają mało zaskakujące zakończenia. W jednym można byłoby skrócić wręcz ciągnące się rozmowy z ‘przyjaciółmi’ a w drugim wydłużyć czas akcji o bardziej ciekawe fragmenty.

Jednak po raz kolejny autor udowadnia swoją siłę w pisaniu scen pełnych strachu, lęku, przerażenia i ludzkiej psychozy. Język jest prosty, wciąga, szybko się czyta i co najważniejsze budzi emocje.

„Zdaniem krytyków Czarna bezgwiezdna noc to jedna z jego najlepszych książek, zaś strony praktycznie odwracają się same”*

Opowiadania w „Czarnej bezgwiezdnej nocy” przedstawiają ludzi z drugiej strony. Tej mroczniejszej strony. Ukazują ciemną stronę zwykłych i przeciętnych osób, które nigdy nie podejrzewałyby, że w nich samych istnieje drugie Ja. To bardziej bezwzględne i okrutne. Dopiero w skutek nieporozumień, chęci udowodnienia swoich racji oraz ciężkich i okrutnych przeżyć ulegają złym emocją, kierują się egoizmem, mordują usprawiedliwiając się przeszłością i tym, co się im przydarzyło. King pisze o tym, że nie można poznać drugiego człowieka w stu procentach. Nawet żyjąc z kimś prawie przez 30 lat nie potrafimy dowiedzieć się, co tak naprawdę siedzi w jego głowie.
Nawet, jeśli wierzymy w dobro innych, a przed wszystkim swoje, nie możemy być tego do końca pewni. „W każdym człowieku tkwi drugi, obcy mu człowiek.."*, niekoniecznie ten, którego chcielibyśmy poznać.

Polecam tę książkę absolutnie wszystkim. Dla tych, którzy bardzo dobrze znają twórczość Stephana Kinga to pozycja obowiązkowa a ci, którzy dopiero zaczynają przygodę z mistrzem grozy na pewno się nie zawiodą.

* Teksty zaczerpnięte z okładki
(recenzja opublikowana również na moim blogu www.czytelniaprzyherbacie.blogspot.com)


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 24 czerwca, 2011

"Stephen King po raz kolejny uznał, poniekąd bardzo słusznie, że aby straszyć ludzi, nie trzeba wymyślać krwiożerczych wampirów, diabelskich samochodów, wściekłych psów, ani tworzyć postapokaliptycznych wizji. Do tego celu zdecydowanie nadaje się nasz świat w nieodmienionej literacko formie, a cokolwiek prozaicznie by to zabrzmiało – największym potworem tego świata jest niestety człowiek. „Świat to potwór zębaty, gotów gryźć, gdy tylko zechce” – pisał King w powieści „Pokochała Toma Gordona”. Najnowszy zbiór czterech nowel pt. „Czarna bezgwiezdna noc” argumentuje bezpardonowo powyższy punkt widzenia pisarza. Przerażający jest natomiast fakt, że wszystko wskazuje na to, iż Stephen King może mieć rację.

„1922” to obraz amerykańskiej prowincji z czasów prohibicji. Utrzymywane ciężką harówką farmy potrafiła wtedy zniszczyć susza bądź śnieg, a z otoczenia wiejskich chat piszczała bieda i monotonia. 100 hektarów ziemi w spadku (podczas gdy samemu ma się raptem 80) to w takich okolicznościach dar niebios. Tym bardziej kiedy swoje gospodarstwo kocha się ponad życie – zwłaszcza jeśli chodzi o życie swojej żony, a nie własne. Wilfried Eland James postanowił więc żonę zamordować, jej ciało wrzucić do studni, gdzie stało się pokarmem dla szczurów, a w szczegóły swojego krwawego planu wtajemniczyć nastoletniego syna.
Tło opowieści przypomina scenerię znaną ze świetnej „Dolores Claiborne”, ale bohaterowie mają już inne rysy psychologiczne. Farmer Wilfried James okazuje się bowiem wielce niestandardowym wieśniakiem. Przeciętny wieśniak nie czyta przecież Szekspira, nie cytuje Pliniusza Starszego, ani nie nadaje krowom imion greckich bogiń. W premierowej noweli przeplatają się ze sobą elementy skrajnie dramatyczne z cynizmem i humorem rodem z Monty Pythona. „Jeśli się ma płaskostopie, nie można zabijać szkopów. Mężczyźni z płaskostopiem mogą jedynie zabijać żony” – pomyśli podczas rozmowy z szeryfem Wilfried James.

