Potęga KIEDY. Żyj w zgodzie ze swoim naturalnym rytmem

Tłumaczenie: Agnieszka Myśliwy
Wydawnictwo: Znak
6,67 (115 ocen i 34 opinie) Zobacz oceny
10
10
9
4
8
19
7
33
6
25
5
12
4
7
3
2
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Power of When. Discover Your Chronotype—and the Best Time to Eat Lunch, Ask for a Raise, Have Sex, Write a Novel, Take Your Meds, and More
data wydania
ISBN
9788324037315
liczba stron
448
kategoria
poradniki
język
polski
dodał
Cabro

Odkryj potęgę KIEDY Podejmuj właściwe decyzje we właściwym czasie O której organizować burzę mózgu, aby nie była burzą w mózgu? Czy najlepszy czas na prośbę o podwyżkę zależy od faz Księżyca? Seks tylko przed snem, a fitness o poranku? I o której trzeba iść spać, żeby w końcu się wyspać? Na te pytania odpowie ci twój zegar biologiczny. Ludzie wcale nie dzielą się na SOWY i SKOWRONKI! Ta...

Odkryj potęgę KIEDY

Podejmuj właściwe decyzje we właściwym czasie

O której organizować burzę mózgu, aby nie była burzą w mózgu? Czy najlepszy czas na prośbę o podwyżkę zależy od faz Księżyca? Seks tylko przed snem, a fitness o poranku? I o której trzeba iść spać, żeby w końcu się wyspać? Na te pytania odpowie ci twój zegar biologiczny.

Ludzie wcale nie dzielą się na SOWY i SKOWRONKI! Ta książka całkowicie zmieni twój sposób myślenia. Dowiedz się, którym typem jesteś: DELFINEM, LWEM, NIEDŹWIEDZIEM CZY WILKIEM? Wiedza o twoim naturalnym zegarze biologicznym sprawi, że poznasz swój idealny moment. Na regenerujący sen, udany trening, kreatywne myślenie, a nawet podwyżkę i seks… Wystarczą drobne zmiany w planie dnia, by w pełni uwolnić swój potencjał.

Nie musisz zmieniać tego, CO i JAK robić. Kluczem do sukcesu jest KIEDY.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoznak.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoznak.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2656

Jestem osobą dosyć dobrze zorganizowaną. Lubię planować różne rzeczy i zazwyczaj całkiem sprawnie mi to wychodzi. Często narzekam, że coś zajmie mi dużo czasu, a kiedy już się za to wezmę, okazuje się, że uwinęłam się w mgnieniu oka. Do niedawna sądziłam, że moje życie nie może być jeszcze bardziej poukładane, a jednak tak się stało. Wszystko za sprawą książki „Potęga KIEDY. Żyj w zgodzie ze swoim naturalnym rytmem” autorstwa Michaela Breusa.

Szczerze mówiąc, za każdym razem jak miałam okazję czytać artykuły o tym, jak usprawnić swoje życie i „co zrobić, żeby się ze wszystkim wyrobić?”, to odnosiłam wrażenie, że są to bujdy na resorach. Tym razem też popukałam się w czoło i podeszłam do tej pozycji ze sporym dystansem, ale w końcu się przekonałam. Dlaczego?

Autor jest psychologiem i w swojej pracy zajmuje się pojęciem czasu. Już we wstępie do „Potęgi KIEDY...” zanegował dotychczasowy podział na skowronki (ranne ptaszki) i sowy (nocne marki). Zaproponował za to inny podział. Jaki? Na delfiny, lwy, niedźwiedzie i wilki. Brzmi interesująco, to musisz przyznać.

Książka jest podzielona na trzy części:
Chronotypy.
Najlepsza pora na…
Potęga „kiedy” w życiu.

W pierwszej części Breus proponuje czytelnikom dosyć wnikliwy psychotest, po rozwiązaniu którego powinno się rozpoznać swój chronotyp. Pytania są stosunkowo proste, ale jest ich sporo, a sam test składa się z dwóch etapów, więc można to zrobić dosyć sprawnie. Jeżeli po tym nadal nie jest się pewnym co do tego, którym „zwierzakiem” się jest, to jest jeszcze szybkie zadanie uzupełniające, które powinno rozwiać wszelkie wątpliwości.
Kiedy już czytelnik został zdiagnozowany, może przejść dalej – do przeczytania dosyć klarownej, wnikliwej, ale przystępnie napisanej charakterystyki swojego chronotypu i opisu swojego modelowego dnia.
Ja jestem niedźwiedziem, ten podobno jest najpopularniejszy. Co to oznacza? Że mogłabym spać całymi dniami, a i tak obudzę się zmęczona i będę chciała jeszcze. Że najbardziej efektywna jestem godzinę – dwie po przebudzeniu i po ewentualnej drzemce (gdybym drzemała – nie robię tego, nigdy). Mam tendencję do nadwagi, więc posiłkiem, który powinien być najbardziej kalorycznym w mojej diecie jest śniadanie. Molestuję guzik drzemki w telefonie. Nie potrafię siedzieć do rana na imprezach, a jak jestem niewyspana, to bywam rozdrażniona, bardzo. Jak ten niedźwiedź, tylko wściekły.

W drugiej części autor wyodrębnia grupy tematyczne:

Związki.
Aktywność fizyczna.
Zdrowie.
Sen.
Jedzenie i picie.
Praca.
Kreatywność.
Pieniądze.
Zabawa.

