Czarny koń

Tłumaczenie: Maria Miecielica
Cykl: Elena Estes (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
6,83 (100 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
10
8
12
7
26
6
16
5
16
4
4
3
4
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dark Horse
data wydania
ISBN
9788373844650
liczba stron
432
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Elena pracowała jako agent do spraw narkotyków w biurze szeryfa na Florydzie. Jednak po ostatniej, nieudanej akcji jej życie legło w gruzach, a ona sama porzuciła służbę. W ucieczce przed prześladującymi ją koszmarami przyjmuje posadę stajennej na farmie. Monotonną wegetację przerywa pojawienie się 12-letniej Molly, zaniepokojonej zniknięciem siostry. Elena podejmuje się roli prywatnego...

Elena pracowała jako agent do spraw narkotyków w biurze szeryfa na Florydzie. Jednak po ostatniej, nieudanej akcji jej życie legło w gruzach, a ona sama porzuciła służbę. W ucieczce przed prześladującymi ją koszmarami przyjmuje posadę stajennej na farmie. Monotonną wegetację przerywa pojawienie się 12-letniej Molly, zaniepokojonej zniknięciem siostry. Elena podejmuje się roli prywatnego detektywa i wkracza w pozornie spokojny świat jeździecki. Banalna z pozoru sprawa okazuje się zaledwie jednym ogniwem w długim łańcuchu ciemnych interesów, oszustw i morderstw.

 

źródło opisu: materiały wydawcy

źródło okładki: materiały wydawcy

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1366
Andrew Vysotsky | 2015-10-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 października 2015

Konie są jak ludzie; jednym los przypisał rolę szkap pociągowych, a innym gwiazd, budzących niezwykłe emocje i których kariery śledzą szerokie rzesze fanów oraz biznesmenów. Do tych wybrańców fortuny w zwierzęcym świecie należą konie startujące w takich dyscyplinach, jak różnego rodzaju wyścigi, skoki i ujeżdżenie (dresaż, z fr. dressage – tresura). Jakiś czas temu podzieliłem się z Wami moimi wrażeniami z lektury polskiej odsłony tego tematu, czyli szóstej powieści z cyklu Komisarz Maciejewski pióra Marcina Wrońskiego, zatytułowanej Haiti. Dziś czas na podsumowanie wersji made in USA, czyli na refleksje ze spotkania z Czarnym koniem napisanym przez amerykańską mistrzynię kryminału Tami Hoag.




Elena Estates pracowała jako agent do spraw narkotyków w biurze szeryfa na Florydzie. Podczas ostatniej akcji wszystko się zawaliło. Zginął jeden z towarzyszących jej policjantów, a ona sama została ciężko ranna. Obwiniana przez kolegów o śmierć jednego z nich, poraniona fizycznie i psychicznie, zrezygnowała ze służby. Uciekając przed światem, przed sobą i przeszłością, zaszyła się na farmie znajomego hodowcy koni, pomagając mu jako dodatkowa stajenna. Tę monotonną wegetację składającą się z równie regularnie powtarzających się obowiązków za dnia i koszmarów w nocy, przerywa pojawienie się dwunastoletniej dziewczynki Molly, która zaniepokojona zniknięciem starszej siostry, zatrudnionej w jednej z pobliskich stajni, poszukuje kogoś, kto zechciałby jej pomóc. Ponieważ rodzina i policja lekceważy małą, bagatelizując jej zawiadomienie, Elena podejmuje się roli detektywa i obiecuje przyjrzeć się sprawie. Jak nietrudno się domyślić, rzecz okaże się poważna, ale nikomu nawet nie przyjdzie z początku do głowy, jak bardzo.

Nie taję, że dotąd Tami była jedną z autorek, której książki bardzo lubiłem. Trochę obawiałem się, czy tym razem się nie zawiodę, gdyż to jedna ze starszych jej powieści, choć nie z samego początku kariery, raczej ze środka. Okazało się jednak, że znów był to strzał w dziesiątkę!

Zarysów fabuły oczywiście nie zdradzę, ale trzeba poświęcić jej sporo miejsca. Intryga jest niezwykle rozbudowana, składająca się z interesów, dążeń i działań wielu osób. Nie sposób przed czasem przewidzieć kto jest kim, kto dobry, a kto zły. Krzyżujące się pragnienia, sprzeczne i zmienne motywy; galimatias jak w realnym świecie. Wyraziście ukazane typowe dla koniarskiego środowiska pokusy, mechanizmy prowokujące patologie, crème de la crème socjologii kryminalnej.

