Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Początek świata jako kres rozumu

Seria: Piąty wymiar
Wydawnictwo: Copernicus Center Press
4,5 (2 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
1
6
0
5
0
4
0
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378862291
liczba stron
65
słowa kluczowe
filozofia, kosmologia, nauka
język
polski
dodał
Ego_Sum

Kosmologia jest dziś czymś więcej niż po prostu nauką badającą wielkoskalową ewolucję Kosmosu. Bywa ona dziś przedstawiana jako nad-nauka, zdolna do udzielenia odpowiedzi na najbardziej ogólne pytania filozoficzne: Jak powstał świat? Dlaczego jest coś raczej niż nic? Niektórzy kosmolodzy (choćby Stephen Hawking) publicznie twierdzą, że nauka zastąpiła dziś nie tylko filozofię, ale i religię,...

Kosmologia jest dziś czymś więcej niż po prostu nauką badającą wielkoskalową ewolucję Kosmosu. Bywa ona dziś przedstawiana jako nad-nauka, zdolna do udzielenia odpowiedzi na najbardziej ogólne pytania filozoficzne: Jak powstał świat? Dlaczego jest coś raczej niż nic?
Niektórzy kosmolodzy (choćby Stephen Hawking) publicznie twierdzą, że nauka zastąpiła dziś nie tylko filozofię, ale i religię, odpowiadając racjonalnie na pytanie o powstanie świata.

Książka poświęcona jest próbie odpowiedzi na pytanie, co może nauka (a szerzej: dowolna racjonalna metoda), a czego nie może, kiedy próbuje się za jej pomocą odpowiadać na najogólniejsze pytania kosmologiczne. W kolejnych rozdziałach książki opisywane są teorie wymieniane zwykle jako próby "ostatecznego wyjaśnienia Wszechświata": kosmologia inflacyjna, poszczególne modele Wieloświata, "funkcja falowa Wszechświata" i inne. Pokazane zostaje, na czym polegają zasadnicze, strukturalne ograniczenia tych wyjaśnień, i ograniczenia metody naukowej jako takiej.

W zakończeniu proponowana jest hipoteza, że problem powstania świata (w najszerszym sensie) w ogóle z zasady nie jest dostępny racjonalnym metodom, przez co realnie dostępne są dla nas tylko dwie możliwości: "domknięcie" wyjaśnień Wszechświata członem pozaracjonalnym albo programowe urwanie łańcucha wyjaśnień, czyli zgoda na życie w świecie
permanentnie "niedomkniętym".

Całą książkę można więc potraktować jako rozwinięte, systematyczne uzasadnienie tej właśnie hipotezy.

 

źródło opisu: http://www.ccpress.pl/produkt/Poczatek_swiata_jako_kres_rozumu_296

źródło okładki: http://www.ccpress.pl/produkt/Poczatek_swiata_jako_kres_rozumu_296

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1620
Sensej | 2017-04-30
Na półkach: Posiadam

Książka omawia problem powstania świata. Fundamentalne pytanie brzmi: czy jest to po prostu kolejny nierozwiązany problem i kiedyś będziemy po prostu znać odpowiedź na pytanie o to, skąd wziął się Wszechświat, czy też jest to pytanie, na które nie sposób satysfakcjonująco odpowiedzieć?

W książce autor broni tezy, że powstanie świata jest Tajemnicą, co oznacza, że ze względu na fundamentalne ograniczenia języka, umysłu, nauki - czy też, po prostu, szeroko rozumianej racjonalnej metodologii - nie sposób nawet wyobrazić sobie czysto hipotetycznie ciągu zdań będącego "wyjaśnieniem problemu powstania świata". Najpierw omawia więc samo znaczenie terminu "świat", od najszerszych filozoficznych definicji obejmujących "wszystko" po rozmaite definicje leżące w zakresie kosmologii fizycznej. Następnie przygląda się ograniczeniom strukturalnym nauki o przyrodzie, a w szczególności fizyki. Co da się, a czego nie da się zaobserwować? Co da się, a czego nie da się włączyć w ciągi naturalnych przyczyn i skutków? Co da się, a czego nie da się opisać na sposób matematycznie niesprzeczny?

