Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Cienie na Księżycu

Tłumaczenie: Monika Walendowska
Seria: Poza czasem
Wydawnictwo: Egmont Polska
7,31 (590 ocen i 85 opinii) Zobacz oceny
10
70
9
77
8
129
7
143
6
94
5
42
4
18
3
9
2
4
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Shadows on the Moon
data wydania
ISBN
9788323752974
liczba stron
448
język
polski
dodała
Livre

Kilkunastoletnia Suzume orientuje się, że ojczym, z którym mieszka, jest odpowiedzialny za śmierć jej ojca. Postanawia się zemścić. Dzięki swoim umiejętnościom magicznym ukrywa się w kuchni pałacu ojczyma, ucieka na ulice nieznanego miasta, trafia do więzienia… Wie, że musi zdobyć względy wszechwładnego Księżycowego Księcia, aby pomścić śmierć ojca. Ale nawet jeśli potrafimy ukryć się dla oczu...

Kilkunastoletnia Suzume orientuje się, że ojczym, z którym mieszka, jest odpowiedzialny za śmierć jej ojca. Postanawia się zemścić. Dzięki swoim umiejętnościom magicznym ukrywa się w kuchni pałacu ojczyma, ucieka na ulice nieznanego miasta, trafia do więzienia… Wie, że musi zdobyć względy wszechwładnego Księżycowego Księcia, aby pomścić śmierć ojca. Ale nawet jeśli potrafimy ukryć się dla oczu innych, czasem ich serce jest bardziej przenikliwe… A nasze serce też nie zawsze podąża za planami mózgu… Suzume będzie musiała wybierać między zemstą a miłością. Piękna, prawdziwa, przesycona magią opowieść.

 

źródło opisu: http://www.egmont.pl

źródło okładki: www.egmont.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 656
Tristezza | 2013-03-28
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

„Miłość nadciąga jak burzowe chmury,
ucieka przed wiatrem i rzuca cienie na Księżyc”


Suzume jest świadkiem śmierci ojca, oskarżonego o zdradę, jak również swojej przyjaciółki. Sama cudem uchodzi z życiem. Dotychczas prowadziła wygodne życie, nazywano ją piękną, mogła swobodnie się uśmiechać. Niemniej teraz jest inaczej, zamieszkuje z matką i ojczymem, który okazuje się być odpowiedzialny za śmierć jej najbliższych. Dziewczyna już nie czuje się bezpiecznie, ma poważne kłopoty i planuje zemstę. Odkrywa w sobie magię, dzięki której potrafi się ukryć przed niepożądanymi oczyma. Od momentu, gdy dowiaduje się, co tak naprawdę spowodowało jej całe cierpienie, jej życie nieustannie się zmienia. Trafia do kuchni, gdzie zostaje pomywaczką, czy też do więzienia. Już nigdy nie będzie tą samą Suzume. Natyka się na przyjaciół, podobnych sobie tkaczy cienia, ale też wrogów. Od teraz nie ma lekko, ale nie poddaje się, jest wytrwała. Żądna zemsty dziewczyna będzie musiała niestety też stanąć w końcu przed trudnym wyborem. Będzie musiała zdecydować pomiędzy zemstą a miłością.

„- Ktoś mógłby pomyśleć, że chcesz, aby złamano mi serce – wyszeptałam.
-Ktoś mógłby pomyśleć, że pragnę je uratować.”

Kreacja bohaterów jest czymś, czemu nic nie mogę tutaj zarzucić. Każda postać ma własną osobowość i to nie płytką. Sama matka głównej bohaterki niezwykle mnie ciekawiła, tak jak jej podejście do życia i własnego dziecka. Z pewnością nie odebrałam jej zbyt pozytywnie przez to, co sobą reprezentowała, aczkolwiek właśnie jej osobowość niezwykle mnie zainteresowała. Jej drugi mąż natomiast, Terayama, wzbudził we mnie wiele negatywnych emocji, co zapewne było zamierzone. Przypominał on myśliwego, który poluje i morduje jedynie dla satysfakcji. Naturalnie tych dobrych postaci nie zabraknie. Pojawią się i one, choć mogą okazać się nie do końca takie, jak można by się spodziewać. Najlepiej zauważamy starszego pana, pracującego w kuchni oraz znaną geiko. Bohaterowie ci nie są oczywiście idealni, lecz prawie bezinteresownie ofiarowują pomoc Suzume, zjednując tym sobie naszą sympatię. Wszystkie te postacie widzimy oczami Suzume i ich znajomość jest przez to ograniczana. Niemniej dzięki temu łatwiej jest się do nich ustosunkować i rozpoznać, jaką rolę odgrywają.

„Mam na imię Suzume. Znaczy to nie więcej niż mały brązowy wróbelek, ale tak właśnie brzmi moje imię.”

Pozostaje również sama główna bohaterka – Suzume. Choć nie nazywa się tak cały czas. Jest niezwykle ciekawą postacią i trzeba to przyznać. Wcale nie jest tak pozytywna jak mogłoby się wydawać, wiele przeżyła i ma swoje problemy. Nie wytrzymuje niekiedy bólu, zadaje sobie sama rany i podejmuje błędne decyzje. Jednak jest silna i to bardzo, zdana na siebie, walczy o swoje. Jestem pod wrażeniem jej niecodziennej osobowości, staje przed nami dziewczyna, która przeszła wiele załamań i przybiera najróżniejsze maski. Także jej zmieniające się imiona są interesującym procesem. Nigdy nie zastanawiamy się nad nim, ono po prostu jest. Natomiast dla bohaterki już nie jest tak oczywiste. Wraz z własnymi przeobrażeniami otrzymuje nowe charaktery, nowe twarze, nowe nazwy. Jest to wręcz piękne i najbardziej mnie w tej powieści urzekło. W tym zawiera się również jedno jej imię, które pozostaje niezmienne, nadane przez pewną ważną i czułą osobę. Wszystko co przeżywała bohaterka, to co musiała przejść, kogo udawać, w kogo się wcielać, zostało podkreślone tymi imionami. Coś w tym mnie porusza, zawsze jak o tym pomyślę, to że musiała porzucić wszystko i to nie jeden raz.

„- Zimno. Rin znaczy „zimno”.
- Nie, to nie pasuje. - Zrobił kolejny krok w moją stronę i powtórzył miękko: - Świergotek.”

Pozycja ta podzielona jest na części właśnie według nabywania nowych imion, rozdzielając w ten sposób książkę na kolejne etapy w życiu bohaterki. Było to ciekawe i dobre posunięcie. Ogólnie akcja w powieści toczy się nierównomiernym rytmem, raz przyspiesza, raz zwalnia, niemniej czytelnik i tak nie ma kiedy się nudzić. Powieść napisana jest w narracji pierwszoosobowej, dzięki czemu możemy wczuć się w sytuację Suzume, zżyć się z nią i jej bliskimi oraz przeżywać losy jakie ją spotykają, jak i tych, którzy ją otaczają. Styl pisania autorki jest plastyczny, posługuje się zrozumiałym językiem, lecz co jakiś czas pojawiają się jakieś japońskie słowa, jak „baka”, „oji-san” i inne. Również przyrostki dodawane do imion, jak „san”, czy „sama” pomagały utrzymać klimat panujący w Kraju Kwitnącej Wiśni. Lecz pewną niedogodnością może być umieszczenie tłumaczeń tych pojęć na końcu książki, zamiast w przypisach na dole strony. Nie wyobrażam sobie kartkowania powieści na sam koniec, by poznać znaczenie jakiegoś słowa. Cieszę się też dlatego, że nie musiałam, zwyczajnie znając te pojęcia, które nie są obce dla nikogo interesującego się Japonią.

„Ludzie, mając wybór pomiędzy tym, co prawdziwe, ale nieprawdopodobne, a tym, co fałszywe, ale oczekiwane, zobaczą to, co chcieliby zobaczyć.”

Po „Cienie na księżycu” sięgnęłam w głównej mierze dlatego, iż akcja miała mieć miejsce w Japonii. Do tego dochodziły liczne pozytywne recenzje, magia, tajemnica i bajkowość. Pewne powiązanie z Kopciuszkiem również miało swoją rolę w tym, że przełamałam się i sięgnęłam po tę powieść. Nie do końca spodziewałam się tej historii o cierpieniu, bólu, przezwyciężaniu przeciwności, wielkiej sile woli, trudnych wyborach i oczywiście miłości. Powieść ta mnie porwała, muszę przyznać, że jestem zauroczona, choć nadal czegoś mi brakowało. Czegoś, czego nie potrafię na razie zdefiniować. Nie mogę np. nadal porównywać jej nawet do „Wyznań gejszy”, gdyż opowieść Zoe Marriott jest łagodniejsza, skierowana do młodszej grupy wiekowej, bardziej urokliwie tajemnicza i magiczna. Ten wątek tkaczy cieni jest niesamowity, jest czymś nowym, niezwykłym, znowu uwydatnia cechy bohaterki, jak i chęć posiadania masek, obnoszenia się z nimi. Serdecznie polecam ten utwór wszystkim miłośnikom Japonii, historii miłosnych, ale nie tych cukierkowatych, lecz w których jest też cierpienie, jak również tym, którzy gustują w książkach z wątkami fantastycznymi. Tę magiczną historię zwyczajnie warto poznać i wszystkich do tego szczerze zachęcam.


„Jeśli na świecie jest sprawiedliwość, to zostanę ukarana za swoją zbrodnię. Jeżeli nie, to po prostu obrócę się w proch. Ale nie rzucę się do rzeki, aby uciec. Nie ukryję się w szaleństwie.
Będę nosiła ten sekret, ten ciężar, przez resztę swojego życia i nigdy o nim nie zapomnę.
Będę z tym żyła.
Już zawsze.”


Moja ocena 9/10

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
HEX

Czasami jak ide do empiku, korzystam tam ze strony lubimyczytac, aby przeczytac komentarze i zobaczyc ile gwiazdek ma ksiazka. Juz nigdy wiecej tego...

zgłoś błąd zgłoś błąd