Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Blask księżyca

Wydawnictwo: Kotori
5,99 (113 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
5
8
9
7
25
6
26
5
24
4
8
3
6
2
4
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Gekkou
data wydania
ISBN
9788363650636
liczba stron
214
język
polski
dodał
d2b

Nonomiya nie należy do ludzi, którzy lubią coś zmieniać w swoim życiu. Zdystansowany i cyniczny, czerpie prawdziwą przyjemność z obserwowania otoczenia. Takie zabawy "w detektywa" dają mu wiele satysfakcji. Pewnego dnia znajduje notatnik należący do koleżanki z klasy, Yoko Tsukimori, a w nim złożoną na czworo kartkę zatytułowaną "Przepis na morderstwo". Szczegółowa instrukcja, jak dokonać...

Nonomiya nie należy do ludzi, którzy lubią coś zmieniać w swoim życiu. Zdystansowany i cyniczny, czerpie prawdziwą przyjemność z obserwowania otoczenia. Takie zabawy "w detektywa" dają mu wiele satysfakcji.

Pewnego dnia znajduje notatnik należący do koleżanki z klasy, Yoko Tsukimori, a w nim złożoną na czworo kartkę zatytułowaną "Przepis na morderstwo". Szczegółowa instrukcja, jak dokonać morderstwa doskonałego, stanowi dla niego niezwykle intrygujące znalezisko. Jednak kiedy kilka dni później w wypadku samochodowym ginie ojciec Tsukimori, Nanomiya zaczyna podejrzewać, że ta śmierć nie była przypadkowa, zaś urocza i idealna w każdym calu Tsukimori staje się główną podejrzaną.

 

źródło opisu: http://www.kotori.pl/

źródło okładki: http://www.kotori.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 397
Asmita | 2016-03-25
Na półkach: 2016
Przeczytana: 25 marca 2016

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Nie powinnam mieć wielkich oczekiwań odnośnie Light Novelek. I choć o tym wiedziałam, opis zamieszczony na jednej witrynie zachęcił mnie do sięgnięcia po to dzieło, a równocześnie rozpaliła się we mnie niewielka nadzieja na odnalezienie perełki pośród LN.

Po otworzeniu tomiku od razu zwróciłam uwagę na ilustracje. Daleko im było do ładnych, ale to nie grafika jest ważna. Zapoznałam się z opisami postaci, o ile można tak nazwać wymienienie kilka podstawowych cech charakteru oraz dołączony do tego jakiś lichy cytat. I co? Byłam przerażona, bo dowiedziałam się, że to nie będzie trafiony zakup. Przedstawienie Yoko Tsukimori mocno mnie odstraszyło. ,,Idealna dziewczyna o zjawiskowej urodzie, świetnych ocenach oraz wielu tajemnicach". Nie należy brać do siebie słów odnośnie jej tajemniczości, poza tym wszystko się zgadza. Jest perfekcyjna, popularna oraz... leci na głównego bohatera, który jako jedyny nie wykazuje zainteresowania najpiękniejszą koleżanką z klasy. Mogę dodać, że jakkolwiek mi postać Yoko nie podeszła, tak męska część czytelników powinna być zadowolona z takowej niewiasty. Odnoszę wrażenie, iż została stworzona głównie z myślą o nich.

Sama fabuła miała olbrzymi potencjał. W ręce głównego bohatera wpada kartka - Przepis na morderstwo. Tytuł nie jest w tym przypadku mylący, gdyż zapisane są na niej różnorakie pomysły na zabójstwo. Oczywiście ów świstek papieru należy do Yoko, a kilka dni później jej ojciec ginie w wypadku samochodowym. Nonomiya zaczyna podejrzewać ten chodzący ideał o zbrodnie. Brzmi nieźle, szkoda tylko, że tylko i wyłącznie brzmi.

Wynudziłam się okropnie. Bohaterowie byli do bólu schematyczni i przedstawieni w sposób nieciekawy. Patrzymy na świat oczami głównego bohatera, więc powinniśmy wczuć się w niego, zrozumieć choć poniektóre uczucia oraz intencje, którymi się kierował. A ja chyba przeoczyłam moment, w którym zakochał się w Yoko, czy to jak przestał darzyć szczególnymi względami Usami (postać była potrzebna tylko do iluś stron, potem wypięto się na nią, no i sayonara!). Każdy tak kurczowo trzymał się swojej roli, że historia stała się wręcz nienaturalna. Zero głębszych przemyśleń, zmian czy choćby głupich rozterek. Tyczyło się to w szczególności Yoko. Po utracie rodziców nie zmieniła się ani o drobinę. Wydarzenie to spłynęło po niej jak po kaczce, a mnie do końca LN zastanawiało dlaczego dalsza rodzina nie zainteresowała się Tsukimori? Albo opieka społeczna czy choćby szkolny psycholog? Po stracie opiekunów nastolatka została zdana sama na siebie i nikt nie zwrócił nawet na nią uwagi? That's absurd.

Pluć jadem można, ale co mi z tego przyjdzie? Meh, nawet nie mam ochoty dalej jechać tej novelki, zwyczajnie brakuje mi chęci.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Słońcem na papierze. Niezwykłe losy Kornela Makuszyńskiego

"Słońcem na papierze" to uroczo napisana biografia Kornela Makuszyńskiego, adresowana do najmłodszych czytelników. Ma formę barwnej opowi...

zgłoś błąd zgłoś błąd