Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Medalion szczęścia

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7 (117 ocen i 38 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
6
8
25
7
49
6
22
5
8
4
1
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377857007
liczba stron
380
język
polski
dodała
elenkaa

Urszula, kobieta tuż po czterdziestce, wiedzie beztroski żywot nowoczesnej singielki. W spadku po ciotce, której nikt nie lubił i nikt nie odwiedzał, dziedziczy wielki dom na skraju lasu. Rodzinna siedziba jest pełna tajemnic i duchów przeszłości. W jej piwnicy główna bohaterka odkrywa spory zapas wyjątkowej wiśniowej nalewki. Do czego może doprowadzić nadmierne spożycie magicznego trunku,...

Urszula, kobieta tuż po czterdziestce, wiedzie beztroski żywot nowoczesnej singielki. W spadku po ciotce, której nikt nie lubił i nikt nie odwiedzał, dziedziczy wielki dom na skraju lasu. Rodzinna siedziba jest pełna tajemnic i duchów przeszłości. W jej piwnicy główna bohaterka odkrywa spory zapas wyjątkowej wiśniowej nalewki. Do czego może doprowadzić nadmierne spożycie magicznego trunku, przekonuje się na własnej skórze... Urszula trafia na oddział chirurgii, gdzie poznaje sympatycznego lekarza. Czy mężczyzna okaże się godny jej zaufania? Czy dla nowej miłości warto zaryzykować długoletnią przyjaźń? Czy fascynująca historia kobiet z jej rodziny pomoże Urszuli poznać prawdę o samej sobie?

 

źródło opisu: http://www.zysk.com.pl/

źródło okładki: http://www.zysk.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 487
Alicja Górska | 2015-09-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 września 2015

http://krytyk.com.pl/literatura/recenzja-ksiazki-medalion-szczescia-autorka-danuta-pytlak/

Nieszczególnie przypadł mi do gustu język autorki, jednak pomysł na fabułę z każdą kolejną przeczytaną stroną poprawiał i pogrubiał kreskę między „Medalionem szczęścia”, a typowymi przedstawicielami literatury kobiecej (nienawidzę tego określenia). Bohaterka wydawała się silna i niezależna; nie planowała swojego życia zaczynać od początku, ale i nie wzbraniała się przed nowościami; poza pracą, przygodnymi facetami i brakiem umiaru w żłopaniu ciotczynej nalewki, autorka obdarzyła bohaterkę tajemnicą. Co więcej, tajemnicą pachnącą motywem fantasy. Byłam wniebowzięta! Jednak nie na długo.
Wkrótce okazało się, że Urszula to postać dość irytująca. Pracoholiczka, która niejeden wieczór kończyła pijana, by zacząć dzień od bólu głowy; całkowicie pozbawiona detektywistycznego zacięcia. Piękny, pełen sekretów dom pozostawiała niezbadany. Ignorowała nawet motyw przemawiającego do niej portretu dawnego przodka. Długo nie musiałam czekać również na zburzenie fasady silnej i niezależnej kobiety. Urszula zachowywała się głupio, infantylnie, nierozważnie i dziecinnie. Na przemian piła, użalała się nad sobą i pozwalała źle się traktować. Niestety – cytując samą postać – całkowicie zawładnęła nią macica. Podobnie zresztą jak jej przyjaciółką. Obie były siebie warte.
Bohaterów można jednak – jak ludzi – lubić lub nie. Ważne, żeby byli wiarygodni. Niestety, ale wierzę, że takie Urszule Ornatowicz po świecie chodzą. Gorzej z wiarygodnością poszło Danucie Pytlak jeżeli chodzi o rozwój fabularny. Czego to w „Medalionie szczęścia” nie ma! Próby samobójcze, problemy rodzinne, zdrady, zerwane przyjaźnie, alkoholizm, śmiertelne choroby, usiłowania gwałtu. Znalazło się nawet miejsce dla szpitala psychiatrycznego. Akcja goni akcję, dramatyczny zwrot dramatyczny zwrot. Niestety w połowie całość zaczyna się już robić śmieszna, a nie tragiczna.
A skoro już o nadmiarze. Zwykło się uważać, że bohaterki podobnej literatury poszukują tego jedynego, idealnego. O dziwo zazwyczaj trafia się im lekarz, szef jakiejś firmy lub weterynarz. „Medalion szczęścia” oferuje czytelnikowi cały pakiet. Trzeba przyznać, że Urszula to niezła farciara.
Brakuje za to w powieści tej magii, którą zapowiadały stary dom, tajemnicza rodzinna historia, gadający obraz oraz dziwaczne sny. Mogłoby się wykluć z tego coś na kształt niepewnego widma tekstu z elementami fantasy, trochę jak w realizmie magicznym – niepewnego, czy miało miejsce, czy było jedynie niepokojącym przywidzeniem. Tymczasem wytłumaczenie całości okazuje się absolutnie pozbawione aury sekretu. Oryginalność sprowadzona do parteru staje w rzędzie z innymi kopiami historii i poszukującej miłości czterdziestolatce.
Na uznanie zasługuje warstwa językowa, chociaż miejscami miałam ochotę rzucić książką o ścianę. Starsi bohaterowie, ze wschodniej części Polski, w charakterystyczny sposób budują zdania. Ma to swój urok. Podobnie jak starania autorki, by oddać dziwność akcentu lekarza obcokrajowca. Dzięki temu bohaterowie stają się żywsi i wyraźniejsi. Problem w tym, że autorka chwilami zapędzała się nieco, najpewniej przyczajając do charakterystycznych konstrukcji. Zdarzało się, że zarażały się nimi części opisowe lub partie dialogowe postaci niemających podobnych naleciałości. Chwilami raziły również infantylizmy, ale i tak występowały w dużo mniejszym natężeniu, niż zdarzało mi się uświadczyć. Zdarzyło się także sporo powtórzonych fraz.
„Medalion szczęścia” miał zadatki by stać się lekturą oryginalną i nieprzeciętną. Autorka umiejętnie urzeczywistniła swoich bohaterów, chociaż pałanie do nich sympatią przez czytelnika to już inna sprawa. Niestety, powieść bardzo dużo traci przez pokręconą i przesadzoną fabułę. Nadmiar dramatu robi z książki czarną komedię, a chyba nie taki był cel pisarki.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Piaskowa opowieść

Jak czytam, że "akcja się zmienia szybko i czytelnik nie nadąża", to mam ochotę odpisać: "po to masz ten komiks, żeby do niego wracać i...

zgłoś błąd zgłoś błąd