Nasuwa się też pewne porównanie do wspomnianego już naszego rodzimego kryminału rozgrywającego się również w świecie koniarzy – jakże inne są realia! Parafrazując słowa z pewnej znanej polskiej komedii – w Ameryce wszystko jest większe! Poziom perfidii sprawców, perwersyjność motywów, komplikacja ich wzajemnych interakcji. Polska wypada tutaj siermiężnie, choć akurat w tym rankingu byłby to pozytyw. I tak pewnie było aż do końca komuny. A teraz? Mamy już bogactwa na niemal amerykańskim poziomie, ceny może nawet wyższe, a aspiracje... Ba! Za tym na pewno podążają i zbrodnie. Oczywiście, dalej królują proste czyny, proste motywy. Co jednak w przypadku przestępstw takich jak to z Czarnego konia? Czy nasz system wykrywania i ścigania sprawców, idący najczęściej na łatwiznę, po najmniejszej linii oporu, bezradny wobec firm i osób, które niczego nie czynią własnymi rękami, ma szansę rozwikłać tego typu spawy? Świat komplikuje się coraz bardziej i trudno byłoby prorokować, że zbrodnie nie staną się coraz bardziej zawiłe. Naiwne przekonanie, iż technika jest panaceum na tę bolączkę, zasadza się na infantylnym założeniu, że przestępca będzie głupi i nie wykorzysta postępu przeciwko śledczym. Tami poniekąd stawia przewrotne pytanie o sytuację, gdy to zły będzie tym mądrzejszym, gdy będzie dysponował większymi środkami i wykorzysta nowoczesne narzędzia, by zwieść siły dobra.

Kryminalna warstwa powieści, doskonała i na miarę XXI wieku, pięknie ukazuje, jak zmienił się świat zbrodni od czasów Conan Doyla i w realu, i w literaturze. Od osoby sprawcy poczynając, przez motywy, zamiar i dokonanie, aż po odpowiadający im proces po drugiej stronie barykady prawa. Wątek przestępczy jest bardzo mocno oparty w środowisku miłośników sportów konnych. Autorka, jako osoba, które je czynnie uprawiała i do dziś ma własną stadninę, zna temat od podszewki. Dodaje to opowieści niespotykanego realizmu, a pisarka, choć do dziś związana z kręgami koniarzy, pokazuje, że również w tym światku prawdą jest, iż nigdzie nie znajdzie się takiego zepsucia, takiej pazerności i takiego odczłowieczenia, jak w pobliżu wielkich pieniędzy.

Postać protagonistki jest ciekawym studium stresu pourazowego (PTSD). Być może wypadek na torze, któremu swego czasu uległa autorka, wpłynął na przejmujący realizm problemów, z którymi zmaga się Elena. Droga do normalnego życia, do pokonania PTSD, nie jest łatwa, ale jest możliwa, i na pewno nie jest nią wałkowanie złych chwil oraz powracanie do nich w nieskończoność. To wartościowy aspekt, gdyż u nas do dziś wielu, nawet profesjonalistów, uważa wielokrotne „przepracowanie” traumy za świetną drogę do jej pokonania. Pozostałe postacie też są zresztą bardzo ciekawym obrazem pewnych interesujących sylwetek psychologicznych niezbyt często goszczących na kartach powieści kryminalnych, zwłaszcza w takim zagęszczeniu i we wzajemnych oddziaływaniach.

W moim odczuciu wielką zaletą Czarnego konia jest to, że choć amerykański, to trup nie ściele się w nim gęsto, pisarka powstrzymała się też od tak ulubionych przez Amerykanów zbędnych makabresek, a jednocześnie, zgodnie z charakterystyczną dla Tami Hoag konwencją, klimat jest mroczny, ewidentnie zahaczający o thriller.

Mamy również wątek nieśmiałego, rodzącego się uczucia między protagonistką i jednym z bohaterów drugoplanowych skontrastowany z wypaczonymi, chorymi związkami innych postaci, zepsutymi przede wszystkim przez pogoń za bogactwem. Jednym słowem jest w tym kryminale wszystko, co być powinno w tym gatunku, a nawet dużo, dużo więcej.

Ciekawostką jest, iż większość amerykańskich policjantów, nie tylko powieściowych, deklaruje, iż do zawodu trafili z przekonania, bo o wyborze tego fachu dla pieniędzy trudno mówić. Jakież to zderzenie z naszymi obecnymi realiami, w których jest dokładnie odwrotnie. Najgorsze, że nie świadczy to o dobrych zarobkach polskiej policji, ale raczej o żałosnych dochodach większości Polaków. To jednak tylko taka dygresja.

Czarny koń posiada już kontynuację – jest nią powieść Alibi. Nie czytajcie jej jednak (ani mojej recenzji na jej temat) przed poznaniem pierwszej odsłony. Pewnych rzeczy lepiej nie wiedzieć przed czasem.

Tymczasem gorąco zachęcam do lektury Czarnego konia. Tylko uprzedzam – od tej powieści trudno się oderwać. Klimat, fabuła, zagadka, postacie i akcja – kryminał niemal doskonały, a przy okazji interesująca książka w ogólniejszym znaczeniu


Wasz Andrew

tekst opublikowany również na klub-aa.blogspot.com/2015/10/czarny-kon.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
The Iron Knight

Po przeczytaniu "The Iron Knight" miałam wrażenie, że odebrano mi coś cennego, jakby fragment duszy. Ta seria jest tak dobra, że po każdym p...

zgłoś błąd zgłoś błąd