Spotkamy tutaj wiele prozatorskich tricków charakterystycznych dla Kinga, choć przez lata zużytych już do nieprzytomności: mordercę będą prześladować ogromne szczury, zacznie popadać w obłęd, a każdą wizytę niepożądanego gościa poprzedzi pojawienie się „tumanów kurzu”. Jako że zło rodzi nieuchronnie zło – dręczącego wyrzutami sumienia i nieszczęśliwie zakochanego syna Jamesa dopadnie ponury los, którego Wam w tym momencie nie zdradzę. Dodam tylko dla ciekawych, że podobny motyw (ale w zdecydowanie bardziej subtelnym i poruszającym stylu) wykorzystał angielski pisarz Alan Sillitoe w genialnej noweli „Córka szmaciarza”.
Dzięki sprytnym zabiegom Kinga wielu z nas ulegnie złudzeniu, które pisarz wywołał celowo i będzie dla zbrodniarza szukał usprawiedliwienia. Kto wie, może nawet będzie Wam go żal. Pamiętajcie wtedy o jego wyrachowanych słowach: „Morderstwo to także praca”, po których zabrał się do sprzątania zachlapanej krwią żony sypialnię." (fragment recenzji)

Zapraszam do przeczytania całej recenzji na stronie "Experyment - recenzja dobrej książki":

https://experymentt.wordpress.com/2011/06/27/stephen-king-czarna-bezgwiezdna-noc-recenzja/


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 20 lutego, 2011

„Stephena Kinga przedstawiać nie trzeba"....Tak chyba zaczyna się większość recenzji nowych dzieł tego znanego autora powieści grozy( i nie tylko). Trzeba natomiast przedstawić jego ostatni zbiór opowiadań "Czarna Bezgwiezdna Noc" ponieważ należy ona do jego najlepszych książek jakie napisał.
"Czarna Bezgwiezdna Noc" to samo zło bez owych maleńkich z naszej perspektywy punkcików nazwanych gwiazdami. Ta czerń zła przytłacza swoją naturą, brakiem wszystkiego tego co określamy jako dobre i tylko dlatego że opisuje je mistrz ani myślimy o zapaleniu światła. Bo bać się i lękać tego co potrafi uczynić człowiek drugiemu człowiekowi, w towarzystwie Stephena Kinga to czysta przyjemność.

Doskonała płynność w zdaniach i między wątkami, przejrzystość i naturalność opisów jest literalnym odpowiednikiem bogatego w szczegóły malarstwa oddającego świat widzowi niczym zdjęcie aparatu dobrej jakości. Ale to już o autorze wiemy, to są jego niewyzbywalne atrybuty.

W tej pozycji jednak odczuwalne i mające wpływ na przyjemność czytania bardziej ponieważ sam dobór pomysłu na opowiadania w dużej mierze się temu przysłużył. Nie znajdziemy tu ożywionych zmarłych prócz jedynie tych w głowie zatracającego się w swym szaleństwie nieszczęśnika, który próbuje pogodzić się ze swoją zbrodnią. Nie znajdziemy olbrzymiego potwora śliniącego się na widok ofiary prócz zwykłego anatomicznie kierowcy-gwałciciela, tak prawdziwego jak prowadzący których sami widzimy i spotykamy na drodze. Jeśli działają na stronach tej książki jakieś złe moce to źródłem ich jest ludzki umysł. Nawet szatan tu nie czyni nic ponad wolną wolę człowieka odgrywając rolę jedynie czynnika podsuwającego rozwiązania żądając tylko ceny. Bo człowiek który sam czyni się bogiem odrzucając jego prawo moralne i dyscyplinę dekalogu może zaskoczyć i samego diabła w jego dziełach. A już w najlepszej sytuacji spowoduje u niego lekkie skinienie twarzy bez emocji w geście aprobaty. Paradoks jest taki że bogata wyobraźnia Kinga do kreacji różnego rodzaju nieistniejących potworów ustępuje gdy pisze on po prostu o tym kim możemy się stać. I taka tematyka moim zdaniem u Kinga powinna stanowić podstawę jego pisarstwa. Kto czytał Misery ten się nie zawiedzie. Sam człowiek jest wystarczająco obrzydliwym potworem jeśli tego chce i to jest kolejny paradoks o nas samych. I właśnie w takiej prozie możemy odczuć że nasze emocje przeżywa również z nami sam autor. Gdy pisze o wampirach kontroluje je swoją wyobraźnią. Gdy Stephen King pisze o powstających z martwych zwierzętach( w powieści Cmentarz zwierząt) również ów świat jest tylko jego światem, do którego nas zaprasza i którego lęki kończą się wraz z zamknięciem książki.
"Czarna Bezgwiezdna Noc" to świat poza kontrolą Kinga. To nasz wspólny świat a on go tylko opisuje. Bo zwierzęta nie wstają z martwych. Ale stary farmer może nakłonić swojego syna do zamordowania swojej żony i jego matki. Gorąco polecam tą książkę Kinga jako świetnego dokumentalisty tego co nas otacza. I nie traćmy nadziei do końca. Bo pomimo że świadomi zła wiemy w którą stronę iść do światła:)


Przeczytana: 05 grudnia, 2011

Zacznę od tego, że ogółem nie jestem fanką krótkich opowiadań. Kiedyś miałam okazję już przeczytać zbiór "Po zachodzie słońca", który momentami dosyć mocno mnie nudził, a poziom opowiadań był nierówny. Mimo to postanowiłam zajrzeć do "Czarnej bezgwiezdnej nocy" i przekonać się w jakiej formie jest obecnie mój mistrz - Stephen King.

