Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Powołanie trójki

Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Cykl: Mroczna Wieża (tom 2)
Wydawnictwo: Albatros
7,63 (4277 ocen i 199 opinii) Zobacz oceny
10
439
9
699
8
1 181
7
1 216
6
448
5
202
4
41
3
41
2
6
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Drawing of the Three
data wydania
ISBN
9788379855841
liczba stron
448
słowa kluczowe
mroczna wieża
język
polski
dodała
Jola

Inne wydania

Po konfrontacji z człowiekiem w czerni Roland budzi się na brzegu Morza Zachodniego, gdzie odnajduje drzwi - wrota czasowe umożliwiające mu przeniknięcie do Ameryki drugiej połowy XX wieku. W Nowym Jorku spotyka troje wybranych: młodego Eddie Deana, piękną Odettę Holmes i Jacka Morta, seryjnego zabójcę. Wraz z nimi powraca do swojego świata. W krucjacie przeciwko siłom zła zyskuje nowych...

Po konfrontacji z człowiekiem w czerni Roland budzi się na brzegu Morza Zachodniego, gdzie odnajduje drzwi - wrota czasowe umożliwiające mu przeniknięcie do Ameryki drugiej połowy XX wieku. W Nowym Jorku spotyka troje wybranych: młodego Eddie Deana, piękną Odettę Holmes i Jacka Morta, seryjnego zabójcę. Wraz z nimi powraca do swojego świata. W krucjacie przeciwko siłom zła zyskuje nowych sprzymierzeńców, którzy pomogą mu w misji rozwikłania tajemnicy Mrocznej Wieży.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoalbatros.com/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1256

Talia kart rzucona rzucona na wiatr, poddana sile grawitacji, zależna od niej...
Powietrze obejmuje karty z każdej strony...
Unosi je, szarpie, targa nimi na lewo i prawo, ma nad nimi władzę...
Te karty są zabarwione ciemną czerwienią, jakby krwią..., gdyby mogła z nich wypływać z powietrza spadłby krawy deszcz.
Czy oczami naszego umysłu jesteśmy sobie w stanie to wyobrazić. Krwawe krople zamiast tych zwyczajnych, które dobrze znamy.
Ulewa, totalne urwanie chmury, niebiosa rozdarte krwawiącą raną. Czerwone kałuże rozlewające się wzdłuż i wszerz. Wampiry miałyby niebiaską ucztę.
Stojąc niekiedy w oknie patrzymy na spadający z nieba deszcz. Obserwujemy tę zadymioną zasłonę, którą tworzy. Robi się mglisto, ponuro...
A gdyby tak spadały te krwawe krople? Jakby wyglądał świat w zasięgu naszego wzorku? Czerwona zasłona krwawego deszczu. Najstraszniejsze, najbardziej przerażające horrory, przy takim widoku byłyby jak komedia dla grzecznych dzieci.
Widok takiego nieba wracałby do naszej pamięci jak bumerang..., powracający koszmar...

