Pusta noc

Cykl: Żniwiarz (tom 1)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
7,31 (642 ocen i 206 opinii) Zobacz oceny
10
57
9
91
8
142
7
182
6
100
5
42
4
10
3
10
2
6
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379766840
liczba stron
432
język
polski
dodała
giovanna

Pierwsza odsłona serii Żniwiarz! Mówią, że demony, zabobony i czary odeszły już do przeszłości. Czy na pewno? Na pierwszy rzut oka Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Czas wypełnia jej praca w małej księgarni oraz obowiązki domowe. To jednak tylko pozory, gdyż w wolnych chwilach, zamiast spotykać się z rówieśnikami, Magda tropi upiory rodem ze słowiańskich wierzeń. Z krainy umarłych ucieka...

Pierwsza odsłona serii Żniwiarz!

Mówią, że demony, zabobony i czary odeszły już do przeszłości. Czy na pewno?

Na pierwszy rzut oka Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Czas wypełnia jej praca w małej księgarni oraz obowiązki domowe. To jednak tylko pozory, gdyż w wolnych chwilach, zamiast spotykać się z rówieśnikami, Magda tropi upiory rodem ze słowiańskich wierzeń. Z krainy umarłych ucieka najpotężniejsza istota, z jaką żniwiarze kiedykolwiek musieli się zmierzyć. Tymczasem między Magdą a Mateuszem, tajemniczym chłopakiem, który niedawno wprowadził się do miasteczka, zawiązuje się nić sympatii. Dziewczyna pokazuje Mateuszowi świat słowiańskich wierzeń, nie mając pojęcia, że już wkrótce ona i jej przyjaciele znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 944
Zjadaczka_książek | 2017-10-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 09 września 2017

Zaczynając powieść sądziłam, że będę ją ciągle porównywać do serii „Kwiat Paproci” Katarzyny Bereniki Miszczuk. Obydwie autorki oparły bowiem swoje książki na mitologii słowiańskiej, aczkolwiek według mnie bezsensownym jest doszukiwanie się podobieństw, ponieważ zarówno „Szeptucha” jaki i „Pusta noc” są powieściami zupełnie innymi. Nie mogę zaprzeczyć temu, że według mnie obydwie są genialne.
W książce Pauliny Hendel przenosimy się do Wiatrołomu, a we wszystko wprowadza nas nie tylko Magda, ale również kilku innych bohaterów. Początkowo bardzo przeszkadzały mi skoki narracji – zaczęło się od Piotra, który nie miał zbyt wielkiej roli w powieści, by płynnie przejść do Magdy, potem jej wuja, Feliksa, powrócić do Magdy, a następnie oddać głos Blankowi i Pierwszemu, a także Nadii. Lubię podczas lektury skupić się na maksymalnie dwóch, trzech bohaterach, więc miałam w głowie kompletny mętlik. Dzięki Bogu ich wszystkich nie pomyliłam! Kiedy już wkręciłam się w fabułę te wszystkie narracje nabrały sensu i zrozumiałam zabieg autorki. I nawet po części udało jej się mnie zaskoczyć, co jest nie lada wyzwaniem, ale o tym później.

Jeżeli chodzi o bohaterów to muszę przyznać, że ani Magdzie, ani Mateuszowi nie udało się skraść mojego serca tak jak Feliksowi i Jadwidze. Magda była po części wojownicza, a po części ciepłą kluską, która miała dwa pragnienia: pomagać wujkowi w zabijaniu nawich i znaleźć faceta. O ile jej pierwsze marzenie bardzo dopingowałam za zaangażowanie i całą wiedzę, którą posiadała dzięki nauce u Feliksa, o tyle drugie marzenie mnie nieco irytowało. Jak tylko napatoczył się Mateusz od razu zaatakowała niczym desperatka. Z drugiej strony trudno się jej dziwić, przez sytuację, w jakiej znalazła się podczas studiów. Podczas lektury było mi przykro, że nie wyczuwałam między nimi żadnej chemii, ale znając zakończenie książki wcale się temu nie dziwię, jeżeli chodzi o Mateusza. Ze strony Magdy było to natomiast dosyć niecodzienne – skoro tak bardzo chciała mieć chłopaka, to od chemii powinnam dostać wysypki.

