Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mroczna Wieża

Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Cykl: Mroczna Wieża (tom 7)
Wydawnictwo: Albatros
7,99 (2741 ocen i 175 opinii) Zobacz oceny
10
520
9
633
8
644
7
518
6
231
5
121
4
26
3
33
2
10
1
5
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Dark Tower
data wydania
ISBN
9788379855896
liczba stron
766
słowa kluczowe
Mroczna, Wieża, Stephen, King
język
polski
dodał
Pinkiman

Inne wydania

Członkowie ka-tet zostają rozdzieleni. Pere Callahan toczy w nowojorskim Dixie Pig swój ostatni bój z wampirami. Susan jest świadkiem narodzin potwornego Mordreda i widzi, jak przeistaczające się w pająka niemowlę pożera Mię - własną matkę. Roland i Eddie utknęli w innym świecie - Maine, 1977 - i bardzo pragną połączyć się z resztą ka-tet.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoalbatros.com/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/

Brak materiałów.
książek: 1517
Heisenberg | 2016-09-28

(Na samym wstępie napiszę, że to będzie moja opinia nie o VII tomie, ale ogólna o całym cyklu „Mroczna Wieża”)

Koniec wieńczy dzieło – chciałoby się powiedzieć po skończeniu ‘Mrocznej Wieży’. Mistrz nazwał tą serię swoim opus magnum. No cóż, ja tego definitywnie tak nie nazwę z bardzo prostej przyczyny – bo uważam wiele innych książek Kinga za jego opus magnum, jak choćby „Dallas’63”, „Bastion” czy „Lśnienie”+”Doktor Sen”. Ale…
Zawsze jest jakieś ALE. „Mroczna Wieża” jako całość na pewno robi wrażenie! Przeczytanie całości zajęło mi bez mała dwa lata; nie chciałem czytać tego „pod rząd”, bo raz to podejrzewam że mogłoby mnie to lekko zmęczyć/znudzić , a dwa że miałem, mam i nadal będę miał multum innych książek do przeczytania, w tym także inne które wyszły spod ręki Kinga (nomen omen - Ręki Mistrza…).
Owszem, są tomy lepsze, są i gorsze, ale generalnie King rzeczywiście wyciągnął z siebie to co (prawie) najlepsze. Gdybym miał wskazać najlepszy tom, to musiałbym wybierać między „Czarnoksiężnikiem i Kryształem” a „Wilkami z Calla” – chyba najbardziej epickie i „kingowskie”. Podobał mi się też tom który jest bardziej spin-off’em, czyli „Wiatr…”. Osobiście porównuję go – tak z przymrużeniem oka – do filmu „Incepcja”; tam był sen we śnie w śnie, a tu mamy opowiadanie w opowiadaniu w opowiadaniu.
Za najsłabszy uważam zdecydowanie „Pieśń Susannah”. Jedyne co w tej części mi się spodobało, to postać Kinga który umieszcza sam siebie na kartach powieści (kontynuując to w tomie finałowym).
Tak jak napisałem na wstępie, oceniam całość, dlatego daję 10 gwiazdek. Może i trochę na wyrost, ale to jest King, do którego twórczości mam słabość absolutną, i przynajmniej w taki trywialny sposób oddam mu hołd za stworzenie całego Świata Mrocznej Wieży; doceniając także to co napisał w posłowiu VII tomu – że jeszcze nigdy nie pracował tak ciężko nad jakąkolwiek powieścią, jak nad tymi tworzącymi całość „Mrocznej Wieży”.
Cały cykl powodował podczas lektury masę wrażeń, jednych lepszych, innych gorszych, ale ogólnie jest świetną czytelniczą przygodą.
Myślę że dla każdego bez wyjątku fana Mistrza obowiązkiem jest przeczytanie całości „Mrocznej Wieży”. Jednym się spodoba, innym zapewne nie bardzo, ale tak czy owak - to jest King!

PS. Teraz pozostaje tylko czekać do lutego 2017, na kinową wersję Wieży. Dużo się mówiło o tym projekcie – że to będzie zekranizowany tom „ten”, potem że tom „tamten”, a w sumie to wyszło że prawdopodobnie będzie to kontynuacja skończonego cyklu, z nawiązaniami do każdego tomu. Już na dzień dobry otrzymaliśmy potężną niespodziankę w postaci odtwórcy roli Rolanda; zagra go Idris Elba, a więc aktor czarnoskóry. Myślę że to dość ciekawe posunięcie twórców filmu, bo ja osobiście czytając Wieżę to oczyma wyobraźni widziałem Clinta Eastwooda jako główną postać serii (o ile mi wiadomo potwierdził to sam autor, że to „pod osobę” tego genialnego aktora stworzył Rolanda). Uważam, że gdyby Eastwood był młodszy o 30 lat, to właśnie jego zobaczylibyśmy w roli którą otrzymał Elba. Czytałem też ostatnio, że powstanie również serialowa kontynuacja filmu, a będzie nią zekranizowanie „Czarnoksiężnika i Kryształu”, co akurat bardzo cieszy, bo jak wspomniałem wyżej ten tom zaliczam do moich ulubionych w całym cyklu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ósmy cud świata

Podzielam opinie tych zachwyconych i tych zawiedzionych. Podzielam obie, gdyż Ósmy cud świata ociera się o granice kiczu i schematu książek obycz...

zgłoś błąd zgłoś błąd