Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Grzech

Cykl: Komisarz Eryk Deryło (tom 1) | Seria: Mroczna strona
Wydawnictwo: Filia
7,29 (350 ocen i 119 opinii) Zobacz oceny
10
46
9
39
8
82
7
84
6
48
5
25
4
9
3
13
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380753327
liczba stron
400
język
polski
dodała
Ag2S

W Lublinie dochodzi do serii zaginięć. Ktoś porywa kobiety, a ich rodziny otrzymują tajemnicze listy. Do sprawy zostaje przydzielony wybuchowy komisarz Eryk Deryło. Gdy znalezione zostają pierwsze zwłoki, na miasto pada strach, a presja wywierana na lubelską policję rośnie. Tropy mnożą się i plączą. Krąg podejrzanych się poszerza. Strach przeradza się w panikę. Ciało kobiety zostało okrutnie...

W Lublinie dochodzi do serii zaginięć. Ktoś porywa kobiety, a ich rodziny otrzymują tajemnicze listy. Do sprawy zostaje przydzielony wybuchowy komisarz Eryk Deryło.
Gdy znalezione zostają pierwsze zwłoki, na miasto pada strach, a presja wywierana na lubelską policję rośnie.
Tropy mnożą się i plączą. Krąg podejrzanych się poszerza.
Strach przeradza się w panikę. Ciało kobiety zostało okrutnie zbezczeszczone, z rozmysłem upozowane i porzucone na jednym z lubelskich cmentarzy. Morderca przez cały czas znajduje się o krok przed ścigającą go policją.
Do sprawy włącza się Miłosz Tracz, profiler mający za zadanie przygotować portret psychologiczny sprawcy.

Czy okoliczności, w jakich porzucane są ciała, mają znaczenie? A może wyraźne, bluźniercze nawiązania do symboliki religijnej stanowią jedynie próbę zmylenia pościgu?
Jedno jest pewne, zapłatą za grzech jest śmierć.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/235

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 308
Nowalijki | 2017-10-17
Przeczytana: 15 października 2017

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
***************************************************
Jeśli w miarę regularnie zaglądacie do mojego bloga wiecie już, że powieści kryminalne i sensacyjne często goszczą na jego łamach. Lubię ten gatunek powieści popularnej i traktuję go jako odskocznię od tekstów, które towarzyszą mi na co dzień. Częsta lektura książek (w dużym uproszczeniu) sensacyjnych sprawia, że coraz trudniej ich autorom czymś mnie zaskoczyć. O tym, czy konkretny tytuł przypadnie mi do gustu, czy wynudzi, decydują drobiazgi i niuanse, dzięki którym zaskoczy, albo ... nie. Do debiutanckiej powieści Maxa Czornyja Grzech podszedłem z zaciekawieniem, ale i bez większych oczekiwań. Zerknąłem do pierwszego rozdziału i nagle okazało się, że nie byłem w stanie odłożyć lektury, tak szybko i skutecznie wciągnęła mnie historia serii morderstw w Lublinie.

Grudzień zbliża się ku końcowi i mieszkańcy wspomnianego Lublina myślami są już przy świątecznym stole. Niestety, nie wszystkim udziela się radosna atmosfera, ponieważ w mieście dochodzi do tajemniczych porwań młodych kobiet. Policja bada sprawę, ale tak naprawdę śledztwo nabiera rozpędu, kiedy w różnych miejscach Lublina pojawiają się pierwsze zwłoki. Okrutnie okaleczone, wyglądają na ofiary zwyrodnialca, dla którego nie ma żadnych granic. Wyraźne nawiązanie do symboli religijnych tylko utrudnia śledczym wysnucie jakichkolwiek sensownych hipotez. Prowadzący dochodzenie komisarz Eryk Deryło ma przeczucie, że na jednej ofierze się nie skończy, a morderca ma nad policjantami wyraźną przewagę. Czas ucieka, znikają kolejne kobiety, pojawiają się następne ciała.

Uczciwie trzeba napisać, że fabuła Grzechu Maxa Czornyja nie jest specjalnie odkrywcza. I jak się okazuje, nie musi być, a i tak dostarcza rozrywki na niezłym poziomie. Autor sprawnie żongluje motywami znanymi z wielu innych książek i precyzyjnie przycina klisze do ram swojej historii. I to już wystarczy, aby na debiut spojrzeć przychylnym okiem. Jest więc psychopatyczny morderca, jest policjant z doświadczeniem życiowym na karku i tradycyjna zabawa w łowczego i ofiarę. Jak na solidny kryminał przystało, akcja szybko nabiera tempa, mnożą się wątpliwości, a kolejne ofiary poddawane są coraz bardziej sadystycznym praktykom. Krótkie rozdziały znakomicie dynamizują fabułę, a sprawnie napisane dialogi nie rażą sztucznością. Niby proste wytyczne, ale oczywiście ważne jest, aby umiejętnie je wykorzystać. I w mojej ocenie Max Czornyj poradził sobie z tym (niełatwym przecież) zadaniem bardzo dobrze. Od pierwszych stron intryguje, a potem wciąga czytelnika w wir wydarzeń, których nikt nie życzyłby najgorszemu wrogowi.

Dobrego kryminału nie byłoby bez wyrazistych bohaterów. Z pewnością jest nim komisarz Eryk Deryło, typowy dla powieści gatunkowej policjant z przeszłością; jednocześnie zmęczony pracą i gotowy do kolejnych poświęceń. Na początku trudno go polubić, ale im dalej w dramatyczne zdarzenia, tym sympatia dla jego osoby tylko rośnie. Co istotne, również postaci z drugiego planu wydają się wyraziste, ale autor jeszcze w pełni nie wykorzystał ich potencjału. Moją uwagę przykuł profiler Miłosz Tracz, który pomagał w śledztwie. Nie podoba mi coś w tej postaci - ciekawe, czy będę miał okazję zweryfikować swoje wątpliwości wobec tego bohatera?

Jak każde aktualna moda w literaturze, Grzech kończy się tak, jak czytelnicy kochają i nienawidzą jednocześnie. Co z tego, że część wątków została rozwiązana, że ostatnie strony czyta się z szybkością błyskawicy, skoro w finale ... ech. To po prostu trzeba przeczytać! A gdybym na koniec chciał się trochę poprzyczepiać, to pewnie zwróciłbym uwagę na pewne rozwiązania fabularne, które mnie nie przekonały (szczególnie w końcówce), albo (momentami) na przewagę dialogów nad warstwą narracyjną. Ale nie chcę się czepiać, bo sprawnie napisany Grzech Maxa Czornyja to jedna z tych książek, która skutecznie potrafi przeorganizować popołudnie, albo noc. Żeby nie było, że nie ostrzegałem. I napiszę w tajemnicy - komisarz Deryło jeszcze powróci - co jest bardzo dobrą informacją!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Światło, którego nie widać

Książka podobała mi się. Nie uważam jej za wybitnie genialną. Nie wiem, czy jest aż tak dobra, aby otrzymać Nagrodę Pulitzera za rok 2015. Nie da się...

zgłoś błąd zgłoś błąd