Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Na marginesie

Wydawnictwo: Białe Pióro
7,57 (14 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
1
8
2
7
7
6
2
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364426063
liczba stron
250
język
polski
dodała
Zofia

Czy miejsce naszego urodzenia decyduje o naszym dalszym życiu? Czy rodząc się w rodzinie biednej, patologicznej sami powielimy taki los? Bohaterowie powieści dorastają w dzielnicy, gdzie króluje alkohol i narkotyki, na co są narażeni? Czy powielą los swoich rodziców? Czy komuś z nich uda sie wyrwać z matni prozy szarości dnia? "Na marginesie" to wspaniała powieść społeczna, zobaczmy okiem...

Czy miejsce naszego urodzenia decyduje o naszym dalszym życiu? Czy rodząc się w rodzinie biednej, patologicznej sami powielimy taki los? Bohaterowie powieści dorastają w dzielnicy, gdzie króluje alkohol i narkotyki, na co są narażeni? Czy powielą los swoich rodziców? Czy komuś z nich uda sie wyrwać z matni prozy szarości dnia? "Na marginesie" to wspaniała powieść społeczna, zobaczmy okiem pisarza, na tych, których na co dzień staramy się nie zauważać. To pozycja dla ambitnego czytelnika, który chce poznać inny świat.

 

źródło opisu: https://bialepioro.pl/

źródło okładki: http://www.motyleksiazkowe.pl/ksiazki-inne/21445-n...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1937

"Alkohol znaczy dla mnie tyle, co respirator dla tracącego oddech..."

Swego czasu czytałam inną książkę o podobnym tytule "Na marginesach życia". Piotra Matusiaka, pomyślałam sobie, że skoro obie publikacje poruszają podobną tematykę to "Na marginesie" ukaże mi patologię od innej strony. U Piotra Matusiaka oczami pracownika socjalnego, tutaj oczami ludzi wychowujących się w środowisku dysfunkcyjnym. Jednakże nie zdawałam sobie sprawy jak mylne i niewłaściwe było moje nastawienie.

"Na marginesie" to debiutancka powieść Michała Matuszaka, młodego pisarza, z zawodu architekta krajobrazu, który wykazał się niemałym talentem obserwacji i oryginalnym sposobem wyrażania postrzeganej rzeczywistości, niezwykle wnikliwym, bardzo psychologicznym i zupełnie niekonwencjonalnym. Ostatecznie niniejsza książka stała się dla mnie olbrzymim wyzwaniem, wymagała ogromnej uwagi bowiem w trakcie jej lektury niejednokrotnie, zmuszała mnie do zastanowienia się nad niektórymi fragmentami, analizowałam je niczym wiersz czy poemat po to, aby dociec co autor miał na myśli.

Po lekturze książki "Na marginesie" mogę bez wahania potwierdzić, iż Michał Matuszak istotnie uwielbia bawić się słowem, a forma jaką zastosował, aby napisać tę książkę jest bardzo odważna i niebanalna, z pewnością nie trafi do każdego czytelnika. Sposób wyrażania myśli, jakimi posługuje się Michał Matuszak, używając licznych metafor oraz wybornego stylu literackiego w połączeniu z wszelkimi kolokwializmami oraz bardzo soczystym i wulgarnym językiem może stanowić dla wielu czytelników nie tylko łamigłówkę, ale także powodować swoiste uczucie zamętu.

Lektura tej publikacji była dla mnie nowym doświadczeniem, dzięki któremu mój umysł pracował na najwyższych obrotach, aby nie stracić kwintesencji, wyłuskać istotę oraz zrozumieć jej przesłanie. Czytając tę książkę wyczuwałam filozofię życia autora oraz jego postrzeganie świata nie tylko tego współczesnego. I muszę przyznać, że jest ono bardzo bliskie temu, co i ja dostrzegam, podążając ulicami, wykonując swój zawód i obserwując otaczającą mnie rzeczywistość, nie zawsze barwną i pełną optymizmu, ale przede wszystkim tę zagmatwaną, dysfunkcyjną i bardzo przygnębiającą. W mojej opinii Michał Matuszak bardzo rzetelnie i realnie oddał klimat szarego i smętnego blokowiska w ubogiej dzielnicy, gdzie szerzy się patologia i liczne antagonizmy, zionie nudą i zobojętnieniem, gdzie rutyna, brak ambicji i pomysłu na lepsze życie skrzętnie wykradają kolejny dzień z ich życia, gdzie słychać alkoholowy bełkot i liczne inwektywy, gdzie ludzie wegetują, żyjąc z dnia na dzień, bez perspektyw, bez celu, z pokolenia na pokolenie przekazując złe przyzwyczajenia.

