Cienie na Księżycu

Okładka książki Cienie na Księżycu
Zoë Marriott Wydawnictwo: Egmont Polska Seria: Poza czasem fantasy, science fiction
448 str. 7 godz. 28 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Seria:
Poza czasem
Tytuł oryginału:
Shadows on the Moon
Wydawnictwo:
Egmont Polska
Data wydania:
2012-04-18
Data 1. wyd. pol.:
2012-04-18
Liczba stron:
448
Czas czytania
7 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323752974
Tłumacz:
Monika Walendowska
Tagi:
fantastyka fantasy science fiction poza czasem
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
684 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
109
33

Na półkach:

Książka sama w sobie ma świetny pomysł na fabułę, ale wykonanie ma sporo niedociągnięć. Było dużo absurdów, które mocno mi przeszkadzały. Liczyłam też na odrobinę coś innego.

Książka sama w sobie ma świetny pomysł na fabułę, ale wykonanie ma sporo niedociągnięć. Było dużo absurdów, które mocno mi przeszkadzały. Liczyłam też na odrobinę coś innego.

Pokaż mimo to

avatar
287
96

Na półkach: ,

Wydaje mi się że opis nie oddaje tego co dzieje się tu w książce. Suzume orientuje się że jej ojca zamordował ojczym , dopiero po dłuższym czasie. Swoje umiejętności magiczne odkrywa przez całą powieść . Pomysł na to aby zdobyć względy Księżycowego Księcia wziął się mniej więcej w połowie całej tej historii. Nie na początku. Opis daje trochę inne wyobrażenie ale najważniejsze jest to co w środku.

Czytając tą książkę miałam wrażenie jakbym znalazła się w baśni. Ten magiczny klimat , pięknie opisane miejsca i barwne postacie.To sprawia że ta historia staje się wyjątkowa.

Co do bohaterów to mamy tu Suzume i Otieno. On i ona są tak różni ale jednocześnie tak do siebie podobni. Mogła ich dzielić odległość , mogli się nie widzieć przez kilka lat , a i tak się odnaleźli. Otieno potrafił rozpoznać Suzume nawet jeśli udawała kogoś innego i przedstawiała się innym imieniem. I jeszcze to przezwisko dziewczyny , wymyślone przez Otiena, "Świergotek" .
Nie jest to cukierkowa powieść ponieważ główna bohaterka boryka się z problemami takimi jak samookaleczanie czy (wydaje mi się) depresja. Nie wiem czy autorka chciała w ten sposób to ukazać ale tak to sobie interpretuję. Suzume ma skoki nastrojów , obwinia się za wydarzenia którym nie mogła zapobiec i pogrąża się w smutku. Chęć zemsty ją napędza i nawet jeśli dziewczyna robi błąd to szybko się w tym orientuje i próbuje to naprawić.

I gdy bohaterka zdaje sobie sprawę z tego co zrobiła to książka się kończy.
Może inaczej napisałabym zakończenie , trochę bardziej rozbudowała i więcej wyjaśniła, ale poza tym powieść bardzo mi się podobała.

Fajne jest też to że można nauczyć się wielu słówek po japońsku , których znaczenie jest objaśnione. Jest to poszerzanie naszej wiedzy i myślę że jest to po prostu ciekawe. Taki dodatkowy plus.

Wydaje mi się że opis nie oddaje tego co dzieje się tu w książce. Suzume orientuje się że jej ojca zamordował ojczym , dopiero po dłuższym czasie. Swoje umiejętności magiczne odkrywa przez całą powieść . Pomysł na to aby zdobyć względy Księżycowego Księcia wziął się mniej więcej w połowie całej tej historii. Nie na początku. Opis daje trochę inne wyobrażenie ale...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
833
53

Na półkach: , ,

Książka urzekła mnie swoim klimatem. Bardzo ładnie został też tutaj wykreowany świat.

Powieść rozbudowana i niesamowicie wciągająca. Mamy okazje śledzić jak główna bohaterka powoli się zmienia. Staje się silniejsza i zdeterminowana. Mimo że jest to fantastyka, zostały tutaj przedstawione takie aspekty, które istniały — istnieją — naprawdę. Między innymi bezradność tamtejszych kobiet oraz zazdrość matek o piękne córki bądź małżeństwo, które było jedyną drogą, aby wieść odpowiednie życie.
Bardzo zaintrygowały mnie relacje matki z córką, pomimo tego, że były one dość brutalne i nieczułe, ale za to jakie prawdziwe.