Książka ma prawie 500 stron, a są w niej tylko 4 opowiadania, także (jak łatwo się domyślić) nie są one aż tak krótkie. W sumie można śmiało rzec, że to takie minipowieści (za wyjątkiem op. "Dobry interes"), co według mnie działa na plus.

Wszystkie opowiadania łączy jedna rzecz (jak sam autor mówi w posłowiu) - szczególne okoliczności.

"Bardzo się starałem pokazać w Czarnej bezgwiezdnej nocy, co ludzie robią i jak mogą się zachowywać w pewnych okolicznościach. Ludzie w tych opowieściach nie są pozbawieni nadziei, ale zdają sobie sprawę, że nawet najgłębsze nadzieje (i najlepsze życzenia dla rodaków i społeczeństwa, w którym żyjemy) mogą być czasami próżne. Nawet często. Ale myślę też, że ich zdaniem szlachetność tkwi przede wszystkim nie w sukcesie, ale w próbach robienia tego, co należy... a kiedy nam się to nie udaje albo celowo odwracamy się od stojącego przed nami wyzwania, następuje piekło."

I tak właśnie było we wszystkich 4 opowiadaniach - ludzie sami rozpętywali piekło, choć wcześniej wydawało im się, że postępują słusznie. Kierowały nimi różne emocje i uczucia - zazdrość, zawiść, matczyna nadopiekuńczość, pragnienie posiadania, żądza, chęć poznania czegoś nowego.

W "1922" poznajemy normalną rodzinę, mieszkającą na spokojnej farmie. Jednak pewnego dnia ich życie zamieni się w koszmar, a to wszystko z powodu jednej błędnej decyzji...

W "Wielkim kierowcy" spotykamy się z pisarką, która pewnego dnia wybiera drogę na skróty, gdyż tak poradziła jej pewna miła kobieta. Niestety szybko przekonała się, że nie był to dobry wybór...

"Dobry interes" od razu skojarzył mi się z panem Gauntem ze "Sklepiku z marzeniami", podobny sprzedawca, tym razem handlujący (jak sam mówi) przedłużeniami.

Zbiór kończy opowiadanie pt. "Dobrane małżeństwo", gdzie pewnego dnia żona zupełnie przypadkowo znajduje coś w garażu swego uporządkowanego męża. Szybko okazuje się, że tak naprawdę nigdy nie poznała prawdziwej twarzy człowieka, z którym żyła przez wiele lat...

King w bardzo dobrej formie - zbiór z pewnością zasługuje na wysoką ocenę. Autor zawiera przestrogę - różne okoliczności mogą obudzić w każdym z nas demona i doprowadzić do tragedii. Każdy z nas rodzi się dobry, nikt od razu nie jest skazany na bycie mordercą - wybór należy do nas.

"(...) uważam, że ludzie w większości są zasadniczo dobrzy. Wiem, że ja jestem.
To ciebie nie jestem do końca pewny."


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 maja, 2011

Zaznaczam,że od kilku lat jestem fanem Kinga.Choć wg.mnie nie trzeba być fanem autora żeby uznać tę książkę za naprawdę dobrą.

Długo nie mogłem przekonać się do okładki. :) Wydawała mi się DZIWNA choć koniec końców ją polubiłem.Czego nie potrafię zrozumieć to pisania nazwiska małą literą.'Czarna bezgwiezdna noc' ma co prawda biały grzbiet jak starsze książki Albatrosa ale jest o cm.wyższa,wyróżnia się na półce.Ale do rzeczy...

'1922'- owszem,przywodzi na myśl 'Dolores Claiborne'.Najdłuższe z opowiadań.Czyta się bardzo przyjemnie,przykre zakończenie,bardzo dołujące.
'Wielki Kierowca'- z lat 20.ubiegłego wieku przeskakujemy w czasy współczesne.Skrzywdzona kobieta planuje zemstę na swoim oprawcy.Co mi się spodobało to 'rozmowy' z GPS-em i kotem. :)
'Dobry interes'- czyż nie przypomina 'Sklepiku z marzeniami'?...Opowiadanie krótkie i bardzo drastyczne.W sumie jedyne w którym pojawiają się elementy,nazwijmy,fantastyczne.Budzi niesmak jednocześnie prowokując do zastanowienia się- co zrobiłbym na miejscu Dave'a?...Bardzo niewygodne pytanie...
'Dobrane małżeństwo'- w posłowiu King pisze o tym opowiadaniu: 'Napisałem je również po to,żeby przeanalizować założenie,że zupełne poznanie innych nie jest możliwe,nawet tych,których najbardziej kochamy'.Powinno wystarczyć...

