Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziewczyny atomowe

Tłumaczenie: Mariusz Gądek
Wydawnictwo: Otwarte
6,66 (341 ocen i 73 opinie) Zobacz oceny
10
8
9
15
8
52
7
125
6
95
5
26
4
11
3
6
2
1
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Girls of Atomic City. The Untold Story of the Women Who Helped Win World War II
data wydania
ISBN
9788375151589
liczba stron
440
słowa kluczowe
II wojna światowa
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
joly_fh

Poznajcie Celię, Toni, Jane, Kattie, Virginię i wiele innych pięknych, młodych kobiet, które przyjechały z odległych zakątków Ameryki do pracy w mieście, którego nie było na mapach. Nie wolno im było mówić o tym, co robią. Rozpoczęły wyścig z czasem, aby uratować swój kraj.
Zmieniły losy wojny i świata. Na zawsze.
Bestsellerowa książka o zwykłych niezwykłych kobietach.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Otwarte, 2013

źródło okładki: www.otwarte.eu

Brak materiałów.
książek: 635
RoXwellPL | 2014-08-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014

Dziewczyny atomowe i ja - nasza historia jest dość zawiła, bywały wzloty, upadki też, tragiczne rozstania, ale i powroty. Zakończyło się jednak happy endem. Jesteście ciekawi tej historii?

Oak Ridge, miasto ukryte gdzieś w Appalachach w Tennessee, zbudowane w ekspresowym tempie podczas II wojny światowej. To tam wszedł w życie Projekt Manhattan, tam pracowano nad uranem, produkując paliwo do bomby atomowej. Z całych Stanów Zjednoczonych sprowadzono dziesiątki tysięcy ludzi - naukowców, robotników, wojskowych i wielu innych, wszystkich, których potrzebowało miasto, by sprawnie funkcjonować. Jednak Oak Ridge nie było zwyczajną mieściną. Nikt nie mógł tam wjechać bez odpowiedniej przepustki, przy każdej bramie stały budki wartownicze, jeśli ktoś za dużo mówił o tym, co robi, od razu znikał. Chociaż nikt tak naprawdę nie wiedział o co chodzi, nad czym pracuje on czy jego znajomy, a nie można było nawet o tym rozmawiać. Ludzie nie wiedzieli, dlaczego coś robią - po prostu zaoferowano im wysokie zarobki i powiedziano, że to przedsięwzięcie jest ważne dla wysiłku wojennego i może pomóc w szybszym zakończeniu konfliktu zbrojnego. Nikt nie znał jednak prawdziwego celu, dla którego powstało Oak Ridge, i pilnowano tego, by nikt się nie dowiedział. Ponad siedemdziesiąt tysięcy ludzi pracowało przy tworzeniu bomby atomowej, nawet o tym nie wiedząc...

A wśród tych wszystkich tysięcy było również mnóstwo kobiet, które zjechały tu razem ze swoimi mężczyznami, rodzinami lub zupełnie same. Pełniły najróżniejsze funkcje i bez nich Projekt Manhattan byłby bez wątpienia o wiele trudniejszy do wykonania, albo w ogóle spełzłby na niczym. Jednak, jak powszechnie się uważa: bomba atomowa to wojna, a wojna to sprawa mężczyzn. Oni walczą i dowodzą, oni decydują o losach świata. Ale pomagały im również kobiety, nawet jeśli były bezpieczne w kraju, to starały się robić co mogły, bo pomóc w zakończeniu wojny. I niektóre z nich po to właśnie przyjechały do Oak Ridge. A książka Denise Kiernan to właśnie ich historia.

"Tymczasem nie tak daleko od laboratorium Virginii jej przyjaciółka Jane, na podstawie tych właśnie danych, dokonywała skomplikowanych obliczeń, a młode kobiety, takie jak Dot i Helen, wprowadzały uran do kalutronów. Colleen sprawdzała szczelność gigantycznych rur w zakładzie K-25, zaś Kattie szorowała do czysta jego olbrzymie powierzchnie i wysokie zbiorniki. Osoby, które odnosiły w pracy jakieś obrażeniam trafiały pod opiekę Rosemary i innych pielęgniarek, zaś generałowie i wysocy oficerowie przyjeżdżali do Zamku na Wzgórzu, w którego prowadzeniu pomagały między innymi Toni i Celia.
Zbliżyła je wojna. Spotykały się w bursach i na tańcach, w pracy i w autobusach. Ale ich starania i wysiłki łączyło jeszcze jedno niewidoczne ogniwo, którego nazwy nikt nie mógł wypowiedzieć na głos - uran."
fragment ze strony 241.

