Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nieznośna lekkość bytu

Seria: Kanon Na Koniec Wieku
Wydawnictwo: Porozumienie Wydawców
7,75 (5063 ocen i 238 opinii) Zobacz oceny
10
620
9
1 200
8
1 109
7
1 274
6
438
5
265
4
50
3
77
2
13
1
17
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Nesnesitlena lehkost byti
data wydania
ISBN
8306028724
liczba stron
316
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Najbardziej znana powieść Kundery, której akcja w większej części rozgrywa się w Pradze i na czeskiej wsi w latach komunizmu, dłuższy czas niewydawana oficjalnie w Czechach ze względów cenzuralnych. Filozoficzna przypowieść, w której autor rozważa między innymi wpływ historii i polityki na los jednostki, stosunek człowieka do własnej cielesności, konflikt między potrzebą wolności i zakorzenienia.

 

Brak materiałów.
książek: 181
czytanieWwannie | 2013-09-19
Przeczytana: 01 września 2013

Nazwisko tego czeskiego prozaika przewijało się przez moją czytelniczą świadomość niezliczoną ilość razy. Czy to przy okazji wspominek rarytasów, dziwactw i sztuk pięknych zza południowej granicy, czy w okolicznościach wymiany nazwisk literackich, których książki trzeba przeczytać. Milan Kundera.

,,Nieznośna lekkość bytu”. Pięknie brzmi tytuł tej słownej struktury, w której czeluść postanowiłam zanurzyć się któregoś popołudnia. Tak mi bliska nieznośność, upragniona lekkość i byt sam w sobie, nieznośnie lekki. Lekkość ta zestawiona z ciężkością, która nasuwa się większości, kiedy myślą o życiu, zdaje się przygniatać samym skojarzeniem. Paralelnie do rozwijającej się fabuły, poczucie lekkości faluje raz stając się mrzonką tytułu i jednego, książkowego fragmentu, a innym razem - celem.

W pierwszych zdaniach powieści, rewelacyjnie przetłumaczonej przez miłośniczkę Czech i tamtejszej kultury, absolwentkę praskiej szkoły filmowej (FAMU) Agnieszkę Holland, autor odnosi się do idei wiecznego powrotu, mówiącej o powtarzalności wszystkiego cośmy już raz przeżyli. O tej pozornie kuriozalnej hipotezie marzy niejeden inteligentny poszukiwacz sensu życia. Nadawałaby ona znaczenia wyborom, przyjemnościom i pięknu świata. Wobec tej teorii, powtarzalny rachunek sumienia nie przygniótłby tylko najsilniejszych. Niemniej, jako że to tylko koncepcja, sam fakt przemijalności zdarzeń wybacza i przyzwala wszystkim, na wszystko.

Dość specyficzna narracja trzecioosobowa, w której podmiot liryczny obserwuje opisywany świat niejako z dystansu, ujawniając się niekiedy wtrąceniami refleksji dotyczącymi życiowych dylematów (,,Ale czyż nie jest tak, że autor umie mówić tylko sam o sobie?”) przyjemnie kołuje czytelnika, który uwielbia wyłapywać osobiste smaczki twórców.

Rzecz jest o Tomaszu, o którym ten ktoś przy biurku myślał już od wielu lat. Chirurgu, który trzy tygodnie temu poznał Teresę i zakochał się natychmiastowo. Została u niego przez tydzień, by później wrócić do swojej małej, czeskiej mieściny, a ten, stojąc w oknie zastanawiał się, czy zaprosić ją do Pragi na stałe, czy nie.
Czynnikiem na niekorzyść był strach przed odpowiedzialnością, przed obowiązkiem opieki nad dzieckiem, które wyjął z koszyka, bo nie traktował Teresy jak swoich regularnych kochanek, patrzył na nią jak Termutis na Mojżesza.