Wyczytałam, że autorka nie przepada za oryginalną wersją Kopciuszka, a szczególnie za charakterem tamtejszej bohaterki. Pisarka chciała stworzyć podobną historię, ale z dziewczyną, która byłaby silniejsza oraz nie potrzebowałaby pomocy innych. Nie napisze, że jej się to udało. Suzume, cały czas potrzebowała pomocy i prawdopodobnie zginęłaby już kilka razy, gdyby nie Youta, Otien, a na koniec Akira. Nie umniejsza to jednak w niczym historii.

Powieść nie była jednak pozbawiona tak zwanych „zgrzytów”.
O ile akcja na początku powoli się rozwijała, tak na zakończenie diametralnie przyspieszyła. Samo zakończenie nie do końca przypadło mi do gustu, spodziewałam się czegoś bardziej tragicznego.

Krzywiłam się za każdym razem, jak bohaterka cięła sobie ręce. Na początku były to pochopne decyzje, potem jak startowała w tym balu, stało się to nie dość, że głupie to jeszcze nierozważne, bezmyślne.
Książę mógł jej nie zechcieć przez blizny, które ostały na jej ciele i cały plan oraz podjęte dotąd wysiłki spełzłby na niczym. Mimo tego wszystkiego powieść nadal niewiarygodnie mnie fascynowała, a zwłaszcza postać Akiry, która była niesłychanie oddana i opiekuńcza. Suzume miała ogromne szczęście, że na nią/jego natrafiła (Postać ta była Oyama, czyli aktor, który grał kobiece role). Cicho liczyłam, że zostaną one już razem i będą się nawzajem wspierać, no ale cóż nie wyszło...(poniekąd).

Samego Księżycowego Księcia niemalże nie było, a jak się zjawił, to trochę zawiodła mnie jego infantylność, jednakowoż historia na tym nie ucierpiała. Książka całościowo wspaniała oraz warta poświęcenia czasu.

Książka urzekła mnie swoim klimatem. Bardzo ładnie został też tutaj wykreowany świat.

Powieść rozbudowana i niesamowicie wciągająca. Mamy okazje śledzić jak główna bohaterka powoli się zmienia. Staje się silniejsza i zdeterminowana. Mimo że jest to fantastyka, zostały tutaj przedstawione takie aspekty, które istniały — istnieją — naprawdę. Między innymi bezradność...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
2
1

Na półkach:

ta książka jest po prostu boska! musisz wybrać między zemstom a miłościom

ta książka jest po prostu boska! musisz wybrać między zemstom a miłościom

Pokaż mimo to

avatar
543
195

Na półkach: , , , ,

"Kiedyś mówiono, że jestem piękna, ale piękno było taką samą iluzją jak brzydota Rin. Piękno Suzume wiązało się z wygodnym życiem, drogimi ubraniami i biżuterią. Z wymyślnym uczesaniem, a jeśli było trzeba, z łagodną maską, na której widniał uśmiech Aimi. Teraz byłam mokra od potu i usmolona, miałam czerwone, popękane dłonie i zmierzwione krótkie włosy. Któż mógłby teraz powiedzieć o mnie, że jestem piękna?"

Bardzo fajna bajka.
Bo znów wracam do tego motywu, kiedy to czytając książkę mam wrażenie jakby ktoś opowiadał mi historię przy ognisku.
W "Tam, gdzie śpiewają drzewa" to nie bardzo wyszło, jednak w tym przypadku...
W tym przypadku wyszło genialnie. Bo kiedy już zaczęła się opowieść, nie trwałam przy ognisku, oddzielona murem wyobraźni od wydarzeń, ale razem z postaciami przenosiłam się w ich centrum.
Co prawda mogła w tym pomóc pierwszoosobowa narracja... Ale nie oszukujmy się, Cienie na Księżycu były po prostu lepsze. O wiele lepsze.
A ten kilkuletni staż oglądania anime w dzieciństwie okazał się nie tylko przyjemny i mile wspominany, ale także przydatny.
No bo poważnie, ktoś kto nawet nie liznął ze słyszenia nieco japońskiego, ani tej kultury może sobie albo połamać język przy czytaniu japońskich zwrotów i imion, albo nieźle wku*wić przy odnajdywaniu ich znaczeń w Słowniku na końcu książki.