Dziewczyny atomowe chciałem przeczytać już w sierpniu zeszłego roku - jakoś wtedy miały one swoją premierę w Polsce i było o niej dość głośno, a ja byłem zachęcony i kupiłem ją gdzieś na promocji. Jednak gdy zacząłem ją czytać... jakoś nam nie wyszło. Nie pamiętam dokładnie dlaczego, ale ją odłożyłem na półkę. I została tam sobie na równiutki rok. Coś mi w pierwszych stronach nie spasowało. Kilka dni temu sięgnąłem po nią ponownie i tym razem wytrwaliśmy ze sobą do końca. Chociaż, jak wspominałem: bywały wzloty i upadki. Bo raz podobało mi się bardziej, raz mniej. Mimo tego Dziewczyny atomowe to kawał dobrej literatury faktu, poruszający niezbyt znany aspekt II wojny światowej. Owszem, wszyscy wiedzą, że wojna oficjalnie dobiegła końca dopiero po atomowym zniszczeniu Hiroszimy i Nagasaki - swoją drogą w tym miesiącu obchodzimy 69. rocznicę tych wydarzeń (Hiroszimy była w środę, zrzutu na Nagasaki będzie jutro, czyli w sobotę), ale o powstaniu tych bomb raczej się nie mówi i mało kto wie o tym coś więcej. A Denise Kiernan daje nam możliwość szerszego obeznania się z tematem.

Na bohaterów swojej książki Kiernan wybrała kobiety: grupę młodych, dojrzałych dziewczyn, które pracowały przy Projekcie X, nie mogły rozmawiać o tym, co robią, nie wiedziały też, że pracują tak blisko uranu i pomagają wprowadzić świat w erę atomową. Zjechały do Oak Ridge, bo miały nadzieję pomóc w zakończeniu wojny, część z nich miała bowiem bliskich, którzy polegli na polu bitwy lub dalej walczyli, a one chciały, by ci jak najszybciej powrócili do domów. Historia bardzo ciekawa, dotychczas nieznana i warto poświęcić jej swój czas. Nie jest to opowieść tylko i wyłącznie o tych kobietach i ich pracy, ale również o całym miasteczku, jego historii, złożoności i problemach, o powstawaniu samej bomby atomowej, naukowcach, którzy się do tego przyczynili oraz o wielu innych, z pozoru drobnych sprawach, które zostały wplecione w karty tej książki. Dziewczyny atomowe to pozycja bardzo złożona, doskonała nie tylko dla wielbicieli literatury faktu i pasjonatów II wojny światowej, ale również dla osób chcących dowiedzieć się więcej o powstawaniu bomby atomowej, a także dla tych, którzy mają po prostu chęć przeczytania zwykłej niezwykłej historii: o kobietach i o ukrytym górskim miasteczku, o którego istnieniu mieli pojęcie tylko nieliczni, jednak które odegrało tak wielką rolę w historii świata.

Jak wspominałem, bywały momenty, podczas których książka ta mi się nie podobała. Były to zazwyczaj fragmenty naukowe, opisujące jakieś izotopy uranu, pierwiastki, kondensacje, przepuszczanie wiązek jonów i inne tego typu sprawy. Chemii nie cierpię, więc strony opisujące takie zagadnienia i jeszcze wiele innych, zupełnie mnie nie interesowały i nudziły. Dlatego czasami nie chciało mi się czytać tej książki i jej lektura szła mi dość wolno. Język Denise Kiernan jest jednak w porządku. Jeśli treść nie tyczy się chemii, to czyta się ją gładko, chociaż nie zwróciłem jakoś szczególnej uwagi na styl. Był taki ok - że dobrze się czyta, ale nic ponadto. Reportaż, po prostu, który czyta się dla informacji, a nie dla języka, jakim jest napisany.

Denise Kiernan spędziła nad pisaniem Dziewczyn atomowych 7 lat i bynajmniej nie jest to czas stracony. Spotykała się z osobami, które pracowały w Oak Ridge, w tym z tytułowymi dziewczynami atomowymi, odwiedzała archiwa i muzea, przeglądała nagrania. Zwróciła uwagę na kawałek historii, który nie jest powszechnie znany i zapewne gdyby nie jej książka, to byłyby znany jeszcze mniej. I chwała jej za to! Teraz pozostaje tylko pytanie, czy wy chcecie poznać historię Projektu X i czy sięgniecie po Dziewczyny atomowe...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Chwila na miłość

Książka piękna, bo prawdziwa! Prawdziwa, więc piękna! Bardzo podobało mi się subtelne i zaskakująco łagodne przedstawienie trudnej wojennej treści i t...

zgłoś błąd zgłoś błąd