Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wilhelm Brasse. Fotograf. 3444. Auschwitz 1940-1945

Wydawnictwo: Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie
8,38 (13 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
6
8
3
7
3
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362435043
liczba stron
128
język
polski
dodał
Meehoow

W marcu 2010 roku Maria Anna Potocka przeprowadziła z Wilhelmem Brassem wywiad. Jego efektem jest książka, którą stanowią zredagowane opowieści więźnia i głównego fotografa Auschwitz, oraz film zawierający fragmenty wywiadu. Książka została opatrzona między innymi wstępem historyka Teresy Wontor-Cichy z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, która również opracowała tekst naukowo. Publikacja...

W marcu 2010 roku Maria Anna Potocka przeprowadziła z Wilhelmem Brassem wywiad. Jego efektem jest książka, którą stanowią zredagowane opowieści więźnia i głównego fotografa Auschwitz, oraz film zawierający fragmenty wywiadu. Książka została opatrzona między innymi wstępem historyka Teresy Wontor-Cichy z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, która również opracowała tekst naukowo. Publikacja jest bogato ilustrowana zdjęciami z archiwum Wilhelma Brassego, Archiwum Fotograficznego Muzeum Auschwitz-Birkenau oraz Yad Vashem.

"W godzinach zdjęć dla esesmanów przychodziły również niemieckie dziewczęta z Funkstelle, które pracowały w Auschwitz dla SS jako służby pomocnicze w centrali telefonicznej oraz jako „służba iskrowa” w telegrafie na terenie tutejszej komendantury. Te dziewczęta po pracy często przychodziły do zdjęć, bo – jak to młode dziewczęta – chciały się sfotografować i uwiecznić. Miały niewiele ponad dwadzieścia lat, nosiły mundury w tym samy kolorze jak mundury SS. Te mundury były szyte z tych samych materiałów i składały się z marynarki i spódniczki. Wszystkie były zawsze ładnie uczesane i jako dziewczęta bardzo mi się podobały. Szczególnie jedna mocno zapadła mi w pamięć. Przyszła w mundurze – spódniczka, marynarka – i poprosiła mnie o zrobienie dobrego zdjęcia, wyraźnie podkreśliła, że powinienem się postarać. Miała chyba dwadzieścia trzy lata, blond włosy, była ładna i pięknie uczesana. Ta dziewczyna trochę ze mną rozmawiała. Chciała wysłać zdjęcie swojej matce i zażyczyła sobie ujęcia nazywanego biust do połowy. Pokazała ten biust prawie cały, niemalże wystawiła piersi do zdjęcia. Po kilku dniach odebrała fotografię, która bardzo się jej podobała. A ponieważ jako dziewczyna i jako kobieta ogromnie mi się spodobała, więc mimo że byłem więźniem, a ona była w mundurze, zamieniłem z nią kilka słów. Mniej więcej po dwóch tygodniach zapytałem o nią kolegów więźniów, którzy pracowali w pobliżu centrali telefonicznej i stacji iskrowej. Te biura mieściły się w piętrowym budynku tuż obok krematorium. Na parterze był szpital SS, a na piętrze centrala telefoniczna. Kiedy zapytałem, oni od razu wiedzieli, o kogo chodzi. „Aha, chodzi ci o tę ślicznotkę. Ona już nie żyje”. Okazało się, że popełniła samobójstwo przez otrucie, bo nie mogła znieść sytuacji w obozie. Ona codziennie z piętra, z okna biura, widziała, co się dzieje wokół krematorium. Widziała tłumy ludzi wchodzących do krematorium, masy Żydów, a potem nikt stamtąd nie wychodził, tylko dym było widać. Więc domyśliła się, co tam się dzieje, nie wytrzymała tego i popełniła samobójstwo. A była taka młoda i ładna".

 

źródło opisu: http://www.mocak.com.pl/publikacje/pokaz/26

źródło okładki: google

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 844
Meehoow | 2012-07-11
Przeczytana: 06 lipca 2012

Wspomnienia obozowego fotografa, który trafił do Oświęcimia za próbę nielegalnego przekroczenia granicy polsko - węgierskiej w Bieszczadach (czyli standard) i parokrotnie (przed i już w obozie) odmawiał podpisania Volkslisty i wstąpienia do Wehrmachtu, co proponowano mu za pochodzenie. Wilhelm Brasse miał styczność z niemal wszystkimi więźniami KL Auschwitz, którzy byli w kacecie rejestrowani, a to za sprawą zdjęć wykonywanych przez niego do obozowej dokumentacji. Ale w bloku nr 24, gdzie miał pracownię, pojawiali się ze zleceniami również SS-mani. Zamawiali zarówno zdjęcia portretowe, jak i żądali dokumentowania swoich zbrodniczych eksperymentów pseudomedycznych.

Fakt, iż ekipa fotograficzna działała w ramach wydziału politycznego, z pewnością powodował u więźniów pewien rodzaj dystansu czy wręcz strachu do pracujących tam osób, tym bardziej, że zdążyli oni zazwyczaj poczuć już na własnej skórze bezwględne warunki kacetu. Stąd też pewnie opisywana nieufność przykładowo ze strony rotmistrza Witolda Pileckiego, który (jako Tomasz Serafiński) w KL Auschwitz organizował obozowy ruch oporu.

Niemal na cud zakrawa fakt, że w obozowej zawierusze, spowodowanej zbliżaniem się frontu, w pracowni ocalały negatywy (choć praktycznie wylądowały już w piecu, ale nie było w nim ognia, tylko żar, ponadto były wykonane z materiałów niepalnych!). Pozbawiony dozoru Brasse wraz z kolegą, mimo wyraźnych wytycznych i ryzykując własnym życiem, postanowili ich jednak nie niszczyć. Niestety, spora część z zachowanych klisz (w tym te ze zdjęciami SS-manów) została w 1945r. zagarnięta przez Sowietów i bezpowrotnie przepadła (fotografie więźniów wykonane z zachowanych materiałów wywieszone są w, udostępnionym do zwiedzania, bloku nr 6).

Trzeba przyznać, że relacja Wilhelma Brassa potrafi wciągnąć. Jest opowiedziana ciekawie, poruszająco, jest ponadto bogato ilustrowana i można ją zgłębić w zaledwie jeden wieczór. Na dołączonym do wydania 40-minutowym filmie widzimy fragmenty wywiadu, który składa się na książkę, i od niego proponuję rozpoczęcie poznawania tych wyjątkowych przeżyć. Tym, których zainteresuje niniejsza pozycja, polecam również wcześniejszy dokument "Portrecista" w reżyserii Ireneusza Dobrowolskiego.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Babska Stacja

Książka wciąga, akcja rozwija się praktycznie od samego początku, kiedy poznajemy Sookie. Jednak w lekką historię wplecione zostały również poważniej...

zgłoś błąd zgłoś błąd