Po przeczytaniu książki jej tytuł nabrał dla mnie nowego znaczenia.Dla miłośników,że tak to ujmę- bardziej ludzkiej grozy,pozycja obowiązkowa.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 sierpnia, 2011

Bardzo dobry, aczkolwiek nie wybitny i niczym szczególnym na tle twórczości autora się niewyróżniający zbiorek nowel, które nie są ani tak mroczne, ani tak wstrząsające, jakby tego chciał sam autor (patrz: posłowie).

Najciekawszym i najbardziej poruszającym jest tutaj opowiadanie kończące "Czarną bezgwiezdną noc" - "Udane małżeństwo". Zaczyna się spokojnie, niemal nostalgicznie, a potem nagle rzucani jesteśmy wraz główną bohaterką na bardzo głęboką wodę. Historia wciąga, trzyma w napięciu, a ostatnia rozmowa Darcy z jej gościem to mistrzostwo świata w budowaniu klimatu.

Złe wrażenie pozostawił "Dobry interes" - odwołujący się do formuły przypowieści, zgrabnie napisany tekst, pozostawia nas bez jakichkolwiek wniosków ze strony autora, bez puenty i podsumowania. Cóż, może takie właśnie miało być to zakończenie, które jednak coś tam o tym, jacy egoistyczni bywamy, mówi, ale jednak pewien niedosyt pozostawia.

Wszystkie historie opowiedziane są znanym i kochanym przez większość wielbicieli twórczości Kinga, gawędziarskim tonem. Ci, którzy cenią sobie taką narrację, do której sama fabuła wydaje się być czasem raczej dodatkiem, niż głównym daniem, z pewnością się nie zawiodą. I choć naprawdę nie jest tak, że historie w zbiorku tym zawarte są w jakimś szczególnym stopniu nieciekawe, to przyznać trzeba, że istnieją w dorobku pisarza zarówno lepsze antologie, jak i same opowiadania.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 czerwca, 2011

Stephen King znowu mnie oczarował. Jego najnowsza powieść , a raczej zbiór czterech mini powieści to świetna lektura.W każdej z nich zawarł intrygującą, przepojoną dreszczykiem historię. Wszystko pochłonęłam w ciągu jednego dnia, to był wspaniały dzień.
"Małżeństwo jest jak dom w ciągłej budowie, każdego roku spostrzega się nowe pokoje. Pierwszy rok po ślubie to chatka, a po dwudziestu siedmiu latach, powstaje wielka pełna zakamarków rezydencja. Muszą w niej istnieć ciemne kąty i przestrzeń do magazynowania rzeczy, większość z nich jest zakurzona i opuszczona, w niektórych spoczywają nieprzyjemne relikty, o jakich wolałoby się nie wiedzieć, dopóki się ich nie znajdzie. Ale to żadna wielka sprawa. Takie relikty się wyrzuca albo znosi do pomocy społecznej" fragment powieści: "Dobrane małżeństwo"
Polecam to wspaniała lektura nie tylko na wakacje!


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: sierpień, 2011

Okrutne opowiadania, ale piękne! Niesamowite jest , jak Autor perfekcyjnie pokazuje tę ciemną stronę człowieka. Tak naprawde to nie wampiry czy zombie straszą czy przerażają, poraża to do czego zdolny jest człowiek, by drugiemu utrudnić czy wręcz ukrócić życie...
Wg mnie najlepsze opowiadanie to "Dobre małżeństwo". Ale równie porażające i trzymające w napięciu jest "1922". Mam angielską wersję tych opowiadań i jest tam umieszczone najnowsze dziełko "Under the weather". Bardzo krótkie,ale rewelacyjne.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 19 września, 2011

Mocna rzecz. Cztery opowiadania, cztery różne sytuacje, czworo różnych głównych bohaterów, ale tylko jeden przerażający klimat. King w najlepszym wydaniu. Brak tu zjawisk paranormalnych (no poza jednym małym wyjątkiem w opowiadaniu "Dobry Interes"), a autor uświadamia nas że nie trzeba bać się duchów, należy bać się ludzi. Gorąco polecam zarówno fanom Stephena Kinga jak i tym którzy dopiero zaczynają przygodę z nim.