Jesteśmy niewolnikami własnych nałogów, uzależnień. Każdy jest podatny na jakąś słabość. Jedna szkodzi bardziej, druga mniej. Jak nad tym zapanować? Nie jest to niemożliwe, ale szalenie trudne i skomplikowane.
Wyjść z nałogu, szczególnie tego, który wrył się w naszą podświadomość, tak bardzo, że życie przestaje mieć znaczenie. Ważny jest odlot, gdy nasza psychika dostaje to, co tak bardzo od nas potrzebuje. Wszystko siedzi w naszej głowie, w naszym mózgu. Dopóki nad nim nie zapanujemy, nałóg będzie nas niszczył w każdym tego słowa znaczeniu.
Jak to jest być więźniem własnego nałogu. Gdy siedzimy za grubymi kratami ze stali, tracimy wolność, tracimy szczęście, radość życia. Im bardziej upadamy i pogrążamy się w nałogu, tym te kraty bardziej się hartują, są coraz grubsze, oplatają naszą cele, którą jest nasze ciało, nasz umysł nasz mózg...
Na początku bierzemy, próbujemy i jest fajnie...
Wszystko dookoła wiruje, świat wydaje się taki piękny, bezpieczny, beztroski, wolny od wszelkich problemów. Jakbyśmy szli drogą usłaną różami, o łodygach tak gładkich, jak jedwabista skóra kobiecego ciała...
Bez żadnych kolców... z górki na pazurki
Tylko co wtedy, gdy nasza świadomość budzi się z tej ułudy, bajki? Pozostaje smutna rzeczywistość, w której róże mają tak ostre kolece, że ranią nam ręce...
Wtedy sięgamy jeszcze raz, by znowu odlecieć...
I jeszcze raz...
bez opamiętania...
A gdzie leży granica naszej wytrzymałości? Co się stanie jeśli ją przekroczymy? Czy ktoś nam pomoże w takiej sytuacji? Czy zostaniemy zdani sami na siebie? Jak to się dla nas może skończyć...?

czarny scenariusz...

Gdy patrzymy na ludzi oceniami ich z mety. Spojrzeniem celujemy w jakąś osobę.Wówczas od razu zostaje poddana ocenie, wrzuceniu w jedną z miliona szufladek...
Czasem widzimy osobę, która jest smutna, milcząca, zamknięta w sobie. Lecz nie zastanawiamy się nad tym, co może być tego powodem. Przypinamy do niej łatkę wielce niezadowolonego z życia mruka, który pokazuje swoje fochy... tylko by narzekał bez końca...
Albo widzimy osobę, która dziwnie się zachowuje, krzyczy, ma dziwne tiki nerwowe, bądź mówi do siebie. Większość osób, które miną taką osobę pomyślą sobie w duchu, co dziwak, co za wariat, jakiś odmieniec, niech mnie nawet nie dotyka.
A taka osoba może skrywać w sobie problem, który nie jest w strefia rozumienia i wrażliwości otoczenia. Ktoś może być na coś chory, może zmagać się z czymś, co nie jest zależne od niego..., a z tego powodu wytykają go na ulicy. Takich przykładów można mnożyć...
Bez zastanowienia robi selekcję i casting na ludzi fajnych i niefajnych. Najważniejszy jest wygląd, przyzwoite zachowanie, nieposzlakowana opinia. Ważne jest to, co widać na zewnątrz.
Człowiek nie zastnawia się nad bardziej szczegółowymi informacjami. Po co tracić czas, na to by kogoś poznać bliżej. Wystarczy wiedzieć to, co o nim mówią inni. Oni wszyscy na pewno mają rację..., plotki wystarczą!!!
"Jak Cię widzą, tak cię piszą" mówią...
A jaka prawda z tego wynika? Absurdalna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Schizofrenia, podwójna osobowość, choroba, która niszczy człowieka. Czy taka osoba może zachowywać się dziwnie? Pytanie retoryczne...
Ta choroba wymaga leczenia, ale co jeśli u kogoś jej nie zdiagnozowano...taka osoba idzie sobie ulicą i może zachowywać się niezbyt normalnie ...
Jak na nią popatrzymy?
Nie wielu dostrzeże sedno prawdziwego problemu...

POZORY ZAŚLEPIAJĄ CZŁOWIEKA...!!!!!!!!

Co może sprowokować człowieka, by zabił? Jakie motywy mogą nim kierować?
Można zabić pod wpływem jakiejś wstrząsającej chwili, w afekcie, z zemsty, zazdrości...
Lecz są tacy, którzy zabijają dla przyjemności. Czerpią z tego dziką rozkosz. Nasycają się swoją pasją. Do czegoś takiego jest zdolny człowiek ogarnięty psychozą, czystej krwi socjopata.
Planuje swoją zbrodnię, celebruje ją, opracowuje każdy najdrobniejszy szczegół, starannie wybiera sobie ofiarę, szukając najsłabszych jednostek. Za każdym razem wymyśla coś nowego, w inny sposób zabija, nową metodą, oryginalną. Szczyci się tym...
Idąc ulicą niezdajemy sobie sprawy jakich ludzi możemy mijać...

Kończy się samotna wędrówka Rolanda. Jesteśmy coraz bliżej Mrocznej Wieży. Poszczególne elementy układanki powoli zaczynają się zazębiać. Poznajemy lepiej tytułowego rewolwerowca. Czy zyskuje on w oczach czytelnika? W drugiej części jeszcze tak dobrze nie da się poznać czytającemu. Jednak jeśli o mnie chodzi, to bardziej nieco polubiłem Rolanda. Jednak nadal był dla mnie zagadką. Powodów dla których zyskał w moich oczach nie zdradzę. Każdy musi sobie wyrobić swoją opinię.

W drugiej części Roland zbiera swoją drużynę. Pod koniec części pierwszej Człowiek w czerni, za którym podążał Roland przepowiada mu za pomocą kart tarota przyszłość.
Spośród całej talii odkrywa przed nim trzy niezywkłe kart...
WIĘŹNIA, WŁADCZYNIĘ MROKU i ŚMIERĆ...
Budząc się w drugiej części musi powołać swoją TRÓJKĘ, by razem z nimi dotrzeć do Mrocznej wieży. Drużyna Rolanda składa się z narkomana, niepełnosprawnej, czarnoskórej schizofreczniczki i wyrafinowanego psychopaty mordującego niewinnych, przypadkowych ludzi...
Zdawałoby się drużyna marzeń..., nieprawdaż?
By dotrzeć do każdego z nich przechodzi przez drzwi, które nagle, niewiadomo skąd pojawiają się w zasięgu jego wzroku. Te drzwi przenoszą go z jego świata do współczesnego Nowego Jorku. Każdy z bohaterów, których musi przenieść do swojej rzeczywistości, trwa w innym, odległym od siebie czasie.
Czy uda mu się misja, czy nie? Czy przeznaczenie jego "ka" spełni się całkowicie? Książka zedrze z tych pytań ową tajemnicę.

Sam moment przejścia Rolanda ze swojego świata do rzeczywistości Eddiego, WIĘŹNIA z tarota, nad którego głową z uśmiechem na twarzy sterczy paskudny pawian to pokaz niezwykłej wyobraźni Kinga. To w jaki sposób wniknął w ciało narkomana, gdy przeszedł przez swoje drzwi. Po ich otwarciu ukazał mu się na widok z lotu ptaka, tej innej rzeczywistości. Obraz za obrazem przeskakujący jak klatka filmowa rozjaśniał mu wszystko. Widok z lotu ptaka okazał się widokiem z lęcącego samolotu. Po chwili dokładniejszy obraz przedstawił mu kabinę kibelka w samolocie. Zachwycił się nim na początku. W tym kibelku był mężczyzna, przeglądał się w lustrze. To był WIĘZIEŃ, w jego ciało wniknął. Dwie dusze w jednym ciele. Proces przejścia i mieszania się rzeczywistości na najwyższym poziomie abstrakcji. Coś niebywałego.

Czytając "Powołanie trójki" zastanawiałem się czasami, czy gdyby mi ukazały się takie drzwi, które przeniosłyby mnie do innego miejsca, innego czasu, skorzystał bym z okazji.
Byłaby to niezwykle silna pokusa, lecz czy bym jej uległ..., nie wiem do końca...
Bo jeśli nie mógłbym wrócić z tego świata... zastanawiałbym się...

A Wy przeszlibyście przez DRZWI...?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Deadpool: Martwi prezydenci

Postanowiłem sobie przeczytać horrora na Halloween. Mój wybór padł na komiks o nekromancie, mrocznej księdze, zombie i... Deadpoolu... Muszę się przyz...

zgłoś błąd zgłoś błąd