Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
5,28 (5102 ocen i 91 opinii) Zobacz oceny
10
72
9
168
8
238
7
860
6
1 020
5
1 251
4
462
3
727
2
97
1
207
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
liczba stron
107
słowa kluczowe
literatura polska, romantyzm
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Inne wydania

 

Brak materiałów.
książek: 0
| 2012-09-29
Na półkach: Poezja/Dramat

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

To dzieło Mickiewicza naprawdę mi się podobało. Autor wykorzystał w "Konradzie Wallenrodzie" wiele motywów zdolnych poruszyć moje niekiedy nieco zbyt sentymentalne serce, m.in. kreację uprowadzonego w dzieciństwie mężczyzny, mszczącego się na porywaczach w imię miłości do ojczyzny, starego barda, przechowującego w swych pieśniach niezniszczalne pamiątki przeszłości, a także historię trwalszej od upływu żelaznych lat, silnej jak spiżowy dzwon i pięknej, chociaż nieszczęśliwej, miłości. Chyba nie muszę tłumaczyć, jak wzruszyły mnie postawa Aldony i jej tajemne, spowite kokonem nocy spotkania z kochankiem. Nie bez przyczyny przedstawiciele epoki romantyzmu są uważani za specjalistów od rzewnych rozstań i wzniosłych śmierci...

Odkładając ciepłe, ściskające za serce uczucia i dopuszczając do głosu logikę... Mickiewicz ofiarowuje czytelnikowi "pakiet" wyjątkowych, niepowtarzalnych charakterów. Każda z postaci "Konrada Wallenroda" wyróżnia się czymś szczególnym, żadnej z nich nie można ująć w nużący, ograniczony schemat: Walter Alf nie jest wszakże pospolitym zdrajcą, a mężnym, odważnym człowiekiem, gotowym do niewyobrażalnych poświęceń dla dobra swej ojczyzny, zaś wiekowy wajdelota, od dzieciństwa mu towarzyszący, pełni tu rolę nauczyciela i mistrza nie tylko jednego człowieka, ale i całego narodu.

Dlaczego wspominam tylko o tych dwóch postaciach? Ponieważ właśnie z nich promieniuje największa moc, to łuna ich potęgi maluje złowróżbne cienie na murach Malborka. Pod względem charakterologicznym są niesamowicie barwnymi i hipnotyzującymi postaciami. Nie potrafię dokładnie sprecyzować uczuć, jakie do nich obu żywię. Chyba wystarczy, jak powiem, że nie dziwię się entuzjazmowi, z jakim przyjęły ten krótki utwór zgrupowania młodzieży konspirującej. Sama nie zastanawiałabym się ani sekundy i śmiało ruszyła w nieznane, podążając za echami tęsknej, przebrzmiewającej na przestrzeni sączących się nieubłaganie wieków piosnki wajdeloty.

Składam zasłużony ukłon Mickiewiczowi. To się nazywa właśnie magia i duch literatury.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Amerykański zabójca

"Miał zostać wyszkolony, przekuty i przemodelowany w niezwykle precyzyjną broń, żeby potem wyruszyć na łowy. Zwierzyną będą ci wszyscy anonimowi...

zgłoś błąd zgłoś błąd