Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dzienniki

Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
7,66 (116 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
24
8
33
7
27
6
14
5
5
4
2
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-207-1673-x
liczba stron
975
język
polski
dodał
Łukasz Kuć

Książka opisuje życie prywatne Kisielewskiego, środowisko oraz ustrój komunistyczny z okresu, w którym była pisana. Autor boryka się z problemami materialnymi, w które wpędziła go utrata zajęcia. Próbuje to rozwiązać, publikując swoją twórczość pod pseudonimami. Często wspominany jest jego syn, Wacław, który właśnie wtedy rozpoczynał karierę międzynarodową w duecie Marek i Wacek. Kisielewski,...

Książka opisuje życie prywatne Kisielewskiego, środowisko oraz ustrój komunistyczny z okresu, w którym była pisana. Autor boryka się z problemami materialnymi, w które wpędziła go utrata zajęcia. Próbuje to rozwiązać, publikując swoją twórczość pod pseudonimami. Często wspominany jest jego syn, Wacław, który właśnie wtedy rozpoczynał karierę międzynarodową w duecie Marek i Wacek. Kisielewski, mimo represji władz, bardzo czynnie uczestniczy w życiu swojego środowiska. Często spotyka się z przyjaciółmi, bierze udział w imprezach kulturalnych, czy rautach dyplomatycznych. Najbliższymi przyjaciółmi publicysty są Władysław Bartoszewski (zwany tu często Bartoszem), Paweł Hertz (Pawełek), Zygmunt Mycielski, Henryk Krzeczkowski, Andrzej Micewski. Często widuje się także z osobami ze środowiska "Tygodnika Powszechnego".

Dzienniki pokazują dużą aktywność intelektualną autora, która przejawiała się na kilku polach. Kisiel przede wszystkim był kompozytorem i oddawał się temu zajęciu z prawdziwą pasją; oprócz tego uważał, że powinien pozostawić po sobie ślad w postaci dzieł literackich - toteż pisywał powieści (które sam nazywał ironicznie dziełami lub romansami), wydawane później pod pseudonimem Tomasz Staliński przez paryską "Kulturę"; stosunkowo najmniej uwagi przykładał do utworów, które - paradoksalnie - na trwale zapisały go w historii polskiej kultury - felietonów, publikowanych w "Tygodniku Powszechnym".

Czytelnik ma okazję śledzić z pierwszej ręki relacje z głośnych wydarzeń tamtych czasów - interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, zmiany ekipy rządzącej w PRL, katastrofie lotniczej w Beskidach. Kisiel okazuje się także namiętnym kibicem sportowym.

W książce Kisiel nie unika ostrych zwrotów i osądów, o których krytycy i jego rodzina piszą, że były zbyt surowe. Być może z tych względów Dzienniki mogły zostać opublikowane w 5 lat po jego śmierci.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1183
martin | 2015-11-07
Przeczytana: 07 listopada 2015

Impresje po lekturze.

Dzienniki słuchałem w wykonaniu Ksawerego Jasieńskiego, którego głos dodaje uroku każdej książce.

Co do merytorycznej części tworzywa. Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca.

Za dużo polityki, jadu, wyroków, ferowania jednoznacznych osądów z niemożnością powstrzymania swojej goryczy i żółci, wywołanej także własną frustracją i ograniczeniem twórczości publicystycznej. To zrozumiałe, ale nie dodaje wartości tym dziennikom.

A to Polska zachowuje się jak kurwa, a to Francja się kurwi wobec Rosji. A to Polską rządzą dyletanci i indolenci, którzy traktują ją jak swój kurnik albo grajdołek. Wiele, wiele miejsca poświęca na swoje analizy, syntezy i przemyślenia, które z czasem są tymi samymi powtórzeniami. To nuży. Kisiel rozkłada na części pierwsze tego trupa komunizmu, dokonuje wielokrotnie sekcji zwłok na tej samej materii, w związku z czym, ostatecznie dostajemy tę samą diagnozę, czasami efektowniej ubraną w słowa.

Krwistość języka i jego bezkompromisowość wzbudza emocje, czasami może razić, czasami budzi uśmiech i zazdrość, że można kląć z taką swadą i polotem. Bez wątpienia kanalizacja swojej złości i goryczy znajduje tutaj szerokie pole do popisu. Kilka smaczków można zaadoptować do swojego słownika.

Dostajemy w pakiecie zestaw kąśliwych żartów o władzy. Żeby przytoczyć choćby jeden – Co ma wspólnego gospodarka Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i opium? - Że obydwie są wytworem niedojrzałych makówek.

Pewnie miłość do ojczyzny i żal z powodu nieustannego marnotrawienia jej potencjału materialnego i duchowego, permanentna niewydolność i ruina, każe mu dokładać tym, którzy siedzą za sterami tej łajby chylącej się ku upadkowi, ale dzielnie jeszcze trwającej w swej agonii. Ciasnemu gorsetowi wytycznych partii, rosyjskiemu poplecznictwu oraz zbałamuceniu niektórych elit intelektualnych życie kulturalne zawdzięcza swoje skarłowacenie, zwichrowanie i marazm. Kisielewski jawi się jako rozbitek pośród morza beznadziei i miernoty, nie może znaleźć swojego miejsca pośród tamtej rzeczywistości. Cały czas nie dowierza w realność społecznej patologii, uśpienia obywatelskiego, oburzają go otumanione masy, „które nie widzą dalej niż kawałek kiełbasy”. Które mają krótką pamięć i dają się mamić przez propagandę.

Na plusy mogę zaliczyć ważkość historyczną tego dzieła. Poznajemy ludzi opozycji z pierwszej ręki. Śledzimy relację z libacji alkoholowych, poznajemy opinie Kisiela o zakulisowym życiu pisarzy. Jest obecny Andrzejewski, Iwaszkiewicz, tz. Władek(Bartoszewski) i przede wszystkim (prawie bym pominął) Jerzy Turowicz, na którym psy wiesza Kisiel.

Generalnie jesteśmy uświadamiani o rozlewającej się szerokim strumieniem społecznej katastrofie. Ile wody w Wiśle musiało upłynąć, ile krwi musiało być przelanej na rzecz dzisiejszej wolności, ile zwykłego dziadostwa, chałturzenia i marnotrawienia przebolałe być musiało. Nie dziwie się niedowierzaniu Kisielewskiego, samemu trudno mi uwierzyć, że Polskę kiedyś coś takiego mogło spotkać, a jeszcze bardziej, że trwało to tak długo. Czy my rzeczywiście byliśmy intelektualną ciemnotą, niezdolną przez tyle czasu się przeciwstawić, czy to oni byli na tyle silni, że cudem było ich ostatecznie odejście w niebyt historii.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Trans-Atlantyk

O Gombrowiczu nie będę pisała, bo już wielu mądrzejszych ode mnie pisało. Od siebie dodam tylko, że audiobook w genialnej interpretacji Wojciecha Pszo...

zgłoś błąd zgłoś błąd