Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Felix, Net i Nika oraz klątwa domu McKillianów

Cykl: Felix Net i Nika (tom 13)
Wydawnictwo: Powergraph
7,66 (543 ocen i 59 opinii) Zobacz oceny
10
63
9
95
8
126
7
151
6
83
5
15
4
6
3
3
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364384301
liczba stron
398
słowa kluczowe
felix, net i nika, anglia, szkocja, 13 tom
język
polski
dodała
Avita

Mroczny szkocki zamek i Londyn spowity mgłą - oto sceneria wakacji Felixa, Neta i Niki. Przyjaciele tym razem zmierzą się z klątwą od stuleci prześladującą pewien szkocki klan. Będzie trochę steampunkowo, trochę wiktoriańsko, bardzo śmiesznie i bardzo... horrorystycznie. Już możecie się bać!

 

źródło opisu: Wydawnictwo Powergraph, 2014 r.

źródło okładki: http://www.powergraph.pl/

Brak materiałów.
książek: 1444
patusia_dorota | 2015-01-21
Na półkach: 2015
Przeczytana: 02 stycznia 2015

Leniwe wakacje? Nie dla Felixa, Neta i Niki...


Wielka Brytania-zjednoczone królestwo, w którego skład wchodzą między innymi Anglia i Szkocja, właśnie w tych miejscach Rafał Kosik umieścił większość część akcji swojej najnowszej powieści. Wraz z bohaterami wybieramy się na wakacyjną przygodę, by znów spotkać się z uczniami z zagranicznych szkół, który odwiedzili gimnazjum Felixa, Neta i Niki. Niestety ciąg wypadków jak zwykle nie pozwala im na spędzenie tych wakacji zgodnie z planem. Na rozwiązanie czeka nowy problem, ale kto sobie z nim lepiej poradzi niż niezwyciężona paczka przyjaciół?

"Felix, Net i Nika oraz Klątwa Domy McKillianów" to już 13 tom cyklu, jego wydanie było dla mnie sporą niespodzianką. Fakt, że książki zwykle wychodziły jakoś na jesień, ale nie wiedziałam, że tak szybko ukaże się kolejna. To była jednak miła niespodzianka, bo przygody drużyny uwielbiam.

Najpierw przed rozpoczęciem jeszcze właściwej recenzji chciałabym coś sprostować. Z tyłu książki możemy przeczytać słowo, że będzie "horrorystycznie". Otóż czytając nie czułam żadnego lęku, czy niepokoju. Sądzę, że książka mogłaby jedynie przestraszyć sporo młodszego czytelnika, chociaż momentów takich nie wyszukałam się za wiele.

Jeśli miałabym porównywać książkę tematycznie, czy klimatycznie z innymi częściami serii to poprzez pomysł odrobinę przypominała mi "Pałac snów", występowałam motyw ze snem, choć był on inaczej wykorzystany i okazał się w końcu czymś innym. Jeszcze zaś chodzi o próbę pisania czegoś straszniejszego to chyba dopasowałabym książkę do "Trzech kuzynek", choć tam klimat był bardziej tajemniczy. Tu pokręcony i dość niejasny, ale czegoś brakowało do jego dopełnienia. Występowała zaś tajemnica z przeszłości, którą w pełni poznajemy dopiero w ostatnich momentach.

Autor pierwszy raz pokusił się o wykorzystanie tak ogromnej ilości magii. Po pierwsze dziwne nocne zjawiska, tajemnicze przedmioty, stwory wyjęte z bajkowej opowieści, jak również moce kierujące działaniami bohaterów, w różny sposób nimi kierujące. Pomysłem tym byłam zafascynowana, wypadał intrygująco i tak różnie od reszty.

Jednak autor przesadził w moim odczuciu z wprowadzaniem wątków o Londynie, takich zwyczajnych czynności, wielokrotnie czytałam o jedzeniu posiłku, czy o sprzątaniu. Po pierwsze spowalniało to akcje, a po drugie przez takie fragmenty wcale nie wzrastała moja ciekawość, a jedyna stawała się uśpiona, przez co nie pochłonęłam książki tak szybko jak reszty autora. Jedyne miłe aspekty z tego "zwykłego życia" to, które mnie zafascynowały to muzea, do jakich zawitali(nawet jeśli nie z własnej woli) bohaterowie - szczególnie to z Sherlockiem Holmesem.

W gruncie rzeczy nie mam pojęcia, dlaczego część ta wydawała mi się słabsza od reszty, mniej pociągająca i wciągająca. Chyba jest to związane, przynajmniej po części z zachowaniem głównych bohaterów. O ile Ci poboczni wypadali ciekawie, szczególnie Ci w Domu McKillianów, to główni stracili swój czar. Powstawało pomiędzy nimi zbyt wiele kłótni (Net i Felix), a Nika wciąż musiała ich godzić. Humor Neta, który zawsze tak mnie bawił, zaczął lekko irytować, szczególnie w sytuacji, gdy nie potrafił wyciągnąć ręki na zgodę do Felixa, przeprosić (choć naprawdę była to jego wina), wszystko ukrywał za humorem. Zmienił się jednak w dalszej części, w Londynie, pewnie zauważyliście, kiedy. Felix miał powody do złości, rozumiałam go, ale też odrobinę przesadzał, przecież znał Neta... Ogólnie wszyscy stali się trochę jakby przygaszeni, brakowało mi ich temperamentu i naturalnej energii.

"-Killwitch istnieje w tym miejscu od przeszło pięciuset lat - powiedziała Nika. - Przeczytałam to w jednej z książek w bibliotece. Tyle, że kiedyś nazwę pisało się oddzielnie - Kill Witch. To znaczy "zabić czarownicę".
Net wzdrygnął się i spojrzał na nią z rozdrażnieniem.
-Wiesz, co znaczyło kiedyś "Radom"?
-Co?
-nie wiem, ale pewnie coś równie strasznego."

Niestety zabrakło też humoru. Po poprzedniej części ("Sekrecie Czerwonej Hańczy"), która była niesamowicie zabawna - zaśmiewałam się na głos, tu zrobiłam to może ze dwa razy. To też doskwierało, szczególnie, że autor przyzwyczaił czytelników do wysokiego poziomu humoru.
Zapomniałabym wspomnieć, tu w sumie łączy się z powyższą kwestią, uwielbiam komentarze autora i redakcji, raz trafiłam nawet na jedną szczególnie zabawną, gdzie próbowano zmienić nieistniejące słowo, na co autor się nie zgodził. Dzięki nim czuję się jakbym weszła za kulisy, miło poznawać takie zabawne fakty.

Okładka książki bardzo mi się podoba. Pamiętam, że niektórzy narzekają na Felixa, ale mi podoba się w tym steampunkowym stroju, który idealnie pasuje do tematu powieści. Do tego wszędzie koła zębate i kojarzące się z powieścią elementy, doskonale się to zgrywa. Brakuje mi tylko wszechobecnej wielkiej torby, którą przyjaciela cały czas ze sobą ciągnęli, szczególnie, że inne ważne elementy pojawiły się w rękach przyjaciół.

"Felix, Net i Nika oraz Klątwa Domu McKillianów" łączyła wiele wątków, czasem aż za dużo. Sfera magiczna i niesenna bardzo mi odpowiadała, zaś ta realna z ciągłymi kłótniami przyjaciół już mniej. Klimat horroru się nie udał, wyczuwalny zaś był doskonały pomysł, co się chwali. Spędziłam mile chwile z powieścią, więc oby seria trwała nadal.
Ocena: dobra+ [4+/6]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Luis Barnavelt i mroczny cień

Dość mocny rozstrzał - z jednej strony całkowita sielanka, wszyscy się kochają, siedzą razem, piją kakao, jedzą ciasteczka i robią magiczne sztuczki,...

zgłoś błąd zgłoś błąd