Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Tak sobie myślę...

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,76 (1412 ocen i 229 opinii) Zobacz oceny
10
87
9
85
8
203
7
455
6
359
5
126
4
49
3
31
2
9
1
8
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308049587
słowa kluczowe
dziennik, aktor, Jerzy Stuhr
język
polski
dodała
malineczka74

Jerzy Stuhr znów pisze! Wydawnictwo towarzyszy znanemu aktorowi w kontynuowaniu pracy literackiej. Po historiach rodzinnych – wyznania osobiste, z trudnego czasu dla aktora. Od października 2011 roku powstaje dziennik pt. Tak sobie myślę… – refleksja, humor, oburzenie, krytyka i gwałtowna irytacja, niezliczone anegdoty. A wszystko razem pokazuje nowe oblicze Jerzego Stuhra –...

Jerzy Stuhr znów pisze!

Wydawnictwo towarzyszy znanemu aktorowi w kontynuowaniu pracy literackiej. Po historiach rodzinnych – wyznania osobiste, z trudnego czasu dla aktora.

Od października 2011 roku powstaje dziennik pt. Tak sobie myślę… – refleksja, humor, oburzenie, krytyka i gwałtowna irytacja, niezliczone anegdoty. A wszystko razem pokazuje nowe oblicze Jerzego Stuhra – pełnego pasji aktora, czułego taty, wrażliwego człowieka.


Znakomicie się czyta!

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

książek: 1178
Agata_Adelajda | 2012-07-20

Gliwice*, moje rodzinne miasto wielu osobom kojarzą się z bólem, choroba i cierpieniem. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, dopóki nie przeczytałam nazwy miasta w książce Jerzego Stuhra. Któraż to już książka o chorobie, prawda? Co i rusz słyszy się, że ten pokonał raka, a tamtego rak pokonał. Wiadomość o chorobie Stuhra na prawdę mnie przygnębiła. No bo jak to, czyżby miał odejść? Kto zostanie, jeśli wszyscy poumierają? Ale przeżył, przetrwał. Strach był. Na pewno. Ale była i nadzieja. I tę nadzieję tu widzę. W tych (świeżych) wspomnieniach. Autor jest znanym aktorem, nie zaprzecza swojej pozycji, nie kryguje się sztucznie. Jest dumny z osiągnięć syna, dumny z córki, która już już ma urodzić małą Lenkę, drugą wnuczkę Stuhra. Właśnie to dziecko, oczekiwane, wytęsknione, wprowadza dodatkową dozę nadziei.
Ale jaki jest Jerzy Stuhr jako człowiek, pacjent? Przypomina mi się zdanie z wywiadu Dona Lockwooda (Gene Kelly w Deszczowej Piosence): Dignity, always dignity! I taki właśnie jest Stuhr. W każdej sytuacji pragnie zachować starą inteligencką godność.
Właściwie książkę chciałam przeczytać już od kiedy się o niej dowiedziałam. Kupiłam ją sobie, nie dostałam. I przyniosła mi, jako czytelnikowi satysfakcję. Spotkałam się w niej z człowiekiem, który nie operuje wyświechtanymi emocjami, a rozmawia z czytelnikiem jak z osobą na swoim poziomie. A to, że tyle o polityce? Znajdźcie mi proszę mężczyznę w średnim wieku, który nie interesowałby się polityką! Jedna tylko rzecz przyprawiła mnie o rumieniec wstydu: raz Stuhr pisze o milionach biednych Europejczyków bez pracy, a w innym miejscu pomstuje na młodych, że się im pracować nie chce. Pomyślałam, że tak nas właśnie widzą. Nas, młodych, którzy jesteśmy skazani za pracę poniżej wszelkiego poniżeja... o ile w ogóle mamy pracę... Tak, Kochani, właśnie tak widzą nas rzesze tych, którzy już mają, którzy się dorobili, którzy swoje osiągnęli.
Jeśli chodzi zaś o krytykę środowiska aktorskiego, trudno się ze Stuhrem nie zgodzić.
Ale wracając do tematu: lektura sprawiła mi, jak wcześniej wspomniałam, dużą przyjemność. Dla mnie Stuhr to nie Osiołek ze Shreka, chociaż nie wypieram się, że ubóstwiam jego Maksia z Seksmisji; kiedy telewizja puszczała dobre filmy w dobrym czasie antenowym widziałam go w filmach takich jak Obywatel Piszczyk, Amator czy Wodzirej. Przyznam, że jakoś nie pamiętam wywiadów telewizyjnych, czy prasowych. Nie czytałam żadnej jego poprzedniej książki. No więc strasznie byłam ciekawa, co ma do powiedzenia, i w jaki sposób.


Klinika Onkologiczna w Gliwicach uznawana jest za jedną z najlepszych w kraju. Tutaj też leczył się Jerzy Stuhr.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jedz pysznie z niskim indeksem glikemicznym

Może książka nie ma zbyt dużo treści (jeśli chodzi o przekazanie informacji), ale za to ile przepisów! Przypadły mi do gustu, bardzo apetyczne i na pe...

zgłoś błąd zgłoś błąd