Adam Grochocki 
geeklife.pl, , https://www.facebook.com/zagrywam?fref=ts
lubię placki!
32 lat, mężczyzna, status: Czytelnik, ostatnio widziany 5 tygodni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-09-14 14:59:07
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Hawkeye (tom 4) | Seria: Marvel NOW!

Ta i dużo więcej recenzji na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Najbardziej oryginalna i zapadająca w pamięci seria Marvel Now to bez wątpienia Hawkeye Matta Fractiona z błyskotliwymi rysunkami Davida Aja. Jednak wszystko co dobre, szybko się kończy, dlatego mam dziś recenzję finałowego już tomu sygnowanego nazwiskami obu panów. Oto Hawkeye: Rio Bravo.

Po wycieczce na Zachodnie Wybrzeże USA, gdzie...
Ta i dużo więcej recenzji na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Najbardziej oryginalna i zapadająca w pamięci seria Marvel Now to bez wątpienia Hawkeye Matta Fractiona z błyskotliwymi rysunkami Davida Aja. Jednak wszystko co dobre, szybko się kończy, dlatego mam dziś recenzję finałowego już tomu sygnowanego nazwiskami obu panów. Oto Hawkeye: Rio Bravo.

Po wycieczce na Zachodnie Wybrzeże USA, gdzie towarzyszyliśmy Kate Bishop, wracamy do Nowego Jorku, do Clinta Bartona, oryginalnego Hawekeye’a. Album zaczynamy od pojedynczego zeszytu zrealizowanego we stylu amerykańskich kreskówek. Zeszyt pełni rolę Annuala i jest dość zabawny. Nie ma, co prawda żadnego znaczenia dla fabuły komiksu, ale stanowi przyjemną rozgrzewkę przed głównym daniem.


W życiu Clinta po raz kolejny pojawia się jego brat Barney. Chłopaków łączy braterska miłość, ale dzieli zupełnie inne podejście do życia. Skłonny do ściągania problemów Barney szuka łatwego sposobu na wzbogacenie się, tymczasem Clint, gdy nie jest potrzebny Avengers, wolny czas spędza w ciszy, ewentualnie pomaga sąsiadom. Mimo różnic bracia próbują znaleźć wspólny język i dość szybko wplątują się w konflikt z miejscową dresiarską mafią, która od pewnego już czasu chce przejąć kamienicę, w której mieszka Hawkeye.

Rio Bravo wykorzystuje Barneya, by rozwinąć postać Clinta. W wielu dramatycznych momentach dostajemy retrospekcje z ich wspólnego dzieciństwa, które pokazują, co ukształtowało chłopaków. Ich życie nie było usłane różami, więc dużo lepiej możemy zrozumieć, czemu Clint często okazuje się dupkiem i nie radzi sobie w kontaktach międzyludzkich. Fantastycznie podsumowuje to dotychczasowe wydarzenia i pozwala na spektakularny, jak na tę serię, finał.

Album wspomagali inni rysownicy (w #17 rysunki wykonał Chris Eliopoulos, a #12 Francesco Francavilla), ale większość to robota Davida Aja. I w dalszym ciągu wygląda to genialnie. Oszczędne, mało kontrastowe kolory i skupianie się na szczegółach w poszczególnych scenach (lecąca strzała, upadający pistolet itp.) przy jednoczesnym niezbyt bogatym w detale otoczeniu to jego znak rozpoznawczy. W Rio Bravo dodał coś jeszcze. W pewnym momencie Clint stracił słuch, więc przez jakiś czas widzimy tylko puste dymki mówiących do niego ludzi, a co jakiś czas wypowiedź okraszona jest szkicem znaku migowego. Jest to niesamowicie oryginalne i zabawne rozwiązanie.

Będę tęsknił. Hawkeye Tom 4: Rio Bravo to fantastyczne pożegnanie z serią Matta Fractiona i Davida Aja. Jest tutaj wszystko, co zachwycało od samego początku serii, ale chłopaki, co i rusz dorzucają kolejny oryginalny ficzer. Chciałoby się więcej takiego Marvela. Polecam!

pokaż więcej

 
2018-09-03 10:24:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ta i więcej recenzji na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Od kilku ładnych lat piszę o grach (no, aktualnie mam krótką przerwę). Gdy podsyłam znajomym linki do tekstu o jakiegoś tytuły AAA (wysokobudżetowe gry) to często słyszę w odpowiedzi: „ty to masz dobrze, dostajesz za darmo gry i jeszcze ci płacą”. Oczywiście nikt nie pomyśli, że to często zarywanie nocek, przechodzenie gier „po łebkach”,...
Ta i więcej recenzji na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Od kilku ładnych lat piszę o grach (no, aktualnie mam krótką przerwę). Gdy podsyłam znajomym linki do tekstu o jakiegoś tytuły AAA (wysokobudżetowe gry) to często słyszę w odpowiedzi: „ty to masz dobrze, dostajesz za darmo gry i jeszcze ci płacą”. Oczywiście nikt nie pomyśli, że to często zarywanie nocek, przechodzenie gier „po łebkach”, byleby zdążyć na deadline. A co mają powiedzieć ludzie, którzy tych nocek zarwali kilkadziesiąt, o ile nie kilkaset, byleby tylko ten tytuł wydać? I tutaj wkracza Jason Schreier, redaktor Kotaku, który przyjrzał się procesom produkcji gier wielu gatunków. I tych rozbuchanych, iście hollywoodzkich system sellerów i tych małych, za którymi stoi zaledwie kilka osób, lub nawet jednoosobowa armia w postaci Erica Barone.

Krew, Pot i Piksele składa się z dziesięciu rozdziałów (plus prolog i epilog), a każdy z nich traktuje o innej grze. Autor zadbał o różnorodność, więc zderzamy się z zupełnie innymi cyklami wydawniczymi, zupełnie inna filozofią produkcji i zupełnie innymi celami producentów. W pierwszym z nich poznajemy historię Pillars of Eternity studia Obisidian, którego niesamowity sukces na Kickstarterze (ponad cztery miliony dolarów i ponad siedemdziesiąt siedem tysięcy wspierających) nie tylko wyciągnął ze skraju przepaści studio, ale przetarł szlak wszystkim, którzy chcieli robić gry inne niż oczekiwali wydawcy. Po Pillarsach płynnie przeskakujemy na drugi koniec tęczy, czyli do Uncharted 4. Absolutnie genialna gra, tworzona za grube miliony przez najlepsze studio w branży przeszła swoje własne piekiełko, w tym zmianę na stołku reżysera po niejasnym rozstaniu z Amy Henning. Kolejny rozdział to kolejna kolosalna zmiana skali, bo poznajemy historię powstawania Stardew Valley tworzonego przez wiele lat przez jedną osobę – Erica Barone. Dalej mamy gigantyczne, premierowe problemy Diablo III, tworzenie Halo Wars, RTS-a w świecie Master Chiefa, próbę ratowania wizerunku BioWare przy Dragon Age: Inkwizycja, wzloty i upadki doświadczonych programistów, którzy zapragnęli stworzyć grę o rycerzu z... łopatą (Shovel Knight), komedię pomyłek Bungie przy Destiny, dbałość o szczegóły CD Projekt Red w ich Wiedźminie oraz największą klapę ostatniej dekady, czyli skasowanie Star Wars 1313.

Każdy z tych rozdziałów to cała skarbnica ciekawostek, które otwierają oczy ludziom nieznającym branżowych realiów. Im większa firma, tym mniejsza dowolność twórców w podejmowaniu decyzji o kształt gry. Schemat działania gigantów fantastycznie opisują rozdziały poświęcone Inkwizycji i Star Wars 1313. PS4 i XO jeszcze nie wyszły, nie wiadomo, jak się sprzedadzą, więc przychodzi polecenie z góry nakazujące przystosować grę do PS3 i X360 - nie ważne jak wielkie cięcia to wymusi. Trzeba do Star Wars dorzucić ikoniczną postać, o której nie było mowy – nie ważne, że trzeba przez to przebudować większość poziomów. I tak dalej i tak dalej. A co ma ją zrobić ludzie, którzy spędzili miesiące nad implementacją mechanik właśnie wyrzuconych do kosza? Jak wykrzesać z nich motywację do pracy przez kolejne tygodnie nad czymś zupełnie innym? I jak zmieścić się w budżecie, który pomimo zmian wcale się nie zmienił. Z drugiej strony mamy ludzi, za którymi nie stoją wielcy wydawcy, ale którzy poświęcają kariery, by wypolerować produkt, który może być zarówno wielkim sukcesem, jak i wielką porażką. Ani Eric Barone, ani kumple z Yacht Club Games nie mieli pojęcia, czy ich przedsięwzięcia mają jakiekolwiek szanse na zaistnienie w sprzedażowych wykresach, a mimo to spędzili lata na tworzeniu wymarzonych produkcji.

