X-Men - Mordercza geneza

Okładka książki X-Men - Mordercza geneza autorstwa Ed Brubaker, Trevor Hairsine
Okładka książki X-Men - Mordercza geneza autorstwa Ed Brubaker, Trevor Hairsine
Ed BrubakerTrevor Hairsine Wydawnictwo: Egmont Polska komiksy
204 str. 3 godz. 24 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Tytuł oryginału:
X-Men: Deadly Genesis
Data wydania:
2017-03-15
Data 1. wyd. pol.:
2017-03-15
Liczba stron:
204
Czas czytania
3 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328118638
Tłumacz:
Kamil Śmiałkowski
Czasem historie, znane nam od lat, kryją w sobie mroczne tajemnice, które wypływają na powierzchnię w najbardziej nieoczekiwanych sytuacjach. Niedługo po wydarzeniach z sagi Ród M, gdy na Ziemi pozostało niespełna dwustu mutantów, wychodzą na jaw fakty z przeszłości, które wstrząsają w posadach ich światem.

Twórcami tej historii są czterokrotny laureat Nagrody Eisnera, scenarzysta Ed Brubaker (Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz, Tajni Avengers) oraz rysownicy Trevor Hairsine (Kapitan Ameryka, Ultimate Six) i Pete Woods (Deadpool, Excalibur).
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup X-Men - Mordercza geneza w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki X-Men - Mordercza geneza

Średnia ocen
7,1 / 10
75 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce X-Men - Mordercza geneza

avatar
262
255

Na półkach:

Pierwsza dekada lat 2000 to okres, kiedy wszystkie serie X-Men przeszły przez wiele miernoty, czasami wręcz zdumiewająco głupiej i słabej jakości. Dlatego Mordercza Geneza jawi się jako powrót do klasycznej formy komiksów X-Men, świetna przygoda, akcja, fantastyczne rysunki..., OK, pomysł, aby wrzucić trzeciego Summersa i tajemniczy skład wczesnego X-men jest nieco naiwny, ale z drugiej strony nieźle to autorzy wykombinowali. Czytało się bardzo dobrze, czytałem wersję amerykańską, więc polskiego tłumaczenia nie oceniam.

Pierwsza dekada lat 2000 to okres, kiedy wszystkie serie X-Men przeszły przez wiele miernoty, czasami wręcz zdumiewająco głupiej i słabej jakości. Dlatego Mordercza Geneza jawi się jako powrót do klasycznej formy komiksów X-Men, świetna przygoda, akcja, fantastyczne rysunki..., OK, pomysł, aby wrzucić trzeciego Summersa i tajemniczy skład wczesnego X-men jest nieco naiwny,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1281
860

Na półkach: , ,

Bez szoku i zapowiadanego przewrotu w konstrukcji o mutantach. Miało być zaskakująco, a wysokie obietnice spełnić mokry sen nerdów o brudach Xaviera Charlesa. Ostatecznie nie otrzymujemy niczego kontrowersyjnego, bo chodziło o zemstę. Radzę zaoszczędzić czas i pieniądze, ponieważ nie jest to pozycja obowiązkowa, niczego nie zmienia w świecie X-Men. Scott Summers dowiaduje się, że ma drugiego brata, ale poza tą wiedzą, nie ma nic, czego byśmy nie wiedzieli. Jeśli szukacie mocnych albo wciągających historii o wywrotowej, dekonstrukcyjnej wymowie: zajrzyjcie do ,,Batmana: Gotham w świetle lamp gazowych'' albo, jeśli jesteście Marvelowcami, czytajcie serię o tytule ,,Jessica Jones: Alias'' - przy tym ,,Mordercza geneza'' wyda wam się grzeczna, gładka i pozbawiona szerszego spojrzenia.

Bez szoku i zapowiadanego przewrotu w konstrukcji o mutantach. Miało być zaskakująco, a wysokie obietnice spełnić mokry sen nerdów o brudach Xaviera Charlesa. Ostatecznie nie otrzymujemy niczego kontrowersyjnego, bo chodziło o zemstę. Radzę zaoszczędzić czas i pieniądze, ponieważ nie jest to pozycja obowiązkowa, niczego nie zmienia w świecie X-Men. Scott Summers dowiaduje...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
333
331

Na półkach:

Ta i więcej recenzji na geeklife.pl
Zapraszam :)

Za sprawą wydawnictwa Egmont w Polsce zadebiutowała kolejna ważna opowieść z uniwersum Marvela. X-Men: Mordercza Geneza to próba odświeżenia i przebudowania historii mutantów oraz nowego spojrzenia na Profesora X. Czu sztuka się udała? O tym w mojej recenzji!

Fabuła Morderczej Genezy odwołuje się do wydarzeń z wyspy Krakoa na Pacyfiku, gdy oryginalna grupa X-Men (Cyclops, Angel, Havok, Iceman, Polaris i Jean Grey) stała się więźniami potężnej istoty. Okazuje się, że grupa Wolverine’a nie była pierwszą, która próbowała uratować mutantów. Kto pojawił się tam wcześniej i co ma z tym wspólnego zaginiony Profesor X?

Za składającą się z sześciu zeszytów serię odpowiada Ed Brubaker, zdobywca sześciu nagród Eisnera. Brubaker pracował przy Daredevilu, Kapitanie Ameryka, Uncanny X-Men, Catwoman, czy Immortal Iron Fist. Brubaker tworząc swój run nie miał do końca wolnej ręki, ponieważ musiał oprzeć się na wielu wydarzeniach z przeszłości. Mimo to udało mu się stworzyć angażującą historię odpowiednią dla czytelników nie znających zawirowanych losów mutantów. W kilku momentach posłużył się krótkimi retrospekcjami, ale dzięki temu wszystko jest zrozumiałe i nie wymaga żadnej dodatkowej wiedzy.