Hipoteza nieograniczonego optymizmu poznawczego głosi, że wszelkie ograniczenia dla rozwoju nauki (albo racjonalnego myślenia jako takiego) są przejściowe i że nie ma takiego problemu, którego nie dałoby się rozwiązać metodą naukową. Łukasz Lamża twierdzi, że jest to hipoteza nieuzasadniona i że istnieją dobre powody, aby uznać przeciwną dla niej hipotezę skromności poznawczej - istnieją realne, niedające się pokonać ograniczenia, z których istnieniem musimy się liczyć, jeśli chcemy realistycznie zmierzyć się z "problemem świata". Uważa on nawet, że panujący obecnie w fizyce i kosmologii, a zwłaszcza w jej spekulatywnym, popularyzatorskim medialnym rozszerzeniu, przesadny optymizm (skąd biorą się próby naukowego "wyjaśnienia wszystkiego"), jest kompletnie nieuzasadniony i stanowi ostatecznie tendencję szkodliwą intelektualnie.

Nie trudno zgadnąć, że autor w poprzednim zdaniu zrobił mocny przytyk do teorii S. Hawkinga, tak lubianego przeze mnie nie tylko ze względu na posiadaną wiedzę czy odkrycia ale przyznawanie się do niektórych swoich błędnych twierdzeń. Czy słuszny ten przytyk? Nie sądzę. ;) Poglądy autora książki stoją w sprzeczności z moim podejściem do nauki. Zawsze bowiem uważałem i uważam, że badacz powinien mieć nieograniczony optymizm poznawczy, tylko w ten sposób jest w stanie coś odkryć czy powiedzieć nowego w danym temacie albo przedstawić nowe zagadnienie. Gdybyśmy z takiego punktu widzenia wychodzili to trzeba by przestać zajmować się badaniami naukowymi i ogłosić "koniec nauki", co z oczywistych względów byłoby absurdalne! Poza tym nakładanie sobie ograniczeń poznawczych jest niczym "mur", który w pewien sposób ogranicza nawet nasze myślenie. To jak uwięzienie w klatce ludzkiego umysłu... Rodzi się zatem pytanie: po co przyjmować taką postawę? Nie ma to wielkiego sensu i nawet jest całkowicie nienaukowym podejście z punktu widzenia metodologii badań. Ba! Niektórzy nawet nazywają takie podejście sceptyczną metodologią, ale moim skromnym zdaniem to skrajne odejście nawet od "zdrowego" sceptycyzmu. Dla mnie granice poznania są nieskończone. Kluczem jest niekonwencjonalne myślenie! Dlatego zawsze ceniłem ludzi takich jak: Archimedes, Kallinikos, Leonardo da Vinci, Albert Einstein, Léon Foucault, Karol Myśliwiec, Aleksander Wolszczan czy Stephen Hawking. :)

Skąd się bierze takie spojrzenie i podejście do badań naukowych jak Pana Lamży? Nie wiem, ale mogę się tylko domyślać... Czyżby kolejny młody-niespełniony, pozbawiony nowych pomysłów, kreatywności i wiedzy? Czyżby zazdrościł innym osiągnięć naukowych? Odpowiedź pozostawiam potencjalnym czytelnikom niniejszej książki.

Mimo wszystko Moi Drodzy zachęcam Was do przeczytania książki Łukasza Lamży, abyście poznali jego punkt widzenia zwłaszcza na perspektywy badawcze i sami wyrobili sobie własne zdanie. Cóż pozostaje mi życzyć Wam jak zawsze miłej lektury! ;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zgromadzenie cieni

Lubię twórczość Victorii Schwab. Jej seria "Odcienie magii" nie jest może niczym oryginalnym (o podróżach między światami było już choćby w...

zgłoś błąd zgłoś błąd