"Dotychczas uważałam, że moje życie jest ciężkie, ale teraz uświadomiłam sobie, że najtrudniejsza, najboleśniejsza jest samotność."

Trza również przyznać, że Zoe Marriott postanowiła przetrzeć nowy szlak.
Mam tu na myśli japoński klimat.
Jak do tej pory w literaturze doświadczyłam całkiem pokaźną ilość wszelakich pozycji. Było nieco atmosfery Skandynawii, klimat grecki, rzymski, indyjski, a nawet troszkę egipskiego, ale japoński został liźnięty przeze mnie po raz pierwszy.
I wydany w 2012.
Ale kogo to obchodzi?

"- To dlatego nasi rodacy nie jedzą mięsa udomowionych zwierząt. Polujemy na dziką zwierzynę i tym samym dajemy jej szansę ucieczki, a kiedy polujemy na jelenia bądź dzika, ryzykujemy nasze życie. Zniszczenie oswojonego zwierzęcia, które nawet nie wie, że może uciec i które ufa dłoniom rozlewającym jego krew, jest dla nas ohydne, jak każde morderstwo."

A co ciekawe, choć mamy "przedstawiony" jakiś dziwny świat zwany jako Księżycowa Kraina, który wcale nie jest średniowieczną Japonią, ale takową udaje, to w Cieniach na Księżycu wcale tego świata tak dobrze nie poznajemy. Nie ma tam ani polityki, ani historii, żadnej specyfiki ani innych cech. A jeśli już coś dostaniemy to same ochłapy, które nie starczą nawet na zakąskę, przez co może się wydawać, że akcja dzieje się w średniowiecznej Japonii, choć z wiadomych przyczyn wiemy, że tak nie jest.
I zazwyczaj pewnie bym się tego czepiała. Ale po kiego miałabym to robić tym razem? Gdyby to była trylogia, albo dłuższa seria to pewnie bym się czepnęła. No dobra, to dylogia. Druga cześć nie została wydana w Polsce, a co więcej opowiada o zupełnie innych bohaterach. Tak więc Cienie na Księżycu można spokojnie uznać za pojedynczą powieść. Powieść z wyraźnie ukierunkowaną fabułą. Zoe Marriott doskonale wiedziała jaką historię chce nam sprzedać, a w kwestii stworzenia Księżycowej Krainy zwyczajnie poszła na łatwiznę, bo umiejscowienie akcji w prawdziwej, dawnej Japonii mogłoby nastręczyć nieco trudności.
A to byłby zupełnie niepotrzebny wysiłek, bo jak wspomniałam autorka miała bardzo klarowny, nieco prosty zamysł, do którego wszelakie detale nie były zbytnio potrzebne.

I tak w rezultacie otrzymaliśmy prostą, lecz niepozbawioną głębi bajkę, z przewidywalnym, szczęśliwym - choć nie przesłodzonym - zakończeniem, wartką akcją i oczywistym, ukazanym w niebanalny sposób "morałem".
W konsekwencji nie uświadczycie tu żadnego niesamowitego odkrycia. Ale razem z bohaterką przeżyjecie niezwykłą, pełną emocji przygodę, której aż żal byłoby nie znać.
Tym razem moje oko wypatrzyło dobrze.

A na zakończanie... pragnę poruszyć jeszcze jedną kwestię.
Bo ja się ku*wa pytam dlaczego 3/4 książki jest zaspoilerowane w opisie?
3/4!!!
Tych bardziej wrażliwych szlag by trafił.
Ja zaś zostałam pozbawiona efektu zaskoczenia, bo opis to cholerne wypunktowanie wydarzeń z 3/4, jeśli nie całej powieści.
Trochę słabo.

"Była przyzwyczajona do uwielbienia i do tego, że wszyscy pragną jej towarzystwa, zatem uczucie, że można być dla kogoś ciężarem, kimś ledwo tolerowanym, było jej nieznane. Po raz kolejny byłam obca, balansowałam na krawędzi świata, w którym tak naprawdę nie było dla mnie miejsca.
I znów Akira zaprezentowała taniec. Odgrywała w nim rolę ducha, który, coraz smutniejszy, samotny, szuka kogoś, kto go dostrzeże i pokocha. Rozpoczęła szerokimi, błagalnymi ruchami, które nosiły ją po całym pokoju, ale stopniowo stawały się coraz bardziej powściągliwe i niepewne, jakby duch tracił nadzieję, że spełni się jego pragnienie. W końcu Akira skuliła się i przywarła do podłogi. Stworzyła tak namacalny nastrój rozpaczy i tęsknoty, że spodziewałam się ujrzeć na jej twarzy łzy. Chciałam podejść i ją pocieszyć. Taki właśnie był jej cel. Sprawić, aby widz odczuł potrzebę niesienia pociechy. Na chwilę zatrzymała się w pełnej tragizmu pozie, po czym usiadła i skrzyżowała nogi."

