Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Miecz Północy

Tłumaczenie: Marta Fijał
Cykl: Ponura drużyna (tom 2)
Wydawnictwo: Uroboros
6,76 (42 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
7
7
15
6
13
5
3
4
0
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sword of the North
data wydania
ISBN
9788328021273
liczba stron
600
język
polski
dodała
Iorweth

Druga część Ponurej Drużyny Luke’a Sculla! Gdzieś na północy Brodar Kayne i Jerek kontynuują swą wyprawę do Wysokich Kłów. Okazuje się, że zostają wciągnięci w brutalną wojnę między demonami a Szamanem. Davarus Cole wie, że walki z Władcami Magii i wyzwolenie przez wojska Białej Pani nie przyniosły upragnionej wolności, a jej bezwzględne rządy sprawiają, iż każda osoba uznana za zagrożenie...

Druga część Ponurej Drużyny Luke’a Sculla!

Gdzieś na północy Brodar Kayne i Jerek kontynuują swą wyprawę do Wysokich Kłów. Okazuje się, że zostają wciągnięci w brutalną wojnę między demonami a Szamanem. Davarus Cole wie, że walki z Władcami Magii i wyzwolenie przez wojska Białej Pani nie przyniosły upragnionej wolności, a jej bezwzględne rządy sprawiają, iż każda osoba uznana za zagrożenie zostaje zamknięta w więzieniu. Eremul – poza zmianami
w życiu osobistym – chce także dokonać zmiany w sposobie myślenia Białej Pani. Jeśli nie uwierzy ona w istnienie nieśmiertelnych Zmierzchłych, wszyscy mogą się znaleźć w ogromnym niebezpieczeństwie.

 

źródło opisu: bookgeek.pl

źródło okładki: bookgeek.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2058
Janusz Szewczyk | 2016-07-01
Przeczytana: 01 lipca 2016