Urzekło mnie zupełnie nowe podejście do Profesora X. Brubaker zerwał z dotychczasową szlachetnością Xaviera, czyniąc z niego przebiegłego manipulatora, który robi wszystko, by przekonać mniej doświadczone osoby do swoich racji. Prawdziwa natura Xaviera wpływa na to jak swojego mentora postrzegają dotychczas zapatrzeni w niego uczniowie i przyjaciele. Cholernie dobry wątek i solidny powiew świeżości. Wolverine, wizytówka X-Men, jest tutaj bohaterem drugoplanowym. I bardzo dobrze! Pierwsze skrzypce grają Scott (Cyclops)i Rachel, ale znalazło się kilka minut dla Hanka, Kurta i reszty. Dzięki temu czuć, że X-Men to grupa, niemalże rodzina, która potrafi współpracować i jest dla siebie niebywałym wsparciem.

Kilka ostatnich stron z każdego zeszytu przedstawia origin nie znanych dotąd mutantów. Dowiadujemy się skąd się wzięli, jakie zdolności posiedli i jak je wykorzystywali. Dodatek jest nie tylko świetnym pomysłem, ale również przedstawia bardzo fajne historie. Nie zdradzając zbyt wiele mogę wspomnieć, że komiks przedstawia Darwina, mutanta o niesamowitej zdolności przystosowywania się do warunków w jakich się znalazł (błyskawicznej ewolucji).

X-Men: Mordercza Geneza to kawał świetnego czytadła! Solidna, pełna napięcia, dramatów i zwrotów akcji historia i fantastycznie nakreśleni bohaterowie sprawiają, że bardzo trudno się oderwać. Ponadto komiks nada się dla osób, które chciałby poznać bliżej mutantów, a boi przyswajania zbyt wielu informacji na raz. Raz jeszcze polecam!

Ta i więcej recenzji na geeklife.pl
Zapraszam :)

Za sprawą wydawnictwa Egmont w Polsce zadebiutowała kolejna ważna opowieść z uniwersum Marvela. X-Men: Mordercza Geneza to próba odświeżenia i przebudowania historii mutantów oraz nowego spojrzenia na Profesora X. Czu sztuka się udała? O tym w mojej recenzji!

Fabuła Morderczej Genezy odwołuje się do wydarzeń z wyspy Krakoa...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

101 użytkowników ma tytuł X-Men - Mordercza geneza na półkach głównych
  • 85
  • 16
68 użytkowników ma tytuł X-Men - Mordercza geneza na półkach dodatkowych
  • 30
  • 13
  • 9
  • 8
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki DCeased. Wojna Nieumarłych Bogów Neil Edwards, Trevor Hairsine, Tom Taylor
Ocena 7,5
DCeased. Wojna Nieumarłych Bogów Neil Edwards, Trevor Hairsine, Tom Taylor
Okładka książki Deathstroke Inc.: King of the Super-Villains Trevor Hairsine, Paolo Pantalena, Howard Porter, Stephen Segovia, Joshua Williamson
Ocena 8,0
Deathstroke Inc.: King of the Super-Villains Trevor Hairsine, Paolo Pantalena, Howard Porter, Stephen Segovia, Joshua Williamson
Okładka książki DCEased. Martwa planeta Trevor Hairsine, Tom Taylor
Ocena 7,3
DCEased. Martwa planeta Trevor Hairsine, Tom Taylor
Okładka książki Colossus: Niebezpieczna gra / Bardzo niebezpieczna gra / Colossus: Geneza John Byrne, Chris Claremont, Trevor Hairsine, Bryan Hitch, Ben Raab, Christopher Yost
Ocena 7,0
Colossus: Niebezpieczna gra / Bardzo niebezpieczna gra / Colossus: Geneza John Byrne, Chris Claremont, Trevor Hairsine, Bryan Hitch, Ben Raab, Christopher Yost
Okładka książki DCEased. Nieumarli w świecie DC Stefano Gaudiano, Trevor Hairsine, Tom Taylor
Ocena 7,5
DCEased. Nieumarli w świecie DC Stefano Gaudiano, Trevor Hairsine, Tom Taylor
Okładka książki Ultimate Spider-Man, tom 5 Mark Bagley, Brian Michael Bendis, Trevor Hairsine
Ocena 7,1
Ultimate Spider-Man, tom 5 Mark Bagley, Brian Michael Bendis, Trevor Hairsine
Okładka książki Divinity David Baron, Trevor Hairsine, Matt Kindt
Ocena 6,6
Divinity David Baron, Trevor Hairsine, Matt Kindt