"- A ty? - zapytał Otieno. - Co czułaś, kiedy po raz pierwszy wzięłaś do ręki instrument? Był taki przejęty, że zrobiło mi się przykro, iż muszę go rozczarować. - Nie mam swojej opowieści, Otieno. Podczas mojej pierwszej lekcji gry na shamisenie nic wielkiego się nie wydarzyło. Od razu wiedziałam, że uwielbiam grać, ale niestety, nie byłam w tym zbyt dobra. Ale ponieważ to odpowiednie zajęcie dla dziewczynki i ponieważ ubłagałam ojca, matka pozwoliła mi grać, mimo że brakowało mi talentu. To wszystko. Otieno spojrzał na mnie z powątpiewaniem. - Brakowało ci talentu? Nie wierzę. Słyszałem, jak grasz. To było piękne! Chcesz mi powiedzieć, że w dzieciństwie nie objawił się w tobie talent? Nigdy nie zadziwiłaś nauczycieli, nie doprowadziłaś słuchaczy do łez? - Mój nauczyciel nigdy mnie nie chwalił. Tak naprawdę w ogóle ze mną nie rozmawiał, tylko dawał mi wskazówki. Myślę, że matka go o to prosiła. Cała służba miała co do mnie ścisłe wytyczne. Byłam dość dzika i nieposłuszna. Matka mówiła, że ojciec na zbyt wiele mi pozwala. - A co z twoim ojcem i resztą rodziny? - Nie wolno mi było dla nikogo grać - odrzekłam zażenowana. - Ani dla ojca, ani dla kuzynki. Matka słuchała mnie kilka razy i powiedziała, że nie jestem zbyt dobra. Mówiła, że powinnam dużo więcej ćwiczyć, zamiast biegać jak dzikus. - Czy twoja matka nie miała słuchu? Czy może z jakiegoś powodu nienawidziła muzyki? - zapytał Otieno. - Nie, nic o tym nie wiem. - Spojrzałam na niego. - Myślisz, że robiła to celowo? - Nie widzę innego wytłumaczenia. - Zmarszczył brwi. - Bo to wszystko nie ma sensu. Przecież powinna być z ciebie dumna. Dlaczego matka, która doskonale wie, że jej córka jest tak niezwykle utalentowana, miałaby to ukrywać przed wszystkimi? Przymknęłam oczy i nagle przypomniałam sobie scenę sprzed ośmiu lat. Tę pierwszą lekcję, kiedy nauczyciel zawołał matkę, aby mnie posłuchała. Pamiętałam jego twarz, szeroko otwarte, płonące z przejęcia oczy, i jej twarz - pobladłą tak, jakby matka była chora. Poprosiła nauczyciela na rozmowę, a kiedy wrócił do pokoju, nerwowo zacierał ręce i nawet na mnie nie patrzył. Matka powiedziała mi, że jej zdaniem nie potrzebuję więcej lekcji i że zamiast gry na instrumencie powinnam uczyć się haftu. Rozpłakałam się. Przez tydzień męczyłam ojca, błagałam, żeby się za mną wstawił, i w końcu, kiedy zaproponował, że posłucha mojej gry i sam osądzi, matka się poddała. Pozwoliła mi zatrzymać shamisen i zgodziła się na dalsze lekcje, ale musiałam obiecać, że będę grała tak, aby nikt mnie nie słyszał, póki nie powie mi, że jestem wystarczająco dobra. Ojciec, który pragnął życia w ciszy i spokoju, zaakceptował te warunki, a ja byłam tak zadowolona, że nie zadawałam żadnych pytań. Ale dostałam już innego nauczyciela. Miał surową twarz i piękne ubrania i właściwie w ogóle się nie odzywał... - To wszystko ma sens. Absolutny sens. Gdybyś tylko ją znał... - wyszeptałam. Ojciec byłby taki szczęśliwy, taki dumny ze mnie. Kochał poezję i muzykę. Matka nie była utalentowana. Gdybyśmy odnaleźli wspólną pasję, ona czułaby się wyłączona. Nic dziwnego, że nigdy nie pozwoliła Terayamiesan na to, aby podarował mi nowy instrument. Na pewno chciałby, żebym dla niego grała, a ona znalazłaby się w cieniu. - Yue... - poczułam dłoń Otiena na twarzy. - Co się stało? - Nic. Nie, może raczej coś, co powinnam zauważyć dawno temu. Teraz to nie ma już znaczenia. Czy naprawdę nie miało? Chyba nie. Dawniej złamałoby mi to serce, ale teraz w porównaniu z największą zdradą, jakiej dopuściła się matka, tamta straciła na znaczeniu."