"Pustelnicy życia nie różniący się niczym od szarzyzny. Zmarszczki jak zwoje na drzewie określały wiek przepicia". Str. 11

"Poniedziałek startował maratonem, wtorek to kopia poniedziałku, środa kopia wtorku, czwartek środy, piątek i sobota były opijane drastyczniej (…) Systematyczny zbiór puszek, złomu i szkła wystarczał na zgarnięcie paru groszy, potrzebnych do ugaszenia palącego pragnienia. Opłaty czynszowe regulował od czasu do czasu, bez prądu i wody szło się jakoś obyć. Szczęśliwie unikał eksmisji, a to było kluczowe podobnie jak picie". ". Str. 30

Ta książka chwilami wydaje się historią opartą na prawdziwych wydarzeniach, swoistym reportażem z życia grupy znudzonych i wegetujących ludzi. Ich głównym celem jest wyspać się po nocnej imprezie, następnie zorganizować kolejny melanż i upoić się alkoholem bowiem to alkohol i narkotyk jest jedynym sensem ich jałowego życia, który sprawia, iż ich byt staje się znośniejszy, odrobinę jaskrawszy, dodając im męstwa i pozwalając na chwilę oderwania się od szarej i ponurej rzeczywistości. Jednakże wśród bohaterów tej książki odnalazłam i tych, którzy jednak chcieliby podążać inną drogą, szukają w sobie śmiałości, aby wyrwać się z tej znużonej i zagubionej społeczności, tylko czy znajdą w sobie tę odwagę, która pozwoli wydostać się z tego osobliwego bagna i odmieni ich życie? Książka nieustannie skłania do refleksji, poruszając wiele kwestii dotyczących współczesnego człowieka, nie tylko tego wywodzącego się z tzw. marginesu, ale także każdego z nas bowiem, chyba wielu czytelników będzie mogło dostrzec i potwierdzić, że uległo modzie istnienia w świecie wirtualnym, gdzie portale społecznościowe często stanowią atrakcyjniejsze pole do kreowania własnego życia, a świat rzeczywisty staje się mało atrakcyjny, nudny, bo przecież w realu znacznie trudniej ukryć wady i porażki, tym samym zatracając swą wartość i istotę życia.

"Facebook to już alter ego założyciela. Podobnie jak z telewizją, wersja dla widza i wersja zakulisowa. Przecież tutaj jest identycznie, ja realny i ja profilowy. Czytaj: ja naturalny, z pryszczami, sepleniący, z nieświeżym oddechem i wcale nie taki mądry. I ja gładki, przystojny bogaty, wszechstronny, zabawny. (…) Ciekawe, kiedy nadejdą czasy, że zaraz po narodzinach pielęgniarki będą zakładały noworodkowi profil na facebooku? Będzie to, tak wymagane jak imię dziecka i co najgorsze normalne bez dziwoty". Str. 153

"Uzależnienie od systemów operacyjnych, Internetu zaszło na tyle daleko, że jedna globalna awaria zdetonuje chaos na świecie". Str. 153

Współczesny świat jest zdominowany przez media, które nadają kształt naszemu życiu, jesteśmy podporządkowani i w pełni zależni, czasem zupełnie podświadomie ulegamy wszelkim pokusom, wabią nas, manipulują naszą świadomością, a my podążamy wyznaczoną przez nich drogą, niczym ślepcy i tylko jednostkom udaje się wyrwać z tej matni. Michał Matuszak dostrzegł to niebezpieczeństwo i przytoczył w tej publikacji swoje odczucia i obawy, tym samym skłaniając czytelnika do chwilowej zadumy i przeanalizowania własnego życia.

Reasumując, w mojej opinii "Na marginesie" Michała Matuszaka, to publikacja, która jest skierowana do wymagającego czytelnika, skłonnego do zadumy i refleksji, przeanalizowania tekstu i wyciągnięcia właściwych wniosków. To książka, która ukazuje brutalność współczesnego świata, egzystencję ludzi z marginesu społecznego, gdzie sens życia stanowi alkohol i narkotyki. Jednakże "Na marginesie" może być także przestrogą bowiem, zwraca uwagę na zagrożenia czyhające za rogiem, poszerza horyzonty, otwiera oczy i skłania do rozważań nad własnym życiem. Ta książka przygnębia, bulwersuje, szokuje i chwilami ogromnie męczy, niemniej jednak nie żałuję ani jednej chwili spędzonej nad tą nieszablonową publikacją. Ciągle zastanawiam się nad początkowym i końcowym fragmentem książki, analizuję go, rozmyślam i nadal nie jestem przekonana, czy w pełni rozumiem jego sens, stąd zdaję sobie sprawę, że ta książka nie trafi w gust wielu czytelników, znajdą się tacy, którzy odłożą ją po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów. Dlatego polecam ją tym, którzy w literaturze poszukują czegoś więcej niż tylko pasjonującej czy lekkiej rozrywki, którzy nie boją się zmierzyć z niekonwencjonalną formą wyrażania myśli, czasem bardzo dosadnej i soczystej, ale także wypełnionej metaforą i psychologiczną analizą otaczającej nas rzeczywistości. Jeżeli lubicie wyzwania oraz trudną i wymagającą uwagi literaturę to serdecznie zachęcam do lektury niniejszej książki.

"Bluzgał świat, choć sam kreował wokół kłopoty. Niedzielne skupienie na nabożeństwie w Kościele nie zmazywało całotygodniowych plam. Dusza mogła płonąć miłością do Boga, w żalu za grzechy mógł nie blefować, a jednak wszystko, co ukazywała powierzchowność to dewocja na minus, profanacja z moralnych nizin, dokuczająca jak harpun wbity w czoło". Str. 32-33

Moja ocena 7,5/10

nieterazwlasnieczytam.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sezon burz

No dobrze ze się od tego cykl nie zaczął i tyle wizja człowieka który wyżyna potwory i chedozy co tylko się rusz jest fajna ale nie na 8 KSIĄŻEK ...

zgłoś błąd zgłoś błąd