Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Miasto krwi

Wydawnictwo: Novae Res
7,69 (48 ocen i 36 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
5
8
14
7
14
6
4
5
0
4
2
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380830769
liczba stron
336
język
polski

Siedemnasty wiek, Hyruf. Epoka krwawych wojen religijnych. Poniżany przez ojca z powodu kalectwa Mulgih Thadur nie może dłużej znieść maltretowania siebie i swojej matki. Doprowadzony do ostateczności popełnia makabryczne morderstwo, które pozoruje na samobójstwo. Nie wie jednak, że z ukrycia obserwuje go człowiek Garlona, najważniejszej figury świata przestępczego Hyruf. Popełnione z...

Siedemnasty wiek, Hyruf. Epoka krwawych wojen religijnych. Poniżany przez ojca z powodu kalectwa Mulgih Thadur nie może dłużej znieść maltretowania siebie i swojej matki. Doprowadzony do ostateczności popełnia makabryczne morderstwo, które pozoruje na samobójstwo. Nie wie jednak, że z ukrycia obserwuje go człowiek Garlona, najważniejszej figury świata przestępczego Hyruf. Popełnione z desperacji zabójstwo wprowadza go na drogę zła, z której nie ma już odwrotu. Chcąc chronić rodzinę, godzi się na najgorsze z możliwych czynów. Początkowo zmuszany przez szantażujących, z czasem odnajduje się w profesji i przechodzi na stronę tych, z którymi walczył – najpierw zakłamanych duchownych, potem reformatorów – opętanych żądzą krwi przeciwników Kościoła.

 

źródło opisu: http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=miasto_krwi,druk

źródło okładki: http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=miasto_krwi,druk

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 280
Nowalijki | 2016-04-01
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Przy okazji recenzowania innej powieści napisałem, że fantasy, czy też fantastyka nie należy do mojego ulubionego gatunku literackiego. Jednak jako nałogowy czytelnik lubię poznawać nowe obszary literackie, żeby poszerzyć swoje horyzonty myślowe. Kiedy autor Miasta krwi, pierwszego tomu Sagi wschodniej, Kamil Dziadkiewicz zwrócił się do mnie z pytaniem o możliwość zrecenzowania jego powieści, zgodziłem się właściwie od razu. Zaintrygowała mnie notatka o fabule na okładce i przyznam, zaciekawiło mnie, co debiutujący autor opisał w swojej historii. Ponieważ ostatnio czytelnicza intuicja mnie nie zawodzi, spotkanie z Miastem krwi okazało się interesującym doświadczeniem, a lektura powieści wciągająca i emocjonująca.

Miasto krwi przenosi czytelników w czasie. Jest wiek XVII, okres pełen burz i niepokojów. Trwają wojny religijne, krwawe i bezwzględne potyczki o władzę materialną i dusz. Targają one królestwem Salgingardu i jego głównym miastem Hyrufem, w którym toczy się większość akcji powieści. Miasto, jak we wstępie wspomina sam autor, wzorowane jest na Londynie, co pozwala zbudować wiarygodną wizję świata przedstawionego w książce. Hyruf będzie areną wielu, niekoniecznie dyplomatycznych wymian ciosów, a ulicami miasta nie raz popłynie krew.

Głównym bohaterem historii jest Mulgih Thadur, którego charakterystyczną cechą jest sparaliżowana część twarzy. Chłopak nie ma łatwego życia; poniżany i bity przez ojca, nie wytrzymuje presji i psychicznych tortur i decyduje się na ostateczne rozwiązanie. Zabija ojca, pozoruje jego samobójstwo i przynajmniej na chwilę ma szansę poczuć się wolnym człowiekiem. Niestety, jego poczynania obserwuje wysłannik Garlona, największego przestępcy w mieście. Szantażowany Mulgih zostaje zmuszony do działaności na obrzeżach prawa, a to dopiero początek długiej drogi, którą będzie musiał przebyć w swoim życiu.