"Kiedyś mówiono, że jestem piękna, ale piękno było taką samą iluzją jak brzydota Rin. Piękno Suzume wiązało się z wygodnym życiem, drogimi ubraniami i biżuterią. Z wymyślnym uczesaniem, a jeśli było trzeba, z łagodną maską, na której widniał uśmiech Aimi. Teraz byłam mokra od potu i usmolona, miałam czerwone, popękane dłonie i zmierzwione krótkie włosy. Któż mógłby teraz...

więcej Pokaż mimo to

avatar
383
25

Na półkach: ,

Jakby to napisać krótko i konkretnie...
Wstałam rano i zabrałam się za czytanie tej książki, ot tak na dobry początek dnia. Pierwsze parę stron i powiedziałam sobie "Odłóż tę książkę..."
I odłożyłam.
Na kupkę z przeczytanymi książkami.
Po kilku godzinach, jak już ją skończyłam.
:)

Jakby to napisać krótko i konkretnie...
Wstałam rano i zabrałam się za czytanie tej książki, ot tak na dobry początek dnia. Pierwsze parę stron i powiedziałam sobie "Odłóż tę książkę..."
I odłożyłam.
Na kupkę z przeczytanymi książkami.
Po kilku godzinach, jak już ją skończyłam.
:)

Pokaż mimo to

avatar
268
266

Na półkach:

“Poza czasem” to seria wydawnicza, do której zawsze coś mnie przyciągało. Już jako nastolatka, byłam nią zaciekawiona I chciałam przeczytać. Jednak nie mogłam się za nią zabrać, ponieważ wmówiłam sobie, że będą to książki o podróżowaniu w czasie. Tak głupia ja, nie zerknęłam na opis książki, a już wyrobiłam sobie o niej opinie. Jednak, gdy nadarzyła się okazja I w moje ręce wpadła książka Zoë Marriott, przeczytałam opis I przepadłam. Wiedziałam, że czym prędzej muszę poznać tę historię.

Suzume Hoshima to nastoletnia dziewczyna, która mieszka razem z matką ojcem I swoją kuzynką Aimi. Pewnego dnia, gdy obie dziewczyny bawią się na dworze, dochodzi do wielkiej tragedii. Wojsko księżycowego księcia oskarża ojca Suzume o zdradę I morduje jego oraz wszystkich znajdujących się w domu. Z życie uchodzi tylko młoda Suzume, która widzi śmierć najbliższych. Gdy znajduje ją matka oraz przyjaciel rodziny, dziewczyna zwierza się z tego, co miało miejsce w domu.

Suzume widzi, że matka oraz przyjaciel ojca nie przejęli się tym, co stało się z rodziną Hoshimy. Matka dziewczyny niedługo później postanawia wyjść za Teryame. Gdy wyjeżdżają do jego domu, dochodzi do niespodziewanego zdarzenia I Suzume o mało nie wypada za burtę statku, to wtedy ratuje ją młody mężczyzna, który znika tak szybko, jak się pojawił. Jednak nie jest to na pewno ich ostatnie spotkanie. Suzume odkrywa, kto stoi za śmiercią jej najbliższej rodziny. Musi uciekać, aby ratować swoje życie, jednak najbardziej na świecie chce zemsty. Czy uda jej się to osiągnąć?

“Cienie na księżycu” to piękna historia z magią w tle. Nie spodziewałabym się, że ta powieść tak mocno przypadnie mi do gustu I sprawi, że będę chciała więcej. Książka wydana została w 2012 roku, jednak nadal jest piękną historią z nutką kultury japońskiej. Jeśli lubicie takie ponad czasowe powieści, to jak najbardziej polecam wam zapoznać się z Cieniami na księżycu. A może znacie już tę książkę?

