Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017
6,75 (16 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
2
9
1
8
2
7
4
6
3
5
2
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-06-01448-0
liczba stron
374
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Wśród antenatów Truchanowskiego widziano najczęściej Poego, Meyrinka, Micińskiego. Później Kafkę i Schulca, choć tu, mimo pewnych podobieństw, znajdziemy chyba równie wiele różnic. [...] Jak pisał Józef Czechowicz: "Truchanowski planuje swe dzieła w wielkich płaszczyznach, gdzie wszystko jest i nie jest akcentem, puentą, gdzie setki stron przekładają się jedna na drugą ahierarchicznie." ...

Wśród antenatów Truchanowskiego widziano najczęściej Poego, Meyrinka, Micińskiego. Później Kafkę i Schulca, choć tu, mimo pewnych podobieństw, znajdziemy chyba równie wiele różnic. [...] Jak pisał Józef Czechowicz: "Truchanowski planuje swe dzieła w wielkich płaszczyznach, gdzie wszystko jest i nie jest akcentem, puentą, gdzie setki stron przekładają się jedna na drugą ahierarchicznie." Bardzo to chyba celna analiza tej twórczości, zwanej niekiedy wizjonerską, deformatorską czy nawet: "twórczością z czawartego wymiaru". [...] Pisano najczęściej o wieloznacznosci i deformacji stwarzanych przez niego swiatów. Niektórzy widzieli więcej. To, że Truchanowski protestuje w swych dziełach przeciwko totalitaryzmowi, walczy o duchową wolność człowieka, występuje zawsze w imię ludzkiej moralności. Zwracano też uwagę na inne cechy jego prozy: chłodny, precycyjny styl, umięjętność wychwytywania straszliwej egzotyki zwykłości i codzienności.

Niniejsze wydanie jest wznowieniem powieści Totenhorn, która ukazała się w 1979 roku, uzupełnionym o drugą część.

 

źródło opisu: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1987

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 306
Gapcio | 2014-11-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Lekturę "Totenhornu" rozpoczynałem, nie wiedząc o powieści zgoła nic i Wam polecam taki sam zabieg.
A skoro spuściliście moją sugestię razem z wodą i czymś jeszcze, proszę bardzo: oto na zapomnianą stację kolejową u podnóża gór wjeżdża zasapany pociąg; wysiada z niego człowiek młody i tajemniczy, który wkrótce również będzie zasapany, a to dlatego, że podejmie wędrówkę przez rozległe pustkowie, by dotrzeć do legendarnego, odseparowanego od reszty osad ludzkich miasta Totenhorn, miasta-skały, miasta-katedry, miasta-zagadki, miasta-nie-miasta.
Więcej na temat fabuły nie zdradzę, ale to nic, bo też nie fabuła jest tu najważniejsza. Truchanowski rychło zagłębia się bowiem w rozważania natury teologicznej i etycznej, oddaje hołd Platonowi, pozdrawia manichejczyków, a wszystko to zanurzone jest w niesamowitej mgiełce, która rozmazuje kontury i mnoży znaczenia.
Liczba zagadnień, o które usiłuje zahaczyć Truchanowski, jest zresztą imponująca, wręcz bezprecedensowa; obejmuje ona wszystkie podstawowe kwestie, które trapiły filozofów, gdy nie było jeszcze innej nauki prócz filozofii, i nie pomija garści dwudziestowiecznych problemów, o których starożytnym - na ich szczęście - nawet się nie śniło. Odbiorcę przytłacza również ochoczo i obficie stosowana przez autora różnoraka symbolika - powieść jest nią przepełniona do niewiarygodnego stopnia, co z czasem staje się zarówno męczące, jak i mylące, bo też w "Totenhornie" żaden symbol nie funkcjonuje w oderwaniu od innych, wszystko jest ze sobą powiązane i zależne od siebie wzajemnie, dobro niedostrzegalnie przechodzi w zło, rozum w uczucie, aromat zaś w fetor.
Zarazem dywagacje te, choć w zamyśle niesłychanie ambitne, są często chaotyczne, zawierają też sporo powtórzeń i nawet komunałów (a ja nie cierpię komunałów). Jest to jednak chyba celowy zabieg i próba sprostania planowi ujęcia bogactwa życia w jednym dziele. Jedynie od zarzutu wyzierającego spod niektórych dialogów litego drewna nie sposób autora wybronić. Truchanowski jest jednak oryginałem, a oryginałom łatwiej wybaczyć takie niedoskonałości - bo też nie w doskonałości tkwi ich siła.
Jest przy tym "Totenhorn" utworem niesłychanie sugestywnym i plastycznym, proszącym się nie tylko o ekranizację, ale i o przeniesienie na płótno.
Widać również, iż Truchanowski znał Kafkę; nie mogło być inaczej, skoro go tłumaczył. Ta intrygująca powieść wykazuje objawy nie tylko znajomości, lecz wręcz fascynacji.
W głowie kłębi mi się więcej myśli, niż zawarłem w tej opinii, zachęcam jednak do wygenerowania własnego ich zestawu. Sieciowe odmęty zawierają zresztą dalsze uwagi sprowokowane "Totenhornem", a ich różnorodność dowodzi najlepiej, jak żywa jest to powieść.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Król kier

Alicja chodzi do zwykłego liceum, ma wspaniałą przyjaciółkę - Julię, oraz dwulicowego chłopaka - Maksa. Zbliża się wieczór wyczekiwany przez każdą oso...

zgłoś błąd zgłoś błąd