Uprzedzam od razu na wstępie, ze niska ocena jest wynikiem działań wydawcy książki i nie odzwierciedla zawartości fabuły.
Drugi tom serii Luke'a Sculla stanowi bezpośrednią kontynuację wątków z tomu pierwszego z nielicznymi nowymi bohaterami, zastępującymi postaci, które zginęły. W zasadzie nie czuje się, że to odrębna książka.
Pierwsze wrażenie psuje nieco smętno-bura okładka, na której nieznany grafik z Gene Mollica Studio (cokolwiek to jest) pokazuje swoją niekompetencję malując faceta walczącego w śnieżycy i ubranego w ciężkie futra, ale trzymającego miecz bez rękawic. Biedak niechybnie przegra bo odmrożone palce odpadną mu przed końcem starcia. Kolejna niemiła niespodzianka to brak mapy, która jest w oryginale (a przynajmniej w e-booku), co utrudnia orientację w świecie powieści. To jednak są zupełne drobiazgi w porównaniu z koszmarną jakością tłumaczenia tekstu. Nie wiem kim jest pani Fijał, ale mam nadzieję, że to jedyna książka, którą spaskudziła w przekładzie.
Początkująca najwyraźniej tłumaczka zupełnie sobie nie radzi z dostosowaniem stylu wypowiedzi do charakteru postaci, dzięki czemu starzy wojownicy-górale wyrażają się i myślą jak emerytowana polonistka, konstruująca odruchowo wielokrotnie złożone zdania z wyszukanymi łącznikami. Tam gdzie tłumaczka nie poradziła sobie (?) z idiomem albo nieznanym terminem w polskim tekście są opuszczenia (np. "The Reaver shook his head, yet his skull-visage remained impassive" to u pani F. "Grabieżca potrząsnął głową" i tyle. Ani słowa o braku wyrazu na przypominającej czaszkę twarzy) lub przeinaczenia albo współczesne terminy nijak nie pasujące do fantasy (góral-wojownik porównujący szaty czarodzieja do przereklamowanej sukienki - Perun jedyny wie gdzie usłyszał o reklamach). Zdania o kuriozalnej, mylącej składni są w co drugim akapicie. No i wreszcie masowo występujące zwykłe bzdury i błędy, poczynając od zamiany płci postaci, co do której angielski oryginał nie pozostawił żadnych wątpliwości (w ten sposób "the woman calling herself Melissan" zostaje Melissanem, ale w połowie książki przytrafia się jej chyba operacja zmiany płci i dalej jest już Melissaną). Na stronie 104 mamy zdanie zaczynające się od "Eremul podszedł do biurka...". Nie byłoby w tym nic szczególnie oryginalnego, gdyby nie to, że facet nie ma nóg. Inne genialne wstawki typu "...a z mieszaniny, która była wcześniej głową mężczyzny, wystawał uchwyt topora..." niestety doprowadzały mnie do ciężkiej cholery w trakcie lektury i w końcu ściągnąłem sobie oryginał z sieci, bo polska wersja po prostu nie daje się czytać bez zgrzytania zębami. Porównanie z oryginałem ujawniło kolejne pokłady niekompetencji pani F.. Są tam po prostu zdania, w których bohaterowie mówią i robią coś zupełnie innego niż można przeczytać w polskiej wersji, jak choćby "I do not believe you a stupid man" czyli "Nie wierzę, że jesteś głupcem" u pani F. nabiera nowego znaczenia: "Nie wierzę ci głupcze." Poniżej kilka innych przykładów radosnej twórczości pani F. o różnym natężeniu niekompetencji.
"Invisible wards" (czyli niewidzialni strażnicy - akurat chodziło o magiczne osłony budynku) to u niej "niewidzialne oddziały". Zapewne ZOMO w kamuflażu.
"Voice passionless as stone" (czyli głos kompletnie pozbawiony emocji) to u niej "głos twardy jak kamień", zapewne w odróżnieniu od głosów miękkich, półpłynnych i sypkich.
"From the Halfmage’s extended digit" [czyli z wyciągniętego (w kierunku wroga) palca Półmaga] to u pani F. "Z przedłużonego palca Półmaga". Zrozumiałbym gdyby Półmag sobie przedłużał coś innego, ale palec?
"...to find Isaac pleasuring himself in my bed" nie znaczy bynajmniej, jak twierdzi pani F., "znalazł rozwalonego w moim łóżku Isaaca" tylko "znalazł Isaaca walącego konia w moim łóżku". Może tłumaczka nie słyszała o tej procedurze?
"A voice seething with spite" (czyli: głos przepełniony/ociekający złośliwością) to u pani F. "kpiący głos". Załamać się można.
"I have made plans should the impossible come to pass." (czyli: poczyniłem plany na wypadek gdyby nadeszło niemożliwe) to u pani F. "Poczyniłem plany, BY wydarzyło się niemożliwe." Zamiast zabezpieczenia na przyszłość dostajemy więc spisek.
"And if I choose to end you now?" (czyli: a jeśli postanowię cię teraz wykończyć) to u pani F. "A jeżeli zdecyduję się zakończyć to teraz z tobą"? Cudownie.
"Two of the stinking bastards were right in Kayne’s face, swinging with terrible strength" (czyli: dwóch cuchnących sukinsynów uderzało z zamachu ze straszliwą siłą tuż przy twarzy Kayne'a), a w książce "dwaj śmierdzący skurwysyni kołysali się ze straszliwą siłą tuż przed twarzą Kayne'a". Kołysanie jest śmiertelnie groźne jak wszyscy wiedzą.
"The remaining savage slammed into him" (czyli: ocalały dzikus zderzył się z nim), ale pani F. widzi tam tylko fruwające mięso i pisze, że "pozostałości dzikiego runęły na niego". Naprawdę można się załamać.
Oprócz seryjnych bredni i łozizmów na każdym kroku mierził mnie nadęty styl tłumaczenia. Zamiast pisać prosto (np. spowodował, że skierowali się) tłumaczka w kazdym zdaniu uruchamiała komplikator (był powodem, dla którego skierowali się) i udziwniała, np. uparcie stosując męskie formy zamiast żeńskich wersji rzeczowników (np. Biała Pani to zawsze nowy władca miasta a nie nowa władczyni). Te i dziesiątki innych drażniących drobiazgów (ich liczba przerosła moje możliwości notowania już po kilku rozdziałach), przesłaniały mi samą fabułę, w której niewiele się początkowo działo. Niestety nie byłem w stanie czytać tej kupy nieszczęścia dalej. Być może poprawię i uzupełnię tę opinię, ale na razie ostrzegam wszystkich przed kupieniem produktu książkopodobnego wydawnictwa Uroboros. Tłumaczka zniszczyła tę książkę i powinna dostać trzy lata ciężkich robót w USA, żeby się douczyła języka zanim zabierze się za coś co ją przerasta.
Żałuję tym bardziej, że pierwszy tom przeczytałem może bez zachwytów, ale z przyjemnością.
UZUPEŁNIENIE: Zmęczyłem resztę. Nie wracam do kwestii językowych bo to kompletna tragedia. Książka ma wszystkie typowe wady drugich tomów trylogii - bohaterowie rozłażą się we wszystkie strony i niespecjalnie wiadomo po co błąkają się po okolicy. Tajemnicze zagrożenie z końca I tomu dalej pozostaje tajemniczym zagrożeniem i nic się nie wyjaśnia. Równie dobrze tego tomu mogłoby nie być, bo sytuacja w zasadzie się nie zmienia. Liczne retrospekcje też niewiele wnoszą. Jako dodatkową "atrakcję" autor z maksymalnym wsparciem nieszczęsnej tłumaczki postanowił zapełnić strony największą możliwą ilością bluzgów, wyzwisk i odchodów, którymi wszyscy się obrzucają, smarują, nazywają i są ogólnie obrzydliwi. Scen gwałtów, mordów i tortur jest o wiele za dużo. To nie jest dobra książka, nawet gdyby była poprawnie przetłumaczona nie dałbym jej więcej niż 5 gwiazdek.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Obóz świętych

To było ogromne rozczarowanie. Wiem, że "prorokuje", wiem że jest niepoprawna politycznie... Miłe to,nie powiem. Ale dalej jest to powieść n...

zgłoś błąd zgłoś błąd