“Poza czasem” to seria wydawnicza, do której zawsze coś mnie przyciągało. Już jako nastolatka, byłam nią zaciekawiona I chciałam przeczytać. Jednak nie mogłam się za nią zabrać, ponieważ wmówiłam sobie, że będą to książki o podróżowaniu w czasie. Tak głupia ja, nie zerknęłam na opis książki, a już wyrobiłam sobie o niej opinie. Jednak, gdy nadarzyła się okazja I w moje ręce...

więcej Pokaż mimo to

avatar
331
76

Na półkach: , , ,

Jest to książka po której opisie spodziewałam się czegoś więcej. Historia nawiązująca do kopciuszka, a w tle Japonia, pięknie brzmiało jednak wykonanie było dla mnie już mniej urzekające. Moja negatywna opinia bierze się chyba z niechęci do głównej bohaterki, która jest niezdecydowana, słaba i raczej egoistyczna. Element fantastyczny, którym jest posiadana przed bohaterkę moc także wydaje mi się kiepsko opisany. Podsumowując dość przewidywalna książka, z płytką główną bohaterką, którą jednak da się przeczytać, bo jest pisana lekkim językiem.

Jest to książka po której opisie spodziewałam się czegoś więcej. Historia nawiązująca do kopciuszka, a w tle Japonia, pięknie brzmiało jednak wykonanie było dla mnie już mniej urzekające. Moja negatywna opinia bierze się chyba z niechęci do głównej bohaterki, która jest niezdecydowana, słaba i raczej egoistyczna. Element fantastyczny, którym jest posiadana przed bohaterkę...

więcej Pokaż mimo to

avatar
284
143

Na półkach: , , , , ,

Miałam ostatnio jakiś kryzys czytelniczy i dlatego przeczytanie tej książki zajęło mi dość dużo czasu, jednak myślę, że było warto. Widać inspirację "Kopciuszkiem", o której było napisane we wstępie, ale nie była aż tak duża jak się spodziewałam. Podoba mi się to, że akcja została umiejscowiona w dawnej Japonii, bo dzięki temu mogłam się czegoś dowiedzieć o tamtejszym życiu i kulturze. Historia nie była zbyt przewidywalna, było wiele zaskakujących zwrotów akcji. Powieść mówi o tym, że ludzie zwykle widzą to co chcą zobaczyć, że nie można być niczego całkowicie pewnym, ani nikomu do końca wierzyć oraz co może zrobić z człowiekiem nienawiść i chęć zemsty. Na plus ciekawy pomysł z tkaniem cieni.

Miałam ostatnio jakiś kryzys czytelniczy i dlatego przeczytanie tej książki zajęło mi dość dużo czasu, jednak myślę, że było warto. Widać inspirację "Kopciuszkiem", o której było napisane we wstępie, ale nie była aż tak duża jak się spodziewałam. Podoba mi się to, że akcja została umiejscowiona w dawnej Japonii, bo dzięki temu mogłam się czegoś dowiedzieć o tamtejszym życiu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
122
19

Na półkach:

Brakuje mi czegoś w tej książce, w zasadzie brakuje mi w niej wielu rzeczy. Chciałabym bardziej poznać bohaterów, szczególnie drugoplanowych, bo są nakreśleni grubą linią i nie wiem co o nich myśleć. Relacje są w tej książce zawierane na zasadzie "bo tak ma być", ludzie się spotykają i nie wiem nawet dlaczego lubią się nawzajem. Fabuła jest raczej prosta i przewidywalna, ale mimo wszystko książkę czyta się przyjemnie, nie mogę powiedzieć, że jest zła, ale według mnie wybitna też nie jest.

Brakuje mi czegoś w tej książce, w zasadzie brakuje mi w niej wielu rzeczy. Chciałabym bardziej poznać bohaterów, szczególnie drugoplanowych, bo są nakreśleni grubą linią i nie wiem co o nich myśleć. Relacje są w tej książce zawierane na zasadzie "bo tak ma być", ludzie się spotykają i nie wiem nawet dlaczego lubią się nawzajem. Fabuła jest raczej prosta i przewidywalna,...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Zoë Marriott Cienie na Księżycu Zobacz więcej
Zoë Marriott Cienie na Księżycu Zobacz więcej
Zoë Marriott Cienie na Księżycu Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd