Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Moja siostra...czy ja?

Tłumaczenie: Paweł Kwaśniewski
Wydawnictwo: Amber
6,38 (45 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
5
8
4
7
10
6
11
5
9
4
4
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Beside Myself
data wydania
ISBN
9788324161188
liczba stron
384
język
polski
dodała
eMM

To miała być tylko zabawa. A ona ukradła mi moje życie... Sześcioletnie Helen i Ellie to bliźniaczki, identyczne jak dwie krople wody. Pozornie… To dwie różne osobowości. Helen jest tą „dobrą” dziewczynką. Pieszczona i kochana przez matkę. Ellie – upośledzona, ciągle strofowana – ma problemy z nauką i zachowaniem. Aż do chwili, gdy Helen wymyśla zabawę: zamienią się imionami. Lecz niewinny...

To miała być tylko zabawa.
A ona ukradła mi moje życie... Sześcioletnie Helen i Ellie to bliźniaczki, identyczne jak dwie krople wody. Pozornie… To dwie różne osobowości. Helen jest tą „dobrą” dziewczynką. Pieszczona i kochana przez matkę. Ellie – upośledzona, ciągle strofowana – ma problemy z nauką i zachowaniem. Aż do chwili, gdy Helen wymyśla zabawę: zamienią się imionami. Lecz niewinny żart okazuje się tragiczny w skutkach. Bo oto Ellie – ta gorsza – nieoczekiwanie przejmuje dowodzenie i odmawia powrotu do swojej tożsamości. Tak zaczyna się koszmar Helen. Nikt jej nie słucha. Nikt jej nie wierzy. Zamiany nie zauważa nawet matka, zimna i obojętna. Ellie żyje udanym życiem siostry. Helen uwięziona w klatce zaburzonej osobowości coraz bardziej traci świadomość tego, kim jest. Dwadzieścia pięć lat później. Ellie ma wypadek. Jest w śpiączce. Czy teraz udręczona Helen, która jest już tylko cieniem dawnej siebie, będzie miała szansę odzyskać swoje życie? I odkryć, co naprawdę stało się z jej siostrą i z nią samą…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Amber

źródło okładki: www.bonito.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2138
Shetani | 2017-04-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 09 kwietnia 2017

Moja siostra… czy ja? to literacki debiut Ann Morgan, na co dzień pracującej jako dziennikarka. Powieść ta w mgnienia oku trafiła na listy bestsellerów i została okrzyknięta jednym z najbardziej niepokojących thrillerów psychologicznych. Czy mogę się z tym zgodzić? Nie jestem ekspertem w dziedzinie thrillerów psychologicznych, bowiem nie przeczytałam ich w swoim życiu zbyt wiele, ale trzeba przyznać, że książka Ann Morgan nie jest zła. Potrafi namieszać czytelnikowi w głowie, zmusić do sporych refleksji i przemyśleń, potrafi wciągnąć i wzbudzić różnego rodzaju emocje. A o to chyba chodzi w dobrym thrillerze psychologicznym, prawda?
Sześcioletnie Helen i Ellie są bliźniaczkami, identycznymi jak dwie krople wody. Ale tylko z wyglądu, bowiem tak naprawdę są całkowicie odmiennymi osobowościami. Helen to dobra dziewczyna, przykładna uczennica, wzorowa córka. Spokojna, stonowana i rozsądna. Ellie jest jej dokładnym przeciwieństwem – wiecznie strofowana przez matkę, pilnowana przez siostrę, zakręcona i zagubiona, całkowicie oderwana od rzeczywistości i sprawiająca problemy wychowawcze. Któregoś dnia dziewczynki postanawiają zabawić się w grę polegającą na tym, że zamieniają się imionami. To miała być tylko niewinna, chwilowa zabawa… Jednak nieoczekiwanie Ellie (teraz jako Helen) przejmuje dowodzenie, idealnie wchodzi w skórę swojej „lepszej” siostry i przekonuje wszystkich, że nazywa się Helen. Co gorsza – wszyscy zaczynają jej wierzyć. I w ten sposób dawna Helen, obecna Ellie, zaczyna spadać w przepaść…
Książka charakteryzuje się takim specyficznym mrokiem, który wynika przede wszystkim z postaci Helen. Jej bliźniaczka ją oszukała, przejęła jej tożsamość i zaczęła żyć jej życiem. Dziewczynce sprawiło to ogromną przykrość i zawód, ale też trwale odbiło się na jej psychice. Akcja rozgrywa się dwutorowo – w pierwszej kolejności mamy do czynienia z dzieciństwem sióstr, potem obserwujemy dorastanie Helen (jako Ellie), a z drugiej strony widzimy wydarzenia rozgrywające się 25 lat później, kiedy to dawna Ellie (teraz Helen) ulega ciężkiemu wypadkowi i zapada w śpiączkę. Siostra powraca do jej życia w nieoczekiwany sposób, ale nie przypomina już siebie za czasów dzieciństwa. Ta okrutna zamiana ról odbiła się na jej osobowości. Nie jest już rozsądną Helen, nie jest nawet rozkapryszoną Ellie… Jest zupełnie kimś innym, z problemami i mroczną przeszłością. Czy będzie się chciała zemścić na siostrze czy dojdą do porozumienia?
Przyznaję, że chwilami czułam się nieco zagubiona w rozgrywających się wydarzeniach, bowiem zabrakło tutaj jasnego określenia miejscu i czasu akcji. Przeskakujemy z jednego punktu w drugi, co potrafi być męczące, chwilami nawet mylące. Owszem, po pewnym czasie można się przyzwyczaić, ale zdecydowanie przydałyby się tutaj konkretne daty, które dodatkowo umożliwiłyby nam lepsze śledzenie dorastania i rozwoju Helen (jako Ellie). Jest ona dosyć ciężką postacią, otacza ją mrok, smutek, zawiść… Całe mnóstwo negatywnych emocji, czemu w sumie nie można się dziwić. Siostra zabrała jej życie, przez co popadła w okropne stany, sprawiała mnóstwo problemów, a rodzina się jej wyrzekła. Matka ją znienawidziła, podobnie jak ojczym. Z kolei Ellie jako Helen radziła sobie doskonale. Wydaje mi się jednak, że sześciolatka nie byłaby zdolna do takiego wyrachowania, jakie tutaj zostało zaprezentowane. Ellie zabrała tożsamość siostrze z czystą złośliwością, z jawną premedytacją. Dzieci raczej nie są do tego zdolne.
Mimo wszystko doskonale widoczna jest tutaj problematyka zamiany ról. Helen naprawdę nie była sobie w stanie poradzić z tym, że musiała stać się Ellie. Znienawidziła za to swoją siostrę, porzuciła rodzinę, popadła w depresję i nigdy nie ułożyła sobie życia. Z drugiej strony nie mogę uwierzyć w to, jak okrutna okazała się być ich matka! Ta kobieta wręcz ocieka jadem i dba tylko o swój własny interes. Ucieka od problemów, boi się ich i to na tyle mocno, że postanawia się pozbyć niewygodnego dziecka. To naprawdę daje do myślenia, bo jak okrutnym trzeba być człowiekiem, żeby zrobić coś takiego? Jak bardzo trzeba nie mieć sumienia, żeby tak jak Ellie żyć z tożsamością kogoś innego? Dorastać ze świadomością, że skradło się komuś osobowość? Zdecydowanie nie zazdroszczę Helen rodziny i nie dziwię jej się, że skończyła w ten sposób.
Wydaje mi się, że jest to naprawdę udany debiut. Wciągający i mroczny, poruszający, a także wielowymiarowy. Czyta się go szybko, ale zdecydowanie nie jest to banalna, pozbawiona sensu lektura. To dosyć konkretna i złożona opowieść o prawdziwym życiu, nie jak wyjęta z telenoweli bajka. Na swój sposób jest to też książka niezwykle smutna i brutalna. Nie wiem, jak wypada pod względem oryginalności, bowiem wydaje mi się, że już kilka razy motyw skradzionej tożsamości pojawiał się w literaturze, ale Ann Morgan zdecydowanie miała ciekawy pomysł i przedstawiła go w interesujący, pochłaniający czytelnika sposób, choć początek był ciężki. Tę powieść docenia się dopiero po pewnym czasie. Polecam!

www.bookeaterreality.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Teatr węży. Tom 1. Dwie karty

Polska fantastyka jest za mało popularna, szczególnie że można u nas znaleźć kilka naprawdę dobrych perełek. Trylogia "Teatr węży" należy do...

zgłoś błąd zgłoś błąd