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Anihilacja. Tom 1 Dan Abnett
Anihilacja. Tom 1
Dan Abnett Keith Giffen Andy Lanning Scott Kolins Kev Walker Ariel Olivetti
Wielkim znawcą komiksów o superherosach nie jestem, niemniej nawet taki laik jak ja wie czym jest crossover. W przypadku komiksu jest to łączenie przygód postaci z różnych serii, co we wcześniej wymienionym gatunku zdaje się występować bardzo często. "Anihilacja" również wchodzi w ten nurt i wychodzi jej to dobrze, choć bez jakiegoś szczególnego szaleństwa. Pierwszy tom zawiera trzy odcinki - Drax Niszczyciel, Anihilacja: Prolog oraz Anihilacja: Nova. Za każdą część podpowiada inni rysownicy oraz koloryści, co wypada, przynajmniej dla mnie, mieszanie. W przypadku scenariusza, pierwsze dwie przygody opracował Keith Giffen, zaś ostatnią Dan Abnett we współpracy z Andym Lanning'iem. Na tym polu wyszło to znacznie ciekawiej. Zatem czy laik nie znający dobrze uniwersum xandariańskiego Korpusu Novy oraz Draxa Niszczcyiela odnajdzie się w tym albumie? Zdecydowanie tak, gdyż zawiera on sporo... wyjaśnień. Tym razem zacznę od warstwy graficznej komiksu, bo z nią mam najwięcej problemów. Na pierwszy ogień weźmy okładkę autorstwa Gabriele'a Dell'Otto - jest po prostu miodna. No czysta słodycz dla oka i szczerze nie pogardziłby nią w formie sporego plakatu, który zawiesiłbym na drzwiach wejściowych do swego gabinetu. Co prawda część postaci występuje w albumie raptem gościnnie, aby nie powiedzieć że gdzieś tam tylko mignęli (np. Srebrny Surfer),ale i tak całość w pełni oddaje ducha tego co znajdziemy w komiksie. Potem jednak sprawy nie wyglądają już tak różowo. Pierwsza przygoda zatytułowana "Drax Niszczyciel" jest, w mojej opinii, najlepsza z całego zbioru i jakby nie patrzeć bardzo ważna dla całej późniejszej przygody. Po pierwsze wygląda świetnie - postacie, sceny walk (a tych trochę jest),kolorystyka i tak dalej. Zdaję sobie sprawę, że w porównaniu do prac największych nazwisk pracujących przy komiksach Marvela, dzieło Breitweiser'a (rysunek) i Rebera (kolory) może okazać się tylko poprawne, ale dla kogoś mojego pokroju to kawał porządnej pracy. Do tego na tle pozostałych dwóch odcinków wypada najciekawiej. Szczególnie jeśli idzie o kolorystykę. "Anihilacja: Prolog" wypada za to... no powiedzmy, że słabo. Nie jest to nic szczególnie bijącego po oczach, jednak gdyby tak wyglądał cały komiks to jego lektura byłaby dla mnie katorgą. Najbardziej w tym odcinku raziły mnie twarze postaci oraz wizerunek jednej z bohaterek, którą poznajemy w pierwszej przygodzie - Cammi. O niej jednak jak i innych bohaterach napiszę później. Podsumowując - graficznie Anihilacja: Prolog nie powala, a zważywszy że niemal cały odcinek to jedna wielka rozpierducha, ciężko było przez to przebrnąć. Znacznie lepiej wypadła kolejna część, czyli "Anihilacja: Nova". Tutaj jest taki sam poziom zabawy kolorami i kreską jak w przypadku "Draxa Niszczyciela". Kolorystyka bardzo dobrze oddaje atmosferę, postacie nie wyglądają jakoś przesadnie ironicznie, a całość zwyczajnie lepiej się czyta. Prawdopodobnie duża zasługa w tym osadzenia w roli kolorysty tej samej osoby co w przypadku "Draxa Niszczyciela", czyli Briana Rebera. Za rysunek odpowiadał już Kev Walker, zaś tuszem zajął się Rick Magyar. Efekt współpracy tych trzech panów jest naprawdę zadowalający. Widać to najlepiej w finałowej bitwie tego albumu, która prezentuje się o niebo ciekawiej od strony wizualnej, niż atak floty Anihilusa na kwaterę Korpusu Novy. Co prawda tam rozmiar zniszczeń był znacznie większy, ale kompletnie nie czułem dramatu związanego z tragedią i skalą ataku. Gdyby zaś to trio zajęło się też prologiem, to upadek portu kosmicznego z pewnością robiłby o wiele większe wrażenie. W przypadku scenariusza mamy znacznie bardziej wyrównany poziom, choć chyba wolałbym aby Keith Giffen odpowiadał za całą serię. Wszak mowa o człowieku, który współtworzył postać Lobo (rysunek),zatem potrafi on jako scenarzysta dać odpowiednią dawkę humoru sytuacyjnego do poważnego tematu jakim jest wojna wyniszczająca galaktykę. Widać to zresztą najlepiej w pierwszej przygodzie, gdzie Drax wraz z kilkoma innymi więźniami rozbijają się na Ziemi. Są z dala od jakiegokolwiek portu gwiezdnego, skazańcy doskonale zdają sobie sprawę z potencjału ludzi i zagrożeń pokroju Avengers czy Fantastyczna czwórka. Wykorzystują zatem fakt, ze rozbili się na totalnym zadupiu Alaski, koło małego miasteczka. To właśnie tam mieszka Cammi, młoda nastolatka, która ma bardzo buntowniczy charakter, często szydzi z innych, w tym kosmitów, gdyż tak naprawdę jest to jej osłona przed życiem. Matka pije, ojciec odszedł, a ona uchodzi za dziwoląga przyjaźniącego się z szkolną ofermą. Trzeba przyznać, że postać Cammi od początku przykuwa uwagę, głównie ze względu na swoje teksty i postrzegania świata "superbohaterów". W kolejnych przygodach jest ona zaś coraz ciekawsza, a jej relacja z Draxem, który sam w sumie nie wie czemu ją toleruje i się nią opiekuje, wkłada niezły ładunek humorystyczny do całej opowieści. Na koniec warto wspomnieć o miłym dodatku jakim są "Raporty Wszechumysłu". Po zniszczeniu Korpusu Novy w prologu, Wszechumysł, czyli zbiorowa świadomość xandarian, łączy się z jedynym ocalałym - Richardem Riderem zwanym Novą (człowiek, a jakżeby inaczej). Pomiędzy kolejnymi rozdziałami poszczególnych odcinków "Anihilacji", czytelnik dostaje informacje wyjęte niejako z bazy danych Wszechumysłu. Zawierają one opis postaci występujących lub wspominanych w tym tomie, struktur Korpusu czy opis czym jest Wszechumysł. To pozwala nowym czytelnikom, nie mającym dotąd styczności z tym uniwersum, zaś dla fanów będzie to miły smaczek podczas lektury. Dodajmy też, że Wszechumysł toczy z Riderem często... osobliwe dyskusje, które potrafią wywołać duży uśmiech na twarzy czytelnika. Pierwszy album "Anihilacji" nie jest jakimś szczególnym szaleństwem wydawniczym, ale czyta się go naprawdę dobrze. Owszem, brak tutaj przełomowej kreski, zaskakujących zwrotów akcji, zaś cały scenariusz to pakiet oklepanych do bólu schematów, które widziało się setki razy. Znów mamy galaktyczną wojnę, samotnego bohatera i jego małą drużynę, jakieś robale atakujące wszystko co się rusza, a ich "król" zwany Anihilusem wynalazł Kosmiczny Pręt Kontrolny wysysający moc z inn.... taaaak, nie zabrzmiało to najlepiej. Może załóżmy, że mamy do czynienia z wielkim, inteligentnym robalem, który chce być nieśmiertelny. Tak czy inaczej "Anihilacja" to naprawdę porządny kawał komiksu. Nie wnoszący nic nowego do uniwersum Marvela, ale z drugiej strony czy to ważne, skoro dobrze się go czyta.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na63 lata temu
Anihilacja Tom 2 Keith Giffen
Anihilacja Tom 2
Keith Giffen Simon Furman
https://www.facebook.com/KsiazkiIlubCzasopisma Na drugi tom składają się historie trzech, bardzo różnych bohaterów, stawiających czoła Fali Anihilacji, niszczącej kolejne światy. Najpierw towarzyszymy Srebrnemu Surferowi, dawnemu heroldowi niszczyciela światów Galactusa, w zmaganiach z łowcami chcącymi ująć go żywego. Moc jaką obdarzył go Galactus, a także innych swoich heroldów, ma zostać wykorzystana do zasilenia potęgi niszczycielskich insektów pod wodzą potężnego Annihilusa. Jak to w komiksach bywa jedna potęga gromiona jest przez inną, a niepewne sojusze i trudne moralnie wybory piętrzą się niewyobrażalnie. Kolejna historia to opowieść o łączącym w jednej osobie moce Fantastycznej Czwórki Super-Skrullu - wojowniku wyklętym przez swoją rodzimą rasę. Aby odzyskać honor i uznanie swoich pobratymców, pomścić miliardy istnień zabitych przez żołdaków Annihilusa, a także zapobiec śmierci swojego syna rusza do boju, który może przynieść jedynie zagładę. Natomiast w trzeciej części trafiamy na planetę Godthab, by tam w samym sercu intrygi usnutej przez ucznia Stwórcy Światów Gloriana, poznać historię kolejnego wyrzutka. W sidła tejże trafia Ronan, wygnaniec, niesłusznie oskarżony banita - kolejna postać z supermocami pragnąca zemsty i odkupienia. Ronan staje do walki nie z kim innym jak z wychowankami samego Thanosa - Nebulą i Gamorą oraz Falą Anihilacji, która wyczuwszy ogromną energie do pochłonięcia, pojawia się na planecie. Wspomniane trzy historie łączy motyw zemsty oraz walki, z często bardzo różnych pobudek, z armadą Annihilusa. Trzej bohaterowie, Srebrny Surfer, Super-Skrull i Ronan to niezwykle potężne istoty, które z różnych powodów są wyrzutkami, odszczepieńcami poszukującymi odkupienia, oczyszczenia, a w końcu zemsty. I to właśnie jest świetne w tym komiksie, każdy z bohaterów jest inny, działa na podstawie odrębnych motywacji, mierzy się jednak z tymi samymi zmorami, by wreszcie stanąć do walki o wszystko z Falą Anihilacji. Każda z historii utrzymana jest w innej stylistycznie formie, i o ile fragmenty opowieści Srebrnego Surfera i Ronana bardzo mi odpowiadają, rysunki są dynamiczne, kreska lekko rozwibrowana, kolory brudne oddające powagę wydarzeń, to część Super-Skrulla ze swoimi nasyconymi barwami i kreską, której tak nie lubię, odznaczała się znacząco, w negatywnym sensie. Zupełnie nie przemawia do mnie ten styl rysowania, który tu zapodał Gregory Titus. Co jednak ciekawe pod względem scenariusza to właśnie Super-Skrull najbardziej mi się podobał! I piszę to z ciężkim sercem jako fan Srebrnego Surfera. Dziwny dysonans między świetnym scenariuszem, wartką akcją, a nieprzemawiającymi do mnie rysunkami wywołała u mnie ta opowieść. Zasadniczo cały album warty przeczytania. https://ksiazkiilubczasopisma.blogspot.com/2019/05/fala-anihilacji.html
GrzegorzIgnacy - awatar GrzegorzIgnacy
ocenił na76 lat temu
X-Men: Bitwa atomu Brian Michael Bendis
X-Men: Bitwa atomu
Brian Michael Bendis Brian Wood Chris Bachalo Jason Aaron Stuart Immonen
