Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Miłość w czasach zarazy

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Carlos Marrodan Casas
tytuł oryginału: El amor en los tiempos del colera
wydawnictwo: MUZA
data wydania: 2008
ISBN: 9788374954181
liczba stron: 502
język: polski
typ: papier
7.03 (230 ocen i 16 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 29,90 zł

Miłość w czasach zarazy, napisana przez Gabriela Garcię Marqueza z ogromną czułością, humorem i wyrozumiałością, to niezwykła powieść o miłości, która okazuje się silniejsza od samotności, od fatum i... Miłość w czasach zarazy, napisana przez Gabriela Garcię Marqueza z ogromną czułością, humorem i wyrozumiałością, to niezwykła powieść o miłości, która okazuje się silniejsza od samotności, od fatum i od śmierci. Jest to historia uczucia niewydarzonego bękarta i poety Florentino Arizy oraz trzeźwej, rozsądnej Ferminy Dazy, spełniającego się po półwieczu oczekiwania. Oboje przechodzą przez wszystkie kręgi miłości młodzieńcze zadurzenie, małżeństwo z rozsądku, szalone namiętności, miłości idealizowane i ulotne pragnienia cielesne. Ta niespotykana w dotychczasowej twórczości Garcii Marqueza tematyka i tonacja przesporzyła pisarzowi miliony nowych czytelników na całym świecie. pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce


Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 2010 rok

Ta książka zachwyciła mnie niemal wszystkim, co w sobie miała, od języka zaczynając, na głębi przesłania kończąc.

Zobaczyłam istotę małżeństwa z zupełnie innej perspektywy. Dostrzegłam, jakim błogosławieństwem jest zestarzeć się razem. I zrozumiałam, że życie singla jest z góry skazane na zgrzytanie zębów.

Przede wszystkim ta książka nie jest banalną historią z komedii romantycznej. Przekracza razem z Kopciuszkiem ‘żyć długo i szczęśliwie’ i kroczy dalej ‘aż do śmierci’.

Tu każdy czytelnik ujrzy coś dla siebie. Ta książka jest tak wielopoziomowa, że bez problemu każdy znajdzie w niej siebie i swoje racje osądzi bądź pochwali bohaterów. Ja osobiście wciąż nie potrafię ustosunkować się do zakończenia. Nie umiem odnaleźć w sobie własnego zdania na jego temat. A to dlatego, że wątek który by się zdawał dla innych głównym, dla mnie był pobocznym, a na pierwsze miejsce wyszła idea małżeństwa. To właśnie ono zachwyciło mnie w tej książce najbardziej. Jego głębia, rzeczywistość, trwałość, cierpienie i koniec.

„Najistotniejszym elementem w dobrym małżeństwie nie jest szczęście, ale trwałość.”

Bo nas wychowują na Kopciuszkach i Królewnach Śnieżkach, które tuż po ślubie żyją długo i szczęśliwie. A małżeństwo zawarte bez miłości jest stereotypowym złem. Marquez cicho burzy wszystkie stereotypy i pokazuje po prostu życie, życie takim jakie ono jest, z całym jego naturalizmem.

Swoją drogą chciałabym dodać, że język Marqueza jest tak wyśmienicie piękny, że cokolwiek by on nie opisywał wszystko fascynuje i nic ani o drobinę nie obrzydza. Łomonosow podzielił kiedyś język na trzy style, Marquez natomiast pisze czasem o rzeczach niskich stylem wysokim, a przez to pięknym. Mam wrażenie, że jakby chciał opisać zwykły ołówek, to zrobiłby to w tak intrygując sposób, że ciężko by się było oderwać.

Poza tym ‘Miłość w czasach zarazy’ jest kopalnią wiedzy o społeczeństwie karaibskim, o jego obyczajach i tradycjach. A z powodu mojej dociekliwości i fascynującego sposobu przekazu Marqueza dowiedziałam się wielu innych rzeczy, takich jak wygląd kota abisyńskiego czy brzmienie piosenek Yvette Gilbert i Aristida Bruanta.

To nie jest thriller, ale zapewniam Was, że nigdy nie wiadomo, co jest na następnej stronie.

Książka ta udowadnia, że kobiety, które cicho i harmonijnie żyją u boku swojego męża, mają także swoje wielkie historie. I mogłabym wiele rzeczy zarzucić bohaterom biorącym w nich udział, lecz wielkie książki nie powstają o życiu tych, co postępują poprawnie i bez zarzutu, lecz o tych, którzy żyją po ludzku, popełniając błędy, naprawiając je, kochając i będąc przy tym sobą – tylko i aż człowiekiem.

„Życie stałoby się dla nich czymś całkowicie odmiennym, gdyby w odpowiednim czasie uświadomili sobie, że łatwiej jest walczyć z wielkimi katastrofami małżeńskimi niż z drobnymi biedami codziennego życia.


Tak jak zwyczajne powieści mają pień głównego wątku i krążące dookoła niego odgałęzienia, tak Marquez tworzy książki - krzewy. Nie jest to jedna, prosta historia z początkiem w jednym miejscu i końcem w drugim, to jest splot wielu opowieści. I każda z nich ma ten Marquezowski, latynoamerykański czar. Powyżej n-nastego roku życia.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 17 lutego, 2011

Bardzo duże oczekiwania miałam z tą książką. Pierwszy rozdział zrobił na mnie wrażenie, szczególnie postać Juvenala Urbino, człowieka u schyłku życia, które poświecił w całości swemu miastu oraz wybrance życia, Ferminie. Ciekawie został również przedstawiony Jeremiasz de Saint-Amour i jego ukrywany sekret.

Zagłębiając się dalej muszę przyznać, że książka zaczęła mnie męczyć. Główna bohaterka- Ferminia Daza od początku nie wzbudziła mojej sympatii, jak i również Florentino Ariza. Ona - dystyngowana kobieta twardo stąpająca po ziemi, żyjąca według własnych reguł, moim zdaniem, egoistka, nie licząca się z uczuciami innych, nie potrafiąca odwzajemnić tych uczuć, nawet, jak się później okaże, do własnych dzieci. On - niepoprawny marzyciel i romantyk, któremu przypadkowe spojrzenie dało początek miłosnemu kataklizmowi. Ona odrzuca jego miłość, wychodzi za mąż za innego, pozostawiając jednak iskierkę nadziei. Florentino Ariza ból pierwszego odrzuconego uczucia gasi przelotnymi romansami w ramionach kobiet, które tak samo jak on szukają miłości i stabilizacji. Ponieważ według jego życiowego podejścia - zdobyć kobietę, którą się kocha, można jedynie, oczekując na śmierć swojego przeciwnika. Powoli zaczyna gubić się w ciasnych i grzesznych zakamarkach własnej namiętności. Losy ich się jednak ciągle krzyżują. I to sprawia, że czeka 51 lat, 9 miesięcy i 4 dni. Za bardzo dla mnie to archaiczne.

Poza tym miejsce akcji - Karaiby, zostały przedstawione bez klimatu. Autor z ogromną dokładnością opisuje, kawałek po kawałku, kolonialne budynki, ciasne uliczki, duszne salony miejscowych dygnitarzy, zawijające do portu statki, zapowiadające miastu swe przybycie dźwiękiem syren okrętowych. I właśnie za dokładnie, traci się przy tym wątek, przez to nie mogłam wyobrazić sobie tego klimatu.

