Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Etyka produkcji pieniądza

Tłumaczenie: Paweł Kot
Seria: Pod Prąd Głównego Nurtu Ekonomii
Wydawnictwo: Instytut Ludwiga von Misesa
7,88 (16 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
3
8
9
7
3
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Ethics of Money Production
data wydania
ISBN
9788363250102
kategoria
biznes, finanse
język
polski
dodał
Maciek87

Autor w bardzo prosty i przejrzysty, nawet dla laików, sposób pokazuje, że produkcję pieniądza można analizować, wbrew powszechnemu poczuciu, za pomocą tych samych narzędzi, którymi posługujemy się zwykle w ekonomii i… etyce. Jednocześnie podkreśla jego rolę w gospodarce rynkowej i omawia moralne zagadnienia, związane z konkurencją na rynku produkcji pieniądza. Pod lupę bierze również zjawisko...

Autor w bardzo prosty i przejrzysty, nawet dla laików, sposób pokazuje, że produkcję pieniądza można analizować, wbrew powszechnemu poczuciu, za pomocą tych samych narzędzi, którymi posługujemy się zwykle w ekonomii i… etyce. Jednocześnie podkreśla jego rolę w gospodarce rynkowej i omawia moralne zagadnienia, związane z konkurencją na rynku produkcji pieniądza. Pod lupę bierze również zjawisko inflacji oraz jej społeczne, kulturowe i duchowe konsekwencje. To właśnie bowiem inflacja negatywnie wpływa na funkcjonowanie krajowych i międzynarodowych systemów pieniężnych, przyczyniając się do niepożądanych zjawisk – koncentracji władzy i upadku rodziny.

 

źródło opisu: www.mises.pl

źródło okładki: www.mises.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 263
Krzysztof1993 | 2015-12-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 grudnia 2015

Na wstępie mojej opinii chciałem umieścić cytat z przypisu, albowiem po przeczytaniu go doznałem szoku, który później przemienił się w niemiłą konsternację . Brzmi on:

(…) Niewiele Amerykanów wie, że pieniądze, które trzymają na rachunkach bankowych, są prawnie własnością bankierów, którzy mają zaledwie zobowiązanie do „wypłacenia” pieniędzy na żądanie. (…)

Czego spodziewać się po lekturze o znamiennym tytule „Etyka produkcji pieniądza”? W przybliżeniu dowiemy się już, kiedy prześledzimy biografię autora. Bynajmniej nie potrzebujemy szczegółowego życiorysu. A więc, Jörg Guido Hülsmann jest profesorem ekonomii francuskiego Uniwersytetu w Angers. Jak dotąd jego najważniejszym dziełem jest „Etyka produkcji pieniądza”. I co najważniejsze, określa się jako apologeta austriackiej szkoły ekonomii. Czego możemy oczekiwać po przysłowiowym „Austriaku”? Jak miałbym przewidywać jedynie po tytule, to w ciemno obstawiałbym zdecydowaną krytykę pieniądza papierowego, ekspansji pieniężnej i kredytowej i wynikających z powyższych działań cykli koniunkturalnych.

Ażeby uporządkować, pierwsza część lektury zawiera genezę pieniądza jako środka wymiany, część druga to krytyka pieniądza papierowego, nierynkowych stóp procentowych oraz inflacji, zaś trzecia to opis obowiązującego obecnie systemu monetarnego i wynikających z niego zagrożeń. Teraz przejdę do meritum.