Album „X-men: Bitwa Atomu” zawiera w sobie materiały opublikowane pierwotnie w ramach pięciu różnych cykli, które razem stanowił crossover. Twórcami scenariuszy do wspomnianych publikacji byli: Brian Michael Bendis, Jason Aaron i Brian Wood, za rysunki, natomiast odpowiadali tacy artyści jak Frank Cho, Stuart Immonen, David Lopez, Chrisa Bachalo, Giuseppe Camucoleg, Esąd Ribic i Kris Anka. Na początku chcę powiedzieć, że ja, w niniejszej mini recenzji skupię się na przedstawionym dziele jako całość i nie będę analizował poszczególnych serii zeszytów tworzących w oryginalnej formie oddzielne cykle. Muszę powiedzieć, że mam bardzo mieszane odczucia co do omawianej pozycji, i to głównie ze względu na przedstawioną treść, jeśli chodzi o wizualne kwestie to uważam, że album wygląda naprawdę dobrze. Podobały mi się zarówno rysunki, jak i zastosowane palety barw. Niestety problemem jest jak dla mnie fabuła… Omawiany album bardzo mnie zainteresował swoim początkiem i jak już zacząłem lekturę, to komis odłożyłem dopiero po jego przeczytaniu. Niestety muszę stwierdzić, że komiks nie utrzymał jak dla mnie wysokiego poziomu z początku. Jakie mam problemy z przedstawioną historią? Wydaje mi się przede wszystkim, że w pewnym momencie opowieść staje się zbyt rozdmuchana i w końcowych etapach zbytnio skomplikowana. W pewnym momencie straciłem orientację o co właściwie chodzi Bractwu, jaki mają cel i co chcą osiągnąć. Kolejny problem mam z zakończeniem… Jak dla mnie było ono po prostu głupie. W końcowych fragmentach albumu ginie jedna zła postać, ale czemu akurat teraz? Czemu nie wcześniej? Jak dla mnie, ginie ona tylko dlatego, by domknąć przedstawioną historię. Taka epicka historia zasługuje na lepsze zakończenie. Omawiana pozycja to jak dla mnie kolejny dowód, że Marvel ma ogromne problemy z tworzeniem naprawdę wybitnych dużych eventów, nie mówiąc już o opowieściach bazujących na podróżach w czasie. Jeśli chodzi jednak o plusy omawianej pozycji, to bez wątpienia jest to dzieło, które można wziąć ot tak i przeczytać. Moim skromnym zdaniem nie trzeba znać serii "All-New: X-men" i "Uncanny X-men" by się odnaleźć w przedstawionych wydarzeniach. Prawdopodobnie część czytelników na początku historii może się zastanawiać, czemu są jakieś dwie oddzielne grupy X-men itp. jednak w dalszej części historii wspomniane kwestie schodzą na dalszy plan. Nie będę ukrywał, że niektóre postacie, które się pojawiają w przedstawionej historii wydają się dla mnie naprawdę ciekawe, niestety jak dla mnie za mało jest o nich powiedziane, gdyby scenarzyści w jeszcze większym stopniu zaprezentowali nam wspomnianych bohaterów i ich motywację, to zdecydowanie lepiej bym ocenił omawiany komiks. Ogólnie omawianą pozycję oceniam jako 7/10 (dobra). Osobiście uważam, że eventy, takie jak: „Tajne Imperium” (9/10),„II Wojna Domowa” (9/10) czy „Wojna Światów” (8/10),są zdecydowanie lepsze. W całym zbiorze Marvel'a są jednak i gorsze „wydarzenia”, jak na przykład „Grzech pierworodny” (6/10) czy mnie osobiście bardzo rozczarowujące „Tajne Wojny” (6/10). Moim skromnym zdaniem omawiana pozycja kierowana jest przede wszystkim do miłośników grupy X-men. Jeśli nie jesteś sympatykiem wspomnianej drużyny i cenisz sobie bardziej ambitne dzieła (tak to ujmę),to raczej sięgnij po inną pozycję.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na71 rok temu
Spider-Man i Czarna Kotka: Zło, które ludzie czynią Terry Dodson
Spider-Man i Czarna Kotka: Zło, które ludzie czynią
Terry Dodson Kevin Smith Lee Loughridge Rachel Dodson
To nie jest komiks dla dzieciaków wychowanych na typowym, lekkim Spider-Manie. Zło, które ludzie czynią Kevina Smitha i Terry’ego Dodsona to mroczna, dojrzała opowieść, która odchodzi od klasycznych superbohaterskich schematów, zagłębiając się w znacznie trudniejsze i bardziej niewygodne tematy. Historia zaczyna się pozornie lekko – Spider-Man i Czarna Kotka znów krążą wokół siebie, balansując między dawnym uczuciem a współpracą w terenie. Szybko jednak okazuje się, że fabuła nie idzie w stronę klasycznej akcji z łotrami w kolorowych kostiumach. Pojawiają się wątki morderstw, narkotyków i przemocy seksualnej, a komiks zaczyna przypominać brutalny thriller kryminalny. Smith nie boi się poruszać trudnych tematów, a przede wszystkim rozwija postać Czarnej Kotki – ukazując jej przeszłość i traumy, które do tej pory pozostawały w cieniu. Rysunki Dodsona, choć zachowują komiksową estetykę, świetnie oddają mroczniejszy ton opowieści. Stylizacja postaci i dynamika kadrów sprawiają, że historia ma odpowiednie tempo i ciężar emocjonalny. To bardzo ciekawy i aktualny społecznie komiks, który zamiast kolejnej prostej walki dobra ze złem, oferuje głębszą refleksję nad tym, co ludzie są w stanie zrobić sobie nawzajem. Nie każdy fan Spider-Mana odnajdzie się w tej historii, ale jeśli ktoś szuka bardziej dojrzałej i mocniejszej narracji w świecie Marvela – to pozycja zdecydowanie warta uwagi.
CzytamDymki - awatar CzytamDymki
ocenił na81 rok temu
Gotham Central: W obłąkanym rytmie Greg Rucka
Gotham Central: W obłąkanym rytmie
Greg Rucka Ed Brubaker Michael Lark Stefano Gaudiano Jason Shawn Alexander
Ciąg dalszy perypetii policjantów z Gotham City, stale mierzących się z brudną, detektywistyczną robotą. Jedna z historii pokazuje załamanie się relacji Batmana z GCPD. Dochodzi nawet do demontażu batsygnału... Ta część dobrze oddaje pewną bezradność miejscowego komisarza, który wszedł przecież w buty nie byle kogo, bo samego Jima Gordona (ten zasłużony komisarz jest już na emeryturze). Zerwanie współpracy z Mrocznym Rycerzem świetnie pokazało też rozbieżne oceny działalności Człowieka Nietoperza wśród policjantów - jak się okazuje, nie każdy detektyw postrzega go jako szkodnika, stosującego bezprawie i naruszającego funkcjonariuszy na niebezpieczeństwo. W komiksie zaprezentowana została sprawa morderstwa pewnego popularnego wielebnego. Śledztwo układa się tak żmudnie, że prowadząca pani detektyw zmuszona jest do współpracy z podejrzaną o zbrodnię... Catwoman. Wątek Kobiety Kota oceniam nader pozytywnie. I wreszcie lwia cześć komiksu poświęcona jest Renee Montoyi - znów jej sprawom prywatnym, przeplatanym z życiem zawodowym. Niewątpliwie Rucka i Brubaker sprawili, że w moim odczuciu detektyw Montoya, znana mi wcześniej z epizodycznych ról w "Batman The Animated Series" i "Batman Knightfall", jest szalenie istotną częścią uniwersum Mrocznego Rycerza. Za to wielkie brawa dla autorów.