Krew, Pot i Piksele to znakomita książka, ale nie ustrzegła się bugów. Niektóre rozdziały czyta się dość trudno, bo Schreier dość chaotycznie przeskakuje między kolejnymi myślami, by za jakiś czas wrócić do wątków rozpoczętych pięć stron wcześniej. Ponadto na tle pozostałych rozdziałów dość słabo wypada ten poświęcony Wiedźminowi. Całość to praktycznie laurka poświęcona CD Projekt Red i jakby zlepek informacji, jakie przewijały się przez prezentacje na przedpremierowych pokazach gry. Na szczęście to rodzynek, przysłowiowa łyżka dziegciu w beczce miodu. Egzemplarz książki powinien znaleźć się na fizycznej lub wirtualnej półce każdego gracza. A ja po cichu wierzę, że doczekamy się sequela, albo chociażby jakiegoś DLC...

pokaż więcej

 
2018-08-24 11:27:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ta i więcej recenzji na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Podróżująca pociągiem do Londynu Elle Longfield z nudów podpatruje dwie nastolatki, które wybrały się na wycieczkę do angielskiej stolicy. Gdy do dziewczyna dosiada się dwóch facetów chwalących się, że właśnie opuścili więzienie, u Elle zapala się lampka ostrzegawcza. Jednak mimo poczucia obowiązku kobieta nie decyduje się ma żadną formę...
Ta i więcej recenzji na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Podróżująca pociągiem do Londynu Elle Longfield z nudów podpatruje dwie nastolatki, które wybrały się na wycieczkę do angielskiej stolicy. Gdy do dziewczyna dosiada się dwóch facetów chwalących się, że właśnie opuścili więzienie, u Elle zapala się lampka ostrzegawcza. Jednak mimo poczucia obowiązku kobieta nie decyduje się ma żadną formę interwencji i po przybyciu na miejsce udaje się do swojego hotelu. Nazajutrz dowiaduje się z mediów, że Anna, jedna z nastolatek, zaginęła…

Od tego wydarzenia mija rok. Anny nie udało się odnaleźć, rodzina z jednej strony wierzy w cudowny powrót do domu, a z drugiej czeka na informacje o znalezieniu ciała. Elle natomiast padła ofiarą policyjnego przecieku do mediów i zmaga się z wielką nagonką ludzi, którzy twierdzą, że gdyby zrobiła cokolwiek, dziewczyna byłaby cała i zdrowa. Na domiar złego w okolicach rocznicy zaginięcia Elle zaczyna otrzymywać anonimowe pogróżki.

Fabułę poznajemy z perspektywy kilku osób. Oprócz Elle są to ojciec zaginionej, Henry Ballard, przyjaciółka Anny Sarah Headley oraz Matthew Hill, prywatny detektyw. Bohaterowie mają swoje tajemnice i niczym u Harlana Cobena nigdy nie wiadomo kto trzyma przysłowiowe trupy w szafie. Oczywiście jest trochę kończących rozdziały cliffhangerów, które okazują się zasłoną dymną, ale znalazło się też miejsce na dużo mroczniejsze i szokujące tajemnice.