Zacznijmy od etymologii. Jak fachowo nazywa się pieniądz, obecnie przez nas używany? Mam na myśli te pieniądze, na których dumnie widnieją polscy władcy, od Mieszka I do Zygmunta Starego. Fachowo taki papierowy środek wymiany nazywany jest pieniądzem fiducjarnym. Drugi człon tej nazwy pochodzi od łacińskiego słowa fides, czyli po prostu wiara. Cały świat bazuje obecnie na pieniądzu opartym o wiarę. Z dnia na dzień taka waluta stać się może całkowicie bezwartościowa. Zatem radzę, aby nie opierać swych oszczędności na wiarołomnym papierku. Gdyby powiedzieć jednak komuś aktualnie, że należałoby powrócić do pieniądza towarowego albo oprzeć chociażby te papierki na standardzie złota, to ten ktoś niechybnie popukałby się w głowę. Nieważne, iż pieniądz towarowy to środek wymiany, który wykształcił się na przestrzeni wieków absolutnie naturalnie. W średniowieczu ludzie dostrzegali już zagrożenia wynikające ze stosowania pieniądza fiducjarnego. Dziś obowiązuje on bodajże wszędzie. Kto ma z tego profity i, co oczywiste, najbardziej za tym optuje? W pierwszej kolejności państwo. Przy zwiększonej podaży pieniądza, państwo jest pierwszym beneficjentem inflacji. Znacznie lepiej opodatkować produkt, który kosztuje 1,50 zł aniżeli 1 zł. Od razu VAT większy. Toteż nie słuchajcie ministra finansów, mającego czelność zachwalania inflacji. Jak ma nie zachwalać, jak sam jest beneficjentem inflacji? Poza tym, kiedy waluta nie jest już oparta na złocie, to mamy prostą drogę do bezkarnego dodruku, a w koszmarnej ostateczności hiperinflacji. W drugiej kolejności banki. Zwiększona podaż pieniądza zapewnia możliwość ekspansji kredytowej. Ekspansja kredytowa to zyski. Więcej tłumaczyć nie zamierzam, albowiem jest to dość logiczne.

Ostatni temat, ponieważ i tak już się aż zanadto rozpisałem. Zauważyłem czytając tę książkę pewną zależność. Jest jeden kraj w Europie, który nie ustala odgórnie stóp procentowych. Ustala je rynek. Drapieżny rynek. Przejdę do tego państwa na koniec. Polska, Hiszpania, Wielka Brytania etc. Tam wszędzie wyznacza stopy jakieś ciało kolegialne. W czasach spowolnienia są on dramatycznie niskie. Zdecydowanie poniżej rynkowych. Owe działania natychmiast uruchamiają ekspansję kredytową. W związku z niskimi stopami kredyt jest tani. Zatem zadłużają się obywatele oraz państwo. Zadłużają się nawet Ci, którzy zadłużać się nie powinni, albowiem nie mają odpowiedniego zabezpieczenia. Ponadto wykorzystują te pieniądze na bezrozumną konsumpcję lub nietrafione inwestycje, które nie mają odpowiedniej stopy wzrostu. Owe chybione inwestycje powodują częstokroć też bańki spekulacyjne, kiedy ludzie wykorzystują wzięte kredyty, na z pozoru, pewny projekt inwestycyjny. W pewne miejsca chce swoje oszczędności kumulować każdy. Niestety czasem okazują się one mylnym miejsce do inwestycji, a wówczas mamy problem z płynnością i spłatą pożyczki. Toteż skutkiem tych łatwych kredytów jest ogromne zadłużenie większości państw europejskich. Dla przykładu, Grecja ma 180% zadłużenie względem PKB, Włochy 120%, Portugalia 100%. Polska aktualnie około 50%. Porównując z powyższymi krajami stosunkowo niewiele. Niemniej zmierza to w złą stronę. Wracając jednak do tego enigmatycznego kraju, o jakim mówiłem. Estonia. W tym państwie nadbałtyckim stopy procentowe reguluje ta domniemana „niewidzialna ręka rynku”. Kolejny raz drapieżna ręka rynku. Pożyczki z pewnością są trudniej dostępne. Dlaczego? Wysokość stóp procentowych zależna jest bowiem od naszych oszczędności. Im wyższe, tym niższe stopy. Prosta zależność. Natomiast w Europie Zachodniej na to nie zważają, kredyty sypią się na lewo i prawo, niezależnie od oszczędności. To zaś jest prostą receptą na bolesne cykle koniunkturalne tudzież recesje. Na koniec już, jaki dług ma zatem Estonia z wolnorynkowymi stopami procentowymi? Niecałe 5%. Niespotykane w dzisiejszym świecie. Poddaję to pod rozwagę i zapraszam do zapoznania się z tą lekturą.

Nie mógłbym pominąć jeszcze podziękowań. Wyrazy wdzięczności dla wydawcy, Instytutu Ludwiga von Misesa, mecenasom wydania oraz samemu autorowi. Z pewnością powrócę jeszcze do tej książki.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sekret, którego nie zdradzę

Tess Gerritsen jest jedną z najlepszych pisarek literaryty "ciężkiej". Nie wykorzystuje nadmiaru wiedzy z dziedziny patoligi i nie to...

zgłoś błąd zgłoś błąd