I prawdopodobieństwo psychologiczne takiej sytuacji jest znikome. Jeszcze jedna scena to potwierdzająca. Podczas podroży poślubnej Ferminia i doktor Juvenal kochają się naimętnie codziennie przez trzy miesiące, natomiast, gdy wracają przestają się kochać. Mało prawdopodobne. Ale chyba na tym polega realizm MAGICZNY (opis bogactwa doznań zmysłowych, obszerne użycie symboli i metaforyki, zniekształcenie czasu, który zatacza koło, a nawet zanika, gdzie ludzkie emocje i seksualność w odniesieniu do społeczności są tematem szczegółowej analizy, i odwoływanie się do wyobraźni). Wszystko tu jest, nawet za bardzo. Do mnie ta magia nie przemawia, ale pewnie będę w mniejszości, bo wielu tak książka zachwyca. Nie ulega wątpliwości, że jest historia najcierpliwszej miłości w historii literatury. Spełnionej u kresu życia, ale czy pięknej i szczęśliwej. Pięknej- może, szczęśliwej na pewno nie. A może ja po prostu przestałam wierzyć w czekanie i MIŁOŚĆ...


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 czerwca, 2010

Nie dość, że książka traktuje o traceniu czasu (wręcz całego życia), to czytaniu jej towarzyszy takie właśnie odczucie. Zmarnowałem kawał czasu, a historia prowadzi donikąd. Gorszy mógł być już tylko film z Javierem Bardem.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2008 rok

Piękna, magiczna i wzruszająca opowieść o wielkiej miłości, wierności i tęsknocie.
Czyta się jednym tchem, a potem długo, długo wspomina się lekturę...


Na półkach: Przeczytane

O miłości trwającej całe życie, spełnionej, gdy wydawało się to już nie możliwe


Przeczytana: 05 lutego, 2011

„Miłość w czasach zarazy" to piękna książka. Piękna nawet nie ze względu na samą historię Ferminy Dazy i Florentino Arizy, co na styl Marqueza.

Kiedy po raz pierwszy pobieżnie przerzucałam karty powieści, uderzyła mnie znikoma ilość dialogów. Uznałam wówczas, że czytanie tej książki łatwe nie będzie. Okazało się jednak, że Marquez potrafi oczarować czytelnika na tyle, że takie błahostki jak długość akapitu przestają mieć znaczenie, liczy się bogactwo warsztatu autora.

Fabuła opiera się na uczuciu, jakim młodziutki bękart o poetyckich zapędach obdarza jeszcze młodszą Ferminę Dazę. Ojciec tej ostatniej ma z kolei wyraźne aspiracje na awans społeczny i wiele się po zamążpójściu córki spodziewa. Jednak to nie ojciec staje się największą przeszkodą na drodze do ich szczęścia, a sama Fermina.

Florentino Ariza zakochuje się od pierwszego wrażenia. Budzi litość (jak się później okaże budzi ją również w Ferminie i innych kobietach) dzięki zamiłowaniu do poezji i przerobionym przez matkę staromodnych ubraniach po ojcu. Darzy wybrankę (albo swoje wyobrażenie o niej) szczerym uczuciem. Zastanawia mnie tylko czy Ariza nie należy po prostu do ludzi, którzy w cierpieniu i tęsknocie odnajdują sens życia i czy potrafiłby prowadzić spokojny, stateczny żywot u boku Ferminy?

Marquez ujmuje koncepcją utworu. Bohaterów poznajemy gdy mają ponad siedemdziesiąt lat, niemal u kresu ich historii, po czym cofamy się w czasie o 51 lat 9 miesięcy i 4 dni, by śledzić ich dzieje, tym razem do samego końca.

"Miłość w czasach zarazy" to niezwykle ciepła, pełna humoru opowieść o nierealnym uczuciu bardzo realnych bohaterów. Polecam, ale przede wszystkim ze względu na styl autora, który podniósłby do poziomu wiekopomnego dzieła instrukcję obsługi.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, 2010, Posiadam
Przeczytana: 2010 rok