Pomimo obecności kilku bohaterów tylko rozdziały Elle mają narrację pierwszoosobową. To jej punkt widzenia wydaje się tym najważniejszym, to on nadaje tempo wydarzeniom i to on zawiera największą dawkę emocji. Wydaje mi się, że autorka chciała by czytelnik identyfikował się z najważniejszym świadkiem w śledztwie i zadał sobie pytanie „co ja bym zrobił na jej miejscu”. Wielu z nas trafiło na podobną, dość niepozorną sytuację, czy to w sklepie, czy w komunikacji miejskiej, czy na jakiejś imprezie. Z reguły przekonujemy siebie, że to nie nasza sprawa, że zaraz się rozejdą i tak dalej. Gdyby jednak skończyło się to źle, czy nie mielibyśmy wyrzutów sumienia, przez bierność i brak reakcji? W tej sytuacji stawia nas autorka i udaje jej się nie tylko skłonić do myślenia, ale też przywołać rachunek sumienia.

W pozostałych rozdziałach mamy do czynienia z narracja trzecioosobową, natomiast dalej poznajemy punkt widzenia danej postaci. Teresa Driscoll rozwiązała to na podobnej zasadzie co George R. R. Martin w Grze o Tron. Rozdziały te mimo narracji z trzeciej osoby mocno podkreślają myśli i usposobienie bohatera. Poznajemy ich wspomnienia i podejście do sprawy zaginięcia Anny. Wszystko opakowane bardzo dużym ładunkiem emocjonalnym, bo przecież każdy na stres reaguje zupełnie inaczej.

Świetnie to wszystko składa się w spójną i doskonale rozplanowaną całość. Nie ma tutaj fabularnych dziur, nie ma improwizacji. Każde wydarzenie i każda kolejna wyjawiona tajemnica to puzzel do wielkiej układanki, która i tak potężnie zaskakuje w finale. Spodziewałem się klasycznej formy thrillera, tymczasem Obserwuję Cię gra na emocjach jak wyrafinowana powieść obyczajowa. Dodajcie książkę do koszyka, na pewno się nie zawiedziecie!

pokaż więcej

 
2018-08-13 13:37:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Daredevil [Egmont HC] (tom 5)

Ta i więcej recenzji na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Album zaczynamy od pojedynczej historii. Milla Donovan, żona Matta opowiada o ich specyficznej miłości. Zeszyt okazuje się zgrabnym streszczeniem ich całej znajomości okraszonym komentarzem Milli. Dowiadujemy się, co myśli dziewczyna, gdy widzi kolejnego gangstera próbującego zabić Matta oraz jak znosi każdą noc, gdy Diabeł rusza na łowy....
Ta i więcej recenzji na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Album zaczynamy od pojedynczej historii. Milla Donovan, żona Matta opowiada o ich specyficznej miłości. Zeszyt okazuje się zgrabnym streszczeniem ich całej znajomości okraszonym komentarzem Milli. Dowiadujemy się, co myśli dziewczyna, gdy widzi kolejnego gangstera próbującego zabić Matta oraz jak znosi każdą noc, gdy Diabeł rusza na łowy. Świetne wprowadzenie do tego albumu.

Pozostałe zeszyty opowiadają jedną, spójną historię. Matt spędził kawał czasu w więzieniu, następnie po Europie uganiał się za tajemniczą Lily, w wyniku czego Hell’s Kitchen zostało nieco zaniedbane. Przestępcy zaczęli się panoszyć, pojawiły się nowe gangi i nowi ich przywódcy. Co ciekawe wraz z prowadzeniem na rynek nowego narkotyku Melvin Potter, dawny Gladiator, wpada w szał i zabija atakujących go napastników. Po wszystkim zdaje się niczego nie pamiętać. Matt, przekonany o jego szczerości postanawia wziąć sprawę, mimo że będzie podsycać informacje, że niewidomy prawnik jest Daredevilem.

Mało tego, w mieście pojawia się ktoś, kto bardzo dobrze zna metody działania Daredevila i potrafi działać tak, by wyprowadzić go w pole. Do tej pory tylko Fisk prezentował tego typu finezję, ale jak wiadomo, Kingpina nie ma w USA. Nie mający zbytniego pomysłu na prowadzenie śledztwa Murdock działa po omacku i kompletnie gubi się w swoich działaniach, gdy jego żona zaczyna zachowywać się równie irracjonalnie co Melvin Potter. Daredevil traci nad sobą kontrolę!