Spodobało mi się to, w jaki sposób autor konstruuje fabułę swojej powieści. Od czasu do czasu przeskakuje w czasie, pokazując Mulgiha w nowej sytuacji życiowej. Dzięki takiemu zabiegowi stylistycznemu łatwiej jest ominąć mniej istotne dla budowania fabuły elementy, a skupić się na osobie głównego bohatera, który jest postacią dynamiczną. Na oczach czytelnika przechodzi przemianę wewnętrzną; zyskuje sprzymierzeńców i wrogów, dokształca się, wspina się na drabinie społecznej. W ostatnich scenach książki mało przypomina zastraszonego chłopaka z początku opowieści. Staje się jednym z filarów Reformatorów, ugrupowania, które za cel postawiło sobie bezwzględną walkę z duchowieństwem. Autor urywa swoją opowieść w bardzo ważnym momencie, pozostawiając niedosyt i zapowiadając tym samym kontynuację. Mulgih, który przy okazji jest również narratorem Miasta krwi, to bohater przechodzący metamorfozę - doświadczony przez los, ale potrafiący zadbać o siebie, zdobyć szacunek i poważanie, ale jak każdy w niebezpiecznych czasach, nieznający dnia ani godziny.

Wydarzenia opisywane w Mieście krwi za tło mają uniwersum stworzone przez autora, który zadbał o najdrobniejszy szczegół. W tradycji powieści fantasy jest, aby opowieść miała własny świat i tak dzieje się w omawianej powieści. Hyruf jest miastem ciekawie i plastycznie opisanym, trochę w staroświeckim stylu, co należy odebrać jako komplement. Pisarz zadbał o detale, stworzył charakterystyczne dla wielkiego miasta miejsca, pokazał jego życie codzienne. Ba, mieszkańcy posługują się nawet własną walutą. Opisy nie obciążają tempa akcji, są integralną częścią fabuły, stanowią uzupełnienie wydarzeń z życia Mulgiha. Rzeczywistość metropolii z XVII wieku zamieszkuje wielu bohaterów, bardzo różnorodnych, groźnych, śmiesznych, ale zawsze mniej lub bardziej ważnych dla Mulgiha. Przez moment miałem wrażenie, że jest ich za dużo, bo łatwo się pogubić w gąszczu obco brzmiących imion i nazwisk. Ich obecność w powieści jest jednak dobrze uzasadniona, więc to może tylko moje subiektywne odczucie.

Miasto krwi Kamila Dziadkiewicza to udany debiut literacki, będący zgrabnym połączeniem powieści fantasy, kryminału i opowieści historycznej. Fantastyka w ujęciu autora zaskakuje, bo w książce nie ma smoków, elfów i krasnoludów, choć wielu czytelników dostrzeże subtelne nawiązania do legend i podań. Powieść ma tak starannie zbudowaną, wiarygodną przestrzeń, iż łatwo zapomnieć, że czyta się fikcję literacką. Autor sprawnie posługuje się językiem, nie ucieka od dosadności; trudno bowiem inaczej opisać pijackie wybryki w karczmie, czy wymyśle tortury. Pokazanie knowań przeciwników politycznych i religijnych, wojny religijne i dyplomatyczne intrygi skutecznie przykuwają do lektury.


Wspomniałem wcześniej, że autor urywa opowieść w bardzo ciekawym momencie, który po raz kolejny może zmienić życie Mulgiha. Kamil Dziadkiewicz poinformował niedawno w mediach społecznościowych, że jest w trakcie pisania kontynuacji. Wypada mieć tylko nadzieję, że na kolejny tom Sagi wschodniej nie trzeba będzie długo czekać.
Polecam, warto sięgnąć po tę debiutancką powieść - dobra rozrywka z historią w tle - gwarantowana.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ja, inkwizytor. Dotyk zła

"Dotyk zła" jest dotychczas jedyną książką Jacka Piekary, którą przeczytałem (i to dwukrotnie). Za pierwszym razem, już parę lat temu, książ...

zgłoś błąd zgłoś błąd