Sięgając po tą książkę spodziewałem się czegoś zupełnie innego. Miałem to szczęście ,że nie znałem przedtem autora, ani żadnej jego książki. W pierwszej chwili zasugerowałem się tytułem: Miłość w czasach zarazy . Pomyślałem wtedy,że motywem przewodnim będzie miłość głównych bohaterów. Tytuł zasugerował również, że uczucie będzie miało miejsce w trakcie epidemii jakiejś choroby. A więc sytuacja znana mi nie od dziś z wielu innych książek, czy filmów. Trudna miłość, która musi przetrwać trudne czasy, żeby w końcu zatriumfować. Spodziewałem się, więc bohaterów, którzy będą zmagali się ze wszystkimi przeciwnościami losu. Bohaterów obdarzonych silnym charakterem i heroiczną odwagą. Kiedy po rozpoczęciu lektury dowiedziałem się, jedną z głównych postaci jest lekarz, natychmiast pomyślałem, że jest on właśnie jednym z tych heroicznych bohaterów. Być może nawet okażę się, że odkrył lek na epidemię! Wraz z kolejnymi kartkami książki ze zdziwieniem stwierdziłem, że epidemia cholery gra tutaj rolę zdecydowanie drugoplanową, a wręcz epizodyczną. Czekałem aż do końca książki na chociażby przebłysk tej heroicznej walki z chorobą. Nie doczekałem się… I bardzo dobrze. Motywy takie są mi już zbyt dobrze znane, a wręcz oklepane.
Nie mogę jednak powiedzieć, że nie spotkałem w tej książce żadnych herosów. Bohaterami są tutaj bowiem zwykli ludzie. Tak zwykli ,że prawie żywi. Ludzie nękani przez namiętności, zdradę, odrzucenie, upokorzenia i wiele innych problemów codziennego życia. Zdumienie może budzić na pewno Florentino Ariza, kochający ponad pół wieku jedną kobietę i robiący wszystko z myślą o niej. Nigdy nie tracący nadziei, że kiedyś będzie ze swoją Ferminą, chociaż przez chwilę. Zdumiewa również trwałość małżeństwa Ferminy Dazy i Juvenala Urbino. Jest to zwiążek zawarty bez miłości, jednak zdolny wytrzymać 50 lat.
Czytanie tej książki wywoływało u mnie niejednokrotnie irytacje. Nie mogłem znieść cierpienia biednego Florentina odrzuconego przez Ferminę. Odzywała się chyba męska solidarność. Ciężko czytało się o mękach zakochanego mężczyzny , skreślonego przez wybrankę serca w jednej krótkiej chwili. Chciałem zamknąć książkę i już do niej nie wracać. Mimo wszystko brnąłem dalej. Chociaż nie było łatwo czytać o kolejnych mężnie znoszonych cierpieniach coraz bardziej starzejącego się Florentina. Wplątującego się w kolejne romanse. Związki będące raczej substytutem uczucia jakim darzył wybrankę swego życia. Czytało się jeszcze ciężej mając przed oczami obrazki z małżeństwa Ferminy Dazy. Można było tylko zadawać sobie pytanie jak wyglądałoby życie głównych bohaterów gdyby ich losy w młodości jednak się skrzyżowały? To jednak pozostanie słodką tajemnicą autora.
Marquez w swojej powieści nie szczędził absolutnie żadnych środków żeby wzmocnić realizm swojej powieści. Od niewyszukanych wulgaryzmów, po dokładne opisy intymnych kontaktów głównych bohaterów. Pokazywał różne momenty ż życia swoich postaci przeskakując z przeszłości w przyszłość i na odwrót. Irytacje wywoływały u mnie dokładne opisy pozornie błahych rzeczy. Jednak rozdrażnienie mijało szybko, gdy okazywało się ,że opisy te są niezbędne. Chociażby historia gadającej papugi, która okazała się dla powieści bardzo ważna.
„Miłość w czasach zarazy” to powieść szokująco realistyczna. Jednak w realizm ten udaje się wpleść Marquezowi wręcz magiczne uczucie. Miłość trwającą prawie całe życie głównego bohatera. Nie tylko trwającą, ale również wypełniającą to życie i nadającą mu kurs. Miłość dramatyczną i piękną. Przy tym niewzruszoną i odporną na wszelkie przeciwności od odrzucenie po śmierć. Jest to książka, która w trakcie czytana wzbudza wiele różnych emocji. Emocji, które nie pozwalają się od niej w żaden sposób oderwać.
Na uwagę zasługuje również ekranizacja tej powieśći. Jest to jeden z niewielu filmów nie dopuszczający się świętokradztwa, czyli wprowadzania nowych wątków i zmiany tych książkowych.(http://kuznia-wyobrazni.blogspot.com)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 września, 2010