Kwestię rozstrzygnęła sama zainteresowana przyjeżdżając, któregoś dnia do Pragi i niejako skazując go na wspólne życie. Pierwszy raz od wielu lat Tomasz zasnął z kimś w jednym łóżku (zazwyczaj odwoził swoje kochanki po północy lub zwijał się od nich czym prędzej, odnajdując skuteczną wymówkę).

Tomasz nie zrezygnował ze swoich licznych przygód seksualnych ani po tym, jak pokochał Teresę, ani, kiedy ta dowiedziała się o jego zdradach. Rozgraniczał kochanie się z kobietą od spania z nią, przeciwstawiając je sobie i tłumacząc, że spółkowanie dotyczące niezliczonej ilości pięknych ciał nijak się nie ma do pragnienia wspólnego snu z tą jedną jedyną.

Byli ze sobą przez wiele lat. Przez wiele lat Teresa, walczyła z ciągłym upokorzeniem tłumiąc je we dnie, dając upust w nocnych koszmarach, by z kobiety ze środkiem uspokajającym w dłoniach zmienić się w niezależną, bezgranicznie kochającą swego męża kobietę, która zniosła wszystko, lecz zapachu obcego łona na kochanych włosach, nie mogła, dlatego kazała mu je umyć...

W toku wydarzeń wspomnieniowych autor konstruuje skomplikowany obraz tych dwoje, którzy przez lub dzięki sytuacjom, które przeżyli są w stanie kochać się wzajemnie, ale nie kochać siebie samych. Świadomych tego, że piękno i prawda kryją się za kurtyną brzydoty i zepsucia.

W kolejnych częściach powieści śledzonej z łatwością, acz misternie skonstruowanej, poznajemy Franza, bez reszty zakochanego w Sabinie – malarce przybyłej do Genewy z okupowanej Pragi. Postaci, którą znamy już dobrze z namiętnych relacji z Tomaszem. Zależności między tymi dwojga również są nieznośnie wręcz skomplikowane.

Wtrącony w powieść ,,Mały słownik niezrozumiałych słów”, w którym odnosząc się bezpośrednio do kreowanych postaci Milan Kundera wyjaśnia znaczenie słowa kobieta, wierność i zdrada, muzyka czy światło i ciemność, wyjaśnia, a nawet usprawiedliwia powszechnie uznane za kontrowersyjne poczynania bohaterów przywołując ciężarną lekkość znaczeń tych słów.

Książce przypisywane są polityczne wydźwięki. Czas akcji to okres Praskiej Wiosny i szerzącego się w Czechach komunizmu, dlatego nie mogło obyć się bez kontrowersji wokół jej wydania i rozpowszechniania. Ja jednak, w ocenie ogółu skupiałabym się raczej na pytaniach, które autor wplata w spiralę skojarzeń, wyjaśnień i poszlak wokół jednej tylko myśli, jednego zdania, które drąży i krąży wokół fabuły i wykreowanych postaci wpijając się w czytelniczą świadomość.

Ogromny entuzjazm wzbiera we mnie, kiedy myślę o tych wszystkich rewelacyjnych dziełach, które wyszły spod piór geniuszy, a nie trafiły jeszcze w me zachłanne ręce. Szaleję z radości uświadamiając sobie, że mam jeszcze wiele lat, na zgłębianie literackich rozkoszy, do których zaliczam też tę: ,,Nieznośną lekkość bytu.”


Od lat 70’ Milan Kundera mieszka we Francji. Całkowicie odciął się od czeskiej kultury, a swój rodzimy kraj odwiedza tylko incognito. Co więcej, zakazał wydawania swoich książek napisanych po francusku, w Czechach.

Lekkość bytu potrafi być naprawdę nieznośna...

http://czytaniewwannie.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Misery

Moim zdaniem to jedna z lepszych książek Kinga. Dlaczego? Ponieważ takie Annie Wilkes chodzą po tym świecie i są zdolne do wszystkiego tego co King w...

zgłoś błąd zgłoś błąd