Podobnie jak tom czwarty, nowy album skupia się problemach osobistych Matta. Ścigany przez prasę, podejrzewany przez policję i tropiony przez gangsterów obrońca Nowego Jorku próbuje skupić się na swoich nocnych eskapadach, ale troska o najbliższych i złe decyzje sprowadzają na niego co raz to większe problemy. Ed Brubaker sprawił, że czytelnik widząc ciążące nad nim niebezpieczeństwa nie marzy o życiu superbohatera, a przewrotnie, zaczyna mu współczuć. To nie bajka typu „mam supermoce, pomagam potrzebującym i wszyscy mnie kochają”. Tutaj, jak nigdzie indziej, punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Każda akcja niesie reakcję, każde działanie ma swoje skutki. Dzięki sprytnym anegdotkom i wtrąceniom poznajemy, co o Daredevilu myślą postronni, co myślą zwykli policjanci mający nakaz aresztowania, a także jak działają szukający nowych intratnych biznesów gangsterzy. Oczywiście najważniejsze dla nas jest to, jak Matt sobie z tym wszystkim radzi. I tutaj znów muszę pochwalić Brubakera, który robi wszystko, by postawić Murdocka na skraju przysłowiowej przepaści, dowalić mu z każdej strony i sprawdzić, czy się z tego podniesie. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje!

Daredevil. Nieustraszony Tom 5 to kolejny znakomikty album o człowieku nie znającym strachu. Doskonale rozwija postać Matta, a w miejsce kolejnych mordobić oferuje głębszy wgląd w psychikę głównego bohatera. Zdecydowanie polecam!

pokaż więcej

 
2018-08-06 14:25:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Ant-Man (tom 1) | Seria: Marvel NOW!

Ta i więcej recenzji na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Wraz z mocno opóźnioną premierą filmu Ant-Man i Osa, do polskich księgarni trafia pierwszy komiks ze Scottem Langiem w roli głównej. Sprawdźmy jak wypadają solowe przygody najbardziej ignorowanego superbohatera Marvela.

Geneza postaci jest dość podobna do tej przedstawionej w filmie. Scott Lang, pomniejszy oszust i złodziej chcąc uratować...
Ta i więcej recenzji na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Wraz z mocno opóźnioną premierą filmu Ant-Man i Osa, do polskich księgarni trafia pierwszy komiks ze Scottem Langiem w roli głównej. Sprawdźmy jak wypadają solowe przygody najbardziej ignorowanego superbohatera Marvela.

Geneza postaci jest dość podobna do tej przedstawionej w filmie. Scott Lang, pomniejszy oszust i złodziej chcąc uratować chorą córkę, Cassie, wykradł strój Hanka Pyma, by włamać się do laboratorium i zdobyć lek. Po wszystkim Hank pozwolił mu zatrzymać strój, pod warunkiem, że nie zostanie on użyty w złych celach. W międzyczasie Scott… zginął, by jakiś czas później wrócić do żywych. Ze względu na ciągłe problemy w życiu osobistym Scott nigdy nie został stałym członkiem Avengers, a podejmując co raz to gorsze decyzje zraził do siebie zarówno Mścicieli, jak i byłą żonę ograniczającą mu widzenia z córką.

I w tym właśnie momencie rozpoczyna się historia opowiedziana w albumie. Scott chcąc zdobyć zabezpieczenie finansowe, by móc częściej widywać córkę stara się o pracę szefa ochrony w Tony’ego Starka. Gdy niemożliwe staje się prawdziwe… matka Cassie zabiera córkę do Miami. Lang podąża za nimi z jednym celem – rozpocząć nowe życie i zabezpieczyć przyszłość nastolatki. By to zrobić otwiera Agencję Ochrony Ant-Man, a przy okazji narusza prawa autorskie jednego z Avengersów.

Historia opowiedziana w albumie Druga Szansa jest dość kameralna. Całość skupia się wokół Scotta i jego córki, a powiązania z aktualnymi wydarzeniami uniwersum Marvela jeśli się pojawiają to są to bardziej smaczki niż ważne odniesienia. I w tym właśnie tkwi siła komiksu. Superbohaterskie wydarzenia o stosunkowo niewielkiej skali zgrabnie łączą się z wątkami familijnymi, podobnie jak było to w filmowych przygodach Ant-Mana.