Pierwsza książka tego autora ,którą przeczytałam i która oderwała mnie od codzienności.Przyczyn jest kilka - po pierwsze piękny zakątek świata w którym rozgrywa się fabuła - egzotyczne Karaiby z przełomu XVIII i XIX wieku - gdzie powoli wkraczają cuda techniki takie jak telegraf , poczta lotnicza , duże statki żeglugi rzecznej ,aeroplany .Autor tak świetnie opisuje przyrodę - urocze kajmany na rzekami ,krowy morskie z młodymi ,tajemniczą puszczę ,rejsy rzekami ,wedrówkę po górach w młodości Ferminy Dazy ,że czułam się jakbym tam była realnie i widziała te obrazy rzeczywiście na własne oczy.Książka ma mało dialogów czego zwykle nie lubię ,ale tym razem to nie umniejszyło jej wartości.Autor pisze o miłości dwojga ludzi , którzy parą stali się dopiero w późnej starości - ale to nie umniejszyło uczucia.Mimo burzliwego życia Ferminy Dazy i Florentina Arizy tych dwoje świetnie się porozumiało i odnalazło u kresu życia.Ten świat w kolorze sepii jakże odległy spodobał mi się - mimo upływu lat pewne rzeczy pozostają niezmienne - uczucia ,namiętności ,zdrady .Książka często kojarzyła mi się z serialem Niewolnica Isaura i książką Przeminęło z wiatrem - naprawdę nie wiem czemu .

Autor sporo treści poświęcił małżeństwu na przykładzie związku Ferminy Dazy i doktora Juvenala Urbino.To bardzo typowe małżeństwo tego okresu zawarte bez gorącego uczucia z zachowaniem konwenansów - para "odnajduje się " w trakcie podróży poślubnej i żyje w miarę zgodnie - choć nie brak i zrzędliwej teściowej i zdrad męża oraz wielu codziennych kłopotów .To prawda panie Marquez - długotrwały związek bez kompromisów i wybaczeń oraz tolerancji słabości partnera nie przetrwa .Lektura warta polecenia .


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, 2011

Będąc pod silnym wpływem książki, nie jestem zdolna do napisania sensownej opinii, co może tylko udowodnić iż jest to tekst tak dogłębnie poruszający, że wyczyścił mój umysł doszczętnie ze słów, które mogłyby opisać uczucia towarzyszące podczas czytania.

"Miłość w czasach zarazy" nie jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością fenomenalnego Marqueza. Po przeczytaniu wspaniałych "Stu lat samotności", nieco mniej udanego podejścia do "Złej godziny" powyższa pozycja utwierdza mnie jedynie w przekonaniu, że Gabriel Garcia Marquez jest geniuszem. Przyporządkował sobie słowo i czyni z nim nieprawdopodobne cuda. W sposób niezwykły opisuje rzeczy zwykłe, nadając im zupełnie nowy wygląd. Nieważne o czym tak naprawdę pisze, z każdego słowa wyciska wszystko to, co najlepsze, a dobór wyrazów jest tak niesamowicie trafny, przemyślany, a jednocześnie naturalny dla Marqueza, że czytanie sprawia ogromną przyjemność. Mimo tych wszystkich superlatyw nie sądzę aby owy styl pisania przypadł do gustu każdemu. Osobiście uwielbiam grę słowną, opisy wypełniające po brzegi tę książkę, dlatego jest to dla mnie majstersztyk.
Ogromnie się cieszę, iż pisarz nie pożałował nam, czytelnikom namiętności i zafundował ich jeszcze więcej, aniżeli we wspomnianych wcześniej "Stu latach samotności". Niemalże każdy bohater, wspomniany choćby kilkoma słowami jest przez Marqueza tak klarownie ukazany, iż możemy poznać go na wylot. Jednakże czytając wcześniejsze opinie, widzę, że każdy rozumie tekst na swój własny sposób i wychwytuje najważniejsze dla siebie wątki, które stają się dlań wątkami głównymi. Dlatego nie chcę odbierać przyjemności w odkrywaniu magii książki :)


Przeczytana: 19 czerwca, 2011

O miłości, temacie zdawałoby się mocno wyświechtanym, do cna wydrążonym i podziurawionym przez niejedno niewprawne pióro, Márquez pisze z ogromnym wdziękiem, wielkim poczuciem humoru i we wspaniałym stylu.


Przeczytana: 2006 rok

Jedno pragnienie - czytac w nieskonczonosc bezustannie cieszac sie forma, umiejscowieniem, slowem, pradem akcji, tematyka, humorem, dystansem...


Na półkach: Przeczytane, 2011
Przeczytana: 30 sierpnia, 2011

Książkę czytałam z uśmiechem na ustach.
Historia nie powaliła mnie na kolana, lecz muszę przyznać, że zachwycił mnie "język" Marqueza. Autor w piękny sposób przedstawił istotę małżeństwa, miłości i przywiązania, młodość i starość, rzeczy przyziemne i te wzniosłe...


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 września, 2011

To nie jest książka o miłości. Ta książka to historia mężczyzny ogarniętego obsesją. Obsesją tak silną, że momentami nawet przerażającą. I choć oszczędność w dialogach spowalnia trochę tempo akcji, pozwala podziwiać płynność i piękno języka :)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 kwietnia, 2010

- jak długo możemy pływać w to cholerne tam i z powrotem?
- przez całe życie
mam nadzieję, że każdy po przeczytaniu tej książki znajdzie jakiś swój
ulubiony revers w nieciekawym czasem życiu. Obok Kroniki.., chyba najlepsza książka Marqueza.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 maja, 2010

Jedna z najgorszych książek o miłości jakie kiedykolwiek czytałam. Nie wiem czym można się w niej zachwycać. Momentami jest tak niedorzeczna ze wręcz śmieszna.


Przeczytana: 2001 rok

Jedna z piękniejszych książek o miłości.Trudno o niej zapomnieć.


Przeczytana: 28 stycznia, 2011

Zgadzam się z opinią, że to świetny romans.Czyta się jednak bardzo wolno,a chwila dekoncentracji i już jakiś zwrot akcji, jakbyśmy czytali inną historię.Bardzo lubię książki o miłości, ale tutaj główny bohater choć tak stały w uczuciach wydaje mi się dość nudny, upierdliwy i mało pociągający.Opis kochanki, choć na końcu mocno wyzwolonej, też niezbyt apetyczny.W sumie nadal nie wiem, czy mi się podobało, czy nie.Na pewno książka trudna w czytaniu, drobiazgowa do znudzenia i szczera w szczegółach intymnych.Nie nastroiła mnie jednak optymistycznie,mimo właściwie dobrego zakończenia.Utwierdziła mnie raczej w przekonaniu, że na wszystko w życiu jest odpowiedni czas, a co zbyt póżno, wydaje się być żałosne.


Na początku była bardzo nudna i im dalej czytałam tym jeszcze bardziej mnie przynudzała, aż w końcu przerwałam gdyż stwierdziłam że nie dam rady jej skończyć.
Być może w bardzo odległej przyszłości sięgnę po nią ponownie, ale na razie podziękuję.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 2010 rok

To jest,to co lubie.Nie przepadam za romansami,ale ten jest napisany z klasa.Widzialam film i tak jak zawsze,ksiazka jest lepsza.Polecam!