W każdej z tych grup wyszczególnia zagadnienia, które są obecne w życiu każdego z nas i próbuje odpowiedzieć na pytania, kiedy zrobić „coś”, żeby odniosło skutek, który chcielibyśmy osiągnąć.
I tak na przykład podaje nam wskazówki na temat tego: Kiedy się zakochać (w odpowiedniej osobie)? Kiedy uprawiać seks, a kiedy kłamać ( ;) ), że boli głowa? Kiedy rozmawiać z dziećmi tak, żeby dotarło to, co do nich mówimy, a nie, że z jakiegoś powodu kłapiemy paszczą? Kiedy biegać, a kiedy lepiej iść na siłownię? O której kłaść się spać, żeby się wyspać? Kiedy najlepiej zjeść śniadanie, obiad, kolację? Kiedy wypić drinka? Kiedy prosić o podwyżkę? Kiedy robić zakupy? Kiedy podróżować? I tak dalej, i tak dalej.

Powiesz, że bujda, że przecież dla każdego to jest inaczej, że nie ma reguły i w ogóle. Też tak myślałam, dopóki nie przeczytałam. Breus rozpatruje te zagadnienia w dosyć szeroki sposób. Bierze pod uwagę konteksty kulturowe, dobre wychowanie, pory roku, pogodę i inne kwestie. Nie podaje Ci dokładnej recepty, nie twierdzi, że: jak pójdziesz do szefa w poniedziałek o 15.17, to na pewno dostaniesz podwyżkę. A co twierdzi? Że według badań, które zostały przeprowadzone ludzie są bardziej chętni na ustępstwa w piątki – rozpościera się przed nimi wizja wolnego weekendu i nie chcą psuć humoru sobie i innym ewentualnymi odmowami.
Breus określa także godziny, kiedy nasze pytanie może odnieść zamierzony sukces, opiera to na obserwacjach i wyliczeniach poziomu zmęczenia u określonych chronotypów. Podpowiada także, w jakich godzinach nasze pytanie może tylko zirytować przełożonego. Jego argumentacja jest spójna, klarowna i wydaje się, że ma sens.

Rozdziałem, który zrobił na mnie największe wrażenie i który odbił się bezpośrednio na moim życiu jest ten o spaniu. Ferie, wakacje, święta i każde dłuższe wolne zawsze sprawia, że moja pora kładzenia się spać się przesuwa. Niby niegroźnie, bo o 10-15 minut, ale w ciągu roku zrobi się z tego godzina. I o ile kładę się o 24, a mam do pracy na 10.45, to nie ma wielkiej tragedii, to jak mam na 8 – robi się problem, bo czuję się jak zombi (i zapewne właśnie tak wyglądam).
Niby wiedziałam, że osiem godzin to optymalna ilość snu na dobę, ale jakoś zawsze trudno mi było się do tego dostosować. Do czasu aż w książce Breusa przeczytałam, że faktycznie, między 7,5 a 8 godzin to jest idealna ilość, więc jeżeli wstaje się o 7 rano, to należy się położyć o 23.10, uwzględniając 20 minut na zaśnięcie. Postanowiłam spróbować i przez tydzień kładłam się spać o 23.10 i wstawałam o 7 rano. Początkowo miałam problem z zaśnięciem, ale wszystko udało się wyprowadzić na prostą w momencie, kiedy wcześniej wyłączyłam komputer i trochę dłużej poczytałam książkę. Kiedy wstawałam o tej 7, byłam rześka, wypoczęta i pełna energii i – co najważniejsze – nie włączałam ŻADNEJ drzemki. Szkoda tylko, że jestem nauczycielką, a więc moje godziny pracy są nieregularne i możliwość pospania do 9, kiedy zaczynam lekcje o 12 wydaje się być całkiem rozsądnym pomysłem… No cóż, może kiedyś będę miała bardziej jednolity plan.

Trzecia część jest niejako podsumowaniem, zebraniem informacji, które zostały przekazane w pierwszej i drugiej. Breus po raz kolejny uświadamia nam, jak ważny w życiu jest czas i jak świadome operowanie nim jest w stanie sprawić, że nasze życie będzie bliskie ideału.

Autor w przystępny sposób, bez typowego dla psychologów owijania w bawełnę podaje nam na tacy bardzo konkretną książkę, która (odpowiednio zinterpretowana) jest w stanie sprawić, że będziemy żyć po prostu… fajnie.
Jasne, że nie można bezkrytycznie wziąć sobie do serca wszystkiego, o czym mówi. Jasne, że nad pewnymi kwestiami trzeba się zastanowić, bo potrzebują odpowiedniego kontekstu i znajomości drugiej osoby, ale jeżeli się zaangażujemy i przeczytamy ze zrozumieniem, to mamy szansę sprawić, że będzie łatwiej. A czy nie tego właśnie chcemy? Ta książka to odpowiedź na teorię małych kroczków, małych sukcesów, które z czasem sprawią, że poczujemy ogromne szczęście.

„Potęga KIEDY...” jest tak ciekawą pozycją, że kiedy opowiedziałam o niej w pracy, to z automatu ustawiła się kolejka chętnych, żeby ją przeczytać. I może nie wiąże się to od razu z chęcią powzięcia daleko idących zmian w życiu, ale z ciekawością po prostu. Bo znów jest to idealna książka dla osób, które lubią wiedzieć WIĘCEJ.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
41 dni nadziei

Czy dla miłośnika żeglugi może być coś piękniejszego od oglądania wschodów i zachodów na pełnym oceanie bądź morzu? Czy może być coś przyjemniejszego...

zgłoś błąd zgłoś błąd