Dominik Sobczyk - awatar Dominik Sobczyk
ocenił na82 lata temu
Loki Esad Ribić
Loki
Esad Ribić Robert Rodi
Loki Loki z 2004 roku to jest nietypowe dzieło w historii marvela. Z jednej strony jest to związane z jednym z najważniejszych antagonistów w historii tej marki, z drugiej nie doświadczymy tutaj żadnej superbohaterowości. Historia opiera się na tym że lokiemu finalnie udaje się zdobyć Asgard a jedynym zadaniem które zostaje mu do finalnego zwycięstwa jest zabicie thora. Jest ona przedstawiona tutaj w postaci brudnych i szkaradnych lecz realistycznych obrazów, co dobrze współgra z wątkami tu przedstawionymi. Mamy tu do czynienia z dużą ilością tła w rozmowach z biologiczną matką, przyszywanymi rodzicami czy też zwykłymi asgardczykami ukazujące co spowodowało że loki stał się tym kim jest i co doprowadziło się do ukształtowania umysłu złoczyńcy. Brak miłości w rodzinie, gnębienie i poniżanie doprowadziło do tego kim się stał, czego jest świadom. Bardzo dobrze kształtowanie morderców w ten sposób ukazują badania prowadzone przez fbi w latach 70. Jest tu też dużo odniesień do oryginalnej historii lokiego z mitologii. Począwszy od samego tematu, czyli lokiego zasiadającego na tron, który jest oparty na micie gdzie niektórzy po skazaniu lokiego, wierzyli że kiedyś obejmie on tron i rozpocznie Ragnarok będący wielką walką bogów. Mamy też wspomniane przygarnięcie lokiego, ścięcie włosów sif, spowodowane drwinami z jego wyglądu, wspólne braterstwo thora i lokiego i sposób zakończenia, jak i finalny los lokiego jakim było przypięcie do skały nad którym zawieszony jest jadowity wąż którego jad ma kąpać w jego twarz. Warto też podkreślić ze można w tej książce zobaczyć ludzką część lokiego, gdyż w związku z jego czasem miłą przeszłością z thorem podczas wcześniej wspomnianych przygód waha się go zabić co podkreśla genialne, realistyczne przedstawienie świata w tej produkcji. Uważam iż to dzieło genialnie ukazuje jak ludzie troszczą się o pamięć mitów w obecnym społeczeństwie, nie tylko tych greckich.
Asomi - awatar Asomi
ocenił na83 lata temu
Wolverine and the X-Men: Starzy kumple, nowi wrogowie Jason Aaron
Wolverine and the X-Men: Starzy kumple, nowi wrogowie
Jason Aaron Nick Bradshaw Pepe Larraz
Album zawiera materiały pierwotnie opublikowane w „Wolverine i X-men” #38-42 i „Annual” #1 ze scenariuszami Jasona Aarona oraz ilustracjami Nicka Brad Shawa i Pepę Lar raza i innych. Omawiana pozycja to bez wątpienia najlepszy tom cyklu „Wolverine i X-men” wydanego w ramach serii wydawniczej „Marvel NOW”. Komiks nie dość, że wygląda bardzo dobrze (poza dwoma stronami z rysunkami Chris’a Bachalo),to jeszcze prezentuje ciekawe historie. Pierwszą część albumu stanowią materiały opublikowane pierwotnie w Annual #1. We wspomnianym fragmencie albumu ukazane są nam dalsze losy Kubark’a (Kid Gladiatora). Wspomniana postać bowiem opuścił szkołę im. Jean Grey i dołączył do akademii strażników imperium Shi'ar. Przedstawione w tym fragmencie komiksu wydarzenia są częścią większej historii, a dokładniej eventu „Nieskończoność”. Muszę powiedzieć, że omawiana w tym momencie opowieść, miała jakiś swój urok. Nie będę tu nikogo oszukiwał, historia jest bardzo prosta, a przesłanie, jakie niesie jest bardzo łatwe do wyłapania… Co jednak złego w prostocie? Osobiście uważam, że nic. Dlatego pierwszą część albumu uznaje za dobrą i oceniam ją na 7/10. Drugą część albumu stanowią z kolei materiały pierwotnie opublikowane w „Wolverine i X-men” #38-42. W tym fragmencie komiksu ponownie wracamy do Wolverina i jego szkoły. Historię przedstawioną w niniejszym części albumu składa się dwóch głównych wątków: jeden jest związany ze szkołą i jej uczniami, drugi z kolei dotyczy Wolverine’a i poszukiwania ukrytych przez S.H.I.E.L.D. sentineli. Obie intrygi mi się podobały, ale najlepszy moment komiksu związany jest z Loganem i jego śledztwem. Mam na myśli spotkanie naszego ulubionego Rosomaka z pewnym innym bohaterem… Nie będę jednak w tym miejscu, zdradzał więcej szczegółów, by nie spoilerować tym, co jeszcze nie czytali. W każdym razie wspomniane spotkanie, jest tym, co wiele ludzi najbardziej lubi i kocha w komiksach superhero Marvela. Powiem szczerze, że urzekło mnie również kilka pobocznych wątków, a najbardziej ten związany z Toad'em. Nie będę ukrywał, że było mi szkoda tej postaci, mimo to, co zrobiła wcześniej. Osobiście rozumiem, czemu Mortimer zrobił, to co zrobił. Spodziewałem się, że Jasona Aarona zaserwuje nam bardziej cukierkowe zakończenie dla woźnego szkoły im. Jean Grey i jego miłości, a tu taka niespodzianka… Nie było happy endu. Omawiany fragment albumu bez cienia wątpliwości oceniam na 7/10, czyli uznaje go za dobry (wg mojej skali ocen). Było w nim dużo naprawdę dobrych rzeczy, ale do oceny bardzo dobrej czegoś mi zabrakło… Całości również daję ocenę 7/10, bo to po prostu dobra pozycja. Nie mogę niestety powiedzieć, tego samego o całym cyklu „Wolverine i X-men” wydanym w ramach serii wydawniczej „Marvel NOW”. Całość mogę ocenić maksymalnie na 6/10. Niestety jedna dobra pozycja nie zmieni mojej oceny o wszystkich pozostałych. Nadal uważam, że cykl „Wolverine i X-men” jest słabszy zarówno od „All-New X-men” oraz „Uncanny X-men”.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na71 rok temu
Uncanny X-Men: Złamani Brian Michael Bendis
Uncanny X-Men: Złamani
Brian Michael Bendis Chris Bachalo
„Uncanny X-Men: Złamani” to dzieło stworzone przez: Brian'a Michael'a Bendis'a (scenariusz),Frazer'a Irving'a (rysunki #6-7 oraz #10-11) oraz Chrisa Bachalo'a (rysunki, #8-9). Niestety komiks pod względem wizualnym nie przypadł mi do gustu. Moim skromnym zdanie wygląda gorzej od poprzedniego tomu z serii. W albumie „Uncanny Men: Rewolucja” podobały mi się fragmenty z rysunkami Frazer'a Irving'a, styl wspomnianego artysty idealnie pasował do przedstawienia mrocznego i dziwnego wymiaru Limbo… W omawianym dziele jednak we wspomnianym stylu został też przedstawiony również zwyczajny świat, co mi już się tak nie podobało. Wspomniany zabieg spowodował, że znikła wizualna unikalność wymiaru, w którym rządzi Magik. Mam nadzieję, że wiecie, co mam na myśli. Fabuła omawianego albumu, też mnie jakoś nie porwała. Nie mamy w niniejszym albumie jakiegoś naprawdę wielkiego przełomu, jeśli chodzi o intrygę związaną z sentinelami. Jak dla mnie najciekawszą częścią są początkowe strony, w których widzimy zakończenie wątku Magik i wymiaru Limbo, z pozostałej zawartości albumu najbardziej mi się podobały fragmenty z udziałem Magneto. Trudno mi coś więcej powiedzieć o tym komiksie. Jak ktoś czyta cała serie, to na pewno również sięgnie i po omawiany tom. Nie powiem, że omawiany tytuł to wybitne dzieło, które każdy musi przeczytać. Album „Uncanny Men: Złamani” to dla mnie tylko albo aż niezła pozycja (ocena: 6/10).
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na61 rok temu
Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki) / All-New X-Men: Proces Jean Grey Brian Michael Bendis
Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki) / All-New X-Men: Proces Jean Grey
Brian Michael Bendis Sara Pichelli Stuart Immonen
Omawiany album stanowi crossover między cyklami: Strażnicy Galaktyki i All New X-men.Twórcą scenariusza do materiałów zebranych w niniejszej pozycji był Brian Michael Bendis, artystami odpowiedzialnymi za rysunki byli natomiast: Sara Pichello, Stuart Immonen i David Marquez. Albumowi daję ocenę 7/10, czyli według mojej skali uznaje go za dobry. Jeśli chodzi o kwestie wizualne, to komiks mi się przyjemnie przeglądało, było parę stron, na których rysunki wydawały się wyglądać nieco gorzej od pozostałych, ale tak ogólnie mi się wszystko podobało. Nie jestem jednak specjalistą od rysunków itp. Jeśli chodzi o fabułę, to również oceniam ją jako dobrą . Powiem szczerze, że do omawianej pozycji podchodziłem trochę z rezerwą… Nie czytałem wcześniej komiksów o strażnikach galaktyki, a filmy z MCU o wspomnianej grupie też jakoś mnie nie porwały… Dodatkowo tematyka kosmosu Marvela, mnie osobiście nie pociąga, zapewne dlatego, że jeśli chodzi o kosmiczne opowieści preferuje Gwiezdne Wojny... Omawianą pozycję mimo wszystko czytało mi się naprawdę przyjemnie. Motyw sądzenia młodej Jean Grey za zbrodnie, które popełniła jej starsza wersja, a dokładniej filozoficzne rozważania nad moralnością takiego postępowania, wydały mi się najciekawszą częścią historii. Oczywiście było jeszcze parę fajnych momentów, ale nie będę pisał co i jak. Podczas lektury miałem moment, w którym zacząłem się obawiać, że przedstawione wydarzenia trochę zmierzają w nijakość, a dokładniej, że omawiana historia nie posunie przedstawionych bohaterów w żadną konkretną stronę. Mówiąc już naprawdę prosto, że śledzone przez nas zdarzenia nie będą miały kompletnie żadnego znaczenia. Na szczęście Brian Michael Bendis trzema zabiegami fabularnymi wyratował omawianą pozycję… Nie będę ukrywał omawiany komiks nadal mnie nie przekonał do Star-Lord’a i jego drużyny (nie zachęcił mnie do poznania materiałów o wspomnianej grupie bohaterów)… Osoby, które poznają cykl All New X-men, powinny oczywiście również sięgnąć po omawianą pozycję. Jeśli ktoś nie czytał wcześniejszych komiksów o “Strażnikach Galaktyki“ z serii wydawniczej Marvel NOW i zastanawia, czy powinien nadrobić zaległości przed lekturą omawianego albumu… To odpowiadam, że osobiście, nie widzę takiej potrzeby.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na71 rok temu
Uncanny X-Men: Dobry, Zły, Inhuman Brian Michael Bendis
Uncanny X-Men: Dobry, Zły, Inhuman
Brian Michael Bendis Chris Bachalo Marco Rudy Kris Anka
„Uncanny Men: Dobry, zły, Inhuman” to kolejne dzieło opowiadające o przygodach X-men z serii wydawniczej Marvel Now. Scenariusza do omawianej pozycji stworzył Brian Michael Bendis, a za rysunki odpowiadali Chris Bachalo (#14 i 16-17),Kris Anka (#15) oraz Marco Rudy (#18). Omawiany album ogólnie oceniam, pozytywnie, głównie jednak ze względu na jego treść, wizualnie album trzyma poziom pierwszego tomu cyklu, czyli jest okey. Chciałbym tylko zaznaczyć, że strony stworzone przez Kris'a Ank'a i pokolorowane przez Rain'a Beredo'a najbardziej mi się podobają. Historie przedstawione w omawianym albumie, mi osobiście się spodobały, każda opowieści miała pewien swój urok. Najlepszym, jednak fragment enem omawianego dzieła, są strony, które przedstawiają przygody Magneto w Madriporze. Po przeczytaniu tych 3 tomów muszę powiedzieć, że jakoś Ci nowi mutanci mnie nie przekonują, może poza postacią Tempus (Eva Bell). Wspomniana dziewczyna przez charakter swoich mocy, może z czasem zacząć pełnić ważna funkcje w zespole X-men. Osobiście żałuję trochę, że wątek tajemniczych sentinęli i ich ataków, nie został bardziej rozwinięty w omawianym tomie. Mam nadzieję, że nie zakończą tego wątku ot tak… Omawiany album oceniam ogólnie jako dobry (ocena: 7/10). Ogólnie, jeśli ktoś chce sięgnąć po omawianą pozycję to zdecydowanie powinien poznać na początku wcześniejsze tomy, a jeszcze lepiej, jakby w razie możliwości przeczytał równolegle wydawany cykl All-New X-men… Osobiście, nie miałem jeszcze możliwości go poznać, ale podobno oba cykle się przeplatają. Czytanie wyrywkowo, pojedynczo omawianego tomu, osobiście uważam za bezsensowne.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na71 rok temu
Czarna Wdowa. Powrót do domu Richard Morgan
Czarna Wdowa. Powrót do domu
Richard Morgan Bill Sienkiewicz Goran Parlov Sean Phillips
Natasza Romonawa to najbardziej znana tajna agentka w uniwersum Marvela. Większości znana głównie z filmów o Avengersach, swoim własnym oraz epizodów u innych. Czarną Wdowę stworzył nie kto inny jak Stan Lee. Pierwszy raz pojawiła się w komiksach już w 1964 roku. Od tego czasu bezustannie wykonuje misje i ratuje świat. Wydanie z kolekcji Ciemna strona Marvela obejmuje głównie historię 'Powrót do domu', która zawarta była w zeszytach od listopada 2004 do kwietnia 2005 roku. Natasza w końcu ma zamiar odpocząć, uciec od wszystkiego i żyć spokojnie. W tym czasie zaczynają ginąć ludzie, co nie daje jej spokoju i zaczyna drążyć temat. Śledztwo zaprowadzi ją do domu. Do Rosji, która już nie jest tym samym krajem z lat dzieciństwa. Nie zabraknie tu brutalności, podtekstów erotycznych czy zalegających na stronach trupów. W końcu to Czarna Wdowa. Oprócz tego dostajemy krótką historię 'Okrązenie', gdzie Nat ratuje Avengersów(luty 2012). Do tego dwa epizody. Pierwszy z Silver Sable (lipiec 1990),drugi również z misji w Moskwie (lipiec 2020). Fabuła była dla mnie nie do końca równa. Były momenty z dobra akcją i intrygą, aby zaraz siadło. Ogólnie Wdowa nie jest moją ulubioną bohaterką i dlatego może nie wczułem się w to aż tak. Z pewnością kreskę należy pochwalić, jest rewelacyjna. Myślę, że nie jest to pozycja dla każdego. W mojej ocenie miła dla oka, fabularnie ujdzie.
MyNameIsChrisCh - awatar MyNameIsChrisCh
ocenił na61 rok temu
Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1 Adam Kubert
Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1
Adam Kubert Howard Chaykin Ron Garney Jason Aaron Steven Seqovia
Dlaczego warto przeczytać Wolverine'a Jasona Aarona? Na sam początek powiem coś lekko kontrowersyjnego - nigdy nie byłem fanem Wolverine'a. Jakoś nie podzielałem nigdy tego masowego uwielbienia jego postaci. Nie zrozumcie mnie źle, respektuję wieloletnią kreację Hugh Jackmana i lubiłem Logana jako część X-Men lub innych drużyn. Po prostu sam Wolverine nie wydawał mi się aż tak interesujący. Staram się jednak być otwarty na nowe doświadczenia, więc stwierdziłem, że spróbuję poznać bliżej komiksową wersję Rosomaka, czytając jego własne solowe serie. Ogromną zachętą do tego było również nazwisko autora. Zabrałem się za tą serię z nadzieją, że uda mi się bliżej poznać Wolverine'a i z tego zadania wywiązała się ona aż z nawiązką. Jest przepełniona wewnętrznymi przemyśleniami Logana, dotyczącymi tego jak postrzega on samego siebie, ludzi wokół niego i swoje moce. Dostajemy bardzo dużo wydarzeń z przeszłości, umiejscowionych w różnych miejscach i różnych epokach i jest to bardzo ciekawe. Dosłownie w pierwszej historii przeplata się teraźniejsza pogoń Wolverine'a za Mystique z historią jak się poznali w latach 20-tych, osobiście lubię takie motywy. Doceniam też, że Aaron nie boi się pokazywać jak nieidealną postacią jest Logan, jak dużo ma na sumieniu, ale też jak czuje się z tymi wydarzeniami, jaki przez nie ma stosunek do samego siebie. Wiele miejsca poświęcone jest wątpliwościom Wolverine'a co do własnego bohaterstwa oraz tego czy w ogóle zasługuje, aby żyć. Scenarzysta pięknie pokazuje, że Logan chciałby być bardziej ludzki i otwarty emocjonalnie na innych, ale jednocześnie ma blokadę psychiczną, którą na przestrzeni kolejnych zeszytów stara się przełamać. Wspomniałem na początku, że Wolverine wcześniej nie był dla mnie interesujący. Po tych 4 tomach uważam go za fascynującą, niejednoznaczną postać, o której można bardzo wiele powiedzieć i poprowadzić na więcej, niż jeden sposób. Całość recenzji dostępna na mojej stronie: https://www.facebook.com/profile.php?id=100095305879459
Borys - awatar Borys
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki X-Men - Mordercza geneza

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki X-Men - Mordercza geneza


Video

Video