Feliks to totalnie oddzielna historia. Zwłaszcza, że na samym początku ginie. Spokojnie, to nie spoiler – kilkanaście stron dalej wraca, jak na żniwiarza przystało. Powraca oczywiście w zupełnie innym ciele niż jego poprzednie. Wcześniej był dojrzałym, wysportowanym mężczyzną, jego nowe ciało należało zaś do krnąbrnego dziewiętnastolatka, z czego mężczyzna nie jest zbyt zadowolony. Jego ciężki charakter pewnie powinien mnie denerwować, ale z jakiegoś powodu tak nie było. Może dlatego, że szkoda mi było tego gościa mimo wszystko. Mieszkał sam, w starym domu, nie miał żadnych przyjaciół, a jedyną osobą, która go rozumiała była Magda. A ich relacja… o mamuniu. Zupełnie inna sytuacja niż między dziewczyną, a Mateuszem. Feliks, mimo że sam się przed sobą nie przyznawał (i pewnie nigdy nie przyzna) bardzo kocha Madzię, która jest jego oczkiem w głowie. Widać to głównie w sytuacjach, kiedy jej życiu coś zagraża – wówczas dla Feliksa nie ma rzeczy niemożliwych.

Jeśli chodzi o Jadwigę, to muszę przyznać, że nie lubię, kiedy ktoś myśli, że wszystko mu wolno bo, na przykład, jest stary. U niej jednak było to momentami irytujące, a momentami urocze. W związku z tą mieszanką uczuć było mi smutno, gdy stało się to, co się stało. W końcu tylko ona i Feliks wyczuwali co się święci

Blank był generalnie po prostu sługą Pierwszego. A Pierwszy… o Boże, chciałabym tak naprawdę zrozumieć powód, dla którego robi to, co robi, serio. Ewidentnie jest tym złym w powieści, ale sam fakt bycia złym nie usprawiedliwia jego pomysłów. Na końcu oczywiście wszystko jest wyjaśnione, ale nie do końca to pojmuję. W końcu to jego zachowanie doprowadziło do, jak nie patrzeć, jego śmierci i uwięzienia. Chyba, że to zachowanie przysługuje "tym złym".

Muszę przyznać, że nie przewidziałam zakończenia tak do końca. Wiedziałam, kto będzie zły, a kto dobry, aczkolwiek nie przewidziałam jaką rolę odegra ta osoba, którą uważałam za czarny charakter. Dawałam jej raczej rolę przekupnego pachołka, a tu proszę, niespodzianka. I to się chwali, lubię być zaskakiwana – i to w zasadzie pozytywnie.

Zacieram niecnie rączki na samą myśl, że już 27 września ukaże się kolejny tom przygód Magdy, Feliksa i Mateusza, a jednocześnie cieszę się, że poczekałam z lekturą do okolic premiery „Czerwonego słońca”, ponieważ w przeciwnym razie chyba padłabym na zawał z niecierpliwości. Nie pozostaje mi nic innego jak śledzić dyskonty internetowe w oczekiwaniu na drugą część i kupić ją, gdy tylko będzie to możliwe. Nie mogę się wręcz doczekać! Naprawdę serdecznie polecam „Pustą noc”. Zwłaszcza starszej młodzieży, której łatwiej będzie się utożsamić z dwudziestoletnią bohaterką (chyba, że nie macie z tym problemu. Ja kiedyś uważałam takie bohaterki za zbyt stare na ciekawe przygody – dopóki i mnie nie stuknęła dwudziestka).

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nieboszczyk wędrowny

Zapowiadało się na coś wreszcie świetnego. Bardzo dobry pomysł z kotem jako sprężyną wydarzeń. Ale jednak wyszło jakieś takie miałkie, bohaterowie str...

zgłoś błąd zgłoś błąd