Niezbyt odkrywcza opowieść zyskuje dzięki świetnemu humorowi. Scott Lang jest niesamowicie zabawnym gościem, a jego komentarze co i rusz wywołują szczery uśmiech. Zawsze znajdzie czas na sarkastyczny komentarz, czy przekomiczną uwagę dotyczącą innych postaci. W komiksie pojawiają się też marvelowscy złoczyńcy czwartej czy piątej ligi i każdy z nich odgrywa tutaj mocno komediową rolę. Jest naprawdę zabawnie!

Ant-Man: Druga Szansa to znakomity komiks! Pełna humoru opowieść pokazuje, że w Marvelu obok spektakularnych starć boskich istot jest miejsce na opowieści o skali nieporównywalnie mniejszej. Bardzo dobra rozrywka!

pokaż więcej

 
2018-07-23 15:45:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ta i więcej recenzji na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Vivian Moore jest analitykiem CIA. Kilka lat temu z sekcji afrykańskiej przeniosła się do najważniejszego działu agencji - sekcji rosyjskiej. Tam, wraz z kolegami, opracowała system mogący identyfikować rozsianych po terenie USA uśpionych rosyjskich agentów. Gdy udało się dokonać przełomu i wyśledzić rosyjskiego zwierzchnika tzw. śpiochów,...
Ta i więcej recenzji na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Vivian Moore jest analitykiem CIA. Kilka lat temu z sekcji afrykańskiej przeniosła się do najważniejszego działu agencji - sekcji rosyjskiej. Tam, wraz z kolegami, opracowała system mogący identyfikować rozsianych po terenie USA uśpionych rosyjskich agentów. Gdy udało się dokonać przełomu i wyśledzić rosyjskiego zwierzchnika tzw. śpiochów, Vivian odkrywa na jego komputerze zdjęcie… swojego męża.

Jeśli okładka, tak jam mnie, kojarzy wam się z Carrie Mathison z Homeland, to spodziewajcie się tutaj podobnego poziomu. Książce bardzo blisko do pierwszej serii produkcji Showtime, aczkolwiek całość ma dużo mniejszą skalę. Fabuła skupia się na Vivian, która jest jednocześnie narratorem i, oprócz małych wyjątków, nie wychodzi poza jej mały świat. Jest bardzo kameralnie, bardzo osobiście, a przez to niesamowicie intrygująco. Do końca nie wiemy, co jest prawdą, a co zręcznie uszytą intrygą. Czy Matt jest rosyjskim agentem, czy sprzedał tajemnice, czy może został do wszystkiego zmuszony? W każdym rozdziale Vivian przypomina sobie jakąś sytuację z przeszłości, która z perspektywy informacji jaką znalazła nabiera zupełnie innego znaczenia. Kobieta z jednej strony chce ufać mężowi, a z drugiej przypomina sobie ważne wydarzenia z ich wspólnego życia, które mogą świadczyć na jego niekorzyść. Jest to naprawdę znakomicie napisane i wciąga do tego stopnia, że będąc poza domem zastanawiałem się, co będzie dalej.

Im dalej w las, tym bardziej wczuwałem się w skórę Vivian i zastanawiałem się, co zrobiłbym na jej miejscu. Zaraportowanie męża dla niego oznacza bardzo długie więzienie, a dla niej i czwórki dzieci stratę domu i gigantyczne kłopoty finansowe. Zatajenie tej informacji grozi oskarżeniem o zdradę i współudział, co dla analityczki CIA jest rzeczą nie do pomyślenia. Wielkie dylematy i wielkie napięcie towarzyszą nam od pierwszej do ostatniej strony.

Muszę to wiedzieć to fantastycznie napisany thriller, który wywołuje emocje niemniejsze niż ubóstwiany przeze mnie serial Homeland, a to największy komplement na jaki mnie stać. Karen Cleveland dostarczyła coś wyjątkowego i czekam na więcej!

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
184 182 949
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (15)

Ulubieni autorzy (6)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd