Marsjanin

Tłumaczenie: Marcin Ring
Wydawnictwo: Akurat
7,86 (7234 ocen i 1044 opinie) Zobacz oceny
10
770
9
1 455
8
2 453
7
1 581
6
694
5
165
4
51
3
41
2
16
1
8
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Martian
data wydania
ISBN
9788377588178
liczba stron
384
język
polski
dodała
Natalia-Lena

Nominacje: Campbell (2015)

Mark Watney kilka dni temu był jednym z pierwszych ludzi, którzy stanęli na Marsie. Teraz jest pewien, że będzie pierwszym, który tam umrze! Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez...

Mark Watney kilka dni temu był jednym z pierwszych ludzi, którzy stanęli na Marsie.

Teraz jest pewien, że będzie pierwszym, który tam umrze!

Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez wichurę obozie, z minimalnymi zapasami powietrza i żywności, a na dodatek bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego, nikt więc nie zorganizuje wyprawy ratunkowej; zresztą, nawet gdyby wyruszyli po niego niemal natychmiast, dotarliby na Marsa długo po tym, jak zabraknie mu powietrza, wody i żywności. Czyżby to był koniec? Nic z tego. Mark rozpoczyna heroiczną walkę o przetrwanie, w której równie ważną rolę, co naukowa wiedza, zdolności techniczne i pomysłowość, odgrywają niezłomna determinacja i umiejętność zachowania dystansu wobec siebie i świata, który nie zawsze gra fair…

 

źródło opisu: http://www.empik.com/marsjanin-weir-andy,p1100113577,ksiazka-p

źródło okładki: http://www.wydawnictwoakurat.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 307
Barcki | 2017-08-02
Na półkach: Przeczytane

Nie doczytałem do końca. I nie dlatego, że ta powieść jest jakaś skrajnie nędzna – po prostu nadchodził czas oddania książki do biblioteki a przedstawiona w niej historia nie zaangażowała mnie na tyle, bym fatygował się przedłużyć jej wypożyczenie. 250 stron czy coś koło tego i pomachałem „Marsjaninowi” na pożegnanie.
Żeby dla odmiany zacząć jakimś pozytywnym akcentem (co rzadko mi się zdarza w przypadku książek, które mi nie zaimponowały), muszę przyznać, że Weir odrobił pracę domową jeśli chodzi o niuanse techniczne. Koleś dysponuje naprawdę imponującą wiedzą z wielu dziedzin, co niestety szybko staje się jego piętą achillesową – zbyt gęste nagromadzenie tego typu nowinek potrafi odbić się czkawką. Nie wiem na ile pomysły autora mają odzwierciedlenie w rzeczywistości bo astronautą ani też technicznym od rakiet kosmicznych nigdy nie byłem (i raczej nie zostanę), niemniej na okładce książki znalazły się peany jakiegoś astronauty, więc chyba wypada zaufać Weirowi na słowo. Facet umie też pisać, ma bardzo lekkie pióro, przynajmniej kiedy nie brandzluje się nad wspomnianymi już aspektami czysto naukowymi.
W czym więc problem? Ano, w tym, co powinno stanowić creme de la creme całej historii, czyli głównym bohaterze i jego beznadziejnej sytuacji, która nie zna precedensu w historii ludzkości. Ja po historii samotnego człowieka porzuconego na Marsie oczekiwałem psychologicznego dramatu głównego bohatera wespół z przytłaczającym klimatem wrogiej jakimkolwiek formom życia planety. Nic takiego nie uświadczyłem – o Marsie tu tyle co kot napłakał, sam zaś protagonista wydaje się nie podlegać jakimkolwiek prawom ludzkiej psychiki. Facet skończył sam na Marsie, za parę lat może go uratują, a może nie (o ile do tego czasu nie umrze z głodu, pomimo swoich błyskotliwych pomysłów na rozwiązanie problemu braku żywności), cały ten czas będzie musiał spędzić zamknięty w jakimś kosmicznym baraku, bez możliwości wyjścia na zewnątrz (chyba że w skafandrze), bez jakiegokolwiek kontaktu z ludźmi i znanym mu światem... i wiecie co? Facet tryska humorem! Żadnych ataków paniki, depresji, klaustrofobii, czy czegoś w tym rodzaju – gdzie tam, Mark Watney już na samym początku prezentuje się niczym android, któremu większość miejsca na dysku twardym zapisano poczuciem humoru i sarkazmem. Koleś potrafi przeprowadzić wszelkie analizy i wyliczenia dokładniej niż większość komputerów, pomimo iż z wykształcenia jest botanikiem, na wszystkim się zna. Wolny czas zaś spędza na słuchaniu muzyki i oglądaniu starych filmów – i to, podobnie jak wszystko inne, robi w pełni wyluzowany i z beztroskim uśmiechem na ustach. Nie wiem jak silną psychikę posiadają astronauci ale z postacią Watneya to sobie autor chyba trochę pofolgował. Najgorsze jest to, że to właśnie nasz protagonista zniweczył cały potencjał tej historii – bo jak przejmować się losem człowieka, który w najbardziej ekstremalnej sytuacji z możliwych sam się sobą nie przejmuje.
Watney to jedna strona medalu – druga to historia z perspektywy ludzi na naszej rodzimej planecie. NASA dowiedziało się, że Watney żyje, wiadomość poszła w świat, zaczęła się wrzawa. O ile fabuła z perspektywy głównego bohatera podana jest bardziej stonowanie i sterylnie, o tyle z perspektywy Ziemian aż bucha tanimi, hollywoodzkimi emocjami – i ta część powieści ewidentnie pokazuje, że nawet jeśli Weir nie pisał „Marsjanina” z myślą o dużym ekranie, to gdzieś tam za szyszynką ciągle czaiła się ta myśl. Z tego co mi wiadomo, na podstawie książki powstał film – co nie zmienia faktu, że powieść Weira bardziej przypomina nowelizację filmu.
Nie rozumiem i nie zrozumiem chyba nigdy zachwytów na tą powieścią. Rzecz gustu, wiadomo, ale jeśli o mnie chodzi, Weir totalnie spartolił sprawę czyniąc swojego bohatera wiecznie zbakanym lekkoduchem o umiejętnościach MacGuyvera podniesionych do potęgi n-tej. Wyobrażacie sobie coś takiego? Być jedyną żywą istotą na obcej planecie, z ograniczonymi zasobami i świadomością, że pomoc może nigdy nie nadejść. Pomyślcie jaki potencjał ma taka historia. A u Weira co? Cała Ziemia dostaję padaczki z obawy o Watneya a sam zainteresowany, który powinien być tym wszystkim najbardziej przejęty, pajacuje i macha na wszystko ręką. Do dupy z takim Marsjaninem!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Spowiedź Hitlera. Szczera rozmowa z Żydem

Genialna książka! Polecam każdemu kto interesuje się historią III Rzeszy a w szczególności Adolfem Hitlerem.

zgłoś błąd zgłoś błąd